mamtrzykotyidwato5
01.03.24, 09:52
Co ważniejsze, czy to że się już coś obiecało przyszłemu pracodawcy, czy własna wygoda?
Bliski mi człowiek szukał pracy, po przerwie chorobowej. Wysłał sporo CV, ale odzewu nie było.
W końcu odezwała się jedna firma, więc się ucieszył, zwłaszcza, że pensję dali o 2,5 tys większą, niż sam chciał, ale ta praca ma jeden mankament, to praca w delegacji. Do domu by wracał w piątek wieczorem.
No i jak nic nie było, tak się nagle zrobił wysyp w ostatnim tygodniu innych propozycji z pracą na miejscu i równie wysokimi zarobkami.
Pracę wyjazdową ma zacząć od poniedziałku. Tamtym widać, że bardzo zależy, bo wydzwaniają bez przerwy. Był już tam, żeby ustawić robotę dla ludzi, którymi tam nie ma kto zarządzać.
I co teraz zrobić? Powiedzieć w ostatniej chwili, że się nie pojedzie, czy jednak jechać? Co by zrobiła matka?
Mnie by sumienie gryzło, gdybym zrezygnowała, ale jednak wygodniej by było mieszkać cały czas w domu. Obowiązki domowe go w zasadzie nie ograniczają, bo to starszy człowiek, dzieci na swoim, żona nie ma nic przeciwko wyjazdom, ale w sumie by wolała, żeby był na miejscu.