• la_mujer75 Re: 50 latki 02.08.24, 09:41
      Pisałam niedawno w wątku "Stare próchno" o tym, jak mnie moja osobista matka ostatnio "komplementuje"...
      Minął tydzień i usłyszałam kolejną porcję "radosnych wieści"- "Ojejku, jak ci się chomiki zrobiły".
      No, żesz qrwa mać!
      W poprzedni wtorek uslyszałam, że w kiecce wyglądam jak w ciązy (akurat brzucha za bardzo nie mam, a tego dnia akurat w ogole nie miałam!), że w ramionach się rozbuchałam (od pracy na działce), że to dziwne, że ja tak tyram, a nie chudnę (wcześniej padło, że mam tak cięzko nie pracowac, bo będę wyglądała, jak pomarszczona chłopka), a znajoma sąsiadka (70+) to sobie zabieg zrobiła, że ma teraz mniej zmarszczek niz ja...
      Powiedziałam, że nie życze sobie tego typu uwag.
      Ja tego wszystkiego, co ona mi mówi, nie widzę. Zapewne jest to wynik starczej nadwzroczności wink I Bogu dzięki za nią!
      ALe ona mi to w dobrej wierze mówi, abym cos z tym zrobiła!!!

      Oczywiście, że nikt ode mnie nie żąda dowodu.
      Ciała jędrnego nigdy nie mialam. W porownaniu do moich różnych znajomych rówiesniczek.
      A i wahania wagi mi w tym nie pomagały, mimo tego, że od czasów nastoletnich zawsze coś usiłowałam sobie ćwiczyć.
      Z dwa lata temu brat zobaczył, że mam takie granatowe obwódki wokół źrenic i niebieskie białka, czyli mam taka niebieską twardówkę. To świadczy o wielu problemach, a przede wszystkim o problemach z syntezą kolagenu sad
      I to by tłumaczyło, dlaczego nigdy jędrna i zbita nie byłam.
      Mam skłonnośc do żylaków. Po matce. Mam ich mniej i nie bolą mnie w ogóle. A ze nóg nie pokazuję (od dziecka słyszałam, że mam grube nogi- oczywiście od mamusi), to mi to wisi. Cellulit też od dawna mam.
      Typ gruszki, ale rzeczywiście widać, że talia juz nie ta. Nadal jednak brzucha nie mam. No, chyba, że jest to zły dzień- problemy z jelitami mam. I wtedy mam problem ubraniowy, bo ciuchy mam dopasowane do figury gruszki.
      Nie uważam, że jestem pomarszczona. Nie mam zastrzeżeń do swojej twarzy (te chomiczki mnie zaczęły gnębic od tej środy). Mam nadal bardzo ładny biust (tak oboje z mężem uważamy wink i jeszcze dobry dekold. Szyja też ok.
      DO 45 roku nie miałam siwych włosów. No, niestety- teraż ich jest coraz więcej. Farbuję się. Od jakis dwóch, trzech lat. Sama. Mam bardzo dużo włosów. Podejrzewam, że u fryzjera bym zapłaciła koszmarne pieniądze.
      Kolor mocno zbliżony do naturalnego, więc jak nie powiedziałam, to nikt nie zauważył. Oczywiście ostatnio mamusia stwierdziła, że za ciemny kolor stosuje, co mnie postarza... Nie, ten kolor jest jasniejszy, niż moj naturalny, no, ale ona lepiej wiewink
      Nadal mam piękne wlosy. Oczywiście, że i one ulegaja procesowi starzenia się, ale były przepiękne w młodości, więc nie ma dramatu. I nie wiedziałam, że tak szybko mi rosną, dopoki nie zaczęłam farbować!

      Mam duże problemy ze snem, co źle na wszystko wpływa. Budzę się codziennie po 3 w nocy, czyli kortyzol sobie szalej. Plus budza mnie uderzenia gorąca, plus budzi mnie mój zegarek, że tętno mi spada poniżej 40, plus budzi mnie wszystko. Żle się odżywiam. Moge całe dnie malo jeść, a potem rzucam się na wszystko i nadrabiam.
      I jem bardzo wybiórczo. Bo ogolnie nie lubię jedzenia smile Nie jestem smakoszem. Niedawno sobie to uświadomiłam. Jedynie co mi "wchodzi" bez problemu, to słodycze. W każdej postaci i w każdej ilości sad
      Podejrzewam, że jestem "niedożywionym" grubasem. Mam co najmniej 10 kg za dużo, do takiej akceptowalnej wagi. Przydałoby się więcej zrzucić, ale nawet nie wiem, czy bym chciała. Mam małą twarz (zawsze miałam - taka zmyłkową, że po twarzy wygladałam na dużo szczuplejszą, niż byłam w rzeczywistości) i podejrzewam, że bym xle wygladała. I wtedy - wszystko, co moja cudowna mamusia mi mówi, okazaloby się prawdą. Bo jak chudnę, to od razu na twarzy.

      Nie przejmuję się, że staję się "przezroczysta". Nigdy wygląd nie był dla mnie podstawą dla mojej samooceny.
      Oczywiście, że starzenie nie podoba mi się, ale nie mam zamiaru rozdzierać szat na sobie z tego powodu.
      Tylko te uwagi matki mnie wqrzają. Bo odbieram je jako złośliwość. Nie czuję w tym troski, tylko złośliwość.
      • jeste_m_sobie Re: 50 latki 02.08.24, 10:06
        Współczuję matki. Właśnie sobie uświadomiłam, że my z mamą jednak uważamy, by sobie nie sprawiać przykrości. Sądziłam dotąd, że to oczywiste, nie docenialam. Będę.
        • la_mujer75 Re: 50 latki 02.08.24, 10:37
          Doceniaj.
          Ja przez wiele lat myślałam, że mam super matkę. Taka najlepsza przyjaciółkę...
          Wspierająca...
          Buhahahaha.
          • moni_485 Re: 50 latki 02.08.24, 12:15
            la_mujer75 napisała:

            > Doceniaj.
            > Ja przez wiele lat myślałam, że mam super matkę. Taka najlepsza przyjaciółkę...
            >
            > Wspierająca...
            > Buhahahaha.
            >
            >

            To ja w drugą stronę. Kiedyś byłam za chuda, ciemno kasztanowe włosy były brzydkie itd. A od kilku lat jestem najładniejsza i twierdzi że to nie jest prawda, że mnie krytykowała. Na starość zmądrzała.
      • niii Re: 50 latki 02.08.24, 23:04
        Współczuję. Być może Twoja Mama nie jest w swoim odczuciu złośliwa, tylko chce Cię 'dopingować' do Jej zdaniem koniecznych zmian i dorównania do reszty'. Trochę to jak z wystawianiem konia wyścigowego. Chce być z Ciebie dumna i bywa ale pod swoimi warunkami.
        Matki akceptujące tylko doskonały stan rzeczy tak reagują, czasem nie dostrzegają przesady i ranienia niezadowolwniem.
    • jeste_m_sobie Re: 50 latki 02.08.24, 10:03
      Mam 47 lat. Ponieważ jestem bardzo szczupła od zawsze, brzuch nie rzuca się w oczy, nawet jeśli nie wygląda tak, jak kiedyś. Natomiast wiem, jak zmodyfikować dietę, by był płaski: nie chodzi wcale o niedojadanie, ale rezygnację ze słodyczy i alkoholu oraz owoców po południu i wieczorem i - najważniejsze - niepodjadanie między posiłkami. Na razie to działa bez pudła, tylko nie zawsze mi się chce...
      Niestety u mnie najbardziej ucierpiały włosy. Oprócz puszenia mam bardzo przerzedzone nad czołem i na czubku głowy. Gdybym nie brała pewnych leków, byłoby lepiej, ale cóż... I jeszcze przebarwienia na twarzy. Ostatnio nastoletnia córka dała mi kilka lat więcej, gdy spytałam ją, na ile wyglądam. Przykre.
      • moni_485 Re: 50 latki 02.08.24, 15:34
        jeste_m_sobie napisał(a):

        > Ostatnio nastoletnia córka d
        > ała mi kilka lat więcej, gdy spytałam ją, na ile wyglądam. Przykre.

        Takie pytanie mogłaś zadać komuś kto cię krótko zna. I nie nastolatkowi bo dla nich każdy jest stary.
    • fogito Re: 50 latki 02.08.24, 11:17
      Ja mam płaski brzuch i zawsze miałam.. Mam 52 lata i jestem szczuplejsza niż w liceum. Mam więcej mięśni niż tłuszczu, więc sylwetka wygląda korzystniej. Włosy faktycznie rzadsze, ale siwe tylko pojedyncze i zlewaja się z jasnym blondem, bo pasemka robię od zawsze. Ja z rodziny długowiecznej, więc patrząc na kobiety z rodziny jeszcze długo będę wyglądała młodziej niż metryka wskazuje.
    • pepsi.only Re: 50 latki 02.08.24, 12:57
      Fakt, jak się spojrzy na mnie to fakt.
      Z brzuchem zwłaszcza. Ale ja tak mam od lat, to zdazylam sie przyzwyczaić, pilnuje tylko fasonów które mi pasują, i git.
      A odnośnie włosów-włosy właśnie niedawno zaczęły mi się puszyć gdyż je zapuściłam.
      Chyba niepotrzebnie, bo tej długości nie miałam od 20lat z okładem- nosiłam nieco dluższego boba, albo krótszego, i bardzo krótkiego z podgoleniem. No to przez ponad 20lat nie miało mi się co puszyć!
      A teraz lekko za ramiona już nie krótkie, ale też nie długie, taka fryzura bez fryzury...stąd puszenie.
      Jak za bardzo puszą się to je zwiazuję, problem z głowy.
      Generalnie wiek, i co mi się tam jako pierwsze sypie z wyglądu nie spędza mi snu z powiek. Dobrze się czuje w swojej skórze. ( subiektywnie oceniajac 🤔i tak wygladam lepiej niz większość moich koleżanek. 🤪)
      • marzeka11 Re: 50 latki 02.08.24, 13:06
        Widzę, że - sama będąc 50+- nie najlepiej wygląda się, gdy jest się bardzo szczupłą osobą oraz gdy jest się nadmiernie otyłą. Przy szczupłości dużej odbija się to na twarzy. Staram się nie zmierzać w żadnym z tych kierunków- bo wiem, że po cięzkiej chorobie nadmiernie wychudzona wyglądałam źle; z nadmiarem kg potem- też. Tak pośrodkuję. Mam szczęście, że nie mam problemów z otyłością brzuszną.
        Ważne jest też jedzenie, u mnie zmieniło to bardzo dużo i w wadze, i w samopoczuciu. + kosmetyki, wysypianie itp.
        • marzeka11 Re: 50 latki 02.08.24, 13:09
          A dzisiaj jestem też po mikrodermabrazji + masaż limfatyczny twarzy i czuję się znakomicie smile
          • presens Re: 50 latki 02.08.24, 14:03
            A to dlatego te włosy mam takie trudne! Zawsze długie falowane piękne a teraz puszą się okrutnie szczególnie na wakacjach.Juz posądzałam producentów szamponów i odżywek,.ze zmienili receptury. Produkty, które kiedyś działały dziś niekoniecznie. Mam 53 lata, trochę utyłam (3-4) kg właśnie na brzuchu , ale tego nie odpuszczę. Mam generalnie lenia , nie chce mi się ćwiczyc i myslę o przemijaniu.Ale ciągle mam cele i plany, figury nie odpuszczę, zawsze miałam świetną, skóra jeszcze ok, chomiki trochę mam, wydaje mi się że wyglądam lepiej od koleżanek, ale pewnie się to kiedyś wyrowna.
    • niebieskie_korale Re: 50 latki 02.08.24, 14:59
      a u mnie posypala sie najgorsza rzecz z mozliwych....zdolnosc do wypicia najmniejszej nawet ilosci alkoholu.
      Po prostu tragedia, jedno piwo i mam z glowy kilka dni.

      reszta sypie sie z umiarem
    • bezpocztypl Re: 50 latki 02.08.24, 15:05
      Od kiedy choroba spowodowała brak kobiecych hormonów to dramatycznie się pogarsza skóra wokół ust, mam tendencję do bezwiednego zasysania warg i w czasie snu też, więc etekt jest kiepski, nie podoba mi się ten "suchy dziubek" baaardzo.
      Z resztą zmarszczek jestem pogodzona, mam ładne, od uśmiechania się, ale te przy wargach mnie wkurzają.
      Włosy siwiały mi już po 30tce więc i tak je ciągle farbuję więc różnicy nie doświadczam, na szczęście teraz są ładniejsze niż miałam w wieku 30 lat smile
      Brzuch- to niestety jest problem. Nie miałam nigdy, a teraz nawet gdy go mocno wciągam to i tak go widać.
      No i libido..... nie chce mi się nawet patrzeć na księciunia.....
      • moni_485 Re: 50 latki 02.08.24, 15:39
        bezpocztypl napisał(a):

        >
        > No i libido..... nie chce mi się nawet patrzeć na księciunia.....


        😀 Mnie też spadło ale mnie to nie martwi, mojego księciunia na szczęście też. Bo im chyba też spada z wiekiem.
    • klaviatoorka3.0 Re: 50 latki 02.08.24, 17:00
      u mnie to duża zmiana- okulary!
      i o ile kiedys przejmowałam się wyglądem, tak teraz bardziej zwracam uwagę na zdrowie...
      Pojawiły się liczne guzy w piersiach, cysty w macicy, zmiany hormonalne, co jest bardzo widoczne na skórze...
      Kiedyś chodziłam na manicure i do fryzjera, teraz chodzę po lekarzach i fizjoterapeutach...
      Za młodu bardziej dbałam o to, by podobać się innym- wydawałam fortunę na makijaż, buty, fryzury, modne ubrania... za to po 50 tce raczej wydaję nadmiarową kasę na przyjemności: wyjazdy w egzotyczne miejsca, snurkowanie, rozmaite masaże i zabiegi spa, dobre restauracje, wygodne meble i dobry samochód, ulubione sporty- pływanie, jazdę konną, trekking..
      • chococaffe Re: 50 latki 02.08.24, 20:14
        klaviatoorka3.0 napisała:

        > u mnie to duża zmiana- okulary!
        > i o ile kiedys przejmowałam się wyglądem, tak teraz bardziej zwracam uwagę na z
        > drowie...
        >

        Oj tak. Wzięłabym tonę zmarszczek i chomików za to, żeby z powrotem miała doskonały wzrok
    • feldmarszalek.duda Re: 50 latki 02.08.24, 17:03
      Podzielam twoje obserwacje - owal i brzuch wysuwają się na prowadzenie. I trzecia rzecz - sposób poruszania się. Na owal chyba nie ma rady (oprócz genów), ale na brzuch i ruch ma się wpływ.
    • milin95 Re: 50 latki 02.08.24, 18:41
      No cóż, ja mam cały pakiet - i chomiki, i zmarszczki, znamiona, przebarwienia, włókniaki. Opadające powieki, a włosów o połowę mniej niż 20 lat temu. Gdybym chciała z tym walczyć musiałabym bez przerwy poddawać się rozmaitym zabiegom. Że o górze pieniędzy nie wspomnę. Dlatego pogodziłam się z upływem czasu, walczę natomiast z wagą, bo mam cukrzycę i gonartroze. Trudno, takie życie.
    • ewka.n Re: 50 latki 02.08.24, 19:22
      Wlazłam w ten wątek, to mi się teraz takie rolki wyświetlają:
      www.facebook.com/reel/472510788931349
    • edor67 Re: 50 latki 02.08.24, 20:14
      Nie uważam, żebym się sypała. Brzuch mi się spłaszczył, ale to efekt wielu godzin ćwiczeń i litrów wylanego potu. Włosy siwieją, ale farbuję. Najbardziej boleję nad wzrokiem, bo bardzo mi się pogorszył, bez okularów nie daję rady.
    • niii Re: 50 latki 04.08.24, 11:17
      Wypowiem się na podstawie obserwacji rodzinnych. Moja Babcie, Prababcie i Praprababcie miały młodszą o 20 lat skórę w stosunku do rówieśniczek.
      Sporo zależy od trybu życia i wymiaru obowiązków, a także od genetyki oraz wpływu otoczenia i tego, czym świadomie się otaczamy i zamawiamy do życia jako swoje.
      Od dziecka stawiam na rozwój wewnętrzny, nie lekceważę potrzeb ciała, umysłu czy duchowych.
      Naturalnie dobry wygląd poprawia nasze samopoczucie i jest przeważnie przejawem zdrowia fizycznego.
      Można sobie poprawiać cokolwiek z czasem w zrównoważony sposób. I nie zatracać ani w pędzie ku iluzorycznej doskonałości, ani opadać w abnegację.
      Każdy wiek coś w nas przyswaja i nie możemy wstydzić się swoich ciał.
      Prędzej obnażenia różnych meandrów duszy.
      Hiperaparycja jest wypromowana po to, żebyśmy jako jeszcze bardzo młode podobały się facetom oraz dla rywalizacji samic, ich zazdrości.
      Należy dbać o ciało przede wszystkim dla siebie, nie zasypując innych sfer istnienia i działania.
      Chore ideologie, takie jak Red pill i Black pill twierdzą, że kobieta przestaje być biologicznie atrakcyjna od 23-25 roku życia, a w 28 zderza się ze 'ścianą'.
      Eliminujmy mizoginistyczne urojenia z mediów, z sytuacji, w których uczestniczymy.
      Mając 29, 39, 49, 59 wciąż czujemy się świeżą sobą i to jest najistotniejsze.
      Znamy swoją wartość, która nie bazuje na samym ciele.
      Dbamy o zdrowie, które jest nośnikiem wszelkich naszych planów i ich realizacji.
      Trzeba akceptować wyroki natury i wspomagać się racjonalnie.
      Mając 26, nie będę mieć tylko doświadczeń 16-tki, a 36, 46, pewnych możliwości 20-tki.
      Doświadczenie i przeżycie różnych chwil kształtuje nas najbardziej, także wygląd - niektóre osoby wyglądają przez to bardziej promiennie ale oczywiście niektóre cechy zewnętrzne to często kwestia genetyki, jak opadające kąciki ust czy powieki. Mimo wszystko nawet wtedy w oczach, ruchach widać uśmiech i czuć naszą pierwotną, bezczasową energię smile
      Moje koleżanki myślą obsesyjnie o skórze, to jest ich temat codzienny, bo nie chcą szybko się zestarzeć.
      Nowe mini lodówki i szuflady chłodzące piętrzą się od kupnych i domowych kosmetyków.
      O sobie mogę napisać tak - jeszcze młoda, bez urody, bez cycków, bez krągłości, chuda na twarzy, włosy oddane dla potrzebujących. Cieszcie się tym, co macie - najbliższych, zdrowie, sprawność fizyczna i umysłowa, różne osiągnięcia życiowe, rozwój wewnętrzny. Wygląd i zdolności reprodukcyjne oraz biologiczna atrakcyjność i tak przeminą. Zostanie tylko to, co zrobilyscie/ stworzyłyscie dla siebie, bliskich i innych.
      Pozdrawiam serdecznie smile





      • is-laura Re: 50 latki 04.08.24, 12:44
        Zastanawiam się, kiedy nadejdą czasy, gdy kobieta 50 plus będzie mogła ponarzekać na swój wygląd nie będąc równocześnie oceniana jako pusta i głupia.
        Jesteś jeszcze młoda, ale nadejdzie czas, gdy nie będziesz czuła tej energii, o której piszesz a rozwój wewnętrzny będzie jedną z tych rzeczy, którą będziesz miała gdzieś

        • niii Re: 50 latki 04.08.24, 13:00
          Wszystko możliwe i przede mną wink
        • bananananas Re: 50 latki 04.08.24, 14:47
          is-laura napisała:

          > Zastanawiam się, kiedy nadejdą czasy, gdy kobieta 50 plus będzie mogła ponarzek
          > ać na swój wygląd nie będąc równocześnie oceniana jako pusta i głupia.
          > Jesteś jeszcze młoda, ale nadejdzie czas, gdy nie będziesz czuła tej energii, o
          > której piszesz a rozwój wewnętrzny będzie jedną z tych rzeczy, którą będziesz
          > miała gdzieś
          >

          Są kobiety, które na własnej atrakcyjności mają oparty rdzeń osobowości, równowagę psychiczna, poczucie wartości itp. Niekoniecznie wyłącznie, ale niezbędnie. Bo tak zostały ukształtowane, w moim wypadku w dzieciństwie, przez obserwowanie atrakcyjnych członków rodziny, fascynację nimi. To jest podświadome, nie do zwalczenia bez ciężkiej pracy nad sobą, jakichś terapii. Tylko że terapie robi się, kiedy coś człowiekowi szkodzi, utrudnia mu życie, a to nie ten przypadek.
          Mnie się życie tak potoczyło, że uważałam się za nieatrakcyjną, mimo podświadomej potrzeby. Żyłam, rozwijałam się, zmieniałam w dobrym kierunku, czasem dużymi skokami. Ale prawdziwą rewolucję przeszłam ok 45 roku życia, kiedy uzyskałam wreszcie poczucie, że jestem atrakcyjna - zlikwidował się ważny brak. Bo jestem wink Ale mam też do tego dystans, "używam" tego poczucia, bo wolę mieć życie lepsze niż gorsze, równowagę duchową stabilniejszą niż chybotliwą, sympatię do siebie i ludzi bliższych i dalszych w większych niż mniejszych ilościach. Myślę, ze nic mi nie grozi w związku z obiektywnymi zmianami w mojej atrakcyjności, a mam już prawie 60.
    • chatgris01 Re: 50 latki 04.08.24, 13:19
      Ojtam ojtam, ja sobie wzięłam do serca dewizę Gurui: Kadłub trochę przywiędły, ale dusza młoda! i u mnie to się sprawdza tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka