bakis1
02.11.23, 07:05
W mojej rodzinie lata temu zdarzyła się tragedia. Mój tata popełnił samobójstwo, moja mama kompletnie nie potrafiła i nie potrafi na ten temat rozmawiać. Dla mnie smierć ojca, wiedza na ten temat od zawsze była wielka, niezagojona rana. Mam dorastająca córkę, nie byłam gotowa, aby powiedzieć jej prawdę. Mówiłam zawsze oględnie, że dziadek zmarł jak byłam mała i było to dla mnie trudne, ale przyzwyczaiłam się do jego braku. Wczoraj, zupełnym przypadkiem, w czasie rodzinnego spotkania z krewnymi ojca, pojawił się temat jego tragicznej śmierci. Moja nastoletnia córka po raz pierwszy o tym usłyszała.
Wiem, ze moja córka jest nastolatka, wiem ze świat jest dla niej czarno biały … wiem, ale nic nie przygotowało mnie na to, że oskarży mnie o kłamstwo … okłamałaś mnie, zawiodłaś moje zaufanie, całe życie mnie okłamywałaś… próbowałam tłumaczyć, że rodzice czasem chronią swoje dzieci … i nie mówią im pewnych rzeczy czekając jak one dorosną. Oliwy do ognia dołożył moj mąż też mówiąc przy niej, że takie rodzinne tajemnice są bez sensu, że zrobiłam błąd nic jej nie mówiąc etc. Zamiast spokojnej rzeczowej rozmowy z dorosła prawie kobieta - tak to sobie zawsze wyobrażałam - przeżyłam wczoraj jakiś dramat, do którego oliwy do ognia dokładał mój mąż. Bardzo lubi stawiać się w roli tego dobrego w przeciwieństwie do mnie - tej złej.
Nawet nie mam z kim porozmawiać, komu się wyżalić… w mojej rodzinie od 40 lat to temat tabu, ja najwidoczniej przeniosłam to tabu dalej. Nawet nie wiem czemu o tym pisze … jestem po terapii, po leczeniu, a od wczoraj znów czuje się jak dziecko, które wszyscy zostawili same sobie z dramatem.
Potwierdza się to, co zawsze czułam. Samobójstwo jest dla chorej osoby wybawieniem, ale tragedia dla tych co zostali. Jak opadną moje emocje, wrócę do spokojnej, mam nadzieje, rozmowy z córka… mężowi wybaczyć nie mogę… zna mnie tyle lat, a kompletnie mnie nie zrozumiał, nie wsparł tylko tłumaczył córce w stylu: zobacz mama cie okłamała, a tatuś nigdy by ci tego nie zrobił.
Siedziałam wczoraj płacząc między dwójka najbliższych mi osób i tak bardzo nienawidziłam swojego życia, jak wtedy, gdy poznałam prawdę.