Dodaj do ulubionych

praca w budżetówce -dylematy

12.01.24, 08:57
Aplikowałam ostatnio w przypływie wkur..u w obecnej pracy.
Wlasnie dostałam zaproszenie na rozmowę.
Nie pracowałam nigdy w budżetówce, zawsze były to firmy prywatne oraz korpo- po latach jestem już wypluta , praca po naście godzin dziennie (w poprzedniej korpo) , godzinach przeróżnych (od wczesno porannych do późnego wieczora, wielokrotnie w weekendy, bo roboty tyle, że po prostu się nie dało-a naturę mam taką, ze trzeba zrobić wszystko na 100%).Teraz pracuję w polskiej firemce, ale po pierwsze nie lubię tej roboty, po drugie delikatnie rzecz ujmując, chaos, brak jasno określonych procedur, mega mnie męczy.
wiem, ze kokosów się nie mogę spodziewać, ale zakładam, że są jasno określone procedury wiec to ułatwia robotę zapewne (miałam tak w korpo i ten aspekt był jak najbardziej ok). Wiele lat temu, znałam młode matki które pracowały w UM, z tego co wiem pracują cały czas. Narzekały na kasę a mnie zazdrościły samochodu służbowego ,pewnie kasy... Ale one mogły spokojnie brać zwolnienie na chore dzieci, macierzyński z pewnym powrotem do pracy po jego zakończeniu- ja niegdy nie wzięłam L4 na dziecko (posiłkowałąm się babciami, dziadkami.. ), a po zajściu w ciążę i powrocie z macierzyńskiego dostałam zwolnienie...
Teraz już dzieć dorosły, a ja chcę spokoju w robocie ,tzn stałych godzin pracy ...chyba za cenę sporo gorszych pieniedzy. Zastanawiam się czy jednak mnie to nie będzie mega frustrowało.
Podzielcie się proszę Waszymi spostrzeżeniami, warto- nie warto?
mam 50tkę na karku choć mentalnie tego nie czuję , to jednak praca na ten moment ma być dla mnie już źródłem utrzymania a nie wyzwań/rozwoju/awansów.. Wiem, brzmi mało ambitnie ale cóź, tak mamwink
warto?
Obserwuj wątek
    • nellamari Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 09:24
      Problem leży tu:

      godzinach przeróżnych (od wczesno porannych do późnego wieczora, wielokrotnie w weekendy, bo roboty tyle, że po prostu się nie dało-a naturę mam taką, ze trzeba zrobić wszystko na 100%)

      I tu -> niczego się nie nauczyłaś, mimo że:

      niegdy nie wzięłam L4 na dziecko (posiłkowałąm się babciami, dziadkami.. ), a po zajściu w ciążę i powrocie z macierzyńskiego dostałam zwolnienie...
      • lewababa Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 09:41
        hm, co masz na myśli pisząc, ze niczego się nie nauczyłam ...
        • kk345 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 09:53
          >naturę mam taką, ze trzeba zrobić wszystko na 100%
          I w budżetówce nagle ci się to zmieni?
          • purchawkapuknieta Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 18:42
            Tak, budżetówka wsysa.
        • niemcyy Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 10:03
          Lubisz byc robiona w balona.

          Btw, tych dzieci bylo wiecej czy najpierw nie bralas zwolnienia na bombla, a potem zaszlas w ciaze i wylecialas z pracy?
          • lewababa Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 10:05
            niemcyy napisał(a):

            > Lubisz byc robiona w balona.
            >
            > Btw, tych dzieci bylo wiecej czy najpierw nie bralas zwolnienia na bombla, a po
            > tem zaszlas w ciaze i wylecialas z pracy?

            hm. napisałam chyba niechronologiczniesmile mam jedno dziecko
            • nellamari Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 12:44
              Bez sensu napisałaś, nie brałaś zwolnień na dziecko, bo dziecka nie miałaś, a i tak wyleciałaś po pierwszym macierzyńskim… napisz sobie rozprawkę z tezą na temat : Na pochyłe drzewo, wszystkie kozy skaczą. W budżetówce też.
              • hanusinamama Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 16:32
                Bo zapewne wyleciała za co innego
              • lewababa Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 18:02
                nellamari napisała:

                > Bez sensu napisałaś, nie brałaś zwolnień na dziecko, bo dziecka nie miałaś, a i
                > tak wyleciałaś po pierwszym macierzyńskim… napisz sobie rozprawkę z tezą na te
                > mat : Na pochyłe drzewo, wszystkie kozy skaczą. W budżetówce też.

                co Ty piszesz?
                przecież sprostowałam - zwolniono mnie po powrocie z macierzyńskiego, zaczełam wiec pracę w innej firmie, gdzie L4 nie brałam, bo roboty było tyle, ze 2-3 dniowe nieobecnosći cieżko było nadrobić- a stanowisko miałam mocno odpowiedzialne..ponadto, tak, jak podchodzono do L4 na dzieciaki , skutecznie mnie blokowało w tej kwestii- na szczęscie, miałam pomoc w babciach
                • nellamari Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 19:03
                  Ok, teraz lepiej
                  • nellamari Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 19:05
                    Urwało mi : na Twoim miejscu startowałabym do korpo, które akceptuje pracownice na część etatu, bo to znaczy, ze praca może być odpowiednio zorganizowana, w budżetówce padniesz przez niskie pensje
                    • kitka20061 Re: praca w budżetówce -dylematy 13.01.24, 02:47
                      Niskie pensje, czyli jakie kwoty macie na myśli, bo u mnie to średnio 6-7tys na rękę, w zależności od lat pracy i stanowiska. Pracuję tu 4 lata i nie wróciłabym juz nigdy do korpo, a tym bardziej do prywaciarza. Pracy raz jest mniej i mogę ogarnąć prywatne sprawy, innym razem nie wiem w co wpierw włozyć ręce, ale nigdy nie mam nadgodzin. Nie ma problemu z wzięciem krótszego czy dłuzszego urlopu (nawet 3 tyg.), za L4 nikt mnie nie zwalnia. Czasem trafi się trudny czy roszczeniowy petent, ale gdzie ich nie ma.
                      • kitka20061 Re: praca w budżetówce -dylematy 13.01.24, 02:49
                        Jedyne co mnie do tej pory zadziwia, to wszechobecna papierologia.
                      • hosta_73 Re: praca w budżetówce -dylematy 13.01.24, 17:13
                        4400 netto po 26 latach pracy..
                        • hosta_73 Re: praca w budżetówce -dylematy 13.01.24, 17:17
                          A, i to tylko dlatego, że mamy dodatek za wysługę lat.
                      • sol_13 Re: praca w budżetówce -dylematy 13.01.24, 19:36
                        kitka20061 napisała:

                        > Niskie pensje, czyli jakie kwoty macie na myśli, bo u mnie to średnio 6-7tys na
                        > rękę, w zależności od lat pracy i stanowiska. Pracuję tu 4 lata i nie wróciłab
                        > ym juz nigdy do korpo, a tym bardziej do prywaciarza.

                        Rozumiem, że ministerstwo/agencja rządowa a nie urząd.
                        • profes79 Re: praca w budżetówce -dylematy 13.01.24, 21:04
                          Ministerstwo to też urząd aczkolwiek pisząc o budżetówce warto precyzować bo rozstrzał wynagrodzeń jest ogromny.
                        • kitka20061 Re: praca w budżetówce -dylematy 13.01.24, 23:23
                          Nie ministerstwo. Urząd w Warszawie. I nie mówię tu o kierowniczym stanowsiku.
                          • sol_13 Re: praca w budżetówce -dylematy 14.01.24, 10:40
                            Ok, no urzędy w Warszawie też mamy bardzo różne.
    • purchawka2020 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 09:48
      Mam podobne doświadczenia i w budżetówce pracuję od 5 lat. Miało być na chwilę i na przeczekanie, trudno mi się było przyzwyczaić do ilości głupot jakie tu panują.
      Mieszkam jednak w średnim mieście, gdzie nie ma korporacji i za wielu okazji do zarabiania lepszych pieniędzy więc zarobki są porównywalne co w prywatnych firmach gdzie pracowałam.
      Jeżeli chodzi o zarobki to dobrze jest gdy na niskopłatną prace w budżetówce człowieka stać - pracują tu żony przy dobrze zarabiającym mężu, małżonka ordynatora , wiele osób ma nieruchomości na wynajem ( w tym ja) lub dodatkową własną działalność ( w tym ja również).
      W budżetówce musiałam oduczyć się nadgorliwości i robienia wszystkiego na wczoraj.
      Są jasne procedury i wszystko jest jak dla mnie niepotrzebniw zawiłe ( obieg dokumetów, papierologia itd). DZięki temu odpowiedzialność się rozwadnia wink
      Dosyć często mi się nudzi - mam czas na lektury i ematkę. Przeszkadza mi też sztywność i dyscyplina pracy ( odsiadywanie dupogodzin , brak przerwy obiadowej i takie tam) oraz generalne dziadostwo ( stary i brzydki budynek, rozwalające się biurka i krzesła itd. , brak pokoju socjalnego, siermiężne kible).
      Zwolnienie czy urlop biorę kiedy chcę i w dowolnej ilości.
      Kasa wpływa regularnie ( a różnie bywało).
      O 15.30 zamykam interes i mam wszystko w dudzie.
      Generalnie - mam wszystko w dudzie wink
      Czasami mam paroksyzm, że może jeszcze bym spróbowała jakąś karierę robić ale szybko mi przechodzi.
      Dla matek z dziećmi jest to praca idealna.
      Dla takich jak my - tez jest niezła bo jak to mówią „z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie. popyt na święty spokój” .
      Życie jest gdzie indziej.
      • purchawka2020 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 09:49
        A, nie dotyczy wydziału podatków - tam się zapieprza.
        • runny.babbit Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 10:45
          Także ZUS. Kołowrotek na pełnej.
      • lewababa Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 09:58
        Dla takich jak my - tez jest niezła bo jak to mówią „z wiekiem spada zapotrzebowanie na zysk, a rośnie. popyt na święty spokój” .
        Życie jest gdzie indziej.

