Dodaj do ulubionych

A taka sytuacja

14.01.24, 18:40
Jest małżeństwo, ona odkrywa zdradę męża i zaczyna się akcja-on obiecuje, że jak ona odejdzie i wynajmie sobie mieszkanie (pan ma swój dom) to on jej dołoży na życie. Pani nie za bardzo chce, ma najniższą krajową, lecz mąż nalega.
Z gadki chce płacić 2 k ale oczywiście nie płaci tyle a 500zl co miesiąc. Pani się wyprowadza, pan płaci przez 2 lata, przy czym po 2 latach wpłaca 200zl "bo nie ma więcej ".
Pani się czuje oszukana, większość jej wypłaty idzie na wynajem. Dzieci wspólnych brak. Rozwodu czy separacji też nie mają.
Pani na Pana ma tysiące dowodów na jego niewierność łącznie ze zdjęciami i filmikami.
Jednak ten układ pasował do tej pory.
Co byście zrobiły na miejscu tej pani?
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: A taka sytuacja 14.01.24, 18:44
      Poszukałabym lepszej pracy i zajęła się własnym życiem. Było minęło, trzeba iść na przód. No i rozwód by chyba nie był najgorszą sprawą.
      • slatynka85 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 18:51
        alpepe napisała:

        > Poszukałabym lepszej pracy i zajęła się własnym życiem. Było minęło, trzeba iść
        > na przód. No i rozwód by chyba nie był najgorszą sprawą.

        To nie Wawa, oni akurat mieszkają bardziej na wsi, takie małe przedmieścia. Tekst poszukać lepszej pracy jest w ich sytuacji niepoważny.
        • panna.nasturcja Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:00
          Ale pani zaraz wyląduje na ulicy jak nie będzie jej stać na wynajem a pan się rozwiedzie. Więc co proponujesz jak nie szukanie lepszej pracy?
          • kk345 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:47
            Niekoniecznie, jeśli jest jakiś majątek do podziału
        • leosia-wspaniala Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:11
          To z czego niby pan miał jej płacić te 2k, jak taka tam bieda?
        • hanusinamama Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:34
          Mieszkałm w małym mieście i jak najbardziej istnieją możliwosci różne pracy.
          • slatynka85 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:49
            hanusinamama napisała:

            > Mieszkałm w małym mieście i jak najbardziej istnieją możliwosci różne pracy.


            Ale dokładnie w tej miejscowości w której mieszka bohaterka tego wątku? Czy w twojej bańce małe miasteczko =każde małe miasteczko?
            • memphis90 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:11
              A pani musi mieszkać w tej konkretnej wiosce?
            • hanusinamama Re: A taka sytuacja 14.01.24, 22:48
              No to moze warto pomyśleć o przeniesieniu się. Wiecznie nie będzie żyć za kase od exa
            • fogito Re: A taka sytuacja 15.01.24, 09:29
              Rozwód i podział majątku . Pani wyjdzie na tym najlepiej, bo może oskarżyć go o zdradę. Szkoda, że nie zrobiła tego od razu. Baby to jednak guupie som.
        • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:34
          slatynka85 napisała:

          > alpepe napisała:
          >
          > > Poszukałabym lepszej pracy i zajęła się własnym życiem. Było minęło, trze
          > ba iść
          > > na przód. No i rozwód by chyba nie był najgorszą sprawą.
          >
          > To nie Wawa, oni akurat mieszkają bardziej na wsi, takie małe przedmieścia. Tek
          > st poszukać lepszej pracy jest w ich sytuacji niepoważny.


          Sorry, mieszkam na wsi, pracuje w Londynie i prowadzę własną firmę bo z jednej gołej pensji nawet dobrej nie utrzymałbym sama domu i dwójki dzieci. W życiu zadnego chłopa o nic nigdy nie prosiłam i nie proszę. Jak eks chce dawać, daje sam z siebie i jest super, a jak nie dawal przez lata jako samotna matka kupiłam dom, byłam w stanie utrzymać siebie, dwójkę dzieci i live on nanny. Po prostu przez kilka lat więcej pracowałam, a teraz firma sama się kręci z moim niewielkim nadzorem, eks płaci i mam partnera który lubi mnie rozpieszczać. Fajnie jest gdy się dostaje ale jeszcze fajniej gdy się jest niezależnym i dalej się dostaje. Szarpać się o fistaszki z eksem to nie na moje nerwy i poniżej mojej godności.
          • slatynka85 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:39
            sueellen napisała:


            > Sorry, mieszkam na wsi, pracuje w Londynie i prowadzę własną firmę
            Jako samotna matka kupiłam
            > dom, byłam w stanie utrzymać siebie, dwójkę dzieci i live on nanny.

            No to super masz sueellen 🙂 Ale to ty. Ty tak masz i ty masz wykształcenie, możliwości, chęci i siłę przebicia, żeby mieć prace w Londynie, kupić dom, utrzymać samej dzieci i nianie. Brawo
            Jednak wątek nie jest o tobie ani pt" jak sobie super radzę jako samotna mama ", tylko o mojej znajomej, która nie ma takich możliwości jak ty. Życie.
            • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:49
              slatynka85 napisała:

              > sueellen napisała:
              >

              > No to super masz sueellen 🙂 Ale to ty. Ty tak masz i ty masz wykształcenie, mo
              > żliwości, chęci i siłę przebicia, żeby mieć prace w Londynie,


              Jak się nie ma możliwości i wykształcenia, to trzeba je znaleźć. Google is free. A na YouTube jest wszystko z każdej dziedziny poza takimi zawodami w których trzeba mieć papier. Myślisz że w jaki sposób rozkręciłam firmę i zdobyłam nowe umiejętności? Z nieba mi to spadło?

              Żerowanie na innych oczywiście też jest opcja ale moim zdaniem najgorszą z możliwych.

              P.S. co ja powstrzymuje przed wyjazdem do miasta albo znalezieniem pracy z mieszkaniem choćby na drugim końcu Polski?
          • chatgris01 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:43
            Taaa, takie jak ty robią dobrze nieodpowiedzialnym misiom, którzy się migają od płacenia na własne dzieci. Łaski nie robią, to nie żadne fistaszki.
            • kot_filemon88 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:52
              Dokładnie, ja oczywiście podziwiam sueellen, ale z drugiej strony kobieta nie powinna odpuszczać alimentów.
            • hanusinamama Re: A taka sytuacja 14.01.24, 22:50
              Ale co miała robić? Płakać?
              Znam smaotne matki któe musiały zapierdalać bo ex był bardzo energiczny w unikaniu płącenia alimentów.
              Albo bardzo energicznie działał aby broń bosze nie były podniesione.
              Miały do wyboru siedzieć i płakać czekając na wpłaty od exa...albo same zadziałać
          • kk345 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:46
            > Jak eks chce dawać, daje sam z siebie i jest super, a jak nie dawal przez lata jako samotna matka kupiłam dom,

            Czyli uniosłaś się honorem i pozbawiłaś swoje dziecko dodatkowych środków na życie, a nieodpowiedzialnemu tatusiowi zapewniłaś aksamitne lądowanie?
            • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:57
              kk345 napisała:

              > > Jak eks chce dawać, daje sam z siebie i jest super, a jak nie dawal przez
              > lata jako samotna matka kupiłam dom,
              >
              > Czyli uniosłaś się honorem i pozbawiłaś swoje dziecko dodatkowych środków na ży
              > cie, a nieodpowiedzialnemu tatusiowi zapewniłaś aksamitne lądowanie?

              Nie. Akurat w moim przypadku pozwoliłam tatusiowi na reperację zdrowia i pozbieranie się po chorobie i nie naciskałam na to " ile jeszcze czasu potrzebuje" by stanąć na nogi tylko zakasalam rękawy. Teraz płaci sam z siebie, więcej niż oczekuję, bo czuje się mocno zobowiązany i wdzięczny za te wszystkie lata kiedy wzięłam całość na siebie i go nijak nie ciasnelam mimo, że lekko mi nie było. Nie wydaje tej kasy, odkładam wszystko dla dzieci na studia albo co tam będą potrzebowały w przyszłości.
              • kk345 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:05
                sueellen napisała:


                > > Czyli uniosłaś się honorem i pozbawiłaś swoje dziecko dodatkowych środków
                > na ży
                > > cie, a nieodpowiedzialnemu tatusiowi zapewniłaś aksamitne lądowanie?
                >

                > Nie. Akurat w moim przypadku pozwoliłam tatusiowi na reperację zdrowia i pozbie
                > ranie się po chorobie i nie naciskałam na to " ile jeszcze czasu potrzebuje" by
                > stanąć na nogi tylko zakasalam rękawy. Teraz płaci sam z siebie, więcej niż oc
                > zekuję, bo czuje się mocno zobowiązany i wdzięczny za te wszystkie lata kiedy w
                > zięłam całość na siebie i go nijak nie ciasnelam mimo, że lekko mi nie było. Ni
                > e wydaje tej kasy, odkładam wszystko dla dzieci na studia albo co tam będą potr
                > zebowały w przyszłości.

                No cóż, szlachetnie, pod warunkiem, ze gdybyś to ty potrzebowała wsparcia podczas poreperowania zdrowia, to pan przejąłby finansowanie i opiekę nad dziećmi.
                • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:21
                  kk345 napisała:

                  >
                  > No cóż, szlachetnie, pod warunkiem, ze gdybyś to ty potrzebowała wsparcia podcz
                  > as poreperowania zdrowia, to pan przejąłby finansowanie i opiekę nad dziećmi.

