Dodaj do ulubionych

Jak odejść od "aspergerowca"?

21.06.20, 10:29
Uwaga, wpis wyszedł mi chyba dość długi:
Tytułowy "aspergerowiec" jest celowo w cudzysłowiu, bo oficjalnej diagnozy nie mąż nie ma. Ma takową nasze dziecko. Sugerowano na spotkaniach, że jest bardzo wiele podobieństw między nimi obojgiem. Stąd taki tytuł.
Ale do rzeczy: od wielu wielu lat boksujemy się z mężem, a ostatnie miesiące są niedowytrzymania.
Z jego perspektywy zniszczyłam go jako człowieka. Ciągle żądając zmian w nim, ciągle wymuszając żeby rozbił coś na co nie ma ochoty i statecznie niedoceniając jego wysiłku w te działania.
Np: opieka nad dwójką dzieci, noszenie w chuście (10 lat temu kiedy jeszcze nie było to popularne. Wszyscy się na nas patrzyli, i komentowali), odwiedzanie klubów dzieciowych - jedyny facet pośród mam, zrzędzenie że jego hobby jest złe i ma się skończyć (gry komuputerowe, oglądanie filmów), zrzędzenie że ma iść do pracy (wiele lat nie pracował), zrzędzenie o wyjazd na wakacje, zorganizowanie party w domu czy wyjazd do znajomych. Ostatecznie wszędzie pojawiałam się sama z dziećmi. Dla niego to były kroki milowe, pokonywanie własnych barier i lęków. Dla mnie normale rzeczy, które rodzice wykonują. Mąż oczekiwał szacunku i wdzęczności a dostawał coś w sytlu: skoro już byłeś na zewnątrz to nie mogłeś zakupów zrobić?

No to prawda, nie doceniałam tego aż tak bardzo i nie postrzegałam jako wyczynu, bo dla mnie to są normalne dorosłe czynności. Dla niego przerkaczanie samego siebie. Ostatecznie mąż twierdzi, że go zniszczyłam, wykastrowałam i mam zero empatii.
Teraz przez tego wirusa nie wychodzi z domu prawie wcale. Powiedział, że boi się ludzi jeszcze bardziej niż kiedyś, więc nie ma zamiaru jeździć z nami na wycieczki (często spędzam z dzieciakami weekend za miastem). No i do mnie dotarło: On się zawsze bał świata i wszystkiego co tam jest. Jego życiowe decyzje były takie zachowawcze bo na zewnątrz nie czuł się bezpieczenie. Ok, w tym kontekście przyznaję zasługiwał na większą życzliwość z mojej strony. Mój może błąd, że tego nie dotrzegłam i oczekiwałam, że jak wyjdzie z dziećmi na rowery to też wieczorem ogarnie np. kuchnię i zrobi pranie. A on jest tak zmęczony, że zasiada na kanapie i zanurza się w telefonie do nocy.
Efekt jest taki, że nie rozwinęliśmy skrzydeł finansowych, zawodowych i rodzinnych, bo on blokował wszystkie odważne pomysły.

Ale co dalej???
Kłócimy się okrutnie. Przy dzieciach. Bo mąż nie będzie czekał na koniec dnia, żeby coś przedyskutować.
"Leci" z żalami i wiązankami od razu.
Wbija mnie w poczucie winy. Zniszczyłam go jako człowieka, a teraz jeszcze chcę separacji.

Nie chcę wychowywać dzieci w takiej atmosferze, ale słyszę, że to wszystko moja wina. Jeśli chcę to mogę odejść i ich zostawić. On od dzieci nie odejdzie.Teraz widzę, że cały czas miałam do czynienia z człowiekiem o dobrych intencjach, łagodnym usposobieniu , ale z zaburzonymi relacjami ze światem. Narzucającym mi jego lękowy obraz życia i genialnie argumentującym swoje logiczne (?) racje. Stąd życiowo nie poszliśmy odważnie przez świat. Co mam mu za złe i często wypominam.
Mąż odmawia terapii małżeńskiej, a ja już dłużej tego nie wytrzymam. Mam w głowie totalną sieczkę. Ja mam poczucie, że ta moja miłość do niego i rozmowy z nim usypiają mój instynkt samozachowawczy. A mąż konsekwentie powtarza, że jestem egoistyczną, bezduszną suką. Wku.wiam go, ale wieczorem chce seksu.
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 21.06.20, 11:00
      Sama powinnaś przede wszystkim znaleźć terapię dla siebie. Nauczyć się komunikować poprawnie zamiast zrzędzić i wymuszać. Nie kłócić się przy dzieciach - ucinać takie kłótnie w zarodku jeśli mąż je inicjuje. Nie próbować zmieniać drugiego człowieka bo to nic nie daje prócz wzajemnych frustracji. Zmieniać siebie.
    • heniek.8 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 21.06.20, 11:38
      akn82 napisał(a):

      > Stąd życiowo nie poszliśmy odważnie przez świat. Co mam mu za złe i często wypomi
      > nam.

      typowe - tkwiłaś w tym kilkanaście lat jako wspólniczka, a teraz znalazłaś kozła ofiarnego przez którego odważnie nie poszłaś przez świat

      jak odejść? normalnie - wnosisz wniosek rozwodowy i już możesz szukać mieszkania, w którym pójdziesz życiowo odważnie przez świat
      • emka_bovary Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 21.06.20, 14:10
        heniek.8 napisał:

        > jak odejść? normalnie - wnosisz wniosek rozwodowy i już możesz szukać mieszkani
        > a, w którym pójdziesz życiowo odważnie przez świat

        Nic dodać, nic ująć ;)
    • wbka1 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 21.06.20, 13:16
      ...a może mąż jest wygodnym facetem, niezbyt ambitnym, nie ma ochoty na rezygnację z gier, oglądania filmów czyli wychodzenia z własnej strefy komfortu. Od Ciebie oczekuje ogarnięcia spraw domowych i takiej mało skomplikowanej użyteczności, po wyższą, jak sądzę nie chce mu się sięgać. Tacy też żyją; rozumiem, że oczekiwałaś więcej.
      • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 11:16
        Ale on jest dokładnie taki sam od ponad 10 lat! Życie i człowiek się magicznie nie zmienia, więc nie wiem jak nagle można po ponad 10 latach związku się zorientować, że się w ogóle nie zna swojego partnera, kiedy on od początku pokazywał jaki jest.
        • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 12:20
          Ja od początku byłam zorientowana. Mój mąż bardzo dobrze potrafi grać na mojej winie i pokazywać jaką jestem zlá żoną. Gdybym tylko była mu zyczliwsza to on by się otworzył. Więc ja próbuję być lepszá żoną ale częściej mnie trafia. I tak się bujamy. On nie pozwala mi odejść, a ja nie ukrywam też się boję tego kroku.
          • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 12:27
            akn82 napisał(a):

            > Ja od początku byłam zorientowana. Mój mąż bardzo dobrze potrafi grać na mojej
            > winie i pokazywać jaką jestem zlá żoną.

            I przed ślubem też tak było?
            Trochę trudno zrozumieć, dlaczego się związaliście w takim razie.
          • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 15:11
            Moim zdaniem coś u Was mocno szwankuje:

            1. Ty mimo zupełnie innych potrzeb wiążesz się z człowiekiem, który jest zupełnie inny, ma zupełnie inne wzorce (zobacz że on się zachowuje całkowicie zgodnie ze wzorcem wyniesionym z domu - ojciec w domu siedzi, nie ogarnia chaty) i tkwicie w tym układzie oboje
            2. On cierpi - Ty nie widzisz, że on choruje na depresję - gdzie tu jest zainteresowanie współmałżonkiem, jakaś empatia i troska?
            3. Ty go próbujesz usilnie zmienić, co go rani i jest to całkowicie oczywiste, że tak jest, bo mu pokazujesz w pełnej mocy, że taki jaki jest jest nie do zaakceptowania
            4. Byliście oboje na terapii i nadal nie potraficie się dogadać, ba wygląda jakbyście nie próbowali się zrozumieć tylko się wzajemnie obwiniacie
            5. Teraz wygląda na jakieś szantaże emocjonalne ze strony męża w kwestii odejścia
            6. Ty chcesz odejść i 2 lata (po ostatnim wątku) i jesteś po terapii a odejść nie umiesz. Czego potrzebujesz żeby odejść? Dobre rady dostałaś 2 lata temu, nikt Ci nic nowego nie doradzi.

            Wróć na terapię i uporządkuj swoje życie.
            • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 16:49
              Plus dodam, że pisząc o mężu też go mocno deprecjonujesz: nie piszesz, że na co dzień zajmował się dzieckiem (wyczytałam to na innym wątku) ani że 3 razy rozkręcał biznes - to nie jest fajne zachowanie.
          • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 15:56
            akn82 napisał(a):

            > Ja od początku byłam zorientowana. Mój mąż bardzo dobrze potrafi grać na mojej
            > winie i pokazywać jaką jestem zlá żoną.

            Wyszłaś za mąż za człowieka, z którym ci kompletnie nie po drodze, bo miałaś poczucie winy? I z tego poczucia winy masz z nim dzieci i tkwisz od lat w nieudanym związku?
            • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 17:02
              Nie;) pisałam o rozwodzie i o tym czemu wcześniej do niego nie doszło.
              • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 17:20
                No OK, ale zdajesz sobie sprawę z tego, że poczucie winy to marny powód do kontynuacji ewidentnie nieudanego związku? Wychodzi na to, że jesteś z mężem z litości i tylko to powstrzymuje cię przed odejściem.
                Odpowiadając na pytanie tytułowe: jeśli jesteś zdecydowana na rozstanie, to zacznij działać w tym kierunku. Rozmowa z mężem, rozmowa z prawnikiem, szukanie mieszkania (jeśli to ty chcesz się wyprowadzić). Jest tu obok forum "Rozwód... i co dalej". Tam ci pomogą ogarnąć kwestie logistyczne rozstania.
                A na terapię dla siebie idź i tak.
                • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 18:08
                  To jest przynajmniej 4 wątek o rozstaniu z tym mężem od 2014. Na terapii już oboje byli. To tak tylko dam informacyjnie.
                  • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 18:25
                    Wiem, Eriu, znam wątki Akn, wypowiadałam się w nich.
                    Tu nie można poradzić nic innego, jak rozstanie (przy czym odejście od aspergerowca, czy co tam jej mąż ma, nie różni się niczym od odejścia od kogokolwiek innego). Dlatego zasugerowałam forum rozwodowe, jako bardziej kompetentne do ogarnięcia logistyki okołorozowodowej.
                    A terapia dla niej, żeby nie wpakowała się w taką kupę po raz kolejny, do czego chyba ma predyspozycje (sama wyszła z toksycznego domu).
                    Co Akn zrobi z tymi radami, zależy oczywiście od niej. My nic więcej, niż zostało już napisane, jej nie napiszemy.
                    • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 22:25
                      Wydaje mi się, że odejscie od osoby nienormatywnej jest trudniejsze. Bo oni manipulują mistrzowsko. Do tego stopnia że ja już czasem nie wiem gdzie jest góra A gdzie dół. Gdzie prawo, a gdzie lewo. Mój terapeuta powiedział, że powinniśmy iść na wspólną terapię. Bo jego możliwości się wykończyły. Mogę oczywiście chodzić ale będziemy mielić w kółko to samo co do tej pory.

                      Czemu nie odchodzę? W dużej mierze nie wiem czemu nie odeszłam. A w mniejszej to boję się zostać sama jako kobieta i jako matka wymagającego dziecka.
                      Mąż zawsze mówił że mnie wspiera i faktycznie tak było choć to wspieranie zawsze było w ramach utrzymania jego status quo. Siedzenie w Polsce, nielubiane ale bezpieczne.
                      Lubię męża i to wzbudzanie we mnie poczucia winy za bycie nieempatyczną żoną jest chyba clue do wszystkiego. Ciągle się staram nią być a ciągle słyszę że go zamęczam. Mąż był wychowywany bez ojca i robi Na mnie wrażenie To jak bardzo chce być z dziećmi. Szkoda tylko że tak bardzo pasywnie. No i szkoda że ciągle tylko o dzieciach mówi tak jakby mnie w tym wszystkim nie było.
                      • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 23:05
                        Po pierwsze: umiejętność manipulacji nie jest integralną częścią zaburzeń u wszystkich osób nienormatywnych. Część z nich to potrafi, część nie. Po drugie: znam mnóstwo osób jak najbardziej normatywnych, które potrafią manipulować mistrzowsko, jak choćby mój eks, całkiem normalny koleś, ale manipulant, jakich mało. Po trzecie: odejście od męża nie oznacza automatycznie zostania samotną matką. Samotną kobietą, singielką, owszem, ale nie matką. Bo twój mąż jest zaangażowanym ojcem i mając perspektywę rozstania deklaruje, że dzieci nie porzuci. Czy masz podstawy twierdzić, że w tej kwestii kłamie? Po czwarte: dzieci biorą ojca z dobrodziejstwem inwentarza. To ich tata, ma jakiś charakter, jakieś wady, jakieś zalety itd. One to akceptują bez pytania, bez komentarzy i bez krytyki. Ty nie. Może to jest powód, dla którego "o dzieciach mówi tak, jakby mnie w tym wszystkim nie było".
                        Twój mąż, biorąc pod uwagę jego charakter, wychowanie i ewentualne zaburzenia, wykonał ogrom roboty, by cię zadowolić, by wpasować się w twoje oczekiwania (które, od razu zaznaczę, nie są absolutnie wygórowanie wobec standardowej osoby, ale dla osoby nienormatywnej są pewnie wielkości Everestu). I co dostał wzamian? Twoją lata trwającą zjebkę, że nie stara się bardziej. Powiedz z ręką na sercu, że dziwisz mu się, że nazywa cię bezduszną egoistyczną suką.
                      • lumeria Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 01:53
                        Zanim nazwiesz męża "aspergerowcem" lub "osobą nienormatywną" zastanów sie dlaczego używasz terminów, o których ewidentnie nic nie wiesz.

                        Moze chcesz w ten sposób usprawiedliwić pozostawanie z osoba, z która calkowicie sie rozmijasz i nijak nie dogadujesz. To, ze maz nie wpisuje sie w twoje schematy tego jak maz powinien sie zachowywać, nie czyni go "nienormatywnym".

                        Jako facet, który chciałby żyć z obsługą na full bez zawracania mu dupy opieką nad dziećmi oraz który chce poświecić większość czasu grom komputerowym a nie kontaktom socjalnym w obcym kraju/języku - jest jak najbardziej 'normatywny'.
                        • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 08:26
                          Dziękuję za krytykę.
                          Jednak jestem przekonana, że wkładanie męża w ramy nienormatywne jest jak najbardziej uzasadnione i na miejscu.
                          • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 10:30
                            akn82 napisał(a):

                            > Jednak jestem przekonana, że wkładanie męża w ramy nienormatywne jest jak najba
                            > rdziej uzasadnione i na miejscu.

                            A co Ci daje takie wkładanie go w te ramki? Pozwala na swoiste usprawiedliwienie przed sobą samą dlaczego nie możesz od niego odejść? Bo jest taki biedny i bez Ciebie sobie nie da rady? Da, doskonale.
                            Jeśli odejdziesz od męża on nie przestanie być ojcem, a jak sama piszesz w tej roli jest bardzo dobry. Nie spełnia się tylko w roli Twojego partnera.
                            • verdana Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 22:52
                              Aspergerowcy raczej nie umieją kłamać, nie umieją też manipulować. Zazwyczaj mówią to co myślą.
          • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 10:25
            akn82 napisał(a):

            > On nie pozwala mi odejść, a ja nie ukrywam też się boję tego kroku.

            Co to znaczy on nie pozwala? Odejść możesz w każdej chwili. Pisałaś, że pracę masz. Zatem wynajmujesz umeblowane mieszkanie, pakujesz walizkę i wychodzisz. Potem ustalasz w spokoju dalsze kroki. A z mężem kontaktujesz się nie osobiście tylko przez adwokata jeśli uważasz, że miesza Ci w głowie.
            Jeśli się boisz, idź na terapię która pozwoli Ci ustalić priorytety i uporać się z emocjami i podjąć decyzje dotyczące dalszego życia. To Twoje życie, Twój los, a przyszłość zależy wyłącznie od Ciebie.
    • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 21.06.20, 13:56
      akn82 napisał(a):

      > od wielu wielu lat boksujemy się z mężem,

      Oboje szukaliscie sparringpartnera ? Czy jednak inaczej mialo byc ?


      > Z jego perspektywy zniszczyłam go jako człowieka. Ciągle żądając zmian w nim, c
      > iągle wymuszając żeby rozbił coś na co nie ma ochoty i statecznie niedoceniając
      > jego wysiłku w te działania.

      Zastanawiam sie, po co byc latami z kims i zadac, by ten ktos zmienil sie w kogo innego zamiast od razu poszukac tego innego.


      > Efekt jest taki, że nie rozwinęliśmy skrzydeł finansowych, zawodowych i rodzinn
      > ych, bo on blokował wszystkie odważne pomysły.

      Ach jej. Co za swinia. I bloker na dodatek.

      >
      > Ale co dalej???

      Zrob porzadek we wlasnej glowie i emocjach. najlepiej z fachowa pomoca. A potem decyduj - czy chcesz byc z nim, czy nie. I jak z nim byc / rozstac sie.
    • yoma Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 21.06.20, 15:52
      Z opisu wynika, że się żrecie, ale kochacie. Taki wasz sposób i metoda, Rada: wakacje osobno, a potem się zobaczy.
    • triss_merigold6 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 21.06.20, 17:38
      Omg, jak można tak długo znosić w domu zaburzonego bezrobotnego grzyba?
      Chyba chciałaś być w roli żony, a nie terapeutki.
      Wykastrowałaś? Przecież nigdy nie miał jaj.

      Po prostu go zostaw, rozwodu udziela sąd, żaden sąd nie ustali stałego miejsca zamieszkania dzieci z rodzicem trwale upośledzonym społecznie.
    • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 21.06.20, 20:45
      Idź najpierw na terapię, bo mając "sieczkę" w głowie na pewno nie naprawisz sieczki w małżeństwie. Nie podejmuj żadnych poważnych decyzji będąc w takim stanie umysłu.
      Co do kłótni przy dzieciach to pamiętaj, że do tego tanga trzeba dwojga. Nie daj się w nie wciągać, ucinaj w zarodku mówiąc, że pogadacie, jak dzieci będą spać. No chyba nie będzie się chłop kłócił sam z sobą. A do wieczora emocje mogą mu opaść i uda się porozmawiać w miarę spokojnie.
      • bene_gesserit Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 21.06.20, 21:25
        enith napisała:

        > Idź najpierw na terapię, bo mając "sieczkę" w głowie na pewno nie naprawisz sie
        > czki w małżeństwie. Nie podejmuj żadnych poważnych decyzji będąc w takim stanie
        > umysłu.

        Jeśli autorka wątku chce od niego odejść i jeśli on istotnie nie jest neurotypowy, powinnaś być maksymalnie szczera (ale nie okrutna - po prostu rzeczowa).
        Poza tym myślę tak jak Enith - najpierw powinna uporządkować emocje i myśli - decyzję podjąć na trzeźwo, a nie w tym stanie, rozgorączkowania jakiegoś takiego. Terapia, albo chociaż parę doraźnych wizyt u specjalisty.
    • po-trafie Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 04:36
      Jestem w nieco podobnej, choc nie identycznej, sytuacji. Podziele sie, moze Ci pomoze w zyskaniu dystansu.

      Jestem z mezem od ponad 10 lat. Ja: nadaktywna, kontaktowa, gadatliwa, sklonna do duzego ryzyka, musze robic/spotykac/ruszac sie bo sie udusze.
      Maz: ostrozny, wycofany, stroni od nowych ludzi i nowych sytuacji, spodziewa sie porazki. Od 10 lat nie zawarl i utrzymal z wlasnej inicjatywy zadnej nowej znajomosci, mial okresy bez pracy, wychodzenie z domowej strefy komfortu kosztuje go mnostwo stresu. Ma pasje domowa (komponuje, gra na instrumentach), sam z siebie moglby nie wychodzic wcale.

      I teraz: godzimy to. Ja poszlam na terapie, on poszedl na terapie (nie po to zeby sie zmienic, tylko zeby pomyslec nad wlasnym szczesciem i tego, czego by chcial od zycia - nie zgodzilabym sie na slub bez tego).
      Duzo aktywnosci podejmuje sama, na 5-10 moich wyjsc i wyzwan, maz towarzyszy w jednym. Chodze na silownie, basen, spotkania zawodowe, wyjezdzam 1-2 razy w miesiacu (choc bardzo nie lubie spac bez niego), spotykam przyjaciol, tancze etc.
      Z mezem natomiast odpoczywam. Razem gotujemy, sluchamy muzyki - czasem chodzimy razem na koncerty. Czasem ktos nas odwiedza w domu (i tu tez roznie: raz maz jest zaangazowany, raz znika w innej czesci domu), wprowadzam nowych ludzi w nasze zycie, odkrylismy tez ze obydwoje kochamy sniezne pustkowia, wiec zima jezdzimy w gory.
      Doceniam jego innosc, a on docenia moja.
      Nie czuje, ze mnie ogranicza. Raczej stabilizuje, jest w moim szalenstwie tym spokojnym elementen, bez ktorego bym sie urwala jak balonik i poszybowala niewiadomo gdzie.
      On czesto mowi o tym, ze wnosze w jego zycie to wszystko, co nie przychodzi naturalnie - gwar i ruch. I to troche straszne a troche dobre.
      Widze tez, ze z czasem sie od siebie uczymy - ja doceniam domatorstwo, on czasem sam z siebie proponuje rozrywki na zewnatrz.

      Widzimy swoje ograniczenia i preferencje. I nie jestesmy blizniakami zrosnietymi biodrem.

      Dlaczego uwazasz, ze takie rzeczy, jak weekendowy wyjazd, musicie robic razem? Czy uniesz wyobrazic sobie kompromis - gdzie np on robi rzeczy w domu, dba o rozrywki w domu, moze nie wychodzi robic zakupow ale za to je rozpakowuje, gotuje, zmywa? Za to ty robisz na zewnatrz to, co przychodzi ci latwo?
      Czy jest zycie, w ktorym zamiast przymuszac kogos do dyskomfortu, wzajemnie korzystacie ze swoich silnych stron, talentow i mozliwosci?
      • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 12:28
        Dziękuję za ten wpis. Fajnie że wam się układa.

        Wydaje mi się że źle jest postawione l pytanie. Nie rozumiem dlaCzego pytasz że musi z nami jechać na weekend? Nie musi i nie jeździ. Ale mnie jest przykro, czuje się samotna jako kobieta i samotna jako matka. To nie jest tak że też jadę ja a raz mąż. Tylko zawsze ja sama. Nie chcę być samotna w małżeństwie. Nie mamy też żadnych wspólnych pasji i czego co robimy wspólnie.
        Podział obowiązków na zewnętrzne i wewnętrzne jest teoretyczny. Jak jadę np z dziećmi do lekarza to nie wracam do czystej kuchni i obiadu na stole.

        Jest życie bez przymusu, nie umiem jednak powiedzieć czy z moim mężem się da.
        • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 12:29
          Wybacz nieskładną wypowiedź. Pisałam w biegu.
        • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 15:30
          akn82 napisał(a):

          > Nie chcę być samotna w małżeństwie. Nie m
          > amy też żadnych wspólnych pasji i czego co robimy wspólnie.

          Od razu nasuwa się pytanie, jakim cudem wy się w ogóle ze sobą związaliście. Od samego początku, jeszcze przed ślubem miałaś jasne i mocne sygnały, jakim człowiekiem jest partner. Sama piszesz, że weszłaś w ten związek mając świadomość jego niekompatybilności z tobą. I dziś, mając już na stanie pewien staż małżeński i dzieci, nadal jesteście totalnie niekompatybilni, a w domu jest piekło.
          Powiem wprost: wymagasz od męża niemożliwego. To, czego ty chcesz (większego zaangażowania, wspólnych hobby, wspólnych wyjść, itd.), nie ma szans realizacji w tym związku, bo te wszystkie lata temu wybrałaś nieodpowiedniego dla siebie mężczyznę. I w tych zapędach, by zmienić go w diametralnie innego człowieka, by dopasował się do twojej wizji odpowiedniego partnera, niszczysz go. Nie dziwię się jego zarzutom wobec ciebie. Nie akceptujesz partnera od lat, od początku związku. A skoro tak było u was od zawsze, to może czas spojrzeć na waszą relację realnie i uznać, że lepiej nie będzie.
        • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 15:38
          A czy to co mielibyście robić wspólnie to się magicznie objawia? Przecież to trzeba wypracować!
    • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 06:14
      Akn, twój nick wydał mi się znajomy. Pogrzebałam trochę i znalazłam twój długaśny wątek sprzed dwóch lat, w którym opisywałaś swoje perypetie małżeńskie. Wątek zakończyłaś na tym, że planujesz odejść od męża. Jak rozumiem, nic z tych planów nie wyszło.
      Czy zachowanie męża (aktywizacja zawodowa, nauka języka polskiego, zaangażowanie w życie domowe) uległo zmianie od tego czasu?
      • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 07:59
        Tak, uległo zmianie.
        Znalazł pracę. Od tamtego czasu pracował w jednej firmie która właśnie Upada ze względu na Covid -19. Awansował dwukrotnie na bardzo rozwojowe stanowisko. Niestety teraz bez przyszłości. Znów jest w punkcie wyjścia. Polski idzie mu nadal topornie. Z życiem domowym Było różnie. Też się angażował a innym razem nie, ale z tendencją wzrostową.
        • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 15:04
          Dodatkowo wiec jest problem bariery jezykowej. Czy sa tez znaczace roznice kulturowe?
          • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 15:51
            Nie wiem, czy podpada to pod różnice kulturowe, ale w wątku sprzed dwóch lat Akn pisała wprost o tym, że mąż nie znosi Polaków. Miał nawet do żony pretensje, że przed przeprowadzką nie uprzedziła go(!), jakim zapyziałym krajem jest Polska.
            • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 16:17
              Zwróć też uwagę, że mu rozwalili biznes, więc może być zgorzkniały jeśli mu padł biznes, bo. np można nie płacić faktur kontrahentowi a kontrahent musi płacić od nich podatki i tak.
            • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 18:25
              enith napisała:

              > Nie wiem, czy podpada to pod różnice kulturowe, ale w wątku sprzed dwóch lat Ak
              > n pisała wprost o tym, że mąż nie znosi Polaków. Miał nawet do żony pretensje,
              > że przed przeprowadzką nie uprzedziła go(!), jakim zapyziałym krajem jest Polsk
              > a.


              Moze nie lubic, jesli ma niefajne doswiadczenia to tak czuje. Mnostwo Polakow mieszka w innych krajach ktorych nie lubi.
              Przeczytalam pobieznie ten watek z przed dwoch lat I uwazam ze problem jest raczej w autorce a nie jej mezu.
              Nie wiem dlaczego postanowili zamieszkac w Polsce I czy na pewno ich plany przeniesienia sie do jego kraju byly przez niego blokowane. Facet rozwijal biznesy, no probowal, mial prace na etacie w ktorej awansowal (coronavirus nie jest jego wina) wiec jednak sie przemogl, chociaz akn zarzucala mu niechec do pracy na etacie...to wszystko pomimo zycia w kraju jednak dla niego obcym I niezbyt przychylnym. To jest dla niego trudne jako mezczyzny, ktoremu pewnie nie jest latwo w sytuacji kiedy nie moze zarabiac na rodzine, nie w takim stopniu jakby chcial. A od autorki watku wieczne pretensje, wieczne niezadowolenie, jakies przymuszanie do noszenia dzieci w chustach, chodzenie z nimi na grupy gdzie pewnie wiekszosc jesli nie 100% to byly kobiety itd.
              Facet musi ja kochac I dzieci bardzo skoro znosi to wszystko i probuje sie w tym odnalezc, jednak akn chyba tego nie widzi. Ona jest wiecznie z niego niezadowolona, za wszystko go obwinia.
              • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 18:51
                Wiesz, ja bym bzika dostała, jakbym miała takiego niemrawego, bojącego się własnego cienia męża, jak ona. I tu ją rozumiem. Dlatego rozstałam się z poprzednim partnerem. Widziałam, jakie ma zachowania, co wyniósł z domu, jaką ma wizję naszego związku. Zobaczenie tego zajęło mi parę lat, ale w końcu przejrzałam na oczy. I zwinęłam się ze związku, choć pierścionek zaręczynowy był już wybrany.
                To, czego nie rozumiem to to, że Akn sobie takiego męża z pełną świadomością wybrała. I od dnia tego wyboru nieskutecznie przerabia go siłą w kogoś innego. To się nie miało prawa udać. Ona się frustruje, bo jej starania spełzają na niczym, on się frustruje, bo żona go nie akceptuje. A w samym środku tego kołowrotka są dzieci, z czego jedno już zdiagnozowane z zaburzeniami.
                Realistycznie patrząc, to jakie tu są szanse nawet nie na udane, ale chociaż przyzwoite małżeństwo?
                • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 19:11
                  My nie wiemy jaki on jest, wiemy tylko to co akn napisala a wiadomo ze to jest jej punkt widzenia. Facet chyba nie jest az taki niemrawy skoro rozwijal biznesy, pracowal na etacie I awansowal dwukrotnie, zajmowal sie dziecmi i domem. Akn uwaza ze nie nadazal za jej standardami ale ona jednak nie jest taka skora do przejmowania opieki nad dziecmi w wiekszosci na siebie. Akn za cel postawila sobie (moze nawet niecalkiem swiadomie) uformowanie a raczej ciagle formowanie meza. Ostatni watek byl dwa lata temu, od tamtego czasu chyba bylo w miare ok, maz pracowal ale lockdown niestety byl proba, ktorej ona nie sprostala.
                  On zreszta podkresla ze nie zostawi dzieci co swiadczy o nim bardzo dobrze, mowi jej ze ona .moze sie wyprowadzic i te dzieci zostawic z nim co sugeruje ze autorka narzeka jak jej ciezko, ile ona robi, jak sie poswieca itd.
                  Maz nie chce isc na terapie malzenska, ale akn moze skorzystac z terapii dla siebie, moze inaczej spojrzy na zwiazek, na meza I jego wklad, oraz na swoje oczekiwania. Moze warto aby ktos pomogl jej dokonac analizy tego wszystkiego.
                  • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.06.20, 21:57
                    Przez "niemrawy" rozumiem kogoś, kto nie wykazuje własnej inicjatywy, żeby np. ciekawie spędzić z rodziną czas, wyjść od czasu do czasu z jakimś swoim pomysłem, który angażowałby całą rodzinę. To spoczywa w całości na żonie, mąż ani nie organizuje, ani nie partycypuje w tych aktywnościach. Ona sama czuje się w małżeństwie samotna, to są jej słowa i na tym się opieram. Nie piszę o biznesach czy hobby pana, bo to coś, do czego jego rodzina wstępu nie ma, a więc nie jest to aktywność więzotwórcza. Jeśli oni nic nie robią wspólnie, a tak to opisuje Akn, to nie bardzo widzę tu rodzinę jako taką. Każdy sobie rzepkę skrobie, coś bardziej na wzór współlokatorów, a nie małżonków z dziećmi.
                    Wiem z doświadczenia, o czym Akn pisze i jak uciążliwe jest to ciągnięcie wózka w pojedynkę. Dlatego ja, gdy w końcu zorientowałam się, co jest grane, zdecydowałam się odejść. Ona się nie zdecydowała i teraz pije to gorzkie piwo. Nie bardzo widzę, jakie tu może być wyjście z sytuacji, by rodzina pozostała w komplecie bez poczucia małżonków, że każde jest tym skrzywdzonym. Zwłaszcza jeśli mąż, który ma mocne zarzuty wobec żony, nawet nie bierze terapii pod uwagę.
                    • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 00:04
                      Oni nie robią wspólnie tego co autorka wątku by chciała robić a związek to nie tylko ciągle wygrywanie ale kompromis i akceptowanie drugiej osoby. Myślę że by im dobrze zrobiło gdyby zrobili razem coś więziotworczego tak żeby mąż się poczuł komfortowo. Kurczę niech puzzle poukładają razem, zagrają w planszowymi z dziećmi żeby coś porobić jako rodzina a nie wymuszać wyjazdy i potem się obrażać, że on nie chce.
                      • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 03:28
                        O tym właśnie piszę, by zrobić coś jako rodzina, wszyscy razem, w domu czy poza, ale razem. Ale pan nie chce robić nic poza domem, chyba 10 lat zajęło mu znalezienie pracy wymagającej wyjścia z domu i kontaktu z ludźmi. Stąd Akn zarzut o byciu samotną matką podczas wszystkich aktywności pozadomowych. A i w domu mąż żyje głównie we własnym świecie gier i hobby, które nie zakładają udziału reszty rodziny. Kompromis to byłby wtedy, gdyby żona przyjęła, że wszystkie kwestie pozadomowe ogarnia ona, ale za to mąż rekompensuje to jej i dzieciom swoją aktywnością w domu. Mąż tego nie robi lub robi, gdy zostaje do tego przymuszony, ale wtedy ulewa sobie przy dzieciach. Dla mnie to nie jest kompromis, to, co robi mąż nawet koło kompromisu nie stało.
                        • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 09:23
                          No nie: mąż na co dzień zajmował się którymś dzieckiem i 3 razy podchodził do biznesu, więc to też nie tak że 10 lat się ogarniał żeby cokolwiek zrobić. To tylko autorka wątku tak go dyskredytuje.

                          Uważam, że obojgu można wiele zarzucić ale powinniśmy patrzeć bardziej obiektywnie a nie skupiać się na jednej obwinionej stronie.
                          • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 09:32
                            Mnie też zastanawia jedna rzecz: jakbym miała w domu osobę, która mnie nie akceptuje, krytykuje co robię w domu (a autorka krytykowała sprzątanie przez męża bardzo), plus narzucanie sprzątania o 21 to tak szczerze po iluś latach życia z osobą wiecznie niezadowolona, nie akceptująca człowieka itp to mimo najszczerszych chęci będziesz mieć wywalone i znajdziesz sobie bezpieczne swoje aktywności żeby psychicznie odpocząć. Tym bardziej osoba z takimi szczególnymi potrzebami.
                      • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 08:33
                        Ok, tylko kto ma wyjść z pomysłem i zorganizować tę aktywność?

                        Wyjazdów nie wymuszam, przecież jeżdżę wszędzie sama z dziećmi. Nie może mi być przykro z tym że mąż w tym nie uczestniczy? Zawsze neguje i jak wracamy to nawet się nie usmiechnie, nie inicjuje rozmowy z dziećmi ani ze mną? Wręcz przeciwnie to ci pokazuje to niezadowolonie,że jesteśmy.


                        Ale do rzeczy, kto ma wyjść z inicjatywa więzi twórczej rodzinnej aktywności?
                        • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 09:28
                          Przecież widać, że po prostu nie chcesz być w tym związku to weź się rozejdź z tym mężem, bo będziesz zakładać wątki przez następne 6 lat.

                          Już naprawdę nie mogę. Jak ktoś chce pracować nad więziami to nie robi z każdego elementu przepychanki. Ty wiesz że masz dzieci i obowiązki wobec nich prawda? Jak dzieci mają wiedzieć jak nawiązywać więzi jak zamiast coś w tym kierunku zrobić i przełknąć ego swoje Ty ciągle wracasz do rozgrywki między Tobą a mężem? Naprawdę współczuję Twoim dzieciakom, bo im po prostu zaszczepiacie niezdrowy schemat związku, relacji i nienawiązywania więzi. To się będzie mścili im całe życie. Łącznie z tym Twoim brakiem akceptacji dla partnera.
                        • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 10:43
                          akn82 napisał(a):

                          > Ok, tylko kto ma wyjść z pomysłem i zorganizować tę aktywność?

                          Ten komu zależy.

                          > Wyjazdów nie wymuszam, przecież jeżdżę wszędzie sama z dziećmi. Nie może mi być
                          > przykro z tym że mąż w tym nie uczestniczy? Zawsze neguje

                          Bo może proponujesz wyjazdy lub wyjścia do miejsc które go nie interesują, nie bawią, nie widzi w tej przestrzeni miejsca ani roli dla siebie? Małżeństwo to zawsze są kompromisy. Czy jesteś na nie gotowa? Czy tylko jest Ci "przykro" bo mąż nie spełnia Twoich oczekiwań ani standardów i wyżywasz się za to na nim?
                        • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 12:40
                          akn82 napisał(a):

                          > Ok, tylko kto ma wyjść z pomysłem i zorganizować tę aktywność?


                          A jaka roznica? Mozesz wyjsc ty.

                          > Wyjazdów nie wymuszam, przecież jeżdżę wszędzie sama z dziećmi. Nie może mi być
                          > przykro z tym że mąż w tym nie uczestniczy?


                          Moze ci byc przykro ale zauwaz ze tobie jest wciaz zle, smutno i przykro bo co ty go wciaz probujesz formowac I wciaz jestes niezadowolona z efektow. Dlaczego zamieszkaliscie w Polsce? Jakie byly powody?
                          Twoj maz nie jest zlym ojcem, zajmowal i zajmuje sie dziecmi, gdzies napisalas ze zabral ich na rowery, podejrzewam ze nie zdarzylo sie to raz w ciagu 12lat. Jednak po powrocie ty oczekujesz zeby on zajal sie pracami domowymi a on chce odpoczac. To daj mu odpoczac. Rozumiem ze zycie z balaganiarzem jest ciezkie ale pytanie czy on jest balaganiarzem czy poprostu nie osiaga twoich standardow? Czy on nie wychodzi z domu czy znowu nie osiaga twoich standardow. Rozwijal biznesy, uczyl sie jezyka co latwe nie bylo zwlaszcza ze wielu ludziom nie przychodzi to latwo, ty chcialas zeby pracowal na etacie i on to zrobil. To nie jego wina ze stracil prace przez sytuacje z wirusem ale czy pomyslalas jak on sie z tym czuje? Znowu ma poczucie ze zawiodl, juz sie przekonal ze wzmozylas swoj atak na niego, znowu wiercenie dziur w brzuchu o wszystko sie wzmoglo. Czy on boi sie wychodzic, boi sie ludzi czy moze chce odpoczac od ciebie? Moze on nie lubi wychodzic wspolnie bo go meczysz, krytykujesz, oczekujesz ze bedzie zachowywal sie i robil rzeczy w okreslony sposob? Cos jak z noszeniem dzieci w chuscie?
                          Moze on nie pyta o wrazenia gdy wracacie bo uslyszy cos w rodzaju ze trzeba bylo isc z nami to bys wiedzial?
                          Wy do siebie chyba nie pasujecie ale jestescie w tym zwiazku z poczucia obowiazku wobec dzieci, on kocha dzieci i nie chce ich zostawic, nie chce burzyc im zycia, nie chce miec z nimi rzadszych kontaktow. Ty natomiast nie chcesz ich wychowywac sama, nie chcesz wiekszosci obowiazkow i odpowiedzialnosci brac na siebie.
                          Ile dzieci maja lat?
                          • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 13:08
                            Różnica jest ogromna kto zaproponuje. Bo właśnie wszyscy orzekilscie że wymuszam na mężu aktywności które go nie interesują. Powinny być one więzotworcze. Moje propozycje tego warunku nie spełniają więc jest mi przykro nieadekwatnie. I mam nie wymuszać moich priorytow.

                            Ale mąż inicjatywę ma niską. Leży w sypialni i klika w telefon cały weekend. Albo ogląda coś non stop.

                            Może nie sprzątać o 21. Może jej sprzątać o 7 rano ale po sobie generalnie kiedyś trzeba rzeczy odłożyć na miejsce i wypracować ten nawyk w dzieciach.

                            Standardów czystości nie mam wygórowanych. Naprawdę nie mam.
                            Co do życia rodzinnego to oczekuję Szczerej i zaangażowaniej uwagi.
                            • lumeria Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 13:21
                              Nigdy od niego zaangażowania, inicjatywy i współpracy nie uzyskasz. To już wiesz.

                              Pytaniem jest - co cie przy takim człowieku trzyma?
                            • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 13:27
                              Szczerze ci powiem, ze ciagle wymagania i ciagla krytyka sprawilaby, ze nie mialabym ochoty na zadne zaangazowanie. Jedyne, czego chcialabym, to spokoju i oddalenia sie, fizycznie lub chocby mentalnie, od wymagajacej i krytykujacej osoby.
                              Imho - to zostawanie w domu, gdy wy wychodzicie, a zatapianie sie w telefonie, gdy jestescie to emigracja wewnetrzna, ucieczka od ciebie.

                              Jak wygladaja stosunki i zajecia meza z dziecmi, gdy to jest nie w twojej obecnosci, czy wiesz ? Czy to sie w ogole zdarza (oni wychodza/zostaja, ciebie z nimi nie ma) ? jezeli zdarza sie, co mowia i jakie sa dzieci po takim sam-na-sam z ojcem ?

                              PS sprzatam, kiedy moge i kiedy mi sie chce. Ale oczekiwanie, a tym bardziej wymaganie, zebym sprzatala o siodmej rano, gdy dopiero zaczynam funkcjonowac, albo o dziewiatej wieczorem, kiedy juz padam na pysk, przyjelabym bardzo nieprzychylnie. A regularnie sie powtarzajace - wrecz wrogo. Twoj maz w ogole nie sprzata i nigdy nie sprzatal, czy przestal, gdy okazalo soe, ze ma to robic wtedy, gdy ty chcesz i tak, jak ty chcesz ?
                              • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 13:48
                                Akn moze gdybys przeanalizowala swoje zachowanie, oczekiwania itd sama ze soba. Jednoczesnie przestala wymagac, klocic sie itd. Poprostu postaraj sie byc milsza, spokojniejsza, zacznij z nim rozmawiac na tematy neutralne, malymi krokami tworzac z nim przyjacielska wiez. Jesli zareaguje pozytywnie i atmosfera sie oczysci mozna przejsc do kolejnych etapow. Mozesz czuc opor dlaczego ty ale to chyba nie jest istotne, wazne zeby osiagnac efekt. On reaguje wycofaniem ale to nie oznacza ze jest mu dobrze, ty reagujesz frustracja i zloscia, zadne z was nie czuje sie w tym komfortowo.
                                • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 14:25
                                  Ja tu widze rozpad wiezi i nikle szanse na efekty terapii, skoro maz na terapie isc nie chce, a terapia autorki okazala sie nieskuteczna. Moge sie mylic.

                                  Imo - nie jak stworzyc udana pare, bo to po kilkunastu takich jak mieli latach malo realne, tylko jak sie w miare niekonfliktowo rozstac. Moga sprobowac mediacji, ale... chyba lepiej rozejrzec sie za prawnikiem.
                                  • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 17:30
                                    Dobra, doczytalam ten watek sprzed dwoch lat.
                                    Masz racje, gdy piszesz, ze nigdy go nie akceptowalas - chcialas przykroic go na swoja miare i wyobrazenia i zal, ze nie wypalilo. No wez...
                                    Oraz to, ze oboje jestescie po terapii, kazde po indywidualnej i ze to nic nie dalo. Nawet terapeutyzpwac sie nie chcieliscie wspolnie... Sorry, ale jaki byl cel tych terapii, czego oczekiwalas ?

                                    I tak na koniec "jesli go zostawie, to bede miala poczucie, ze wystawilam stary mebel na smietnik" - tak widzisz swego meza ? Tak widzisz siebie ?
                                    • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 17:52
                                      tt-tka napisała:


                                      > I tak na koniec "jesli go zostawie, to bede miala poczucie, ze wystawilam stary
                                      > mebel na smietnik"

                                      To tez zauwazylam w tamtym watku, przyznam, ze dziwnie to zabrzmialo zwlaszcza ze akn narzeka ze maz widzi glownie dzieci a nie ja w tym zwiazku. Hmm.....

                                      Maz przeszedl terapie, akn tez, czasem osobne terapie dzialaja, ale jak widac nie w ich przypadku. Nie dziwie sie ze nie chce ponownie.
                                    • lumeria Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 17:15
                                      tt-tka napisała:

                                      > I tak na koniec "jesli go zostawie, to bede miala poczucie, ze wystawilam stary
                                      > mebel na smietnik" - tak widzisz swego meza ? Tak widzisz siebie ?

                                      To wskazuje na uwiklanie. Tak jak zona alkoholika, która nie chce go zostawić "na pastwę losu".

                                      Akn w cale nie bierze pod uwagę, ze gdyby męża zostawiła, to byłoby dokładnie jak ze starym meblem pod śmietnikiem - bardzo szybko znalazłaby sie amatorka, która by go zgarnęła i spożytkowała. :D
                                      • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 18:16
                                        Mnie uderzylo raczej potraktowanie czy uznanie meza za mebel... oraz siebie za te, ktora tym meblem moze rozporzadzac.
                                  • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 17:42
                                    tt-tka napisała:

                                    > Ja tu widze rozpad wiezi i nikle szanse na efekty terapii, skoro maz na terapie
                                    > isc nie chce, a terapia autorki okazala sie nieskuteczna.

                                    Pytanie, ktore sie nasuwa to kto tak naprawde potrzebuje terapii? Terapie nie zawsze sa skuteczne, zalezy tez jak kto wspolpracuje.

                                    > Imo - nie jak stworzyc udana pare, bo to po kilkunastu takich jak mieli latach
                                    > malo realne, tylko jak sie w miare niekonfliktowo rozstac. Moga sprobowac mediacji, ale... chyba lepiej rozejrzec sie za prawnikiem.

                                    Mozliwe, ale jednak mozna sprobowac, nic do stracenia nie maja. Mysle jednak ze akn musialaby zmienic sporo w swoim postepowaniu.
                            • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 15:17
                              akn82 napisał(a):

                              > orzekilscie że wymusza
                              > m na mężu aktywności które go nie interesują.

                              Z Twoich postów wyłania się taki obraz, na dodatek pełen pretensji. Czy Ty próbowałaś nie wymuszać, nie ciosać kołków na głowie, nie kłócić się, nie oczekiwać, tylko w miły sposób zaproponować mężowi wspólne wyjście w miejsce które by go zainteresowało? Albo uprzedzić że np nazajutrz planujesz porządki i bardzo chciałabyś żeby Ci pomógł w tym lub w tamtym, albo byście zrobili je razem? Powiedziałaś mu że zależałoby ci bardzo żebyście wychodzili wspólnie? Czy w ogóle istniejecie jako para, nie jako rodzice tylko bez dzieci?

                              > Co do życia rodzinnego to oczekuję Szczerej i zaangażowaniej uwagi.

                              A co TY dajesz? I czego oczekuje od Ciebie Twój mąż? Bo cały wątek jest wyłącznie o Twoich oczekiwaniach i wymaganiach. Wspólne porządki tak samo jak rodzicielstwo też mogą być fajną przygodą i zabawą, nie tylko obowiązkami które się musi zrobić, ale do tego trzeba mieć pozytywne nastawienie do siebie.
                              Można też mieć związek w którym każde robi to co mu wychodzi najlepiej. I spotykać się gdzieś w połowie na działaniach wspólnych, łączących.
    • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 10:56
      Ty chyba nie chcesz wiedzieć, "jak odejść?",
      tylko "jak to zrobić, żeby mnie nic a nic nie bolało i żebym nie miała dyskomfortu?".

      No to raczej się nie dowiesz.
      • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 18:03
        No chyba większego dyskomfortu, niż ten, który odczuwa teraz w małżeństwie, nie będzie. Ja odnoszę wrażenie, że ona się bardziej boi o nieprzystosowanego do życia męża, że ten sobie sam w tej znienawidzonej Polsce wśród tych znienawidzonych Polaków nie poradzi po rozwodzie. Zwłaszcza teraz, gdy stracił pracę i znów jest na garnuszku żony (ewentualnie rodziców).
        • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 18:20
          Boi sie ? No moze... a moze tylko tym strachem i , hm, troska maskuje swoja wlasna niechec do stanowczych rozwiazan ?
          Ostatecznie ten maz iles tam lat przezyl, w tym iles tam przepracowal, stanowiska pracy tworzyl sobie lub znajdowaql, dziecmi potrafil sie zajac, domem tez. Czy on taki nieprzystosowany do zycia, czy tylko nieprzystosowany do zycia, jakiego zyczy sobie autorka ? Bo to nie to samo.
          • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 18:40
            tt-tka napisała:

            > Boi sie ? No moze... a moze tylko tym strachem i , hm, troska maskuje swoja wlasna niechec
            > do stanowczych rozwiazan ?

            Ano właśnie - moim zdaniem bardzo stara się zamaskować troską obawy o własny dyskomfort.

            W to, że martwi się o męża, wierzyłam dwa lata temu. Po bieżącym wątku już nie za bardzo.
            Nie ukrywam, że przy okazji odświeżania wątku o mężu sprzed dwóch lat, odświeżyłam sobie też jeszcze starszy wątek o "utracie uczucia" do córki, który też miał wpływ na utratę mojej wiary w troskę o męża czy o kogokolwiek. Nawet jeśli mąż jest taki, jak pisze akn (czyli dla mnie osobiście - nie do zniesienia).
            • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 20:58
              Obawa o przyszłość męża po rozwodzie nie musi wcale wynikać z troski, której u Akn faktycznie raczej nie widać. Może wynikać z obawy bycia oskarżoną o to, że wywaliła męża z domu "jak stary mebel". Może wynikać z faktu, że mąż nie będzie się miał gdzie podziać, więc i tak będzie siedział w domu i nic się w ich sytuacji nie zmieni. Może wynikać z faktu, że mąż bez pracy i umiejętności interpersonalnych zwinie się do kraju ojczystego. I pewnie jakieś inne powody też by się znalazły.
              Ja nie staję po żadnej ze stron. Rozumiem zarzuty żony wobec męża, rozumiem zarzuty męża wobec żony i rozumiem, że od wielu lat trwają z nierozwiązywalnym klinczu.
              • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 21:10
                Alez w rozwiazywalnym. Tylko trzeba chciec rozwiazac i podjac w tym celu starania. Ona nie chce, w kazdym razie nie podejmuje staran, tylko mowi (od dobrych kilku lat), ze chcialaby.

                zakochac sie mozna na slepo i narobic glupstw, ale malzenstwo to juz powazniejsza sprawa i namysl bylby wskazany (a nawet jest zalecany, obowiazkowa karencja miedzy deklaracja woli a slubem), a dzieci z mezczyzna, ktory nie spelnia zadnych wymogow partnerki, to juz nie wiem, masochizm ?
                • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 21:36
                  I dlatego piszę o klinczu nierozwiązywalnym. Bo mąż nie spełnia żadnych wymogów żony i to się nie zmieni. A żona od lat nie akceptuje męża i to też się nie zmieni.
                  • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 22:07
                    Rozwiazaniem - a tez podobno pragnieniem autorki - jest rozstanie.
                    tyle ze pragnac ona nie robi nic, by to pragnienie zrealizowac, a powody brzmia mi raczej jak wykrety
            • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 23:39
              Dla mnie jest jasne, że nie martwi się o męża w ogóle. Jakby jej zależało to by go nie próbowała formować żeby był jak ona chce i już.

              I plus to, że nie zauważyła depresji męża ani się nie interesuje czy on nadal na nią nie choruje. No sorry, ale zaawansowana depresja nie jest czymś co można tak łatwo przeoczyć.
        • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 18:21
          Ona raczej tak do konca nie chce rozstania, a najbardziej zostania samotna matka, ten maz ma jednak zalety, nie jest calkowicie bezuzyteczny. Jej problem polega na tym ze on nie jest taki jak ona chce, choc podejrzewam ze glownie w jej odbiorze jego. . On sie przystosowal, znalazl prace tak jak chciala, nawet w niej awansowal, wspomniala tez o tym ze bral udzial w obowiazkach domowych itp. Jednak stracil prace ale nie ze swojej winy. To go przygnebilo, tak jak lockdown, to jest normalne, wielu ludzi nie radzi sobie z ta sytuacja tyle ze autorka watku tego nie rozumie. Dla niego to nie jest latwe, bo pewnie nie bylo mu latwo znalezc prace, istnieje bariera jezykowa, na rynku pracy jest wieksza konkurenacja niz kilka lat temu, do tego jej niezadowolenie, pretensje, klotnie itd. ona jakby nie widzac tego chce zeby on bral udzial w aktywnosciach rodzinnych, obowiazkach a on jest zalamany sytuacja, moze ma stany depresyjne czy cos podobnego. Akn zdiagnozowala go jako aspergerowca, osobe nienormatywna bo przeciez ona tak sie nie zachowuje. Taki troche brak empatii z jej strony przebija. On jej zarzucil ze poprzez to jej wieczne zmuszanie go do robienia rzeczy ktorych on nie chcial, do bycia kims kim sie nie czuje i nie jest itp ona go wykastrowala i zniszczyla. To mocne slowa wiec moze powinna jednak przeanalizowac swoje postepowanie.
          • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 22:28
            Też odbieram sytuację podobnie jak Ritual - autorka absolutnie nie chce rozstania, to tylko taka pogróżka, chce mieć takiego męża jakiego sobie wymarzyła - a raczej żeby ten konkretny mąż, którego już ma, spełniał jej oczekiwania, wymagania i żądania. Oczekuje żeby ktoś jej powiedział jak go do tej roli przykroić, uformować, ulepić na nowo. Bo ona chce i uważa takie dostosowanie za jego powinność..
            I mimo terapii nie chce zrozumieć że to absolutnie niemożliwe. A przez te nieudane próby przykrawania wykastrowała chłopa. I on nie potrafi teraz trzasnąć pięścią w stół i powiedzieć czego sam chce prócz świętego spokoju. Och ile jest podobnych związków które męczą się ze sobą wzajemnie do późnej starości i potrafią jeszcze całe swoje otoczenie przy okazji udręczyć...
            • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 22:41
              aqua48 napisała:

              > chce mieć takiego męża jakiego sobie wymarzyła - a
              > raczej żeby ten konkretny mąż, którego już ma, spełniał jej oczekiwania, wymaga
              > nia i żądania. Oczekuje żeby ktoś jej powiedział jak go do tej roli przykroić,
              > uformować, ulepić na nowo. Bo ona chce i uważa takie dostosowanie za jego powin
              > ność..
              > I mimo terapii nie chce zrozumieć że to absolutnie niemożliwe. A przez te nieud
              > ane próby przykrawania wykastrowała chłopa. I on nie potrafi teraz trzasnąć pię
              > ścią w stół i powiedzieć czego sam chce prócz świętego spokoju

              Nie chcialam tak dosadnie :), ale imo trafilas w sedno.
              • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.06.20, 23:42
                Czyli spodziewamy się kolejnego wątku za jakiś czas? ;)
                • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 00:31
                  Pewnie tak...

                  Dlubie w tych dawniejszych - marzec 2018, ponad dwa lata temu

                  akn82 "czerwiec data ostateczna na moje podjecie radykalnych krokow"

                  yoma "dupa tam, a nie czerwiec. Wbilas sobie w glowe ten czerwiec, a w czerwcu znajdziesz milion "ale", zeby nic nie podejmowac. Przeciez to widac"

                  Nic sie nie zmienilo.
            • lumeria Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 02:50
              aqua48 napisała:

              > Autorka absolutnie nie chce rozstania, to tylko taka pogróżka, chce mieć takiego męża jakiego sobie wymarzyła

              > Och ile jest podobnych związków które męczą się ze sobą wzajemnie do późnej starości i potrafią jeszcze całe swoje otoczenie przy okazji udręczyć...

              Zgadzam sie, ze autorka nie chce rozstania.

              Takze ten związek raczej brzmi jak relacja nieudolnej matki z krnąbrnym nastolatkiem w fazie buntu. Jeśli oboje małżonkowie sa na tym poziomie emocjonalnym, to raczej dobrze się zazębiają i tworzą w brew pozorom bardzo ścisłe więzy. Ich schematy "muszę go zmusić" + "nie dam się zmusić" powodują idealne zakleszczenie osobowości małżonków - po grobową deskę.

              Plus fajnie sobie razem graja w grę "gdyby nie ty..."

              • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 10:52
                Oni sobie grają w ping pong a tylko co z dziećmi? Szkoda mi ich.
                • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 11:10
                  eriu napisała:

                  > Oni sobie grają w ping pong a tylko co z dziećmi? Szkoda mi ich.

                  I Akne i jej mąż, oboje są potwornie skupieni na sobie. W tej toksycznej relacji dla dzieci nie ma miejsca.

                  • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 13:10
                    A Co to znaczy że dla dzieci nie ma miejsca? Jakby wyglądało nasze życie z miejscem na dzieci?
                    • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 13:15
                      To znaczy, że dzieci byłyby dla Ciebie ważniejsze niż swoje obrażanie się na męża i zamiast jojczeć na forum jak to on nie chce robić tego co Ty chcesz żeby budować więzi i że nie chce zaproponować a Ty masz dość proponowania to byś po prostu próbowała znaleźć coś co może całą rodziną zrobić razem i byś to zrobiła. Tyle i aż tyle.

                      W Twoim wątkach, których już założyłaś wiele przez lata w ogóle się nie pojawia nawet refleksja na temat wpływu konfliktu z mężem na dzieci, refleksja jak się noga czuć. Po prostu to nie jest dla Ciebie istotne. Dzieci hodujesz jak sałatę w szklarni - bo trzeba ale w tym nie ma troski i miłości i realnego dbania o ich dobro. Skupiasz się tylko na sobie i mężu.
                      • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 13:34
                        To że temat dzieci się nie pojawia to znaczy że się nie pojawia. I nic ponad to. Tematu dzieci nie chce z wami dyskutować, co nie znaczy że on nie istnieje.

                        Co do rady by zorganizować aktywności więzotworcze to jest to bardzo dobra rada. Niestety przetestowana nieskutecznie. Były puzzle, różne - bardzo różne gry, sporty domowe i podwórkowe, czytanie książek, teatry, kina i pikniki miejskie i inne. Mąż odmawia udziału.
                        • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 13:50
                          To moze odpowiesz na pytanie, ktore zadawalam juz sporo postow temu - CO maz robi z dziecmi, gdy jest z nimi sam ? I czemu tego wlasnie nie mozecie robic razem ?

                          No chyba, chyba... ze i wtedy go sztorcujesz, wiesz lepiej, pouczasz, mobilizujesz, poganiasz itd. Jesli tak, jasne jest, czemu maz odmawia wszelkiej wspolnej aktywnosci. Ucieka przed toba rowniez w dzieci.
                          • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 14:14
                            tt-tka napisała:

                            > No chyba, chyba... ze i wtedy go sztorcujesz, wiesz lepiej, pouczasz, mobilizuj
                            > esz, poganiasz itd. Jesli tak, jasne jest, czemu maz odmawia wszelkiej wspolnej
                            > aktywnosci. Ucieka przed toba rowniez w dzieci.
                            >

                            Chcialam napisac cos podobnego. To moze byc przyczyna.
                          • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 14:15
                            Jak wychodzę z domu to dzieci zawsze się cieszą bo będą mogły oglądać tv i grać na telefonach. Oprócz tego czasem grają w karty. Jak wracam do domu mąż zawsze ma telefon w ręce lub siedzi przy laptopie. Sporadycznie trafiam jak akurat jedzą kolację.

                            Dzieci nie umiały powiedzieć co jeszcze robią jak mnie nie ma. Ah ostatnio byli kilka razy w sklepie i na placu zabaw.
                            • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 14:31
                              Nie umialy powiedziec... czy to znaczy, ze nie robia nic wiecej, czy ze opowiedzenie tego jest za trudne (dla starszej tez ?), czy maja sekrety wspolne z ojcem, do ktorych ciebie nie dopuszczaja ?

                              nie chce ci dokopywac, ale poczytalam wczesniejsze watki i mam dwa spostrzezenia

                              - twoj sposob rozmawiania i wypytywania jest dosc ... inkwizytorski. Czy z dziecmi tez komunikujesz sie w ten sposob, czy to rezerwujesz dla meza ?

                              - twoje obrazowanie - a moze i postrzeganie - jest dosc wybiorcze i takie jakies zdekompletowane. Przykladowo - gdy opisywalas meza, zrozumialam, ze gosc jest na twoim utrzymaniu. Sporo pozniej wyszlo, ze mial spadek, ktory zuzytkowaliscie wspolnie i ze caly czas ma dostep do rodzinnej skarbonki, z ktorej czerpie nieprzesadnie, ale czerpie. Czyli - nie jestescie zdani tylko na twoje zarobki, on tez mial i ma swoj wklad. Dalej - pisalas o osobniku, ktory ostatni raz pracowal w czasach licealnych, a potem wyplynelo, ze dwu- czy trzykrotnie zakladal wlasna dzialalnosc, podjal rowniez prace na etacie.

                              Nie zatrzucam ci klamstwa, ale mam wrazenie, ze w swoim ogladzie pogubilas sie tak samo jak w swoich uczuciach. Balagan tam i tu i nie potrafisz ani przedstawic, ani dostrzec niczego kompleksowo. Poki nie uporzadkujesz tego wszystkiego w sobie, to we wlasnym czy w waszym wspolnym zyciu tez niczego nie uporzadkujesz. Przykro mi.

                              jaki byl cel twojej terapii ? co chcialas osiagnac ?
                            • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 14:39
                              A gracie czasem w karty lub wychodzicie na plac zabaw całą rodziną?
                              Gdy ty jesteś w domu, mąż zajmuje się w jakimś zakresie dziećmi?
                              Co robi teraz, podczas pandemii, gdy nie chodzi do pracy? Szuka nowej pracy, skoro wie, że jego firma upada?
                            • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 14:46
                              akn82 napisał(a):

                              > Jak wychodzę z domu to dzieci zawsze się cieszą bo będą mogły oglądać tv i grać
                              > na telefonach.
                              > Dzieci nie umiały powiedzieć co jeszcze robią jak mnie nie ma. Ah ostatnio byli
                              > kilka razy w sklepie i na placu zabaw.

                              Jeśli dzieci są na tyle małe, że jeszcze chodzą na plac zabaw to dlaczego nie ograniczacie im telewizji i gier? I czemu Twoje wyjście kojarzy im się z radością z dostępu do tego typu rozrywek?
                              Coś nie wydaje mi się z tego opisu by Twój mąż był takim dobrym ojcem..Ojcostwo nie polega na siedzeniu OBOK dzieci z nosem w komórce.
                              • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 15:00
                                Aqua, być może faktycznie coś jest na rzeczy z moją komunikacją - nie przypominam sobie żebym gdzieś w tym wątku napisała, że masz jest dobrym ojcem. Wydaje mi się że opisałam stan rzeczy ( gdzie np mąż zajmował się dziećmi kiedy były małe. Ale czy to znaczy się się jest dobrym ojcem? Wydaje mi się że to są takie normalne podstawy, neutralne raczej. Jak się.a dzieci to się nimi człowiek opiekuje).
                                Ja nie pozwalam dzieciom na swobodny dostęp do monitorów,mąż tak. Więc dlatego I'm się dobrze kojarzy mind wyjście z domu.

                                Dzieciaki mają 10 i 7 i tak nadal chodzą na plac. Trzeba iść z nimi bo córka się boi być sama. Nie chodzimy wspolnie na plac zabaw. Nie gramy wspolnie w karty. Mąż jest zapraszany ale odmawia. Pracuje, jest zajęty, odpoczywa albo jest zmęczony.
                                • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 15:18
                                  akn82 napisał(a):

                                  >Pracuje, jest zajęty, odpoczywa albo jest zmęczony.

                                  A co Twój mąż lubi robić w wolnym czasie kiedy nie pracuje, nie jest zajęty? Czy macie jakiekolwiek wspólne zainteresowania? Co robicie podczas wakacji? Macie jakieś grono wspólnych znajomych, przyjaciół?
                                  O czym rozmawiacie kiedy się nie kłócicie o obowiązki?
                                  Bo tak szczerze mówiąc to zupełnie nie wiem ani kim on jest, ani dlaczego Ty go wybrałaś i z nim jesteś. Prócz przyzwyczajenia oczywiście.
                                  • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 21:01
                                    aqua48 napisała:

                                    > akn82 napisał(a):

                                    > A co Twój mąż lubi robić w wolnym czasie kiedy nie pracuje, nie jest zajęty?

                                    Lubi Chodzić do restauracji, często leży na łóżku w sypialni i przegląda neta. Pasjonuje się polityką gospodarczą a bieżącym niusom nie ma końca. Więc czyta i czyta.

                                    Cz
                                    > y macie jakiekolwiek wspólne zainteresowania?

                                    Lubimy podróże ( ale od dłuższego czasu nie podróżujemy)

                                    NieCo robicie podczas wakacji?
                                    Wyjeżdżamy razem na ogół na dwa tygodnie.

                                    Macie
                                    > jakieś grono wspólnych znajomych, przyjaciół?

                                    Raczej nie.

                                    > O czym rozmawiacie kiedy się nie kłócicie o obowiązki?

                                    Na ogół mąż zdaje relacje z ciekawostek prasowych na świecie.

                                    > Bo tak szczerze mówiąc to zupełnie nie wiem ani kim on jest, ani dlaczego Ty go
                                    > wybrałaś i z nim jesteś. Prócz przyzwyczajenia oczywiście.

                                    Do niedawna byłam przekonana że to miłość nas tak Scala. Oraz jego zarzuty że nie dałam mu zrozumienia i uznania więc ja także mam wiele do pracy nad sobą ( To jego cytat). On niczego ode mnie nie oczekuje tylko tego żebym wrzuciła na luz i zaczęła być szczęśliwa. No i dała mu spokój.
                                    • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 21:19
                                      akn82 napisał(a):

                                      > Lubi Chodzić do restauracji,
                                      > Lubimy podróże ( ale od dłuższego czasu nie podróżujemy)

                                      No to mąż ma jednak jakieś pomysły na spędzanie czasu, czemu nie pielęgnujecie ich?

                                      > Co robicie podczas wakacji?
                                      > Wyjeżdżamy razem na ogół na dwa tygodnie.

                                      Nadal nie napisałaś co robicie podczas tych wyjazdów?

                                      > mąż zdaje relacje z ciekawostek prasowych na świecie.

                                      Rozumiem, że Ciebie to nie interesuje?

                                      > On niczego ode mnie nie oczekuje tylko tego żebym wrzuciła na lu
                                      > z i zaczęła być szczęśliwa. No i dała mu spokój.

                                      No to zrób tak. Zacznij żyć swoim życiem, wrzuć na luz przestań zrzędzić i pouczać męża, daj mu spokój i bądź szczęśliwa.
                                      • verdana Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 21:23
                                        Tak, mój mąż z lekkim ZA też zdaje mi relację z ciekawostek na świecie. Codzinnie. Od 37 lat. Też nieszczególnie mnie to interesuje, ale jego tak. Więc słucham. Jak się wychodzi za mąż za kogoś nietypowego, to nie należy potem mieć mu za złe, ze jest nietypowy.
                                        • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 21:36
                                          verdana napisała:

                                          >Jak się wychodzi za mąż za kogoś nietypowego, to nie należy potem mieć mu za
                                          > złe, ze jest nietypowy.

                                          Verdano każdy jest w jakiś sposób nietypowy, bo typowych osób nie ma :) A ludzie w dobrych związkach poświęcają sobie czas i robią to co czasami ich nie interesuje zupełnie, tylko dlatego że lubi to druga strona.
                                      • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 21:49
                                        aqua48 napisała:

                                        > akn82 napisał(a):
                                        >
                                        > > Lubi Chodzić do restauracji,
                                        > > Lubimy podróże ( ale od dłuższego czasu nie podróżujemy)
                                        >
                                        > No to mąż ma jednak jakieś pomysły na spędzanie czasu, czemu nie pielęgnujecie
                                        > ich?

                                        To już jest chyba pytanie do męża. Trudno mi powiedzieć czemu nie pielęgnuje. Pewnie dlatego, że to się wiąże z aktywnością z jego strony i wyjściem do ludzi. Ja już nie mam pomysłów na aktywizację jego ulubionych aktywności.
                                        Dl aprzykładu jego ulubione i duże narodowe święto obchodzimy z mojej inicjatywy. Tyle dobrze że mąż wtedy gotuje, ale gdyby nie ja to by nie organizował tego święta.

                                        >
                                        > > Co robicie podczas wakacji?
                                        > > Wyjeżdżamy razem na ogół na dwa tygodnie.
                                        >
                                        > Nadal nie napisałaś co robicie podczas tych wyjazdów?

                                        Od wielu lat jeździmy z przyczepą. Prowadzimy wtedy leniwe życie kampingowe. Na ogół chodzimy nad wodę/ morze. Zwiedzimy to co jest wartościowe wokolicy.

                                        >
                                        > > mąż zdaje relacje z ciekawostek prasowych na świecie.
                                        >
                                        > Rozumiem, że Ciebie to nie interesuje?

                                        Interesuje, ale żeby cały czas i tylko to, to nie. Ja mu czasem podsyłałam jakieś teksty kulturowe, z "pop-socjologii", wywiady z psychologai o związkach, o rodzinie itp Zaprosiłam na teatr online w jego jęzku ojczystym. "Nie przyszedł".
                                        Podesłałane linki czasem otwiera, ale nie czuje potrzeby żeby pogadać o nich.

                                        >
                                        > > On niczego ode mnie nie oczekuje tylko tego żebym wrzuciła na lu
                                        > > z i zaczęła być szczęśliwa. No i dała mu spokój.
                                        >
                                        > No to zrób tak. Zacznij żyć swoim życiem, wrzuć na luz przestań zrzędzić i pouc
                                        > zać męża, daj mu spokój i bądź szczęśliwa.

                                        Miłam takie przebłyski że tak działałam: szczęśliwa ale obok niego. To nie dla mnie.
                                        • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 22:10
                                          akn82 napisał(a):

                                          > jego ulubione i duże narodowe święto obchodzimy z mojej inicjatyw
                                          > y. Tyle dobrze że mąż wtedy gotuje, ale gdyby nie ja to by nie organizował tego
                                          > święta.

                                          A właściwie dlaczego wykazujesz się tą inicjatywą? Mąż jest dorosłym człowiekiem a Ty traktujesz go jak dziecko któremu trzeba coś zorganizować. Masz potrzebę robienia rzeczy za niego i jednocześnie pretensję że on tego nie robi? No weź..

                                          > Od wielu lat jeździmy z przyczepą. Prowadzimy wtedy leniwe życie kampingowe. Na
                                          > ogół chodzimy nad wodę/ morze. Zwiedzimy to co jest wartościowe wokolicy.

                                          A czemu nie robicie tego samego podczas weekendów?

                                          > Miłam takie przebłyski że tak działałam: szczęśliwa ale obok niego. To nie dla
                                          > mnie.

                                          Ale zmienić go nie możesz, możesz zmienić jedynie siebie samą lub swoje nastawienie do rzeczywistości. Nic innego nie da się zrobić. Możesz być z nim nieszczęśliwa i ciosać mu kołki na głowie, albo możesz spróbować być szczęśliwa obok niego, lub bez niego.
                                          • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 22:42
                                            aqua48 napisała:

                                            > akn82 napisał(a):
                                            >
                                            > > jego ulubione i duże narodowe święto obchodzimy z mojej inicjatyw
                                            > > y. Tyle dobrze że mąż wtedy gotuje, ale gdyby nie ja to by nie organizowa
                                            > ł tego
                                            > > święta.
                                            >
                                            > A właściwie dlaczego wykazujesz się tą inicjatywą? Mąż jest dorosłym człowiekie
                                            > m a Ty traktujesz go jak dziecko któremu trzeba coś zorganizować. Masz potrzebę
                                            > robienia rzeczy za niego i jednocześnie pretensję że on tego nie robi? No weź.


                                            Dlatego, że świętowanie świąt jest elementem wychowywania dzieci w danej kulturze. Chciałam żeby dzieci coś niecoś o kraju męża wiedziały.

                                            > .
                                            >
                                            > > Od wielu lat jeździmy z przyczepą. Prowadzimy wtedy leniwe życie kampingo
                                            > we. Na
                                            > > ogół chodzimy nad wodę/ morze. Zwiedzimy to co jest wartościowe wokolicy
                                            > .
                                            >
                                            > A czemu nie robicie tego samego podczas weekendów?

                                            Dlatego, że mąż nie chce. Cały czas o tym staram się pisać . Leży w sypialni wpatrzony w telefon. Albo siedzi cały dzień przed kompem w kuchni i ogląda livey z ostatniej fali protestów. Od Hong Kongu przez Polskę aż po USA.
                                            Ostatnio razem za miastem byliśmy rok temu na dzień matki.
                                            Aha i raz w listopadzie na kolacji u znajomych z pracy męża. Ah I jeszcze raz nad zalewem pod miastem. To jeszcze latem, nie zimą :)


                                            My sami razem nie wychodzimy. Bo potrzebujemy do tego niani, a mąż żadnej nie będzie szukał. Kilka lat temu Jeszce chodziliśmy do restauracji ale ogarnięcie tego wszystkiego zawsze było na mojej głowie. Czyli inicjatywą, niania i przygotowanie dzieci na zasypianie z kimś innym. Plus raz usłyszałam że się za ładnie ubrałam, bo on ma trampki i jeansy, a to nie pasuje.

                                            No inaczej sobie małżeństwo wyobrażałam i inaczej chciałam żyć. Oczywiście można powiedzieć że go gnębię mówiąc że może gotować obiad podczas tefonogladania bo ja z dziećmi spadam na rower.

                                            Mogę nie mówić, wtedy obiad będę musiała zrobić przed wyjściem lub po powrocie. Ale może to powinno mi dawać szczęście?

                                            >
                                            > > Miłam takie przebłyski że tak działałam: szczęśliwa ale obok niego. To ni
                                            > e dla
                                            > > mnie.
                                            >
                                            > Ale zmienić go nie możesz, możesz zmienić jedynie siebie samą lub swoje nastawi
                                            > enie do rzeczywistości. Nic innego nie da się zrobić. Możesz być z nim nieszczę
                                            > śliwa i ciosać mu kołki na głowie, albo możesz spróbować być szczęśliwa obok ni
                                            > ego, lub bez niego.
                                            • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 07:44
                                              akn82 napisał(a):

                                              > No inaczej sobie małżeństwo wyobrażałam i inaczej chciałam żyć.

                                              Rozumiem. Ale wybrałaś na męża człowieka który nie chce tego samego czego chcesz Ty. To trochę tak jakbyś miała ochotę na krewetki, ale w lodówce masz tylko schab. Żebyś nie wiem co zrobiła nie będzie z tego wymarzonej potrawy. Co z tym zrobisz to tylko Twój wybór. Możesz narzekać że nie potrafisz ze schabu zrobić krewetek, możesz pogodzić się z tym co masz i zjeść kotlety ze smakiem, i możesz również wyjść do sklepu i te krewetki kupić.

                                              >Oczywiście możn
                                              > a powiedzieć że go gnębię mówiąc że może gotować obiad podczas tefonogladania b
                                              > o ja z dziećmi spadam na rower.
                                              > Mogę nie mówić, wtedy obiad będę musiała zrobić przed wyjściem lub po powrocie.

                                              A gdybyś po prostu wzięła dzieci na rower i zjedlibyście ten obiad gdzieś po drodze? Choćby to miały być przygotowane wcześniej i zabrane kanapki oraz picie. A mąż niech sobie leży...Dopóki go wyręczasz to on nie ma motywacji do podejmowania działań.



                                              • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 09:48
                                                aqua48 napisała:

                                                > akn82 napisał(a):
                                                >

                                                >
                                                > >Oczywiście możn
                                                > > a powiedzieć że go gnębię mówiąc że może gotować obiad podczas tefonoglad
                                                > ania bo ja z dziećmi spadam na rower.
                                                > > Mogę nie mówić, wtedy obiad będę musiała zrobić przed wyjściem lub po pow
                                                > rocie.
                                                >
                                                > A gdybyś po prostu wzięła dzieci na rower i zjedlibyście ten obiad gdzieś po dr
                                                > odze? Choćby to miały być przygotowane wcześniej i zabrane kanapki oraz picie.
                                                > A mąż niech sobie leży...Dopóki go wyręczasz to on nie ma motywacji do podejmow
                                                > ania działań.
                                                >


                                                A jaki problem zamiast "moze bys ugotowal podczas teleogladania" powiedziec wychodzac "idziemy, zjemy na miescie", w miare moznosci bez pretensji w glosie ? Komunikat, maz, nawet aspergeryk, przyjmie do wiadomosci i albo sobie cos zamowi, albo ugotuje, a w ogole duzy jest i sobie poradzi. a ty nie musisz sie przejmowac tym, czy on zje. WY zjecie.

                                                Czy ty zawsze, wyrazajac zyczenie, zarazem deprecjonujesz to, co robi czy chce robic maz ? Nie dasz rady powiedziec po prostu "ugotuj cos" zamiast "mozesz ugotowac podczas tego dwojego teeogladania" ?
                                              • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 09:49
                                                aqua48 napisała:

                                                > akn82 napisał(a):
                                                >

                                                >
                                                > >Oczywiście możn
                                                > > a powiedzieć że go gnębię mówiąc że może gotować obiad podczas tefonoglad
                                                > ania bo ja z dziećmi spadam na rower.
                                                > > Mogę nie mówić, wtedy obiad będę musiała zrobić przed wyjściem lub po pow
                                                > rocie.
                                                >
                                                > A gdybyś po prostu wzięła dzieci na rower i zjedlibyście ten obiad gdzieś po dr
                                                > odze? Choćby to miały być przygotowane wcześniej i zabrane kanapki oraz picie.
                                                > A mąż niech sobie leży...Dopóki go wyręczasz to on nie ma motywacji do podejmow
                                                > ania działań.
                                                >


                                                A jaki problem zamiast "moze bys ugotowal podczas teleogladania" powiedziec wychodzac "idziemy, zjemy na miescie", w miare moznosci bez pretensji w glosie ? Komunikat, maz, nawet aspergeryk, przyjmie do wiadomosci i albo sobie cos zamowi, albo ugotuje, a w ogole duzy jest i sobie poradzi. a ty nie musisz sie przejmowac tym, czy on zje. WY zjecie.

                                                Czy ty zawsze, wyrazajac zyczenie, zarazem deprecjonujesz to, co robi czy chce robic maz ? Nie dasz rady powiedziec po prostu "ugotuj cos" zamiast "mozesz ugotowac podczas tego twojego teleogladania" ?
                              • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 15:00
                                No ja bym się jeszcze zastanowiła czemu dzieci się tak cieszą jak matka wychodzi. Wiadomo, że dzieciom trzeba TV i komórkę ograniczać ale taka radość jak psa Pawłowa, że matka wychodzi jest dziwna. Mi się od razu kojarzy, że styl traktowania męża jest przekładany na dzieci. Też bym matce nie mówiła jak spędzany czas z ojcem żeby nie wysłuchiwać tyrad i kłótni że ojciec "robi źle, nie dość dobrze, że nie można tak". Przecież to jest całkowicie naturalne, że dzieciaki mają dość kłótni dorosłych i mogą chcieć ratować sytuację nie rozmawiając na ten temat. Plus może oni fajnie razem spędzają czas nawet na innych rzeczach tylko się umówili że będą mówić że oglądają tv bo nie chcą Ciebie dopuścić do tego, bo po prostu wiedzą że im to obrzydzisz. Perspektywa bardzo niefajna, ale trzeba to wziąć pod uwagę, tym bardziej jak ktoś wspominał wyżej, że autorka zakładała wątek o słabym uczuciu do córki bodajże. Przecież dzieciak czuje, że jest niekochany! Jeśli czuję miłość ojca za to to go będzie krył z poczucia lojalności i nie będzie też dopuszczał osoby która go nie kocha do tych magicznych chwil z kochającym rodzicem. Tym bardziej, że matka jedzie po ojcu na całego.
                                • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 15:08
                                  I czy Tobie przyszło w ogóle kiedykolwiek do głowy, że może Twoje dzieciaki wcale nie lubią tych wszystkich wycieczek, wychodzenia gdzieś itp? Jest szansa, że się wdały w ojca.

