Dodaj do ulubionych

Taka sytuacja

02.11.23, 07:05
W mojej rodzinie lata temu zdarzyła się tragedia. Mój tata popełnił samobójstwo, moja mama kompletnie nie potrafiła i nie potrafi na ten temat rozmawiać. Dla mnie smierć ojca, wiedza na ten temat od zawsze była wielka, niezagojona rana. Mam dorastająca córkę, nie byłam gotowa, aby powiedzieć jej prawdę. Mówiłam zawsze oględnie, że dziadek zmarł jak byłam mała i było to dla mnie trudne, ale przyzwyczaiłam się do jego braku. Wczoraj, zupełnym przypadkiem, w czasie rodzinnego spotkania z krewnymi ojca, pojawił się temat jego tragicznej śmierci. Moja nastoletnia córka po raz pierwszy o tym usłyszała.

Wiem, ze moja córka jest nastolatka, wiem ze świat jest dla niej czarno biały … wiem, ale nic nie przygotowało mnie na to, że oskarży mnie o kłamstwo … okłamałaś mnie, zawiodłaś moje zaufanie, całe życie mnie okłamywałaś… próbowałam tłumaczyć, że rodzice czasem chronią swoje dzieci … i nie mówią im pewnych rzeczy czekając jak one dorosną. Oliwy do ognia dołożył moj mąż też mówiąc przy niej, że takie rodzinne tajemnice są bez sensu, że zrobiłam błąd nic jej nie mówiąc etc. Zamiast spokojnej rzeczowej rozmowy z dorosła prawie kobieta - tak to sobie zawsze wyobrażałam - przeżyłam wczoraj jakiś dramat, do którego oliwy do ognia dokładał mój mąż. Bardzo lubi stawiać się w roli tego dobrego w przeciwieństwie do mnie - tej złej.

Nawet nie mam z kim porozmawiać, komu się wyżalić… w mojej rodzinie od 40 lat to temat tabu, ja najwidoczniej przeniosłam to tabu dalej. Nawet nie wiem czemu o tym pisze … jestem po terapii, po leczeniu, a od wczoraj znów czuje się jak dziecko, które wszyscy zostawili same sobie z dramatem.

Potwierdza się to, co zawsze czułam. Samobójstwo jest dla chorej osoby wybawieniem, ale tragedia dla tych co zostali. Jak opadną moje emocje, wrócę do spokojnej, mam nadzieje, rozmowy z córka… mężowi wybaczyć nie mogę… zna mnie tyle lat, a kompletnie mnie nie zrozumiał, nie wsparł tylko tłumaczył córce w stylu: zobacz mama cie okłamała, a tatuś nigdy by ci tego nie zrobił.

Siedziałam wczoraj płacząc między dwójka najbliższych mi osób i tak bardzo nienawidziłam swojego życia, jak wtedy, gdy poznałam prawdę.

Obserwuj wątek
    • sol_13 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:10
      Współczuję. Tak samo nie mówiłabym dziecku takiej rzeczy.
      Mąż beznadziejnie się zachowal, a najgorsi krewni-co to jest w tej PL, żeby po tylu latach takie ciężkie tematy poruszać na spotkaniach rodzinnych, po co, nigdy tego nie zrozumiem.
      • waleria_bb Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:17
        To nie musiała od razu być zła wola krewnych. Może po prostu nie każdy z rodziny ma do samobójczej śmierci podejście jak autorka, że jest to tabu i ciii, nie mówimy nic. Pewnie nie wiedzieli, że przed nastolatką jest to ukrywane. Właśnie dlatego takie zatajanie przed dzieckiem jest szkodliwe, prawda może wyjść na jaw w niespodziewantch okolicznościach i znacznie bardziej niekomfortowych niż podczas szczerej rozmowy z matką. Oczywiście rozumiem chronienie dziecka przed każdą brutalną prawdą i myślę, że na niektóre prawdy jest czas trochę później. Jak córka wracała do tematu dziadka już jako nastolatka, może wtedy był moment.
        • sloneczna_paraolka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 22:14
          waleria_bb napisał(a):

          > To nie musiała od razu być zła wola krewnych. Może po prostu nie każdy z rodzin
          > y ma do samobójczej śmierci podejście jak autorka, że jest to tabu i ciii, nie
          > mówimy nic. Pewnie nie wiedzieli, że przed nastolatką jest to ukrywane. Właśnie
          > dlatego takie zatajanie przed dzieckiem jest szkodliwe, prawda może wyjść na j
          > aw w niespodziewantch okolicznościach i znacznie bardziej niekomfortowych niż p
          > odczas szczerej rozmowy z matką. Oczywiście rozumiem chronienie dziecka przed k
          > ażdą brutalną prawdą i myślę, że na niektóre prawdy jest czas trochę później. J
          > ak córka wracała do tematu dziadka już jako nastolatka, może wtedy był moment.

          To w jakim wieku proponujesz powiedzieć dziecku ze jego dziadek się zabił? 3-4-5 lat? Naście to ona ma teraz.
          Poza tym to jest chyba prywatna sprawa.
          Córka a najbardziej mąż powinien wiedzieć jakie to jest bolesne dla żony i nie odzywać gęby.
          • wapaha Re: Taka sytuacja 05.11.23, 11:13
            sloneczna_paraolka1 napisała:

            >
            >
            > To w jakim wieku proponujesz powiedzieć dziecku ze jego dziadek się zabił? 3-4-
            > 5 lat? Naście to ona ma teraz.

            Wiesz, takich rzeczy nie da się zawsze zaplanować, każde dziecko jest inne i ma inną wrażliwość, inne rozumienie i podejście do spraw ostatecznych

            > Poza tym to jest chyba prywatna sprawa.
            > Córka a najbardziej mąż powinien wiedzieć jakie to jest bolesne dla żony i nie
            > odzywać gęby.
      • bakis1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:23
        Dziękuje sol.. nawet wstyd mi tutaj pisać o kontekście w jakim padła ta informacja. Moja rodzina się podzieliła, po śmierci ojca rodzina ojca oskarżyła moja mamę o zniszczenie mu życia, a moja mama, rodzine ojca. Ja dopiero od kilku lat zaczynam z rodzina ojca odzyskiwać kontakt. Nie mogę o tym nawet mówić mojej mamie zbyt wiele, bo ma do mnie o to straszliwe pretensje… wszyscy się cieszą z odzyskanej relacji, ale poziom bólu i nienawiści po dwóch stronach jest tak ogromny, że to jest aż niewyobrażalne. Moja córka w pakiecie dostała dwie informacje. Dziadek się zabił przez twoja okropna babcie. I nie dziwie się, ze dla niej, nastolatki z pełna paletą emocji na wierzchu, to było za dużo.

        Ja wiem, że każda rodzina ma swoje tajemnice, zgryzoty i nienawiści. W mojej poziom przekroczył wszystkie skale. Widzę, że sama temu nie podołam. Nigdy nie zakopię tego rowu między nimi.
        • berdebul Re: Taka sytuacja 02.11.23, 09:38
          Odnawiasz relacje z kimś, kto oskarża Twoją matkę o zniszczenie życia Twojemu ojcu i to na tyle, ze pan postanowił się trwałe wylogować, oraz ciągniesz na te spotkania nastolatkę, która nie wie o tym, ze dziadek popełnił samobójstwo? Wróć na terapię.
          • igge Re: Taka sytuacja 02.11.23, 20:39
            Też tak myślę.
          • quendi Re: Taka sytuacja 04.11.23, 18:11
            berdebul napisała:

            > Odnawiasz relacje z kimś, kto oskarża Twoją matkę o zniszczenie życia Twojemu o
            > jcu i to na tyle, ze pan postanowił się trwałe wylogować, oraz ciągniesz na te
            > spotkania nastolatkę, która nie wie o tym, ze dziadek popełnił samobójstwo? Wró
            > ć na terapię.

            Na dwie terapie od razu, albo lepiej, na cztery.

            I co z tego, że odnawia kontakt? Jest czyjąś wnuczką, bratanicą, chce mieć kontakt, jest dorosła. Nie odpowiada za to, jak czuje się jej matka ani za kontakty matki z innymi, czy też brak odpuszczenia czy wybaczenia. W innym wątku, matka autorki nazwana byłaby toksyczną, bo emocjonalnie wymusza na córce pewne zachowania.
            Autorka bardzo dobrze robi, se próbuje wybaczyć, zrozumieć i zrobiła dobrze, że nie mówiła córce. Dzieci nie o wszystkim muszą wiedzieć, a w młodym wieku tym bardziej.
        • aqua48 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:18
          bakis1 napisała:

          > wszyscy się cieszą z odzyskanej relacji, ale poziom bólu i nienawiści po dwóch stronach jest tak ogro
          > mny, że to jest aż niewyobrażalne.

          Ejże, wszyscy się tak ogromnie cieszą z odzyskanej relacji, że naskakują na Twoją nastolatkę z nieoczekiwanymi wiadomościami, że jej babcia była powodem samobójczej śmierci jej dziadka?
          Czy Ty widzisz dziewczyno co piszesz?
        • niemcyy Re: Taka sytuacja 02.11.23, 15:05
          bakis1 napisała:

          > po śmierci ojca rodzina ojca oskarżyła moja m
          > amę o zniszczenie mu życia, a moja mama, rodzine ojca. Ja dopiero od kilku lat
          > zaczynam z rodzina ojca odzyskiwać kontakt. Nie mogę o tym nawet mówić mojej ma
          > mie zbyt wiele, bo ma do mnie o to straszliwe pretensje… wszyscy się cieszą z o
          > dzyskanej relacji, ale poziom bólu i nienawiści po dwóch stronach jest tak ogro
          > mny, że to jest aż niewyobrażalne.

          Ktorzy "wszyscy" sie ciesza? Twoja matka, wobec ktorej nie umieli sie zachowac przyzwoicie jak zostala wdową i miala do ogarniecia dzieci? Twoj maz, ktoremu kazalas wspolstrzec tajemnicy? Tamta rodzina, ktora ci dos*ywa? Ty sie cieszysz, "muszac" ukrywac kontakty z nimi przed matka i kopiac meza pod stolem, zeby sie nie wygadal z rodzinnymi sekretami?

          Moja córka w pakiecie dostała dwie informacj
          > e. Dziadek się zabił przez twoja okropna babcie.

          Kto sie cieszy?
      • sueellen Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:33
        Ta terapia chyba jednak nic ci nie dała, tematu nie przepracowałaś. Poza tym, jakie znowu kłamstwo? Umarł to umarł - nie powiedziałaś że wyjechał do Australii. Był chory i umarł. Żadne kłamstwo. Nie mówiłaś o tym nie po to by chronić córkę tylko siebie samą. I nie ma w tym nic złego. Na koniec, masz naprawdę durnego męża i możesz mu to ode mnie przekazać. Pokaż mu po prostu ten wątek a sama idź na terapię. Ludzkim gadaniem się nie przejmuj ( w tym męża i córki).
      • m_incubo Re: Taka sytuacja 03.11.23, 12:42
        Też byłam dzieckiem, któremu "nie mówiono takich rzeczy", chodziło o jednego z dziadków. Mama zawsze mówiła, że umarł nagle, to był dla niej potwornie bolesny temat, była już pełnoletnia, gdy dziadek odszedł, ale była z nim bardzo związana.
        Kiedyś w jakiejś rozmowie zupełnie o niczym z jedną z córek sąsiadów wspomniałam, że coś tam wydarzyło się krótko po tym, jak dziadek zmarł, miałam może z 12 lat, a ona nie wiem, 8 - 9.
        I ona mi prosto z mostu "twój dziadek przecież nie zmarł, tylko się powiesił" 🤷🏻‍♀️
        Zaskoczenie było duże, też nie rozumiałam, po co było robić z tego tajemnicę, ale jednak potrafiłam wczuć się w sytuację mamy i zrozumieć, że to głównie jej ból, jej trauma i nie wszystko zawsze kręci się wokół mnie. Dziadka nawet nie znałam.
        • m_incubo Re: Taka sytuacja 03.11.23, 12:44
          Więc uważałabym z tym "chronieniem" dzieci i niemówieniem im pewnych rzeczy, bo z całą pewnością i tak dowiedzą się, tyle że w najmniej odpowiedni sposób i w mało odpowiednim momencie.
          • danaide2.0 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 13:02
            Mimo wszystko wygadanie się małej sąsiadki jest chyba mniej szokujące niż wysyczenie tego przez członków, jakby nie było, rodziny, w pakiecie z obwinieniem innego członka rodziny. Nastolatka może jeszcze nie wiedzieć, gdzie najlepiej wychodzi się z rodziną, ale toksyczność tej sytuacji jak najbardziej odczuwa na własnej skórze.

            Z całego tego wątku widać, że treść może być mniej problematyczna niż forma. Wszelkie tabuizacje, uciszania, co ludzie powiedzą, obwiniania, wypierania... Jako dziecko usłyszałam o samobójczej śmierci wujka, ale bez szczegółów (powód, okoliczności) choć z podaniem informacji, w jaki sposób odebrał sobie życie. Było mi przykro z jego powodu, ale nie spędzało mi to snu z powiek. Po latach poznałam powody, okoliczności i wiem, że wtedy bym i tak nie zrozumiała (na problem rodzinny nałożył się kontekst społeczny), a dziś jest mi go tym bardziej żal.
            • danaide2.0 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 13:05
              Z perspektywy widzę, że w rodzinie są zawsze rzeczy "powiedziane" i "przemilczane". Powiedziane możesz jakoś wkomponować w układankę historii rodzinnej. Przemilczanych się nie da, a czasem to właśnie one nie pozwalają scalić obrazka.
            • m_incubo Re: Taka sytuacja 04.11.23, 20:34
              danaide2.0 napisała:

              > Mimo wszystko wygadanie się małej sąsiadki jest chyba mniej szokujące niż wysyc
              > zenie tego przez członków, jakby nie było, rodziny, w pakiecie z obwinieniem in
              > nego członka rodziny.

              No niekoniecznie.
              Odebrałam to niezbyt dobrze, bo okazało się, że o sytuacji (z lat 60) wiedzą dosłownie wszyscy, łącznie z kulkuletnimi bachorami sąsiadów, ale mnie nie powiedział nikt.
              Mimo wszystko uznałam, że jednak mama miała prawo sama zdecydować, kogo wtajemnicza i nadal tak uwazam. Ja bym zrobiła inaczej, bo uważam to za spory błąd, ale to nie o mojego ojca chodziło i to dla mnie kończy temat.
    • zlota-klamka Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:23
      Ale dlaczego samobójstwo uznajesz za tabu? Mój dziadek popełnił samobójstwo (w starszym wieku zaczął mieć problemy psychiczne) i nikt nie robił z tego rodzinnej tajemnicy. Nie rozpamiętywano przy każdej okazji co się stało, ale wszyscy wiedzieli, dzieci też.
      • zlota-klamka Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:26
        Aha, byłam chyba w szkole podstawowej jak się dowiedziałam i nie miałam ani nie mam z tego powodu żadnej traumy. Może taka ciągła ochrona dzieci przed smutnymi informacjami wcale nie jest dzieciom potrzebna
        • 152kk Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:59
          No jednak śmierć dziadka to całkiem inny kaliber niż śmierć ojca, z którym się mieszkało.
          • livia.kalina Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:27
            No otóż to, tyle, że dla córki autorki wątku samobójstwo popełnił dziadek, nie ojciec. I to dziadek, którego nawet nigdy nie poznała, więc nie była z nim związana. Skąd więc takie emocje? Rodzice mojego taty umarli na długi przed moimi urodzinami. Oni są dla mnie postaciami abstrakcyjnymi, w sumie smierć babci wiąże się z przestępstwem, o którym też dość długo w moim domu rodzinnym się nie rozmawiało. Kiedy w końcu tata mi tę historie opowiedział, odebrałam ja bardziej jaki ciekawostkę, nie miałam w związku z tym jakichś szczególnych emocji, poza współczuciem dla taty, który jako 19 latek stracił matkę.


            Skąd więc te emocje w domu autorki wątku: córka zraniona, autorka wątku płakała a mąż krzyczał? W tej rodzinie jest jakiś duży problem i nie ma to imo żadnego związku z samobójczą śmiercią dziadka przed Laty.
            • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:35
              Ma bardzo dużo. Cała konstrukcja psychiczną matki, w tym wybór partnera, jest jakaś jest między innymi przez śmierć i lata niedomówień. Odkąd autorka założyła rodzinę, to w tym sosie tkwi nie tylko ona.
      • bakis1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:27
        Bo tak mnie nauczono? Bo taki wzorzec wyniosłam z domu? Bo nie jest to temat, który jestem w stanie poruszyć z kimkolwiek? Długo by pisać …
        • alpepe Re: Taka sytuacja 02.11.23, 08:33
          Ale nie masz już kilku lat. Możesz to zmienić. Ty i tylko ty, a nie zasłaniać się do śmierci wzorcami z domu.
        • aqua48 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:14
          bakis1 napisała:

          > Bo tak mnie nauczono? Bo taki wzorzec wyniosłam z domu?

          Ale nie jesteś już dzieckiem, jesteś dorosła i masz pełne prawo żeby wzorce wyniesione z domu, zwłaszcza te które powinny być dla Ciebie nieakceptowalne, bo przyczyniły się do zwiększenia Twoich traum i powstania blokad weryfikować i zmieniać a nie powielać.
        • malaperspektywa Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:46
          I o tym wszystkim o czym nam napisałaś powiedz córce. Zrozumie. Teraz to był dla niej szok, ale dzieci więcej rozumieją niż nam się wydaje. Będzie dobrze. Wszystko się poukłada. Większy problem to mąż, który nie dał ci wsparcia. Czyżby po raz pierwszy udało mu się być lepszym w czymś od ciebie? Nie wiem czy dobrze odczytałam sytuację, ale jeżeli tak, to tu widzę grubszy problem.
      • mae224 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:27
        ale wiesz, że nie każdy tak samo przeżywa?
      • default Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:29
        Też tego nie rozumiem, ale tak bywa - parę lat temu popełnił samobójstwo mój kuzyn (brat cioteczny). O tym, że to było samobójstwo dowiedziałam się od jednego z jego synów, jakiś czas potem. Oficjalnie przed całą rodziną było i jest mówione, że zmarł na zawał. Nie wiem, może to ma związek z religijnością....
        • sueellen Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:43
          default napisała:

          Oficjalnie przed całą rodziną było i jest mówi
          > one, że zmarł na zawał. Nie wiem, może to ma związek z religijnością....
          Bo się boją, boją się usłyszeć że to była ich wina, że mu było z nimi tak bardzo źle, że wybrał taka drogę ucieczki od nich. Czują się po prostu winni choćby to było kompletnie nieracjonalne.
          • alewcale Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:15
            Może są tak narcystyczni niektórzy, że uważają, że nie miał prawa do swoich uczuć...
      • abecadlowa1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:47
        zlota-klamka napisała:

        > Ale dlaczego samobójstwo uznajesz za tabu?

        Bo funkcjonuje w systemie rodzinnym, który mocno dba o zachowanie tej tajemnicy. Dużo sił jest w to zaangażowanych i przełamanie tabu często jest przyjmowane jako brak lojalności wobec rodziny.
        • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:46
          Takie rodzinne tabu odbijają się czkawką, kiedy z nastolatkiem zaczyna się dziec coś niefajnego. I kiedy nastolatek się przypadkiem dowiaduje prawdy, zazwyczaj w najmniej odpowiednim momencie.
      • danaide2.0 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 09:00
        Samobójstwo jest kulturowo czymś nagannym. Po pierwsze oznacza problemy psychiczne. Przecież dopiero w ostatnich latach o tych problemach zaczynamy mówić otwarcie, a i tak dalej - nawet na ematce - ludzie potrafią komuś coś wyciągnąć jako argument w dyskusji. Dlaczego w szerszej ,polskiej perspektywie miałoby być lepiej? Do tego samobójstwo było przez setki lat było uważane za grzech - masz życie od Boga, tylko On może ci je odebrać. Na trupach samobójców wykonywane były wyroki, bo ludzie mieli czelność rozporządzić własnym życiem wedle uznania.
    • mae224 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:26
      wszystkie emocje są zrozumiałe, twoje, córki, porozmawiaj z psychologiem, może porozmawiajcie wspólnie na terapii, a osobiście myślę, że córka dorastając zrozumie.
      mnie też powiedziano o dziecku z gwałtu w rodzinie, dopiero w głębokiej dorosłości, nie miałam żalu.
      • bakis1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:29
        Dziękuję… wiem, że córka zareagowała adekwatnie do wieku i wiem, że jak dorośnie zrozumie więcej. Moja reakcja pokazała mi, że terapia i przepracowanie mogę sobie między bajki włożyć …
        • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:44
          Rozważ zmianę relacji z mężem, bo w tej jesteś łatwą ofiarą.
          Dziecko bym przynajmniej ofukala, żadnych wyrzutów, to były bardzo prywatne sprawy rodziny i dzieci nie muszą o wszystkim wiedzieć, pretensje miej do ciotek/wujków ze strony dziadka.
          • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:50
            Dziecko jest już nastolatkiem i ma prawo wiedzieć chociażby dlaczego dorósł się zachowują jak zachowują, to słychać, że temat dziadka jest pomijany. Sposób poczęcia to jakby inna sprawa.
        • aqua48 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:11
          bakis1 napisała:

          > Dziękuję… wiem, że córka zareagowała adekwatnie do wieku i wiem, że jak dorośni
          > e zrozumie więcej.

          Zrozumie? Weź pod uwagę, że Ty ze sowimi traumami też dorosłaś i niby zrozumiałaś ale na poziomie emocjonalnym reagujesz nadal jak małe skrzywdzone dziecko...Dlaczego sądzisz że z Twoją córką będzie inaczej?
          • spirit_of_africa Re: Taka sytuacja 02.11.23, 17:28
            Ale czym innym jest strata znanego dziecku ojca, a czym innym informacja nt powodu śmierci nieznanego dziadka
            • alex_vause35 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 17:30
              Ototo, nie do końca rozumiem to wzburzenie nastolatki.
              • wapaha Re: Taka sytuacja 02.11.23, 18:20
                alex_vause35 napisała:

                > Ototo, nie do końca rozumiem to wzburzenie nastolatki.
                >
                Ja rozumiem
                Zareagowała pewnie w stylu :what ?!!
                Towarzystwo się zmieszało,matka zbladła a tatuś podkręcił atmosferę
                Dzieciak poczuł się sam przeciw wszystkim (wszyscy wiedzieli ona nie) ,a tylko tata stanął po jej stronie ...


                Tatko debil..
      • sueellen Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:34
        Bo kobieta ma traumę i nie potrafi o tym mówić. Dlatego.
        • sueellen Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:37
          sueellen napisała:

          > Bo kobieta ma traumę i nie potrafi o tym mówić. Dlatego.
          To było do złotej klamki. Nie wiem czemu wpielo się tutaj a nie wyżej
      • sloneczna_paraolka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 22:22
        mae224 napisała:

        > wszystkie emocje są zrozumiałe, twoje, córki, porozmawiaj z psychologiem, może
        > porozmawiajcie wspólnie na terapii, a osobiście myślę, że córka dorastając zroz
        > umie.


        Ja nie rozumiem emocji nastolatki.
        Nie znała dziadka ,nigdy go nie widziała, nie była związana z nim emocjonalnie. Wiec jej histeria jest nie na miejscu. A o takich rzeczach informuje się dorosłych ludzi. Postawiłabym ja do pionu ,bo matka najbardziej cierpi. A małolacie się w dupie poprzewracało. Mąż dostałby opie…rdol z takim gadaniem.
        • alewcale Re: Taka sytuacja 02.11.23, 22:37
          Może tatuś tak samo empatyczny jak rodzinka a córka po tatusiu. Nieprzepracowana trauma prowadzi do tego, że człowieka ciągnie do podobnego partnera.
        • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 02.11.23, 22:47
          okłamałaś mnie, zawiodłaś moje zaufanie, całe życie mnie okłamywałaś…

          Słowa nastolatki. No faktycznie należy ja postawić do pionu.
          • 18lipcowa3 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 07:55
            Oczywiście. Tym bardziej jeśli faktycznie to jest ten jeden raz.
            • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 03.11.23, 18:19
              Ale ona właśnie nie wie "czy to ten jeden raz", czy wszystko, co jej mówiono można o kont d.py. jej nie chodzi o osobę dziadka, tylko o to, że straciła zaufanie do najważniejszej osoby w jej życiu. Dziecku złapanemu na dużym kłamstwie mało kto wierzy "że to tylko ten jeden raz", a dziecko dorosłemu na takie zapewnienia ma uwierzyć? No nie, to działa w obie strony i naprawić to może tylko długa i szczera rozmowa, której autorka nie chce.
              • kira_03 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 19:28
                Ale to nie bylo klamstwo. Przeciez jej nie wciskala, ze dziadek zmarl na zawal, tylko pominela szczegóły. Wiec rekacja nieadekwatna, ale cos czuje, ze mocno podkrecona przez ojca i niezrownowazona rodzinke.

                Autorko, wroc na terapię.
    • jak_zwykle_wszystko_zajete Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:40
      Nie rozumiem reakcji córki, Twojej i męża też.

      Wyjaśniłaś już, ze ukrywasz, bo masz taki wzorzec. Nie wyglada to na temat przepracowany na terapii. Zastanawiałaś się, jaką wartość niesie to ukrywanie?

      Reakcję córki odbieram jako przeskalowaną. Dlaczego córka ma do Ciebie pretensje? Jakie to ma znaczenie dla jej życia, ze dziadek, którego nie znała, odebrał sobie życie? Czy to nie jest pretekst do zrobienia Ci awantury? Może wcześniej ją okłamywałaś i to była kropla, która przelała czarę? Może chodzi jeszcze o coś innego?