                  A widzisz, jestem po leczeniu raka i tak się składa że kiedy potrzebowałam długoterminową pomoc natychmiast dostałam i to właśnie od eksa. Nie musiałam prosić dwa razy.
            • vivi86 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:35
              I jaki piękny przykład, że od utrzymania byłych dzieci jest tylko kobieta. I ona z tegovjestvwyraznie dumna 🤦‍♂️
          • vivi86 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:32
            Nie wiem czy utwierdzanie ex w przekonaniu, że alimenty to prezentu to powód do chwały.
            • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:37
              vivi86 napisał(a):

              > Nie wiem czy utwierdzanie ex w przekonaniu, że alimenty to prezentu to powód do
              > chwały.

              Nie prezenty, ale ja tak je dziś traktuję. Mam wywalone na to czy płaci czy nie. Oczywiście, jeśli ma możliwości to oczekiwałabym że płacić będzie. Płaci więcej niż oczekuje. A ponieważ nie oczekiwałam niczego, dziś jest to kasa nadprogramowa która zostanie przekazana dzieciom kiedy dorosną.
              • kk345 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:45
                sueellen napisała:


                > Nie prezenty, ale ja tak je dziś traktuję. Mam wywalone na to czy płaci czy nie

                A dzieci też mają wywalone, czy ojciec uczestniczy w ich finansowaniu i wychowaniu?

                > . Oczywiście, jeśli ma możliwości to oczekiwałabym że płacić będzie.

                Łaski nie robisz, to kasa dzieci, nie jego i nie twoja.

                Płaci więcej niż oczekuje. A ponieważ nie oczekiwałam niczego, dziś jest to kasa nadprog
                > ramowa która zostanie przekazana dzieciom kiedy dorosną.

                I te same dzieci bez problemu zgadzają się na uszczuplenie tych środków, bo "tatuś nie płacił i trudno"
                I czy tatuś zasypał już tę dziurę, która powstała, kiedy nie płacił?
                • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 22:23
                  kk345 napisała:


                  >
                  > Łaski nie robisz, to kasa dzieci, nie jego i nie

                  Jaka kasa ? Tej której nie miał gdy chorował i nie pracował?

                  > I te same dzieci bez problemu zgadzają się na uszczuplenie tych środków, bo "ta
                  > tuś nie płacił i trudno"
                  > I czy tatuś zasypał już tę dziurę, która powstała, kiedy nie płacił?


                  Wybacz, ale nie konsultuje z małoletnimi spraw finansowych ani tego jak zarządzam pieniędzmi swoimi i ich ( od ich ojca, dziadków, etc). Myślę że krzywda im się nie dzieje i nigdy nie zadziała. Twoim zdaniem lepiej by było abym tę kasę przepuściła na głupoty zamiast dać im zastrzyk finansowy gdy będą wyfruwać z gniazda, czy jak bo nie rozumiem. I tak się czasem dzieje że któryś z rodziców mimo najlepszych chęci okresowo lub stale obiektywnie nie ma możliwości finansowania swych dzieci. Choroba nie wybiera a wypadki chodzą po ludziach. Tak jak napisałam, kiedy może to płaci sumiennie na czas i więcej niż się od niego oczekuje. Ale gdy nie mógł to nie mógł. Z pustego i Salomon nie naleje. Jeden rodzic w takiej sytuacji zacznie aplikować po zasiłki i żebrać po organizacjach charytatywnych czy innych szlachetnych paczkach narażając się na podsmiechujki ze strony emateczek. Inny zakasa rękawy i weźmie się do roboty by utrzymać rodzinę. Ja należę do tych drugich.
                  • kk345 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 22:47
                    sueellen napisała:

                    > kk345 napisała:
                    >
                    >
                    > >
                    > > Łaski nie robisz, to kasa dzieci, nie jego i nie
                    >
                    > Jaka kasa ? Tej której nie miał gdy chorował i nie pracował?
                    >
                    Tak, ta. Stąd moje pytanie, czy w razie twojej choroby przejąłby bezproblemowo utrzymanie i opiekę nad dziećmi, czy wie, ze matka-bohaterka ogarnie, choćby na nos padła? Ale chyba i tak nie zrozumiesz mojego pytania, bo jesteś dumna z tego swojego bohaterstwa- a i panu jest wygodnie, ze ktoś z niego zdejmuje odpowiedzialność i jest mu wdzięczny, że płaci coś, co należy się dzieciom jak psu zupa.

                    No ale ja pamiętam watki sprzed lat o panu, wiec już o nic więcej nie zapytam.
                    • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:06
                      kk345 napisała:

                      >

                      > Tak, ta. Stąd moje pytanie, czy w razie twojej choroby przejąłby bezproblemowo
                      > utrzymanie i opiekę nad dziećmi, czy wie, ze matka-bohaterka ogarnie,

                      Przecież napisałem wyżej, że trzy lata raka leczyłam i tak, przejął. Przez 5 miesięcy podczas chemii nie musiałam robić nic. Zajmowałam się wyłącznie sobą, a dzieci widywałam gdy czułam się dobrze, ale niczego nie musiałam wokół nich ogarniać.
                      • ikoniecikropka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:17
                        Wbrew pozorom, choć to rzadkość, ludzie mogą się rozstać w cywilizowany sposób i łatwo dochodzić do porozumienia po rozwodzie i to w wielu kwestiach. Wbrew pozorom bojowa postawa i złe nastawienie po usłyszeniu różnych historii może to w założeniu skomplikować, a takie pokutuje. Od razu się stroszymy, zakładając złą wolę, że jak rozwód, że jak zdrada, to pan zlekceważy obowiązki wobec dzieci itd. Naprawdę sytuacje są różne, partnerami można być w rozmaitych relacjach i nie zawsze każdy facet to świnia, a gdy takie założenie się przyjmie, można zaszkodzić samemu sobie. Wiem i doskonale rozumiem, suellen, o czym tu mówisz.
    • demodee Re: A taka sytuacja 14.01.24, 18:45
      A mają małżeńską wspólnotę majątkową?
      • slatynka85 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 18:52
        demodee napisała:

        > A mają małżeńską wspólnotę majątkową?

        A tego to nie wiem. A to nie jest równoznaczne z małżeństwem? Rozdzielności na pewno nie maja.
        • ikoniecikropka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 18:58
          Nie jest równoznaczne, kwestia wyboru.
        • demodee Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:01
          Jeśli nie mają rozdzielności, to z automatu mają wspólnotę.

          No więc ja bym się nie decydowała na rozwód. Wprowadziłabym się z powrotem do męża i korzystała z jego nieruchomości, ruchomości i gotówki, jako prawowita żona.

          Jeśli "tych trzecich" jest wiele, to by mi to nie przeszkadzało, ważne, ze nie ma jakiejś kobiety, w którą mąż jest zaangażowany. Oficjalnie próbowałabym "ratować małżeństwo", a tak naprawdę korzystałabym z życia.
    • ga-ti Re: A taka sytuacja 14.01.24, 18:48
      Znam historię, że pani nie wniosła o rozwód, bo pan prosił, w grę wchodził spory majątek. Ale pani finansowo się krzywda nigdy nie działa. Pan zdradzacz, ale honorowy 😁

      W Twojej historii motywów pani nie znam. Dziwne, że dla 500 zł pani się zgodziła.
    • alex_vause35 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 18:50
      Rozumiem, że pani 2 lata wisi na panu i oczekuje kasy, bo albo się nie rozliczyli ze wspólnego majątku, albo jest poważnie chora?
      Co bym zrobiła na jej miejscu - zaczęłabym od uświadomienia sobie, że ma wielki atut w porównaniu do wielu porzuconych żon: nie ma dzieci. Nie musi więc utrzymywać nikogo ze swojej najniższej krajowej i śmiesznych alimentów. Nie ma ograniczeń czasowych, logistycznych, nikogo pod opieką. Może zrobić ze swoim życiem i pracą, co tylko chce.
    • m_incubo Re: A taka sytuacja 14.01.24, 18:56
      slatynka85 napisała:
      .
      > Co byście zrobiły na miejscu tej pani?

      Pi.rdolnęłybyśmy się w łeb, może jakieś szare komórki się ockną.
    • ikoniecikropka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 18:56
      Pan ma swój dom, czyli nie było wspólności majątkowej, to dosyć logiczne. Nie rozumiem natomiast, dlaczego pan ma płacić byłej żonie przez tyle lat i to w bezdzietnym związku. Alimenty na żonę są zdaje się wyłącznie czasowe i zasądzane, podkreślam - zasądzane, a nie umówione na słowo honoru. I to tylko, gdy rozwód znacząco ma obniżyć standard życia współmałżonka. Chodzi ponoć o danie współmałżonkowi czas na poprawę swojej sytuacji materialnej. Z mojej wiedzy wynika, że dzieje się tak głównie gdy jedna strona poświęciła swoje życie zawodowe w całości lub w dużej części wychowaniu potomstwa, podczas gdy druga gromadziła majątek i mniej czasu poświęcała dzieciom. Pani wspomina o zdjęciach dopiero teraz, a wcześniej układ jej pasował. To niestety się mści, bo wynika z tego, że przy rozwodzie nie poruszyła tematu zdrady, więc nie było orzekania o winie. Tym bardziej, już z prawnego punktu widzenia, i mojej jakiejś, choć nie fachowej wiedzy, wynikałoby, że pan pani nie jest nic winien. Bolesne, ale chyba niestety tak to wygląda.
      • panna.nasturcja Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:03
        Nieprawda. Mogła być wspólnota majątkowa a dom mógł być przedślubny lub odziedziczony. Nie masz podstaw do swojego wniosku.
        Po drugie żona nie jest była, państwo są małżeństwem i połowa dochodu pana należy do pani.
        Przeczytaj post założycielski ze zrozumieniem - tam nie było rozwodu.
        • ikoniecikropka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:10
          A fakt, nie doczytałam, a może wyparłam, bo trochę mi się w głowie nie mieści brak rozwodu w takiej sytuacji. W takim razie warto do niego doprowadzić, a tak czy siak, niezależnie od rozwodu, próbować stanąć na nogi, bo nawet jeśli mężowi zasądzą alimenty, to wieczne nie będą.
      • kot_filemon88 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:05
        Ja uważam że należy jej się zadośćuczynienie za lata zdrad. Dzieci nie mają tu nic do rzeczy. Zdradzacz powinien płacić do kolejnego małżeństwa żony.
        • panna.nasturcja Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:08
          Prawo uważa inaczej. A pani nie może wyjść ponownie za mąż gdyż nadal jest żoną opisanego pana.
          • demodee Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:11
            Tej pani rozwód się kompletnie nie opłaca.
            • kot_filemon88 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:29
              Niby się nie opłaca, ale nie zmusi przecież męża żeby dzielił się z nią pieniędzmi, skoro nawet nie wywiązał się z umowy między nimi.
              • demodee Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:37
                > ale nie zmusi przecież męża żeby dzielił się z nią pieniędzmi

