turbinkamalinka
19.04.24, 12:52
Dziś w nocy kot Julian dostał jakiegoś ataku. Spał sobie spokojnie nagle zesztywniał, czął się trząść. Przeszło po jakiejś minucie. Jedna stona głowy w ślinie (nie wymioty), kot zdezorientowany ale od razu przyszedł się przytulić i strasznie miauczał.
Do weta popołudniu ale chciałabym się dowiedzieć jak wygląda leczenie, czy jest to tylko profilaktyka jakaś żeby ataków było mniej, czy to się da wyleczyć? Ile szykować kasy? Kiedy wiadomoże ataków jest już za dużo?