      Zachowanie męża bardzo nie fair. Dla mnie podstawą udanego związku jest granie do jednej bramki. Możemy się nie zgadzać, ale to wyjaśniamy miedzy sobą, natomiast przed światem jesteśmy jedną drużyną. Mój były mąż zachowywał się jak Twój, dlatego bardzo wyczulona jestem na takie zachowania w parach.
      • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:53
        Powody córki są co najmniej dwa: rodzinne relacje są chore i dobrze wiedzieć dlaczego, a poza tym o czym jeszcze się dowie przypadkiem? Że jej ojciec to nie jej ojciec, że w ogóle jest adoptowana? Możliwości przychodzi jej do głowy pewnie wiele
    • samawsnach Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:44
      Nie przeniosłaś żadnego "tabu". To nie były (być może nadal nie są) rzeczy o których rozmawia się z dzieckiem.
    • malgosiagosia Re: Taka sytuacja 02.11.23, 07:52
      Po pierwsze, bardzo Ci wspolczuje, ze musisz zyc z taka trauma. Po drugie, masz prawo nie mowic, nawet corce, w jaki sposob umarl dziadek. Po trzecie, twoj maz jest niedojrzalym, nieodpowiedzialnym facetem. Po czwarte, nie miej do siebiue zalu, nie zrobilas niczego zlego.
      • bakis1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 08:13
        Dziękuje za to, co napisałaś. Faktycznie, dopiero teraz do mnie dotarło, że JA sama mam prawo do tego, aby pewne tematy pojawiły się wtedy, kiedy ja bede tego chciała. Nie opowiadam i nie opowiem córce o wielu sprawach, nawet, gdy będzie już dorosła kobieta, bo nie muszę opisywać jej wielu bolesnych historii z mojego życia, ale to, co chce jej powiedzieć w odpowiednim czasie. Np. O ciężkiej chorobie psychicznej bliskiej osoby. Mam prawo powiedzieć o tym córce, wtedy kiedy będzie planowała własne macierzyństwo…

        strasznie trudno jest jednak iść dalej w życie z takimi bagażami emocjonalnymi. Potrzebuje, teraz to widzę, pomocy specjalisty w tym, co, kiedy i w jaki sposób jej przekazać. Jeśli kiedyś będzie chciała mieć dziecko o pewnych rzeczach będę musiała jej powiedzieć ze względu na potencjalne obciążenie genetyczne, ale wiedza ta jest na prawdę zbędna wczesnej nastolatce.
        • malgosiagosia Re: Taka sytuacja 02.11.23, 08:31
          bakis1 napisała:

          Faktycznie, dopiero teraz do mnie dotarło, że JA
          > sama mam prawo do tego, aby pewne tematy pojawiły się wtedy, kiedy ja bede tego
          > chciała. Nie opowiadam i nie opowiem córce o wielu sprawach, nawet, gdy będzie
          > już dorosła kobieta, bo nie muszę opisywać jej wielu bolesnych historii z moje
          > go życia, ale to, co chce jej powiedzieć w odpowiednim czasie.


          Oczywiscie, masz prawo mowic co chcesz, kiedy chcesz i i komu chcesz. I bzdura jest, ze "nie przerobilas traumy i nie odnioslas sukcesu w terapii, bo nie powiedzialas swojej nastoletniej corce tzw. prawdy.
          Swiadzy to o twojej dojrzalosci i odpowiedzialnosci wobec niej i wobec siebie. Nie daj sie wrabiac w poczucie winy, nikomu.
          • bubba_13 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 05:49
            Jeśli widzisz dojrzałość w wypowiedziach autorki - to gratuluję
        • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 09:12
          A córka idąc za twoim.przykladem, może wcale nie poinformować cie o planowaniu macierzyństwa.
          • 18lipcowa3 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 09:36
            Też nie musi.
            • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 09:51
              No tak, tylko matka ma plan, że zawczasu powie o jakiejś chorobie psychicznej w kontekście macierzyństwa córki...
              • banicazarbuzem Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:16
                A życie zrobi psikusa i córka znowu dowie się o tym od randomowych osób i będzie kolejny żal.
                • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:27
                  Może jej powie, jak dziecko będzie sprawiać jakieś problemy i trafi np do poradni ppp, nawet wywiad w kontekście dysgrafii zawiera pytania o choroby w rodzinie, w tym psychiczne
        • galaxyhitchhiker Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:03
          >Mam prawo powiedzieć o tym córce, wtedy kiedy będzie planowała własne macierzyństwo…

          A córka ma prawo mieć do Ciebie pretensje, że dawkujesz ważne dla niej informacje według własnego uznania.

          Jeżeli te sekrety, które ukrywasz, mogą mieć wpływ na życie córki, to budujesz jej fałszywy świat. Dziewczynie wydaje się, że ma fajne życie, a tu nagle mamusia wyciąga spod stóp dywanik i bum. Tego się nie robi ludziom, których się kocha. Jeśli nie jesteś szczera z małolatą, to nie licz na szczerą relację z dorosłą.
          • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:13
            A córka ma prawo mieć do Ciebie pretensje, że dawkujesz ważne dla niej informacje według własnego uznania.


            witamy w świecie dorosłych ludzi
            tak, dorośli ludzie o różnych doświadczeniach mają prawo do informowania o nich w sposób DLA SIEBIE komfortowy/wygodny/jak najmniej przykry lub przemilczenia.
            szczerość jest przereklamowana
            • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:04
              A potem zdziwko, że córki nie chcą na święta jechać do matki manipulantki.
              • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:20
                Nieinformowanie nie jest manipulacja, tu nie ma wprowadzenia w błąd, celowego oszustwa.
                Trochę szacunku dla prywatności i prawa rodzica do własnych przeżyć by się przydało.
                • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:57
                  WyklucEnie dziecka z dostępu do historii rodziny i decydowanie że powiem, jak będzie planowała macierzyństwo, to jest.manipulqcja życiem tej córki. Najpierw ja wykluczyła a dalej.planuje kolejne manipulacje
                • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:58
                  Przeżycia własne masz wewnątrz, zaufanie i dostęp do historii rodziny, to dowod zaufania, akceptacji, poczucia przynależności i istotności dziecka jako członka rodziny
                • 152kk Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:58
                  Co innego własne przeżycia, które nie mają wpływu na córkę (np. nieszczęśliwe miłości w przeszłości, jakieś porażki zawodowe), a co innego " tajemnice rodzinne" typu samobójstwo dziadka czy poważna choroba w rodzinie, która może mieć podłoże genetyczne (nie musi, ale moze). O tych drugich kwestiach córka powinna wiedzieć, bo to może mieć wpływ na jej życie.
                  Ale rozumiem, że watkodajce jest bardzo trudno o takich rzeczach mówić, bo to są sprawy traumatyczne. Trudno mi sobie to nawet wyobrazić jak wielkie blizny psychiczne pozostawia w dziecku samobojstwo rodzica.
                  Tym niemniej dla dobra córki powinna jeszcze raz nad tym popracować. Potrzebna terapia, może rodzinna razem z córką, bo i reakcja córki nieco przesadzona się wydaje i kompletnie nieempatyczna.
                  Postawa męża nieakceptowalna, ten związek to jest tez powazny temat dla autorki do przepracowania z terapeutą. Może być tak, że zwiazanie się z takim facetem ma źrodlo w nieprzepracowanych traumach z przeszlosci. I brak empatii że strony córki też jest powiązany z brakiem empatii jej ojca.
                • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:06
                  Raka piersi I jelita grubego też można przemilczeć, bo dziadek że stomią byl kłopotliwy?
                • bubba_13 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 05:51
                  Nieinformowanie - oczywiście JEST manipulacją.
            • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:23
              Owszem, ale matka, która dawkuje ciężkie informacje i wali nimi według swojego widzimisię tak po trochu i co jakiś czas jest zwyczajnie toksyczna. Tak po troszeczku, co rok to nowy news. A już powiedzenie córce, która być może będzie w szczęśliwym momencie życia, będzie planowała dziecko o chorobach genetycznych w rodzinie jest zwyczajnym skur...em. Baba chyba bardzo chce temu dziecku zniszczyć szczęśliwe chwile. Czas najwyższy dorosnąć i się zastanowić nad swoim postępowaniem i tym o czym chce powiedzieć, a o czym nie i o jakich faktach dziecko może się dowiedzieć od innych ludzi. Mąż nie zachował się dobrze, ale ciężko się nie zgodzić z jego racja, że chore tajemnice w rodzinie prędzej czy później dadzą o sobie znać.
              • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:27
                I ciekawe, na cmentarzu córka nigdy nie pytała, dlaczego dziadek zmarł młodo, czy dostała jakieś zgrabne kłamstwo? Bo pamiętam, że tak dowiedziałam się jeszcze jako dziecko o paru tragediach w rodzinie.
        • alewcale Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:19
          Bolesne jest to, że osoby z Twojej rodziny walą takim tematem jakby nigdy nic przy dziecku, nie interesuje ich, czy dziecko wie. To nie jest temat do towarzyskich pogawędek i to przy dziecku.
          Człowiek z jakiegoś powodu będąc w rodzinie uciekł od tej rodziny pozbawiając się życia.
        • niemcyy Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:30
          Licz sie z tym, ze corka wcale cie nie poinformuje o konkretnych planach zajscia w ciaze, tylko to uzgodni z ojcem jej dziecka. Masz prawo w ogole jej nie mowic, ze w rodzinie byly/sa osoby ciezko chore psychicznie.
          Moze twoj pozal sie borze maz albo ktoras ciotka jej powie.
          • ritual2019 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:34
            Ma prawo jej nie mowic ze w rodzinie byly jakiekolwiek choroby genetyczne, oczywiscie. Pytanie tylko czy to moralne? To jest jej dziecko, jesli faktycznie wystepowaly choroby genetyczne ktore moglyby realnie zostac przekazane kolejnym pokoleniom i jest to wysyokie ryzyko to moralnym dnem jest zachowanie tego dla siebie.
            • niemcyy Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:05
              To byla ironia.
              Moze watkodajka jeszcze jest pod wrazeniem wczorajszego, ale jesli z tego wyciagnela wniosek, zeby z podobnymi historiami czekac, az corka jej sie zwierzy z planowanej ciazy (i liczy na takie zwierzenia), to cos mocno nie halo.

              Przy czym w tym wszystkim najgorszy jest maz, zwlaszcza ze nie pierwszy raz zrobil sobie dobrze kosztem watkodajki.
              • ritual2019 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:29
                niemcyy napisał(a):

                > To byla ironia.

                Okay.


                > Przy czym w tym wszystkim najgorszy jest maz, zwlaszcza ze nie pierwszy raz zro
                > bil sobie dobrze kosztem watkodajki.

                Meza to spakowac i wystawic razem z walizkami.
        • asia_i_p Re: Taka sytuacja 02.11.23, 15:41
          Akurat o chorobie psychicznej to trzeba powiedzieć w miarę szybko, żeby uczulić na pewne obrazy. To bym, prawdę mówiąc, powiedziała po tym, jak tylko przepracujecie obecną sprawę. Ile ona ma lat?
          • asia_i_p Re: Taka sytuacja 02.11.23, 15:42
            objawy
        • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 17:19
          nie muszę opisywać jej wielu bolesnych historii z mojego życia, ale to, co chce jej powiedzieć w odpowiednim czasie. Np. O ciężkiej chorobie psychicznej bliskiej osoby. Mam prawo powiedzieć o tym córce, wtedy kiedy będzie planowała własne macierzyństwo…

          Jasne. Córka Ci mówi, że jest w trzecim miesiącu, a Ty jej wtedy łuuuup w łeb.
          Czy może uważasz, że te plany zacznie snuć z Tobą i będzie czas?
      • joana012 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 08:14
        Dla nastolatka świat jest czarno biały, kiedyś zrozumie że są ludzie którzy samobójczą śmierć traktują zbyt osobiście i zamiatają temat pod dywan, twoja mama tak się zachowała a ty to pociągnęłaś dalej. Emocje z którymi ludzie nie chcą się mierzyć wybuchają w najmniej spodziewanym momencie. I boli jeszcze bardziej.
        Jeśli zdarza się śmierć samobójcza to chyba najlepiej uznać prawo tego człowieka do takiej decyzji i mocno się tego trzymać. Nie ma wtedy absurdalnego strachu przed ocenianiem, poczuciem winy, pytaniami a co ja mogłem.. Nic nikt nie mógł na pewno zrobić
        • bakis1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 08:28
          Na poziomie racjonalnym w pełnie się zgadzam z tym, co napisałaś w ostatnich zdaniach. Na poziomie emocjonalnym cały czas mam poczucie, że gdybym była grzeczniejszą dziewczynką tata by nas nie zostawił … takie emocje pojawiły się we mnie, gdy byłam małym dzieckiem i gdzieś tam zostały, mimo całej racjonalizacji… paradoksalnie rozumiem dorosłych, którzy wtedy to przeżyli i rozumiem, że do dziś szukają winy w innych zamiast akceptacji tego co się stało. Dlatego proszę, jeśli kiedykolwiek - oby nigdy - będziecie miały taka sytuacje w otoczeniu, pamiętajcie o dzieciach … w latach 80 uczucia dzieci były nieważne. Nikt , dosłownie NIKT nie skierował mnie czy brata do psychologa. Wszyscy zawsze skupiali się na tym żebyśmy mieli w co się ubrać i co jeść (tata pracował, mama nie, wiec jego śmierć była dla nas końcem wszelkiej stabilizacji życiowej, rodzinnej, w tym materialnej). O nasze emocje się nie zatroszczono w żaden sposób. Do psychiatry trafiłam jako zmagająca się z bezsennością i wypaleniem zawodowym dorosła kobieta. Na szczęście lekarka powoli dobierała się do powodów. Wiedziała, że bezsenność nie towarzyszy 5 latkom bez powodu. Po roku chodzenia do niej, w końcu pękłam. Do dziś jestem jej wdzięczna za to, że skierowała mnie na leczenie.
          • joana012 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 08:48
            bakis1 napisała:

            > Na poziomie racjonalnym w pełnie się zgadzam z tym, co napisałaś w ostatnich zd
            > aniach. Na poziomie emocjonalnym cały czas mam poczucie, że gdybym była grzeczn
            > iejszą dziewczynką tata by nas nie zostawił … takie emocje pojawiły się we mnie
            > , gdy byłam małym dzieckiem i gdzieś tam zostały, mimo całej racjonalizacji… pa
            > radoksalnie rozumiem dorosłych, którzy wtedy to przeżyli i rozumiem, że do dziś
            > szukają winy w innych zamiast akceptacji tego co się stało. Dlatego proszę, je
            > śli kiedykolwiek - oby nigdy - będziecie miały taka sytuacje w otoczeniu, pamię
            > tajcie o dzieciach … w latach 80 uczucia dzieci były nieważne. Nikt , dosłownie
            > NIKT nie skierował mnie czy brata do psychologa. Wszyscy zawsze skupiali się n
            > a tym żebyśmy mieli w co się ubrać i co jeść (tata pracował, mama nie, wiec jeg
            > o śmierć była dla nas końcem wszelkiej stabilizacji życiowej, rodzinnej, w tym
            > materialnej). O nasze emocje się nie zatroszczono w żaden sposób. Do psychiatr
            > y trafiłam jako zmagająca się z bezsennością i wypaleniem zawodowym dorosła kob
            > ieta. Na szczęście lekarka powoli dobierała się do powodów. Wiedziała, że bezse
            > nność nie towarzyszy 5 latkom bez powodu. Po roku chodzenia do niej, w końcu pę
            > kłam. Do dziś jestem jej wdzięczna za to, że skierowała mnie na leczenie.

            Dokładnie tak jak piszesz postępowanie z dziećmi i myślę że powinnaś tak samo opisać to córce jak już emocje opadną po obu stronach. Nie umiałaś inaczej postąpić po tylu latach ukrytej traumy. Jak już się po rozumiecie i ona to trochę zrozumie to będziecie sobie bliższe, jestem tego pewna.
            A mąż nie stanął po twojej stronie i zachował się niefajnie
          • aqua48 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:07
            bakis1 napisała:

            > Na poziomie emocjonalnym cały czas mam poczucie, że gdybym była grzeczn
            > iejszą dziewczynką tata by nas nie zostawił …

            I dlatego właśnie powinnaś wrócić na terapię.
          • alewcale Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:21
            Na poziomie emocjonalnym cały czas mam poczucie, że gdybym była grzeczniejszą dziewczynką tata by nas nie zostawił …>>
            dzieci często podobno obwiniają siebie nawet, gdy rodzice się rozwodzą. Czyli wtedy, gdy one nie mają wpływu na coś i nie były powodem czegoś.
      • igge Re: Taka sytuacja 02.11.23, 20:48
        Też autorce współczuję traumy ogromnie. I podpisuję się pod tym co napisałaś małgosiagosiu.
    • ga-ti Re: Taka sytuacja 02.11.23, 08:44
      Ja znam dwa modele mówienia o samobójstwie. Moja mama zawsze z jakimś tabu, ścisza głos, żeby Dzieci nie słyszały, mówi jakimś szyfrem. Mimo że na wsi nie da się ukryć i wszyscy wiedzą co się stało i jak umarł "pan Rysiek".
      Samobójstwo było w dalszej rodzinie męża. Tam schemat obwiniania o wszystko żony taki sam jak u Ciebie. Ale nie jest to tajemnicą, za dużo osób postronnych widziało, żeby dało się ukryć. Mąż wiedział jako dziecko i w miarę otwarcie się o tym mówi, jeśli już się mówi.
      Współczuję. Córka musi sobie poukładać, bo jej się zawaliło kilka mitów: dziadka, babci, rodziny z normalnymi relacjami. Potrzebuje czasu. I spokojnej rozmowy, bez osób trzecich, powiedz jej o emocjach swoich, babci, rodziny dziadka. To nie Twoja wina, byłaś dzieckiem i taki model tabu przejęłaś. Być może po to by chronić matkę, ale i swoją wizję ojca.
      Mąż zachował się fatalnie. Jeśli zdarzyło mu się pierwszy raz to może sam był w szoku i jemu też coś runęło. Ale warto byś mu powiedziała jak dodatkowo Cię zranił.

      Wytłumacz sobie, że śmierć Twego ojca to jego wybór, Ty nie miałaś z tym nic wspólnego. Nie możesz być za nic odpowiedzialna. Dalsze ukrywanie to działanie matki, Ty jako dziecko też nie miałaś nic do gadania. Sama byłaś zagubiona w tamtej rzeczywistości.
      Utul w sobie to zagubione dziecko.
      A może jak tabu padło to bedzi Ci lżej?
      Trzymaj się!
    • mara_marzanna Re: Taka sytuacja 02.11.23, 08:46
      Jestem wnuczką samobójcy. Mnie też nikt nie powiedział. Wiedziałam, że babcia miała z nim ciężkie życie, że miał wypadek i byłam przekonana, że umarł w wyniku jakichś komplikacji po nim. Miałam chyba 19 lat, gdy coś mnie tknęło i jadąc na zakupy z mamą, zapytałam jak zmarł. Powiedziała, że się zabił, nie powiedziała, jak. Na pytanie, czemu nigdy mi nie powiedziała, odpowiedziała tylko 'nie pytałaś'. Też się czułam oszukana.
      U nas o tym też się nie rozmawia. Ze strzępków informacji złożyłam historię i z większym zrozumieniem podchodzę do dziwnych, często toksycznych zachowań mojej rodziny. Tego ogromu bólu, traumy osoby, która go znalazła nie da się ogarnąć, zrozumieć. Tworzy się jakiś wewnętrzny krąg ludzi związanych tą wiedzą i bólem. Córce może być przykro, że jest poza tym 'klubem wybrańców', którzy wiedzą, ale jeśli ma choć odrobinę empatii z czasem zrozumie. Po mężu też bym się więcej spodziewała.
      • doloresamigo Re: Taka sytuacja 03.11.23, 19:08

        mara_marzanna napisała:

        > Jestem wnuczką samobójcy. Mnie też nikt nie powiedział. Wiedziałam, że babcia m
        > iała z nim ciężkie życie, że miał wypadek i byłam przekonana, że umarł w wyniku
        > jakichś komplikacji po nim. Miałam chyba 19 lat, gdy coś mnie tknęło i jadąc n
        > a zakupy z mamą, zapytałam jak zmarł. Powiedziała, że się zabił, nie powiedział
        > a, jak. Na pytanie, czemu nigdy mi nie powiedziała, odpowiedziała tylko 'nie py
        > tałaś'. Też się czułam oszukana.
        > U nas o tym też się nie rozmawia. Ze strzępków informacji złożyłam historię i z
        > większym zrozumieniem podchodzę do dziwnych, często toksycznych zachowań mojej
        > rodziny. Tego ogromu bólu, traumy osoby, która go znalazła nie da się ogarnąć,
        > zrozumieć. Tworzy się jakiś wewnętrzny krąg ludzi związanych tą wiedzą i bólem
        > . Córce może być przykro, że jest poza tym 'klubem wybrańców', którzy wiedzą, a
        > le jeśli ma choć odrobinę empatii z czasem zrozumie. Po mężu też bym się więcej
        > spodziewała.

        Bardzo trafne, osobiste i nieoceniające.
        Współczuję.
    • 18lipcowa3 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 08:51
      Przesadzona reakcja córki
      To nie jej ojciec , dziadek którego nigdy nie znała.
      Ja bym krótko i bez tłumaczenia wyjaśnila a pretensje olala. Nie wszystko trzeba dzieciom mówic.
      Ja wiele z dziećmi rozmawiam i pozwalam na wiele pretensji ale w takiej sytuacji bym się postawiła.
      Mężowi dżihad za podkręcanie trudnej sytuacji.
      • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:13
        Ma straumatyzowaną matkę po nieskutecznej terapii. Teraz jeszcze taka, której nie ufa. Gdyby jej powiedzieć na spokojnie to miałaby szansę tę matkę zrozumieć. Mój ojciec emocjonalnie jest poraniony, ale w wieku, w którym to zauważyłam wiedziałam i o jego ojcu i o ojczymie alkoholiku i obojgu nam było latwiej
      • alex_vause35 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 14:39
        No i wreszcie głos rozsądku!
    • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 09:09
      Niestety czułabym się jak córka. Rozumiem bardziej córkę i męża niż ciebie. Przed czym niby chciałaś chronić córkę? Zrobiłaś wielka tajemnice, zamiast normalnie dziecku powiedzieć, dziadek nie chciał dluzej zyc, sam zakończył swoje życie. Dla kilkulatka to byłby normalny komunikat. Teraz masz dramat, bo zawiodłaś zaufanie.
      • koronka2012 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 09:25
        W zasadzie się zgadzam bo dla córki to jest informacja jak każda inna, bez bagażu emocjonalnego, skoro dziadka nie znała.
        Myślę też, że my jednak patrzymy na te sprawy z obecnej perspektywy. Przy ogromnej skali samobójstw, która w tej chwili ma miejsce, temat tej informacji przestał być postrzegany jako coś, co trzeba ukrywać.
        Kilkadziesiąt lat temu było inaczej, szczególnie w mniejszych miejscowościach.

        W tym wszystkim największym dramatem jest zachowanie męża, które świadczy o tym że ten związek jest toksyczny, a on poprawia sobie samopoczucie kosztem autorki
      • 18lipcowa3 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 09:35
        Nie przesadzaj.
        Nie o wszystkim trzeba mówić dzieciom
        Niektórzy ludzie to się wszystkim czują okłamani, oszukani,. dotknięci i och i ach. Moje uczucia są najważniejsze och i ach.
        • berdebul Re: Taka sytuacja 02.11.23, 09:41
          Jak autorka? Bo autorka czuje się dotknięta, dziecko czuje się oszukane, a ojciec drwi.
          • 18lipcowa3 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 09:46
            Nie. Jak córka autorki.
            • galaxyhitchhiker Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:15
              Ale córka autorki jest oszukiwana. W sprawie dziadka, w sprawie własnego życia (choroba, którą może przekazać własnemu dziecku) - a kto wie co jeszcze autorka przed dzieckiem ukrywa.
              • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:35
                Sprawa dziadka jej nie dotyczy, zmarł na długo przed jej urodzeniem.
                Choroba z dużym ryzykiem dziedziczenia to inna sprawa, tu starsza nastolatka powinna ogólnie wiedzieć, młodszemu dziecku takie informacje są zbędne.
                • turzyca Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:54
                  >Sprawa dziadka jej nie dotyczy, zmarł na długo przed jej urodzeniem.
                  >Choroba z dużym ryzykiem dziedziczenia to inna sprawa, tu starsza nastolatka powinna ogólnie wiedzieć

                  A dziadek umarł, bo wpadł pod ciężarówkę, czy w wyniku poważnej choroby psychicznej?
                  • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:59
                    Umarł ponieważ się zabił.
                    Nie wiemy, czy miał depresję, schizofrenię, zespół Otella, psychozę, CHAD etc.
                    • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:07
                      No i to należało oswajać. Dziadek chorował i dlatego umarł, umarł, bo choroba go przerosła, w pewnym momencie tak był zmęczony chorobą, że postanowił sam zakończyć swoje życie, potem można dodać, że teraz są lepsze metody leczenia niż kiedyś i być może teraz lekarze mogliby lepiej dziadkowi pomóc i snujesz rozmowę z dzieckiem, zależy co go ciekawi, jakie zadaje pytania.
                      • turzyca Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:37
                        W punkt opisane.
                        • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:48
                          Tak rozmawiałam z moimi dziećmi, o śmierci dzieci w rodzinie np co też nie jest łatwym tematem. Odpowiadałam na pytania, czy ja umrę, kiedy umrę, czy one umrą. Tak, jako 4 latki wiedziały że nie ma żadnej bozi i nieba i że one też umrą, ale to będzie za bardzo bardzo dużo czasu, kiedy one będą dorosłe i stare. Starość była tak abstrakxja i czasem odległym, że tego bardziej ei ogarniały niż śmierci. Nic je nie przerazalo, nie łamało im.swiata. Nic nie jest tabu umiejętnie podane, zgodnie z wiekiem dziecka i jego możliwościami. To dorośli tworzą tabu i sekrety, a potem efekt jest jaki jest, poczucia oszukania i fałszu
                          • angazetka Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:45
                            Mówisz też dzieciom, że z palestyńskich niemowląt wyrastają terroryści i dlatego można je zabijać? Sorry, widziałam wczoraj ten twój tekst i we mnie siedzi.
                            • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:50
                              A z kogo wyrastają terroryści, nie z niemowląt? Sorry, palestynczycy pretensje mogą mieć tylko do siebie. Czy to nie z ich nacji wywodzą się terroryści? Rodzice tych niemowląt niech zatem do swoich bojówek maja pretensje. A ja widzialam wczoraj jak był material o szpitalu,.który.maja bombarodwac. Jeden taki światły tatuś niewinnych niemowląt powiedział, że on się nei ruszy stamtąd nawet jeśli zbombardują, bo oni już są męczennikami. Woli by jego niemowlę zostało meczennikiem aha...
                              • angazetka Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:51
                                Jesteś obrzydliwym człowiekiem. Nie spodziewałam się.
                                • angazetka Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:52
                                  Ale też dziękuję, nieczęsto mam okazję, by zrozumieć na realnym przykładzie, jak jest możliwe przyzwolenie na zagładę tę czy inną.
                                  • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:58
                                    Nic ode mnie ie nie zależy, ani od.m9jego.potencjalnego przyzwolenia, ani od braku przywołania z twojej strony. Bądź realistką.
                                  • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:36
                                    I polecam ci jeszcze reportaż Jagielskiego "wszystkie wojny Lary", będzie o tym jak wygląda dorastanie takie ekstremisty od dziecka i to oczami jego matki, ktora wcale na ekstremiste go wychowc nie chciala. Myślę, że może być dla ciebie wstrząsające.
                                • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:02
                                  I nie jestem człowiekiem obrzydliwym. Jestem realistką, widzę świat jakim.jest, a nie jakim chcialabym by był. A jeśli ktoś daje przywołanie na zaglade niemowląt to ich rodzice, którzy nie chcą opuścić bombardowanego szpitala i jawnie popierają hamas. Żeby taka organizacją się utrzymała.potrzebuej zaplecza w postaci kasy i członków. Członkami organizacji są dokładnie ci ludzie, co wyrósł z tych niewinnych niemowląt. I dalej tak będzie, bez naszego przyzwolenia na cokolwiek.
                      • wapaha Re: Taka sytuacja 02.11.23, 17:45
                        szmytka1 napisała:

                        > No i to należało oswajać. Dziadek chorował i dlatego umarł, umarł, bo choroba g
                        > o przerosła, w pewnym momencie tak był zmęczony chorobą, że postanowił sam zako
                        > ńczyć swoje życie, potem można dodać, że teraz są lepsze metody leczenia niż ki
                        > edyś i być może teraz lekarze mogliby lepiej dziadkowi pomóc i snujesz rozmowę
                        > z dzieckiem, zależy co go ciekawi, jakie zadaje pytania.

                        A jeśli to kłamstwo? 🤪
                        Oklamywac dziecko? 🤪
                        Mógł po prostu się nachlać i szajba mu odbija
                        • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 19:35
                          Podwójna lekcją będzie, o szkodliwości naduzywania alkoholu 😝
                    • 152kk Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:12
                      Śmierć dziadka ma ogromny wpływ na całą rodzinę, być moze nawet jest źródłem tego, co jest niezdrowe w relacji watkodajki i jej meza ( brak empatii, wsparcia, obwinianie watkodajki za wszystko - jest " ta zła"). Traumy w rodzinie zwykle maja wplyw ( niszczacy) na kolejne pokolenia. Już nie mówiąc o tym, że przyczyną samobojstwa mogła być właśnie choroba psychiczna.
                      Tak, zdecydowanie sprawa samobojstwa dziadka w ogole nie dotyczy wnuczki ( ironia)
                • galaxyhitchhiker Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:08
                  Ależ dotyczy. Wystarczy, że łączą ich geny.
                  • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:17
                    Genetycznie ta śmierć dotyczy bardziej wnuczkę niż córkę.
              • wapaha Re: Taka sytuacja 02.11.23, 17:50
                galaxyhitchhiker napisała:

                > Ale córka autorki jest oszukiwana. W sprawie dziadka, w sprawie własnego życia
                > (choroba, którą może przekazać własnemu dziecku) - a kto wie co jeszcze autorka
                > przed dzieckiem ukrywa.

                Nie jest oszukiwana
                Poczuła się oszukiwana. I miała prawo. A Pan mąż miał powinnosc wyjaśnić dzieciakowi krótko i dosadnie : nikt cie nie oklamal, mama bardzo cierpiała i nadal cierpi bo to jej tata. Chciala cie chronić przed bólem bo cie kocha

                Autorka nie zrobiła NIC złego-bo nie ma nic złego w tym że walczy tak jak potrafi z demonami przeszłości. Też mam mroczna historię i nie wiem czy dzieci ja poznają. Póki co nie widzę potrzeby by ich tym obciążać

                Autorko,trzymaj się!
        • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 09:50
          Ja jestem z frakcji, że tajemnice rodzinne nie są dobre i raczej skłaniam się ku opcji, że dzieciom się mówi wszystko. Na poziomie dostosowanym do ich wieku.
          • wapaha Re: Taka sytuacja 02.11.23, 17:52
            szmytka1 napisała:

            > Ja jestem z frakcji, że tajemnice rodzinne nie są dobre i raczej skłaniam się k
            > u opcji, że dzieciom się mówi wszystko. Na poziomie dostosowanym do ich wieku.



            Otóż I ponosi tego konsekwencje bo nigdy nie wiadomo czy dany moment i taka akurat a nie inna doza zostaną dobrze przyjęte
            Autorka widac planowała zrobić to inaczej-w innych okolicznościach. Wyszło jak wyszło. Bywa
      • ga-ti Re: Taka sytuacja 02.11.23, 09:40
        Ale Autorka jest wychowana w duchu tej tajemnicy, dla niej nie jest to po prostu informacja o zwykłym wydarzeniu. To jest sytuacja, która położyła się cieniem na jej życie, na życie jej matki i rodziny ojca.
        Może chciała chronić córkę przed życiem z tajemnicą, której trzeba strzec? Dla nas to dziwne, dla Autorki norma, w której żyje.
      • alewcale Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:24
        Dla kilkulatka? ?? A może tak pani Becia w przedszkolu opowie dzieciom, że ludzie umierają też w inny sposób niż w wypadku, od choroby i śmierci naturalnej. To co, będzie to dla kilkulatka normalny komunikat? A może rozpowie kilkulatek po kolegach i będzie sensacji co niemiara?
        • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:56
          Tak, dla kilkulatka. Moje dzieci jakonkilkulatki bywały że mną na cmentarzu i wiedziały nawet, że dzieci czasem umierają. Żądały mi dużo pytań o moją śmierć, ich śmierć własną i cudzą. W spokojnej atmosferze przerobiliśmy takie tematy i dla kilkulatka cokolwiek powie mu rodzic, staje się to oswojone i naturalne, kilkulatków możesz wyjasniqc świat, masz taka moc jako rodzic. I wtedy dla dziecka to nie jest żadna sensacja, tylko wlasnie normalny komunikat, sprawa, która wyjaśnił mu rodzic
          • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:58
            Śmierć samobójcza rodzica (rodzica matki/ojca w tym wypadku) wykracza poza możliwość oswojenia przez kilkulatka.
            • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:03
              Tak ci sie wydaje, spróbuj kiedyś z jakimś kilkulatkiem pogadać o czymś trudnym, zdziwisz się. Dziadek nie chciał dłużej, yc, był nieszczesliwy i sam postanowił zakończyć swoje życie to nie jest komunikat łamiący życie kilkulatków, a kłamstwo i fałsz w wieku nastoletnim już tak
              • gama2003 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:25
                Rozmawiałam z kilkulatkami. Własnymi też.


                I sorry - nie. Informacja, że można samemu odebrać sobie życie nie jest tematem dla psychiki dziecka. Owszem, są dzieci skonfrontowane z tym tematem. Jak autorka wątku.
                I dwa - dzieci są różne. Bliskie mi dzieci tego tematu by nie uniosły. Nawet podanego przy relaksacyjnej muzyce i bajkowych obrazkach.
                Nastolatki tak.
                W historii z wątku nastolatka zareagowała jak nastolatka. Gdyby tej reakcji towarzyszyła wspierająca matkę i rodzinę reakcja ojca, temat byłby wyciszony i przegadany w kompletnie innej atmosferze.
                Tu gnojek ojciec utwierdził córkę w ,, oklamywaniu,, przez matkę. Cholerne i podłe.
                Gdyby zareagował zabierając córkę na spacer i mądrą rozmowę - o dziewczynce sprzed lat, bólu całej rodziny, który do tej pory trwa, stad tyle osób się wzajemnie obwinia i nienawidzi - nastolatka miałaby szanse zrozumieć mamę i całą historię.
                A tak ma jednego winnego. Jedną.
                Bo kurde ojciej bez tej traumy i bez mózgu zadbał by bardziej go kochała. Ostatnie zdanie napisałam z przekąsem.
                W tym momencie to ojciec zrobił córce krzywdę. I jak się nie wycofa i nie wesprze żony to będzie autorem rozłamu między wszystkimi w tej rodzinie.
                Kłapał gębą do ucha żonie przez minione lata, że może kochanie jakoś młodej powiemy ? Albo że on to zrobi, delikatnie ?
                Czy teraz robi za rycerza a matka za podłą ?
                Manipulantkę ? Serio manipulantkę ?
                Czy dzieciaka z traumą, co z tego, że po terapii ?
                Można mieć pół zycia w terapii i nie oswoić tematu. Ba ! Można nawet trafić fatalnie i terapię mieć do dudy,bo fachowiec taki.
                I nie mieć pojęcia, że terapia nie zadziałała. O czym zresztą właśnie pisze autorka.

                W mojej małej głowie nie mieści się nazywanie jej manipulatorką. Taka to manipulacja, jak mojej bliskiej dziewczynki. Nie chodzi na grób taty i nie wymawia słowa tata. Do psychologa chodzi. Piąty rok.
                • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:38
                  Tak, matka to mamipultorka, ojciec i córka maja racje..ojciec wyrzucił swoją złość na matkę.

                  Czego 3 latek by konkretnie nie uniósł w I formacji, że można samodzielnie zakończyć swoje życie? Jak w takim razie żyją dzieci w krajach, gdzie eutanazja jest dozwolona, widać brak tabu nie niszczy ich psychiki
                  • pepsi.only Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:16
                    Szmytka jak możesz nazwać bakis manipulatorką?! NO ŻESZ KUŹWA MAĆ, tym wpisem, poprzednimi również, pokazujesz, że masz w sobie empatii mniej niż , ech, nie będę cię przyrównywać do organizmów animalnych.
                    Dramat.
                    • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:18
                      Manipuluje córka, dokładnie to robi. Może jej powie o chorobie a może nie, ukrwa coś przed nią, czekając na wieści o.planowanej ciąży. To są manipulacje. Taka empatyczna jesteś, a tego nei widzisz. Wscieklabym.sie będąc ta córka
                      • 152kk Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:25
                        To co piszesz jest nie fair.
                        To, że matka powinna powiedzieć córce nie znaczy, że jeśli nie powiedziała to jest manipulantką. Ona wyraźnie ciągle jest pod wpływem traumy, nie działała świadomie na szkodę córki.
                        • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:33
                          Podobno była na terapi, ponadto postępuje wbrew mężowi. Nic jej to nie dało do myślenia? Jest dorosła i świadoma.swoich problemów osoba, a mimo.to.planuje tak koszmarnie rozegrać sprawę, wg tego co wedle niej jest dla niej opłacalne, co zniesie sama a co nei zniesie. Kosztem córki. To jest właśnie manipulacja
                          • gama2003 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:56
                            Do tematu choroby psychicznej w rodzinie się nie odniosłam ni słowem.
                            Uważam, że czas na to jest odpowiedni teraz.


                            I jeśli cokolwiek ma przetrwać z tej rodziny, to tylko przy współpracy męża autorki.
                            Mądrej współpracy.

                            I jeszcze raz - terapia nie zadziałała. Tak też bywa a nawet często bywa. To nie jest proces ze stuprocentową skutecznością. Mogło być i tak, że temat córki i jej wiedzy o traumie mamy był pominięty przez terapeutę. Albo osunięty w czasie za radą tegoż.
                            Nie wiemy tego. I daleka jestem od oceniania pacjenta w tej sytuacji.

                            To nie jest zerojedynkowe jak na ematce - masz problem - idź na terapię- nie masz problemu. Ba ! Terapeuta do dudy może latami trzymać pazurami pacjenta dając mu ułudę uzdrowienia. Jest tyle zmiennych, że zawieszenie wszystkich psów i kotów na autorce jest zwyczajnie wredne. Mogła i o tym pisze, latami trwać w przekonaniu, że przerobiła temat. Myląc się. I to jest powód by nazywać ją manipulatorką ?
                            Radziła sobie i nie radziła jak potrafiła. Z palantem u boku. Ciekawe co dalej ?
                            Mąż zdepcze żonę, łatwo mu pójdzie bo materiał podatny. Córka na terapię ? Może trafi na madrą osobę, która jej wyjaśni decyzję mamy. Może.
                            • ritual2019 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:16
                              Mogła i o tym pisze, latami trwać w przekonaniu, że przerobiła temat. Myląc się. I to jest powód by nazywać ją manipulatorką ?

                              To ze terapia nie pomogla autorce jest faktem. Na tym forum panuje przekonanie ze terapia to cudowny lek, a fakty sa takie ze terapia nie pomoze jesli osoba ktora jej potrzebuje nie wniesie wysilku. Autorka tego nie zrobila ale teraz ma szanse zeby to zrobic. To jest wlasnie ten moment. Glownym powodem tej traumy nie jest samobojstwo ojca a to co zaistnialo po tym czyli to co wykreowali matka i obie rodziny. Milczenie, cisza, zakaz wspominania o tym. Brak wsparcia emocjonalnego, zadbania o jej uczucia. Ona zostala w poczuciu winy i w tym nadal tkwi. Probuje chronic swoja corke zachowujac ten sam schemat. Teraz corka juz wie wiec to czas dla autorki watku na otworzenie sie i zrzucenie balastu. A ona chce jej powiedziec o obciazeniu genetycznym choroba psychiczna dopiero jak ta bedzie planowac swoje potomstwo. ???
                              Nawiazala kontakty z rodzina ojca ale utrzymuje to w tajemnicy przed matka. ???
                              Autorka jest dorosla osoba, rodzicem nastoletniego dziecka, to czas najwyzszy na zmiany i pogrzebanie przeszlosci.
                          • asia_i_p Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:45
                            Ona postępuje wbrew mężowi? To mąż postępuje jak ostatni dupek.
                            • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:48
                              Mąż rzucił coś w stylu:a nie mówiłem? Czyli musiał mieć wcześniej inne zdanie na temat tej tajemnicy, ale ze dupa wołowa z niego a ojciec żony a nie jego, to uległ i zgodził się na tajemnice.
                              • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:49
                                Dokładnie. A nie powinien.
                        • ritual2019 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:50
                          Ona manipuje nie do konca swiadomie, robi tak jak ja zaprogramowala jej matka. Jest juz dorosla, ma nastoletnia corke a wiec duzo czasu minelo od tamtej tragedii, przeszla terapie. Czas na stawienie czola traumie i mowinie otwarcie o tym, nie tylko z corka ale i z matka. Autorka duszac to w sobie dziala na swoja niekorzysc glownie, seiadomie czy nie to jednak czas zdac sobie z tego sprawe. Powiedziec o tym glosno, ale nie rozpamiwtywac bo liczy sie terazniejszosc i przyszlosc a nie przeszlosc. Jesli tego nie zrobi to bedzie sie nadal torturowac ale bedzie mialo to wplyw na jej relacje z corka i corki z nia. W imie czego?
                    • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:35
                      Ale Szmytka ma rację. Też tak uważam. Poza tym w takich rodzinach nie ma zdrowych relacji. Jest wieczne szeptanie po kątach i ścisk tyłka żeby się nie wydało. Do tego wytyczne dla członków rodziny o czyn mówić nie należy itd. Rodzina mojego eksa taka była. Na dłuższą metę jest to nie do zniesienia.
                  • hanusinamama Re: Taka sytuacja 03.11.23, 14:53
                    Serio mówiłabyś 3latkowi ze ktoś z rodziny sam się zabił?
                • doloresamigo Re: Taka sytuacja 03.11.23, 20:23
                  To są mądre słowa.
          • alewcale Re: Taka sytuacja 02.11.23, 14:07
            Oj, to ja douczyć się muszę, bo z tego, co wiem rozmowa z własnym dzieckiem o samobójstwie w rodzinie może być nawet niebezpieczne dla tego dziecka, o ile pozna sposoby odebrania sobie życia. A już 7-latki w Polsce potrafią to zrobić. A poznać może, jak zacznie chwalić się kolegom -nieświadome tego co robi-a koledzy podpowiedzą np. po rozmowie z rodzicami jak to zrobić.
            Temat śmierci samobójczej to jest być może najwcześniej na siły 9-10latka, ale co ja tam wiem. W końcu ciągle się uczę (jak prezydent).
            • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 14:15
              Taaak, od tego że 7 latek się dowiedział, że dziadek 30 lat temu popełnił samobójstwo, to w wieku 9 lat na pewno sam to samobójstwo popelni. Tylko od tego. Pokaz mi badania o tym, chętnie poczytam.
          • hanusinamama Re: Taka sytuacja 03.11.23, 12:34
            Dziewne macie tematy rozmów jeżeli taka rozmowa "dziadeks ię sam zabił" uznajesz za normalną dla kilkulatka
            • szmytka1 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 16:18
              Wszystkie tematy uznaje za normalne dla kilkulatka. Mam na tyle szeroki zasób słów, że jestem je w stanie dopasować do.poziomu rozmówcy i wiek nie jest tu przeszkodą. Jak ty faktycznie umiałbyś tylko powiedziec "dziadek sam się zabil" to może lepiej nie
        • langsam Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:14
          Nie będzie sensacji. To my, dorośli tworzymy tabu i wpajamy je dzieciom. Seks, śmierć, nieszczęście, szaleństwo, upośledzenie. Dziecko przyjmuje naturalnie wszystko - póki nie podrośnie. Tak, jak przyjmuje wygląd rodziców, nawet jeżeli są oszpeceni.
          Jeżeli się nie mylę, to ponad 20 lat temu tu, na tym forum, zeszło na rozmowy o uświadamianiu nas przez rodziców lub kolegów. I jeżeli się nie mylę, była tylko jedna jedyna forumka, która nie miała jakiegoś poczucia krindżu związanego z tą rozmową. Była to forumka, która została uświadomiona właśnie w tym najmłodszym wieku, kiedy jeszcze nie ma tabu, chichotów i sensacji. Ona po prostu od zawsze wiedziała w zarysach, o co chodzi.
          • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:18
            Dokładnie tak jest 100% prawda. Dla dzieci wszystko co powie rodzic jest naturalne i normalne. Nie szokujace, nie traumatyczne, a wlasnie normalne, jesli wie o tym od zawsze. Dziwi się potem, że inni takich rzeczy nie wiedza
            • gama2003 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 14:32
              I autorka - to co mówiła i robila jej mama było naturalne i normalne. Sposób oswajania tej śmierci i zostawienie dziecka by poradziło sobie samo - dla autorki było normalnością. Codziennością były oskarżenia obu stron rodziny.
              Zrób krok w jej dzieciństwo. Taki miała dom i takich dorosłych obok. Była i jest miedzy nienawidzącymi się stronami. Od jednych slyszała że ojciec nie żyje przez żonę, od mamy, że przez krewnych ojca. Nie uniosła tego. Może nigdy nie uniesie.

              Są traumy nieuleczalne i dla autorki jej historia jest taką. I świństwem jest podbijanie sobie ego jej słabością.
              Co robi mąż i niektóre forumki.
              Jestem pewna, ze mądry partner umiałby tę rozmowę przejąć tak, by obie, matka i córka mogły spokojnie wyjaśnić sobie wszystko.
              Finalnie skrzywdził córkę. I tak jak pisze Asia - nie mieści mi się w głowie brak refleksji u córki.
              A w sumie powinien. Bo czytam tu przecież wpisy dorosłych kobiet, dokładnie tak reagujących.
              Terapia powinna zadziałać.
              Autorka powinna wyzdrowieć.
              Mąż miał rację i nadal ma.
              Autorka nie powinna mieć dzieci.
              I dość tych traum i przesady w wykonaniu autorki.

              Ręce opadają.

              Banis, przyszło mi do głowy, skoro w domu atmosfera się nie zmienia. Napisz może list do córki. Daj i powiedz, że jeśli po przeczytaniu będzie chciała porozmawiać to czekasz i bardzo chcesz. Że jest Ci trudno o tych sprawach mówić, dlatego napisałaś taki wstęp do rozmowy.
              Tak bym zrobiła. Nie mając sojusznika w mężu i nie mając jak Ty sił na konfrontację jeszcze i z nim.
              I szukaj dla siebie pomocy.







              • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 14:56
                Świństwem to jest zwalanie winy na nastolatkę przez dorosła kobietę.
                • asia_i_p Re: Taka sytuacja 02.11.23, 15:05
                  Nie zwala winy, powiedziała, że córka zareagowała jak nastolatka, jest zaniepokojona intensywnością reakcji i jeżeli znając swoje dziecko jest tą intensywnością zaniepokojona, to ja bym nie brała na siebie odpowiedzialności za jej uspokajanie.
              • alewcale Re: Taka sytuacja 02.11.23, 18:39
                Ja to mu się w sumie nie dziwię, że w takiej rodzince popełnił samobójstwo. Żyć się odechciewa i po jego samobójstwie. Zamiast wesprzeć właśnie autorkę i jej matkę, która najbardziej z matką ucierpiały to jeszcze dokopują.
            • pade Re: Taka sytuacja 02.11.23, 15:27
              szmytka1 napisała:

              > Dokładnie tak jest 100% prawda. Dla dzieci wszystko co powie rodzic jest natura
              > lne i normalne. Nie szokujace, nie traumatyczne, a wlasnie normalne, jesli wie
              > o tym od zawsze. Dziwi się potem, że inni takich rzeczy nie wiedza

              jesu jaka ty jesteś bezwzględna, okrutna wręcz
              nie, nie wszystko co powie rodzic jest normalne i naturalne
              mnie obciążoną rodzinną traumą kiedy miałam ok.13 lat i zwyczajnie tego nie udźwignęłam, dlatego uważam, że nie, dzieci nie muszą wszystkiego wiedzieć
              • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 15:28
                Bo 13 lat to nie jest wiek, kiedy dziecku objawiasz świat. W psychologi 13 lat to jest już zazwyczaj okres buntu, czyli myślenia niezależnego, pojmowania świata niezależnie od rodzica
                • pade Re: Taka sytuacja 02.11.23, 15:39
                  to nie było objawienie świata tylko obarczenie mnie tematem, który był za trudny do udźwignięcia nawet dla dorosłego
                  wolałabym tego wszystkiego nie wiedzieć
              • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 15:30
                Właśnie to przeżywa teraz nastolatka, przed która ukrywano tajemnice rodzinną. Za sprawą mamuśki.
              • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 15:35
                A bezwzględne to jest omijanie trudnych tematów, licząc, że dziecko kiedyś dorośnie i poradzi sobie samo. Oswajając je z trudnymi tematami w czasie kiedy ty jesteś dla dziecka whrocznia i całym światem, a Twoje słowa prawda objawiona, unikasz szoku w wieku późniejszym, kiedy dziecko myśli już samodzielnie i nie uspokoisz go swoim jednym zdaniem, że wszystko będzie dobrze.
                • pade Re: Taka sytuacja 02.11.23, 15:40
                  Nieprawda. Jak sama nie możesz sobie z czymś poradzić, do czego masz prawo, to tym bardziej nie wolno obarczać tym dziecka. Co ono ma z tym zrobić?
                • wapaha Re: Taka sytuacja 02.11.23, 18:00
                  szmytka1 napisała:

                  > A bezwzględne to jest omijanie trudnych tematów, licząc, że dziecko kiedyś doro
                  > śnie i poradzi sobie samo. Oswajając je z trudnymi tematami w czasie kiedy ty j
                  > esteś dla dziecka whrocznia i całym światem, a Twoje słowa prawda objawiona, u
                  > nikasz szoku w wieku późniejszym, kiedy dziecko myśli już samodzielnie i nie us
                  > pokoisz go swoim jednym zdaniem, że wszystko będzie dobrze.


                  Bezwzględna jesteś Ty wymagając że osoba która nie poradziła sobie z własną trauma obarczała nią inna osobę-ba !-nieletnia córkę
                  Ja ty to sobie wyobrażasz?
                  • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 19:38
                    Już z 5 razy rozrysowałam te rozmowę z córką w wieku powiedzmy 4 lata, więc jak jesteś ciekawa jak sobie wyobrażam, to odszukaj
              • alex_vause35 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 17:21
                Pade, jak ja Cię rozumiem! Zostałam zmuszona niestety powiedzieć córce pewną rzecz, która w dodatku tak naprawdę dotyczyła jej ojca, ale on oczywiście uważał, że nie musi nic mówić. I nie dlatego, że to dla niego ból czy trauma, jak dla wątkodajki, tylko po prostu cyniczne wygodnictwo i spychanie problemu.
                Skutek był taki, że miałam nienawiść w domu, ale już mniejsza o to, nie oczekuję od 15-16-latki reakcji na poziomie terapeuty czy wielce świadomej ematki, zareagowała jak umiała. Bardziej pośredni skutek był taki, że moje dziecko odnalazło się wśród ludzi zaniedbanych, uciekających od rzeczywistości w ćpuńskie iluzje. I oczywiście to nie była jedyna przyczyna, pewnie nawet nie główna, ale taka ostatnia kropla, która przepełniła czarę, to była ostatnia niefajna rzecz w relacji między nami.
                I wcześniej też nie było momentu na takie historie, chyba nigdy by nie było, czy w wieku lat 5, 10, czy 30.