        no właśnie -takie mam podejście chybawink
        • maslova Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 10:07
          No ale tu chyba naturalne, sama powoli zmierzam w tym kierunku. Nawet ostatnio poszłam na dłuższe zwolnienie lekarskie (uzasadnione oczywiście), choć jeszcze do niedawna (a pracuje prawie 30 lat) nie pozwalam sobie na takie fanaberie 😏
      • iberka Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 13:22
        Budżetówka budżetówce nierówna. U mnie jest inaczej i marzę o zmianie
      • wrotek0 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 16:31
        Zależy jaki urząd i jakie stanowisko.
        Małe, ale prężnie rozwijające się miasto, około 100 pracowników i zasuw taki, że nie ma kiedy iść do kibla. Niektórzy muszą pracować po godzinach (są rzeczy, których nie zrobi się w ciągu dnia np. jakieś pomiary hałasu, czy pyłów) albo w soboty (obsługa imprez). DO tego udział w pracach Rady Miasta (dotyczy głownie szefów działów).
        Pensje słabe na szeregowych stanowiskach. Na kierowniczych lepsze, ale w porównaniu do prac w dużym mieście w pobliżu, to lichutkie.
        Odpowiedzialność duża - pieniądze publiczne i nie tylko.
    • alicia033 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 09:49
      lewababa napisała:

      > ale zakładam, że są jasno określone procedury

      yyyyyyyyyyy
      nie wiem, co napisać....
      To może tak: jeżeli trafi ci się ogarnięty przełożony/a to, jak wszędzie, może być o.k (wynagrodzenie to inna rzecz). Jak nie, to może być jak w sennym koszmarze. Łamanie przepisów prawa pracy naprawdę nie jest wyłączną domeną sektora prywatnego, w publicznym występuje w zbliżonym nasileniu.
      Jeśli Cię od strony kosztów utrzymania stać na podjęcie pracy w urzędzie, to idź spróbuj, bo czemu nie ale nie przywiązywałabym się do myśli, że to spokojna praca, z jasno określonymi procedurami...
      • maslova Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 10:04
        Dokładnie, to wszystko zależy od konkretnego pracodawcy, budżetówka nie jest scentralizowana 😏
        • triss_merigold6 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 10:07
          Standardowo ludzie do jednego worka wrzucają administrację samorządową i rządową.
          • maslova Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 10:15
            Wiem 😊 Ja pracuję w jednostce samorządowej i niejednokrotnie muszę uświadamiać niektórych pracowników, że tzw. podwyżki w budżetówce ich nie dotyczą 😏
          • profes79 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 12:18
            Ale nawet w ramach tego samego departamentu w zależności od naczelnika w jednym wydziale może być spoko a w drugim syf. Sam znam przypadki gdzie przełożony który miał nierówno pod sufitem doprowadzał do takiej rotacji ludzi, że w wydziale można było drzwi obrotowe zamontować.
    • maslova Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 09:50
      > Zastanawiam się czy jednak mnie to nie będzie mega frustrowało.

      Ale co konkretnie będzie cię frustrowało,? Mniejsze zarobki?
    • katie3001 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 09:57
      Zależy jaka budżetówka. Urząd czy szkolnictwo?
      • lewababa Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 10:01
        katie3001 napisała:

        > Zależy jaka budżetówka. Urząd czy szkolnictwo?

        urząd miasta
        wlaśnie sobie skaczę po necie i czytam opinie- większość pisze, ze źle, syf, słabo ..a jednak pracuje tam latami - coś jednak chyba się nie spina w takim razie?smile
        • maslova Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 10:11
          Ludzie ogólnie mają skłonności do narzekania na robotę 😊 Żeby nie było, też czasem należę do tej grupy, ale z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że gdziekolwiek będę pracować, będę miała powody do narzekania, a moja praca jednak ma dużo pozytywów. Więc pomarudzę sobie, ale zagryzam żeby i ciągnę dalej ten wózek 😏
        • clk Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 12:33
          Jeśli poczytam o mojej firmie w necie - obóz pracy wychodzi minimalnie.
          A zarobki są na bardzo dobrym poziomie, prawa pracy respektowane, urlopy, macierzyńskie etc. Wszystko w normie. Tak Czasami jest stresująco, tak czasami trzeba pracować. Nie wiem kto te opinie pisze
        • naturella Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 16:37
          Ja pracuję w Urzędzie Miasta. Mam tyle nadgodzin, że nie wiem kiedy odbierać smile Ale blisko, pensja na czas, dobra atmosfera. Choć czasem mam ochotę rzucić wszystko i udać się na długie zwolnienie. Wszystko zależy od Wydziału, choć dla mnie nie ma nadziei, ja od zawsze w promocji, a tam godziny pracy urzędu nie mają znaczenia.
          • premeda Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 16:58
            W miejskich czy gminnych to faktycznie jest pracy dużo i zależy jeszcze jak się trafi. No i na ogół słabe pensje, bo wszystko zależy od budżetu, a te wiadomo są różne. I łatwo utknąć, bo człowiek ma nadzieję, że po wyborach się zmieni i tak można pół życia przesiedzieć. No ale jest pewna pensja, 13-ka, świadczenia, nikt nie kwęka na l4, z urlopami różnie bywa bo terminy i trzeba planować, czasami trafiają się fajni współpracownicy, że i pomogą i podpowiedzą i coś ułatwia. Jak to w zyciu zależy jak się trafi.
            • naturella Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 18:30
              Dokładnie tak właśnie jest. Plusy i minusy. Pracowałam i w korpo, i w administracji rządowej, póki co pracuję w samorządzie już 5 rok, więc nie jest źle.
              • ponis1990 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 23:11
                Ja zmieniłam na samorządówkę z innej budżetówki ,gdzie zasuwałam i w weekendy przy najniższej bez niczego. Z plusów: super godziny pracy, nadgodziny baaaaaardzo rzadko. Są okresy nudy a są i zapier*dolu. Naczelnik akurat świetny, współpracownicy tez. Z tymi jasnymi wytycznymi czasem bym polemizowała smile A zarobki, heh, no tu sie nie zarobi jakos dużo, taki urok, choc i tak mam wiećej niż w poprzedniej robocie, i weekendy wolne.
        • skumbrie Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 18:30
          >większość pisze, ze źle, syf, słabo ..a jednak pracuje tam latami - coś jednak chyba się nie spina w takim razie?smile

