Nie będę prosić o doradę, bo muszę przyznać, że mam już przesyt
Kiedy byłam mała, babcia bardzo często piekła sernik. Był taki twardy, zbity, nie suchy (w sensie negatywnym) ale nie żadna pianka, chmurka czy kremowy obloczek. Taki konkretny sernik, że można było wziąć w rękę i lecieć na podwórko. I taki bym chciała upiec, ale wszystkie wychodzą mi za miękkie i za delikatne
Babcia miała ser własnej roboty, pewnie to też robi olbrzymią różnicę, ale może ze sklepowego sera coś wyjdzie? Jaki kupić? Próbowałam już i tego z wiaderka, i śmietankowych z kostek. Wszystko źle. Ale mleć sama nie będę. Raz się na to porwałam i nie, dziękuję, to nie dla mnie (mam elektryczna maszynkę, ale ser się strasznie mazal i lepil).
Z góry dziękuję za podpowiedzi