Ostatnio jeden z moich ulubionych sklepów (nie Greenpoint

) pokazał nową kolekcję i... wszystko to już było rok temu. Te same wzory, kolory, fasony. Leciutko zmodyfikowane dla niepoznaki. Rozumiem, że może dobrze się sprzedawały (rok temu sama je kupiłam), ale dla mnie to takie pójście na łatwiznę.
Do Sinsay strach wejsc, bo wszystko tam wygląda jak wyprawka niemowlaka: ròżowo-błękitno. Broni się tylko Greenpoint, ale odkąd zrobił się tańszy, ciężko mi znależć swój rozmiar, bo szybko się wyprzedaje...
Zatem zapytuję drogie ematki: gdzie kupowač (poza lumpeksami), żeby wyglądać kreatywnie - i nie nudno?