                BTW moja kuzynka nigdy nie przyznała się córce, że przed ślubem z jej ojcem już była mężatką, że się rozwiodła, wstydzi się tego...
                • pade Re: Taka sytuacja 02.11.23, 18:40
                  "Skutek był taki, że miałam nienawiść w domu (...)"
                  współczujęsad
                  • alex_vause35 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 18:52
                    To był moment i nie dziwię się w sumie, że tak zareagowała. Ja to wytrzymałam - powiedziałam jej, że podjęłam bardzo błędną decyzję i że naprawdę żałuję, że to ona głównie z powodu tej decyzji cierpi, ale czasu nie odwrócę.
                    O wiele bardziej mi szkoda, że w szerszej perspektywie to na nią bardzo wpłynęło. Pewne rzeczy, informacje, są ciężkie, niedobre i wywołujące silne emocje, nieważne, czy mówisz otwarcie od małego, czy przemilczasz, nigdy nie ma na nie dobrej chwili.

                    Uważam, że z kolei nikt nie przebije mojego ojca, który namówił moją siostrę przyrodnią na to samo liceum i nie raczył jej uświadomić, że miał wcześniej rodzinę i że ona ma starsze rodzeństwo. Nazwisko mamy nie tak częste i na początku wszyscy nauczyciele pytali ją o pokrewieństwo ze mną. No i tajemnica się yebła wink.
                    Ciekawa jestem też, czy kiedykolwiek miał odwagę powiedzieć, że zostawił żonę z niemowlakiem dla jej matki tongue_out. Geniusz...
                    • alewcale Re: Taka sytuacja 02.11.23, 22:28
                      Lepiej się nie licytujmy tu wszyscy, bo to może być zbyt traumatyczne co kto miał w domu jakiego tatusia czy mamusię albo babcie lub dziadka.
      • zosia_1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:14
        Ciekawe czy córka w ogóle pytała hak umarł dziadek? Autorka miałaby po prostu opowiedzieć, " A wiesz, że dziadek popełnił samobójstwo? Bo nie pamiętam czy Ci mówiłam, a przecież mówimy sobie wszystko ". Jak zmieniłoby się życie córki autorki, twoim zdaniem, gdyby wiedziała wcześniej jak umarł dziadek. Dlaczego " wspaniałomyślny " mąż autorki nie powiedział o tym córce, skoro uważa, że to takie ważne?
        • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:44
          Nie wiesz, ten temat nie pojawia się nagle. Ja z moimi dziećmi na cmentarzu bywałam kilka x w roku, sprzątnąć, kwiaty zawieźć, czasem jakiś pogrzeb. I w ich świadomości cmentarz jako miejsce, gdzie są umarli istnieje od zawsze. Jak nauczyli się komunikować, czyli powiedzmy.jako 4.latki.pytali a kto.tu jest pochowany, a dlaczego umarł, a kiedy umarł, a czy.ty też umrzesz, a czy ja też umrę. Na tym etapienalezalo mówić, że dziadek tak chorował, że nie.mogl dalej żyć i że.sam.postanowil kiedy jego życie się zakonczy i dalej odpowiadać, zależnie co zainteresuje dziecko. Nie musisz przecież wykładać drastycznych szczegółów, typu dziadek wziął nóż i podciął sobie żyły. Kilkulatków wystarczy info, że sam zakończył swoje życie, dodajesz np byłem mały i nie pamiętam szczegółów i przechodzisz do.pocieszenia dziecka, ,e teraz są lepsze metody leczenia i mogliby skuteczniej dziadkowi pomóc. Dziecko powzdycha i przejdzie nad tym.do.porzadku. nie było emocjonalnie związane z dziadkiem, to nie jest informacja lamiaca mu świat.
          • gama2003 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:06
            Ok.
            A czy opowiadałaś swoim dzieciom, że Twój tata odebrał sobie życie ? Mając w głowie, sercu i ciele ból z tamtych lat ? Matkę i resztę rodziny obrzucającą się oskarżeniami ? Przeciągającą dziecko jak linę na swoją stronę ? Ciszę w temacie, chodzenie na palcach by nie ruszyć lawiny w głowie, rodzinie, wspomnieniach ?
            Po nieskutecznej terapii ? Może złej, za późnej, za krótkiej ? Za trudnej ?

            Tlumaczysz mi oczywistości stojąc w swoich butach. A my mówimy o autorce i jej niewygaszonej, może nawet niewygaszalnej traumie.
            To nie jest dyskusja co byś zrobiła, mając do dyspozycji siebie, swoje wychowanie, dorastanie i poczucie bezpieczeństwa.
            Mowa jest o autorce. Z jej konstrukcją psychiczną, traumą, samotnością wtedy i teraz. To jest kompletnie inny ogląd sytuacji.jak patrzenie na tragedię w telewizji i patrzenie bo dzieje się obok. Ba ! Nie obok. W życiu patrzącego.
            • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:08
              Moj niestety sobie nie odebrał życia. Opowiadałam im, że nie utrzymujemy z dziadkiem kontaktow, bo był bardzo złym czlowiekiem i robił bardzo zle rzeczy.
              • gama2003 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:09
                I widzisz różnicę ?
                Stoisz w swoich butach i swojej historii.
                • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:12
                  O retyyyy, gdyby sobie odebral życie, to nie fundowalabym życia w tajemnicy moim dzieciom, wykluczania ich z kręgu osób zaufanych, wybranych do działania tajemnicy, nie falszowalabym w jakiś sposób tożsamości tego dziecka, bo wiedzą o rodzinie pochodzenia to jest jakiś ułamek naszej tożsamości. Tym bardziej będąc świadoma jaki to był dla mnie.problem i mając za sobą niby terapię.
                  • gama2003 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:41
                    Ty.
                    Nie autorka.
                    Cały czas nie łapiesz różnicy.

                    Autorka dorastała w domu nienawiści, bólu, oskarżeń i ciszy. W swojej żałobie sama.
                    Nie poradziła sobie a nikt dorosły tego nie widział.

                    Nie jak Twoje dzieci, prowadzane na cmentarz i spokojnie oswajane z trudnymi tematami. Z mamą trzymającą za rękę i nie robiącą im traumy. Mającą siłę - może z natury, może z obecności w życiu wcześniej - swojego mądrego dorosłego. Która umiała odpowiedziec na pytania.

                    Nie widzisz różnicy ?
                    • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:44
                      To niech autorka nie ma pretensji do innych, że mają jakieś uczucia i też się czują zranieni.
                    • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:47
                      To może autorka nie powinna mieć wcale dzieci skoro jest tak słaba, zagubiona itd. Nic nie wiesz o moim domu i moim dzieciństwie. Dlatego właśnie, że w wielu spaektach było złe, z moimi dziećmi postępuje inaczej. Coś o uczeniu się na błędach. Autorce nikt nie bronił dzieci prowadzac na cmentarz i oswajac, podobno nawet była na terapi. Mąż był przeciwny tajemnicom, czuli ten temat między sobą omawiali a jednak zdecydowała, jak zdecydowała. Dorosła kobieta, ile lat po tragedi?
                      • gama2003 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:57
                        Nadal.
                        Powtórzę.
                        Szmytka jest Szmytką.
                        Gama gamą.
                        Hrabina Hrabiną.

                        Gdyby Autorka była Szmytką wątku by nie było. A temat gniotący autorkę idealnie rozegrany lata temu.

                      • wapaha Re: Taka sytuacja 02.11.23, 18:27
                        szmytka1 napisała:

                        > To może autorka nie powinna mieć wcale dzieci skoro jest tak słaba, zagubiona i
                        > td. Nic nie wiesz o moim domu i moim dzieciństwie. Dlatego właśnie, że w wielu
                        > spaektach było złe, z moimi dziećmi postępuje inaczej. Coś o uczeniu się na błę
                        > dach. Autorce nikt nie bronił dzieci prowadzac na cmentarz i oswajac, podobno n
                        > awet była na terapi. Mąż był przeciwny tajemnicom, czuli ten temat między sobą
                        > omawiali a jednak zdecydowała, jak zdecydowała. Dorosła kobieta, ile lat po tra
                        > gedi?

                        Niestety-patrząc totalnie obiektywnie -z tego co piszesz wysnuwam wniosek że przeginasz w drugą stronę traktując dzieci po partnersku. Ten sam błąd tej samej szali ale na drugim końcu
                      • doloresamigo Re: Taka sytuacja 03.11.23, 20:36
                        To nie była smierć c kota czy chomika.
                    • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:48
                      Jak wiele dzieci wtedy. Też nikt nie pochylił się nad moja żałoba, jedynie matka. Psycholog nie był popularna instytucja. Wielu ludzi tamtego pokolenia samych uporała się z trauma. I nie mówimy o małej dziewczynce, a dorosłej kobiecie, która buduje rodzinę na kłamstwie i manipuluje najbliższymi. Nie ma usprawiedliwienia. Dla ojca też nie ma usprawiedliwienia, że na to pozwolił.
                      • asia_i_p Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:55
                        Dla ojca to przede wszystkim nie ma usprawiedliwienia, że dokopywał swojej żonie w traumatycznej sytuacji.
                        Córce ma prawo być przykro, że jej nie powiedziano, ale brak jakiegokolwiek odruchu "O matko, mamo, co ty musiałaś przeżywać" jest niepokojący. No chyba że nastolatka oznacza 11-12-13-latkę, to wtedy OK, ale licealistka skupiająca się w tym momencie w 100% na "nie powiedziałaś mi" bez żadnego empatycznego odruchu "ale to musiał być dla ciebie koszmar" jest niepokojąca - bo to znaczy, że albo ma jakieś problemy z empatią w ogóle, albo z jakichś powodów ma tak mało zasobów psychicznych, że nie stać jej w tej chwili na empatię nawet w tak oczywistej sytuacji. Obie rzeczy wymagają przyjrzenia się.
                        • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 02.11.23, 14:06
                          Córka przede wszystkim się dowiedziała, że od lat jest okłamywana, a wydało się przypadkiem. Refleksja przyjdzie jak opadnie wkurw. Przy czym gdyby to wyszło na spokojnie, z inicjatywy matki, to wkurwu by nie było, więc reakcja córki byłaby inna.
                          • asia_i_p Re: Taka sytuacja 02.11.23, 14:14
                            Tego nie wiemy, bo nie mamy szansy odbycia tej sytuacji jeszcze raz, inaczej.

                            U osobistego mojego dziecka zanik umiejętności empatyzowania był objawem zjazdu psychicznego, powrót funkcji oznaczał powrót do formy psychicznej, więc ja bym jednak nie ignorowała tej reakcji.
                            • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 02.11.23, 14:16
                              Na razie dziecku zabrakło empatii dla matki. Słusznie zresztą. Dziecko pochyliło się nad swoimi uczuciami, też słusznie. Zupełnie zdrowa reakcja, nie dramatyzujmy ze zjazdem psychicznym. Matka dostała tym samym co dała swojemu dziecku.
                              • pade Re: Taka sytuacja 02.11.23, 18:23
                                hrabina_niczyja napisała:

                                > Na razie dziecku zabrakło empatii dla matki. Słusznie zresztą. Dziecko pochylił
                                > o się nad swoimi uczuciami, też słusznie. Zupełnie zdrowa reakcja, nie dramatyz
                                > ujmy ze zjazdem psychicznym. Matka dostała tym samym co dała swojemu dziecku.

                                Pogięło Cię dokumentnie. Nie ma porównania dzieciństwa tej dziewczynki do dzieciństwa jej matki. Fakt, że młoda nie pomyślała nawet przez chwilę, jak ta matka się wtedy czuła (nie wspominając już o reakcji ojca/męża autorki) słabo o niej świadczy.
                                • asia_i_p Re: Taka sytuacja 02.11.23, 19:05
                                  Nie musi świadczyć słabo o niej, może świadczyć słabo o jej kondycji psychicznej. W każdym razie, jeśli niepokoi to matkę, która ją zna, to nie ma co jej uspokajać.
                                • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 02.11.23, 21:36
                                  Dlaczego pogięło? Uważam, że dzieci mają prawo do własnych emocji i żalu. Nie zawsze muszą empatyczne wczuwać się w rodzica. Tym bardziej, że dziecko było latami okłamywane i dowiedziało się przypadkiem. Bo było, inaczej nie byłoby rozmów między małżonkami o tym czy jej powiedzieć itd. Na koniec też zostało oklamane, bo matka zamiast powiedziec prawdę, że nie czuje się na siłach o tym mówić, co też jest bzdura, bo z innymi się czuje to odwróciła kota ogonem, że te kłamstwa to dla córki dobra, matka jest niewinna wszak pobudki miała szlachetne. Dodać do tego kolejne kwiatki, które zataja, ale ujawni w odpowiednim momencie jawi się obraz koszmarnej rodziny. I nie, dziecko w tej sytuacji nie musi myślę jak się ta matka wtedy czuła i porównywać jej dzieciństwa do swojego. Powinno, gdyby rozmowę zainicjowała matka.
                                  • pade Re: Taka sytuacja 03.11.23, 11:21
                                    hrabina_niczyja napisała:

                                    > Dlaczego pogięło? Uważam, że dzieci mają prawo do własnych emocji i żalu. Nie z
                                    > awsze muszą empatyczne wczuwać się w rodzica.

                                    Prawda.

                                    Tym bardziej, że dziecko było lat
                                    > ami okłamywane i dowiedziało się przypadkiem. Bo było, inaczej nie byłoby rozmó
                                    > w między małżonkami o tym czy jej powiedzieć itd.

                                    Nie zgadzam się. Jaka to dla dziecka różnica czy dziadek zmarł naturalnie czy nie? Wg mnie żadna. Dopiero w wieku późno nastoletnim może to być przyczyna do rozważań.
                                    Matka przemilczała, nie kłamała. A przemilczała bo:
                                    -dla Was, Ciebie i Szmytki to takie proste, dwa krótkie zdania i sprawa załatwiona. Otóż nie. Są dzieci takie jak u Pepsi, że będą się z tym dusić same, co zresztą jest szkodliwe, a są takie, które "zabawiłyby się" w teleturniej "sto pytań do". I często te pytania są bezceremonialne, bo dla dziecka to właściwie fikcja, dziadek, którego nie widziało na oczy i sytuacja jak z filmu. Jak się nie ma gotowości, żeby samemu zajrzeć w siebie, to tym bardziej nie ma się gotowości do odpowiadania na pytania. A pytania mogą rodzić ogromne, przerażające emocje.
                                    -w sytuacji autorki nie wystarczyłaby informacja. Absolutnie. Bo za tym idzie cały pakiet: tajemnica rodzinna, "wina" babci, nienawidząca rodzina po drugiej stronie. To również należałoby wyjaśnić, bo to osadza rodzinę autorki w kontekście. Więc za całym wyjaśnieniem szłoby taplanie się w emocjach. Czyich? No właśnie. A gdzie jeszcze emocje dziecka, którymi należałoby się zaopiekować, porozmawiać o nich? Tego nie da się zrobić, jak samemu ma się niezagojoną, wiecznie sączącą się ranę. Każdy dotyk boli przeokrutnie.
                                    -autorka miała cały czas w pamięci/w sobie traumę, ale nie miała świadomości, że rozlała się na wszystkie obszary jej życia, że wpływa na zdrowie, na jej schematy, zachowania, reakcje. To można zobaczyć dopiero jak się stoi z boku, a nie od środka! Do tego by powiązać te wszystkie nitki, łącznie z wyborem męża, jak ktoś tu bardzo słusznie zauważył, potrzebna jest długa praca terapeutyczna, ale do niej trzeba dojrzeć. Żaden terapeuta nie będzie ciągnął klienta za język od pierwszego dnia, ani wchodził z butami w jego uczucia. Musi czekać aż klient zaufa i poczuje się bezpiecznie. No cóż, że autorka mogła mieć problemy z zaufaniem chyba nikogo nie dziwi?

                                    Na koniec też zostało oklaman
                                    > e, bo matka zamiast powiedziec prawdę, że nie czuje się na siłach o tym mówić,
                                    > co też jest bzdura, bo z innymi się czuje to odwróciła kota ogonem, że te kłams
                                    > twa to dla córki dobra, matka jest niewinna wszak pobudki miała szlachetne.

                                    Widzisz przekręt i manipulację tam, gdzie jest samoobrona.
                                    Autorka wyraźnie napisała, że poczuła się w tym momencie jak ofiara. Taki jest schemat "wchodzenia" w traumę. Tracisz chwilowo kontakt z rzeczywistością. Niby jesteś dorosła, a czujesz się jak małe, bezbronne dziecko. Znowu atakowane, znowu obwiniane.
                                    Nie doszukujcie się tu manipulacji, bo tu jej nie ma!
                                    Od zajmowania się w tym momencie samopoczuciem córki winien być ojciec. I zajął się, w paskudny sposób.

                                    Dod
                                    > ać do tego kolejne kwiatki, które zataja, ale ujawni w odpowiednim momencie jaw
                                    > i się obraz koszmarnej rodziny. I nie, dziecko w tej sytuacji nie musi myślę ja
                                    > k się ta matka wtedy czuła i porównywać jej dzieciństwa do swojego. Powinno, gd
                                    > yby rozmowę zainicjowała matka.

                                    Autorka nie widzi, że tego właśnie ją nauczono - ukrywania informacji, tajemnic. Jest w sidłach tabu i ewidentnie musi to przepracować.
                                    Ale naskakiwanie na nią, atakowanie, bo oszukała, bo specjalnie coś ukrywała, świadczy o tym, że nie starcza Wam wyobraźni/wiedzy by zdać sobie sprawę z tego, że "pakt o niemówieniu" zawarty wiele lat temu nadal wiąże kobiecie usta. I to jest silniejsze, niż rozsądek.
                                    Ją "chroniono" w taki a nie inny sposób i ona go teraz powiela. Też "chroni". Innej troski nie zna.
                                    • danaide2.0 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 12:07
                                      pade napisała:

                                      > Widzisz przekręt i manipulację tam, gdzie jest samoobrona.

                                      Święte słowa, pade. Bardzo ważne, również w kontekście forum, które wyraźnie oczekuje kompletu informacji, a potem potrafi wsadzić kosę w brzuch - jak widać choćby w tym wątku, gdy już się hrabinie wyrzyguje jej związek z wdowcem.

                                      Gdzieś z tyłu głowy mam: "poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli". Rozmawianie o problemach jest oczyszczające. I brudzące, bo gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą. Bo z rozmowy o problemie w rodzinie pochodzenia bakis wychodzi jak na dłoni, że jest potężny problem w rodzinie, którą współtworzyła. I co - rozmawiać teraz z córką o wystawianiu walizek? I komu te walizki należałoby wystawić?

                                      Kwestia tego, jakiego typu informacje i jak podane realnie szkodzą dzieciom zasługiwałoby na oddzielny wątek.
                        • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 02.11.23, 14:08
                          Traumatyczna sytuację to autorka ma całe życie. Trudno się dziwić, że po latach małżeństwa mężowi się ulało, tym bardziej, że tu chodzi o jego dziecko. Traumatycznej sytuacji to ona teraz nie ma. Po prostu dostała po głowie za swoje zachowanie i nie ma powodu do darcia szat, ale jak widać lubi rozdrapywać wszystko i cierpieć. Córka zachowuje się adekwatnie do sytuacji. Od córki też będziemy teraz wymagać ochylania się nad matką? Moglibyśmy, gdyby dowiedziała się od matki a nie przy okazji od ludzi.
                          • asia_i_p Re: Taka sytuacja 02.11.23, 14:12
                            Nie, nie pochylania się. Reakcja 90% wkurwu kontra 10% empatii byłaby zrozumiała, ale totalny brak empatii wobec sytuacji oczywiście dramatycznej oznacza że albo nie potrafii albo nie ma siły.
                            • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 02.11.23, 14:23
                              Znaczy się tyle, że dała matce to samo co od niej dostała. O jakiej empatii mówisz? Gdyby dowiedziała się od matki, która by jej opowiedziała też o swoich emocjach to możnaby oczekiwać empatii. Tymczasem dowiedziała się od ludzi przy okazji, a matka jak typowa toksyczka obróciła wszystko, bo to dla twojego dobra było. Ja jestem niewinna, ja to dla ciebie wszystko córeńko. Zamiast zrozumienia córka dostała ukryty przekaz ja dla twojego dobra, a ty niedobra tak mnie teraz traktujesz zakończony spazmami matki na kanapie. Wyjątkowo obrzydliwe. A należałoby siąść i zacząć od przepraszam córeczko.
                            • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 02.11.23, 14:51
                              O ile autorka byłaby w stanie te 10% dostrzec, bo ona też nie zastanawia się za bardzo, jak się czuje córka, tylko jak oni mogli jej "to" zrobić. A jednak od dorosłego oczekiwałabym większych umiejętności w tej dziedzinie.
                              • asia_i_p Re: Taka sytuacja 02.11.23, 15:06
                                A to inna sprawa, tylko że niestety tu nie ma drugiego odpowiedzialnego rodzica, któego można by spytać "czy ona czasem nie reaguje nietypowo mocno jak na nią", bo jest dupek, który wjeżdża na białym koniu pod skrzydłem husarskim.

                                Tym niemniej, z nastolatkami lepiej przesadzić z ostrożnością niż niedosadzić.
                            • galaxyhitchhiker Re: Taka sytuacja 02.11.23, 15:54
                              >albo nie potrafii albo nie ma siły.

                              A jak ma potrafić, skoro nikt jej nie nauczył, albo mieć siłę, skoro nikt jej tej siły nie dał?

                              Tu się fajnie ocenia, ale zauważ, że piszemy o jednym dramatycznym wydarzeniu, nikt z nas nie ma pojęcia jak tam życie wygląda na co dzień. Łatwo się mówi mąż - dupek, córka - nieczuła egoistka, ale nikt nie wie co im się przez lata uzbierało i dlaczego teraz reagują tak a nie inaczej. A autorka też nie ma niczego poukładanego. Po co odnawia relację z ludźmi, którzy wciąż mają pretensje do jej matki? Po co zmusza męża i córkę do robienia czegoś w tajemnicy przed jej matką? Dlaczego nie rozmawia otwarcie o problemach, emocjach i uczuciach?

                              Autorka sama pisze, że śmierć ojca to niezagojona rana, bo matka nie umie o tym rozmawiać. Ale on sama też nie umie, odkłada, czeka. Tylko teraz to ona jest tą dorosłą odpowiedzialną za dobrostan własnego dziecka. IMO nie może mieć pretensji, że dziewczyna ma do niej żal za omijanie tematu, skoro sama ma taki sam żal o to samo do własnej matki.
                              • doloresamigo Re: Taka sytuacja 03.11.23, 20:58
                                „Po co odnawia relację z ludźmi, którzy wciąż mają pretensje do jej matki?..”

                                Coś jak syndrom sztokholmski, bo to cała gromada osób tkwiąca w jakimś braku empatii wobec własnej wnuczki przez tyle lat konsekwentnie??
                                Może szuka podświadomie w nich od dzieciństwa namiastki ojca, jakiegoś ukojenia. No chyba nie przestali kochać wnuczki, natychmiast z dnia na dzień, bezrefleksyjnie, bo im umarł syn? Jak zwierzęta? „Mówi się trudno i płynie się dalej”? skoro zerwała się jedyna nić wiążąca wnuczkę z rodziną ojcowską? Jak można być tak nieempatycznym dorosłym przez tyle lat. Ich to dotknęło gdy byli dorośli, mieli szansę i zasoby, aby sobie to choć częściowo poukładać. A autorka? Odkształcenia są bardziej traumatyzujące jak jest młody niedojrzały podatny organizm, bez wykształconej tożsamości i mechanizmów obronnych, nagi, mięciutki, coś jak drzewko bonsai.
                            • ekstereso Re: Taka sytuacja 04.11.23, 17:20
                              Albo nie potrafi w tej konkretnej sytuacji. Wszyscy wiedzą, rozmawiają przy herbatce a ja- ze mnie zrobiono głupią ( w oczach młodej). Więc wyrzuca mamie: czemu mi nie powiedziałaś? I biegnie ojciec z narracją, no właśnie skrzywdzono cię, ja bym nigdy....i e takiej chwili zanim zdążyła się rozejrzeć co czuje, już jej wciśnięto to co niby czuje. I nieporozumienia gotowe. Nie mówię że tak było, ale mogło być.
                          • pade Re: Taka sytuacja 03.11.23, 11:32
                            hrabina_niczyja napisała:

                            > Traumatyczna sytuację to autorka ma całe życie. Trudno się dziwić, że po latach
                            > małżeństwa mężowi się ulało, tym bardziej, że tu chodzi o jego dziecko.

                            Znowu idziesz w domysły.
                            To ja też się w nie pobawię. Na podstawie tego, co napisała autorka o zachowaniu męża, można wnioskować, że jest przemocowcem. Że kiedy jego żona okazuje słabość, on strzela jej kopniaka, żeby się czasem za wcześnie nie podniosła. Wykorzystuje własną córkę do rozgrywek z żoną. Zamiast zaopiekować się uczuciami obu kobiet, wchodzi w koalicję z córką, żeby chociaż chwilowo zyskać władzę nad żoną.
                            Gdyby faktycznie chciał, żeby córka o wszystkim wiedziała, ale jednocześnie był lojalny wobec żony, wziąłby poinformowanie na siebie. Uprzednio do tego żonę empatycznie przygotowując i uzyskując od niej zgodę.
                            Ale nie. On był lojalny trzymając cały czas język za zębami, a w odpowiednim momencie obrót o 180 stopni i kop z półobrotu. Straszne świństwo. I mam nadzieję, że córka zda sobie w końcu sprawę, że ojciec też wiedział i słowa nie pisnął, a argument "mama nie pozwoliła" jest słaby, niedojrzały i brzmi jakby ojciec miał 5 lat. Brał w tym wszystkim udział cały czas! A jak się wydało, szybko umył ręce i zaczął się odżegnywać. Tchórz, straszny tchórzuncertain


                            Trauma
                            > tycznej sytuacji to ona teraz nie ma. Po prostu dostała po głowie za swoje zach
                            > owanie i nie ma powodu do darcia szat, ale jak widać lubi rozdrapywać wszystko
                            > i cierpieć.

                            Pierdolisz. Sorry, ale nie mam innego słowa komentarza. Ty dosłownie piszesz "dostała po głowie za to co przeżyła i co ją ukształtowało, dobrze jej tak".
                            Ona jeszcze niczego nie rozdrapała, albo bardzo niewiele, stąd to, co jest.

                            Córka zachowuje się adekwatnie do sytuacji. Od córki też będziemy t
                            > eraz wymagać ochylania się nad matką? Moglibyśmy, gdyby dowiedziała się od matk
                            > i a nie przy okazji od ludzi.

                            Albo od ojca.
                • banicazarbuzem Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:36
                  Moja siostra odebrała sobie życie kiedy moje dzieci były na małe. W tamtym czasie po prostu wiedziały, że umarła. Z czasem temat się pojawił i szczerze powiedzieliśmy co się wydarzyło. Też były stosunkowo małe ale zrozumiały, że ludzie chorują i różnie reagują.
                  A już chorób psychicznych w bliskiej rodzinie absolutnie nie można ukrywać, tym bardziej, że wiele chorób może się uaktywnić w okresie dorastania.

                  A odnośnie samobójstw, ciekawe jakby autorka rozmawiała z córką, gdyby nagle ktoś z jej klasy czy bliskich znajomych odebrał sobie życie. Też by to przemilczała? A gdyby córka miała myśli samobójcze zapewne nawet nie powiedziałaby mamie...
              • pade Re: Taka sytuacja 02.11.23, 18:19
                szmytka1 napisała:

                > Moj niestety sobie nie odebrał życia. Opowiadałam im, że nie utrzymujemy z dzia
                > dkiem kontaktow, bo był bardzo złym czlowiekiem i robił bardzo zle rzeczy.

                może stąd Twój brak empatii
                zbyt często walisz tu na forum takimi tekstami, że można się nogami nakryć
                • nellamari Re: Taka sytuacja 03.11.23, 05:33
                  Szmytce nie brakuje empatii, szmytka postępuje bardzo dobrze i zgodnie z najnowsza wiedzą psychologiczną - dostosowuje komunikaty do wieku dziecka bez fałszowania rzeczywistości i bez tworzenia zatrutych sekretów rodzinnych jak np dawniej adopcje,

                  Dzieciak to barometr wszystko wyczuje, szepty, niedomowienia, smutne miny jak nie będzie wiedzieć o co chodzi, to włączy się typowe dziecięce myślenie magiczne - to moja wina
                  • pade Re: Taka sytuacja 03.11.23, 10:51
                    nellamari napisała:

                    > Szmytce nie brakuje empatii, szmytka postępuje bardzo dobrze i zgodnie z najnow
                    > sza wiedzą psychologiczną - dostosowuje komunikaty do wieku dziecka bez fałszow
                    > ania rzeczywistości i bez tworzenia zatrutych sekretów rodzinnych jak np dawnie
                    > j adopcje,

                    Brakuje.
                    Gdyby ją miała, nie obarczałaby winą autorki. Widocznie nie jest w stanie sobie wyobrazić, że ktoś nie może mówić o swojej traumie, bo ból jest tak wielki, że grozi rozsypaniem się.
                    Mleko się wylało, ale tu drugi rodzic miał szansę złagodzić szok córki, wyjaśnić jej dlaczego matka o tym nie mówiła, a on zamiast tego podjudzał córkę przeciwko matce. Obrzydliwe.
                    >
                    > Dzieciak to barometr wszystko wyczuje, szepty, niedomowienia, smutne miny jak n
                    > ie będzie wiedzieć o co chodzi, to włączy się typowe dziecięce myślenie magiczn
                    > e - to moja wina

                    Wyczuwa, zgadza się. Ale dziadek umarł przed narodzinami córki. To raz.
                    A dwa. To co piszesz Ty i Szmytka brzmi tak, jakby matka po urodzeniu dziecka miała zasrany obowiązek ogarnąć swoje traumy w rok, zamknąć temat i rozmawiać o nim, jakby nic się nie stało. Gdyby to było możliwe, to ludzie nie mieliby mechanizmów obronnych, amnezji, zaburzeń, a psychiatrzy i terapeuci w ogóle nie byliby potrzebni.
                    • nellamari Re: Taka sytuacja 03.11.23, 16:28
                      A dwa. To co piszesz Ty i Szmytka brzmi tak, jakby matka po urodzeniu dziecka miała zasrany obowiązek ogarnąć swoje traumy w rok, zamknąć temat i rozmawiać o nim, jakby nic się nie stało.

                      Chyba się zagalopowałaś. A sposób w jaki piszesz - mało wyważony, za to wulgarny - swiadczy o tym, ze czegoś nie przepracowałaś.
                      • pade Re: Taka sytuacja 03.11.23, 16:57
                        nellamari napisała:

                        > A dwa. To co piszesz Ty i Szmytka brzmi tak, jakby matka po urodzeniu dzieck
                        > a miała zasrany obowiązek ogarnąć swoje traumy w rok, zamknąć temat i rozmawiać
                        > o nim, jakby nic się nie stało.

                        >
                        > Chyba się zagalopowałaś. A sposób w jaki piszesz - mało wyważony, za to wulgarn
                        > y - swiadczy o tym, ze czegoś nie przepracowałaś.

                        Nie, to jest "zwykła" dosadność.
                        Właściwie powinnam to napisać do Szmytki, albo Hrabiny, ale, że je poparłaś, to padło na Ciebie.
                        • nellamari Re: Taka sytuacja 03.11.23, 19:42
                          Raczej nadpobudliwość.

                          Forumki, które radzą, żeby od początku komunikować z małym człowiekiem otwarcie, oczywiście na jego poziomie rozwojowym, po prostu wychowują swoje dzieci z szacunkiem i odpowiedzialnością, a Ty napadasz na przypadkowych ludzi na forum … bardzo empatycznie i dojrzale.

                          Autorce bardzo współczuję, ale jeśli naprawdę zależy jej na SZCZEREJ relacji z córką, a nie dysfunkcyjnych unikach, to musi stanąć na wysokości zadania.

                          • pade Re: Taka sytuacja 03.11.23, 22:38
                            Oj, już przestań się bawić w diagnozowanie, bo trafiasz jak kulą w płot. Nie napadłam na Ciebie i nie przypadkowo napisałam to, co napisałam.
                            To TY się pode mnie podczepiłaś i czepiłaś, nie ja pod Ciebie.
                            A skoro słowo "zasrany" tak Cię bulwersuje, to pozostaje mi złożyć Ci wyrazy współczucia. Musi Ci być bardzo ciężko i w życiu i na forum.
                            • nellamari Re: Taka sytuacja 04.11.23, 04:54

                              Ok, zniżę się na chwilę do Twojego poziomu.

                              Jesteś juz jesiotrem drugiej świeżości i ewidentnie złośliwie radzisz dziewczynom ukrywanie istotnych informacji wobec własnych dorastających dzieci, bo Ty, Tobie,Twoja najtraumatyczniejsza traumatyczna Trauma, Twoja traumatyczna matka,Twoje traumatyczne dzieci i Tobie słabo wyszło w życiu i próbujesz się autoterapeutyzować na forum cudzym kosztem.

                              Widocznie zasrane macierzyństwo jest Twoją codziennością. Mamusiny cuchnący spadek.
                              • pade Re: Taka sytuacja 04.11.23, 08:13
                                Nie zniżyłaś się do mojego poziomu, tylko wlazłaś do szamba. Widocznie dość często tam bywasz, skoro moje niewinne w sumie określenie "zasrany obowiązek" spowodowało, że zaczęłaś mnie obrażać.
                                No cóż, ten tekst powyżej świadczy o tym, że ewidentnie masz coś z głową. Nieprzepracowane problemy? Tajemnice rodzinne?
                              • mandre_polo Re: Taka sytuacja 04.11.23, 08:46
                                nellamari napisała:

                                >
                                > Ok, zniżę się na chwilę do Twojego poziomu.
                                >
                                > Jesteś juz jesiotrem drugiej świeżości i ewidentnie złośliwie radzisz dziewczyn
                                > om ukrywanie istotnych informacji wobec własnych dorastających dzieci, bo Ty, T
                                > obie,Twoja najtraumatyczniejsza traumatyczna Trauma, Twoja traumatyczna matka,T
                                > woje traumatyczne dzieci i Tobie słabo wyszło w życiu i próbujesz się autoterap
                                > eutyzować na forum cudzym kosztem.
                                >
                                > Widocznie zasrane macierzyństwo jest Twoją codziennością. Mamusiny cuchnący sp
                                > adek.

                                Podpiszę się bo dobre podsumowane. Pade nie pójdzie na terapię bo musiałaby skończyć z zadawaniem ciosów, grubianstwem i kim by była!? Wpuszcza na forum dziewczyny w maliny by kotlowany się w realu tak jak ona
                                • nellamari Re: Taka sytuacja 04.11.23, 09:06
                                  Wpuszcza na forum dziewczyny w maliny by kotlowany się w realu tak jak ona

                                  Trafiłaś w sedno.

                                  I jako empatyczna atakuje forumkę, która pisze, ze wolałaby żeby jej własny ojciec nie żył, ze nie utrzymuje z nim kontaktu, wiec wiadomo mniej więcej o jaki kaliber chodzi oraz druga forumkę, która w tragicznych okolicznościach straciła ojca jako 8 latka, wiec wie coś więcej na temat tragedii polsieroctwa…
                                  • pade Re: Taka sytuacja 04.11.23, 10:50
                                    nellamari napisała:

                                    > [i]Wpuszcza na forum dziewczyny w maliny by kotlowany się w realu tak jak ona[/
                                    > i]
                                    >
                                    > Trafiłaś w sedno.
                                    >
                                    > I jako empatyczna atakuje forumkę, która pisze, ze wolałaby żeby jej wła
                                    > sny ojciec nie żył, ze nie utrzymuje z nim kontaktu, wiec wiadomo mniej więcej
                                    > o jaki kaliber chodzi oraz druga forumkę, która w tragicznych okolicznościach s
                                    > traciła ojca jako 8 latka, wiec wie coś więcej na temat tragedii polsieroctwa…

                                    Jasnebig_grin
                                    płyń dalej nellamari, coraz więcej wiadomo o ... tobie

                                    mandre a gdzie rodzaje osobowości? zapomniałaś odklepać formułkę?

                                    w sumie to dzięki, rozśmieszyłyście mnie, fajnie jest poczytać takie "psycho" analizy na forumbig_grin
                                    • mandre_polo Re: Taka sytuacja 04.11.23, 15:23
                                      Śmiech nerwicowy też istnieje
                              • wapaha Re: Taka sytuacja 04.11.23, 11:03
                                nellamari napisała:


                                >
                                > Jesteś juz jesiotrem drugiej świeżości i ewidentnie złośliwie radzisz dziewczyn
                                > om ukrywanie istotnych informacji wobec własnych dorastających dzieci, bo Ty, T
                                > obie,Twoja najtraumatyczniejsza traumatyczna Trauma, Twoja traumatyczna matka,T
                                > woje traumatyczne dzieci i Tobie słabo wyszło w życiu i próbujesz się autoterap
                                > eutyzować na forum cudzym kosztem.
                                >
                                > Widocznie zasrane macierzyństwo jest Twoją codziennością. Mamusiny cuchnący sp
                                > adek.

                                o wow....
                                ale poleciałaś....dawno takiego ścieku wobec drugiej forumki na forum nie było - a dużo złych słów padało..

                                kojarzyłam twojego nicka i posty które czytałam jako wyważone więc ten popis bagiennej elokwencji przyznam szczerze-wbił mnie w fotel uncertain
                                jesteś w czołówce
                                nie, to nie jest komplement uncertain
                                • chatgris01 Re: Taka sytuacja 04.11.23, 11:26
                                  Niektóre z forumek (i nie mam na myśli Pade) ten temat najwyraźniej mocno triggeruje, no ale wyładowywanie tego na potwornie skrzywdzonej w dzieciństwie autorce wątku zamiast na własnych demonach jest podłe, powiem to jasno.
              • doloresamigo Re: Taka sytuacja 03.11.23, 20:11
                ☹️
          • inaccessible_rail Re: Taka sytuacja 02.11.23, 22:41
            Może Szmytko twoje dzieci mają po prostu wrażliwość po mamusi i informacje po nich spłynęły. Gratuluję
      • hanusinamama Re: Taka sytuacja 03.11.23, 12:33
        Serio? Mam na stanie 6 latkę i nie byłby to dla niej normalny komunikat.
      • doloresamigo Re: Taka sytuacja 03.11.23, 20:02
        Trochę chyba jednak jesteś zbyt okrutna…tylko w teorii to tak pięknie łatwo wygląda. Spróbuj zobaczyć swoimi przerażonymi pięcioletnimi oczyma swojego powieszonego ojca, lamentującą, zdruzgotaną matkę i zanurz się w tym doświadczeniu.
        Razem z bliskimi umiera zawsze kawałek nas, czasami większa część. W takich okolicznościach, to jest jedno z najokropniejszych doświadczeń. Śmierć to zawsze ogromny ból. Lecz to jednak nie jest śmierć naturalna osoby w podeszłym wieku, to nie jest smierć osoby cierpiącej w stanie terminalnym, która przynosi w końcu niejednokrotnie mimo wszystko rodzaj ulgi (że już przestał cierpieć i ze nadeszło nieuchronne). To tez odbieram inaczej niż coś co jest niesione przez los -wypadek, spadnięcie z drabiny, łoś, który wyatgnął przed auto i „zabił”.
        Myślę, że potencjalna „wina” zewnętrzna, innych osób, np. obcego sprawcy wypadku, czyli zdarzenia przynajmniej po części przypadkowego, niezamierzonego, którego automatycznie łatwiej obarczać odpowiedzialnością i czuć nienawiść.
        To wyjątkowo dojmująco okrutne okoliczności śmierci. To nie tylko odejście bliskiej osoby. Samobójcza smierć rodzica ( małego dziecka) oraz samobójcza smierć dziecka, umieszczam w podobnej skali bólu i spraw-nie-do-ogarnięcia przez większość z nas, jak niedawna sytuacja z chłopczykiem z Poznania, lub chłopczykiem z Gdyni i chłopcem z Sosnowca, lub dziewczynki zostawionej przez ojca pod pracą w samochodzie w Rybniku. Ból i makabra, wieczny czyściec albo piekło. Trudno po tym żyć i trudno umrzeć. Nieetycznym jest obwiniać rodziny, ze w ogóle być może nigdy nie dochodzą do siebie. To jest doświadczenie graniczne, jak sama smierć, dla umierającego. Im bliższa sercu osoba, im tragiczniejsze okoliczności, tym wyrwa w sercu większa, jak zabrudzona rana szarpana, czasem nie do odbudowania. To nie drobne draśnięcie, albo czyste wycięcie znamienia. To się goi latami, nawet z fachową pomocą. Myślę, ze córka by to zrozumiała i zrozumie, poukłada sobie w głowie, ochłonie, nie jest przeciw matce, to nie jest sprawa przegrana.
    • login_z_1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 09:35
      Mojej znajomej ojciec popełnił samobójstwo. Jej matka szybko wyszła ponownie za mąż (za beznadziejnego typa)- żeby ludzie nie mówili że to ona była tak kiepska że "przez nią mąż sie zabił". Dzieciom kazała mówić, że ojciec zginął w wypadku. Koleżanka mnie zdradziła ten sekret po... 30 latach naszej znajomości, i nadal mówiąc to ściszała głos i cała była w nerwach.

      Płaczesz za utraconym dzieciństwem. Nie bierz na siebie winy i nie pozwalaj by mąż i córka po tobie jeździli. Nie układaj się wobec nich w pozę ofiary - bo cię zadepczą i obwinią. Jest potrzebna Twoja asertywna postawa wobec ich naskakiwania na ciebie. Niełatwe. Ale to ich trzeba postawić do pionu bo to był twój ojciec, i twoja trauma - a dla nich kwestia dużo mniej emocjonalna.


      Ja też ostatnio płaczę przez relacje w mojej rodzinie wyjściowej. I mając już swoje lata i przez lata doktoryzując się z niuansów psychologii - po raz kolejny znowu cofam się do tej małej dziewczynki w rodzinie z deficytem miłości, którą starsze rodzeństwo traktuje jak nadmiarowego intruza przeszkadzającego im w zabawie, wyśmiewanej i przezywanej złośliwościami - ot tak, bo na nią można wylać złość, dziedziczonym od pokoleń schematem rodzinnej nienawiści do najbliższego bliźniego.
      • 18lipcowa3 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 09:39
        Płaczesz za utraconym dzieciństwem. Nie bierz na siebie winy i nie pozwalaj by mąż i córka po tobie jeździli. Nie układaj się wobec nich w pozę ofiary - bo cię zadepczą i obwinią. Jest potrzebna Twoja asertywna postawa wobec ich naskakiwania na ciebie. Niełatwe. Ale to ich trzeba postawić do pionu bo to był twój ojciec, i twoja trauma - a dla nich kwestia dużo mniej emocjonalna.


        O Toto.
    • turzyca Re: Taka sytuacja 02.11.23, 09:41
      A ja "czuję" Twoją córkę, choć nie wiem, czy umiem wytłumaczyć skalę emocji. Ale przeżyłam coś podobnego, stąd współodczuwanie.
      Gdy byłam na pierwszym roku studiów przypadkiem dowiedziałam się, że mój ojciec miał za sobą studenckie małżeństwo. Małżeństwo trwało trochę ponad rok, współcześnie nikt by nawet ślubu nie brał. Drobiazg w sumie, prehistoria. Tylko właśnie fakt, że było to starannie przemilczywane, był bardzo bolesny. Mogę wymienić tuziny rozmów, w których to zdanie mogło paść, np. wszystkie te, gdy chodziło o udział w sakramentach, szczególnie jak mój katecheta dostał fisia podczas bierzmowania i oczekiwał rodzinnych pochodów.
      O mamie wiedziałam, że dość krótko przed tym, jak się zeszła z moim tatą, mieszkała z chłopakiem. Sąsiadka, która też była Małgorzata, miała męża imieniem Jan, i rzuciłam do mamy, że szkoda, że tata nie jest Jan, bo byłoby śmieszne mieć sąsiadów, którzy nazywają się tak samo i to tak bajkowo. Miałam może pięć lat, wydawało mi się to szczytem wyrafinowanego humoru. Mama powiedziała, że był taki okres, że tak właśnie było, ale rozstała się z tamtym chłopakiem. I tyle, pasowało do rozmowy, to powiedziała, drobny fakt z przeszłości. Nigdy do tego nie wracałyśmy, bo i po co. Gdybym o pierwszym małżeństwie taty dowiedziała się tak samo, np. gdy tata mówił, że zawsze podobały mi się krótkie włosy u kobiet, to nie byłoby sprawy. Ale to że przemilczał, obydwoje przemilczeli, a jednocześnie był to jednak fakt znany, wiedziała cała dorosła rodzina mamy czyli moi rodzice powiedzieli np. bratowej mojej mamy, spowodował poczucie wykluczenia, odrzucenia i to było bardzo, bardzo bolesne. Nie umiem powiedzieć dlaczego, ale emocje były na poziomie zdrady w związku. Tylko że faceta łatwiej z życia wykopać.
      A z perspektywy lat uważam to przemilczenie za bardzo poważny błąd, bo wiele sytuacji, które mnie ukształtowały, odczytywałabym inaczej, gdybym wiedziała o rozwodzie ojca.
      Rozpisałam się, bo chcę pokazać, że uczucia Twojej córki wcale nie są wyjątkowe, że takie przemilczenie może potwornie zranić.
      Jeśli mogę coś doradzić - usiądź z nią i przeproś. Powiedz, że to nie brak zaufania do niej tylko Twoje ograniczenia, że nie umiesz rozmawiać, że to było przez lata tabu. Że zauważyłaś, jak bardzo ja ta sytuacja zraniła i że chcesz ją poinformować także o innych przemilczywanych kwestiach, które mogą mieć na nią wpływ takich jak ta choroba psychiczna, wszystkie intymne raki, nie raki itp. Poinformować może obejmować danie dostępu do odpowiedniej dokumentacji, danie listy faktów, danie namiarów na osoby, które mogą powiedzieć więcej. Nie musisz czuć się na siłach, żeby rozmawiać. Zatajanie informacji to coś innego.
      I jasne, jak napisałaś wyżej, nie musisz rozmawiać, gdy czujesz się niekomfortowo, ale czy jesteś pewna, że rozważyłaś wszystkie konsekwencje? Że brak informacji i rzucenie bomby, gdy Ty uznasz za właściwe, nie spowoduje, że córka się od Ciebie odetnie i np. nigdy nie zobaczysz wnuków?
      • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 09:57
        Chyba żartujesz...
        Rozwód we wczesnej młodości, bez dzieci, długoletnich skutków finansowych i kontaktów to prywatna sprawa rodzica, ma prawo nie chcieć poruszać tego tematu w ogóle, wspominać, wyjaśniać etc.
        • joana012 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:15
          triss_merigold6 napisała:

          > Chyba żartujesz...
          > Rozwód we wczesnej młodości, bez dzieci, długoletnich skutków finansowych i kon
          > taktów to prywatna sprawa rodzica, ma prawo nie chcieć poruszać tego tematu w o
          > góle, wspominać, wyjaśniać etc.

          Też tak myślę. Gdyby było ukryte z tego rodzeństwo to co innego ale sam związek to po prostu coś co ten rodzic uznał za życiową pomyłkę, bez żadnych skutków dla swojej rodziny. Po co to roztrząsać?
          • turzyca Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:26
            To jeszcze kwestia roztrząsania - moi teściowie się rozwiedli, teść umarł, teściowa ponownie wyszła za mąż, wszystko zanim ją się zeszłam z moim chłopem.
            Mogliśmy, mówiąc dzieciom o rodzinie, pominąć kwestię rozwodu teściów "to jest dziadek Hans z Twoim tatą jak był mały, dziadek umarł, a teraz babcia Gabi ma męża Jürgena i on jest Waszym dziadkiem." Ale jakoś nikt na to nie wpadł, dzieci wiedzą od zawsze, że Gabi i Hans się rozwiedli. Nie roztrząsają, nie ma tematu, jedna z setek informacji, które usłyszały. Jest zupełnie neutralna właśnie dlatego że padła.
        • turzyca Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:18
          Nie żartuję. Dlatego że to nie była zamknięta sprawa, na różnych poziomach.
          Po pierwsze dlatego że to nie była zamknięta emocjonalnie/psychicznie i np. prawidłowe wzorce przywiązania musiałam wypracować jako dorosła. A zanim miałam możliwość skorzystać z pomocy, określić problem i znaleźć rozwiązanie, wchodziłam w związki. Gorzej, małżeństwo rozważałam. Z przemocowcem. 🤦🏻‍♀️
          Po drugie bo nie wszyscy wyrośli jak Ty z dala od Kościoła i brak ślubu kościelnego moich rodziców wpływał na pozycję w sieciach społecznych.
          Zauważałam inne traktowanie, ale nie umiałam go wytłumaczyć. I dopiero tamta rozmowa, że mojej matki nie można na chrzestną prosić, bo ma tylko cywilny ślub, nagle wszystko poukładała.
          • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:39
            nie była zamknięta emocjonalnie/psychicznie i np. prawidłowe wzorce przywiązania musiałam wypracować jako dorosła
            przecież to nie Twoi rodzice się rozwiedli

            określić problem
            rozwód czy rozstanie rodzica zylion lat przed związkiem, z którego były dzieci to problem? zakładam, że to sytuacje powszechne i zwyczajne, coś jak chodzenie ze sobą

            brak ślubu kościelnego moich rodziców wpływał na pozycję w sieciach społecznych
            może bez przesady, nie urodziłaś się na przedwojennej podkrakowskiej wsi
            • turzyca Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:32
              >>nie była zamknięta emocjonalnie/psychicznie i np. prawidłowe wzorce przywiązania musiałam wypracować jako dorosła
              >przecież to nie Twoi rodzice się rozwiedli

              No i co z tego? To nie oznacza, że dostałam dobre wzorce przywiązania.

              >rozwód czy rozstanie rodzica zylion lat przed związkiem, z którego były dzieci to problem? zakładam, że to sytuacje powszechne i zwyczajne, coś jak chodzenie ze sobą

              Gdyby to było normalne, to by wypłynęło w trakcie którejś rozmów, gdy miało sens. Np. gdy mówił o zwiedzaniu jakiegoś miejsca, które widział, surprise, surprise, w trakcie podróży poślubnej z tamtą żoną, i robił jakieś dziwne wygibasy, żeby nie wyjaśnić kontekstu. Jak rozmawialiśmy o zdrowiu psychicznym i mówił, że czasem człowiek jest w takiej sytuacji, że bez lekow nie jest w stanie funkcjonować, że miał taki moment, że był w stanie tylko wycinać samosiejki na działce do sprzedania i dopiero dzięki psychiatrze wrócił do życia, jak się złamie nogę idzie się do ortopedy, jak się złamie dusze do psychiatry. Wiem, kiedy ta działka została sprzedana, wiem, kiedy był rozwód. Takich sytuacji były tuziny, nie da się wygumkować trzech lat życia.
          • ekstereso Re: Taka sytuacja 02.11.23, 19:17
            A ja pomimo, że nic takiego nie przeżyłam dokładnie Cię rozumiem. I moim zdaniem Turzyca wyjaśniła powody tych emocji bardzo jasno i przekonywująco.
        • conena Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:47
          triss_merigold6 napisała:

          > Chyba żartujesz...
          > Rozwód we wczesnej młodości, bez dzieci, długoletnich skutków finansowych i kon
          > taktów to prywatna sprawa rodzica, ma prawo nie chcieć poruszać tego tematu w o
          > góle, wspominać, wyjaśniać etc.


          kurcze, ja też czytam z niedowierzaniem. jak niby to krótkie małżeństwo i wiedza/niewiedza o nim wpłynęło na życie turzycy?
          chyba, że szuka usprawiedliwienia dla jakichś tam życiowych błędów, to akurat. "gdybym wiedziała, że ojciec 7 lat przed moim przyjściem na świat się rozwiódł nie przepuściłabym tych 400 tysięcy na giełdzie!".
          • turzyca Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:13
            >jak niby to krótkie małżeństwo i wiedza/niewiedza o nim wpłynęło na życie turzycy?

            Bo ojciec do końca życia był poobijany psychicznie. A ja długo nie wiedziałam, że jego stan jest wynikiem urazu, więc zinternalizowałam sobie jego stan jako normę i dążyłam w związkach do osiągnięcia tej normy. Nie wiedziałam, że małżeństwo moich rodziców działa mimo jego stanu, a z powodu jego stanu. Widać już pułapkę?

            Dopiero wyprowadzka tysiąc kilometrów, życie w oderwaniu od własnej rodziny i obserwowanie rodzin zupełnie innych plus wiedza o rozwodzie ojca i rozmowy na ten temat z przyjaciółką-psychoterapeutką pozwoliły mi rozpoznać, co było efektem tamtego dramatu, psychiczną raną i reakcją na tę ranę, a co elementami zdrowego związku i na koniec dojść do tego punktu, żeby budować związki inaczej, żeby się nie unieszczęśliwiać.
            Czasem zresztą, jak mam gorszy okres psychiczny, to mi ten wzorzec się budzi. Ale ma świadomość, że to stara taśma, że to szkodliwy wzorzec i trzeba go wyłączyć.


            Ale dla mnie najważniejsze w tej opowieści jest to, że nagłe ujawnienie wieloletniego tabu może spowodować reakcje psychiczną podobną do odkrycia zdrady partnera.
            • quilte Re: Taka sytuacja 02.11.23, 14:41
              Przyznam, że ja też nie rozumiem tego porównania, samobójstwo i studenckie małżeństwo mają nieporównywalny "ciężar". W pierwszym wpisie napisałaś: "Gdy byłam na pierwszym roku studiów przypadkiem dowiedziałam się, że mój ojciec miał za sobą studenckie małżeństwo. Małżeństwo trwało trochę ponad rok, współcześnie nikt by nawet ślubu nie brał. Drobiazg w sumie, prehistoria." Teraz piszesz: "Bo ojciec do końca życia był poobijany psychicznie." To w końcu drobiazg, czy coś, co Twojego ojca trwale poobijało psychicznie? Chyba że z "tamtym" małżeństwem wiązało się coś, czego rodzina Ci nie mówiła, albo Ty coś pomijasz.
            • mandre_polo Re: Taka sytuacja 04.11.23, 07:01
              Mogło być też tak że sytuacje stresowe zawsze były u ojca na pierwszym miejscu. Nic nie wiesz czy ten związek miał prawo przetrwać czy wybrał odpowiednią osobę do związku. Może partnerka lubiła stan zakochania a nie budowania relacji małżeńskiej? Z rozwodem jak z żałoba gdzie są etapy i utknięcie powoduje negatywne skutki. Natomiast tajemnice z czasem wychodzą ale ma je każda rodzina tylko trzeba pogrzebać. Może u twojego ojca ten brak odporności psychicznej to wynik dziedziczenia depresji, brak dobrych wzorców dbania o rodzinę. Nie wiadomo co spowodowało że po rozwodzie przeszedł załamanie, nie pożegnał partnerki. Z jakimi sytuacjami musiała się mierzyć twoja mama wiedząc o jego utknieciu
        • 152kk Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:23
          Oczywiście rodzic ma prawo rozne informacje z przeszlosci zatrzymać dla siebie, z wyjątkiem tych, które mogą mieć wpływ na życie dziecka. Re drugie powinien jednak przekazać jak najszybciej jest to możliwe.
          Ale trzeba też zrozumieć, że o traumatycznych sprawach trudno się rozmawia.
          Moim zdaniem najlepiej jednak dla wszystkich, jeśli w rodzinie ludzie potrafią być szczerzy. I w tym sprawach trudnych i tych bardziej błahych. Nie ma powodu sie obwiniać, jesli sie tego nie potrafi, ale warto nad tym pracować.
      • zosia_1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:21
        Nie widzę podobieństwa. Ty przezywasz przemilczenie ślubu ojca, rwojego ojca, z którym dorastałaś, więc rozumiem Twoje uczucia. Córka autorki nawet nie poznała dziadka, a sama autorka do tej pory ma traumę. Kto więc zasługuje bardziej na zrozumienie? Tylko córka? A co z uczuciami autorki?
        • turzyca Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:47
          >Nie widzę podobieństwa. Ty przezywasz przemilczenie ślubu ojca, rwojego ojca, z którym dorastałaś, więc rozumiem Twoje uczucia.

          Popatrz, a inne forumki w ogóle nie rozumieją, dlaczego mnie to ruszyło. Teraz zresztą już nie przeżywam, przetrawiłam przez te lata, jedyne emocja, która jest żywa to współczucie wobec taty, że nie dostał pomocy psychoterapeutycznej, ewidentnie te rany się w nim nie zagoiły do końca życia, a spokojnie można je było oczyścić i zamknąć. Żal mi, że bez sensu cierpiał.

          >Córka autorki nawet nie poznała dziadka, a sama autorka do tej pory ma traumę. Kto więc zasługuje bardziej na zrozumienie? Tylko córka? A co z uczuciami autorki?

          Zastanówmy się, jak można sprawę załatwić, żeby dziecko wiedziało, a mama nie musiała rozmawiać.
          Np. czterolatce, bo mniej więcej wtedy się dzieci zaczynają dopytywać o powody śmierci, tatuś mógł powiedzieć, że nigdy nie poznał swojego teścia, bo dziadek był bardzo chory i jak mama była mała, to choroba go pokonała. I że mamę to bardzo zraniło, że nie jest w stanie o tym rozmawiać, dlatego tata o tym mówi i prosi, żeby mamy nie pytać, wszystkie pytania do niego. A potem gdy temat wróci że to była choroba psychiczna i że dziadek nie radził sobie z cierpieniem, więc odebrał sobie sam życie.
          Tylko trudno to przeprowadzić bez zgody autorki, gdyby mąż powiedział sam z siebie też by to pogorszyło sytuację.

          Albo nie mąż tylko jakaś ciotka. Przyjaciółka matki. Ktokolwiek inny. Można pogodzić danie dziecku informacji z brakiem rozmowy własnoosobistej.
      • doloresamigo Re: Taka sytuacja 03.11.23, 21:13
        Bardzo mi się to podoba, co piszesz, Turzyco.

        turzyca napisała:

        > A ja "czuję" Twoją córkę, choć nie wiem, czy umiem wytłumaczyć skalę emocji. Al
        > e przeżyłam coś podobnego, stąd współodczuwanie.
        > Gdy byłam na pierwszym roku studiów przypadkiem dowiedziałam się, że mój ojciec
        > miał za sobą studenckie małżeństwo. Małżeństwo trwało trochę ponad rok, współc
        > ześnie nikt by nawet ślubu nie brał. Drobiazg w sumie, prehistoria. Tylko właśn
        > ie fakt, że było to starannie przemilczywane, był bardzo bolesny(…)
    • zerlinda Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:00
      Skoro odnowilas kontakty z rodziną ojca to mogłaś przewidzieć, że temat może wypłynąć.
    • aqua48 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:02
      Po pierwsze - nie okłamałaś córki mówiąc jej jedynie że jej dziadek zmarł. masz prawo nie wchodzić w bolesne dla siebie szczegóły, zwłaszcza w rozmowie z dzieckiem.
      Po drugie Twój mąż w tej sytuacji okazał się nie wart Twego zaufania nie dając Ci wsparcia w tej rozmowie, a wręcz opowiadając się po stronie córki. Jeśli miał inne zdanie niż Ty, to powinniście o tym porozmawiać później bez obecności dziecka. No, chyba że z Tobą w ogóle nie da się rozmawiać szczerze. Zastanów się nad tym.
      Po trzecie wreszcie, wobec obojga zajęłaś pozycję ofiary, zamiast im powiedzieć wprost, że Ty masz pełne prawo do nieporuszania bolesnych dla Ciebie spraw i nic im do tego. Po czwarte wreszcie tabu i tajemnice rodzinne prędzej czy później jednak wychodzą na jaw i dlatego LEPIEJ dla wszystkich rozmawiać o nich z bliskimi.
      Zaniepokoiło mnie też że masz zamiar wyjawić córce informację o chorobie psychicznej w bliskiej rodzinie dopiero gdy ona sama będzie planowała zostać matką. Moim zdaniem to absolutnie najgorszy moment na tego typu wynurzenia i córka znowu będzie miała powód do pretensji (tym razem słusznych) do Ciebie, że nie powiedziałaś jej o tym wcześniej..
      • karotka_plus Re: Taka sytuacja 02.11.23, 19:02
        aqua48 napisała:

        > Po pierwsze - nie okłamałaś córki mówiąc jej jedynie że jej dziadek zmarł. masz
        > prawo nie wchodzić w bolesne dla siebie szczegóły, zwłaszcza w rozmowie z dzie
        > ckiem.

        O, dokładnie to samo pomyślałam. Dziadek zmarł, nie wchodziłaś w szczegóły JAK.
        Jak byłam nastolatką to dowiedziałam się, jak zmarł brat mojej mamy a mój wujek. Właśnie przez samobójstwo. Byłam zaskoczona jak to usłyszałam ale jakoś to przyjęłam do wiadomości. Nie robiłam mamie wyrzutów, że mi nie powiedziała wcześniej. I też dowiedziałam się od innego członka rodziny.
        Szkoda, że mąż zachował się tak a nie inaczej sad
        • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 03.11.23, 18:32
          Weź pod uwagę, że matka tej dziewczynki jest psychicznie zwichrowana i sposobów adaptacji ta dziewczynka podświadomie uczy się od niej jako "normalnych". Nie widzi matki w terapii, pracującej nad sobą. Ona jest wychowywana przez silnie straumatyzowaną osobą udającą że problemu nie ma. Autorka miała prawo uciekać dopóki nie miała dziecka. Teraz chowaniem głowy w piasek krzywdzi córkę.
          • karotka_plus Re: Taka sytuacja 04.11.23, 15:47
            nick_z_desperacji napisała:

            > Weź pod uwagę, że matka tej dziewczynki jest psychicznie zwichrowana i sposobów
            > adaptacji ta dziewczynka podświadomie uczy się od niej jako "normalnych". Nie
            > widzi matki w terapii, pracującej nad sobą. Ona jest wychowywana przez silnie
            > straumatyzowaną osobą udającą że problemu nie ma. Autorka miała prawo uciekać d
            > opóki nie miała dziecka. Teraz chowaniem głowy w piasek krzywdzi córkę.

            A to tego nie wiedziałam. Też jest to jakieś wyjaśnienie zachowania i reakcji.
    • alewcale Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:12
      No ale przecież to dla Ciebie jest i był dramat. To jak oni mogą Ciebie tak oskarżać? Ludzie odbierają sobie życie nawet biorąc leki, gdy zacznie im się poprawiać. Bardzo Ci wspólczuję i zupełnie nie rozumiem reakcji córki i męża.
      • galaxyhitchhiker Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:21
        >To jak oni mogą Ciebie tak oskarżać?

        Dlatego, że przez lata sami nieśli tę traumę i w końcu im się ulało. Autorka pomimo terapii nie jest w stanie rozmawiać o śmierci ojca, nie jest w stanie nawet powiedzieć, że nie chce o tym rozmawiać. Skoro to wciąż ją trzyma, to otoczenie to czuje i ma prawo być tym zmęczone.
        • alewcale Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:56
          zmęczone -to żart jakiś? Ojciec jej się zabił a rodzina w de jej emocje i żal.I jeszcze foch leci, że ona nie tak reaguje. A miej autorko w nosie taką rodzinkę.
          • galaxyhitchhiker Re: Taka sytuacja 02.11.23, 16:27
            Tyle że to nie było wczoraj, te emocje i żal nie powinny już być takie surowe i na wierzchu. Poza tym żeby oczekiwać od innych zrozumienia tych emocji, trzeba najpierw dać im szansę zrozumieć skąd się biorą.
          • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 03.11.23, 18:34
            Skoro tak, to skąd te socjologiczne halo wokół dzieci ludzi pokolenia wojennego? Jaki problem w straumatyzowanych rodzicach, skoro to nie dzieci pamiętają wojnę? Serio, nie rozumiesz mechanizmu przekazywania traumy? Wg Ciebie jest tylko ja, moje?
    • la_mujer75 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:48
      Współczuję całej sytuacji.
      Może nie powinnam się wypowiadać, bo za bardzo na terapiach się nie znam, ale wydaje mi się, że nie przepracowałas swojej traumy, skoro nadal nie jesteś wstanie mówić o smierci swojego ojca.
      W zasadzie masz prawo nie mówić córce o swoich traumach, albo inaczej- mówić na swoich zasadach, kiedy się poczujesz gotowa- a skoro się nie czułas gotowa, to dowód, że jednak ten bolesny temat nie został przepracowany.
      Córka zbyt emocjonalnie zareagowała, ale takie są nastolatki. Sama wiesz o tym dobrze i sama o tym piszesz.
      Usiądź i porozmawiaj z nią. Powiedz szczerze, że nie czułas się gotowa (że widocznie terapia jednak nie zadziałąła) i że może to był błąd, ale tak włąśnie działają traumy.
      Ja bym przeprosiła i powiedziała, że nie chciałam w żaden sposób okłamać i że tu źle ona używa tego słowa. To nie było kłamstwo z mojej strony, to było przemilczenie bolesnej prawdy i że miałam zamiar jej o tym powiedzieć, kiedy poczuję się gotowa. Że dla mnie to była tak straszna trauma, że ciągle nie byłam wstanie o tym rozmawiać.
      I że to powinna być dla nas wszystkich lekcja na przyszłość, że o złych rzeczach należy jednak rozmawiąc, bo zatajanie i brak rozmowy prowadzi do traumy, która odciska bolesne piętno na kolejnych pokoleniach.
      Ale podkreślić, że rodzic nie musi i czasami wręcz nie powinien o wszystkim mówic swoim dzieciom, bo może za bardzo obciażyć swoimi problemami niegotowe na to dzieci, wywołując u nich traumy.

      A mężowi to bym dopiero zrobiła dżihad !

      Mojej przyjaciółce zmarła mama, gdy ona miała niespełna 15 lat. Tez w domu nie mówiono o jej śmierći (odeszła z powodu choroby). Któregos dnia, gdy się obudziła, usłyszała od ojca- mama nie żyje, ty przejmujesz obowiązki domowe. Koniec rozmów. Nikt z nia nie chciał rozmawiąc, ani babcia (mama mamy) pogrązona w traumie po stracie córki (umarła kilka mięsięcy potem), ani siostra mamy, a przede wszystkim ojciec, któy nawet imienia żony nie wypowiadał.
      Przyjaciółka dopiero teraz, po ponad 30 latach zaczyna przypominac sobie czas, kiedy jej mama żyła. A przecież nie była małym dzieckiem, kiedy jej mama umarła. Ale przez wiele lat nie miała żadnych wspomnień związanych z mama. Tak to wszystko wyparła.
      Przyjaciółka jako dorosła kobieta (po próbie samobójczej) trafiła na tarapię. Wiele lat jej zajęło (i zajmuje) dojście do siebie. W tym czasie trudne małżeństwo, etc.
      I nadal ona łapie się na tym, że nie umie rozmawiac o ważnych rzeczach ze swoim już 18 letnim synem.
      Caly czas gdzieś ten wdrukowany jej schemat powtarza się.
      I jak przyjaciółka mówi- to jest silniejsze od niej. A naprawdę jestem z niej dumna, jak wiele zmieniła w swoim życiu. I jak cięzko nad tym wszystkim pracuje.
      • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:55
        Nikt z nia nie chciał rozmawiąc, ani babcia (mama mamy) pogrązona w traumie po stracie córki (umarła kilka mięsięcy potem), ani siostra mamy, a przede wszystkim ojciec, któy nawet imienia żony nie wypowiadał.

        klasyka czasów minionych, dorośli byli tak zafiksowani na swoich uczuciach, że emocje, lęki, obawy dzieci były niewidzialne
    • alina460 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:49
      Rodzina chyba trochę wyolbrzymiła problem. Przejdzie im. Gorzej by było, gdyby córka dowiedziała się, że jest adoptowana.

      Ty masz nieprzepracowany problem.

      Ale mąż to ch.uj.
      • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:09
        Mąż ma wkurza, że swoją głupota zraniła dziewczynę i dal wyraz dosadnie co o tym myśli. Jego błędem było, że od początku na to się godził, w tym jest wspolwinny.
        • gama2003 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:32
          Mąż jest przede wszystkim idiotą, który w takiej sytuacji wybielił siebie kurgalopkiem. Córka ma teraz w głowie cudownego tatusia i matkę kłamczuchę. Brawo dla tego pana. Tego potrzebowała nastolatka !
          • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:35
            Sama jej to zrobiła, pretensje tylko do siebie
            • pade Re: Taka sytuacja 02.11.23, 18:30
              szmytka1 napisała:

              > Sama jej to zrobiła, pretensje tylko do siebie

              wybielasz chama
          • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 03.11.23, 18:37
            Przynajmniej ma tatusia. Mogła mieć oboje kłamców, tak zdecydowanie czułaby się lepiej. I ojciec, który obrywałby za decyzję zony byłby zachwycony. Ta zła rodzina i biedna autorka. I nastolatka, powinna być dojrzała i się teraz mamusią zająć, zrobić jaj kakałko i przynieść pluszaczka.
            • asia_i_p Re: Taka sytuacja 04.11.23, 09:05
              Ale to tatuś powiedział jej prawdę? Bo jeśli przemilczenie matki nazwiemy kłamstwem i jej trauma nie jest dla niej usprawiedliwieniem, to przemilczenie ojca jest również kłamstwem i trudno łyknąć jako usprawiedliwienie, że bał się zdenerwować żonę. "Tato by ci powiedział prawdę" to w kontekście faktu, że tata prawdę znał i był na miejscu, tekst komiczny.
              • pade Re: Taka sytuacja 04.11.23, 10:54
                asia_i_p napisała:

                > Ale to tatuś powiedział jej prawdę? Bo jeśli przemilczenie matki nazwiemy kłams
                > twem i jej trauma nie jest dla niej usprawiedliwieniem, to przemilczenie ojca j
                > est również kłamstwem i trudno łyknąć jako usprawiedliwienie, że bał się zdener
                > wować żonę. "Tato by ci powiedział prawdę" to w kontekście faktu, że tata prawd
                > ę znał i był na miejscu, tekst komiczny.
                >

                Dokładnie. Pisałam o tym, ale do tego już się Hrabina i Szmytka nie odniosły.
                • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 04.11.23, 10:58
                  Jak nie? Kilka razy pisałam w tym wątku, że ojciec nie zachował się dobrze i zrobił błąd, że się zgodził z matką z tą tajemnica.
                  • wapaha Re: Taka sytuacja 04.11.23, 11:13
                    hrabina_niczyja napisała:

                    > Jak nie? Kilka razy pisałam w tym wątku, że ojciec nie zachował się dobrze i zr
                    > obił błąd, że się zgodził z matką z tą tajemnica.

                    to co piszesz ( jak zwykle) jest łagodne dla faceta a mocne nienawistne wobec kobiety. wiadomo , gacie zawsze są ważniejsze niż ta, która je pierze
                    zarzucasz matce premedytację przez całe zycie i toksyczność - co nie jest prawdą. w ogóle nie dostrzegasz traumy matki, jej cierpienia i miotania się. ty widzisz złą kobietę i dobrego mężczyznę, w dodatku dopowiadając sobie fakty by historia była bardziej kolorowa
                    kobieta to manipulantka, toksyczna jędza, egoistka, skur...elka, która chce zniszczyć swoje dziecko a mężczyzna cóż..nie zachowuje sie dobrze ALE MA SWOJE RACJE

                    taka ocena sytuacji mówi o tobie bardzo wiele ..

                    Owszem, ale matka, która dawkuje ciężkie informacje i wali nimi według swojego widzimisię tak po trochu i co jakiś czas jest zwyczajnie toksyczna. Tak po troszeczku, co rok to nowy news. A już powiedzenie córce, która być może będzie w szczęśliwym momencie życia, będzie planowała dziecko o chorobach genetycznych w rodzinie jest zwyczajnym skur...em. Baba chyba bardzo chce temu dziecku zniszczyć szczęśliwe chwile. Czas najwyższy dorosnąć i się zastanowić nad swoim postępowaniem i tym o czym chce powiedzieć, a o czym nie i o jakich faktach dziecko może się dowiedzieć od innych ludzi. Mąż nie zachował się dobrze, ale ciężko się nie zgodzić z jego racja, że chore tajemnice w rodzinie prędzej czy później dadzą o sobie znać.
                    • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 04.11.23, 11:23
                      😀😀😀😀 Ty Wapaha to się zastanów do kogo ty piszesz 😀 Do kobiety, która akurat gaci nigdy nie stawiała wyżej niż swojego dobra 😀 Lecisz schematem byle lecieć. To nie ojciec założył wątek, a matka i do matki się odnoszę. Nad ojcem nie ma co się zbytnio rozwodzić, bo jest ani ojcem ani mężem, którego warto mieć w domu i się nad nim pochylać. Jak najbardziej nie przechodzę obojętnie nad złem, które spotkało autorkę, ale całe życie też się nie da pielęgnować w swoim bólu i olewać konsekwencje, które spadają na własne dziecko. Autorka jest dorosła, dojrzała kobieta i czas najwyższy liczyć się z konsekwencjami swoich działań, a nie prowadzić nic nie wiedzące dziecko do gniazda żmij. I nadal twierdzę, że nie robi się dzieciakowi z życia karuzeli fundując mu co chwila niewygodne rewelacje rodzinne. Właśnie wpis autorki o tym A już powiedzenie córce, która być może będzie w szczęśliwym momencie życia, będzie planowała dziecko o chorobach genetycznych w rodzinie jest zwyczajnym skur...em. ustawił mnie na takim, a nie innym stanowisku. Gdyby nie to z całą pewnością stałabym na twoim stanowisku i otulala w bólu.
                      • chatgris01 Re: Taka sytuacja 04.11.23, 11:28
                        Ale wiesz Hrabina, można to było przedstawić delikatniej, a nie walić w ofiarę prawym sierpowym.
                        • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 04.11.23, 11:53
                          Może i można, ale widać się nie dało. Tak czy siak zdania nie zmieniam, nawet jak to przedstawię delikatnie. Nie wolno krzywdzić kolejnych pokoleń, bo kiedyś nas skrzywdzono. Mnie też skrzywdzono, bardzo, o czym uświadomiłam sobie jako mocno dorosła osoba. Ale moja krzywda jest moja i nie mam prawa krzywdzić innych.
                          • chatgris01 Re: Taka sytuacja 04.11.23, 11:55
                            Ale przejeżdżając po kimś pokrzywdzonym czołgiem właśnie się go krzywdzi. Dlatego lepiej delikatnie.
                          • wapaha Re: Taka sytuacja 04.11.23, 15:07
                            hrabina_niczyja napisała:

                            Ale moja krzywda jest moja i nie mam prawa krzywdzić innych
                            > .
                            to czemu piszesz takie okropne rzeczy skrzywdzonej autorce ? - wmawiając jej manipulacje premedytację i nazywając sk..elką?
                  • pade Re: Taka sytuacja 04.11.23, 13:00
                    nie zachował się dobrze to jest eufemizm
                    wg Twojej nomenklatury skłamał, tak samo jak matka
              • niemcyy Re: Taka sytuacja 04.11.23, 12:06
                To, czy ojciec jej powiedzial, jest kwestia dziesieciorzedna, bo chodzi nie o jego rodzine i czlowieka, ktorego nawet nie znal i na miejscu wlasnie nie byl, tylko dowied,ial sie z opowiesci/wzmianek. Gdyby powiefzial to bylaby burza, ze nielojalny wobec zony.
                • pade Re: Taka sytuacja 04.11.23, 13:05
                  niemcyy napisał(a):

                  > To, czy ojciec jej powiedzial, jest kwestia dziesieciorzedna, bo chodzi nie o j
                  > ego rodzine i czlowieka, ktorego nawet nie znal i na miejscu wlasnie nie byl, t
                  > ylko dowied,ial sie z opowiesci/wzmianek. Gdyby powiefzial to bylaby burza, ze
                  > nielojalny wobec zony.

                  Nie jest trzeciorzędna. Córka oburzyła się o to, że nie wiedziała, a wiedziałaby, gdyby powiedział jej to ojciec mający, siłą rzeczy, dystans do tej sytuacji. Nie ma znaczenia czyja to rodzina, czy męża czy żony, bo dla tej córki obie rodziny są jej rodziną.
                  Już wcześniej pisałam co ojciec/mąż mógł zrobić. Nie chciało mu się wysilić, a teraz skutki ponosi autorka i jej córka.
        • te_de_ka Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:54
          Błąd w założeniu, bakis nie zrobiła tego, o co się ją nieslusznie obwinia, z głupoty.

          Mąż jest niedojrzałym emocjonalnie człowiekiem,
          który gra w rodzinną ustawkę pt.: trzeba kogoś obarczyć winą za śmierć dziadka , bo nie potrafimy się z tym uporać. Najpierw winną stała się żona samobójcy. Teraz winą za to, że nastoletnia wnuczka nie potrafi się uporać z samobójczą śmiercią przodka, obarcza się jej matkę. Karuzela wiktymizacji pięknie się kręci, wpisy szmytki to dla mnie 🤮 Nie rozumiem jak można podwójnie stramautyzowanej bakis opowiadać, jaka to szmytka zajebista, bo ona to by nie dopuściła do takiego rozwoju wypadków a jeszcze na dodatek dziecko bakis w przyszłości się od niej odetnie i nie przyjedzie na święta 🤮🤮🤮

          Bakis, niczemu nie jesteś winna, nie popełniłaś ŻADNYCH błędów. Utulam półsierotę w Tobie i współczuję toksycznego środowiska. Na początek wygaś wszystkie szmytki, bo nawalają bez opamiętania, mogą sobie rękę uścisnąć z mężem. A co do toksycznej rodziny, ja w takich przypadkach mówię tak: nie dziękuję, nie pomagacje/pomogliście mi. Życie mnie nauczyło, że jak ktoś przez lata jest toksyczny, to ja tego nie zmienię a kiedy potrzebuję prawdziwego wsparcia i ludzkiej życzliwości, to trzeba szukać poza rodziną. Są ludzie, którzy nie będą oceniać, przypisywać bezpodstawnie winy, doszukiwać się rzekomych błędów i dołować tylko realnie wesprą. Nie szukaj kontaktu z toksykami, szukaj dobrych i życzliwych ludzi. Nie daj sobie wmówić winy, że emocje, z którymi walczy Twoje dziecko to Twoja wina.

