Był juz taki watek. Sama go zakładałam. I dostałam dużo mądrych odpowiedzi.
Ale wtedy pisałam z innej perspektywy, z perspektywy planów. Kiedys tam, w
przyszłości.
A teraz- wczoraj zrobiłam test. 2 grube krechy, prawie na szerokość okienka.
Udało sie!! (planowane

). I obawy wróciły, podwójnie.
Jak to jest? Czy rzeczywiście miłość sie dwoi? Patrze na Dominikę, i na razie
mam wielki strach w sercu. Jesteśmy dla siebie calym światem. Nie pracuję,
zajmuje sie nią.
Czy nie zabiorę jej mamy? Czy dam rade pokochać tak mocno to drugie dziecko?
Czy takie obawy są normalne?