          Zupełnie jak nauczyciele 😉
    • maslova Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 10:02
      Praca w budżetówce pracy w budżetówce nierówna. Znam kilka przykładów takich, jak purchawka, tzn. wyrabianie dupogodzin i okresowe nicnierobienie, a znam też wiele takich osób, które nie są w stanie wyrobić się w czasie ze swoją pracą przez nadmierne obciążenie obowiązkami, ciągłe zmiany przepisów i braki kadrowe. To drugie widać zwłaszcza w małych jednostkach, gdzie są pojedyncze stanowiska z danego zakresu, tzn. jedna księgowa, jedna kadrowa itp. W przypadku dłuższych absencji jest spory problem z zastępstwem za taką osobę, bo raczej trudno zatrudniać kogoś na zastępstwo na miesiąc czy dwa. Im bardziej rozbudowana struktura, tym pewnie łatwiej z podziałem obowiązków.
      Ale mam znajomą, która była księgowa w dużej spółce i w wieku 50 lat przeniosła się do budżetówki. Zarabia mniej, ale jak mówi, mimo że nie jest lekko, to i tak czuje sporo mniejsze obciążenie pracą niż u "prywaciarza".
    • klaramara33 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 10:07
      A spróbuj, zobaczysz, to ciepła posdka z małym rozwojem i dodatkowo biurokracją ,może się spodobać lub nie ,masz mało do stracenia.
    • alina460 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 11:15
      Wszystkie babki, które pracują w urzędach, rąk sobie nie wyrywają od pracy. Generalnie luz. Mają czas na drugi etat, także w czasie pracy. Zarobki takie sobie, ale nadrabiają 13-stkami. Tylko można trafić na mobingujących przełożonych i wtedy gorzej.
      • maslova Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 11:25
        > Wszystkie babki, które pracują w urzędach, rąk sobie nie wyrywają od pracy. Generalnie luz

        Tak, wszystkie. Wszystkie, jak jeden mąż, w każdym urzędzie, piją kawki i malują paznokietki, w międzyczasie przerzucając papiery z jednej kupki na drugą. Dodatkowo jeszcze sobie dorabiają w czasie pracy. I dlatego właśnie są takie problemy ze znalezieniem pracowników w wielu urzędach. Bo nikt nie lubi się w pracy nudzić.
        • alina460 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 11:31
          No i widzisz. Odpowiedziałaś sobie na pytanie 😆
          • maslova Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 11:52
            Tak, oczywiście.Musi być ci łatwo w życiu - takie proste schematyczne widzenie świata nie wymaga wiele wysiłku myślowego. Można bezrefleksyjnie rzucać w eter stereotypowe przekonania i jeszcze czuć z tego powodu radość i satysfakcję.
            • alina460 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 14:00
              Dodam, że osoby, które znam i pracują w urzędach, faktycznie pracują tam całe życie. To też o czymś świadczy. Jedna odeszła do prywatnej firmy, skuszona lepszymi zarobkami, ale szybko wróciła i to do tego samego urzędu.
              • maslova Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 14:09
                No i ok, życzę ci tak prostego i nieskomplikowanego widzenia świata, jaki przedstawiasz obecnie, aż do śmierci 😊 Takim ludziom łatwiej się żyje 😊
                • alina460 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 14:20
                  To nie "widzenie świata " tylko fakty 😜
                  • profes79 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 14:27
                    To są takie fakty, że jakby taka pańćia uważająca, że "Generalnie luz. Mają czas na drugi etat, także w czasie pracy" poszła do pracy w urzędzie ty by dała nogę po miesiącu najdalej.
                    • alina460 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 14:43
                      Jedna sprzedaje w urzędzie Avon, druga ogarnia księgowość wspólnot mieszkaniowych, trzecia rozlicza ludziom pit-y. Jako dodatkowe prace.
                      • premeda Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 15:58
                        No faktycznie Avon to taka praca że ho ho 🤦‍♀️
                      • profes79 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 16:26
                        Wiesz, na tej zasadzie to ja swego czasu też miałem dodatkową robotę. Po godzinach pracy, czego efektem dzień roboczy potrafił dla mnie mieć i 14h. Za wykonywanie drugiej roboty przy biurku w pracy to łeb by mi urwał każdy z przełożonych, kto by się o tym dowiedział.
                        A już Avonem mnie nie rozwalaj; na tej samej zasadzie jak gdzieś się pracodawca nie czepia to i w prywatnych firmach się to robi.
                        • alina460 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 16:53
                          No, ale to trzeba mieć CZAS, choćby na głupi Avon.
      • angazetka Re: praca w budżetówce -dylematy 13.01.24, 21:40
        Idź popracuj w naliczaniu podatków od nieruchomości.
      • little_fish Re: praca w budżetówce -dylematy 14.01.24, 11:32
        "Zarobki takie sobie, ale nadrabiają 13-stkami. " To ile tych trzynastek mają? Jak zarobki takie sobie to i trzynastka taka sama...
    • princesswhitewolf Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 11:35
      nie wiem jak sie pracuje w budzetowce w Polsce wiec sie nie wypowiem.
      Ale chcialabym zwrocic uwage na to ze ida niepewne czasy i jesli gdzies praca jest bezpieczniejsza to wlasnie w budzetowce.
      Sprawdz ile placa na emeryture i rozwaz calosc wraz z pensja
      • alina460 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 14:02
        Ale kto ma płacić na emeryturze? Pracodawca? Dziwnie piszesz 😆
        • princesswhitewolf Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 16:29
          Nie na emeryturze ale na emeryture. To bylo znane kiedys jako II filar, teraz nie wiem jak to sie nazywa
          • kk345 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 17:15
            Niom. Doskonała rada, milordzie, kniecznie niech wybierze taki państwowy urząd, który najwięcej płaci na II filar big_grin big_grin big_grin
            • princesswhitewolf Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 17:24
              Ojp...no to macie w Polsce totalnie beznadziejnie z emeryturami....nie wiedzialam ze jest tak zle ze nawet paru procent nie wplacaja. Wyrazy wspolczucia.
              • maslova Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 18:24
                > nie wiedzialam ze jest tak zle ze nawet paru procent nie wplacaja.

                A jednak kompletny brak znajomości tematu nie powstrzymał cię przed udzieleniem rady autorce wątku 😄
                • princesswhitewolf Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 22:12
                  Tak jak to bylaby szczegolowa rada.
                  • maslova Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 23:00
                    To była rada. Po prostu.
              • alina460 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 19:49
                Princess jak zwykle peron odjechał na tej emigracji 😆
              • kk345 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 20:44
                Paru procent czego, wypracowanego zysku pewnie, co? państwowy urząd? big_grin big_grin big_grin
                • princesswhitewolf Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 22:08
                  Kk345. Faktycznie realia polskie sa tragiczne w kwestii emerytury. Nawet w budzetowce. Przeciez w budzetowce nie oplaca sie zatem w ogole w PL pracowac...

                  Nie mowiac o pensji podstawowej tylko czyms porownywalnym do II filaru

                  W UK w budzetowce zarobki moze nie sa wielkie ale urzednicy panstwowi otrzymuja dodatkowo wklad w emeryture ( cos jak II filar) w wysokosci 27-30 procent wysokości ich zarobkow.

                  W szkolnictwie jest to mniej bo ok 24 proc...

                  Wiec zarobki w budzetowkach nie sa wysokie ale wklad w emeryture i wiele innych korzyści jest atrakcyjny.


                  Dla porownania w firmach komercyjnych jest to srednio 6 proc zarobkow dodatkow w poczet emerytury. Ale tez firmy farmaceutyczne np maja 12 proc. Przy czym pracownik.musi tez wlozyc wklad np 5 proc dodatkowo.
                  Prwien procent jest wymogiem panstwowym by pracodawcy wplacali na dodatkowa emeryture. Ile to juz zalezy od tego jaka firma.



                  • princesswhitewolf Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 22:11
                    Pierwsza z brzegu oferta z netu. Widzisz 27 proc?


                    No ale to faktycznie nie na temat tutaj
                • princesswhitewolf Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 22:09
                  Nie, nie zadnego zysku. Nie cuduj. Procent dodatkowy okreslany na podst wysokosci zarobkow
              • profes79 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 23:02
                Znaczy standard - nie masz pojęcia jak wygląda sytuacja w Polsce ale udzielasz szczegółowych rad co polski pracownik powinien zrobić.
                • princesswhitewolf Re: praca w budżetówce -dylematy 13.01.24, 00:47
                  A napisalam gdziekolwiek cos o tym ile ma zarabiac? I jeszcze szczegolowo? Lol

                • kk345 Re: praca w budżetówce -dylematy 13.01.24, 15:37
                  No standard, co zrobisz. Klasyczne "nie wiem, ale się wypowiem"
    • hosta_73 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 11:41
      To zależy gdzie trafisz, na jakiego przełożonego i jaki będziesz miała zakres czynności. Pracowałam na stanowisku, które nie miało zastępstwa. Jeśli mnie nie było, była 1 osoba, która jako tako orientowała się w tym co robię i jeśli było coś pilnego robiła to wisząc ta telefonie. Nosiłam pracę do domu podczas opieki nad dzieckiem, wpadałam do pracy "na chwilkę" by pilnie coś skończyć itp. Nie mogłam brać wolnego kiedy chciałam bo trzymały mnie terminy. Zmieniłam stanowisko i choć też mam ciągle jakieś terminowe sprawy to przynajmniej te daty są stałe i mogę sobie jakoś życie i pracę rozplanować. No i nie będę już sama bo przyuczam koleżankę.
      Wg mnie budżetówka może być dobra dla młodych kobiet planujących dziecko i z małymi dziećmi. Potem lepiej spadać i ewentualnie wrócić na niewymagające stanowisko przed emeryturą.
      Doceniam to co mam ale też trochę żałuję, że tak się tu zasiedziałam. Teraz to już doopa.
    • kanga_roo Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 12:11
      spróbuj, ale bywa różnie, od spokojnej, stabilnej, poukładanej pracy, przez zapieprz i ciągłe zawirowania, po intensywną, ale ciekawą pracę plus rozwój. wspólne jest tylko jedno: no nie zarabia się kokosów. natomiast płace są przewidywalne, premie i nagrody też, więc można sobie planować wydatki, nawet większe.
      samorząd płaci raczej lepiej niż gorzej, ale jest dość mocno podatny na wpływy zewnętrzne, czyli bywa, że są naciski ze strony mieszkańców na władze a władz na pracowników. myślę, że tu szczególnie obrywa ochrona środowiska, architektura i urbanistyka, infrastruktura. to nie są łatwe i przyjemne miejsca pracy.
    • hermenegilda_zenia_is_back Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 13:16
      Patrząc po ilości czasu i wpisow na forum, jakie zostawiają tutaj biurwy z urzędów typu triss, to idź śmiało - nie przepracujesz się
      • alina460 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 14:03
        O, właśnie 😆
      • roma2 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 14:53
        Właśnie mnie dziwiło kto ma tyle czasu aby tyle pisac
    • volta2 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 13:26
      Byłam dziś na rozmowie, budżetówka, o 14 nikogo nie było, nie wiadomo gdzie się podziało towarzystwo. Tak to ja też mogę pracować, choć niechętnie. ( U nas już zmierzch, piszę by się nikt przyczepił, że jeszcze drugiej nie ma) . Na dłuższą metę niskie zarobki są frustrujące i albo trzeba odpuścić, odpocząć, albo przygotować się do zmiany na coś lepszego.
      • alina460 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 14:44
        No i tak to wygląda. Praca adekwatna do zarobków i na odwrót
        • sylwianna2018 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 22:40
          Ale ty jesteś ograniczona. Moze np. wpadnij do ZUS. Zwłaszcza, że wakatów jest ogrom. A co kwartał wpada kolejna nowa rzecz. Właściwie to już nie jest Zakład Ubezpieczeń Społecznych a Socjalnych. ZUS stał się superurzędem ogarniającym sprawy ubezpieczeniowe, socjalne. Wciąż przy niedoborach kadrowych. Młode osoby wpadają na miesiąc, dwa i uciekają z krzykiem. 4350 zł brutto a roboty huk, nawet nikt nie ma czasu im dokładnie wytłumaczyć co mają robić bo gonią statystyki.całość opiera się na starej kadrze. Wbrew bredzeniom odchodzącej już prezeski to nie automaty ciągną ten bajzel a ludzie.
          Owszem są też ciut lżejsze wydziały ale nie takie jak opisujesz. Ważne by dobrze trafić z szefem i koleżankami w pokoju. Pracownik mając po 25 latach pracy 5500 - 6000 brutto jest zadowolony. Bo większość ma mniej. Jest 13, premie kwartalne, czasem dodatkowa nagroda.Nie ma stażowego. Sporo też presji, mobbingu, leczenia psychiatrycznego.
          Każdy urząd ma swoją specyfikę, inaczej jest w samorządzie inaczej w urzędach państwowych.
          A ty masz jakieś wyobrażenia o pracy w urzędzie chyba z czasów Barei.
          • alina460 Re: praca w budżetówce -dylematy 13.01.24, 08:09
            Nie wyobrażenia tylko koleżanki pracujące w urzędach 😜
      • evening.vibes Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 14:48
        volta2 napisała:
        > Byłam dziś na rozmowie, budżetówka, o 14 nikogo nie było, nie wiadomo gdzie się
        > podziało towarzystwo. Tak to ja też mogę pracować, choć niechętnie. ( U nas ju
        > ż zmierzch, piszę by się nikt przyczepił, że jeszcze drugiej nie ma)

