marusia_ogoniok_102
25.03.24, 22:03
To jest niesamowie jaki szmelc dzisiaj robią.
Kiedyś się kupowało dokładnie takie małe szajsy po 15 złoty - i chociaż parę tygodni pochodziły. A teraz nie. Ledwo z pudełka wyjmę, już trzeszczą. Nijak się ruszyć.
Nie dalej jak wczoraj kupiłam tanie bezprzewodowe. Działały jeden wieczór. Słownie jeden. Ładowanie ma wystarczyć na 7 godzin. Starcza na 3 minuty i już woła, że zdycha. Przecież to granda jakaś.
A czemu tanie kupiłaś, Marusia? Bo, cholera jasna, tylko tanie miały zauszniki!
A ja nie mogę mieć "gołych" słuchawek dousznych, gdyż moje uszy nie są zbudowane jak u większości ludzi i mi wypadają. Wszystkie. Co do jednej pary. Douszne, dokanałowe, nieważne jak wcisnę - dwie minuty i pop! Już ich nie ma! A zresztą, te dedykowane od Samsunga też popsuły się w rekordowym tempie, po drodze wkurzając mnie srodze tym wyślizgiwaniem.
Ja muszę mieć albo sportowe z zaczepami, albo takie z pałąkiem.
Poza tym, kombinuję tak - przewodowe droższe się nie opłacają. Bo jaka by nie była elektronika w samej słuchawce, drucik w kabelku jest taki sam - więc ogłuchną na jedno ucho za najdalej trzy miesiące a mnie wywali żyły na karku.
Ale znowu bezprzewodowe trzeba ładować, a to, jak wykazał wczorajszy dzień, wcale nie jest oczywiste. I rzeczy ładowane mają tendencję do rozładowywania się w najgorszej możliwej chwili.
I nie, nie mogę żyć bez słuchawek. Słuchawki są mi niezbędne.
Proszę o ematczyną radę.