                Jeśli są małżeństwem, to przecież ma obowiązek łożyć na potrzeby rodziny. (On prawdopodobnie kasę wydaje na te lafiryndy). Czy można wystąpić o alimenty będąc w związku małżeńskim?
                • kot_filemon88 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:50
                  O, też mnie to interesuje 😅
                  • chatgris01 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:59
                    Można wystąpić do sądu o płacenie przez współmałżonka na zabezpieczenie potrzeb finansowych rodziny, ale nie wiem, czy bez dzieci też (chyba że ten występujący współmałżonek nie ma żadnego dochodu?)
                    • turbinkamalinka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:22
                      chatgris01 napisała:

                      > Można wystąpić do sądu o płacenie przez współmałżonka na zabezpieczenie potrzeb
                      > finansowych rodziny, ale nie wiem, czy bez dzieci też (chyba że ten występując
                      > y współmałżonek nie ma żadnego dochodu?)
                      >

                      Nie jestem pewna. Pan wprawdzie zdradzał ale pani wyprowadziła (a przeciez mogła mieszkać z mężem) się dobrowolnie, przez ponad 2 lata nie zrobiła nic aby swoje sprawy uregulować, pan dobrowolnie jej placił. Można nawet powiedzeć że on się starał ratować małżeństwo smile Nie wiem czy pani nie tylko strzeliła sobie w kolano ale również odrąbała rękę.
                      • panna.nasturcja Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:25
                        Pan jej nie płacił, ich pieniądze są wspólne.
                        • turbinkamalinka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:57
                          panna.nasturcja napisała:

                          > Pan jej nie płacił, ich pieniądze są wspólne.

                          Z pieniędzmi które zarabia pan jest chyba taki problem że pani dostępu do nich nie ma. Choćby pani tupała nóżką nie jest w stanie zmusić pana do płacenia. Zauważ że nawet jakby pana coś trafiło to dostęp do konta będzie miała dopiero po sprawie spadkowej. Więc te wspólne pieniądze są tylko w teorii.
                          • panna.nasturcja Re: A taka sytuacja 14.01.24, 22:56
                            Oczywiście, że nie. Pozew o zabezpieczenie rodziny lub rozwód i podziała mienia, w tym pieniędzy na kontach.
                            • turbinkamalinka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:17
                              panna.nasturcja napisała:

                              > Oczywiście, że nie. Pozew o zabezpieczenie rodziny lub rozwód i podziała mienia
                              > , w tym pieniędzy na kontach.
                              Serio uważasz że wykształcony dobrze zarabiający facet ożenił się z babką po zawodówce? Bardziej obstawiam że oszczędności wielkich nie ma wszelkie mienie to 10 letni samochód i sprzęty do domu kupowanie jak stary się zepsuje smile
                              • szpil1 Re: A taka sytuacja 15.01.24, 06:01
                                turbinkamalinka napisała:

                                > panna.nasturcja napisała:
                                >
                                >
                                > Serio uważasz że wykształcony dobrze zarabiający facet ożenił się z babką po za
                                > wodówce?

                                Niżej jest wyjaśnione, że żona to babka z zawodu cukiernik, pracuje w fabryce części samochodowych, języków obcych nie hu hi i jest ledwo gramotna wg autorki 🙂. Ale z jakiegoś tajemniczego powodu jak się z nią pan rozwiedzie to stanie się niesamowitym zagrożeniem dla kochanki na wysokim stanowisku 😁.
                      • slatynka85 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:27
                        turbinkamalinka napisała:

                        Można nawet powiedzeć że on s
                        > ię starał ratować małżeństwo smile Nie wiem czy pani nie tylko strzeliła sobie w k
                        > olano ale również odrąbała rękę.

                        Pan dalej spotyka się z panią z którą zdradził /zdradza żonę. Raczej małżeństwa ratować nie chce, choć uj go wie, ja bym za żadnego faceta sobie ręki nie odrąbała 🤣
                        • kot_filemon88 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:34
                          A dlaczego się nie rozwiedzie w takim razie? Nowej nie przeszkadza, że gość ma formalnie żonę?
                          • slatynka85 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:47
                            kot_filemon88 napisał(a):

                            > A dlaczego się nie rozwiedzie w takim razie? Nowej nie przeszkadza, że gość ma
                            > formalnie żonę?

                            Oni są już sporo wiekowi, to nie trzydziestolatkowie - jak mąż fiknie, to ona ma cześć domu po nim i emeryturę niemałą. Jak się z nim rozwiedzie - nic.
                            Co do nowej pani to nie wiem, widocznie jej nie przeszkadza, bo już są długo razem
                            Ona jest na dość znaczącym i wysokim stanowisku i żona jej kochanka mogłaby jej po prostu zaszkodzić bardzo(ale nie mogę podawać szczegółów) . Może dlatego ta sytuacja taka jest.
                            • kot_filemon88 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:54
                              A napiszesz ile mają mniej więcej lat, tzn jak bardzo sa wiekowi? Po 40 czy po 50.
                              • slatynka85 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:15
                                kot_filemon88 napisał(a):

                                > A napiszesz ile mają mniej więcej lat, tzn jak bardzo sa wiekowi? Po 40 czy po
                                > 50.

                                Pani po 40 ,pan po 50. Kochanka pana po 30.
                                Taki w sumie standard ematkowy
                                • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 22:44
                                  slatynka85 napisała:

                                  > kot_filemon88 napisał(a):
                                  >
                                  > > A napiszesz ile mają mniej więcej lat, tzn jak bardzo sa wiekowi? Po 40 c
                                  > zy po
                                  > > 50.
                                  >
                                  > Pani po 40 ,pan po 50. Kochanka pana po 30.
                                  > Taki w sumie standard ematkowy


                                  Wiekowa po 40?? Kurczę, ja się czuję młodą siksa a też jestem po czterdziestce. I co ona przez te lata w życiu robiła poza wiszeniem na mężu?
                            • szpil1 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:28
                              slatynka85 napisała:



                              > Co do nowej pani to nie wiem, widocznie jej nie przeszkadza, bo już są długo ra
                              > zem
                              > Ona jest na dość znaczącym i wysokim stanowisku i żona jej kochanka mogłaby jej
                              > po prostu zaszkodzić bardzo(ale nie mogę podawać szczegółów) . Może dlatego ta
                              > sytuacja taka jest.

                              I zaszkodziłaby jej dopiero po rozwodzie? A nie teraz, kiedy ciągle jest formalnie żoną? Przecież to nie ma sensu.
                              • ikoniecikropka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:35
                                Dobre pytanie, tym bardziej, że poniżej chyba jest mowa o tym, że to nie jest pani na intratnym stanowisku. Dziwne też, że kochanka może zaszkodzić żonie w małej miejscowości. Czegoś mi w tej układance brakuje, no ale różnie układają się rzeczy, a autorka wątku może nie chce mówić wszystkiego albo nie wie wszystkiego.
                                • chatgris01 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:37
                                  Ja zrozumiałam, że to żona może zaszkodzić kochance...
                                  • ikoniecikropka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:39
                                    To pewnie ja dzisiaj jakaś nieprzytomna jestem, bo nawet braku rozwodu nie zauważyłam w początku. Przepraszam, okulary albo lepszy sen mi potrzebne.
                                  • szpil1 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:44
                                    chatgris01 napisała:

                                    > Ja zrozumiałam, że to żona może zaszkodzić kochance...
                                    >

                                    Ja też tak zrozumiałam. Ale zaszkodzi dopiero jak już będzie byłą żoną. I to mimo tego, że jest marnie wykształcona, ze słabą pracą i w dodatku ledwo się posluguje językiem polskim. Teraz jedyne co może to oczekiwać pieniędzy od męża. Nic innego pani zdradzona i oszukana zrobić nie może.
                                • szpil1 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:45
                                  ikoniecikropka napisał(a):

                                  >autorka wątku może nie chce mówić wszystkiego albo nie wie wszystkie
                                  > go.