        Myślę, że autorka nie szuka prazy u was w Rosji.
        • volta2 Re: praca w budżetówce -dylematy 13.01.24, 23:43
          Warszawa jest już w Rosji? szybko poszło, u nas jeszcze nie mówili w niusach
      • wrotek0 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 19:38
        u mnie niektóre urzędy w piątki pracują od 7 do 14, za to w poniedziałki od 9 do 18.
      • ivaz Re: praca w budżetówce -dylematy 13.01.24, 13:29
        Pewnie wiele osób pracuje zdalnie, w wielu urzędach praca zdalna jest wykonywana w 100%
    • miki.20105 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 14:49
      Ja po 28 latach pracy w budżetówce nie wytrzymałam i zwolniłam się. Za długo się tam zasiedziałam
    • natalyaxx Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 15:59
      Jak Twój mąż dobrze zarabia, to bym się nie zastanawiała tylko najlepiej byłoby się dowiedzieć jaka jest atmosfera. Moja koleżanka pracuje w UM w Warszawie i doświadcza takiego mobbingu, że jest na psychotropach i średnio sobie z tym wszystkim radzi, a też miało być spokojnie i też uciekła z korpo. Wiem, że o taki wywiad środowiskowy trudno, dlatego zaryzykuj, ale tylko jak macie kasę ,bo jeśli nie, to prędzej czy później niskie zarobki zaczną frustrować.
    • profes79 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 16:35
      Generalnie podsumuję tongue_out Wszystko zależy jak się trafi - i atmosfera, i przełożony, i ilość roboty, i procedury i inne kwestie okołopracowe. Nie przewidzisz - chyba, że masz możliwość podpytać jak się w danym miejscu pracuje. Dużo zależy od specyfiki danego działu (czasami masz stałą robotę; czasami zrywy zależne od terminów przeplatane okresami bez mała rozwiązywania krzyżówek; czasami nie ma kiedy taczek załadować.
      W budżetówce rozumianej jako urzędy co na ogół działa to kwestie pracownicze - urlopy, L4, macierzyńskie itd. Wszystko jest tak poformalizowane, że na ogół nie przejdą myki typu "nie dajemy urlopu przez dwa lata". Na ogół, bo podejrzewam, że w mniejszych urzędach gdzie wszystkim trzęsie burmistrz to może tak słodko nie być.

      Druga rzecz - praca w urzędzie nie oznacza braku rozwoju w porównaniu z korpo a co najwyżej inny jego kierunek. Jak każda robota ma swoją specyfikę głównie właśnie w kwestiach procedur, obiegu dokumentów itd.
      • ekstereso Re: praca w budżetówce -dylematy 13.01.24, 21:49
        Profes, wnioskuję, że pracujesz w urzędzie, a jawisz mi się właśnie jako profesjonalna, uprzejma osoba i, co jest tutaj niezwykle rzadkie, przyznajesz się jak czegoś nie wiesz. Zatem, jeżeli tacy są urzędnicy, to o rozwój nie ma co się martwić, zachodzi tam niewątpliwie ten proces.
    • koronka2012 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 17:03
      Całe życie pracuję w korpo i nikt kogo znam nie miał problemu ze zwolnieniami na dzieci, mam w biurze koleżanki które w naszym korpo urodziły 3,4 dzieci. Tak, czasem pracujemy po godzinach, ale odbieramy to sobie, wszyscy pracujemy zdalnie (co przy małych dzieciach ma niebagatelne znaczenie), mamy też elastyczne godziny pracy, nikt się nie czepia jak 1 września połowa ludzi po prostu przychodzi później bo idą na rozpoczęcie roku szkolnego, nikt się nie bulwersuje jak ktoś mówi “sorry nie wbije na spotkanie o 16:30 bo muszę odebrać dzieciaki z przedszkola”.

      Słowem to że do tej pory kiepsko trafiałaś w korporacjach nie jest żadną regułą. Praca w budżetówce może być fajna, z tym że zasadniczo najczęściej relatywnie słabo płatna i niestety obciążona ryzykiem wiecznych wojenek podjazdowych
      • sol_13 Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 22:11
        Miałam to samo pisać, wszystko zależy jak i gdzie się trafi, nie można uogólniać, że korpo to tyyyyle pracy i nadgodziny. Od początku -czyli od 2005- pracuję w korpo, już którejś z kolei. Praca prawie całkowicie zdalna (raz w tygodniu do biura a jak nie pojedziesz bo ci nie pasuje to też nikt nie zwraca uwagi), 8h, godziny do wyboru w czasie 07:00-17:00, jeśli są konieczne nadgodziny (sporadycznie) to płatne lub do odbioru. Nigdy nie pracowałam kilkanaście godzin dziennie ani w weekend. Chociaż przepraszam bywały wgrywki poprawek w nocy, wtedy chętnie się zgłaszaliśmy na dyzur bo za nockę sporo kasy. Pensja ok, premia roczna bardzo dobra, punkty na benefit, medicovery/luxmedy, dofinansowania do urlopów, kolonii, ppk. Na zwolnieniu nie byłam ze 3 lata bo nie chorowałam ja ani dzieci, ale nie ma żadnego problemu z L4, jak również macierzyńskim. Urlop w wakacje 2x2 tygodnie, bo tak potrzebuję.
        Nie zamieniłabym się nigdy na budżetówkę ani tym bardziej januszex.
        • simply_z Re: praca w budżetówce -dylematy 14.01.24, 11:15
          A jakie masz stanowisko?
          • sol_13 Re: praca w budżetówce -dylematy 14.01.24, 23:32
            Eksperckie, nie kierownicze.
    • pitupitt Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 18:18
      Jeżeli miałabyś szansę pracować w służbie cywilnej, to nie jest tak źle.
    • purchawkapuknieta Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 18:40
      W budżetówce pracuję dwa lata. Faktycznie kokosów nie ma (chyba, że akurat mamy projekty), ale jest totalny luz psychiczny w porównaniu do sektora prywatnego.
      Początkowo może być szok, dla kogoś zasuwającego, jak ty. W budżetówce naprawdę bywa czas na kawkę i paplanie w socjalnym - dla mnie to zawsze była legenda. Czasem wkurza olewanie spraw, odkładanie na kupkę i biurokracja. Ale nie próbuj tego zmienić, przegrasz big_grin
      Praca właśnie dla kogoś, kto już potrzebuje spokoju.
      • purchawkapuknieta Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 18:46
        A, zapomniałam dodać, pracuję na uczelni (administracja), mam świetnego przełożonego i super zespół, To chyba trochę zmienia big_grin
    • segregatorwpaski Re: praca w budżetówce -dylematy 12.01.24, 22:32
      Ciężko Ci odpowiedzieć. Na pewno mniejsza kasa niż korpo ale czy mniej pracy? Ustalone struktury? To ogromna niewiadoma, zależy jak trafisz. Z racji wykonywanej pracy mam okazję jeździć po samorządach , urzędach gmin, miast. Jest bardzo różnie. To samo stanowisko w jednym może być fuchą ciepłą posadką bo np określone zadania wykonują dwie ogarnięte, dobrze ze sobą współpracujące osoby, a w drugim daną działkę dostaje jedna osoba (bo np mniejszy urząd) ale spraw wcale nie jest połowę mniej, jest presja czasu, terminów, do tego szef idiota. Nie dowiesz się jak nie spróbujesz. Ci co piszą, że luz, wystarczy wysiedzieć osiem godzin malując paznokcie nie wiedzą co piszą. Może i jest garstka osób, które załapały się na takie cud-stanowisko albo raczej np są w danym urzędzie odpowiednio 'ustawione', od lat siedzą i niewiele robią bo np. mąż miejscowa gwiazda ginekologii 'obsługuje' gratis niemal całą żeńską obsadę kierowniczą (autentyczny przykład). Ale większość ludzi jednak ma co robić, często są to zadania żmudne, trudne, terminowe, wymagające wiedzy, ciężkie ze względu na naprawdę trudnych petentów, bezsensowne (ktoś wie, ze robi gównianą robotę do niczego niepotrzebną ale tego wymaga: wyższy organ, przepis albo szef idiota). Rządówkę znam z autopsji - zależy jak trafisz, problemy jak w samorządzie, kasa mała a wymagania że hoho. Nie polecam nigdzie stanowisk tzn obsługowych - praca z petentem, okienka, informacje itp!
    • 7katipo Re: praca w budżetówce -dylematy 14.01.24, 10:53
      Warto.
      Jeśli jesteś rzetelna, solidna, a jednocześnie szybko ogarniasz nowe rzeczy - odnajdziesz się.
      Z perspektywy mojej fabryki: nowy pracownik, który dowiedzie, że można na niego liczyć, to wielce cenny nabytek.
    • em_em71 Re: praca w budżetówce -dylematy 14.01.24, 12:30
      W "mojej budżetówce" nie ma pracy zdalnej, papiery są coraz bardziej ograniczane, ale pracy jest bardzo dużo i nie jest ona łatwa. Powiedziałabym, że dość obciążająca ze względu na terminy, zazwyczaj obszerną dokumentację, częsti źle przygotowaną, zawierającą błędy no i wieloaspektowość zagadnień. Dużo czytania, śledzenia, porównywania, weryfikacji, samodzielnej oceny. Trzeba też mieć kierunkowe wykształcenie i doświadczenie żeby w miarę bez stresu się poruszać po "terenie".O przepisach, procedurach nie wspominam. Kazdy organ wydający decyzje to ma. Pieniądze jak na budżetówkę nie najgorsze, ale obiektywnie takie sobie w odniesieniu do ciężaru gatunkowego spraw i włożonej pracy. Jak czytam, że koleżanki pracujące w urzędzie się nudzą, mają na wszystko czas, to szczerze zazdroszczę, ja tak nie mam. Mam za to często gęsto zaległy urlop, choć dyrekcja nigdy nie odmawia, a wręcz wypycha.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka