ania13579
10.05.24, 08:22
Pisałam, że córka choruje na zaburzenia odżywiania. W szkole ma obecnie 38 godzin lekcyjnych tygodniowo (w to wchodzą okienka z powodu religii na którą nie chodzi, WDŻ który jest w środku zajęć, zajęcia z doradztwa, zwiększona liczba godzin angielskiego itd.) Ostatnia dłuższa przerwa w nauce dużo jej dała - jadła częściej i więcej, więcej się uśmiechała, nastrój jej się polepszył. Ewidentnie duży udział w jej chorobie ma duża ilość lekcji i przemęczenie. Na razie radzę sobie zwalniając ją czasami z niektórych ostatnich lekcji itd. - wtedy jest dużo lepiej. Nie jest tak przemęczona i mam lepszą kontrolę na jej posiłkami (zjada powyżej 2000 kcal). Wczoraj był trudniejszy dzień (8 godzin) i znowu był problem z jedzeniem. Nie ma możliwości żeby wpakowała w siebie ponad 2000 kalorii kiedy ze szkoły wraca po 16. Wiadomo, że nie chce jeść kalorycznych posiłków. Na śniadanie zjada np. dużą porcję sałatki z kurczakiem, jajkiem i makaronem (około 400 kalorii). Na drugie śniadanie z trudem udało mi się ją przekonać żeby wypijała smoothie po około 150-180 kalorii. Poza tym często nie ma czasu zjeść w spokoju, stresuje się (czasem są jakieś problemy z kontaktami z klasą, nauką itd) - to bardzo negatywnie wpływa na chęć jedzenia u niej.
W domu je porządny obiad (16.30) często z dokładką (500-600 kalorii), no ale na kolację już nie jest wtedy jakoś bardzo głodna i o tej 19-20 je ok. 300 kalorii. To za mało. Gdyby nie miała zaburzeń odżywiania to jadłaby wysokokaloryczne posiłki i nie byłoby problemu ale póki co przeraża ją wizja tłustej śmietanki zamiast roślinnego mleka, orzechów, suszonych owoców itd. Kiedy była w domu podczas przerwy w nauce to dawałam jej oprócz standardowych 3 posiłków, 2 razy dziennie domowe koktajle w których przemycałam bardziej odżywcze składniki i zaczęło być lepiej. Po powrocie do normalnego trybu nauki widzę że znowu się zaczyna...
I teraz pytanie: czy jest w ogóle możliwość jakiegoś dostosowania nauki żeby nie musiała aż tyle przebywać w szkole? Zmniejszenia liczby godzin ze względu na stan zdrowia czy jakiegokolwiek rozwiązania? Edukacja domowa nie jest rozwiązaniem - córka bardzo chce chodzić do szkoły, lubi kontakt z ludźmi i wręcz go potrzebuje a nauka zdalna była dla niej koszmarem.