                                  Pytałaś je w ogóle kiedyś jak one lubią spędzać czas?
                              • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 15:10
                                aqua48 napisała:

                                >Ojcostwo nie polega na siedzeniu OBOK dzieci z nosem w komórce.

                                Nie polega tez na ciaglej animacji dzieci. On wychodzi z nimi na place zabaw, wspominala cos o rowerach, graja w karty, podejrzewam ze nie tylko to. Daje im tez mozliwosc korzystania z gier, telefonu co nie jest niczym zlym. Jesli dzieci ciesza sie gdy akn wychodzi bo beda mogly z tego korzystac to dosc prawdopodobne jest ze ona im to mocno ogranicza.
                                • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 15:19
                                  Jeszcze jest jedno pytanie do zadania: czy ona w ogóle zainteresowała się zdrowiem męża, skoro tak ciągle siedzi w komórce żeby sprawdzić czy znowu nie ma depresji? Tym bardziej, że stracił teraz pracę. A depresja nie atakuje znienacka tylko się zakrada i trzeba osobę obserwować.
                                  • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 15:31
                                    eriu napisała:

                                    > Jeszcze jest jedno pytanie do zadania: czy ona w ogóle zainteresowała się zdrow
                                    > iem męża, skoro tak ciągle siedzi w komórce żeby sprawdzić czy znowu nie ma dep
                                    > resji?

                                    Zawsze jest taka możliwość, natomiast w wątku z 2018 roku Akn pisała, że siedzenie do nocy z nosem w kompie to od lat ulubiony męża sposób spędzania czasu (wtedy był już po diagnozie i leczeniu na depresję i rozkręcał kolejny biznes). Więc możliwe jest też, że to po prostu jego ulubiona forma rozrywki.
                                    A jak sprawdzić, czy pan ma nawrót choroby? Bo on się do lekarza nie wybiera i kolejnej terapii nie bierze pod uwagę.
                                • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 15:24
                                  ritual2019 napisał(a):

                                  > Nie polega tez na ciaglej animacji dzieci.

                                  Nigdy tak nie twierdziłam.

                                  > mozliwosc korzystania z gier, telefonu co nie jest niczym zlym. Jesli dziec
                                  > i ciesza sie gdy akn wychodzi bo beda mogly z tego korzystac to dosc prawdopodo
                                  > bne jest ze ona im to mocno ogranicza.

                                  Korzystanie z gier ani z telefonu nie jest niczym złym jeśli oboje rodzice uzgadniają wspólnie ze sobą czas i warunki na jakich dzieci mają taki dostęp. I dotrzymują wzajemnych ustaleń. A nie jeśli wyjście jednego rodzica z domu oznacza że drugie będzie w tym czasie pozwalać na wszystko..
                                  • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 15:26
                                    Oni się od lat nie potrafią porozumieć w sprawie samych siebie, nie wierzę, że nagle w temacie dzieci jest taka dojrzałość o jakiej piszesz. Nie jak się żrą przy dzieciach.
                                  • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 16:10
                                    aqua48 napisała:


                                    > Nigdy tak nie twierdziłam.

                                    Nie napisalas doslownie z zyciem slowa animacja ale mniej wiecej to, takie odnioslam wrazenie.


                                    > Korzystanie z gier ani z telefonu nie jest niczym złym jeśli oboje rodzice uzga
                                    > dniają wspólnie ze sobą czas i warunki na jakich dzieci mają taki dostęp.

                                    Pod warunkiem ze sa w stanie cos wspolnie ustalic. Jednak jesli przez wieksza czesc dnia albo tygodnia dzieci nie korzystaja bo no akn im nie pozwala to drugi rodzic moze podjac decyzje ze to jest ok. Naprawde rodzice nie musza konsultowac absolutnie wszystkiego ze soba, a tego rodzaju gry sa obecnie czescia rozrywki dzieci w tym wieku. I nie o pozwalanie na wszystko chodzi, moze nie rozpedzaj wodzy wyobrazni.
                                    • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 21:32
                                      ritual2019 napisał(a):

                                      >Naprawde rodzice nie musza konsultow
                                      > ac absolutnie wszystkiego ze soba, a tego rodzaju gry sa obecnie czescia rozryw
                                      > ki dzieci w tym wieku. I nie o pozwalanie na wszystko chodzi, moze nie rozpedza
                                      > j wodzy wyobrazni.

                                      Rodzice powinni ustalić przynajmniej ogólnie czego i kiedy zabraniają i na co pozwalają, a nie wchodzić sobie w paradę. Zgadzam się że gry są częścią rozrywki ale niepokojący jest fakt, że dzieci cieszą się z wyjścia jednego rodzica z domu, bo wiedzą że drugi pozwoli im na to czego zabraniał tamten. W ten sposób rodzice podrywają sobie nawzajem autorytet u dzieci. Jeśli są na dodatek nieustannie skonfliktowani i stale kłócą się przy dzieciach to powstaje niespecjalnie miła wizja właściwych dla nich warunków. Na co próbowałam zwrócić uwagę autorki.
                                      A poza tym każdy tu rozpędza wodze wyobraźni bo autorka wątku pisze w tak niejasny sposób, że trudno coś z tego wywnioskować. Mąż może cierpieć na depresję, może być znudzony, może być leniem żerującym na żonie (no okazało się, że nie, bo zasoby finansowe posiada mimo braku pracy),może nie znać dobrze języka polskiego, może pochodzić z innej kultury w której jego zachowania są normą. Może mu na żonie nie zależeć, może tęsknić za swoimi bliskimi i nie odnajdywać się w tutejszej rzeczywistości..może mieć jakieś zaburzenia a może też być całkiem zdrowy.
                                      Nie wiadomo też do końca czego oczekuje żona - porady na forum dotyczącej rozstania, tego jak zmienić męża w innego człowieka, poprawy swej sytuacji rodzinnej?
                                      Mnóstwo już było podpowiedzi a jak jest naprawdę i czego chcą wiedzą tylko oni. A jeśli nie wiedzą, to w tej sytuacji forum im w znalezieniu odpowiedzi nie pomoże.
                                      • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 22:02
                                        Naprawdę tak niejasno piszę? Jeśli trzeba coś dopowiedzieć to dopowiem.
                                        Trudno mi tak w jednym wątku wszystko wyłożyć.
                                        No i bogactwem rodziny męża nie mam w zwyczaju się przechwalać. Jakie to ma zresztą znaczenie? Mnie te ich pieniądze średnio interesują. I przez lata wolałam żeby mąż przynosił do domu rzetelnie wypracowaną najniższą krajową niż się migał i wymyslał pierdylion powodów dla których do pracy iść nie musiał/ nie mógł/ nie zjadzie itp.
                                        • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 22:03
                                          nie znajdzie - miało być na końcu :)
                                        • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 22:13
                                          akn82 napisał(a):

                                          >przez lata wolałam
                                          > żeby mąż przynosił do domu rzetelnie wypracowaną najniższą krajową niż się miga
                                          > ł i wymyslał pierdylion powodów dla których do pracy iść nie musiał/ nie mógł/

                                          A mąż zapewne nie widział powodu by robić coś co go zupełnie nie bawi za najniższą pensję skoro nie musiał.
                                          • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 22:28
                                            Taki też właśnie był jego argument. Tylko nie wiem co stało na przeszkodzie w poszukaniu zajęcia które go bawi? Poprostu nie chciał a raczej się bał zejść z bezpiecznej sofy.
                                            • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 22:33
                                              akn82 napisał(a):

                                              > Taki też właśnie był jego argument. Tylko nie wiem co stało na przeszkodzie w p
                                              > oszukaniu zajęcia które go bawi?

                                              A po co? Nie miał żadnej motywacji.
                                              • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 22:45
                                                Może jestem naiwna ale finanse nie są jedyną motywacją dla pracy zawodowej (nie mylić z zarobkową) ludzi.
                                                • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 02:27
                                                  Nie sa. I twoj maz znajdowal czy stwarzal sobie prace, ktora chcial wykonywac - zalilas sie, ze to nie przynosilo zadnych dochodow stwarzajac wrazenie, ze on jest na twoim utrzymaniu, a przeciez nie byl. Z pracy mial satysfakcje, a pieniadze skadinad.

                                                  kiedy go poznalas, pracowal ? kiedy zdecydowalas sie na slub, pracowal ?
                                                • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 07:47
                                                  akn82 napisał(a):

                                                  > Może jestem naiwna ale finanse nie są jedyną motywacją dla pracy zawodowej (nie
                                                  > mylić z zarobkową) ludzi.

                                                  Dla wielu, naprawdę wielu ludzi są jedyną motywacją. A Twój mąż zapewne po prostu nie ma ambicji by wykazywać się w pracy zawodowej. Nie czerpie z tego satysfakcji. No tak jest skonstruowany i już.
                                                  • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 10:04
                                                    aqua48 napisała:

                                                    > Dla wielu, naprawdę wielu ludzi są jedyną motywacją. A Twój mąż zapewne po pros
                                                    > tu nie ma ambicji by wykazywać się w pracy zawodowej. Nie czerpie z tego satysf
                                                    > akcji. No tak jest skonstruowany i już.

                                                    Oczywiscie, nie ma w tym nic zlego. Ja pracuje bo musze zarabiac, gdybym miala alternatywne zrodlo dochodu np spadek, nieruchomosci itp to bym nie pracowala zawodowo. I moj partner podobnie.
                                                    Gdyby maz/partner mnie naciakali i zmuszali to na pewno nie ugielabym sie i na pewno nie zdzierzylabym 12 lat z taka osoba.
                                                • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 09:55
                                                  akn82 napisał(a):

                                                  > Może jestem naiwna ale finanse nie są jedyną motywacją dla pracy zawodowej (nie
                                                  > mylić z zarobkową) ludzi.

                                                  Ah, widzisz i to jest twoj problem. Twoj maz rozwijal kilka biznesow zajmujac sie tym co mu sprawialo zadowolenie, nie wyszlo, tak czasem bywa. Ty mu wiercilas dziure w brzuchu zeby znalazl prace na etat i nie z powodu problemow finansowych, nie dlatego ze pieniadze uzyskane z tej pracy sa takie istotne w waszym budzecie (nie sa, bo on ma zrodlo finasowe) a dlatego ze ty, podkresle ty uwazasz ze powinien pracowac na etatcie. On ta prace znalazl, awansowal itp ale ja stracil nie ze swojej winy I znowu twoje ataki, pretensje, klotnie i on wie ze bedzie gorzej. On unika kontaktu z toba, zamyka sie, odgradza, zeby uzyskac choc troche spokoju. Nawet dzieci ciesza sie gdy wychodzisz bo one tez beda mialy troche wytchnienia I beda mogly pograc w gry w spokoju bo pewnie nie moga gdy ty jestes w domu. Ty wiesz co dla nich jest dobre, dla niego i dla dzieci, ty masz wizje perfekcyjnego malzenstwa, rodziny i probujesz to wymuszac co nawet jesli ci sie w jakims stopniu udaje powoduje jednak twoj dyskomfort bo on nie jest w tym szczesliwy. Dzieci sa jeszcze dosc mlode ale za kilka lat moze sie okazac ze one tez czuja sie w tym jak ich ojciec. Ty to zreszta zauwazasz bo napisalas ze syn zachowuje sie podobnie do ojca, nawet zdiagnozowalas aspergera. A faktycznie oni nie pasuja do twoich norm, nie chca sie w nie upchnac a ty tego nie tolerujesz.
                    • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 14:13
                      akn82 napisał(a):

                      > A Co to znaczy że dla dzieci nie ma miejsca? Jakby wyglądało nasze życie z miej
                      > scem na dzieci?

                      To co sama na ten temat napisałaś: "Kłócimy się okrutnie. Przy dzieciach. Bo mąż nie będzie czekał na koniec dnia, żeby coś przedyskutować."Leci" z żalami i wiązankami od razu.

                      Gdyby Wam zależało na dzieciach ukrócałabyś takie kłótnie, nie leciałyby przy nich wiązanki. Nie kłócilibyście kto ma z nimi gdzieś wyjść, kto ma sprzątnąć i dlaczego nie, tylko wychodzilibyście razem razem podejmowalibyście decyzje, rozmawialibyście, każdy (dzieci też) miałby swoją część zadań domowych do wypełnienia..
                      A jeśli to naprawdę niemożliwe, po prostu rozwiedlibyście się, między innymi po to by dzieciom zapewnić spokój i dobry rozwój..
                      • lumeria Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 17:03
                        Wyglada na to, ze ten mężczyzna ma utrwalone zachowania unikające. Malo tego, jest to stabilna cecha jego charakteru. Jest w relacji jednocześnie robiąc wszystko by mieć minimum kontaktu. Im bardziej zona kombinuje, napiera, perswaduje - tym bardzej on przed tym wszystkim ucieka (styl przywiązania unikowy).

                        Akn ma racje w pewnym sensie, ze maz i ojciec powinien brac aktywny udzial w zyciu rodziny. Problem jest w tym, ze ten człowiek nie jest w stanie kooperować i nie da sie go do tego zmusić ani siłą ani fortelem, ani nijak. Rady "ustalcie xyz" "bądź dla męża wyrozumiała, porozmawiajcie" - można sobie w buty wsadzić.

                        Jesli chodzi o dzieci - nie da sie zbudowac relacji z kims, ktory odwala powinnosci wobec dziecka jak najszybciej by wrocic do gry komputerowej czy gazety. Ktory reaguje na dziecko znudzeniem i irytacja. Dziecko szybko sie uczy, ze w obecnosci takiego tatusia musi zajac sie soba same albo telewizorem/komputerem.

                        A propos - deklaracje takiego ojca, ze on bedzie walczyl o dzieci w razie rozwodu - bujda. Wydaje wam sie, ze jesli przed rozwodem ma dzieci w dudzie to po rozwodzie nagle sie zmobilizuje? Tu chodzi o to, by zona od niego nie odeszła.

                        Znam to od podszewki. Nie będzie lepiej i nie ma na to sposobu. Jest albo zaakceptowanie tego co jest (i zaprzestanie walki i kłótni) albo odejście.
    • eukaliptusy Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 24.06.20, 14:52
      Nie wiem czy odejście od męża nawet pomoże. Skoro oboje funkcjonujecie na zasadzie, że za nic nie ponoszę odpowiedzialności i wszystko, co złe to wina partnera, co mi się nie podoba to zaraz wyrzyguję z siebie, to albo dalej będziecie tańczyć ten taniec tyle, że po rozwodzie.
      Albo przeniesiesz na innych członków rodziny. Masz świetnego kandydata w osobie syna. Też z aspergerem. Jak tylko mąż się wyprowadzi, przecież czyjaś wina być musi...
      Dla otrzeźwienia polecam dokument Koszałki „takiego pięknego syna urodziłam”.
    • rena.k Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 08:03
      Nie kumam dlaczego mąż ma zaiwaniać w pracy i przynosić choćby najniższą krajową, niż prowadzić życie rentiera, skoro ma kasę? Nie w porządku jest też sugerowanie, że męża utrzymujesz, skoro tak nie jest. Dorosły w domu, jak się ma dzieci, to bardzo fajna sprawa, zazdroszczę ;) A Twój mąż z Twoich postów wydaje się bardzo fajny, trochę nad nim tylko popracować trzeba. Ale to nie zrzędzeniem, tylko jasnymi komunikatami i zrozumiałymi zasadami, skoro twierdzisz, że ma aspergera.
    • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 10:56
      akn82 napisał(a):


      > Z jego perspektywy zniszczyłam go jako człowieka. Ciągle żądając zmian w nim, c
      > iągle wymuszając żeby rozbił coś na co nie ma ochoty i statecznie niedoceniając
      > jego wysiłku w te działania.

      Najwyrazniej ma racje.

      > No to prawda, nie doceniałam tego aż tak bardzo i nie postrzegałam jako wyczynu
      > , bo dla mnie to są normalne dorosłe czynności. Ostatecznie mąż twierdzi, że go zniszczyłam, wykastrowałam i mam zero empatii.

      Wyglada ze faktycznie masz malo empatii. Dla ciebie jest wazne to co ty chcesz i to probujesz wymuszac.

      >No i do mnie dotarło:
      > On się zawsze bał świata i wszystkiego co tam jest. Jego życiowe decyzje były takie zachowawcze bo na zewnątrz nie czuł się bezpieczenie.

      Serio? Przeprowadzka do innego kraju do tego roznego jezykowo i kukturowo, nauka jezyka, rozwijanie biznesu, praca na etacie swiadczy o strachu przed swiatem zewnetrznym, to sa wg ciebie zachowawcze decyzje?


      Mój może błąd, że tego nie dotrzegłam i oczekiwałam, że jak wyjdzie z dziećmi na rowery to też wi eczorem ogarnie np. kuchnię i zrobi pranie.

      A co to ma wspolnego z tym co wyzej?

      > Efekt jest taki, że nie rozwinęliśmy skrzydeł finansowych, zawodowych i rodzinn
      > ych, bo on blokował wszystkie odważne pomysły.

      Jakie konkretnie pomysly? Co ty rozumiesz przez rozwiniecie skrzydel finanswoych, zawodowych i rodzinnych?

      > Ale co dalej???
      > Kłócimy się okrutnie. Przy dzieciach. Bo mąż nie będzie czekał na koniec dnia,
      > żeby coś przedyskutować.

      Bo na koniec dnia uslyszy ze ma zrobic pranie I ogarnac kuchnie.

      Zniszczyłam go jako człowieka, a teraz jeszcze chcę separacji.

      Tak to niestety wyglada.

      > Nie chcę wychowywać dzieci w takiej atmosferze, ale słyszę, że to wszystko moja
      > wina. Jeśli chcę to mogę odejść i ich zostawić.

      Moze powinnas? Moze maz widzi to wlasnie logicznie I dlatego to sugeruje?

      Teraz widzę, że cały czas miałam do czynienia z człowiekiem o dobrych intencjach, łagodnym usposobieniu , ale z zaburzonymi relacjami ze światem. Narzucającym mi > jego lękowy obraz życia i genialnie argumentującym swoje logiczne (?) racje.


      Tak, masz dobrego czlowieka, ktirego nie doceniasz, nie probujesz zrozumiec, a caly czas probujesz zmienic, uformowac na kogos innego ale nigdy nie jestes zadowolona z efektu. To nie on ma zaburzone podejscie do zycia a ty. To ty wciaz chcesz czego jak to okreslasz odwaznego przejscia przez swiat. Co to w ogole jest? Co ty rozumiesz przez to okreslenie?

      Stąd życiowo nie poszliśmy odważnie przez świat. Co mam mu za złe i często wypomi
      > nam.

      Jak wyzej, o co ci chodzi? Macie dwoje dzieci, brak problemow finansowych, podrozujecie, jestescie normalna rodzina, on jest spokojnym dobrym czlowiekiem a ty jestes wciaz niezadowolona, oczekujesz czegos innego, wlasciwie czego?

      >

      Mam w głowie totalną sieczkę.

      Chyba niestety masz.

      A mąż konsekwentie powtarza, że jestem egoistyczną, bezduszną suką.

      Hmmm...
    • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 10:56
      akn82 napisał(a):


      > Z jego perspektywy zniszczyłam go jako człowieka. Ciągle żądając zmian w nim, c
      > iągle wymuszając żeby rozbił coś na co nie ma ochoty i statecznie niedoceniając
      > jego wysiłku w te działania.

      Najwyrazniej ma racje.

      > No to prawda, nie doceniałam tego aż tak bardzo i nie postrzegałam jako wyczynu
      > , bo dla mnie to są normalne dorosłe czynności. Ostatecznie mąż twierdzi, że go zniszczyłam, wykastrowałam i mam zero empatii.

      Wyglada ze faktycznie masz malo empatii. Dla ciebie jest wazne to co ty chcesz i to probujesz wymuszac.

      >No i do mnie dotarło:
      > On się zawsze bał świata i wszystkiego co tam jest. Jego życiowe decyzje były takie zachowawcze bo na zewnątrz nie czuł się bezpieczenie.

      Serio? Przeprowadzka do innego kraju do tego roznego jezykowo i kukturowo, nauka jezyka, rozwijanie biznesu, praca na etacie swiadczy o strachu przed swiatem zewnetrznym, to sa wg ciebie zachowawcze decyzje?


      Mój może błąd, że tego nie dotrzegłam i oczekiwałam, że jak wyjdzie z dziećmi na rowery to też wi eczorem ogarnie np. kuchnię i zrobi pranie.

      A co to ma wspolnego z tym co wyzej?

      > Efekt jest taki, że nie rozwinęliśmy skrzydeł finansowych, zawodowych i rodzinn
      > ych, bo on blokował wszystkie odważne pomysły.

      Jakie konkretnie pomysly? Co ty rozumiesz przez rozwiniecie skrzydel finanswoych, zawodowych i rodzinnych?

      > Ale co dalej???
      > Kłócimy się okrutnie. Przy dzieciach. Bo mąż nie będzie czekał na koniec dnia,
      > żeby coś przedyskutować.

      Bo na koniec dnia uslyszy ze ma zrobic pranie I ogarnac kuchnie.

      Zniszczyłam go jako człowieka, a teraz jeszcze chcę separacji.

      Tak to niestety wyglada.

      > Nie chcę wychowywać dzieci w takiej atmosferze, ale słyszę, że to wszystko moja
      > wina. Jeśli chcę to mogę odejść i ich zostawić.

      Moze powinnas? Moze maz widzi to wlasnie logicznie I dlatego to sugeruje?

      Teraz widzę, że cały czas miałam do czynienia z człowiekiem o dobrych intencjach, łagodnym usposobieniu , ale z zaburzonymi relacjami ze światem. Narzucającym mi > jego lękowy obraz życia i genialnie argumentującym swoje logiczne (?) racje.


      Tak, masz dobrego czlowieka, ktirego nie doceniasz, nie probujesz zrozumiec, a caly czas probujesz zmienic, uformowac na kogos innego ale nigdy nie jestes zadowolona z efektu. To nie on ma zaburzone podejscie do zycia a ty. To ty wciaz chcesz czego jak to okreslasz odwaznego przejscia przez swiat. Co to w ogole jest? Co ty rozumiesz przez to okreslenie?

      Stąd życiowo nie poszliśmy odważnie przez świat. Co mam mu za złe i często wypomi
      > nam.

      Jak wyzej, o co ci chodzi? Macie dwoje dzieci, brak problemow finansowych, podrozujecie, jestescie normalna rodzina, on jest spokojnym dobrym czlowiekiem a ty jestes wciaz niezadowolona, oczekujesz czegos innego, wlasciwie czego?

      >

      Mam w głowie totalną sieczkę.

      Chyba niestety masz.

      A mąż konsekwentie powtarza, że jestem egoistyczną, bezduszną suką.

      Hmmm...
    • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 10:57
      akn82 napisał(a):


      > Z jego perspektywy zniszczyłam go jako człowieka. Ciągle żądając zmian w nim, c
      > iągle wymuszając żeby rozbił coś na co nie ma ochoty i statecznie niedoceniając
      > jego wysiłku w te działania.

      Najwyrazniej ma racje.

      > No to prawda, nie doceniałam tego aż tak bardzo i nie postrzegałam jako wyczynu
      > , bo dla mnie to są normalne dorosłe czynności. Ostatecznie mąż twierdzi, że go zniszczyłam, wykastrowałam i mam zero empatii.

      Wyglada ze faktycznie masz malo empatii. Dla ciebie jest wazne to co ty chcesz i to probujesz wymuszac.

      >No i do mnie dotarło:
      > On się zawsze bał świata i wszystkiego co tam jest. Jego życiowe decyzje były takie zachowawcze bo na zewnątrz nie czuł się bezpieczenie.

      Serio? Przeprowadzka do innego kraju do tego roznego jezykowo i kukturowo, nauka jezyka, rozwijanie biznesu, praca na etacie swiadczy o strachu przed swiatem zewnetrznym, to sa wg ciebie zachowawcze decyzje?


      Mój może błąd, że tego nie dotrzegłam i oczekiwałam, że jak wyjdzie z dziećmi na rowery to też wi eczorem ogarnie np. kuchnię i zrobi pranie.

      A co to ma wspolnego z tym co wyzej?

      > Efekt jest taki, że nie rozwinęliśmy skrzydeł finansowych, zawodowych i rodzinn
      > ych, bo on blokował wszystkie odważne pomysły.

      Jakie konkretnie pomysly? Co ty rozumiesz przez rozwiniecie skrzydel finanswoych, zawodowych i rodzinnych?

      > Ale co dalej???
      > Kłócimy się okrutnie. Przy dzieciach. Bo mąż nie będzie czekał na koniec dnia,
      > żeby coś przedyskutować.

      Bo na koniec dnia uslyszy ze ma zrobic pranie I ogarnac kuchnie.

      Zniszczyłam go jako człowieka, a teraz jeszcze chcę separacji.

      Tak to niestety wyglada.

      > Nie chcę wychowywać dzieci w takiej atmosferze, ale słyszę, że to wszystko moja
      > wina. Jeśli chcę to mogę odejść i ich zostawić.

      Moze powinnas? Moze maz widzi to wlasnie logicznie I dlatego to sugeruje?

      Teraz widzę, że cały czas miałam do czynienia z człowiekiem o dobrych intencjach, łagodnym usposobieniu , ale z zaburzonymi relacjami ze światem. Narzucającym mi > jego lękowy obraz życia i genialnie argumentującym swoje logiczne (?) racje.


      Tak, masz dobrego czlowieka, ktirego nie doceniasz, nie probujesz zrozumiec, a caly czas probujesz zmienic, uformowac na kogos innego ale nigdy nie jestes zadowolona z efektu. To nie on ma zaburzone podejscie do zycia a ty. To ty wciaz chcesz czego jak to okreslasz odwaznego przejscia przez swiat. Co to w ogole jest? Co ty rozumiesz przez to okreslenie?