          Żeby pomóc swojemu dziecku przez to przejść, zadbaj najpierw o siebie. Maskę tlenową w sytuacji zagrożenia w samolocie najpierw zakłada rodzic, żeby był w stanie założyć ją dzecku. Daj sobie tlenu, żebyś mogła być wsparciem dla córki.



          • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 03.11.23, 18:39
            W sytuacji ciągnącej się od dzieciństwa najpierw zakłada się tę maskę sobie, a dopiero po terapii zabiera za robienie dzieci, a nie ratuje siebie jak dziecko ma nascie lat.
            • pade Re: Taka sytuacja 03.11.23, 18:42
              nick_z_desperacji napisała:

              > W sytuacji ciągnącej się od dzieciństwa najpierw zakłada się tę maskę sobie, a
              > dopiero po terapii zabiera za robienie dzieci, a nie ratuje siebie jak dziecko
              > ma nascie lat.

              big_grinbig_grinbig_grin
              ale mnie rozbawiłaś, seriobig_grin
              W takim razie 90% społeczeństwa nie powinno mieć dzieci.
              Wiesz co, poczytaj najpierw jakie są mechanizmy obronne po doznaniu traumy, a potem pouczaj maluczkich.
              • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 03.11.23, 18:51
                Sądząc po statykach samobójstw, nerwic itp. nie powinno. Któreś pokolenie mysi to błędne koło przerwać, zamiast się wzajemnie głaskać po główkach, że oni są biedni bo rodzice ich skrzywdzili, więc uj, że oni krzywdzą swoje dzieci.
    • gama2003 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:50
      Bardzo Ci współczuję.
      Całej sytuacji, wszystkich elementów układanki.
      Nie obwiniaj się. Ani trochę. Nic złego nie zrobiłaś, nie Ty.

      Mąż zachował się dramatycznie. I chyba jego postawa najbardziej mnie zaskoczyła i uderzyła. Wkurzyła mocno, mimo, że tylko o niej czytam. Wrrrrrrr.

      Wydawałoby się, że powinien czuć tę Twoją niezagojoną ranę, współczuć i wspierać. Szanować ból.
      I w opisanej sytuacji wesprzeć Was obie, córce mówiąc, że to był ogromny dramat dla jej mamy, był i jest. Że kochała tatę a on nagle odszedł. Że to Ty jesteś ofiarą decyzji swojego ojca. I miałaś prawo nawet nigdy do nikogo się na ten temat nie odezwać. Przez to nieustające cierpienie.
      Bo jako małe dziecko byłaś otoczona wojną w rodzinie i wzajemnym obwinianiem się najbliższych. Zostawiona w tym sama. Tata zniknął i w pewnym sensie zniknęli i inni.
      Że takie rany nigdy się nie goją i Ty nadal cierpisz. Terapia ułatwiła Ci życie, ale takiego dramatu nie wymazuje z głowy.

      Ona, wnuczka, nie znała i nie kochała dziadka. Mama tak. To był mamy ukochany tata.
      I nawet jesli córka teraz jest zaskoczona i zszokowana, to jest to historia tej wagi, że poznanie prawdy wcześniej wcale nie byłoby łatwiejsze. Wręcz przeciwnie. Mogłoby bardzo zmienić jej dzieciństwi.

      No sorry dziewczyny, serio pięciolatce byłoby łatwiej ? Poznać prawdę ?
      Że ktoś się przykładowo powiesił ? Że mama była malutka a dziadek rzucił się pod pociąg ?
      A nawet krótko i nie pytaj dalej - dziadek odebrał sobie życie ?
      Dziesięciolatce też ?
      Dziecko nie dopyta ? Wystarczy mu ?
      I to osierocona mama ma brać na klatę ?
      Że dziecko wie, że można samemu się zniknąć ? I zostawić dzieci ?


      Mój dziadek zginął tragicznie, gdy tata był kilkulatkiem. Wiedziałam od zawsze. I od zawsze mnie to przerażało. Właśnie to, że tata nagle stracił najkochanszą osobę.
      A gdybym wiedziała, że ta śmierc była z wyboru, nie rozumiałabym i bała się mocniej.
      Ta mozliwość wyboru nie mieści się, moją opinią, w głowie i pojęciu dziecka. Może przez to niemieszczenie się narobić wiele szkód. W poczuciu bezpieczeństwa i dziecięcym pojmowaniu świata.

      Znam blisko dziewczynkę, której tata odebrał sobie życie. Miała wtedy 8 lat. To jest tak niewyobrażalna sytuacja, taki szok, ból i utrata gruntu pod nogami, że obwinianie tej dziewczynki za 30 lat za cokolowiek jest koszmarnym niesprawiedliwym świństwem.
      A mówię o historii, która w bólu zbliżyła obie strony rodziny. Zbliżyła. A nie podzieliła zarzutem przyczynienia się do śmierci.
      Czyli w głowie dziecka skrótu - ktoś jakby zabił tatę. I teraz ja go nie mam. Kosmos.

      Autorko. Tak mi przykro, że mąż dał ciała. Niech przeczyta ten wątek. Nie miał prawa dokładać Ci bólu. Nie miał cholernego prawa punktować sobie w roli lojalnego rodzica na tej traumie. Jeśli taki prawy jest, jak myśli o sobie, powinien wyręczyć Cię i opowiedzieć córce historię tak, by mogła zrozumieć Twoje milczenie.
      Nawet teraz, zadbać o uspokojenie córki, spokojną i wspierającą rozmowę we troje.
      Nie daj się wpędzić w poczucie winy. Tak mi żal, że jesteś z tym sama. A mąż jeszcze podkręca Twój ból.
      Ściskam z całych sił 🍀

      • loginematka Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:38
        mam łzy w oczach.
        Pięknie napisałaś.
      • turzyca Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:24
        >I nawet jesli córka teraz jest zaskoczona i zszokowana, to jest to historia tej wagi, że poznanie prawdy wcześniej wcale nie byłoby łatwiejsze. Wręcz przeciwnie. Mogłoby bardzo zmienić jej dzieciństwi.

        >No sorry dziewczyny, serio pięciolatce byłoby łatwiej ? Poznać prawdę ?
        >Że ktoś się przykładowo powiesił ? Że mama była malutka a dziadek rzucił się pod pociąg ?
        >A nawet krótko i nie pytaj dalej - dziadek odebrał sobie życie ?
        >Dziesięciolatce też ?
        >Dziecko nie dopyta ? Wystarczy mu ?
        >Że dziecko wie, że można samemu się zniknąć ? I zostawić dzieci ?

        Dziadek był ciężko chory, niestety nie leczył się i choroba go pokonała.
        Dziadek miał depresję, nie wytrzymał cierpienia i popełnił samobójstwo. Nie wiem jak, dla mnie to zbyt trudne, żeby się o to dopytywać i nadal trudno mi o tym rozmawiać. Babcia też nie chce o tym rozmawiać, możesz spytać się cioci Halinki albo cioci Krystyny, ale od żadnej nie usłyszysz pełnej prawdy, bo rodziny nadal się obwiniają o śmierć mojego taty, zamiast przyjąć do wiadomości, że był chory i się nie leczył.

        Czy ja umrę? Nie mam tej choroby co dziadek i obiecuję Ci, że ja będę robić wszystko, żeby być zdrową jak najdłużej.
      • evee1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:38
        Wydaje mi się, że dziecko jednak inaczej reaguje w przypadku śmierci dziadków (którzy jednak w pojęciu dzieci są już tak strasznie starzy), niż gdy umiera któryś rodzic.
        Moje dzieci wiedzą, że ich babcia popełniła samobójstwo. Wydarzyło się to gdy dzieci miały 5 i 7 lat, a one babcie znały i pamiętały. Prawdę mówiąc nie pamiętam już kiedy dokładnie poznały przyczynę jej śmierci, ale mam wrażenie, że dość wcześnie. W każdym razie żadnych tajemnic nigdy z tego nie robiliśmy.
      • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:48
        Jako 8latka przeżyłam tragiczna śmierć ojca. Jako 8latka wiedziałam co się stało, a nawet jak ojciec wyglądał w trumnie, bo o to pytałam. Juz bez przesady z tym byłoby łatwiej? Byłoby. Dzieci mają prawo do prawdy.
        • gama2003 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:27
          Po pierwsze byłaś hrabiną, nie autorką. Ze swoją konstrukcją psychiczną. Inną. Nie lepszą- gorszą.

          Po drugie tragiczna śmierć przy całym swoim okropieństwie nie jest śmiercią samobójczą. Która dołącza rodzinie mnóstwo pytań i dodatkowej traumy ,, nie zrobienia czegoś,,. Albo, jak u autorki oskarżeń o przyczynienie się do niej. Traumie obwiniania siebie - tu autorka - gdybym była grzeczniejsza...

          Tak jak autorka zostałaś osierocona. Ale okolicznosci inne. Rodzina przerzucała się oskarżeniami i temat trzyma nienawiść do dziś ? Wychowywalaś się w tym ? W dziecięcym poczuciu winy ?

          Autorka jak Ty, wiedziała co i jak się stało. Córka o ojcu.
          A tematem wątku jest wnuczka. I atak jej pretensji do mamy. Mówimy o wnuczce - dziadku. Osobach, które nigdy się nie spotkały. Kompletnie inna relacja a ogniwem w łańcuchu jest autorka - dziecko, któremu nikt nie pomógł wtedy. Nie pomogła terapia. Nie pomaga partner.

          To nie jest porównywalny rodzaj śmierci. W obu sytuacjach nikt przed osieroconymi nie ukrywał co się stało. Różnica między chorobą, wypadkiem a wyborem jest clou dramatu autorki. Plus to co zrobiła z tym rodzina z obu stron.
          • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:39
            Guzik wiesz o historii z moim ojcem i okolicznościach jego śmierci. Dlatego nie dawaj sobie prawa do oceniania, która śmierć i trauma jest ważniejsza. Guzik też wiesz o moich relacjach tak z ojcem jak i jego rodzina. Natomiast nigdy nikt nie ukrywał przede mną prawdy, wiem wszystko. Autorka tez nie została oszukana, doskonale wiedziała, że ojciec popełnił samobójstwo, a pretensje do wszystkich wkoło. Jej nikt nie oszukał, ona wiedziała. Natomiast sama oszukuje i manipuluje swoją rodziną, córka, mężem z jakiś chorych pobudek. Nie wierzę, że przez naście lat nigdy córka nie zapytała jej jak umarł dziadek. Juz bez przesady z tą trauma i bólem, żeby dziecku normalnie powiedzieć popełnił samobójstwo. Przecież to jest chore taki brak konsekwencji. Z jednej strony ukrywamy powód śmierci dziadka, a z drugiej zabieramy dzieciaka do rodziny pełnej pretensji. A jeszcze z trzeciej już planuje jak to powiedzieć o chorobach w odpowiednim momencie. Toksyczna osoba niestety.
            • gama2003 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:52
              Nie oceniam ani słowem która trauma ważniejsza. Absolutnie.
              Śmierć rodzica, obojetnie z jakiej przyczyny jest dla dziecka koszmarnym przeżyciem i stratą.
              Ale smierć samobójcza inaczej obciąża bliskich. Mam obok takie osierocone dziecko i mimo ogromu miłości i wsparcia nie da się pomóc w zrozumieniu - dlaczego.

              ,,Już bez przesady z tą traumą u bólem...".
              Brawo Hrabino. Jak zawsze w swoich butach i klapkach na oczach. Ludzie są różni, wiesz ?
              • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:57
                I im gorzej z traumą radzi sobie matka, tym bardziej córka powinna wiedzieć, że to trauma i skąd się wzięła. Żeby wiedzieć, że to nie jest norma.
              • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 02.11.23, 14:14
                Wiem, są różni. I niech sobie będą, ale jednocześnie niech nie trują swoimi pielegnowanymi przez dziesięciolecia traumamo swoich dzieci. Jak przeczytałam wątek miałam inne podejście. Ale jak doczytałam, że są jeszcze inne tajemnice i że autorka ma plan kiedy powiedzieć o tym córce wszelkie zrozumienie dla autorki mi już przeszło. Tak się nie zachowują normalni ludzie.
                • la_mujer75 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 15:01
                  Pisałam wyżej o swojej przyjaciółce. Jej wdrukowali w dzieciństwie pewne mechanizmy i ona, mimo tego, że bardzo dzielnie walczy ze swoimi traumami , to nadal im ulega.
                  Tam było podobnie- nie mówimy, nie narzekamy, nie użalamy się nad sobą, nikomu nie mamy prawa się skarżyć, etc. I ona nadal ma problem, aby o pewnych rzeczach rozmawiac ze swoim synem. Raz, że nadal ma problem z mówieniem o swoich emocjach, a dwa nie chce, aby jej syn musiał byc tak dorosły, jak jej kazano być. Coś tak mniej więcej w tym stylu.

                  DLa mnie- osoby, której wszystko mówiono w domu (aż za bardzo!) to jest prawie niezrozumiałe. Ale właśnie dlatego, że wiem, iz ona przeszla i żyła w zupełnie innym otoczeniu, próbuję ją zrozumieć. I ona ma świadomośc swoich 'błędów", ale czasami jest to (mimo wielu lat terapii i jej niesamowitej pracy nad sobą) silniejsze od niej.
            • pepsi.only Re: Taka sytuacja 02.11.23, 15:14
              hrabina_niczyja napisała:

              >Nie wierzę, że przez n
              > aście lat nigdy córka nie zapytała jej jak umarł dziadek.

              Nie musisz wierzyć.

              Ale tak bywa.

              Z mojego domu, powiem ci, że moja córka NIGDY nie zapytała o swojego dziadka , którego nie poznała, jak, ani kiedy zginął. Córka wie to (bez szczegółów) od mojej matki, która jest wyrywna, i jest osoba z nadmiernym poczuciem kontroli, i mojej córce powiedziała poza nami. Poza tym jednym razem rozmowy z córką w temacie mojego ojca nie było.
              Tak samo jak córka NIGDY nie rozmawiała z nami, ani nikim w rodzinie, o zmarłej babci, a mojej teściowej. A akurat to była ukochana babcia, a córka była najukochańszą wnuczką, i cóż, zero wspominek.
              Córka nie wspomina również innych bardzooooo bliskich zmarłych- zdjecia tych osób oprawione w ramki córka ma od lat w swoim pokoju, od czasu jak je postawiała w jednym konkretnym miejscu tak nigdy ich nie przestawiła w inne. Ale temat tych osób sam z siebie nigdy nie wypłynął.
              I nie dlatego, że to temat tabu. Absolutnie nie.
              Bolesny-bardzo,
              tabu- nie.
              Między sobą też nie rozmawiamy, ani nie szepczemy po kątach, bo własnie temat jest bolesny.
              I dla córki jest bolesny, bo przypominam sobie jak raz w LO była wściekła na wychowawcę za niedelikatny tekst.To co powiedział nauczyciel dotknęło ją w pewien sposób. Ale próbę rozmowy ucięła w 1 zdaniu.
              Gdyby chciała porozmiawiać, to byśmy porozmawiali.Ja pewnie z gulą w gardle, może szklanki w oczach, mimo wszystko starałabym się pociągnąć temat, ale moja córka nigdy nie chciała, i ma do tego prawo.
              Córka nie chodzi z nami na cmentarz, od lat, wczoraj tez nie była, choć zawsze jej proponujemy- zachęcam, proponuję i pytam zawsze. Odmowę respektuję.

              więc... bywają domy, w których żal, tęsknota, strata boli wciąż, ale jak widać nie każdy chce o tym rozmawiać.
              • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 02.11.23, 15:29
                Ale chyba wam wszystkim to odpowiada prawda? U autorki nie odpowiadało mężowi i jak widać nie odpowiada córce. Jakby różnica. Jej reakcja nie jest jedynie reakcja na sposób śmierci dziadka, którego nie znała, a na coś więcej. A to więcej to kłamstwa matki. A matka zamiast wziąć na klatę co naważyła cedzi toksyczne teksty i urządza spazmy na kanapie.
                • pepsi.only Re: Taka sytuacja 02.11.23, 15:33
                  Ja nawet nie rozważam tego w kategoriach odpowiada-nie odpowiada,
                  bardziej na zasadzie: nic na siłę i jest jak jest.
            • wapaha Re: Taka sytuacja 02.11.23, 18:07
              hrabina_niczyja napisała:

              > Guzik wiesz o historii z moim ojcem i okolicznościach jego śmierci. Dlatego nie
              > dawaj sobie prawa do oceniania, która śmierć i trauma jest ważniejsza. Guzik t
              > eż wiesz o moich relacjach tak z ojcem jak i jego rodzina. Natomiast nigdy nikt
              > nie ukrywał przede mną prawdy, wiem wszystko. Autorka tez nie została oszukana
              > , doskonale wiedziała, że ojciec popełnił samobójstwo, a pretensje do wszystkic
              > h wkoło. Jej nikt nie oszukał, ona wiedziała. Natomiast sama oszukuje i manipul
              > uje swoją rodziną, córka, mężem z jakiś chorych pobudek. Nie wierzę, że przez n
              > aście lat nigdy córka nie zapytała jej jak umarł dziadek. Juz bez przesady z tą
              > trauma i bólem, żeby dziecku normalnie powiedzieć popełnił samobójstwo. Przeci
              > eż to jest chore taki brak konsekwencji. Z jednej strony ukrywamy powód śmierci
              > dziadka, a z drugiej zabieramy dzieciaka do rodziny pełnej pretensji. A jeszcz
              > e z trzeciej już planuje jak to powiedzieć o chorobach w odpowiednim momencie.
              > Toksyczna osoba niestety.


              Zastanawiałaś się kiedyś czy istnieje koicydencja między twoimi przeżyciami a faktem że spośród wszystkich relacji postawiłaś na tą z wdowcem i dzieckiem?
              • alex_vause35 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 18:11
                Wapaha, zawsze w punkt.
              • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 02.11.23, 21:40
                A co ma się moje małżeństwo do wątku? Postawiłam, dlatego, że ta dawala mi dużo więcej niż poprzednie. Jak widać wybrałam słusznie.
                • wapaha Re: Taka sytuacja 03.11.23, 13:17
                  hrabina_niczyja napisała:

                  > A co ma się moje małżeństwo do wątku?
                  Ma zasadnicze znaczenie

                  Postawiłam, dlatego, że ta dawala mi dużo
                  Zapewne..
                  > więcej niż poprzednie. Jak widać wybrałam słusznie.
                  Się okaże 🤷‍♀️
                  • danaide2.0 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 14:47
                    Ach, to bezcenne poczucie wyższości kobiet, które dobrze wybrały samca nad tymi, które nie wybrały, źle wybrały albo losy ich wyboru się ważą...
                    • wapaha Re: Taka sytuacja 03.11.23, 15:46
                      danaide2.0 napisała:

                      > Ach, to bezcenne poczucie wyższości kobiet, które dobrze wybrały samca nad tymi
                      > , które nie wybrały, źle wybrały albo losy ich wyboru się ważą...

                      KE?
                      Co masz w głowie by dokonać takiej interpretacji?
                      Dobra, już wiem
                      Jesteś samotna i odebrałaś moje słowa jako przytyk do rozwódek itp
                      No cóż, źle odebrałaś ale rozumiem . Uderz w stół
                      • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 03.11.23, 16:27
                        A ty co masz w głowie, żeby przy okazji tego wątku, nawet nie mojego zastanawiać się nad trwałością mojego związku? Może przypatrz się swojemu, bo sam fakt, że mąż do domu wraca jeszcze o szczęściu i trwałości nie świadczy.
                        • wapaha Re: Taka sytuacja 03.11.23, 16:59
                          hrabina_niczyja napisała:

                          > A ty co masz w głowie, żeby przy okazji tego wątku, nawet nie mojego zastanawia
                          > ć się nad trwałością mojego związku? Może przypatrz się swojemu, bo sam fakt, ż
                          > e mąż do domu wraca jeszcze o szczęściu i trwałości nie świadczy.

                          Zastanawiać nad trwałością twojego związku? 😁 przeceniasz chyba swoją rolę na forum. Dla mnie jesteś mentalna Gaciowa i tak już zostanie 🤷‍♀️
                          To ty się zastanów nad swoimi słowami do autorki -i z czego one wynikają
                          • danaide2.0 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 17:07
                            Skończ, wapaha. Zauważyłaś, że hrabina jako dziecko straciła ojca i tylko takie wnioski wyciągnęłaś? Wstydu nie masz.
                      • danaide2.0 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 16:44
                        Po prostu uznałam, że gdybym chciała się podzielić z hrabiną taką uwagą - nie wiedzieć po co właściwie - napisałabym "ej, hrabina, odbierasz gazetową"?
                        Po co piszesz takie rzeczy ludziom, którzy wpuścili cię do swojego życia, a o których wydaje ci się, że coś wiesz?
                        Nie, nie zgadzam się z nią w kwestii tego, że bakis nie ma prawa do bycia w traumie - nie przepracowała, zdarza się, nie każdy psychoterapeuta udźwignie temat czy nadaje się do zawodu - ale nie piszę "no chyba masz odpieluszkowe zapalenie mózgu!!!".

                        Twoja interpretacja jest z gatunku tych najprymitywniejszych, ale w ogóle mnie to nie dziwi. Przywykłam big_grin Za mało o mnie wiesz - w sumie nie rozumiem, tyle pisałam - by zrozumieć, czym podyktowane są moje wybory i jakie miałam i nadal mam opcje.
                        • wapaha Re: Taka sytuacja 03.11.23, 16:53
                          danaide2.0 napisała:

                          >
                          > Po co piszesz takie rzeczy ludziom, którzy wpuścili cię do swojego życia, a o k
                          > tórych wydaje ci się, że coś wiesz?

                          Wpuścili do swojego życia?? Lol..pięknie napisane . A hrabina wpuszczala oj wpuszczała-szeroko i chętnie..


                          >
                          > Twoja interpretacja jest z gatunku tych najprymitywniejszych, ale w ogóle mnie
                          > to nie dziwi.

                          Ja

                          Dalam przyczynek do zastanowienia sie a nie interpretacje -tej jak widac dokonalas ty. Brawo

                          Przywykłam big_grin Za mało o mnie wiesz - w sumie nie rozumiem, tyle p
                          > isałam - by zrozumieć, czym podyktowane są moje wybory i jakie miałam i nadal m
                          > am opcje.

                          Wiem że jesteś samotna matka -zmęczona codzennoscia i nadodpieiedxialnoscia, widać nie pogodzona z rozstaniem (wyżej inna samotna mama odczytala mój wpis o.koicydencji inaczej )
                          • danaide2.0 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 17:17
                            wapaha napisała:

                            > Wpuścili do swojego życia?? Lol..pięknie napisane . A hrabina wpuszczala oj wpu
                            > szczała-szeroko i chętnie..

                            Ostrą dulszczyzną wieje. Orkan nad Polską to przy tym betka.

                            > Dalam przyczynek do zastanowienia sie a nie interpretacje -tej jak widac dokona
                            > las ty. Brawo

                            A, to w tym prymitywnym komentarzu jest jakaś głębia? Chyba za płytka jestem na jej dostrzeżenie.

                            > Wiem że jesteś samotna matka -zmęczona codzennoscia i nadodpieiedxialnoscia, wi
                            > dać nie pogodzona z rozstaniem (wyżej inna samotna mama odczytala mój wpis o.ko
                            > icydencji inaczej )

                            Nie wiesz, czym jestem zmęczona, nie wiesz jak bardzo mam teraz lekko w porównaniem z czasem, gdy moje dziecko było malutkie, a już na pewno nie wiesz z czym jestem niepogodzona, ale powiem, że akurat to rozstanie w mojej osobistej księdze stoi po stronie aktywów.
                        • pade Re: Taka sytuacja 03.11.23, 17:20
                          danaide2.0 napisała:

                          > Po prostu uznałam, że gdybym chciała się podzielić z hrabiną taką uwagą - nie w
                          > iedzieć po co właściwie - napisałabym "ej, hrabina, odbierasz gazetową"?
                          > Po co piszesz takie rzeczy ludziom, którzy wpuścili cię do swojego życia, a o k
                          > tórych wydaje ci się, że coś wiesz?

                          Hrabina szeroko dzieliła się informacjami na swój temat. Gdyby nie chciała się podzielić, to by tego nie napisała. I teraz, Wapaha nie "wykorzystała" tego, żeby jej dowalić, tylko podała jej przykład na to, jak doświadczenia z dzieciństwa mają wpływ na późniejsze wybory życiowe. I nie, to nie jest prymitywna interpretacja, tylko logiczny wniosek dla kogoś, kto ma minimalną wiedzę psychologiczną.
                          Wniosek i idąca za tym sugestia - pytanie "czy ty wiesz Hrabina, że ciebie też ukształtowało to doświadczenie?"
                          Nie ma w tym nic obraźliwego czy atakującego.
                          Na podstawie tego, co Wapaha napisała do Hrabiny, wysnułaś wniosek, że to jest jakiś przytyk do jej wcześniejszego stanu cywilnego/niewłaściwego? wyboru/atak na niezamężne, samodzielne/whatever. Nie wiadomo skąd właściwie, bo to wiesz tylko Ty.
                          Danaide, ja naprawdę jestem Ci życzliwa, ale uwierz mi, Ty widzisz to co chcesz widzieć. To są Twoje interpretacje, nie aluzje do Ciebie. Ja wiem, że Triss Cię kiedyś głęboko zraniła, że dostałaś tu sporo nieprzyjemnych informacji zwrotnych, ale nie doszukuj się wszędzie ataku na samodzielne matki, bo go nie ma. A na pewno nie ma w wypowiedzi Wapahy. Reagujesz dokładnie tak jak autorka w chwili, gdy się wydało, czyli jak atakowana ofiara. Może czas wyjść z tej roli? Na pewno Ci ona służy?

                          > Nie, nie zgadzam się z nią w kwestii tego, że bakis nie ma prawa do bycia w tra
                          > umie - nie przepracowała, zdarza się, nie każdy psychoterapeuta udźwignie temat
                          > czy nadaje się do zawodu - ale nie piszę "no chyba masz odpieluszkowe zapaleni
                          > e mózgu!!!".

                          Nie wiadomo czy to wina terapeuty, czy tego, że Bakis nie "pogrzebała" głębiej i nie przepracowała wszystkiego. Niektóre traumy "robi się" na raty, bo nie da się tego na raz rozebrać. A jak jest ich więcej, to już w ogóle. Proces trwa latami.
                          >
                          > Twoja interpretacja jest z gatunku tych najprymitywniejszych, ale w ogóle mnie
                          > to nie dziwi. Przywykłam big_grin Za mało o mnie wiesz - w sumie nie rozumiem, tyle p
                          > isałam - by zrozumieć, czym podyktowane są moje wybory i jakie miałam i nadal m
                          > am opcje.

                          To nie było o Tobie. Nikt tu od Ciebie nie oczekuje szczegółowych wyjaśnień i uzasadniania swoich wyborów. Nawet jeśli ktoś chce, żebyś się tłumaczyła - nie musisz tego robić!
                          I dalej, nie nikt nie ma obowiązku rozumienia Ciebie. Może, ale nie musi. To Twoje życie i to Ty dajesz prawo innym do oceniania go poprzez wielokrotne tłumaczenie się co i dlaczego, albo nie dajesz - nie dzieląc się informacjami o sobie.
                          • danaide2.0 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 17:44
                            > więcej niż poprzednie. Jak widać wybrałam słusznie.
                            Się okaże 🤷‍♀️

                            To pierwsze napisała hrabina.
                            To drugie wapaha.
                            A ja swoje trzecie.

                            Weź mi rozrysuj ten wzrusz ramion. Co to jest, jeśli nie wywyższanie się?

                            Bo mini-analiza psychologiczna to jedno - ale nie kończy się na tym. Ta dyskusja trwa i dziwnym zbiegiem okoliczności idzie we wskazanym przeze mnie kierunku.

                            Co do "ataków" na samotne matki... nie czas i miejsce. Mam prawo do swojej perspektywy, zwłaszcza, że ona nie bierze się z patrzenia z boku na pewne zjawisko, ale funkcjonowanie w nim. Cudzysłów - cóż, znamion nikt nie wypala, fakt.
                            Ten argument wapahy o rozstaniu... wiesz, że w trakcie sprawy o alimenty/opiekę w sądzie też słyszałam, walcząc o coś dla dziecka, że tak naprawdę się "mszczę"?
                            Przecież to absurd. Ale kulturowo wspierany absurd. To jest mit/klisza "porzuconej kobiety z dzieckiem".

                            > Ty dajesz prawo innym do oceniania go poprzez wielokrotne tłumaczenie się co i dlaczego, albo nie dajesz - nie dzieląc się informacjami o sobie.

                            No tego to w ogóle nie rozumiem. To że napisałam kiedyś i że gdzieś to zostało (w sieci, w głowie) można do tego w kółko nawracać, w dodatku jako argument w dyskusji np. o wyższości pomidorowej nad rosołem?

                            PS. Ja wiem, że jesteś mi życzliwa. Z mojej strony - no hard feelings.
                            • pade Re: Taka sytuacja 03.11.23, 17:57
                              danaide2.0 napisała:

                              > > więcej niż poprzednie. Jak widać wybrałam słusznie.
                              > Się okaże 🤷‍♀️
                              >
                              > To pierwsze napisała hrabina.
                              > To drugie wapaha.
                              > A ja swoje trzecie.
                              >
                              > Weź mi rozrysuj ten wzrusz ramion. Co to jest, jeśli nie wywyższanie się?

                              Ja w jej głowie nie siedzę, ale dla wzrusz oznacza "zobaczymy", "co będzie to będzie".

                              >
                              > Bo mini-analiza psychologiczna to jedno - ale nie kończy się na tym. Ta dyskusj
                              > a trwa i dziwnym zbiegiem okoliczności idzie we wskazanym przeze mnie kierunku.
                              >
                              >
                              > Co do "ataków" na samotne matki... nie czas i miejsce. Mam prawo do swojej pers
                              > pektywy, zwłaszcza, że ona nie bierze się z patrzenia z boku na pewne zjawisko,
                              > ale funkcjonowanie w nim. Cudzysłów - cóż, znamion nikt nie wypala, fakt.
                              > Ten argument wapahy o rozstaniu... wiesz, że w trakcie sprawy o alimenty/opiekę
                              > w sądzie też słyszałam, walcząc o coś dla dziecka, że tak naprawdę się "mszczę
                              > "?
                              > Przecież to absurd. Ale kulturowo wspierany absurd. To jest mit/klisza "porzuco
                              > nej kobiety z dzieckiem".

                              Na forum obowiązuje inna wersja, na pewno nie 'mszczenie się'. Po co trzymasz w sobie tekst jakiegoś randoma/łajdaka/łajdaczki ? Wywal i zapomnij.
                              Po co ciągle podkreślasz swój status, swoją sytuację? Przecież to Ci nie służy.

                              >
                              > > Ty dajesz prawo innym do oceniania go poprzez wielokrotne tłumaczenie się
                              > co i dlaczego, albo nie dajesz - nie dzieląc się informacjami o sobie.
                              >
                              > No tego to w ogóle nie rozumiem. To że napisałam kiedyś i że gdzieś to zostało
                              > (w sieci, w głowie) można do tego w kółko nawracać, w dodatku jako argument w d
                              > yskusji np. o wyższości pomidorowej nad rosołem?

                              Ty wracasz Danaide, najczęściej Ty. Tak odczytujesz to, co ktoś napisał, żeby Ci wyszło, że to jest przytyk do Ciebie.
                              Nie czytam wszystkich wątków jak leci, zwłaszcza ostatnio, ale już dawno nie widziałam ataku konkretnie na Ciebie. Serio.
                              >
                              > PS. Ja wiem, że jesteś mi życzliwa. Z mojej strony - no hard feelings.
                              smile
                              • danaide2.0 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 18:09
                                pade napisała:

                                > Ja w jej głowie nie siedzę, ale dla wzrusz oznacza "zobaczymy", "co będzie to b
                                > ędzie".

                                No tak, bardzo budujące dla kobiety, która właśnie powiła dziecko.

                                > Na forum obowiązuje inna wersja, na pewno nie 'mszczenie się'. Po co trzymasz w
                                > sobie tekst jakiegoś randoma/łajdaka/łajdaczki ?

                                Ta łajdaczka jest adwokatką byłego big_grin
                                Jest takie przysłowie, ukraińskie, dawno temu je zapisałam w głowie (zatem podaję mniej więcej): słowo nie miecz, a może głębiej zranić.

                                > Po co ciągle podkreślasz swój status, swoją sytuację? Przecież to Ci nie służy.

                                W wątkach o alimentach na dziecko jestem dzięki temu dość wiarygodna!

                                > Ty wracasz Danaide, najczęściej Ty. Tak odczytujesz to, co ktoś napisał, żeby C
                                > i wyszło, że to jest przytyk do Ciebie.

                                Nawet jeśli moja uwaga natury ogólnej była zanieczyszczona moją sytuacją osobistą to jednak dalsze słowa wapahy konkretnie pod moim adresem i adresem hrabiny mocno słabe są.
                                • pade Re: Taka sytuacja 03.11.23, 18:37
                                  To nie wątek o Hrabinie, tylko o straumatyzowanej kobiecie i jej córce, która dostała obuchem w łeb.
                                  I to właśnie ta, co dopiero powiła dziecko, wali w drugą matkę jak w bęben. Ciekawe w jakim celu...
                                  • chatgris01 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 19:05
                                    pade napisała:

                                    > I to właśnie ta, co dopiero powiła dziecko, wali w drugą matkę jak w bęben. Cie
                                    > kawe w jakim celu...
                                    >

                                    No właśnie.
                                    • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 03.11.23, 21:32
                                      Może w takim, że jak się ma dziecko to się jednak dorasta, oj bardzo dorasta i się jest odpowiedzialnym za to dziecko jak za nikogo na świecie i chce się temu dziecku nieba przychylic i gwiazdkę ściągnąć. A nie tworzyć mu traumy czy okłamywać albo manipulować. Mimo wszelkiego rozumienia tragedi jaka spotkała autorkę nie mam zrozumienia dla jej niekonsekwencji i tworzenia chorych schematów w rodzinie. Gdybym nie doczytała, że tych tajemnic jest więcej i że jest nawet plan na ich wyjaśnienie oraz tego jakie to cudowne mieć kontakt i ciągnąć dziecko okłamywane do rodziny ojca ziejącej nienawiścią. Po prostu osoba dorosła powinna wziąć na siebie odpowiedzialność i konsekwencje swojego postępowania wobec własnego dziecka.
                                      • gama2003 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 21:35
                                        Bardzo mnie śmieszy, gdy świeżo upieczone mamy autorytarnie wypowiadają się o wychowaniu dzieci.
                                        Pogadamy za 16 lat ?
                                        • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 03.11.23, 22:00
                                          Które kiedyś też były dziećmi i mają matki, które to matki też mają za uszami.
                                          • gama2003 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 22:55
                                            Dzieckiem był każdy dorosły.
                                            To fakt oczywisty.
                                            Ale i cudowna baza do robienia własnych grubych błędów w roli rodzica.


                                            Pożyjesz, zobaczysz. Jest to zupełnie co innego niż rola córki trudnej/ toksycznej/ głupiej ( bywa)/nieodpowiedzialnej matki.


                                            O macierzyństwie dopiero zaczynasz się uczyć. Jak każda początkująca z ideałami w głowie i marzeniami jakie to dziecko będzie.
                                            A potem każda jest sobą i dzieckiem milion razy zaskoczona. Do kolejnej przemiany pokoleń.
                                      • pade Re: Taka sytuacja 03.11.23, 22:42
                                        Jezu Hrabina, z reguły każda matka chce dziecku nieba przychylić. Gorzej z wykonaniem. Prawie każda z nas matek teoretycznie wie co i jak należy robić/mówić. W praktyce to już nie jest takie proste, sama się przekonasz. A Twoje schematy dopiero wyjdą, w praniu, bo właśnie przy rosnącym dziecku odzywają się niezagojone rany. Więc póki co masz dobre chęci, i fajnie, ale pogadamy za kilka lat, ok?
                                        • wapaha Re: Taka sytuacja 04.11.23, 11:07
                                          Tak jak piszą dziewczyny : okaże się
                                          <emotka rozłożenia i wzruszu ramion>
                                  • danaide2.0 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 19:10
                                    Dla mnie ta odnoga to bardziej wymiana zdań między dwoma dziewczynkami, które straciły nagle ojca. Nie podejmuję się oceny i ważenia tych strat, choć, jak napisałam, mam wrażenie, że to co czyni straty tak wysoce traumatycznymi jest nie tylko sam fakt ich przeżycia, ale też narracje narosłe wokół nich.
                          • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 03.11.23, 18:19
                            Skończ już Pade tą rolę obrońcy chamskiej wypowiedzi Wapahy, bo aż nie przystoi. Doprawdy jej wpis wiele wniósł do wątku, już nie mówiąc o kolejnych. Zwyczajnie chciała być złośliwa to była. Mnie to akurat nie skłania do żadnej refleksji, ale nie owijajmy chamstwa w pazlotko.
                            • pade Re: Taka sytuacja 03.11.23, 18:39
                              hrabina_niczyja napisała:

                              > Skończ już Pade tą rolę obrońcy chamskiej wypowiedzi Wapahy, bo aż nie przystoi
                              > . Doprawdy jej wpis wiele wniósł do wątku, już nie mówiąc o kolejnych. Zwyczajn
                              > ie chciała być złośliwa to była. Mnie to akurat nie skłania do żadnej refleksji
                              > , ale nie owijajmy chamstwa w pazlotko.

                              Sorry, ale rozmawiam z Danaide a nie z Tobą.
                              W Twoim wątku stałam po Twojej stronie. W tym popisałaś się takim chamstwem i brakiem empatii, że ta uwaga Wapahy, jaka by nie była, to pikuś w porównaniu do tego, co Ty z siebie wylałaś.
                            • wapaha Re: Taka sytuacja 03.11.23, 20:08
                              Moja wypowiedz nie jest ani chamska ani zlosliwa - Twój odbiór nadaje jej taki charakter.
                              🤷‍♀️
                              (Emotka ta oznacza w tym wypadku :nic nie poradzę)
                              Nadawanie mojej wypowiedzi dotyczącej przeżyć z dzieciństwa i wpływu na dalsze życiowe wybory jako atak na samotne matki okrasze emotka 🙇‍♀️(ech, no coments ), a tłumaczenie że emotka "rozłożenie rak" moze być dla hrabiny przykre bo powiła dziecko -mogę skomentować emotka 🤦‍♀️(ojp,facepalm )

                              A ze hrabiny żadne słowa nie skłonią do refleksji -na to nie mam emotki. Po prostu nie dziwi mnie to. Nie jest osoba ktora wyciąga wnioski ,poddaje się autorefleksji uczy na błędach

                              • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 03.11.23, 21:20
                                Ale chcesz mi powiedzieć, że słowa jakiejś Wapahy z forum mają mnie skłonić do refleksji? Do refleksji czego? Sugerujesz, że powinnam teraz usiąść i się zastanawiać dlaczego związałam się z wdowcem z dzieckiem? Dobry żart 🤣 Ale ci odpowiem, bo z nim było łatwo, szybko, przyjemnie, bez ściem i omijania deklaracji. Bez tracenia czasu, żeby się nie doczekać. Po pokochał mnie, a ja jego. Miałam olać dobrego człowieka i czekać na kawalera bez dzieci? W wieku 40 lat? Czasami się zastanów co ty piszesz.
                              • danaide2.0 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 21:21
                                Przepraszam, że nie dostrzegłam głębokiej mądrości wypływającej z krynicy twych słów. I emotek oczywiście. Się okazały słabo dla mnie czytelne.
                                • wapaha Re: Taka sytuacja 04.11.23, 11:06
                                  danaide2.0 napisała:

                                  > Przepraszam, że nie dostrzegłam głębokiej mądrości wypływającej z krynicy twych
                                  > słów. I emotek oczywiście. Się okazały słabo dla mnie czytelne.

                                  widzisz, ja ogóle nie jestem i nie byłam wobec ciebie krytyczna i złośliwa , nie kierowałam też personalnych dowalanek - ale rozumiem, że to też jest nieczytelne. z jakiegoś powodu bardzo bierzesz wszystko do siebie, przyjmujesz jako atak- i widzisz coś czego nie ma
                                  • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 04.11.23, 11:24
                                    Nie no wcale, wywołując mnie po imieniu wcale nie kierowałaś personalnych dowalanek 🤣
                                    • wapaha Re: Taka sytuacja 04.11.23, 11:51
                                      hrabina_niczyja napisała:

                                      > Nie no wcale, wywołując mnie po imieniu wcale nie kierowałaś personalnych dowal
                                      > anek 🤣

                                      ty umiesz czytać ?
                                      napisałam do DANAIDE
                                      nawet zacytowałam jej wypowiedź

                                      ja już ci napisałam co miałam do napisania i nie zajmujesz mojej uwagi
                                  • danaide2.0 Re: Taka sytuacja 04.11.23, 11:49
                                    Ej, no, przytyki do hrabiny były, jak nie jak tak.

                                    Widzę, że karuzela dalej się kręci beze mnie. Nie dołączę, zarobiona jestem. Ale że ogarniacie drzewko i kto jest tym jesiotrem - szacun!
                  • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 03.11.23, 16:24
                    Się okazać może tak samo u ciebie. Też nie masz wyłączności na związek do śmierci. Na razie to jesteśmy małżeństwem, mamy dzieci, w tym jedno wspólne i nie będę się tłumaczyć tobie że swoich wyborów, bo ci peron odjechał.
                    • danaide2.0 Re: Taka sytuacja 03.11.23, 16:45
                      A w dodatku śmierci nie da się zaplanować...
                    • wapaha Re: Taka sytuacja 03.11.23, 16:57
                      hrabina_niczyja napisała:

                      > Się okazać może tak samo u ciebie

                      . Też nie masz wyłączności na związek do śmier
                      > ci.

                      No jasne . Dlatego nie pisze o tym z taka pewnoscia

                      Na razie to jesteśmy małżeństwem, mamy dzieci, w tym jedno wspólne i nie bę
                      > dę się tłumaczyć tobie że swoich wyborów, bo ci peron odjechał.

                      Odjechał bo ?
      • szmytka1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:58
        Ro ie się wydaje, że takie sprawy zLatwia się podczas jednej rozmowy. A tymczasem to jest jak wychowanie. Jak dziecko ma 2 lata to mówisz mu, że nie bijemy innych dzieci, bo to je boli. A jak ma więcej, to mówisz mu też, że przyjaciół nie oszukujemy, ze nie wyśmiewamy się z kogoś itd. A wszystko to możemy sprowadzić do tego, że ie ro iny komuś krzywdy. Tak samo dokładnie jest z dozowaniem trudnych informacji. Czyli 3latkowi mówisz, że tu leży dziadek, a jak w wieku 4 czy 5 lat zapyta jak, to dostosowujesz szczegóły. Możesz też powiedzieć, że to w jaki sposób to się stało jest dla ciebie tajemnica, bo byłaś dzieckiem i nikt ci nie powiedział, albo że to jest trudny temat i wrócimy do tego za jakiś czas, bo szczegóły są dla ciebie teraz za trudne, że potrzebujesz czasu żeby się do tej rozmowy lepiej przygotować. Można powiedzieć wiele, najgorzej jest nie mówić nic, albo kłamać. Zgaduję, że rozmowa uświadamiająca o tym skąd biorą się dzieci też nie miała miejsca jeden raz i w wieku nastoletnim.
    • zosia_1 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 10:58
      Nie masz sobie nic do zarzucenia. Jeśli tata, twój mąż, taki prawdomówny, mógł sam przy jakiejś okazji powiedzieć córce " prawdę". Dla Ciebie sposób śmierci to traimatyczna sprawa, więc nie jest łatwo ci o tym mówić i tak wytłumaczyłaby to córce. A myślę, że dla córki to w jaki sposób umarł jej dziadek nie na dla niej różnicy, no no jaki? Więc zapytałabym córki jakie ma to dla niej znaczenie i dlaczego nie potrafi zrozumieć Twoich uczuć skoro to ty przeżyłaś tragedię
      • gama2003 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:35
        Dokładnie.
        Krótko i w punkt.
      • turzyca Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:56
        > Jeśli tata, twój mąż, taki prawdomówny, mógł sam przy jakiejś okazji powiedzieć córce " prawdę".

        Za plecami autorki? Też dramat.


        > A myślę, że dla córki to w jaki sposób umarł jej dziadek nie na dla niej różnicy, no no jaki? Więc zapytałabym córki jakie ma to dla niej znaczenie i dlaczego nie potrafi zrozumieć Twoich uczuć skoro to ty przeżyłaś tragedię

        Robi właśnie dlatego że to było tabu. Gdy człowiek wie to od zawsze, to przynależy do obrazu świata, dziadka Kazia zabił rak, dziadka Sławka depresja, muszę o tym powiedzieć w wywiadzie lekarskim i prowadzić odpowiednią profilaktykę zdrowotną. I tyle.
        Uderza nie sam fakt, ale tabu dookoła niego.
        • hrabina_niczyja Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:49
          Otóż to, właśnie nie fakt, a tabu.
          • nick_z_desperacji Re: Taka sytuacja 03.11.23, 18:42
            I o tabu dziecko ma pretensje. Bo ono jej odebrało poczucie bezpieczeństwa, nie śmierć dziadka, który martwy jest od jakiegoś czasu.
    • ritual2019 Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:02
      Kazde z was w tej sytuacji przesadzilo.

      Twoja corka to nastolatka. Ile ma lat? Jej reakcja jest nieadekwatna do wagi zdarzenia. Mozna to jednak jakos tam zakwalifikowac w kategorii 'niedojrzala nastolatka'
      Skoro juz wie to gdy ochloniecie i koniecznie bez meza powiedzialabym jej co toba kierowalo ze jej nie powiedzialas o okolicznosciach smierci dziadka. Nie zrozumie teraz to pozniej ale powinna to uslyszec. To jest juz przeszlosc tak czy inaczej. Napisalas jednak o obciazeniach genetycznych, cokolwiek to jest to o tym jednak nalezaloby corce powiedziec juz teraz

      Twoj maz zachowal sie wstretnie. To jest chyba wiekszy problem niz reakcja corki.

      Ty oczywiscie mozesz mowic co chcesz, komu chcesz i kiedy chcesz, jednak w tym przypadku ukrywanie przez ciebie tych okolicznosci smierci twojego ojca przed corka oraz proby zaduszania tego w sobie szkodza i to glownie tobie. Spaprane dziecinstwo jest przeszloscia, trudno, nie da sie tego zmienic. Jest jednak terazniejszosc i przyszlosc. Nawiazalas kontakty z rodzina ojca ale utrzymujesz to w tajemnicy przed matka. Nadal zachowujesz sie tak jak w przypadku powodow smierci ojca. Jakby nie bylo to matka tak cie zaprogramowala a ty dzialasz w jej programie. Pora z tego sie wylaczyc i powiedziec wprost matce jak sprawy sie maja bez strachu przed jej reakcja. Jej reakcja to jej sprawa, obie jestescie dorosle. On byl jej mezem ale byl tez twoim ojcem, masz prawo myslec i mowic o jego smierci, masz prawo rozmawiac o tym z bliskimi. Masz prawo powiedziec ze samobojstwo nie jest wina bliskich, to nie wina twojej matki. Ludzie popelniajacy samobojstwo sa chorzy, maja problemy psychiczne i czesto nawet ci ktorzy otrzymuja fachowa pomoc zabijaja sie.
    • asia_i_p Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:04
      To był twój ojciec, bliższy tobie niż twojej córce, która go nawet nie znała. Miałaś prawo postepować z tą informacją w taki sposób, na jaki miałaś siłę. Córce powiedz to oględnie, ale jednak powiedz - musi zrozumieć, że w tym temacie ty jesteś osobą dotkniętą żałobą, a nie instytucją rodzica i opoką i tu nie można operować tylko oczekiwaniami. Okaż zrozumienie dla jej uczuć, że to szok, ale wymagaj też jakiegoś szacunku dla twojego bólu.

      Mężowi, jak się już uspokoisz, zrób taką jesień średniowiecza, żeby mu więcej do głowy durne pomysły nie przychodziły.
    • pepsi.only Re: Taka sytuacja 02.11.23, 11:46
      Współczuję straty taty.

      Mój też zginął tragicznie, i do pewnego stopnia wiem o czym piszesz.
      (U nas nie ma może aż wojny z rodziną od strony taty, ale kontaktów też nie ma , jest dystans, chłód, i odechciewa się spotkań, czy zacieśniania relacji).

      Współczuję też sytuacji z córką.

      I z innego powodu, ale... akurat mam podobnie- od tygodnia baruję się z problemem, a ten wątek to tak jakby na zamówienie .
      Też nie powiedziałam o czymś, celowo, bo nie miałam siły, bo chroniłam siebie,
      a teraz to wyszło
      (wyszło, to wyszło, i trudno, wzrusz ramion, bo ja to w między czasie już przepracowałam, ogrom pracy w to włożyłam i teraz to mnie już nie dotyka, dziś mogę z dowolną osobą o tym pogadać. Było tak i tak, wydarzyło się, to i tamto. Ale wtedy było to bardzo trudne dla mnie)
      i jest obraza " bo ona nie wiedziała, bo nie potraktowaliśmy jej jak członka rodziny"
      (tyle, że nikt z rodziny nie wiedział!)
      i wyszedł z potomkini cały egoizm, czy bardziej brak empatii.
      Mąż stanął po mojej stronie, to też mu sie dostało. W domu atmosfera, że można kroić ją nożem.

      Idę czytać co ci ematki napisały, wierzę w mądrość zbiorową, bo ja póki co nie mam żadnych rad, i sama nie wiem jak to ugryźć.

      Trzymaj się. Nie jesteś sama !!! Chcesz to pisz na priv, pogadamy, wypijemy wirtualną kawę
      (albo realną, jak chcesz)
    • 1matka-polka Re: Taka sytuacja 02.11.23, 12:54
      Terapia byla za krótka, mało skuteczna.
    • abidja Re: Taka sytuacja 02.11.23, 13:38
      Nie rozumiem twojej relacji z rodzina,ktora o samobojstwe twego ojca obarcxa, konsekwentnie od lat, bez cienia refleksji twoja matke. Jaki ty masz w tym cel? Chcesz "cos naprawic", brak ci negatywnych emocji, poczucia zagrozenia czy odreagowujesz jakies krzywdy ktore matka ci wyrzadxila?

      Na ile te odbudowane relacje sa dobre odczula juz twoja corka. To ona poniosla konsekwencje tych odbudowanych relacji. Czy dostrzegasz to ? Bo nafal piszesz jak "wszyscy sie ciesza". Twoja corka nie, ty placzesz a jeszcze jest twoja matka ktora bolesnie odczuje nielojalnosc.
      Wroc na terapie, wlasna i rozwaz tez terapie malzenska ( to osobny temat zachowanie kexa w tej sytuacji ).
      Z corka musisz porozmawiac i wysluchac i badz szczera. Tylko tak jest w stanie cie zrozumiec.
      Stosunki z tamta rodzina zawies na czas nieokreslony az ustawisz sobie wszystko na terapii.
      Pamietaj, ta odnowiona relacja skrzywdzila twoje dziecko. Ci ludzie sa dorosli i swiadomi tego co zrobili. Widoczne dreczenie i krzywdzenie twojej matki to za malo wiec uderzyli w twoja corke. Ty bylas tylko narzedziem do ich celu.
      Nie mam zrozumienia dla tych ludzi ani zadnej litosci. Wykorzystali ciebie I twoje dziecko.
      Wspolczuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka