Dodaj do ulubionych

"On się zabił przez żonę".

    • nellamari Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 05:55
      Ciekawy podwątek maku i szarych się wywiązał.

      Pierwsza styczność z samobójstwem miałam w 6 klasie podstawówki.

      Pamietam rano w szatni przyszedł Krzysiu z mojej klasy, którego znałam dodatkowo spoza szkoły, bo uczyła/terapeutyzowała go moja matka, czasami u nas w domu, po sesji bawiliśmy się razem lego.

      Tego dnia Krzysiu, bo tak go wszyscy nazywali był smutny, nic nie mówił. Już jako dzieciak pamietam, ze wyczułam jakaś zmianę w jego zachowaniu. Po lekcjach matka powiedziała mi, ze mama Krzysia wczoraj (!) zmarła, ze była pielęgniarką w szpitalu. Potem pamietam podsłuchaną rozmowę rodziców, ze mama Krzysia podcieła sobie żyly, nad zlewem w łazience, ale wcześniej wysprzątała idealnie calutkie mieszkanie.

      Potem cała klasa poszła na pogrzeb. Byli wszyscy nauczyciele, bardzo, bardzo dużo ludzi ze szpitala i pacjentów. Pamietam ordynatora, który powiedział łamiącym głosem, że „Z była taka drobna, drobniutka, ale miała takie wielkie serce.”

      Z kolejnych zasłyszanych elementów dowiedziałam sie, że tata Krzysia był motocyklistą, że zdradzał zonę i ze ja bił, czego świadkami były oczywiście dzieci.

      Nie wiem jak potoczyły sie losy Krzysia po podstawówce, pamiętam, ze nikt się specjalnie nad nim nie pochylał poza kilkoma nauczycielkami. Jego ojciec szybko znalazł im nową „mamę”.

      We mnie ta historia utkwiła jako pierwsza styczność z przemocą domową, do tej pory pamietam piegowatą buzie mamy Krzysia, jej rudawe loki i zawsze to do mnie wraca jak czytam takie podwątki o „winie”, współodpowiedzialności i samobojstwie.

      • szare_kolory Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 08:48
        Samobójstwo jest zawsze straszną tragedią tych, co zostali. Samobójca się poddaje albo ucieka, ale jego już-nie ma. W sytuacji kiedy ma dzieci albo kogoś, kto od niego zależy to uważam, że jest wyrazem strasznego egoizmu. Mamy tendencje robienia ze zmarłych (nie tylko samobójców) aniołów a to nadal ludzie. Kiedy byłam dzieckiem sąsiad odebrał sobie życie, w porze niedzielnego obiadu. Widziałam go wynoszonego na noszach, jego żona biegła za karetką a dzieci były struchlałe z wrażenia, stały skamieniałe. On miał jakieś problemy ze sobą, teraz pewnie byśmy powiedzieli, że to osobowość narcystyczna. Wtedy winna była żona, bo poświęcała mu nie dość uwagi i po urodzeniu 6 dzieci nie była pięknością. Z obrzydliwym rechotem kwitowali niektórzy: "nie dziw, że się chłopina zabił przy takiej grubej babie".
        To historia jedna z wielu. Inne to historie ofiar prześladowców. Maku upiera się, że prześladowca winny jest śmierci a ja twierdzę, że to ciągle decyzja tego, kto popełnia czyn, choć oczywiste jest, że jego działania mają wpływ na stan psychiczny. Popatrzmy na zabójcę syna, tego Borysa, żołnierza z Kołobrzegu. Mówi się, że ten żołnierz był w dzieciństwie i za młodu prześladowany. Jako dorosły był agresywny, finał znamy. Ale tu nikt nie stawia prześladowców oprawcy w jednym rzędzie z oprawcą. Dlaczego?
        • makurokurosek Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 15:27
          Samobójstwo jest konsekwencja zaburzeń psychicznych . Ciekawe czemu tak bardzo trywializujesz zdrowie psychiczne.
          Czy osoba umierająca z powodu nowotworu pozostawiająca małe dzieci też według ciebie jest egoista .
          Zaburzenia psychiczne to jak najbardziej choroby, nie mniej ważne od chorób fizycznych. I tak samo jak na choroby fizyczne ma wpływ otoczenie ( praca w warunkach szkodliwych, mocno przetworzone jedzenie , brak higieny oraz wiele innych ) tak i na zaburzenia psychiczne ma wpływ otoczenie ( przemoc , traumy, stres ) .

          Nigdzie nie napisałam , że przesladowca winny jest samobójstwu. Cały czas podkreślam, że prześladowca/osoba krzywdząca jest wspolodpowiedzialna za samobójstwo gdyż przez swoje działania ponosi wine za stan psychiczny w jakim znalazł się samobójca . Czyli prześladowca jest winny za stan psychiczny , tak jak i ten kto stosuje przemoc fizyczna jest odpowiedzialny za złamana nogę.
          To ty trywializujesz zdrowie psychiczne zrzucając na ofiarę wine za to , że nie potrafi poradzić sobie z trauma .
          Według mnie twoje zachowanie może być formą samoobrony, tak jak i zachowanie innej forumki która zdradę traktuje jak odskocznie. Trudno aby ktoś kto zdradza przyznał się, że krzywdzi druga osobę. Trudno aby matka dziecka przemocowego przyznała się , że jej dziecko odpowiada za załamanie psychiczne drugiego dziecka . Trudno aby ktoś stosujący mobbing przyznał że świadomie krzywdzi innych.
          Skoro nie ma fizycznych śladów to przecież nic się nie dzieje .
          • ichi51e Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 16:00
            Sek w tym ze linia jest dość płynna - są osoby wysokowrazliwe i nadwrażliwe które wszystko interpretuja jako złośliwe umyślne rozpamiętują wałkują i nie można przy nich nawet sie odezwać bo wezmą ci za złe
            • makurokurosek Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 17:54
              Oczywiście linia jest dość płynna. W tym wątku jednak padały takie sformułowania jak
              -zdrada to tylko odskocznia
              -to wina osoby zdradzanej , że nie potrafi poradzić sobie po zdradzi
              - gwałciciel odpowiada tylko za czyn , a nie za stan psychiczny ofiary
              - dzieci stosujące przemoc w szkole odpowiadają tylko za przemoc , a nie stan ofiary
          • szare_kolory Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 16:31
            Makurokurosek, nie będę więcej z Tobą dyskutować w tym wątku. Zarzucasz mi trywializowanie zdrowia psychicznego - nigdzie niczego takiego ani nie napisałam wprost ani nie dałam do zrozumienia. Masz z góry założoną tezę, przez co dyskusja z Tobą staje się niemożliwa a nadto, mam wrażenie, że mieszasz pojęcia jak Ci wygodniej. Raz to wina, raz współodpowiedzialność za stan psychiczny. A ja staram się uświadomić Ci, że te terminy mają swoje znaczenie i teraz nie wiem o co konkretnie Ci chodzi ani nie będę się domyślać. Na początku tej dyskusji napisałaś o poście startowym, dopowiadając sobie historię w tle: "W opisanej przez ciebie sytuacji dzieci straciły cała rodzinę z powodu egoizmu matki. Prawdopodobnie sytuacjia dzieci wyglądałaby inaczej gdyby matka nie zachowała się jak k... i najpierw się rozwiodła , a później szukała nowego faceta. Zrzucanie winy za zerwanie kontaktu na innych w tej sytuacji jest smieszczne . Wypieranie i usprawiedliwianie siebie nie zmieni faktu , że mąż nie żyje , a dzieci zostały pozbawione rodziny. "
            Dopisałaś sobie sama kontekst, obarczając winą wdowę ("z powodu egoizmu matki"). Teraz piszesz, że nie obarczasz wina za samobójstwo prześladowcy. Oczywiście zaraz napiszesz, że zdradzająca (I to tylko w Twojej wyobraźni) żona to nie prześladowca. Ale ja nie widzę sposobu na tę rozmowę.
            • makurokurosek Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 17:50
              Jeżeli ktoś zdradza to nie powinien się dziwić , że cała rodzina ze strony osoby zdradzanej zrywa z nim kontakt .
              I do takiego zerwania kontaktu dochodzi z powodu zrady i doszłoby do niego nawet bez samobójstwa osoby zdradzanej .
              • szare_kolory Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 18:34
                makurokurosek napisała:

                > Jeżeli ktoś zdradza to nie powinien się dziwić , że cała rodzina ze strony osob
                > y zdradzanej zrywa z nim kontakt .
                > I do takiego zerwania kontaktu dochodzi z powodu zrady i doszłoby do niego nawe
                > t bez samobójstwa osoby zdradzanej .

                Kto zdradził w wątku startowym? We historii, którą opisała quilte?
                • makurokurosek Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 20:25
                  W historii quilet zdradziła pani, samobójca jest mąż.
                  • makurokurosek Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 20:27
                    Pani jest zaskoczona , że rodzina męża zerwała z nią i dziećmi kontakty.
                    Dziwne tylko , że pani nie pomyślała o tym zanim znalazła kochanka .
                  • quilte Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 21:00
                    A gdzie to wyczytałaś? Ja tego nie napisałam, a nie napisałam, bo nie wiem.
                  • szare_kolory Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 21:44
                    makurokurosek napisała:

                    > W historii quilet zdradziła pani, samobójca jest mąż.

                    A potrafisz przytoczyć tutaj dokładnie te słowa, które o tym informują? Bo to jest piramidalnie ... zaskakujące. A sama quilt pisze o tym już wyżej, że nie wiadomo jak było. Zamieść cytat, to nienpowinno być trudne.
                  • ichi51e Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 21:49
                    W historii wyżej to mąż zdradzał i zona się zabila
                    • quilte Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 21:59
                      Ale w której "historii powyżej"? Bo w mojej ze startera wiadomo tylko, że "żona winna". Dlaczego - nie wiadomo.
                      • ichi51e Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 22:03
                        W startowej tej gałęzi
                        „ Z kolejnych zasłyszanych elementów dowiedziałam sie, że tata Krzysia był motocyklistą, że zdradzał zonę i ze ja bił, czego świadkami były oczywiście dzieci.”
                        • quilte Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 22:12
                          W poście z 20:25 makurokurosek nie odnosi się do historii rodziny Krzysia, tylko do mojej ze startera. Wyraźnie. A ja wyraźnie piszę, że nie są mi znane powody obwiniania żony z mojej historii o samobójstwo męża. Może na przykład jest obwiniana "bo tak".
      • niemcyy Re: "On się zabił przez żonę". 04.11.23, 13:00
        nellamari napisała:

        >

        Straszne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka