Zaraz stuknie rok, od kiedy ćwiczę bardzo regularnie.Widzę jakieś tam postępy, ale też widzę porę na dołożenie do pieca trochę mocniej, niż dokładalam dotąd. Za radą (przepraszam, za stanowczym nakazem

) Primuli stopniowo wprowadziłam różne takie siłowe rzeczy, na razie to jest kompletna bzdurka, ale ja też nie mam szczególnych ambicji.
Jest całkiem nieźle (wedle moich celów, zaznaczam, dla Was to pewnie dramat

) z udami, łydkami, tyłkiem, plecami, coraz lepiej z ramionami. Chciałabym robić więcej na brzuch, koniecznie z ciężarkami. W weekendy nie ma trenera, ćwiczę sama i chcę ćwiczyć, bo potrzebny mi ten kolejny trening koniecznie.
Odtworzyłam sobie część ćwiczeń w grupie z trenerką, ale te ćwiczenia są dość ogólne, a mnie, nie ukrywam, zależy na tym, żeby mi się brzuch spłaszczył. Mam i zawsze miałam mocno zarysowane wcięcie w talii, ale jeżeli chodzi o pożądaną płaskość, to jest słabo.
Na początek znalazłam sobie takie coś- na któryś z tych pustych dni weekendowych. Czy to jest ok? Powinnam lecieć jakimś innym trybem? Oczywiście nie mam na myśli jednej serii, do tego dokładam też maszyny. Chcę dwudziestu minut dla brzucha po prostu, tak, żeby mu dowalić
www.youtube.com/watch?v=ia7UeuI_h1k