      Stąd życiowo nie poszliśmy odważnie przez świat. Co mam mu za złe i często wypomi
      > nam.

      Jak wyzej, o co ci chodzi? Macie dwoje dzieci, brak problemow finansowych, podrozujecie, jestescie normalna rodzina, on jest spokojnym dobrym czlowiekiem a ty jestes wciaz niezadowolona, oczekujesz czegos innego, wlasciwie czego?

      >

      Mam w głowie totalną sieczkę.

      Chyba niestety masz.

      A mąż konsekwentie powtarza, że jestem egoistyczną, bezduszną suką.

      Hmmm...
      • rena.k Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 11:07
        Wydaje mi się, że Akn bardzo się porównuje do innych, rodziny, znajomych. I ktoś ma lepsze auto, bardziej zaradnego męża, większe mieszkanie, na dodatek własnościowe, czy nawet dom, no i zazdrości tego, też by tak chciała. Nie widzi tego, że Ci zapracowani mężowie na codzień mogą nie być idealni i pewnie też nie sprzątają kuchni po 21.00, a na dodatek nie pójdą z dziećmi na rower, tylko z kumplami na piwo. Akn nie docenia swojego męża, udało się jej znaleźć dobrze płatną pracę, nie chce się z mężem tą kasą dzielić, woli kupić lepsze auto i mieszkanie, żeby się pokazać. A to, że mogła pracować i rozwijać skrzydła, bo mąż zajął się dziećmi, to już inny szczegół...
        • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 11:58
          Ja mam wrazenie, ze akn wymyslila sobie swoje zycie i swoja rodzine w opozycji do rodziny pochodzenia... imo kiepski pomysl, bo jak zawsze powtarzam, jestesmy soba, a nie czyims zaprzeczeniem.
          Nie wziela pod uwage, ze do tanga trzeba dwojga, a dla tej drugiej osoby jej wizja moze nie byc pociagajaca, poza tym ta druga osoba nie bedzie spelniac wymagan w imie jej nieprzepracowanych traum z dziecinstwa.
          • rena.k Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 12:16
            Też tak uważam... Niestety znam taką "Akn" w realu. Świetna dziewczyna, pracowita, dbająca o rodzinę, dążąca cały czas do polepszenia bytu materialnego, żeby dzieciom niczego nie brakowało, bo jej brakowało... Rozwiodła się właśnie dlatego, że nie mogła znieść życia "slow" swojego męża, nie dbania o awanse, podwyżki (pracował na średnio wymagającym stanowisku, zarabiał średnią krajową) no i za nieumyte kubki po mleku... W sumie chciała mężem tylko "wstrząsnąć" i pobudzić do działania, a on nie załapał aluzji i naprawdę fajne małżeństwo się rozpadło przez głupie kubki... I wcale ani Jemu, ani jej po rozwodzie nie było lepiej.
            • lumeria Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 12:59
              Ale czasami takie kubki wlasnie przelewaja czare goryczy.

              Dla czytajacych po ang. She Divorced Me Because I Left Dishes by the Sink

              To nie chodzi o kubki. To chodzi o brak respektu dla partnerki. Autor powyższego bloga zakumał to dopiero po rozwodzie.

              Z jakiej racji to ona ma wsadzać te kubki do zmywarki? Albo pokazywać palcem ze obsikany sedes trzeba umyc? Z kim ona jest? Z dzieckiem czy dorosłym partnerem?
              • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 13:30
                lumeria napisała:

                > Ale czasami takie kubki wlasnie przelewaja czare goryczy.

                Zgadzam się. Problemem jest to, że Akn wiedziała, jakim człowiekiem jest jej mąż, zanim za niego wyszła. Można powiedzieć, że wiedziała i o tych kubkach w zlewie i o obsikanym kiblu. Wiedziała, że mężowi takie kwestie nie przeszkadzają, że czysty dom nie stoi u niego wysoko w hierarchii ważności. Nie może więc mieć teraz pretensji. Bo tak wybrała. I dotyczy to wszystkich aspektów, w których państwo się nie dogadują: niechęć do wspólnych wyjść (3 razy w ciągu roku naprawdę dupy nie urywa), niechęć do wspólnego spędzania czasu, do podjęcia pracy na etatcie, do ogarniania domu czy spraw pozadomowych. Ja te jej zarzuty rozumiem, nie rozumiem natomiast, czemu ma je wobec osoby, która nigdy nie ukrywała, jaka jest. Że on już tak ma. Że taki model związku wyniósł z domu (pracuje tylko matka). Analogicznie można napisać: babka wyszła za mąż za marynarza i ma problem, że go nie ma w domu. Ale o ile robotę na morzu można od biedy rzucić, przekwalifikować się i zacząć robić w biurze od 7 do 15, to charakteru zmienić się nie da. Akn sama zresztą usłyszała od swojego terapeuty, że jeśli chce zmienić męża, powinna zmienić męża (na inny model).
                • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 13:45
                  Być może dlatego że wiele razy mówiłam mężowi że do siebie nie pasujemy i nie mamy niczego wspólnego. A to on nie chciał żeby. Odeszła i cuda wyprawiał żebym została. Być może głupie było moje przekonanie że jeśli wiązaliśmy się jako efekt wspólnej decyzji to i rozstać się też możemy za obopólnym porozumieniem. To widać był błąd.
                  • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 14:05
                    Co znaczy "cuda wyprawial, zebym zostala" ? Co konkretnie robil ?

                    Rozstac sie, owszem, to za porozumieniem.
                    Odejsc mozna decyzja jednostronna - wszelkie ustalenia (alimentacyjne, opiekuncze) beda tej decyzji konsekwencja, a nie warunkiem. Ty po prostu nie chcesz odejsc, chcesz go miec, tylko innego, niz jest.
                  • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 14:09
                    Akn, twojemu mężowi pasuje układ z tobą pod tym względem, że to ty ogarniasz znakomitą większość spraw rodzinnych. Gdybyś odeszła, jemu doszłyby z tego tytułu obowiązki, prawdopodobnie nie miałby już komfortu siedzenia w domu i czytania nowinek prasowych dziennie codziennie. Musiałby pójść do pracy, musiałby się ogarnąć, jeśli ty zostałabyś w domu z dziećmi, on musiałby poszukać mieszkania, opłacić je, płacić alimenty itd. On, który głupiej niani na parę godzin znaleźć nie może, żebyście gdzieś razem wyszli bez dzieci. Twojemu mężowi wasz układ jak najbardziej pasuje. Jeśli przestał pasować (a może nigdy nie pasował) tobie, to ty będziesz musiała podjąć decyzję o odejściu. Jak zawsze zresztą, w końcu to ty od lat czujesz, że nosisz spodnie w tym małżeństwie. Nie licz, że mąż z radością podchwyci pomysł rozwodu. Jemu się rozwód zwyczajnie nie opłaca, bo wtedy pan będzie musiał zadbać o siebie. A teraz całą brudną robotę odwalasz ty. Rób, co ci intuicja podpowiada. Jeśli czujesz, że czas się rozejść dla dobra wszystkich (zwłszcza dzieci, które są świadkami waszych awantur), to zacznij działać.
                  • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 14:50
                    akn82 napisał(a):

                    > Być może dlatego że wiele razy mówiłam mężowi że do siebie nie pasujemy i nie m
                    > amy niczego wspólnego. A to on nie chciał żeby. Odeszła i cuda wyprawiał żebym
                    > została.

                    To jak to w koncu jest, napisalas ze maz ci proponowal zebys ich zostawila i odeszla a teraz ze on zrobil wszystko zeby cie zatrzymac. To przeczy sobie.


                    Być może głupie było moje przekonanie że jeśli wiązaliśmy się jako efekt wspólnej decyzji to i rozstać się też możemy za obopólnym porozumieniem.

                    Wiesz raczej jedna osoba nie moze zdecydowac ze zwiazek istnieje, do tego zawsze trzeba dwojga. Natomiast o zakanczeniu moze zdecydowac jedna.
                    • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 15:09
                      Niekoniecznie przeczy, to moglo byc rozlozone w czasie. Przed kilku laty cuda wyczynial, zeby ja zatrzymac (naprawde jestem ciekawa tych cudow), a po kilku latach doszedl do etapu "a idz sobie, skoro chcesz".
                      • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 15:14
                        tt-tka napisała:

                        > Niekoniecznie przeczy, to moglo byc rozlozone w czasie. Przed kilku laty cuda w
                        > yczynial, zeby ja zatrzymac (naprawde jestem ciekawa tych cudow), a po kilku la
                        > tach doszedl do etapu "a idz sobie, skoro chcesz".
                        >
                        Watpie ze on te cudza wyczynial. Watpie tez ze autorka watku powiedziala mu ze do siebie nie pasuja i powinni sie rozstac. Ona pisala o tym na forum co nie znaczy ze faktycznie miala taki zamiar. Gdyby z nim nie chciala byc to juz by od dawna nie byla.
                    • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 15:18
                      W chwili kiedy się kłócimy to mąż wrzeszczy, że jak mi się nie podoba to moge się sakować i spadać.
                      To nie jest propozycja.

                      Dawno temu zabarykadował mi drzwi, potem przepraszał za to że jest taki nieudolny, ale bardzo mnie kocha i się będzie zmieniał.
                      Innym razem nagle zapisał się na psychoterapię, więc nie mogłam go zostawić w chwili kiedy on wreszcie podjął kroki ku normalności.
                      Jeszcze innym razem (wtedy w tym czerwcu 2018) znalazł pracę.
                      A teraz twierdzi że nie jest doskonały ja też nie i żeby doceniać dobre chwile i być szczęśliwym.
                      Ja proponowałam separcaję, jeśli dobrze liczę 5 razy. Mąż zawsze odgrywał nagle biednego "misia", który zostanie samotny na obczyźnie. Tkwi w przekonaniu że sobie nie poradzi beze mnie i dzieci, bo się załamie. O miłości już od wielu lat nie wspomina.


                      On zostanie z dziećmi i się nimi zajmie - da jeść, kupi ubrania i wyjdzie na plac zabaw. Ale to jest bycie obok dzieci a nie z nimi.
                      • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 15:29
                        Ty okreslasz, co jest normalnoscia ? :P

                        Moglas go zostawic w kazdej chwili. Nadal mozesz. Ale rozumiem, ze grozisz mu odejsciem i wtedy on stara sie sprostac twoim wymaganiom, a poniewaz to nie pomaga i nadal jestes niezadowolona (eufemizm), on przestaje sie starac.
                        Jakos nie dokonca wierze twoim spostrzezeniom i twojej interpretacji. Nie ze klamiesz, tego nie zarzucam, ale twoj oglad jest malo przenikliwy i bardzo rozproszony, dodatkowo mam wrazenie, ze ty slyszysz to, co chcesz uslyszec, a niekoniecznie to, co naprawde komunikuje maz.
                        • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 15:51
                          tt-tka napisała:

                          > Jakos nie dokonca wierze twoim spostrzezeniom i twojej interpretacji. Nie ze kl
                          > amiesz, tego nie zarzucam, ale twoj oglad jest malo przenikliwy i bardzo rozpro
                          > szony, dodatkowo mam wrazenie, ze ty slyszysz to, co chcesz uslyszec, a niekoni
                          > ecznie to, co naprawde komunikuje maz.
                          >

                          Tez tak uwazam.



                          Oraz to:
                          On zostanie z dziećmi i się nimi zajmie - da jeść, kupi ubrania i wyjdzie na plac zabaw. Ale to jest bycie obok dzieci a nie z nimi

                          A co jest byciem a nimi? Zajmie sie dziecmi czyli zapewni posilki, ubrania itd oraz rozrywke np plac zabaw czy wspomniane rowery. Co jest z tym nie tak? Zwlaszcza ze wspolne wakacje tez byly...to nie jest bycie z dziecmi tylko obok nich?
                • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 14:15
                  enith napisała:

                  > Zgadzam się. Problemem jest to, że Akn wiedziała, jakim człowiekiem jest jej mą
                  > ż, zanim za niego wyszła. Można powiedzieć, że wiedziała i o tych kubkach w zl
                  > ewie i o obsikanym kiblu. Wiedziała, że mężowi takie kwestie nie przeszkadzają,
                  > że czysty dom nie stoi u niego wysoko w hierarchii ważności.

                  Wiedziala albo nie, jest jeszcze opcja ze nawet jesli wiedziala to uznala ze go wytrenuje. Jednak kwestie balaganu mozna rozwiazac korzystaniem z uslug osob ktore sprzataja.



                  niechęć do podjęcia pracy na etatcie,
                  Ja te jej zarzuty rozumiem

                  Jego niechec do tego, do tamtego itd...
                  Ja nie rozumiem dlaczego on ma pracowac na etacie, dlaczego w ogole ma pracowac skoro ma pieniadze i nie to jest problemem?
                  Akn napisala ze podrozowali, wychodzili itd. jednak widac nie wystraczajaco dla niej, bo znowu jak z ta praca, on musi bo ona tak chce.
                  On jej zarzucil niedocanienie jego staran ,wysilkow nie bez powodu.
                  • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 15:52
                    Praca na etatcie: "ja nie będę robił u nikogo, nie interesuje mnie praca na etacie" - z wątku sprzed dwóch lat. Tak mąż kwitował prośby żony, by w końcu po 10 latach zaczął przynosić pieniądze do domu. Ona wtedy straciła pracę, a on żył nie z rentierstwa czy wynajmu nieruchomości, jak tu się sugeruje, tylko przejadał spadek i brał kaskę od rodziców. Dwa biznesy upadły pochłanianiając ogrom zainwestowanych w nie pieniędzy. A pan w tym czasie rozwijał trzeci, rękodzieło, jakieś hafty czy makatki.
                    Czyli dziś, po stracie etatu, na który w końcu poszedł i najwyraźniej korona mu z głowy z tego tytułu nie spadła, a wręcz dwukrotnie awansował, znowu ma niepewne źródło dochodu, bo spadek się kiedyś skończy. No chyba, że pan odziedziczył miliardy, ale chyba nie, skoro dwa lata temu zaczęło im brakować kasy na wyjazd czy inne przyjemności.
                    • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 16:10
                      enith napisała:

                      > Praca na etatcie: "ja nie będę robił u nikogo, nie interesuje mnie praca na eta
                      > cie" - z wątku sprzed dwóch lat. Tak mąż kwitował prośby żony, by w końcu po 10
                      > latach zaczął przynosić pieniądze do domu. Ona wtedy straciła pracę, a on żył
                      > nie z rentierstwa czy wynajmu nieruchomości, jak tu się sugeruje, tylko przejad
                      > ał spadek i brał kaskę od rodziców.


                      Ale to jest jej interpretacja znowu. Skad ma kase to nie jest istotne, wazne ze ma i wklada do budzetu domowego. Akn niestety raz pisza jedno a raz co innego.



                      No chyba, że pan odziedziczył miliardy, ale chyba nie, skoro dwa lata temu zaczęło im brakować kasy na wyjaz d czy inne przyjemności.

                      A zaczelo im brakowac czy brakowalo wg akn? Ona w tym watku nie napisala ze problemem jest brak pieniedzy, ona zreszta jego pieniedzy nie chce, problemem jest ze on nie wyjezdza z nia za miasta.
                      • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 16:38
                        ritual2019 napisał(a):


                        > Ale to jest jej interpretacja znowu. Skad ma kase to nie jest istotne, wazne z
                        > e ma i wklada do budzetu domowego.

                        Jest. Bo przejadając spadek pan np. nie wypracowuje sobie emerytury. Spadek to dobre zabezpieczenie na czarną godzinę, ewentualnie lekkie wsparcie stałego głównego dochodu. Spadek przejadany plus trzy nieudane, a drogie inwestycje sprawią, że spadek rozejdzie się i tym sposobem zniknie i źródło dodatkowego dochodu i zabezpieczenie na czarną godzinę. A panu lata lecą, doświadczenia zawodowego nie przybywa, języka nadal nie umie.

                        > A zaczelo im brakowac czy brakowalo wg akn?

                        Pisała, o ile mnie pamięć nie myli, że brakuje na wyjazdy i zajęcia pozaszkolne dzieci. Nie potrafię ocenić, czy to było kłamstwo.

                        A to, że mąż nie chce jeździć z nimi, to jeszcze inny problem. Ja też bym nie chciała jeździć w pojedynkę, skoro mam męża. I też chciałabym, żeby od czasu do czasu to mąż wziął dzieci i zniknął z nimi na dwa dni z domu, żebym JA mogła w końcu odsapnąć. Wiem wiem, pan nie ma potrzeby jeżdżenia ani z dziećmi ani z żoną ani samemu dokądkolwiek. Pan lubi siedzieć w kompie od rana do późnej nocy i czytać nowinki prasowe. Jego prawo. A prawem żony jest być tym stanem rzeczy rozżaloną.
                        • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 18:15
                          enith napisała:

                          >
                          > A panu lata lecą, doświadczenia zawodowego
                          > nie przybywa, języka nadal nie umie.

                          Jak wspomnialam, jest duzo niespojnosci w tym co pisze akn. W watku napisala to:

                          W między czasie założył drugą działalność. Opierającą się na bardzo częstym kontakcie z ludźmi, pracy fizycznej i koncepcyjnej i ją wykonywał prawie 2 lata. Więc potrafi, jak chce. Ale nie wydoliliśmy finansowo na potrzeby 4 osobowej rodziny. W firmie pracowałam też ja. Doświadczenie zdobyte w jego firmie pozwoliło mi w znaleźć szybko inne zatrudnienie a w efekcie obecną pracę.


                          Czyli pracowal 2 lata na etacie, wczesniej prowadzil 2 lata drugi biznes, ktory otowarzyl w trakcie gdy juz jeden mial wiec jednak pracowal I doswiadczenie zdobywal, podejrzewam ze mial tez dzialanosc legalna a wiec skladki odprowadzal. Co ciekawe polegalo to na intensywnych kontaktach z klientami, jak wiec taki wycofany i bojacy sie ludzi czlowiek to robil? Akn tez tam pracowala dzieki czemu zdobyla doswiadczenie ktore pomoglo jej znalezc szybko dobra prace...


                          > Pisała, o ile mnie pamięć nie myli, że brakuje na wyjazdy i zajęcia pozaszkolne
                          > dzieci. Nie potrafię ocenić, czy to było kłamstwo.

                          Pisala ze corka chce sie uczyc jezdzic na nartach, ze ona chce wyjezdzac na narty, w gory, na wakacje, kupowac fajne rzeczy I ogolnie chce dobrobytu. Nic w tym zlego nie ma oczywiscie tylko znowu pytanie jak to mezowi przekazywala I jakie te oczekiwania konkretnie byly?
                          Wspomniala tez o przejadanym spadku a pozniej o dostepie do rodzinnych pieniedzy i sensownym podejsciu do tych pieniedzy przez meza oraz o tym ze maz nie chcial podejmowac pracy tlumaczac to tym ze nie musi sie szarpac skoro ma dostep do tych pieniedzy. Duzo tez pisala o wsparciu jakie on jej dawal, o mozliwosci studiowania, rozwoju zawodowego itd.
                          Hmm...
                          • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 18:31
                            Wiesz co to wszystko faktycznie wydaje się niespójne. Choć jest prawdziwe.

                            W rzeczywistości sa tu wymieszane fakty z prawie 20 lat bycia razem.

                            Nie mam siły na klarowne wyjaśnianie tych wszystkich zawiłości. Wybaczcie.

                            Dziękuję za aktywny udział w wątku i wieloaspektowe spojrzenie na sprawy i na moje działanie także. Dajecie do myślenia i za to wam dziękuję.
                          • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 18:31
                            Wiesz co to wszystko faktycznie wydaje się niespójne. Choć jest prawdziwe.

                            W rzeczywistości sa tu wymieszane fakty z prawie 17 lat bycia razem.

                            Nie mam siły na klarowne wyjaśnianie tych wszystkich zawiłości. Wybaczcie.

                            Dziękuję za aktywny udział w wątku i wieloaspektowe spojrzenie na sprawy i na moje działanie także. Dajecie do myślenia i za to wam dziękuję.
                            • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 20:09
                              "Wiesz co to wszystko faktycznie wydaje się niespójne. Choć jest prawdziwe."

                              Akn, ja ci wierzę. Wierzę, że trudno jest opisać choćby i w najdłuższych wątkach (a kilka ich tu założyłaś) wszystkie fakty, szczegóły i niuanse z tylu lat wspólnego pożycia. Dlatego nie pytając już o szczegóły: czy przez te wszystkie lata małżeństwa partycypowaliście z mężem finansowo mniej więcej po równo? Ty miałaś pensję, ale przez jakiś czas nie pracowałaś. Mąż nie miał pensji, ale współtworzył budżet pieniędzmi ze spadku i rodzinnej skarbonki, a po roku 2018 doszła jego pensja. Może uśredniając te wszystkie lata wasza partycypacja wychodziła w miarę po równo, ale w skali tygodni czy miesięcy zwyczajnie ci to umykało? Czy jednak była/nadal jest znacząca dysproporcja w tej partycypacji?
                              Spójrz i oceń w ten sam sposób zakres obowiązków domowych i pozadomowych. Znowu, może w skali miesięcy widziałaś duże dysproporcje, ale w skali tych wszystkich lat już nie tak duże, a może wcale ich nie ma?
                              Oczywiście niezależnie od twojej oceny tych aspektów małżeństwa, nadal możecie i prawdopodobnie jesteście z mężem niedobrani i jeśli chcesz odejść, to powinnaś. Ważne jednak, żebyś zrobiła to ze słusznych pobudek (niezgodność charakterów, czyli coś, czego nie da się naprawić), a nie z powodu błędnej oceny waszej sytuacji. Bo może sytuacja nie jest wcale taka zła, tylko dla ciebie, sfrustrowanej latami przepychanek z mężem, tak wygląda. Mąż zresztą również z tego samego powodu może nie potrafić prawidłowo jej ocenić.
                              Dałabyś radę wyjechać sama na krótki urlop? Choćby parę dni z dala od męża, dzieci, domu, w jakieś spokojne miejsce, gdzie mogłabyś zebrać myśli do kupy?
                              • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 22:01
                                enith napisała:

                                > "Wiesz co to wszystko faktycznie wydaje się niespójne. Choć jest prawdziwe."
                                >
                                > Akn, ja ci wierzę. Wierzę, że trudno jest opisać choćby i w najdłuższych wątkac
                                > h (a kilka ich tu założyłaś) wszystkie fakty, szczegóły i niuanse z tylu lat ws
                                > pólnego pożycia. Dlatego nie pytając już o szczegóły: czy przez te wszystkie la
                                > ta małżeństwa partycypowaliście z mężem finansowo mniej więcej po równo?

                                Jeśli patrzeć na same cyfry, to mąż partycypował nieporównywalnie więcej niż ja. Wybierał "rzeczy" z górnej półki a ja siłą rzeczy też ich doświadczałam. Np, ja mogę jechać na koniec świata i korzystać z Couch Surfingu, mój mąż musiał mieć przyzwoity hotel. Trudno byśmy spali wtedy w innych lokalizacjach :)
                                Uwaga, dodaję niespójne detale ;)
                                - studiowałam drugi kierunkek. Udzielałam wtedy korepetycji i byłam w tym dobra, ludzie pchali się na pęczki (nie będę ukrywać, jestem dobrym dydaktykiem). Mężowi to nie przeszkadzało, bo nie miałam zawiele czasu na taką pracę. Ale jak tylko się okazało po studiach odciągał mnie od podjęcia pracy na etat. Bo to zło, wyzysk, uwiązanie, permanentny brak czasu, no i były pieniądze. Jeśli podejmowałam kroki "wychodzące z domu" to było veto.
                                - zawsze marzyłam o fajnym mieszkaniu. Mąż zawsze mówił, że jest zły moment na zakup nieruchomości.Że planujemy emigrację to po co kupować. Ale uwaga żadnych realnych kroków do emigracji nie podejmował. Bo zawsze naczytał się do azot i nazot że to jest obarczone czynnikiem ludzkim i możemy nie dostać jakiś tam zgód czy zgody na stały pobyt. (to były różne kraje świata). Kolejna ważna życiowa decyzja a u niego pierdylion zachowawczych argumentów. Ja, jak jechałam do jego kraju, to pojechałam sama, w ciemno z plecakiem. I zostałam na kilkanaście miesięcy. Bo umiałam sobie poradzić i ryzykowałam żeby się tam odnaleźć.
                                - czasem przebąknęłam o samochodzie. Też wetował, bo to tylko wydatki.
                                Zachowawczośc polega na tym, że nie podejmował dorosłych decyzji, bo pewnie się bał. Ale urabiał mnie pierdylionem racjonalnych argumentów, dlaczego nie warto.
                                - był moment, że zamiast iść do roboty, (albo powiedzieć uczciwie mnie i sobie, dlaczego się tego nie robi) zpieniężył własny fundusz emerytalny i na tak zwaną czarną godzinę. Racjonalizując to perfekcyjnie. Ja nie protestowałam bo to jego kasa, ale dostrzegałam że coś jest nie-halo.
                                - pomocy do sprzątanie nie zatrudni, bo nie będzie mu nikt obcy po domu chodził.
                                PS
                                To rękodzieło to nie hafty. Hafty ktoś rzucil drwiąco w poprzednim wątku sprzed dwóch lat.
                                To chodziło wtedy o drewnianą biżuterię. To nie był jeszcze biznes, tylko przymierzanie się i uczenie.

                                Swoją drogą, te nasze/ jego biznesy musiały spełznąć na panewce, bo jak ktoś kto nigdy nie pracował w czyjeśc firmie i nie ma biznesmenów w otoczeniu ani w rodzinie będzie wiedział jak stworzyć od zera startup, rozwinąć go i utrzymać?? To jest cholernie trudne wyzwanie. No i mój chłop teraz to wie. To nie miało szans powodzenia bo nie wiedział co robi.

                                Ty mi
                                > ałaś pensję, ale przez jakiś czas nie pracowałaś. Mąż nie miał pensji, ale wspó
                                > łtworzył budżet pieniędzmi ze spadku i rodzinnej skarbonki, a po roku 2018 dosz
                                > ła jego pensja.Może uśredniając te wszystkie lata wasza partycypacja wychodził
                                > a w miarę po równo, ale w skali tygodni czy miesięcy zwyczajnie ci to umykało?
                                > Czy jednak była/nadal jest znacząca dysproporcja w tej partycypacji?

                                Mnie tutaj nie chodzi o ilość i wagę wkładu. Chodzi mi o wieloletnie unikanie dojrzałych decyzji. I wieloletnie wmawianie mi, że to są mądre decyzje. Jak się żyje 10 lat nadzieję na emigrację, do miejsca w którym chce się żyć to mogę czuć się delikatnie mówiąć, źle kiedy uświadamiam sobie, że to nie były najleesze decyzje dla dobra rodziny. Tylko decyzje wywołane jakimiś lękami czy strachem przed cholera wie czym. Nigdy tego nie nazwał.


                                > Spójrz i oceń w ten sam sposób zakres obowiązków domowych i pozadomowych. Znowu
                                > , może w skali miesięcy widziałaś duże dysproporcje, ale w skali tych wszystkic
                                > h lat już nie tak duże, a może wcale ich nie ma?

                                Niestety z ręką na sercu jego partycypacja była bardzo nikła. Mąż także nie partycypuje w żadnych sprawach urzędowo-edukacyjno-medycznych dzieci. Tego jest dla mnie za dużo. Bo mam dwójkę dzieci i siebie do ogarnięcia. Oczywiście jako go umówię z córką do okulisty to pójdzie, ale żeby sam to zorganizował to niestety nie.


                                > Oczywiście niezależnie od twojej oceny tych aspektów małżeństwa, nadal możecie
                                > i prawdopodobnie jesteście z mężem niedobrani i jeśli chcesz odejść, to powinna
                                > ś. Ważne jednak, żebyś zrobiła to ze słusznych pobudek (niezgodność charakterów
                                > , czyli coś, czego nie da się naprawić), a nie z powodu błędnej oceny waszej sy
                                > tuacji. Bo może sytuacja nie jest wcale taka zła, tylko dla ciebie, sfrustrowan
                                > ej latami przepychanek z mężem, tak wygląda. Mąż zresztą również z tego samego
                                > powodu może nie potrafić prawidłowo jej ocenić.

                                Dziękuję za zrozumienie i wyrozumiałość. Ktoś się dziwi, że mimo wielu negatywnych słów o mężu napisałam też jakieś pozytywy. No a jakże miałoby być inaczej?! Człowiek jest przecież wielowymiarowy. Ma wiele zalet ten mój mąż.
                                Mnie najbardziej boli to chyba, że mąż jest wycofany w kontakcie. Nie chcę tutaj poruszać jego stosunku do dzieci, bo nie o tym wątek. Dzieci są zawsze odzwierciedleniem rodziców. ALE wróciliłam z dziećmi z pobytu u moich rodziców. Mąż otworzył drzwi, nie uściskał, nie pocałował, nie nawiązał kontaktu wzrokowego, nie zapytał jak było. Tylko...usiadł do komputera. Do mnie nie odewał się ani słowem przez cały wieczór.


                                > Dałabyś radę wyjechać sama na krótki urlop? Choćby parę dni z dala od męża, dzi
                                > eci, domu, w jakieś spokojne miejsce, gdzie mogłabyś zebrać myśli do kupy?

                                Dzięki za dobrą radę. Rozważę to!
                                • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 22:53
                                  akn82 napisał(a):

                                  > odciągał mnie od podjęcia pracy na etat.
                                  > zawsze marzyłam o fajnym mieszkaniu. Mąż zawsze mówił, że jest zły moment na
                                  > zakup nieruchomości.
                                  > czasem przebąknęłam o samochodzie. Też wetował
                                  > pomocy do sprzątanie nie zatrudni, bo nie będzie mu nikt obcy po domu chodził
                                  > Zachowawczośc polega na tym, że nie podejmował dorosłych decyzji, bo pewnie się
                                  > bał.

                                  Ale decyzje w małżeństwie podejmuje nie tylko jedna storna. Dlaczego jemu zarzucasz zachowawczość, a sama również nie podjęłaś żadnej decyzji prowadzącej do spełnienia SWOICH pragnień?
                                  No litości, panią do sprzątania chyba potrafisz zatrudnić? Albo powiedzieć mężowi że potrzebny Ci jest samochód i wobec tego decydujesz się na jego zakup. On może nim nie jeździć jeśli nie chce.

                                  > urabiał mnie pierdylionem racjonalnych argumentów, dlaczego nie warto

                                  Ale TY dawałaś się urobić, jesteś tak samo zachowawcza jak mąż..


                                  • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 23:16
                                    aqua48 napisała:

                                    > Ale decyzje w małżeństwie podejmuje nie tylko jedna storna. Dlaczego jemu zarzu
                                    > casz zachowawczość, a sama również nie podjęłaś żadnej decyzji prowadzącej do s
                                    > pełnienia SWOICH pragnień?

                                    Tak, zwłaszcza ten zakup nieruchomości w obcym kraju oraz wyjazd z dziećmi na emigrację powinna była zrealizować nie oglądając się na męża.

                                    > No litości, panią do sprzątania chyba potrafisz zatrudnić? Albo powiedzieć mężo
                                    > wi że potrzebny Ci jest samochód i wobec tego decydujesz się na jego zakup. On
                                    > może nim nie jeździć jeśli nie chce.

                                    Tak, może tak zrobić. A potem do usranej śmierci wysłuchiwać wyrzygiwań męża, że znowu nie liczy się z jego zdaniem, znowu go kastruje, znowu ma jego uczucia w dupie.

                                    • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 09:30
                                      enith napisała:

                                      > Tak, może tak zrobić. A potem do usranej śmierci wysłuchiwać wyrzygiwań męża, ż
                                      > e znowu nie liczy się z jego zdaniem, znowu go kastruje, znowu ma jego uczucia
                                      > w dupie.

                                      Przecież i tak wysłuchuje..Tyle że nie podejmując sama decyzji w sprawach na których jej zależy, na dodatek nie ma tego czego pragnie.
                                • ritual2019 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 09:54
                                  akn82 napisał(a):

                                  > Mnie tutaj nie chodzi o ilość i wagę wkładu. Chodzi mi o wieloletnie unikanie d
                                  > ojrzałych decyzji. I wieloletnie wmawianie mi, że to są mądre decyzje. Jak się
                                  > żyje 10 lat nadzieję na emigrację, do miejsca w którym chce się żyć to mogę czu
                                  > ć się delikatnie mówiąć, źle kiedy uświadamiam sobie, że to nie były najleesze
                                  > decyzje dla dobra rodziny. Tylko decyzje wywołane jakimiś lękami czy strachem p
                                  > rzed cholera wie czym. Nigdy tego nie nazwał.
                                  >
                                  A jakie byly powody podjecia decyzji o zamieszkaniu w Polsce? Poza tym ty tez jestes w tym zwiazku wiec trzeba bylo wziac sprawy emigracji w swoje rece a nie czekac az on to zrobi. Czasem jest tak ze jedna osoba musi przejac inicjatywe i proces realizacji co pobudzi druga do dzialania.


                                  > Niestety z ręką na sercu jego partycypacja była bardzo nikła. Mąż także nie par
                                  > tycypuje w żadnych sprawach urzędowo-edukacyjno-medycznych dzieci. Tego jest dl
                                  > a mnie za dużo. Bo mam dwójkę dzieci i siebie do ogarnięcia. Oczywiście jako go
                                  > umówię z córką do okulisty to pójdzie, ale żeby sam to zorganizował to niestet
                                  > y nie.

                                  To nie umawiaj tylko powiedz ze to ma zrobic I tyle. On wie ze ty to zrobisz.


                                  > Mnie najbardziej boli to chyba, że mąż jest wycofany w kontakcie. Nie chcę tuta
                                  > j poruszać jego stosunku do dzieci, bo nie o tym wątek. Dzieci są zawsze odzwie
                                  > rciedleniem rodziców. ALE wróciliłam z dziećmi z pobytu u moich rodziców. Mąż o
                                  > tworzył drzwi, nie uściskał, nie pocałował, nie nawiązał kontaktu wzrokowego, n
                                  > ie zapytał jak było. Tylko...usiadł do komputera. Do mnie nie odewał się ani sł
                                  > owem przez cały wieczór.


                                  To moze byc objaw depresji.
                    • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 17:37
                      enith napisała:

                      > Praca na etatcie: "ja nie będę robił u nikogo, nie interesuje mnie praca na eta
                      > cie" - z wątku sprzed dwóch lat. Tak mąż kwitował prośby żony, by w końcu po 10
                      > latach zaczął przynosić pieniądze do domu.

                      Sorry - on do tego domu wszedl z pieniedzmi. Jymi ze spadku. Od poczatku dawal finansowy wklad.
                      ja tez sie nabralam na to, ze on byl na jej utrzymaniu, ale dokladna lektura watkow wyjasnila to.

                      >Ona wtedy straciła pracę, a on żył
                      > nie z rentierstwa czy wynajmu nieruchomości, jak tu się sugeruje, tylko przejad
                      > ał spadek i brał kaskę od rodziców.

                      OBOJE przejadali jego spadek. Wolno mu, nawiasem mowiac, dysponowac swoim spadkiem dowolnie, przeznaczyl te pieniadze na swoja rodzine. Zle ?
                      Nie wiemy, czy bierze "kaske od rodzicow", wiemy, ze jest "skarbonka", z ktorej pan moze dowolnie czerpac, choc czerpie raczej oglednie. Moze wlasnie jest rentierem ? Moze rodzinny majatek pozwala mu na taki tryb zycia ?

                      >Dwa biznesy upadły pochłanianiając ogrom za
                      > inwestowanych w nie pieniędzy.

                      JEGO pieniedzy. Czy masz gdzies, ze inwestowal zarobki zony ?

                      >A pan w tym czasie rozwijał trzeci, rękodzieło,
                      > jakieś hafty czy makatki.
                      > Czyli dziś, po stracie etatu, na który w końcu poszedł i najwyraźniej korona mu
                      > z głowy z tego tytułu nie spadła, a wręcz dwukrotnie awansował, znowu ma niepe
                      > wne źródło dochodu, bo spadek się kiedyś skończy.

                      Spadek juz sie skonczyl, tak przynajmniej zrozumialam. Jest rodzinna (jego rodziny pochodzenia) kasa. jak widac niemala i przynoszaca dochod.

                      No chyba, że pan odziedziczył
                      > miliardy, ale chyba nie, skoro dwa lata temu zaczęło im brakować kasy na wyjaz
                      > d czy inne przyjemności.

                      A zaczelo brakowac czy pan zaczal objawiac niechec do tych wyjazdow ? Bo ona z dziecmi, jak rozumiem, wyjezdza nadal.

                      Pan ma kase, nie jest na utrzymaniu zony. Pan wybral taki sposob na zycie, przy czym nie podjal go znienacka po slubie z pania. Taki byl, gdy go brala. Taki byl, gdy sie z nim dwukrotnie rozmnazala. Wtedy jej to nie przeszkadzalo ?
                      • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 17:45
                        tt-tka napisała:

                        > Taki byl, gdy sie z nim dwukrotnie rozmnazala. Wtedy jej to nie przeszkadzalo ?

                        Zwracam tylko uwagę, że pan także się dwukrotnie rozmnożył z podejściem, że "jak mam kasę, to ją sobie wydam, a co potem ze mną i z dziećmi - a co mnie to...?".
                        Akn sama się nie rozmnożyła, oboje są temu winni.
                        • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 17:55
                          Sorry, Olu, pan nadal kase ma. Te z rodzinnej "skarbonki", cokolwiek to znaczy. I nadal z niej czerpie. Jakie to sa zasoby, nie wiemy, ale akn twierdzi, ze pan moze brac ile chce, choc czerpie raczej oglednie. Byc moze sa to lokaty zapewniajace panu, a nawet jego dzieciom wystarczajacy dochod do konca zycia ?
                          Tak ze pan nie rozmnazal sie z podejsciem, ze jak wyda kase, to dzieci przestana go obchodzic. natomiast pani zwiazala sie z kims, kto nie pracowal wedle jej wymogow i oczekiwan, a teraz zdziwko i pretensje, ze pan jest taki, jaki zawsze byl.
                          • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 18:01
                            tt-tka napisała:

                            > Byc moze sa to lokaty zapewniajace panu, a nawet jego dzieciom
                            > wystarczajacy dochod do konca zycia ?

                            Oby tak było, bo przynajmniej ten jeden byłby pożytek dla tych dzieci z ich rodziców.
                            • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 19:54
                              Tylko chciałam dodać w temacie zarobkowania, że tak wzgardzone rękodzieło jak haft jak ktoś jest dobry to idzie za kilka stówek sztuka i z górnej granicy kilku stówek. Zresztą nie oszukujemy się: rękodzieło jakiekolwiek by nie bylo jest modne i drogie (oczywiście im fajniejsze tym droższe). Więc to że się akn nie podobało to moim zdaniem nie kwestia finansowania tylko kwestia prestiżu. Za mało prestiżowe to byli żeby się podobało. Tak obstawiam.
                              • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 20:15
                                eriu napisała:

                                > Tylko chciałam dodać w temacie zarobkowania, że tak wzgardzone rękodzieło
                                > jak haft jak ktoś jest dobry to idzie za kilka stówek sztuka i z górnej granicy
                                > kilku stówek.

                                Tak, ale rynek zbytu jest bardzo niewielki, bo to wąska nisza, i raczej trudno się wbić i wybić.
                                Artyści jak Alicja Stańska (niedawno o niej czytałam i się zachwyciłam) to jednak rzadkość - i z całą pewnością jest to prestiżowa sztuka, czy też "rękodzieło".
                                Ale to nie jest norma, że się zostaje uznaną i cenioną hafciarką.

                                Oczywiście nie wiemy dokładnie, jakie to było rękodzieło, bo akn bardzo skąpi konkretów, ale - powiem szczerze - sama umiem robić cuda na drutach i szydełkiem, od dziecka wyszywałam, tkałam, robiłam kolczyki, bransoletki, etc. - a jednak nie zdecydowałabym się tak zarobkować. Nie dlatego, że to mało prestiżowe - tylko baaardzo niepewne. A to wciąż "rękodzieło". Jakiego pełno na wszelkich kiermaszach i "stolikach" w miejscach turystycznych.
                                Nie odważyłabym się na tym opierać utrzymania rodziny, ani nawet siebie samej.

                                Ale jeśli mąż akn zajmował się haftem artystycznym i miał na to zbyt - to wielka szkoda, że to zarzucił.
                              • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 20:21
                                Ja odniosłam zupełnie inne wrażenie. Akn doceniła, że mąż nauczył się tej sztuki sam, od podstaw. Oceniła jego wyroby jako bardzo ładne. To, co budziło jej sprzeciw to to, że ona straciła pracę, a męża biznes dopiero raczkował i perspektywy na wymierne z niego korzyści były liczone w latach. Podczas, gdy ich poduszka finansowa starczyła na kilka miesięcy. Gdyby w dniu utraty przez nią pracy mąż sprzedawał swoje wyroby "za kilka stówek sztuka", to podejrzewam, że nie byłoby problemu. Przeżyliby na jego zarobkach czas jej bezrobocia. Ale tych zarobków nie było. I to z tym Akn miała problem, a nie z faktem, że hafty takie nieprestiżowe.
                                • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 20:55
                                  Szczerze mówiąc to patrząc na to jak akn pisze o mężu to myślę, że te wyroby były super, skoro aż tak się entuzjastycznie wyraziła.

                                  Druga rzecz: po prostu nie wierzę w osąd akn jeśli chodzi o jej męża (że wyroby by przynosiły kasę w dłuższej perspektywie). Już tyle razy nam zapodawała informacje, które zupełnie inaczej przedstawiały rzeczywistość żeby było na jej. Nagle z człowieka, który 10 lat nie pracował wi siedział w domu wyszedł człowiek, który prowadził 3 biznesy (w jednym pracowała akn i dzięki temu doświadczeniu dostała dobrą pracę, więc pośrednio ma ją dzięki mężowi - zauważyłyście gdzieś żeby doceniła to?), okazało się, że mąż zajmować się dziećmi, na dodatek miał spadek, z którego przez lata żyli a i teraz ma dostęp do kasy bez problemu - nie musi pracować na to nawet. A nawet znalazł pracę i awansował dwa razy.

                                  A jak ktoś wyżej zebrał niewygodne dla akn informacje o jej mężu, że taki beznadziejny nie jest to nagle jej się odechciewa pisać.

                                  Powiem tak: moim zdaniem akn się chce na forum podbudować jaka ona biedna, bo mąż taki straszny a ona to znosi i już od kilku lat na tym żeruje. Plus te dzieciaki, które się nieziemsko cieszą jak matka wychodzi. Tiaaa, ten mąż i jego możliwości muszą być "straszne".
                          • lumeria Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 23:14
                            Sa rozne sposoby na zapewnienie osobom stałego biernego dochodu.

                            Lokaty/inwestycje płacące dywidendy, wynajmowane/dzierżawione nieruchomości, czy fundusze powiernicze.

                            Przyszla mi do glowy taka szalona mysl, ze pan dostał pokaźny spadek (w milionach) i teraz żyje z wypłacanych odsetków czy dywidend, które starczają na komfortowe zycie, ale poszaleć ani zaszpanować sie nie da. Pan kapitału nie chce ruszac by nie obniżać sobie odsetków.

                            To by wytłumaczyło dlaczego pani taka tajemnicza i dlaczego na niego tak strasznie psioczy ale nie chce zostawić.

                            Wytlumaczyloby tez dlaczego pan ma takie luźne podejscie do pracy - po prostu nie musi.
                            • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 23:27
                              lumeria napisała:


                              > Przyszla mi do glowy taka szalona mysl, ze pan dostał pokaźny spadek (w miliona
                              > ch) i teraz żyje z wypłacanych odsetków czy dywidend, które starczają na komfor
                              > towe zycie, ale poszaleć ani zaszpanować sie nie da. Pan kapitału nie chce rus
                              > zac by nie obniżać sobie odsetków.

                              Spadku już nie ma. Zjadły go trzy nieudane a kosztowne próby rozkręcania biznesu. Tak, jak i oszczędności z pana funduszu emerytalnego oraz jego poduszkę finansową na czarną godzinę. Pan nie ma na koncie milionów i nie żyje z rentierstwa. Gdyby tak było, żona nie musiałby zapożyczać się u rodziny na zakup sprzętu do kuchni czy zanosić modłów do niebios, żeby jej kilkunastoletni samochód-grat się znienacka nie rozkraczył. Bo na naprawę kasy nie było. To mi nie wygląda na przypadek małżeństwa ze stabilnością finansową, skoro dzieci nie mogą realizować swoich hobby (jazdy na nartach, a nie żadnej tam nauki pilotażu małych samolotów czy innych podobnych ekstrawagancji).
                              • lumeria Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 23:43
                                Pani teraz nie pisze, ze maz jest bez pieniędzy, wręcz odwrotnie pisze, ze wkład finansowy męża byl (i jest?) większy niż jej.

                                Nie wiadomo czy ta niestabilność finansowa wynika z braku funduszy, czy tez z kłótni miedzy małżonkami.
                                • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 00:20
                                  Pisałam już. Nie ma już spadku. Został przejedzony. Jest rodziNa męża która w razie trudności pomaga/ pomoże. I mąż sięga po nią w bardzo awaryjnych sytuacjach.
                                  • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 01:02
                                    Akn, to znaczy co? Ty utrzymujesz samodzielnie rodzinę? Mąż nie ma już spadku, właśnie stracił pracę, a ta "skarbonka", o której tu piszemy, to rodzina męża, o pomoc do której mąż zwraca się tylko w bardzo wyjątkowych sytuacjach?
                                    • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 01:14
                                      W dużej mierze tak, ale mąż pracę straci za miesiąc, max dwa. Na razie stracił stanowisko, i dobrą pensję. Jego zarobki są małe ale JeszcZe są.

                                      Tak skarbonka to jego rodzina.
                                      • eukaliptusy Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 10:42
                                        akn82 napisał(a):

                                        > W dużej mierze tak, ale mąż pracę straci za miesiąc, max dwa. Na razie stracił
                                        > stanowisko, i dobrą pensję. Jego zarobki są małe ale JeszcZe są.
                                        >

                                        Ciekawe, że twoje wątki o rozstaniu pojawiają się zawsze wtedy kiedy kończą się pieniądze.
                                        Gdyby coś was faktycznie pozytywnego łączyło, może pieniądze nie przechylały by szali aż tak drastycznie?

                                        A swoją drogą z punktu widzenia męża. Siedzi w kraju, którego nie lubi, z żoną która go niszczy, nienawidzi Polaków, wszystkich jak popadnie (ksenofobia, cudowna cecha charakteru) Mógł wyjechać a nie chciał.
                                        Wybrał sobie takie życie, tkwi w nim i ma pretensje do wszystkich.
                                        Być może w związku z kim innym niz ty, powoli nauczyłby się ufać, otworzył na swoje uczucia.
                                        Może ty w związku z kim innym, ty mogłabyś powoli nauczyć się empatii i partnerstwa.
                                        A tak oboje macie deficyty, które zakleszczyły was w chocholim tańcu.
                              • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 23:44
                                Wg autorki pan ma "skarbonke", z ktorej moze dowolnie czerpac, aczkolwiek czerpie oszczednie i nie jest to ten juz wydany spadek, tylko jakies inne pieniadze. Rodzinne czy inne, udzialy w czyms, nie wyjasniono.

                                Wcale nie jest powiedziane, ze pan nie ma na sprzet kuchenny czy auto, natomiast odnosnie auta powiedziano jednoznacznie, ze byl przeciwny. Nie bedzie finansowac czegos, czemu jest przeciwny, to akurat jasne. Byc moze temu czemus kuchennemu tez byl przeciwny. Sam na narty nie jezdzi, wiec moze takim rozrywkom tez jest generalnie przeciwny ?

                                Ogolem zrozumialam, ze pan swoje "jestem przeciw (posiadaniu auta, zakupowi domu czy mieszkania)" zawsze potrafil przekonujaco uzasadnic, a pani nie potrafila powiedziec "pieprzysz, a ja chce miec dom/auto", tylko dawala sie przekonac. Tu nie finanse leza, tylko komunikacja.
                                • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 23:51
                                  tt-tka napisała:

                                  > Wcale nie jest powiedziane, ze pan nie ma na sprzet kuchenny czy auto, natomias
                                  > t odnosnie auta powiedziano jednoznacznie, ze byl przeciwny. Nie bedzie finans
                                  > owac czegos, czemu jest przeciwny, to akurat jasne. Byc moze temu czemus kuchen
                                  > nemu tez byl przeciwny. Sam na narty nie jezdzi, wiec moze takim rozrywkom tez
                                  > jest generalnie przeciwny ?

                                  Czyli sprzęty do wspólnej kuchni, z której korzysta cała rodzina, powinna ze swoich pieniędzy kupić żona.
                                  Samochód, którym między innymi żona jeździ do pracy, do urzędów, do szkół i do lekarzy ze sobą i z dziećmi, powinna ze swoich pieniędzy kupić żona.
                                  Hobby dzieci, ich zajęcia pozaszkolne, rozrywki oraz wyjazdy powinna ze swoich pieniędzy opłacić żona.
                                  OJP.
                                  • lumeria Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 00:02
                                    Nikt nie mówi, ze powinna płacić zona.

                                    Tylko coś się dzieje, ze to są punkty przetargowe w tym związku.

                                    Jesli pan odmawia udziału w finansach oraz życiu rodzinnym, to po jakie licho pani z nim jest?

                                    Kilka razy zapytano - co zyskujesz w tym związku? Autorka skrupulatnie omija te posty.
                                    • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 00:16
                                      Tt-tka tak pisze. Mąż ma prawo nie finansować czegoś, czemu jest przeciwny, nawet jeśli korzysta z tego/potrzebne to jest całej rodzinie. Kto więc ma to sfinansować?
                                      • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 00:30
                                        enith napisała:

                                        > Tt-tka tak pisze. Mąż ma prawo nie finansować czegoś, czemu jest przeciwny, naw
                                        > et jeśli korzysta z tego/potrzebne to jest całej rodzinie. Kto więc ma to sfina
                                        > nsować?


                                        Nie, do diabla - nie wiemy, czy to jest cos, co jest potrzebne calej rodzinie, czy tylko cos, co akn chce miec lub uwaza, ze rodzina miec powinna. I nie powiedziano, ze cala rodzina z tego korzysta.
                                        • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 00:41
                                          Pewnie odnosicie się do czegoś co napisałam kilka lat temu.
                                          Jeśli dobrze kojarzę to od mojej rodziny pożyczałam pieniądze na lodówkę (stara się zepsuła). A mąż chyba wolał wtedy nie brać od swojej rodziny kasy. Nie pamiętam dokładnie, ale chodziło o sprzęt pierwszej potrzeby.
                                          • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 01:05
                                            Tak, pisałam o sprzęcie do kuchni kupionym za pożyczone od rodziny pieniądze oraz o twoim bardzo starym samochodzie, który nie miał prawa się popsuć, bo nie mieliście kasy na naprawę.
                                    • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 00:29
                                      Gdzie są takie pytania na które nie odpowiedziałam?
                                  • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 00:27
                                    Nie, zdaniem pana rodzina powinna sie obywac bez samochodu, to akn gdzies przed chwila pisala. NIE zona finansuje, tylko ta rzecz jest nam zbedna.
                                    Pisala tez, chyba nawet w tym samym poscie, ze pan mowi o tym bardzo przekonujaco - ona albo mu przyznaje racje, albo brakuje jej kontrargumentow, albo tych kontr... nie potrafi zastosowac z wlasciwa moca i we wlasciwej chwili.
                                    Dzieci powinny poprzestac na tych rozrywkach, ktore i pan uprawia, plac zabaw, karty... inne on uwaza za zbedne. A moze nawet uwaza, ze i dzieci je uwazaja za zbedne, skoro ciesza sie zostajac/wychodzac z ojcem. Ja sama nie moge sie polapac, czego te dzieci chca, a co akn uwaza, ze powinny chciec... syn juz zaczyna powielac niektore zachowania ojca, corka zdaje sie czuc przez tate bezwzglednie kochana, a przez mame niekoniecznie (to wczesniejszy watek), dziwne te uklady i bardzo poplatane.

                                    Pan nie skapi na rodzine, skapi na to, co uwaza za zbedne, powtorze raz jeszcze. Kiedy wyjezdzal, finansowal wyjazdy w wiekszym stopniu niz ona, to tez pisala.
                                    • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 00:55
                                      tt-tka napisała:

                                      > Nie, zdaniem pana rodzina powinna sie obywac bez samochodu, to akn gdzies przed
                                      > chwila pisala. NIE zona finansuje, tylko ta rzecz jest nam zbedna.

                                      Ale auto nie jest zbędne. Auto jest niezbędne, zwłaszcza w rodzinie z zaburzonym dzieckiem, które wymaga terapii. I w ogóle w większości rodzin, gdzie są dzieci, mobilność jest ważna. Nie pojedziesz na pogotowie z gorączkującym dzieckiem zbiorkomem w środku nocy. Karetki mogą ci nie wysłać, bo uznają, że przesadzasz. Taksi może nie dojechać na czas. A sąsiad z autem może robić akurat na nockę. I zostajesz w czarnej dupie.

                                      Co do hobby dzieci, to masz rację. Skoro hobby ojca to siedzenie godzinami w kompie, to one też mogą. Z przerwami na grę w karty czy plac zabaw. Wyjazdy na narty, nad wodę czy zwiedzanie nie są im potrzebne. Nawet jeśli chcą. Bo liczy się tylko to, że ich ojciec nie chce.
                                      • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 02:32
                                        enith napisała:

                                        > tt-tka napisała:
                                        >
                                        > > Nie, zdaniem pana rodzina powinna sie obywac bez samochodu, to akn gdzies
                                        > przed
                                        > > chwila pisala. NIE zona finansuje, tylko ta rzecz jest nam zbedna
                                        > .
                                        >
                                        > Ale auto nie jest zbędne. Auto jest niezbędne, zwłaszcza w rodzinie z zaburzony
                                        > m dzieckiem, które wymaga terapii. I w ogóle w większości rodzin, gdzie są dzie
                                        > ci, mobilność jest ważna.

                                        panu auto jest zbedne. On dzieci odprowadzal i przyprowadzal, a nie odwozil czy domagal sie wozenia, gdy wybywa z dziecmi z domu, to wychodzi, a nie wyjezdza.

                                        Nie pojedziesz na pogotowie z gorączkującym dzieckiem
                                        > zbiorkomem w środku nocy. Karetki mogą ci nie wysłać, bo uznają, że przesadzas
                                        > z. Taksi może nie dojechać na czas. A sąsiad z autem może robić akurat na nockę
                                        > . I zostajesz w czarnej dupie.

                                        Istnieja taksowki, z ktorych korzystam w naglej potrzebie. I per saldo kosztuje mnie to mniej niz kosztowaloby ubezpieczenie, garazowanie i konserwacja wozu. Siostra wyzbyla sie posiadanego auta z tych samych powodow. Moze i maz tak uwaza.


                                        >
                                        > Co do hobby dzieci, to masz rację. Skoro hobby ojca to siedzenie godzinami w ko
                                        > mpie, to one też mogą. Z przerwami na grę w karty czy plac zabaw.

                                        nie wiemy, co robia dzieci, gdy pozostaja z ojcem. One nie potrafia lub nie chca powiedziec tego matce (jej slowa), maz tym bardziej milczy.

                                        Wyjazdy na na
                                        > rty, nad wodę czy zwiedzanie nie są im potrzebne. Nawet jeśli chcą. Bo liczy si
                                        > ę tylko to, że ich ojciec nie chce.

                                        Te wyjazdy sa upragnione przez dzieci czy maja miejsce dlatego, ze matka chce ? Ani o potrzebach, ani o pragnieniach, ani w ogole o stanowisku dzieci autorka nie pisala.

                                        Mnie tu wychodzi, ze jest coraz wiecej rzeczy, ktorych maz nie chce robic wspolnie z zona. Im bardziej ona napiera, tym bardziej on nie chce. Kiedys uczestniczyl, teraz nie. Ani z nia, ani pod jej okiem/komenda/kontrola.

                                        Osobiscie nie chcialabym byc ani z tym panem, ani z ta pania. Nie jestem i nie bylabym.

                                        Ona od lat twierdzi, ze nie chce z nim byc, ale jest. Jakie jej potrzeby zaspokaja ten uklad, nie wiem.
                                    • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 01:05
                                      Pan jest bardzo przekonywujący i uparty. W wielu sprawach tak za argumentuje że się gubię sama we wlanych myślach.
                                      Napisałam też że dzieci się cieszą bo tata mają swododny dostęp do monitorów. Ze mną nie. Ja reglamentuje na około 1,5 godziny po obiedzie i więcej w weekendy. Mężowi to rybka ile oglądają.

                                      To córka ma ZA, nie syn. Moje uczucia do córki były trudne, bo byłam przemeczona i Rezygnowania. Wszystko zniknęło jak mi powiedziono że sposób i jakos zawłaszczenia mojej osoby jakiego domagała się córka to częste zachowania dzieci z ZA. Więc się mi klapki otworzyły i ogarnęłam swym nieemaptycznym sercem co nieco. chodziłam na kilka spotkań z terapeuta oraz warsztat y poświęcone ZA. Między innymi też sugestia terapeuty że za jest odziedziczone po nim. (Spotkali się). Mam też w swoim otoczeniu pedagogów w specjalnych którzy potwierdzaja że to z czym sie zmaga mąż to ZA anie żadne dyatymie, fobie, depresje i fobie społeczne. ( Orzekniete przez psychiatrów) To wszystko Są objawy ZA. Ale diagnozy Mąż nie chce Robić.

                                      Zwracam też uwagę na błędny wniosek; to ze corka jest niekochana przez mamę, nie oznacza że jest kochana przez tatę. To tylko przykład błędnego wniosku logicznego bez podtekstów do naszej sytuacji.

                                      Maz generalnie do skpapych nie należy ale mieszkania nie kupił bo by mi się za szybko zapas finansowy skończył. Auto też by pożerało finanse. On oczywiście nie podejmował tych decyzji świadomie, ale podświadomie. Ja tak to wszystko teraz widzę.
                                      • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 01:25
                                        akn82 napisał(a):

                                        > Maz generalnie do skpapych nie należy ale mieszkania nie kupił bo by mi się za
                                        > szybko zapas finansowy skończył. Auto też by pożerało finanse. On oczywiście ni
                                        > e podejmował tych decyzji świadomie, ale podświadomie. Ja tak to wszystko teraz
                                        > widzę.

                                        Jesteś pewna, że nieświadomie? Jesteś pewna, że nie był to efekt wyrachowanej kalkulacji ze strony męża, który zdał sobie sprawę z tego, że jeśli spadek rozejdzie się na mieszkanie/samochód, to on będzie MUSIAŁ iść zarabiać? Czy nie dlatego storpedował kilkukrotne próby relokacji rodziny do swojej ojczyzny lub innego kraju, bo szybciej rozszedłby się spadek (droższe życie) ? Bo tak pisałaś parę lat temu.
                                        Piszesz wprost, że mąż jest doskonałym manipulantem. Z tym kłóci mi się bardzo to, co mówisz o mężu nieświadomym podejmowanych decyzji. Bo ja widzę osobę, która od lat doskonale wie, co robi, chroni przede wszystkim siebie i manipuluje tobą tak, by nie naruszyć przypadkiem swojego status quo: nieidealnej, ale komfortowej sytuacji, w jakiej się znalazł. A ty się tym manipulacjom poddajesz, choć w głębi duszy czujesz, że mąż zachowuje sie wobec ciebie nie fair.

                                • lumeria Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 23:59
                                  Dawała sie przekonać, czy po prostu musiała ulec, bo nie było innego wyjścia?

                                  Wygląda na to, ze pan wie, ze zona pyszczy, ale od niego nie odejdzie. Gdera, ale wyrabia prace domowe. Czyli ogólnie spuszcza ją...
                                • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 00:23
                                  Tak, komunikacja nam bardzo szwankuje.
                                  Co do wydatków lata temu zawsze byłam zdania że te pieniądze są jego i może nimi dysponować jak chce. Mimo że byłam temu całkowicie przeciwna.
                                  Przez gardło by mi nie przeszło: kup mi auto czy mieszkanie.
                                  Zależało mi żeby to były wspólne cele i wspólne decyzje.
                                  • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 01:24
                                    Jak dla mnie to narcyza i się żywi na forum.

                                    Za dużo tragizmu i to piękne stwierdzenie "Przez gardło by mi nie przeszło: kup mi auto czy mieszkanie.
                                    Zależało mi żeby to były wspólne cele i wspólne decyzje.".

                                    Tłumaczę na polski "bym z nim porozmawiała ale nie porozmawiałam żeby móc opowiadać, że nie mieliśmy wspólnych celów, kiedy tak naprawdę to chciałam żeby auto czy mieszkanie były dla mnie, bo ja chcę i ja będę rządzić".

                                    Pamiętajmy, że to matka dwójki dzieciaków.
                                    • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 01:34
                                      Jeszcze tylko przypomnę historię tej dziewczyny, która pytała o przemoc (przedostatni wątek dotyczący przemocy w związku). Ona się zebrała i odeszła.

                                      A akn ma dostęp do terapeuty (!) i oficjalnie skończyła terapię, zarabia dobrze, zakłada wątki od 6 lat przynajmniej i choć bidulka chce to nie może odejść, bo za każdym razem pojawiają się jakieś tragiczne okolicznodci: a to "czerwiec, a to "nie daje mi odejść", "będzie jak stara szafa".

                                      Ona nie zamierza odejść, dlatego nie kupuję tej historii!
                      • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 22:04
                        Przeszkadzało tak samo jak teraz.
                        Nie jestem też zdziwiona, że taki jest jak był.

                        Ja nie umiem od niego odejść, bo zawsze słyszę że nigdy go nie rozumiałam i szanowałam. Więc cały czas podejmuję próby żeby mu to pokazać że potrafię. Ale nie wychodzi. Z efektu mąż nie jest zadowolony.
                        • lumeria Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 22:57
                          No to bądź ta zła, która go nie rozumie, ma w dupie i krzywdzi.

                          Co ciebie to obchodzi? Co ci zależy co on powie? Moze gadać cokolwiek, a ty rób swoje.
                        • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 23:18
                          W watku pt "jak odejsc" mamy praktycznie "nie odejde, bo...".
                          Coz, twoje zycie, twoja sprawa. Bawic sie w "tak, ale..." mozna kolejne kilkanascie lat.

                          Czemu miala sluzyc twoja terapia ? Co chcialas osiagnac, do czego dojsc ? Czemu jej nie skonczylas lub, jesli cie rozczarowala, nie podjelas innej ?
                          • lumeria Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 23:46
                            Moje doświadczenie z tego typu dynamiką jest takie, ze nawet jeśli zachowanie męża jest trudne do zniesienia, to póki są pieniądze, to pani nie odejdzie.


                            • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 00:26
                              To masz przykre doświadczenia.
                              • lumeria Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 00:41
                                Przykre. I szkoda życia na takie szarpanie się.
                        • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 09:44
                          akn82 napisał(a):

                          > Ja nie umiem od niego odejść, bo zawsze słyszę że nigdy go nie rozumiałam
                          > i szanowałam. Więc cały czas podejmuję próby żeby mu to pokazać że potrafię.
                          > Ale nie wychodzi. Z efektu mąż nie jest zadowolony.

                          No właśnie - od lat nie wychodzi, i można się o wiele założyć, że nigdy nie wyjdzie.
                          To odejdź od niego w końcu - przynajmniej nie będziesz zbierać po łbie za darmo.
                          • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 10:10
                            ola_dom napisała:

                            > To odejdź od niego w końcu - przynajmniej nie będziesz zbierać po łbie za darmo

                            Ależ Olu, ona wcale nie chce odchodzić od męża. Manipuluje forum, żeby skupić uwagę na domniemanym swoim nieszczęściu, starannie nie odpowiada na "trudne" pytania, dozuje informacje, żeby podsycić zainteresowanie i ciągnie wątek. Jak ktoś tu słusznie moim zdaniem określił autorkę - to narcyza. Zapewne identycznie to samo robi w życiu małżeńskim. Ja się z tej zabawy w kotka i myszkę wypisuję.
                            • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 10:16
                              aqua48 napisała:

                              > Ależ Olu, ona wcale nie chce odchodzić od męża.

                              Masz rację.
                              W sumie to nie za bardzo wiem, czego akn chce, poza tym, czego chce większość autorów takich wątków - utwierdzenia się w swoich przekonaniach, czegokolwiek by dotyczyły.
                              • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 12:03
                                Ona chce uwagi i współczucia. Zobacz, że najbardziej reaguje na takie wpisy. Jak ktoś coś napisze niewygodnego dla niej to pisze, że nie będzie wszystkiego opisywać albo że nie ma nic do rzeczy.

                                To ja rzuciłam tym narcyzem i nie mam zamiaru robić pani za latającą małpę/
                                • heniek.8 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 19:31
                                  eriu napisała:

                                  > Ja
                                  > k ktoś coś napisze niewygodnego dla niej to pisze, że nie będzie wszystkiego op
                                  > isywać albo że nie ma nic do rzeczy.

                                  to jest akurat słaby argument, każdy może napisać każdą rzecz i przyczepić się do odbiorcy że to jest niewygodna prawda dla niego

                                  zobacz jak to działa:

                                  eriu, jesteś osobą głęboko zaburzoną i sto razy mi obiecywałaś że będziesz brała lekarstwa i przestaniesz "doradzać" ludziom na forum? co się z tobą dzieje?

                                  jest to niewygodne dla ciebie, podejrzewam że do tego stopnia że ukrywasz sama przed sobą te problemy i wolisz się skupić na innych
            • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 13:21
              rena.k napisała:

              > i naprawdę fajne małżeństwo się rozpadło przez głupie kubki...

              Nie no, nie przez "kubki", tylko przez to, że pan był totalnym ciućmokiem. Do tego stopnia ciućmokiem, że nie spiął dupy nawet, jak dostał pozew rozwodowy przez kubki po mleku.

              Natomiast zupełnie nie rozumiem, dlaczego ktoś się wiąże z ciućmokiem, a potem ma pretensje, że zachowuje się jak ciućmok.
        • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 13:41
          Rena.k to wrażenie jest całkowicie błędne. Do nikogo się nie porównuję i nie przekładam niczego na moje życie.
          Czytam to co piszecie ale ten trop jest całkowicie błędny.
          • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 21:47
            Wiesz, analizujemy to co sama piszesz i co nam wydaje się dziwne, kontrowersyjne, sprzeczne.
            Całe to Wasze wzajemne powiązanie i układ mnie osobiście wydaje się być toksyczny, ale na dodatek zupełnie nie wiem po co to opisujesz. Czego oczekujesz od forum, czy że się nad Tobą użali bo wybrałaś sobie męża który Ci właściwie w niczym nie odpowiada? Czy że utwierdzi Cię w stanowisku że absolutnie nie możesz od niego odejść, czy wręcz przeciwnie?
            Cóż, Twoje życie i przyszłość zależą od Ciebie i jak sobie pościelesz tak się wyśpisz..
            • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 22:10
              Chyba po to, żeby otrzymać neutralny feedbak od innych.
              Moi znajomi i rodzina kibicują naszemu rozstaniu. Przykre to jest dla mnie.
              • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 25.06.20, 22:45
                akn82 napisał(a):

                > Ja nie umiem od niego odejść, bo zawsze słyszę że nigdy go nie rozumiałam i szanowałam. Więc cały czas podejmuję próby żeby mu to pokazać że potrafię. Ale nie wychodzi. Z efektu mąż nie jest zadowolony.

                Zaraz zaraz Zapętlasz się i mieszasz dwie sprawy. Jedna, zupełnie osobna, to kwestia rozwodu. Biorą go i tacy którzy się rozumieją i szanują, i tacy (tych jest większość) którzy nie żywią takich uczuć do siebie.
                A druga to Twoje poczucie że musisz udowodnić że męża szanujesz i rozumiesz. Od takich mężów się raczej nie odchodzi, dlaczego zatem chcesz udowadniać mężowi że nie jesteś taka jak on twierdzi? Czemu nie przyznasz że nie rozumiesz jego zachowania, wyborów, uników? Że nie zgadzasz się z nimi, a z jego zachowaniem jest Ci źle i czujesz się samotna i TO JEST PRZYCZYNA dla której rozważasz odejście.


                > Moi znajomi i rodzina kibicują naszemu rozstaniu. Przykre to jest dla mnie.

                Dlaczego przykre? Zachowujesz się tak jakbyś wyszła za mąż wbrew zdaniu krewnych i znajomych, a utrzymanie nieudanego związku było Twoją ambicją, bo rozwód uważasz za swoją porażkę. Podczas gdy ludzie się rozwodzą ciągle. Niektórzy po rozwodzie są nawet w lepszych stosunkach niż przed. I układają sobie życie tak jak chcą. Małżeństwa nie powinno się ciągnąć po to by udowodnić coś znajomym.
              • eukaliptusy Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 00:58
                akn82 napisał(a):

                > Chyba po to, żeby otrzymać neutralny feedbak od innych.
                > Moi znajomi i rodzina kibicują naszemu rozstaniu. Przykre to jest dla mnie.

                Znajomi i rodzina mówią ci, że powinnaś się rozwieść.
                Terapeuta powiedział, że jak chcesz mieć innego męża niż masz, to powinnaś poszukać innego męża.
                Ale ty czekasz może obcy ludzie na forum powiedzą ci co innego.
                No nie powiedzą.
                Nie wiem jakiego cudu od nas oczekujesz.
                Ja się męczę od samego czytania o twoim małżeństwie.
                Proszę, rozwiedź się.

    • elle-joan Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 14:23
      akn82 napisał(a):
      > Przez gardło by mi nie przeszło: kup mi auto czy mieszkanie.
      > Zależało mi żeby to były wspólne cele i wspólne decyzje.

      Jesteście razem od wielu lat, macie wspólne dzieci.. Nie podjęłaś tematu kupna mieszkania, dlatego, ze on tez tego nie zrobił? Mieszkacie w wynajętym mieszkaniu i nikt z Was nie podejmuje tego tematu? Przeciez mąz i zona to bardzo bliskie osoby, a problem mieszkania jest zbyt wazny zeby wyczekiwać - ja pierwsza nie powiem, niech on powie.. Preciez pracujesz i zajmujesz sie domem, masz wkład w funkcjonowanie Waszej rodziny.
      • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 26.06.20, 14:43
        Dajmy sobie spokoj... jej nie przeszloby przez gardlo "kup MI auto czy mieszkanie", bo co, o kupnie NAM, nam wszystkim, czyli naszej czworce powiedziec sie nie da ? Nie ma NAS ?
        Faktycznie wyglada na to, ze nie ma. Dwoje nie wiadomo jakim zbiegiem okolicznosci mieszkajacych ze soba doroslych i jakies dzieci placza sie w tle.
        Nie widze w tym sensu za grosz i tez robie wypad z watku.
    • anomalia_pogodowa81 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 27.06.20, 15:54
      Przeczytałam cały wątek.
      Wydaje się, że twój mąż jest z natury człowiekiem niezwykle biernym, co było absolutnie jasne jeszcze przed waszym ślubem. Na pewno nie pomaga temu fakt, że ma rodzinny komfort finansowy i nie potrzebuje pracować, żeby przeżyć. Ale również jasno komunikował ci już na początku znajomości.
      Mam wrażenie, że on jest po prostu w tej chwili człowiekiem głęboko nieszczęśliwym i tkwi w życiu, którego nie znosi, nie mając pomysłu, jak to zmienić. Jest mu cholernie źle w Polsce, nie lubi kraju, kultury i języka, nie ma tu przyjaciół ani siatki relacji i na dodatek ma fatalne małżeństwo z żoną, z którą nic go nie łączy. Pewnie po prostu reaguje na to po swojemu, czyli jeszcze bardziej wycofuje się w bierność.
      Boi się od ciebie odejść, bo popatrz: albo wróci do swojego kraju i siłą rzeczy straci kontakt z dziećmi, albo zostanie w kraju, którego nie znosi, ale jeszcze bardziej osamotniony i bezradny.
      I tak tkwi w tym klinczu, a ty razem z nim, tak samo nieszczęśliwa.
      Cholernie mu współczuję, prawdę mówiąc. Tobie też, bo żyjesz z człowiekiem, któru cię niemożliwie drażni.
      Ewidentnie musisz podjąć twardą decyzję o rozstaniu i nie poddawać się jego panice i protestom. Jak do niego dojdzie, że to nieodwołalne, to musicie wspólnie usiąść i ustalić, co dalej.
    • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 18.09.20, 21:44
      Wracam. Wiem że macie już dość tego wątku Jadnak może ktoś zechce mi podpowiedzieć coś w kwestii wyprowadzki.

      Byłam u adwokata, będę wnosić o rozwód oraz o ustalenie pieczy przy mnie i o zabezpieczenie potrzeb rodziny. Mam zamiar się też wyprowadzić zaraz po złożeniu wniosku do sądu. Chciałam zapytać jak poinformować męża o wyprowadzce mojej i dzieci? Jak go przygotować? Czy informować przed ( na pewno im powie ze on się nie zgadza i że to mój głupi pomysł że ich od niego zabieram). Szanse że Będzie grał na ich emocjach są duże.

      Jak to zrobić żeby było to wydarzenie jak najłagodniejsze dla dzieci? No i jak przygotować męża. Chciałabym to uczyć w kulturalny i cywilizowany sposób. Dziękuję za wskazówki.
      • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 18.09.20, 21:58
        Nie masz możliwości przygotowania męża na informację, że od niego odchodzisz. Bo niby jak? Poza tym twój mąż chyba wie, co się kroi. Przecież u was wali się w związku od lat. To nie pierwsza twoja próba odejścia. Na to, co twój mąż powie dzieciom, ani na jego próby manipulacji nimi nie masz żadnego wpływu. Dlatego skup się w pierwszej kolejności na dzieciach i to je przygotowuj do tej drastycznej zmiany w ich życiu. Bo może się zdarzyć tak, że wyprowadzisz się sama, bo ci się dzieci zbuntują. Co wtedy zrobisz?
        • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 18.09.20, 22:07
          O tym nie pomyślałam. To jak mam im powiedzieć że będziemy mieszkać gdzie indziej bez taty? Myślę że to będzie zbyt duży stres dla nich by czekać w kłótniach i dogryzaniu mi Przez 2 tyg aż się przeprowadzimy. Jak się za to wziąć? Jestem w dużej rozsypce emocjonalnej.
          • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 18.09.20, 22:37
            Najlepiej, gdybyście najpierw z mężem ustalili plan działania, a potem wspólnie poinformowali dzieci o rozwodzie i wyprowadzce. Czy taka opcja w ogóle wchodzi u was w grę?
            Jeśli nie masz co liczyć na współpracę męża, zacznij od wniesienia wniosku o rozwód. Bo jeśli od tego nie zaczniesz, to mąż swoim zwykłym sposobem tak cię zmanipuluje, że wniosku nie złożysz. Więc zacznij od tego. Potem rozmowa z mężem BEZ dzieci. Odeślij je do dziadków czy gdziekolwiek, skoro przewidujesz, że będzie sajgon. Potem rozmowa z dziećmi. A dalsze postępowanie uzależnione będzie od tego, czy dzieci są skłonne pójść z tobą. Bo zakładam, że wyprowadzka męża z domu absolutnie nie wchodzę w grę, prawda?
            • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 18.09.20, 22:55
              Na chwilę obecną nie czuję żeby współpraca z mężem była możliwa.
              On się nie wyprowadzi, bo go znam.
              Pozew się już pisze.
              Muszę chyba wyprowadzić się ja. Mąż na razie komunikuje że powie dzieciom że się nie zgadza na ten pomysł rozwodu i że to ja jestem ta zła. Możemy niby wspólnie ich informować o rozwodzie ale on im tego nie powie razem ze mną, a dorzuci to co wyżej. Może faktycznie pokazać mu pozew i wtedy zrozumie że to już się dzieje na prawdę?

              Swoją drogą w ogóle nie przypuszczałam, że będę pytać dzieci gdzie chcą być. Ja odchodzę bo przez wiele lat mąż był ojcem nieudolnym. Jak się dzieci zbuntują to ja nigdzie nie pójdę sama.

              Mąż kategorycznie odmawiał przez ostatni czas separacji na próbę, psychoterapii dla nas wspólnie i osobnych.
              Teraz nagle che iść i się zmienić, jednak mówi że to widać że ja już podjęłam decyzję i że nie widzi sensu w terapii i zmianach.
              • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 18.09.20, 23:25
                Największym błędem, jaki możesz popełnić, to zrezygnować z rozwodu z powodu niechęci dzieci do wyprowadzki z tobą. Bo wy nie jesteście dobrym małżeństwem i wasze dzieci to widzą. Ten rozwód jest właśnie między innymi po to, żeby ich dalej nie krzywdzić waszymi wiecznymi kłótniami i wzajemnymi pretensjami. Więc niezależnie od tego, czy dzieci pójdą z tobą, powinnaś o rozwód wnieść i się wyprowadzić. Szczegóły typu miejsce zamieszkania dzieci, zakres opieki obojga rodziców nad nimi, alimenty itd. omów z prawnikiem. Najlepiej dla wszystkich, a dla dzieci zwłaszcza byłoby, gdybyście dogadali się z mężem co do tych detali, przez prawników, jeśli zajdzie taka potrzeba.
                I jeszcze raz powtarzam, najgorszą decyzją będzie ulec manipulacjom męża i pozostać w nieudanym małżeństwie.
              • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 19.09.20, 00:44
                akn82 napisał(a):


                >
                > Swoją drogą w ogóle nie przypuszczałam, że będę pytać dzieci gdzie chcą być.

                Czemu mnie to nie dziwi ?

                >Ja odchodzę bo przez wiele lat mąż był ojcem nieudolnym.

                Myslalam, ze chcesz sie z nim rozstac, bo nie odpowiadal tobie jako maz...

                >Jak się dzieci zbuntują
                > to ja nigdzie nie pójdę sama.

                Ponownie - czemu mnie to nie dziwi ? Od zawsze szukasz powodu, by nie odejsc imo.


                >
                > Mąż kategorycznie odmawiał przez ostatni czas separacji na próbę, psychoterapii
                > dla nas wspólnie i osobnych.
                > Teraz nagle che iść i się zmienić, jednak mówi że to widać że ja już podjęłam
                > decyzję i że nie widzi sensu w terapii i zmianach.

                Ni cholehy nie rozumiem - to nagle chce isc i sie zmienic czy nie widzi sensu w terapii i zmianach ? Czy moze jak zwykle on komunikuje jedno, a ty slyszysz co innego ?

                Rozwod rozwodem, jak juz zaczelas, to skoncz, raz przynajmniej konsekwentnie doprowadz cos do konca, ale psycholog swoja droga jest ci nie mniej potrzebny niz adwokat msz. Moze nawet bardziej.
                • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 19.09.20, 02:30
                  > > Mąż kategorycznie odmawiał przez ostatni czas separacji na próbę, psychot
                  > erapii
                  > > dla nas wspólnie i osobnych.
                  > > Teraz nagle che iść i się zmienić, jednak mówi że to widać że ja już pod
                  > jęłam
                  > > decyzję i że nie widzi sensu w terapii i zmianach.

                  > Ni cholehy nie rozumiem...

                  A ja rozumiem. Żona od miesięcy namawia męża na terapię, mąż od miesięcy konsekwentnie odmawia. Gdy żona podejmuje decyzję, że dalej namawiać nie będzie i zaczyna zastanawiać się nad rozwodem, mąż nagle się budzi i chce terapii. A w momencie, gdy orientuje się, że decyzja żony jest nieodwracalna, stwierdza, że w takim razie terapia nie. Choć moim skromnym zdaniem, gdyby teraz poszedł na terapię, pokazałby żonie, że mu na związku zależy. Bo nie ma w tej chwili nic do stracenia, a wiele do zyskania. Z tego wniosek, że mu jednak aż tak bardzo nie zależy.
                  Znam te akcje z autopsji i powiem ci, że to naprawdę parszywe uczucie, gdy moje błagania, groźby i prośby rozbijały się miesiącami o mur obojętności partnera, a gdy w końcu dałam za wygraną i zaczęłam szukać dróg ewakuacji ze związku, partner stanął na rzęsach i zaczął kombinować, jak tylko się da, obiecując zmiany, terapie, gwiazdkę z nieba i buk wie, co jeszcze. A gdy zorientował się, że nie robi to już na mnie absolutnie żadnego wrażenia, klasycznie i swoim sposobem obrócił kota ogonem i oskarżył mnie o brak starań i rozbicie związku. Perfidia i manipulacja partnera: level master.
              • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 19.09.20, 06:07
                Dopowiem tylko bo chyba zostałam źle zrozumiana kiedy mówiłam że nie wyprowadzę się sama. Nie chodziło mi o rezygnację ze.sprawy rozwodowej a o Samotną wyprowadzkę bez dzieci przed rozwodem. Nie wyprowadzę .się na tym etapie bez dzieci. Mąż nie ogarnia spraw dzieciowo-szkolnych, nie robi in śniadań itp.a do tego się awanturuje.
                • enith Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 19.09.20, 06:29
                  OK, zdecydowanie źle cię zrozumiałam. Bałam się, że mąż swoim szantażem storpeduje twoje plany odejścia od niego.
                  Jeśli mają miejsce awantury męża, to nie ma co tracić czasu na niewiadomoco. Niech twój prawnik pisze pozew rozwodowy, a ty w tym czasie szukaj mieszkania do natychmiastowego wynajęcia. O wyprowadzce powiedz dzieciom, gdy już będziesz mieć mieszkanie i logistykę ogarnięte tak, że będziecie się mogli wyprowadzić choćby od zaraz. Nie ma co dzieci narażać na tygodnie humorów i awantur ojca. Już teraz zabezpieczaj i kopiuj ważne dokumenty twoje i dzieci i zdepozytuj u zaufanej osoby. Poproś bliskich o pomoc, choćby nawet w celu zwykłego wygadania się czy pożalenia. Jeśli nie wiesz, jak powiedzieć dzieciom o sytuacji, kopsnij się na jedno spotkanie do psychologa dziecięcego i opisz mu sytuację. Jeśli nie możesz liczyć na współpracę ze strony męża i czujesz, że będzie dziećmi manipulował, też o tym psychologowi powiedz. No i niestety, ale musisz się nastawić, że tak, jak przez wszystkie lata waszego małżeństwa, mąż w niczym ci nie pomoże i będziesz z tym wszystkim sama, dlatego szukaj i otaczaj się życzliwymi ci ludźmi.
                  • heniek.8 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 20.09.20, 13:13
                    enith napisała:

                    > OK, zdecydowanie źle cię zrozumiałam. Bałam się, że mąż swoim szantażem storped
                    > uje twoje plany odejścia od niego.

                    to jest ciekawe dlaczego "bałaś się", tak jakbyś miała w tym jakiś interes który nie pozwala zachować obiektywizmu i bezstronności
                    zamiast "bać się" należy sobie uświadomić że jesteś daleko, autorka wątku to dla ciebie randomka, która nawet jeżeli popełni błąd w pośpiechu, to co to dla ciebie i że nie mając pełnego oglądu sytuacji nie jesteś w stanie dać przez internet rady dobrej jakości
                    możesz się pobawić w "reżysera" - bo pewnie jest to ciekawsze niż oglądanie rozwodów w serialach, to poczucie że bierzesz udział w "głosowaniu" publiczności i autorka zaraz odwali jakiś numer

                    ale jeżeli ona nie wie co robić to powinna zwrócić się z pytaniem na miejscu - są jakieś ośrodki pomocy rodzinie itp a nie pytać na forum znudzonych starszych pań dla których im więcej zgliszczy w cudzym życiu, tym lepiej
                    • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 20.09.20, 17:11
                      heniek.8 napisał:

                      > znudzonych starszych pań dla których im więcej zgliszczy w cudzym życiu, tym lepiej

                      Heniu, ale wiesz, że jak się przeczyta Twoje ostatnie posty na tym forum, to można odnieść wrażenie, że przewodzisz powyższej grupie?

                      Odkopałam jakiś czas temu wątek sprzed kilku lat i myślałam, że to jakiś inny Heniek pisał - mądrze, rzeczowo, serdecznie, z humorem, NA TEMAT.
                      A teraz tylko wyzłośliwiasz się względem forumek, które to czy owo napisały.
                      • heniek.8 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 20.09.20, 17:49
                        ola_dom napisała:

                        > Odkopałam jakiś czas temu wątek sprzed kilku lat i myślałam, że to jakiś inny H
                        > eniek pisał - mądrze, rzeczowo, serdecznie, z humorem, NA TEMAT.
                        > A teraz tylko wyzłośliwiasz się względem forumek, które to czy owo napisały.

                        tak tylko że:
                        1 wtedy pani Agnieszka wrzucała swoje reakcje i to było fajne bo potrafiła skłonić do spojrzenia na temat pod różnym kątem, nie zawsze wg interpretacji tego kto zaczynał wątek
                        dlatego właściwie zapisałem sobie to forum
                        2 minęło parę lat i się zestarzeliśmy - teraz jesteśmy starymi chłopami i starymi babami
                        3 nasze porady są darmowe - tak samo jak kilka forumowiczek tutaj doradza "wyprowadź się, wynajmij mieszkanie za 3 tysie, uciekaj dzisiaj wieczorem" bo to nic nie kosztuje, tak samo ja radzę - "nie ma znaczenia czy się wyprowadzisz teraz czy za 2 tygodnie a może za miesiąc - po pierwsze zrób to dobrze, jeżeli nie wiesz jak, to porozmawiaj z psychologiem, z prawnikiem, z matką itd"
                        4 nie wyzłośliwiam się wobec wszystkich tylko doraźnie wobec określonych wypowiedzi, większości nicków nie kojarzę a o tym żeby szukać w archiwach, porównywać co tam ktoś kiedyś napisał to nawet nie marzę / nie chciałoby mi się
                        • gonzo_101 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 20.09.20, 18:23
                          No niby tak, tylko możesz tą samą treść przekazać w bardziej strawnej formie. Wystarczająco niemiłych niespodzianek i ludzi mamy w realu więc może dla odmiany w internetach oszczędźmy sobie złośliwości. Jak sądzisz?
                          • heniek.8 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 20.09.20, 18:33
                            gonzo_101 napisał:

                            > No niby tak, tylko możesz tą samą treść przekazać w bardziej strawnej formie. W
                            > ystarczająco niemiłych niespodzianek i ludzi mamy w realu więc może dla odmiany
                            > w internetach oszczędźmy sobie złośliwości. Jak sądzisz?

                            przyznaję się do złośliwości pt "stare baby oglądające seriale"
                            czy coś innego jest mi zarzucane?
                            • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 20.09.20, 19:56
                              heniek.8 napisał:

                              > gonzo_101 napisał:
                              > > może dla odmiany w internetach oszczędźmy sobie złośliwości. Jak sądzisz?

                              > czy coś innego jest mi zarzucane?

                              Heniu, nie przerzucajmy się zarzutami, bo to niczego wartościowego raczej nie przyniesie.
                              Przychylam się za to do postulatu gonza. Tym bardziej, że udowodniłeś już nie raz, że umiesz celnie skomentować i mądrze doradzić.
                              • heniek.8 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 20.09.20, 21:56
                                nie mówimy o przeszłości tylko o tym co jest teraz
                                czytam "porady" w rodzaju 'spakuj mu walizki i wystaw za drzwi' to kpię sobie z tego bo jest oparte na kaprysie pani Grażyny a nie na znajomości realiów czy prawa

                                to forum to nie jest kółko wzajamnej adoracji,

                                wolę żebyśmy się nie lubili niż żebyśmy obcym ludziom doradzali pochopne decycje
                                • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 20.09.20, 22:12
                                  heniek.8 napisał:

                                  > wolę żebyśmy się nie lubili niż żebyśmy obcym ludziom doradzali pochopne decycje

                                  To powtórzę - doradzaj mądrzej od innych.
                                  Bo póki co tylko się czepiasz i wyzłośliwiasz.
                                  • heniek.8 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 21.09.20, 19:44
                                    ola_dom napisała:

                                    > To powtórzę - doradzaj mądrzej od innych.
                                    > Bo póki co tylko się czepiasz i wyzłośliwiasz.

                                    proszę bardzo - mądra porada:
                                    autorko szukaj pomocy na miejscu, porozmawiaj z psychologiem, z prawnikiem, gdzies w jakimś MOPSie itd tak żeby to przeprowadzić w sposób jak najmniej uderzający w dobro dzieci.

                                    a forum na pewno pomoże - załatwią transport, pomogą w wynajęciu mieszkania, zajmą się obsługą prawną żeby nie wyszedł zarzut o uprowadzenieitd … oh wait - będą klepać w klawiaturę żeby podgrzać atmosferę, za nic nie biorąc odpowiedzialności
                                    • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 21.09.20, 20:03
                                      heniek.8 napisał:

                                      > proszę bardzo - mądra porada:
                                      > autorko szukaj pomocy na miejscu, porozmawiaj z psychologiem, z prawnikiem, gdz
                                      > ies w jakimś MOPSie itd tak żeby to przeprowadzić w sposób jak najmniej uderzaj
                                      > ący w dobro dzieci.

                                      Bardzo odkrywcze :P
                                      jestes szosta czy siodma osoba, ktora w tym watku udziela takiej wlasnie rady.
                                      We wczesniejszych watkach tej autorki i w wielu innych padaly rowniez konkretne adresy, telefony i mailowe namiary na instytucje / orrganizacje pomocne w podobnych sytuacjach.

                                      Miales poradzic madrzej niz my, a nie rownie madrze :(
                                      • heniek.8 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 21.09.20, 21:16
                                        tt-tka napisała:

                                        > Miales poradzic madrzej niz my, a nie rownie madrze :(

                                        identyfikujesz się z forum na tyle żeby używać 1os liczby mnogiej

                                        a ja nie "walczę" z całym forum - ja odpowiadam, może prowokująco, ale na pojedyncze wypowiedzi, przecież to jest jedna na tysiąc może kiedy już widzę kiedy znudzona pożeraczka seriali zaczyna bawić się w reżysera telenoweli
                                        • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 21.09.20, 21:32
                                          heniek.8 napisał:

                                          > kiedy już widzę kiedy znudzona pożeraczka seriali zaczyna bawić się w reżysera telenoweli

                                          Nie, piszesz o "forum znudzonych starszych pań " - a nie o jednej znudzonej starszej pani.


                                          > a ja nie "walczę" z całym forum - ja odpowiadam, może prowokująco, ale na pojedyncze wypowiedzi,

                                          Oczywiście, że opowiadasz na pojedynczą wypowiedź, bo póki co nie ma jeszcze na forum opcji "odpowiedz wszystkim".

                                          A sformułowanie "forum na pewno pomoże" traktuje forum jako jednorodny zbiór, a nie mówi o pojedynczej znudzonej starszej pani.
                                          • heniek.8 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 21.09.20, 21:47
                                            ola_dom napisała:

                                            > Nie, piszesz o "forum znudzonych starszych pań " - a nie o jednej znudzonej sta
                                            > rszej pani.

                                            forum.gazeta.pl to jest platforma 45+ latków więc w tym sensie nie przeginam

                                            identyfikujesz się z forum? w sensie: kim jesteś?
                                            "jestem kobietą, jestem artystką, jestem matką, jestem tenisistką, jestem forumowiczką "życia rodzinnego"

                                            jeżeli coś na forum ci się nie spodoba to przenosisz to do reala i się stresujesz? przecież nikt nas nie zna
                                            (oprócz służb specjalnych ale gadamy o pierdołach więc nic nam nie grozi :)
                                            • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.09.20, 08:45
                                              heniek.8 napisał:

                                              > forum.gazeta.pl to jest platforma 45+ latków więc w tym sensie nie przeginam

                                              > identyfikujesz się z forum? w sensie: kim jesteś?

                                              Heniu - wskazałam na niekonsekwencję w Twoich wypowiedziach, w kwestii, którą sam podkreślałeś.
                                              A Ty zmieniasz temat na ogólne niewiemco.
                                            • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 22.09.20, 12:23
                                              heniek.8 napisał:

                                              > (oprócz służb specjalnych ale gadamy o pierdołach więc nic nam nie grozi :)

                                              Właśnie w tym problem, że na tym forum nie gadamy o pierdołach tylko o cudzym życiu oraz o cudzych problemach, które są zapewne dla kogoś innego istotne, nawet bardzo. Warto o tym nie zapominać.
                                              • heniek.8 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.09.20, 14:39
                                                aqua48 napisała:

                                                > Właśnie w tym problem, że na tym forum nie gadamy o pierdołach tylko o cudzym ż
                                                > yciu oraz o cudzych problemach, które są zapewne dla kogoś innego istotne, naw
                                                > et bardzo. Warto o tym nie zapominać.

                                                i wielce jest forum zatroskane tymi problemami
                                                potem czytamy takie "porady" w stylu "spakuj mu walizki i wystaw za drzwi" albo "ja bym go postawiła do pionu" - czy to jest poważne forum psychologiczne czy zbieranina jakichś awanturników którzy chcą sie zabawić kosztem innych? :) [pytanie retoryczne]

                                                nie uważam zresztą że normalnemu człowiekowi takie "rady" zaszkodzą - ot pomyśli "co za dzbany tu piszą" a i tak zrobi swoje, ale pocisnąć z tych pomysłów od czasu do czasu nie omieszkam
                                                • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.09.20, 14:52
                                                  heniek.8 napisał:

                                                  > i wielce jest forum zatroskane tymi problemami
                                                  > potem czytamy takie "porady" w stylu "spakuj mu walizki i wystaw za drzwi"
                                                  > albo "ja bym go postawiła do pionu"

                                                  To chyba inne forum czytamy.
                                                  • heniek.8 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.09.20, 15:13
                                                    ola_dom napisała:

                                                    > To chyba inne forum czytamy.

                                                    nie czytałaś tu nigdy "spakuj mu rzeczy i niech się wyprowadzi"?

                                                    lubię sobie wyobrażać praktyczne scenki jakby to wyglądało gdyby ktoś naprawdę posłuchał tych rad :)
                                                  • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.09.20, 15:17
                                                    heniek.8 napisał:

                                                    > nie czytałaś tu nigdy "spakuj mu rzeczy i niech się wyprowadzi"?

                                                    Różne bzdety tu czytałam, tę też.
                                                    Ale nie WYŁĄCZNIE - a to zdaje się wynikać z Twoich postów. Że forum nic innego, tylko "wystaw mu walizki!".
                                                    Znacznie więcej czytam tu wartościowych porad niż kocopałów w powyższym stylu.

                                                    Ale Ty się przypiąłeś do kanonicznego, ematkowego "wystaw mu walizki!" i powtarzasz przy każdej okazji jak zaklęty.
                                                  • ola_dom Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.09.20, 15:24
                                                    ola_dom napisała:

                                                    > Różne bzdety tu czytałam, tę też.

                                                    TEN, oczywiście. "Ten bzdet"
                                                  • heniek.8 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 23.09.20, 15:29
                                                    w ten sposób zbieram na sobie hejt
                                                    traktuję to jako ćwiczenie wzmacniające
                                                    ludzie piszą mi jakim jestem złym człowiekiem
                                                    "popłaczę w poduszkę", a rano wstaję silniejszy

                                                    tu jest bezpieczna atmosfera, nikt nikogo nie zna
                                                    a podnosi to odporność również na sytuacje w realu
                                        • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 21.09.20, 22:09
                                          heniek.8 napisał:

                                          > tt-tka napisała:
                                          >
                                          > > Miales poradzic madrzej niz my, a nie rownie madrze :(
                                          >
                                          > identyfikujesz się z forum na tyle żeby używać 1os liczby mnogiej

                                          Nie, po prostu poradziles to, co kilka/kilkoro z nas poradzilo wczesniej. Kilka to liczba mnoga.

                                          >
                                          > a ja nie "walczę" z całym forum

                                          A ja ci tego nie zarzucalam. napisalam, ze dyskredytujac nas ( wypowiadajacych sie w watku) doradziles dokladnie to samo co my wczesniej. Czyli - nie okazales sie ani troche madrzejszy, lepiej doradzajacy niz pozostali dyskutanci.
                • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 19.09.20, 10:00
                  akn82 napisał(a):

                  > Nie wyprowadzę .się na tym etapie bez dzieci.

                  A dlaczego masz się wyprowadzać bez dzieci? Nie pamiętam w jakim są wieku, ale po prostu do pewnego wieku dzieci nie mają nic do powiedzenia w podstawowych sprawach dotyczących dorosłych. Należy im się uczciwa informacja i wyjaśnienie co robisz, dlaczego będą z Tobą i jaki zmiana wpłynie na ich sprawy, ale nie pytaj czy chcą się wyprowadzić, czy zgadzają się na Wasz rozwód, nie dyskutuj z nimi kto jest winny bardziej rozpadowi małżeństwa ani nic podobnego. Nie masz też żadnego powodu by męża "przygotowywać do wyprowadzki". Zwłaszcza, że przewidujesz awantury. Zorganizuj wszystko tak by sprawa wyprowadzki była zrobiona jednym cięciem. Metodą kroków dokonanych. Zaraz po przestawieniu mężowi że złożyłaś już do sądu pozew.
                  Najlepiej by dzieci dzień wcześniej wyjechały (na weekend) z kimś zaprzyjaźnionym w neutralne miejsce, lub choćby na nocleg do przyjaciół, na drugi dzień pod nieobecność męża w domu samochód przewozi Wasze rzeczy i dzieci wracają już do nowego domu gdzie są ich rzeczy i Ty. Oszczędzisz tym sposobem wszystkim dramatycznych przeżyć, łez wyrzutów, awantur itp.
                  • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 19.09.20, 10:16
                    Ty tak powaznie ?
                    Dzieci z wyjazdu nie wracaja do miejsca, ktore jest ich domem, tylko calkiem znienacka do zupelnie nowego lokum, gdzie slysza, ze tu teraz maja mieszkac i ze ojca nie bedzie - i sadzisz, ze obejdzie sie bez dramatycznych przezyc, lez, wyrzutow i awantur ?
                    Potraktowanie dzieci jak walizek niczego matce nie oszczedzi, a i im nie posluzy imo.
                  • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 19.09.20, 12:31
                    aqua48 napisała:

                    > akn82 napisał(a):
                    >
                    > > Nie wyprowadzę .się na tym etapie bez dzieci.
                    >
                    > A dlaczego masz się wyprowadzać bez dzieci?

                    Rozmawiamy o tym dlatego że wcześniej ktoś zapytał co zrobię jak się zbuntują. Nie myślałam w ogóle o takim wariancie.
                    Dzieci mają 7 i 10 lat. Nie są to też sprawy o jakich zamierzam z dziećmi dyskutować. Mąż zamierza im powiedzieć że to mój głupi pomysł że im go zabieram. Czyli będzie działał na ich niekorzyść psychiczną.


                    No i trudno mi sobie wyobrazić sytuację kiedy nagle bez zapowiedzi wracają do innego domu bez taty. Taki sam dramat jak i pozegnania itp.
                    Sama nie wiem. Dlatego was pytam jak to rozwiązać w cywilizowany sposób.

                    No i spakowanie naszej trójki, tak nagle nie będzie możliwe. Poprostu przeprowadzka trwa.

                    Najlepiej by było gdyby mąż wyjechał do swojego domu na diagnozę i terapię. Ale niestety on nie chce tego słyszę.


                    Nie pamiętam w jakim są wieku, ale
                    > po prostu do pewnego wieku dzieci nie mają nic do powiedzenia w podstawowych sp
                    > rawach dotyczących dorosłych. Należy im się uczciwa informacja i wyjaśnienie co
                    > robisz, dlaczego będą z Tobą i jaki zmiana wpłynie na ich sprawy, ale nie pyta
                    > j czy chcą się wyprowadzić, czy zgadzają się na Wasz rozwód, nie dyskutuj z ni
                    > mi kto jest winny bardziej rozpadowi małżeństwa ani nic podobnego. Nie masz też
                    > żadnego powodu by męża "przygotowywać do wyprowadzki". Zwłaszcza, że przewiduj
                    > esz awantury. Zorganizuj wszystko tak by sprawa wyprowadzki była zrobiona jedny
                    > m cięciem. Metodą kroków dokonanych. Zaraz po przestawieniu mężowi że złożyłaś
                    > już do sądu pozew.
                    > Najlepiej by dzieci dzień wcześniej wyjechały (na weekend) z kimś zaprzyjaźnion
                    > ym w neutralne miejsce, lub choćby na nocleg do przyjaciół, na drugi dzień pod
                    > nieobecność męża w domu samochód przewozi Wasze rzeczy i dzieci wracają już do
                    > nowego domu gdzie są ich rzeczy i Ty. Oszczędzisz tym sposobem wszystkim dramat
                    > ycznych przeżyć, łez wyrzutów, awantur itp.
                    • aqua48 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 19.09.20, 14:14
                      akn82 napisał(a):

                      > No i trudno mi sobie wyobrazić sytuację kiedy nagle bez zapowiedzi wracają do i
                      > nnego domu bez taty.

                      Przecież NIE bez zapowiedzi, powiedziałam wyżej że z dziećmi należy porozmawiać i przedstawić im pokrótce sytuację. Wcześniej, nie po fakcie. Natomiast zdecydowanie uważam, że należy oszczędzić im pakowania i rozdzierających pożegnań, zamieszania, ewentualnych awantur lub odchodzenia z dotychczasowego domu przy płaczu ich ojca itp..

                      > No i spakowanie naszej trójki, tak nagle nie będzie możliwe. Poprostu przeprowa
                      > dzka trwa.


                      To zorganizuj tak, żeby wcześniej przewieźć niewielkie rzeczy, a większą grupę w jeden dzień. Albo przewieź rzeczy dzieci i wróć po swoje. Da się, jeśli będziesz miała kogoś do pomocy.

                      • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 19.09.20, 14:24
                        Ja bym radzila konsultacje z psychologiem, serio. Specjalista ci doradzi, jak to powiedziec dzieciom, jak je przygotowac, jak zminimalizowac szkody.
                • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 19.09.20, 11:22
                  Jeśli masz nastoletnie dzieci i któreś by chciało zostać z ojcem to ja bym pozwoliła. Niech się dziecko samo się przekona jak jest mieszkać z ojcem. Zresztą jak się rozwiedziecie to dzieciaki i tak będą się z ojcem widzieć i zostawać na weekend. A jeśli któreś dziecko będzie chciało zostać z ojcem a Ty zabronisz i na siłę będziesz ciągnąć do siebie to może uciekać itp. Nastolatka i tak nie powstrzymasz tak naprawdę przed kontaktem z ojcem i jak zechce z nim zamieszkać to ucieknie. A jeśli nie było przemocy, alkoholu itp to nie ma powodu żeby dziecko nie mieszkało z ojcem.
                  • akn82 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 19.09.20, 13:16
                    Dzieciaki mają 7 i 10 lat.
                    • eriu Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 19.09.20, 21:21
                      No to jednak za małe.
      • gonzo_101 Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 20.09.20, 12:46
        Ja bym ci radził skorzystać pomocy terapeuty. Nie psychologa tylko terapeuty i jeśli masz możliwość to z nurtu poznawczo-behawioralnego. A wiesz dlaczego? Moja terapeutka np. prowadziła takie interwencje kryzysowe na cito. Masz możliwość przećwiczenia scenariuszy rozmowy, szczególnie w najgorszym z wariantów. Na bieżąco dostaniesz wskazówki czego absolutnie nie mówić/robić i dlaczego. Takie rozwiązanie jest raczej doraźne i nie zastąpi wielomiesięcznej terapii indywidualnej, ale uważam że warto skorzystać.
        Porozmawiałbym też ze swoim adwokatem. Oni zęby zjedli na sprawach rozwodowych i maja wiele cennych sprawdzonych wskazówek.
        Przeprowadź sprawę rozwodową do końca i nie wycofuj się. Oboje z mężem się unieszczęśliwiacie, a to tragicznie wpływa na wasze dzieci.
        A na koniec chciałem cię zapytać czy masz już jakieś wnioski/przemyślenia odnośnie sytuacji w której się znalazłaś? Zastanawiałaś się może dlaczego akurat związałaś się z tym, a nie z innym człowiekiem? I co zamierzasz robić dalej już po rozwodzie?
        • tt-tka Re: Jak odejść od "aspergerowca"? 20.09.20, 14:07
          gonzo_101 napisał:

          > Ja bym ci radził skorzystać pomocy terapeuty. Nie psychologa tylko terapeuty i
          > jeśli masz możliwość to z nurtu poznawczo-behawioralnego. A wiesz dlaczego? Moj
          > a terapeutka np. prowadziła takie interwencje kryzysowe na cito. Masz możliwość
          > przećwiczenia scenariuszy rozmowy, szczególnie w najgorszym z wariantów. Na bi
          > eżąco dostaniesz wskazówki czego absolutnie nie mówić/robić i dlaczego. Takie r
          > ozwiązanie jest raczej doraźne i nie zastąpi wielomiesięcznej terapii indywidua
          > lnej, ale uważam że warto skorzystać.

          Nie wiedzialam, ze taka dorazna pomoc swiadcza rowniez terapeuci. Ale skoro tak, to przychylam sie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka