I niewdzięczna. Mój mąż ostatnio mnie "denerwuje" i tak żeby mu trochę dopiec , wiecie tak po kobiecemu wypominalam mu, że o tyle, o ile ja myślę o jego drobnych przyjemnościach to ten ma totalnie wyrąbane, co ja chcę, czy żeby mnie czymś zaskoczył. I co? Wczoraj przyniósł mi kwiatki i czekoladki ni z gruszki ni z pietruszki. Ok. A dziś wręczył mi perfumy z okazji urodzin które miałam miesiąc temu.(!) Wszystko było by pięknie ładnie, bo milion razy mu wypominalam że chce moje kochane ulubione La Via est Belle i co ? I dupa. Wręczył mi dziś przeszczęśliwy miss dior z notino . Wkurwilam się , bo toż to przecież podróbka , zapachu zero , ten do mnie , że kupę kasy wydał bo prawie 500 zł

. I zaczęła sie jatka , bo jak dla mnie to on totalnie dalej ma wyjebane, bo nawet się nie wysilił , żeby mi kupić te co chciałam ! Ten do mnie że ja mu też kupuje rzeczy które mu się nie podobają i mi nikt nie karze itd. Nosz kurrr, eypierdole przez okno tą wodę różaną i nic więcej ani mu nie kupię , ani od niego nie chcę, sama sobie sprezentuje, jak tak ciężko zapamiętać , co używam. Totalna ignorancja .