                                  Albo opowiada historię, która zdarzyła się nikomu i nigdzie.
                            • ikoniecikropka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:21
                              Jestem dinozaurem, jeśli te ponad czterdzieści, które ma pani to mocna wiekowość. Jeszcze wiele może.
                        • turbinkamalinka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:59
                          slatynka85 napisała:

                          > turbinkamalinka napisała:
                          >
                          > Można nawet powiedzeć że on s
                          > > ię starał ratować małżeństwo smile Nie wiem czy pani nie tylko strzeliła sob
                          > ie w k
                          > > olano ale również odrąbała rękę.
                          >
                          > Pan dalej spotyka się z panią z którą zdradził /zdradza żonę. Raczej małżeństwa
                          > ratować nie chce, choć uj go wie, ja bym za żadnego faceta sobie ręki nie odrą
                          > bała 🤣

                          Ja tylko piszę jak można to przedstawić. A nie o stanie faktycznym. Bo jesli nie jest to twoja historia to punkt widzenia zależy od osoby opisującej problem
        • ikoniecikropka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:10
          Uważać można wiele, ale prawo jest jakie jest.
          • is-laura Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:07
            Żona ma prawo mieszkać w domu męża. Niech wraca do domu i korzysta ze wspólnego majątku
          • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:16
            ikoniecikropka napisał(a):

            > Uważać można wiele, ale prawo jest jakie jest.

            Owszem, i jeśli popatrzeć na to od strony prawnej to p*dolisz. PAŃSTWO ROZWODU ANI SEPARACJI NIE MAJĄ. Tu nie ma byłej żony więc nie stosuje się prawa o byłych żonach.
            Jeśli zatem nie mają intercyzy, to połowa jej zarobków jest jej męża i vice versa. Reszta majątku nabytego w czasie małżeństwa czy oszczędności również.
            • kot_filemon88 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:26
              Teraz tylko pytanie brzmi jak ona ma się dostać do tego jego majątku czy wypłaty. To nierealne.
              • ikoniecikropka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:29
                Oczywiście, że nierealne, jedyny sposób to rozwód, a i on nie gwarantuje chyba w takim układzie zbyt wiele, ale muszebosieudusze musiała pojechać wulgaryzmem, bo by się udusiła.
                • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:39
                  Nie wiem, my się znamy z reala i na jakiś odcisk ci nadepnęłam czy co? Od trzech dni się do mnie dopieprzasz, czyżbym w końcu się psychofanki doczekała?
                  • ikoniecikropka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:46
                    Nie życzę sobie po prostu wulgaryzmów w wypowiedziach do mnie lub mnie cytujących, po prostu. To nie jest wielkie życzenie, tylko obowiązująca norma społeczna, związana z kulturą osobistą, tym bardziej obowiązująca, jeśli się nie znamy z reala i wódki razem nie piłyśmy. Jeśli chcesz być merytoryczna, nie używaj takich słów, bo przysłaniają sens wypowiedzi, kulturalny człowiek i dojrzały to wie. Nie traktuje się ekspercko kogoś, kto jak, ekhem, ekspertka się nie wyraża, a jak spod budki.
      • anorektycznazdzira Re: A taka sytuacja 15.01.24, 13:14
        "Pani wspomina o zdjęciach dopiero teraz, a wcześniej układ jej pasował. To niestety się mści, bo wynika z tego, że przy rozwodzie nie poruszyła tematu zdrady, więc nie było orzekania o winie. "
        O czym bredzisz, skoro w poście startowym napisano jak krowie na rowie, że nie ma rozwodu ani nawet separacji?
    • zerlinda Re: A taka sytuacja 14.01.24, 18:57
      Wniosek że jeżeli ktoś zarabia najniższa krajową to lepiej nie sprawdzać, czy mąż zdradza. Zwłaszcza jak się mieszka w jego domu, na głębokiej wsi i nie ma chęci zmienić pracy na lepiej płatną.
    • gryzelda71 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:03
      A czemu nie mają rozwodu? Pani głupiutka....
      • primula.alpicola Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:08
        Albo mądrutka.
        Nadal jest współwłaścicielką tego co wspólnie, jako małżeństwo, posiadają.
        • panna.nasturcja Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:08
          Ale dala panu czas by majątek ukrył.
          • kot_filemon88 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:29
            Można coś takiego zrobić?
            • kk345 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:51
              Ty serio pytasz? Tuż obok masz wątek pani, która na żadanie męża ma schudnać, łaskawca nawet da jej kasę na fryzjera, ale już do wyciągów bankowych pani dostępu nie ma. Ile jest takich pań, które nie dbają o własne interesy?
              • vivi86 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:52
                Masz Link?
                • chatgris01 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:56
                  To chyba ten forum.gazeta.pl/forum/w,567,177179270,177179270,Isc_czy_nie_Co_byscie_zrobily_.html
                  • kk345 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:58
                    Tak, ten, nie zauważyłam pytania, dzięki.
              • hanusinamama Re: A taka sytuacja 15.01.24, 10:59
                Masa ale to nie tłumaczy tej twojej. Najwyższa pora zabrać sie za swoje życie i zarobić na siebie.
        • m_incubo Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:11
          O ile po tylu latach coś posiadają. Równie dobrze może posiadać długi.
          Takie niedomkniete sprawy spektakularnie się mszczą.
        • gryzelda71 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:27
          Coś nie wydaje mi się, że coś posiadaj.
    • mamtrzykotyidwato5 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:08
      Niech się wprowadzi do pana.
      Skoro jest żoną, to ma prawo mieszkać przy mężu, a mąż nie ma prawa jej wyrzucić.
    • szmytka1 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:10
      Rozwód z orzeczeniem o winie i alimentami
      • m_incubo Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:11
        A dlaczego z orzeczeniem o winie? Dwa lata później jej się przypomniało, że mąż winny?
        To tak nie działa.
        • szmytka1 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 22:41
          Jak nie działa. Rozklad pożycia nastapil z winy pana zdradzacza.
          • hanusinamama Re: A taka sytuacja 14.01.24, 22:53
            Gdzie w PL dostaje się alimenty na żonę?
            Pani musiałaby nie być zdolna do pracy...
            • ikoniecikropka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:26
              Nie aż tak, że niezdolna, ale na przykład dotychczasowo obarczona wychowaniem dzieci na pełen etat i potrzebować czasu na poukładanie sobie samodzielnego życia. A tu dzieci nie ma.
            • fogito Re: A taka sytuacja 15.01.24, 09:32
              Wszędzie gdzie jest wina męża i niedostatek pani.
              • hanusinamama Re: A taka sytuacja 15.01.24, 10:34
                Pokaż mi wyrok sądu z alimentami - to wszędzie.
                Alimenty to nie kara za zdradę przypominam.
                • fogito Re: A taka sytuacja 15.01.24, 12:05
                  Nie mam takiego 😜 ale znam panie, które takie alimenty mają. Byłam też świadkiem w takiej sprawie. I alimenty jak najbardziej zdradzań pani dostała 2 tys plus podział majątku,
                  • hanusinamama Re: A taka sytuacja 15.01.24, 13:49
                    Akurat byłaś świadkiem. Jaki fart...
      • hanusinamama Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:36
        Z jakiej racji alimentami? W Polsce żóna dostaje na siebie alimenty? To nie USA
        • ikoniecikropka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:41
          Może dostać, ale czasowe i wyjątkowych przypadkach, pisałam wyżej.
          • demodee Re: A taka sytuacja 14.01.24, 19:46
            No to oprócz sądu można opowiedzieć wszystko rodzinie - może ona wpłynie na męża, żeby chociaż kasą się dzielił?
          • panna.nasturcja Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:13
            Nie dostanie, bo nie będzie rozwodu z orzeczeniem wyłącznej winy pana skoro pani się wyprowadziła dobrowolnie i nie prowadzi z mężem wspólnego życia.
            • slatynka85 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:21
              panna.nasturcja napisała:

              > Nie dostanie, bo nie będzie rozwodu z orzeczeniem wyłącznej winy pana skoro pan
              > i się wyprowadziła dobrowolnie i nie prowadzi z mężem wspólnego życia.


              Ona się nie wyprowadziła dobrowolnie, mąż po prostu w "białych rękawiczkach" ją wywalił, mamiąc, że będzie jej dokładał do czynszu.
              Jej czynsz to ponad 2 tysiące a pani ma najniższa krajową, dlatego nie chciała się wynieść, no ale pan nalegał
              • szpil1 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:32
                slatynka85 napisała:

                >
                > Ona się nie wyprowadziła dobrowolnie, mąż po prostu w "białych rękawiczkach" ją
                > wywalił, mamiąc, że będzie jej dokładał do czynszu.
                > Jej czynsz to ponad 2 tysiące a pani ma najniższa krajową, dlatego nie chciała
                > się wynieść, no ale pan nalegał

                A jak pani to udowodni?
              • kk345 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:50
                Cos ci się narracja sypie, bo wychodzi na to, że pani bez problemu z tej najniższej krajowej opłaca sobie to mieszkanko, przy niewielkiej (500 zł) pomocy finansowej pana. Chłop się nieźle ustawił, żona mieszkająca z nim kosztowałaby go wielokrotnie więcej, a tu spokój za 5 stówek ma, ekonomicznie mu to wychodzi.
              • hanusinamama Re: A taka sytuacja 14.01.24, 22:52
                Dobrowolnie. Dała się kupić kasą. Tak to niestety jest jak się jest zaleznym finansowo od faceta.
              • panna.nasturcja Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:00
                Ale ona tego w sądzie nie udowodni, więc nie masz szans na rozwód z jego wyłączną winą.
    • mid.week Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:05
      To sie nadaje do Sprawy dla Reportera
    • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:25
      Pani znajduje lepszą pracę i zaczyna zarabiać tyle by ją było stać zamiast żerować na eksie albo znaleźć sobie nowego jelenia który będzie ją utrzymać. Serio, halo xxi wiek mamy. Kobieta nie ma dzieci, dlaczego pan eks ma ją utrzymać? A gdy u to było w drugą stronę i to ona go kopnęła też uważałabys że ma płacić panu który łaskawie się wyprowadził z jej domu po rozwodzie?
      • chatgris01 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:49
        sueellen napisała:

        > Pani znajduje lepszą pracę


        Pani nie mieszka pod Londynem i nie jest wykształconą specjalistką. Zejdź na ziemię, bo znów ci balon odlatuje.
        • cegehana Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:00
          Balon to odleciał komuś, kto myśli, że ktoś będzie do usranej śmierci utrzymywał kobietę, którą nie żyje, lata po ustaniu związku. Ta historia się kupy nie trzyma.
          • kk345 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:04
            cegehana napisał(a):

            > Balon to odleciał komuś, kto myśli, że ktoś będzie do usranej śmierci utrzymywa
            > ł kobietę, którą nie żyje, lata po ustaniu związku. Ta historia się kupy nie tr
            > zyma.
            Ale ten związek akurat trwa, państwo są mażeństwem
            • cegehana Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:08
              Akurat trwanie małżeństwa nie oznacza że mąż ma obowiązek opłacać zonie najem albo w ogóle wpłacać cokolwiek na jej konto. Miałby, gdyby ona popadła niedostatek i uzyskała alimenty. Może iść do sądu i uzasadnić, że jest jej w trwającym małżeństwie potrzebne osobne gospodarstwo domowe i osobne mieszkanie na które je nie stać. Jak sąd to klepnie to dostanie.
            • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:12
              kk345 napisała:

              > cegehana napisał(a):
              >
              > > Balon to odleciał komuś, kto myśli, że ktoś będzie do usranej śmierci utr
              > zymywa
              > > ł kobietę, którą nie żyje, lata po ustaniu związku. Ta historia się kupy
              > nie tr
              > > zyma.
              > Ale ten związek akurat trwa, państwo są mażeństwem


              No i co z tego? Ma teraz wracać do domu męża? A gdyby to Tobie sie się tak eks wciskał którego wykopalas z własnego domu po dziadkach? Państwo się rozstali, z papierem czy bez to eks. Kobieta jest dorosła, niechaj poprawi koronę i się ogarnie.
              • kk345 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:21
                sueellen napisała:

                > kk345 napisała:
                >
                > > cegehana napisał(a):
                > >
                > > > Balon to odleciał komuś, kto myśli, że ktoś będzie do usranej śmier
                > ci utr
                > > zymywa
                > > > ł kobietę, którą nie żyje, lata po ustaniu związku. Ta historia się
                > kupy
                > > nie tr
                > > > zyma.
                > > Ale ten związek akurat trwa, państwo są mażeństwem
                >
                >
                > No i co z tego? Ma teraz wracać do domu męża? A gdyby to Tobie sie się tak eks
                > wciskał którego wykopalas z własnego domu po dziadkach? Państwo się rozstali, z
                > papierem czy bez to eks. Kobieta jest dorosła, niechaj poprawi koronę i się og
                > arnie.


                No pani ma zasadniczo dwie opcje:
                -zostać w mieszkaniu, na które podobno jej nie stać
                -wrócić do męża, ogarnąć rozwód i podział majątku i zacząć życie na własny rachunek, ale z jakims tam kapitałem, wypracowanym przez lata wspólnego życia.

                Ogarnianie korony byłoby naiwnością z jej strony i odpuszczeniem kasy, która jej się z tego małżeństwa należy. Inna sprawa, czy pani tak naiwna, ze dała sie wyprowadzić na osobne mieszkanko jest w ogóle w stanie walczyć o swoje prawa, czy da sie grzecznie panu uciszyć.
                • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 22:51
                  kk345 napisała:

                  >
                  > Ogarnianie korony byłoby naiwnością z jej strony i odpuszczeniem kasy, która je
                  > j się z tego małżeństwa należy. Inna sprawa, czy pani tak naiwna, ze dała sie w
                  > yprowadzić na osobne mieszkanko jest w ogóle w stanie walczyć o swoje prawa, cz
                  > y da sie grzecznie panu uciszyć.


                  Jeśli jakaś kasa jej się należy no to jej się należy, niech ogarnia rozwód i podział majątku. Tylko obawiam się że tę kasę i tak przepiędroli bardzo szybko i znów będzie klepać biedę. Z tego co opisuje autorka to taki typ, który czeka by mu ktoś coś dał lub załatwił.
        • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:05
          chatgris01 napisała:

          > sueellen napisała:
          >
          > > Pani znajduje lepszą pracę
          >
          >
          > Pani nie mieszka pod Londynem i nie jest wykształconą specjalistką. Zejdź na zi
          > emię, bo znów ci balon odlatuje.
          >
          >
          Jestem po filologii rosyjskiej... Takie to moje specjalistyczne wykształcenie na papierze. Jestem na ziemi i ciężko pracuje cale życie. I właśnie dlatego że specjalizował się sama i ciężko pracowałam przez lata by nabyć nowych umiejętności, wiem jakie to jest trudne. Gdyby jakiś truteń teraz na mnie zawisł i kazałby mi oddawać cześć moich ciężko zarobionych pieniędzy tylko dlatego, że przestałam go kochać, byłabym naprawdę wściekła.
          • chatgris01 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:08
            I każdy jest dokładnie taki sam jak ty, dlatego jak ty mogłaś, to każdy może, jasssne.
            • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:17
              Nie jestem ani genialna ani przebojowa. Tak, uważam że każda przeciętna osoba bez względu na płeć jest w stanie w życiu osiągnąć tyle co ja a nawet więcej. Tylko że trzeba chcieć, trochę pomyśleć i pracować a nie jojczyc i kombinować jak oskubać eksa albo wybebnicć zasiłek od państwa. Mam alergię na bluszcze z tendencją do wydawania pieniędzy zarobionych przez kogoś innego. Prawdopodobnie dlatego, że sama całe życie ciężko pracuję.
              • chatgris01 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:21
                Tak tak, chcieć to móc! Każdy każdziusieńki. Nie wiem, po co te wszystkie programy socjalne i zasiłki.
                • cegehana Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:28
                  No właśnie nie każdziusienki, więc oczekiwanie że ktoś będzie nie tylko siebie utrzymywał, ale też dokładał komuś jest nierealistyczne.
                  • chatgris01 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:30
                    Jakie dokładał? Nadal są małżeństwem, więc jeśli nie mają rozdzielności majątkowej, to ich dochody są wspólne.
                    • cegehana Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:39
                      To niech sobie żona wypłaca z wspolnego konta i go w to nie miesza.
              • slatynka85 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:24
                sueellen napisała:

                > Nie jestem ani genialna ani przebojowa. Tak, uważam że każda przeciętna osoba b
                > ez względu na płeć jest w stanie w życiu osiągnąć tyle co ja a nawet więcej. Ty
                > lko że trzeba chcieć.

                Ok to doradź tu a ja przekażę mojej znajomej
                Jest po zawodówce, kierunek cukierniczy, pracuje na produkcji, składa jakieś części do auta. Nie zna języków, ledwo potrafi poprawnie po polsku pisać, piszę to bez złośliwości, ale tak jest...
                Oprócz składania tych części do aut (nawet nie wiem jakich) to nie umie nic.
                Co radzisz?
                • kk345 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:29
                  slatynka85 napisała:

                  > sueellen napisała:
                  >
                  > > Nie jestem ani genialna ani przebojowa. Tak, uważam że każda przeciętna o
                  > soba b
                  > > ez względu na płeć jest w stanie w życiu osiągnąć tyle co ja a nawet więc
                  > ej. Ty
                  > > lko że trzeba chcieć.
                  >
                  > Ok to doradź tu a ja przekażę mojej znajomej
                  > Jest po zawodówce, kierunek cukierniczy, pracuje na produkcji, składa jakieś cz
                  > ęści do auta. Nie zna języków, ledwo potrafi poprawnie po polsku pisać, piszę t
                  > o bez złośliwości, ale tak jest...
                  > Oprócz składania tych części do aut (nawet nie wiem jakich) to nie umie nic.
                  > Co radzisz?

                  No co tak głupio pytasz? Wystarczy chcieć!
                  • slatynka85 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:32
                    kk345 napisała

                    > > Co radzisz?
                    >
                    > No co tak głupio pytasz? Wystarczy chcieć!

                    No w sumie, że ja na to nie wpadłam! Zaraz dam znać znajomej 😜
                • szpil1 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:37
                  slatynka85 napisała:

                  >
                  > Ok to doradź tu a ja przekażę mojej znajomej
                  > Jest po zawodówce, kierunek cukierniczy, pracuje na produkcji, składa jakieś cz
                  > ęści do auta. Nie zna języków, ledwo potrafi poprawnie po polsku pisać, piszę t
                  > o bez złośliwości, ale tak jest...
                  > Oprócz składania tych części do aut (nawet nie wiem jakich) to nie umie nic.
                  >

                  Aha, i to ta marnie wykształcona prawie analfabetka ma tak potężne możliwości zaszkodzenia dobrze sytuowanej kochance na wysokim stanowisku, ale dopiero po swoim rozwodzie? Nie no, coraz więcej sensu ma ta historia.
                  • ikoniecikropka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:41
                    Też mnie to dziwi i nawet nie ze względu na stanowiska, choć też. Niemal wszędzie, a tym bardziej w mniejszych miejscowościach, żona to żona, jaka by nie była, zawsze ma lepszą pozycję, kochanka ma ciężko nawet i w dużych miastach.
                  • slatynka85 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:43
                    szpil1 napisała:

                    >
                    > Aha, i to ta marnie wykształcona prawie analfabetka ma tak potężne możliwości z
                    > aszkodzenia dobrze sytuowanej kochance na wysokim stanowisku, ale dopiero po sw
                    > oim rozwodzie? Nie no, coraz więcej sensu ma ta historia.

                    I dlatego nigdy nie pisze o sobie, bo po prostu po pierwszej z tysiąca historii, zaraz milion ematek napisałoby, że troll, że historia wymyślona!!! Im więcej czytam takich wypowiedzi tym twierdzę, że mam ciekawe życie i ciekawych znajomych. Nie wierzysz - to nie wierz, nie mam już nawet ochoty nikogo przekonywać, że to co pisze to prawdziwa historia.
                    • kot_filemon88 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:50
                      Też mnie to wk@)!,& na tym forum. Natrętne doszukiwanie się nieprawdy.
                      • slatynka85 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:55
                        kot_filemon88 napisał(a):

                        > Też mnie to wk@)!,& na tym forum. Natrętne doszukiwanie się nieprawdy.

                        Dokładnie.
                        Jestem tu od 20 lat, niestety na stare konto nie wejdę bo zapomniałam hasła. Ale też często coś pisałam i było, że trolling, niemożliwe itd. Niektórzy jednak mało przeżywają i po prostu nie wierzą, że ktoś przeżywa jakieś inne sytuacje 🙈🤣
                    • ikoniecikropka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:58
                      Nie no to wiadomo, tu każda pani oskarża każdą panią to trolling, ja tego nie sugeruję, nigdy nie wiadomo, rzeczywistość bywa zaskakująca, niemniej pytanie ode mnie: możesz jakoś przybliżyć tę kwestię wzajemnego zagrażania sobie obu pań, na czym miałaby ona polegać?
                  • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:02
                    szpil1 napisała:

                    >
                    > Aha, i to ta marnie wykształcona prawie analfabetka ma tak potężne możliwości z
                    > aszkodzenia dobrze sytuowanej kochance na wysokim stanowisku, ale dopiero po sw
                    > oim rozwodzie? Nie no, coraz więcej sensu ma ta historia.

                    Też właśnie doczytałam. Chyba się podpucha posyłała. Żona analfabetka niedojda życiowa kontra młoda przebojowa kochanka na wysokim stanowisku 😅. Zacznij robić filmiki na YouTube. Takie amerykańskie zazwyczaj o bardzo biednych dobrych i bezdomnych albo zdradzanych żonach i bardzo aroganckich wrednych bogaczach. Przenieś to do polskiej rzeczywistości a zarobisz tyle, że przestaniesz wisieć na portkach.
                • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:56
                  slatynka85 napisała:

                  > sueellen napisała:
                  >
                  > > Nie jestem ani genialna ani przebojowa. Tak, uważam że każda przeciętna o
                  > soba b
                  > > ez względu na płeć jest w stanie w życiu osiągnąć tyle co ja a nawet więc
                  > ej. Ty
                  > > lko że trzeba chcieć.
                  >
                  > Ok to doradź tu a ja przekażę mojej znajomej
                  > Jest po zawodówce, kierunek cukierniczy, pracuje na produkcji, składa jakieś cz
                  > ęści do auta.

                  Super . Po robocie wraca do domu i ogląda setki filmików na YouTube o pieczeniu tortów okolicznościowych a następnie zaczyna pięć własne celując w gusta lokalsow. Robi rozeznanie, kieruje oferty do lokalnych lokali które wyprawiają urodziny komunie i wesela i próbuje się wstrzelić w rynek, roznosi wieści wśród znajomych. Do tego nie potrzebuje języków obcych tylko zdolności manualne które najprawdopodobniej już ma.

                  • slatynka85 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 22:06
                    sueellen napisała:
                    >
                    > Super . Po robocie wraca do domu i ogląda setki filmików na YouTube o pieczeniu
                    > tortów okolicznościowych a następnie zaczyna pięć własne celując w gusta lokal
                    > sow. Robi rozeznanie, kieruje oferty do lokalnych lokali które wyprawiają urodz
                    > iny komunie i wesela i próbuje się wstrzelić w rynek, roznosi wieści wśród znaj
                    > omych. Do tego nie potrzebuje języków obcych tylko zdolności manualne które naj
                    > prawdopodobniej już ma.


                    Ciekawe. Ogólnie to mi jakoś ostatnio wszędzie te torty wyskakują, a ogólnie nie lubię słodkiego, ale po przeczytaniu Kwiat Kalafiora twierdzę że tort łatwo zrobić. Zawsze na imprezach omijam dziękuję, no bo nie przepadam. Ale te torty to mnie naprawdę bombardują wszędzie.
                    Może to znak? 🤔
                    Dam znać koleżance, dzięki za odpisanie, ona akurat uwielbia słodkie, ale czy umie to nie mam pojęcia.
                    • kk345 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 22:10
                      slatynka85 napisała:

                      >
                      >
                      > Ciekawe. Ogólnie to mi jakoś ostatnio wszędzie te torty wyskakują, a ogólnie ni
                      > e lubię słodkiego, ale po przeczytaniu Kwiat Kalafiora twierdzę że tort łatwo z
                      > robić. Zawsze na imprezach omijam dziękuję, no bo nie przepadam. Ale te torty t
                      > o mnie naprawdę bombardują wszędzie.
                      > Może to znak? 🤔
                      > Dam znać koleżance, dzięki za odpisanie, ona akurat uwielbia słodkie, ale czy u
                      > mie to nie mam pojęcia.

                      To jeszcze niech sprawdzi, ile kosztują takie torty (czy w jej mieście jest rynek na torty powyżej 50/100 zł za sztukę) i jakie warunki musi spełnić, żeby w domu piec na sprzedaż.
                      • slatynka85 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 22:17
                        kk345 napisała:

                        > To jeszcze niech sprawdzi, ile kosztują takie torty (czy w jej mieście jest ryn
                        > ek na torty powyżej 50/100 zł za sztukę) i jakie warunki musi spełnić, żeby w d
                        > omu piec na sprzedaż.


                        Dam znać, żeby sprawdziła, dzięki 😘 Sama też sobie sprawdzę, bo ostatnio często mi te torty wyskakują, może to znak? 🤔
                      • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:14
                        kk345 napisała:


                        >
                        > To jeszcze niech sprawdzi, ile kosztują takie torty (czy w jej mieście jest ryn
                        > ek na torty powyżej 50/100 zł za sztukę) i jakie warunki musi spełnić, żeby w d
                        > omu piec na sprzedaż.

                        Torty na zwykłe urodziny bombelkow czy inne kinderbale mogą być nieopłacalne, ale już wesela, komunie, jakieś duże okrągłe rocznicę, owszem. Zwłaszcza takie personalizowane . Mogą się sprawdzić też pierogi i inne domowe dania zwłaszcza te pracochłonne, dania wigilijne itd itp. Ludzie dziś zabiegani, z jednej strony chcieliby dobre domowe, a nie sklepowe z masowej produkcji, z drugiej nie mają czasu... A jeść trzeba.
                        • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:21
                          sueellen napisała:


                          > Torty na zwykłe urodziny bombelkow czy inne kinderbale mogą być nieopłacalne, a
                          > le już wesela, komunie, jakieś duże okrągłe rocznicę, owszem.

                          Sezon komunijny nie jest specjalnie długi, jeśli ona wynajmuje mieszkanie to ileż tam może mieć miejsca na kilka tortów naraz, z zachowaniem różnych norm epidemiologiczno-sanitarnych?
                      • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:18
                        kk345 napisała:

                        > slatynka85 napisała:
                        >
                        > >
                        > >
                        > > Ciekawe. Ogólnie to mi jakoś ostatnio wszędzie te torty wyskakują, a ogól
                        > nie ni
                        > > e lubię słodkiego, ale po przeczytaniu Kwiat Kalafiora twierdzę że tort ł
                        > atwo z
                        > > robić. Zawsze na imprezach omijam dziękuję, no bo nie przepadam. Ale te t
                        > orty t
                        > > o mnie naprawdę bombardują wszędzie.
                        > > Może to znak? 🤔
                        > > Dam znać koleżance, dzięki za odpisanie, ona akurat uwielbia słodkie, ale
                        > czy u
                        > > mie to nie mam pojęcia.
                        >
                        > To jeszcze niech sprawdzi, ile kosztują takie torty (czy w jej mieście jest ryn
                        > ek na torty powyżej 50/100 zł za sztukę)

                        Zwłaszcza że już chyba ktoś obsługuje miejscowe komunie i wesela, więc jeszcze musi sprawdzić jaką ofert ma konkurencja i czym ją można przebić a że raczej jest niż demograficzny od paru ładnych lat to tych dzieci komunijnych chyba nie będzie przybywać szybko więc trzeba klientów komuś wyjąć.
                  • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:14
                    A do tego nie trzeba spełniać jakichś norm sanitarnych i kasy na przystosowanie wnętrza (a pani wynajmuje) do nich?
                    • sueellen Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:21
                      muszebosieudusze napisała:

                      > A do tego nie trzeba spełniać jakichś norm sanitarnych i kasy na przystosowanie
                      > wnętrza (a pani wynajmuje) do nich?
                      >

                      Pewnie trzeba. Jak się dowie to będzie wiedziała. Pewnie będzie musiała się dowiedzieć, przypuszczalnie porobić badania ( na pasożyty) , może mieć wizytację sanepidu. Nikt nie mówi że będzie lekko łatwo i przyjemnie i od razu zarobi wielkie pieniądze.
                      • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:37
                        Dowiedzieć się może, tylko jako osoba zarabiająca minimum najpierw potrzebuje kasę na rozwinięcie takiego intratnego interesu i zapewne nieco inne sprzęty niż kuchenka i lodówka w mieszkanku przeznaczonym na wynajem dla jednej osoby. Znaczy wszystko jest dla ludzi, tylko w to najpierw trzeba włożyć kasę, której ta pani nie ma i o to się jakby rozbija. Mowa o pani dla której problemem jest brakujące 300 złotych, czyli kwota którą przeciętna matka wkłada pod kiwający się stół.
                        A, skup się, pani mieszka w WYNAJĘTYM mieszkaniu. Sanepid może od niej wymagać wprowadzenia jakichś zmian, przecież nie będzie inwestować w wykładanie kafelkami cudzej kuchni.
                        • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:49
                          Ale może piec w domach klientów, na ich sprzęcie i z ich materiałów.
                          • turbinkamalinka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:52
                            muszebosieudusze napisała:

                            > Ale może piec w domach klientów, na ich sprzęcie i z ich materiałów.
                            >

                            Powiedz że żartujesz
                            • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 15.01.24, 00:36
                              Znałam kogoś kto tak dorabiał ze dwadzieścia lat temu, sprawdziłam w internetach czy to legalne i owszem, dlaczego żartuję? Jeśli ja mam imprezę i odpowiednią kuchnię a pani babcia sąsiadka nie ma takiej fajnej kuchni jak moja ale potrafi lepiej niż ja to czemu nie?
                              mamopracuj.pl/pieczenie-ciast-na-zamowienie-kiedy-potrzebna-jest-zgoda-sanepidu/
                              • turbinkamalinka Re: A taka sytuacja 15.01.24, 00:41
                                Jakoś nie podoba mi sie ta koncepcja smile
                                • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 15.01.24, 00:47
                                  ale ja nie pytam czy ci się podoba. Mówię że istnieje możliwość, gdyby się napaliła ale sanepid jej nie klepnął miejsca (a na 99% nie klepnie).
                                  • turbinkamalinka Re: A taka sytuacja 15.01.24, 01:03
                                    muszebosieudusze napisała:

                                    > ale ja nie pytam czy ci się podoba. Mówię że istnieje możliwość, gdyby się napa
                                    > liła ale sanepid jej nie klepnął miejsca (a na 99% nie klepnie).
                                    >
                                    No ja ogólnie tego nie widzę. Ilu pani musiałaby mieć klientów aby faktycznie dorobić te parę groszy. Po drugie to może i dobre jakby miała kontakty z bogatymi ludźmi a ona zdaje sie na jakiejś zapyziałej wsi
                                    • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 15.01.24, 01:10
                                      Wielu. Ta osoba którą znałam która tak dorabiała jednak na co dzień miała etat w innej branży, a torty robiła powiedzmy raz-dwa razy w miesiącu i były to dzikie lata 90te. Ja też tego nie widzę ale ogóle ostatnio tu jestem uznana za party pooper więc staram się nie widzieć samych negatywów w cudownych pomysłach na uzdrowienie czyjego życia.
                                      • turbinkamalinka Re: A taka sytuacja 15.01.24, 01:22
                                        Napiszę z perspektywy mojej wsi. 300 domów ale cała Gmina liczy ok 3000 mieszkańcow. W mojej wsi praca niby jest. 2 przedszkola, podstawówka, liceum, kilka sklepów. Do tego biedronka, pepco, rossman, dwie cukiernio- piekarnie. Pani po zawodówce miałaby gdzie się zaczepić za pieniądze lepsze niż najniższa krajowa. Ale nadal nie widzę tego kto miałby u niej te torty kupować. Kilka rocznie pewnie tak. Ale to raczej kilka stówek rocznie a nie jakiś stały wpływ do budżetu. A jeszcze mamy dwie knajpy i hotel.
                                        Już prędzej widzę jakieś sprzątanie niż pieczenie.
                                    • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 15.01.24, 03:02
                                      turbinkamalinka napisała:

                                      > Po drugie to może i dobre jakby miała kontakty z bogatym
                                      > i ludźmi a ona zdaje sie na jakiejś zapyziałej wsi


                                      No 🤷‍♀️ ja tu od lat pisze ze wysokość zarobków zależy od budżetu klientów w o wiele większym stopniu niż od pracowitości, talentu i „wystarczychciecia”, na ogół nikt się tu ze mną nie zgadza bo każdy chce wierzyć ze jej zarobki są wyłącznie pochodna jej zajebistosci.
                            • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 15.01.24, 00:37
                              To znaczy nie twierdzę że to jest opcja dla tej pani bo tam może nie być na to rynku i możliwości, ale teoretycznie taka możliwość istnieje.
                              Skoro można sobie zatrudnić gosposię czy kogoś tam do gotowania to w czym problem, czemu do toru nie?
                          • kk345 Re: A taka sytuacja 15.01.24, 01:14
                            muszebosieudusze napisała:

                            > Ale może piec w domach klientów, na ich sprzęcie i z ich materiałów.
                            >
                            To może ja, jako potencjalny klient się wypowiem:zamawiam takie torty u dziewczyny, która cuda wyczynia, drogie są cholery, ale piękne i dobre. Paluszkiem jej pokazując dekoracje, grymaszac nad smakiem i odbierając z jej domowej, wielkiej lodówki, przeznaczonej wyłącznie na te torty. Opcja, że siedziałaby u mnie kilka godzin, blokując moja kuchnię to wersja "po moim trupie".
                            • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 15.01.24, 02:54
                              Rany boskie no wiem przecież. To nie ja promuję fantastyczna koncepcję freelancerskich dizajnerskich tortów na zamówienie na rubieżach tylko „wystarczy chcieć” suellen, ja mówię ze jej koncepcja jest z dupy bo w wynajętym mieszkaniu niemal na pewno nie będzie w stanie bezkosztowo przystosować kuchni do wymogów sanepidu i gdyby się na te koncepcje napaliła u uparła to takie ma jedyne realne okienko.
                        • turbinkamalinka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:50
                          Ja do tego dodałabym że pani mieszka na wsi. Tu jest troszkę inaczej niż w mieście. Jeśli jakaś okazja jest wyprawiana w lokalu to w tym lokalu zamawia się wszystko. Czy lokal sam zapewnia np torty czy współpracuje z jakąś cukiernią to inna sprawa. Ale właściciel knajpy też nie podpisze raczej umowy z panią piekacą w domu. Na wsi w co drugim domu pewnie gotuje i piecze od podstaw. No i nie sądze aby pani która ledwo pisze i czyta (słowa autorki) miała taką siłę przebicia. No i ile pani musiałaby robić dziennie tych tortów aby zarobić realną kasę? Nawet jakby jej się udało to nie sądzę aby zarobiła więcej niż ta najniższa krajowa
                        • waleria_bb Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:56
                          Myślę, że te czasy tortów od pani Grażynki bez działalności już daaawno się skończyły. Pamiętam to z własnego dzieciństwa, tak się zamawiało, kobieta piekła hobbystycznie bez żadnej działalności, nikt nie wnikał w zachowanie norm itd. Kto zdecyduje się na to dziś, ludzie się zwyczajnie boją i kolejna sprawa- mają pod nosem bardziej atrakcyjną ofertę.
                          Zamiast ładować się we własne torty, pani można doradzić odnowienie wiedzy z zakresu cukiernictwa, kurs (wyjdzie i tak taniej niż próby z tortami) i zatrudnienie się u kogoś, żeby się poduczyć i decydować, czy ma chęć na własny biznes.
                          • turbinkamalinka Re: A taka sytuacja 15.01.24, 00:10
                            Jakbym wiedziała że pani Grażynka jest geniuszem jeśli chodzi o pieczenie to być może bym zamówiła. Ale ile ta kobieta musiałaby upiec tortów w miesiącu aby na czysto zarobić najniższą karajową. Skąd wziąć klientów. Mieszkam na wsi i u mnie są dwie piekarnio- cukiernie. W obydwu można zamówić ciasta i torty. Ale głównym źródlem ich utrzymania są jednak bułki, drożdżówki, chleb i w okresie letnim lody. Z samych ciast nie dałyby rady się utrzymać
                            • waleria_bb Re: A taka sytuacja 15.01.24, 02:45
                              Wiejski rynek jest specyficzny, bo właśnie, skąd brać klientów. Łatwo pisze się w kontekście dużych miast, bo można próbować wybić się na sm i tak szukać klientów. Wieś/małe miasteczko to utrudnienie, bo mieszkańców mało, nowi tłumnie nie napływają, zarabia się generalnie słabo i po tort prędzej pójdzie tam, gdzie jest taniej. Czyli wygra nawet i bylejaka lokalna cukiernia, nie zaś pani od tortów z pasją, która też się odpowiednio wyceni.
                      • waleria_bb Re: A taka sytuacja 15.01.24, 02:54
                        Wszystko spoko, tylko jaką masz radę odnośnie działalności? Pani ma piec na dziko bez zakładania działalności, ma zakładać? Czy pilnować limitu dla działalności nierejstrowanej?
                • fogito Re: A taka sytuacja 15.01.24, 12:07
                  Wystąpić o rozwód, podział majątku i alimenty
              • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:38
                > Nie jestem ani genialna ani przebojowa. Tak, uważam że każda przeciętna osoba bez względu na
                > płeć jest w stanie w życiu osiągnąć tyle co ja a nawet więcej. Tylko że trzeba chcieć, trochę
                > pomyśleć i pracować a nie jojczyc i kombinować jak oskubać eksa albo wybebnicć zasiłek od
                > państwa.

                Yhy, na przykład chińscy robotnicy w fabrykach czy filipińscy imigranci w Dubaju to jeśli nie osiągnęli tego co ty lub więcej to dlatego, że leniwi są i nikt ich nie nauczył, że trzeba pracować a nie ręce wyciągać.
          • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:20
            sueellen napisała:

            >Gdyby jakiś truteń teraz na mnie zawisł i kazałb
            > y mi oddawać cześć moich ciężko zarobionych pieniędzy tylko dlatego, że przesta
            > łam go kochać, byłabym naprawdę wściekła.

            Na siebie, mam nadzieję? Przecież to była propozycja pana i jego problem w tym, że nie określił jak długo układ ma trwać.
        • cegehana Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:10
          A tak jeszcze z ciekawości ten pan mieszka w Londynie że go na wszystko zawsze musi być stać? (pozdrawiam Londyńczyków).
      • kk345 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 20:51
        Jaki eks? Jaki rozwód? Weź może doczytaj chociaż post startowy
    • vivi86 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:29
      Sformalizować rozstanie i podział majątku...tylko niestety to potrwa.
      • kk345 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:30
        A w międzyczasie wrócić do męża, żeby nie uszczuplać własnych skromnych środków opłatami za wynajem.
    • ixiq111 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:32
      Jako prawowita małżonka pani ma prawo mieszkać z mężem, więc wraca do męża.
      Sprząta, pierze, ratuje małżeństwo, wyciąga kasę ile się da.

      No i gotuje. Gulasz z grzybkami...
      Dalej niech się wypowiedzą specjalistki od prawa spadkowego wink
    • dni_minione Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:47
      Ale on ją miał tak do końca życia utrzymywać tymi 2k//500zł miesięcznie? Jaki on ma w tym interes, żeby się nie rozwieść?
      • chatgris01 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:50
        Może liczy na opiekę na starość, bo nie zgłupiał na tyle, żeby tego oczekiwać od 30letniej obecnie kochanki cool
      • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:56
        > Ale on ją miał tak do końca życia utrzymywać tymi 2k//500zł miesięcznie? Jaki on ma w tym interes, żeby się nie rozwieść?

        Niepiśmienna żona jest na tyle dobrze ustawiona że jak się jej depnie na nerw to może zaszkodzić kochance zawodowo czy jakoś tak.
        Mnie bardziej fascynuje, co ta kochanka ma z tego układu.... facet prawie dwa razy starszy od niej, z dziedziczącym wrzodem w postaci żony, czyli młoda laska która w zasadzie jest na doczepkę w domu jakiegoś podstarzałego żonatego typa. No żyć nie umierać.
        • kot_filemon88 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 21:58
          30 latka może być z nim w ciąży albo ciążę planować, wtedy spadek dostanie dziecko. Wielu 30 latkom widocznie opłaca się związek ze starcem, nie pierwsza taka sytuacja.
          • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 14.01.24, 22:04
            aha, no nie ma to jak odziedziczyć pół domu którego drugie pół należy do leniwej żony, która nie będzie miała kasy żeby bąbelka spłacić bo zarabia najniższą krajową. Jest to sposób na ustawienie bombelka na życie dla młodej laski. Poza tym on jest starcem z punktu widzenia partnerskiej atrakcyjności dla większości młodych lasek, ale nie stoi nad grobem, potencjalny bąbelek może sobie sam swój dom zdążyć wybudować zanim papa kopnie w kalendarz.
            • kot_filemon88 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 22:12
              Ale on może przepisać dom na kochankę, z ustawy połowę dostanie dziecko, a żona jakiś marny zachowek. Gość niczego nie traci w takim układzie, albo nawet bardziej mu się to opłaca niż jakby miał się rozwodzić.
          • hanusinamama Re: A taka sytuacja 14.01.24, 22:55
            Tej jego żónie tez się opłacał z nim związek.
            • panna.nasturcja Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:07
              Mnie to ciekawi ten mąż. Co wybrał sobie na żonę panią, która ledwo podpisać się potrafi a sam taki wykształcony i elokwentny, że teraz 20 lat młodsza super wykształcona pani na wysokim stanowisku na niego poleciała. Ta historia się mocno autorce nie klei.
    • slatynka85 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:01
      Właściwie to jest u mnie przyjaciółka, obie znamy osobę o której jest wątek. Sama jest tak jak ja ponad 19 lat na ematce .Akurat znany i nick 😜 I ona sama mi powiedziała, że żadna tutaj nie da jej dobrej odpowiedzi 🙂
      • panna.nasturcja Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:08
        Weź Ty już nic nie pisz, bo się kompromitujesz tylko.
      • kot_filemon88 Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:10
        Bo to jest sprawa dla prawnika. Ale nie forumowego.
      • ikoniecikropka Re: A taka sytuacja 14.01.24, 23:30
        Pytanie w takim razie, w jakim celu pytacie. Z Twojej wypowiedzi wynika, że koleżanka wie, co jest tą dobrą odpowiedzią.
      • cegehana Re: A taka sytuacja 15.01.24, 06:43
        A to jaka jest ta prawidłowa odpowiedź, podzielcie się, to może ktoś w podobnej sytuacji skorzysta. 😜
        • hanusinamama Re: A taka sytuacja 15.01.24, 11:02
          Na pewno "pani niech zmieni pracę i zacznie się sama utrzymywać" jest zła
      • m_incubo Re: A taka sytuacja 15.01.24, 11:24
        Skoro jedynie wy dwie znacie dobrą odpowiedź, a sama zainteresowana jej najwyraźniej nie zna, to oświećcież niebogę i nie zawracajcie dudy na forum.
    • irma223 Re: A taka sytuacja 15.01.24, 06:54
      Bez sensu, pani finansuje w ten sposób kochankę. Przecież jeśli państwo nie mają rozdzielności, to ich dochody (także męża) są ich wspólne. Pani ma prawo do różnicy w dochodach w okresie trwania małżeństwa.
    • wena-suela Re: A taka sytuacja 15.01.24, 08:19
      Zaczęła wreszcie liczyć na siebie i na swoje dochody a nie na czyjeś. Choćby męża.
    • arthwen Re: A taka sytuacja 15.01.24, 09:19
      No ok, ale czy pani myślała, że pan ją będzie utrzymywał do końca życia?
      Bo generalnie, to chyba powinna myśleć o tym jak samej stanąć na nogi.
      Chce iść na wojnę - spoko. Niech się po prostu wprowadzi z powrotem do domu męża, bo jeśli są małżeństwem to ma prawo wink
      • demodee Re: A taka sytuacja 15.01.24, 10:29
        > No ok, ale czy pani myślała, że pan ją będzie utrzymywał do końca życia?

        Oczywiście, gdyż małżonkowie mają obowiązek się wspierać, gdy jedno straci źródło utrzymania.
        • cegehana Re: A taka sytuacja 15.01.24, 10:49
          Ona nie stracila źródła utrzymania tylko utworzyła osobne gospodarstwo domowe. Jak się wyprowadzi do willi na Lazurowym Wybrzeżu popadnie w jeszcze większe finansowe tarapaty i jeśli sąd klepnie - mąż będzie musiał to finansować, jak nie klepnie to nie.
      • muszebosieudusze Re: A taka sytuacja 15.01.24, 11:56
        arthwen napisał(a):

        > No ok, ale czy pani myślała, że pan ją będzie utrzymywał do końca życia?

        Być może myślała że pan pogada a jak do nowego związku zajrzy codzienność to wróci podróżuj do głowy, czyli odprawi kochanicę i porodu prawowitą małżonkę żeby wróciła.
        Ostatecznie to pan składał propozycję i autorka nie powiedziała czy ona zawierała jakieś ramy czasowe i inne warunki, więc skąd my mamy wiedzieć co i na jakiej podstawie myślała.
    • demodee Re: A taka sytuacja 15.01.24, 10:28
      Pani oczywiście może piec torty, żeby dorobić, ale w kuchni w domu męża.

      Co do sytuacji finansowej po śmierci męża, to pani dostaje po nim rentę, jeśli jest dziecko z kochanki i pan na nie przepisze dom, to ma zachowek. I 3/4 wspólnego majątku małżeńskiego.

      Pani błyskawicznie powinna sprowadzić się do domu męża, być żoną idealną, gotować, sprzątać i piec torty dla mężusia, wpłacać całość swej pensji minimalnej do wspólnego worka. Kochankę ignorować i opowiadać wszem i wobec jak to prawdziwa miłość przezwyciężyła kryzys małżeński.
      • kk345 Re: A taka sytuacja 15.01.24, 10:38
        demodee napisała:

        >
        > Co do sytuacji finansowej po śmierci męża, to pani dostaje po nim rentę

        Jaką rentę dostanie bezdzietna, zdrowa i zdolna do pracy żona?
        • demodee Re: A taka sytuacja 15.01.24, 11:04
          > Jaką rentę dostanie bezdzietna, zdrowa i zdolna do pracy żona?

          Rentę rodzinną, po ukończeniu 60 r.ż., zwaną "emeryturą po mężu".

          P.S. W niektórych wypadkach po ukończeniu 55 r.ż., ale w jakich, to sprawdź sobie na stronach ZUSu, bo nie chcę Cię wprowadzać w błąd.
          • kk345 Re: A taka sytuacja 15.01.24, 12:15
            No pani z wątku ma jeszcze jakieś 20 lat do tych mecyi pt. "emerytura po mężu", więc trudno jest na tym opierać plany życiowe, bo za te 20 lat to pani już żoną raczej nie będzie...
            • vivi86 Re: A taka sytuacja 15.01.24, 12:20
              A możliwe, że i 30 bo jak po mężu to jako wdowa
              • kk345 Re: A taka sytuacja 15.01.24, 12:57
                Biorę pod uwagę minimalny wiek pani, by proces przeprowadzić, czyli 60 lat. Jak mąż dożyje setki, to i więcej, no i jeszcze trzeba żoną przez ten czas pozostać.
    • shellyanna Re: A taka sytuacja 15.01.24, 13:31
      Rozwód z orzekaniem, podział majątku i tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka