Dodaj do ulubionych

Trudne decyzje

    • miaumia Re: Trudne decyzje 25.08.24, 09:37
      Nie chciałabym być w ciąży, mając 16 ale gdyby to się zdarzyło, usunęłabym w przypadku ciąży z komplikacją ( zagrożenie dla mnie lub letalna wada płodu).

      Dlatego też skupiam się teraz na ważnych celach rozwoju, seks nie ucieknie i pojawi się w atrakcyjnym życiowo momencie.
      Nie zmusiłabym nigdy swojego dziecka do podjęcia takiej decyzji, mogłabym jedynie wspierać w wyborze.
      Wybór ten zapadłby również na podstawie stanu zdrowia, byłby zależny od różnych okoliczności.
      Na pewno nie namawiałabym, a szczerze odradzała w dwóch podanych wyżej casusach oraz w wyniku gwałtu.
      Przed podjęciem decyzji rozmawiałaby ze mną, zapewniłabym także wizyty u specjalistów.
      Nikt nie wywierałby nacisku, jedynie przedstawił fakty, konsekwencje.
      Pomoglabym w przyszłości wychować wnuka i moje dziecko miałoby taką świadomość.
      Podobnie w przypadku syna - tak samo mógłby liczyć na moje wsparcie wraz z dziewczyną, być może przyszłą synową.

      Moja Mama zna ówczesną 16- latkę, która urodziła, mając pełne wsparcie rodziców. Skończyła liceum, studia, zdobyła świetny zawód.
      Można wiele, gdy działa zrozumienie i dobrze zorganizowana pomoc.
      W tym przypadku chłopak został z tą dziewczyną, później pobrali się nie że względu na dziecko, a prawdziwe uczucie. Są ze sobą do dzisiaj.
      Koleżanka ze studiów Mamy urodziła mając 19 i nie pracując ( tryb stacjonarny). Tu również zadziałało zaangażowanie rodziców tej pary oraz starania chłopaka. Również zostali razem.

      Dzisiaj są inne, nowoczesne pozornie czasy, jednak propaganda Red pill i Black pill sprawia, że szacuje się najniżej m.in. dziewczyny z dziećmi czy bez własnych ojców.
      Trzeba walczyć z chamstwem, dziadostwem, etykietowaniem i incelstwem do skutku.

      W wielu przypadkach, jeśli 'wpadkowa' dziewczyna nie zostanie z pierwszym chłopakiem, będzie jej trudniej stworzyć udany związek poprzez negatywne opiniowanie ( propaganda w stylu alfa szmXci, beta płaci '.

      Z drugiej strony żadna z nas nie może być pewna, kiedy rozleci się jej trwały związek i zostanie już nie jako nastolatka, a uformowana kobieta, samotną matką.
      Nie można rezygnować z radości ciąży ze względu na jakikolwiek potencjalny związek lub czyjś osąd ( iluzja tzw. ' czystej karty').
      Rezygnacja z powodu wygodnictwa lub wmawianego braku szans na karierę zawodową opiera się na złudnym, jak i przebrzmiałym argumencie.

      Choćby miała nawet być sama, warto, żeby urodziła dziecko, które będzie niezmiennie jej szczęściem. Teraz są rozmnożone systemy finansowego wsparcia (800+, kosinkakowe, RKO).

      Najważniejsza jest też postawa rodziców, przyszłego ojca dziecka, a szczególnie matki nastolatki.



    • milin95 Re: Trudne decyzje 25.08.24, 09:40
      To zależy. Jeżeli ma się wspierającą rodzinę, która pomoże i w opiece, i finansowo, będzie możliwość ukończenia szkoły, a jeszcze przy okazji ojciec dziecka i jego rodzice wezmą odpowiedzialność na klatę i też pomogą to może być dobrze. Ja też byłam nastoletnią mamą. I owszem, zmarnowałam sobie życie.
    • nellamari Re: Trudne decyzje 25.08.24, 11:46
      Nie zmuszam, ale kierunkuję na aborcję.

      Obserwuję sobie właśnie z bliska taka sytuacje u sąsiadów : religijna, konserwatywna rodzina; matka i ojciec słabo wykształceni, średnio sytuowani; wpompowali masę kasy w córkę jedynaczkę, kilka lat w USA, bardzo dobra szkoła, wróciła do domu i dostała się ze stypendium na świetne studia w Amsterdamie.

      Na pierwszym roku zaciążyła, tatuś się zmył na inny kontynent, kasa nie do ściągnięcia; córka wróciła z niemowlakiem do mamy i taty, studia odpadły, babcia gra rolę matki spacerując z wózkiem, matka powłóczy się zdeprymowała po pobliskim supermarkecie - samotna, bo koleżanki na uczelni, a dziadek w kwaśną miną zarabia na to całe towarzystwo i pali peta za petem na balkonie. Żyć nie umierać.
      • midge_m Re: Trudne decyzje 25.08.24, 12:02
        nellamari napisała:

        > Nie zmuszam, ale kierunkuję na aborcję.
        >
        > Obserwuję sobie właśnie z bliska taka sytuacje u sąsiadów : religijna, konserwa
        > tywna rodzina; matka i ojciec słabo wykształceni, średnio sytuowani; wpompowali
        > masę kasy w córkę jedynaczkę, kilka lat w USA, bardzo dobra szkoła, wróciła do
        > domu i dostała się ze stypendium na świetne studia w Amsterdamie.

        Słabo sytuowani i dziewczyna kilka lat spędziła w USA? Tam jest potwornie drogo.

        >
        > Na pierwszym roku zaciążyła, tatuś się zmył na inny kontynent, kasa nie do ścią
        > gnięcia; córka wróciła z niemowlakiem do mamy i taty, studia odpadły, babcia gr
        > a rolę matki spacerując z wózkiem, matka powłóczy się zdeprymowała po pobliskim
        > supermarkecie - samotna, bo koleżanki na uczelni, a dziadek w kwaśną miną zara
        > bia na to całe towarzystwo i pali peta za petem na balkonie. Żyć nie umierać.

        Dlaczego dziewczyna nie pójdzie do pracy skoro ma czas na snucie się po supermarkecie?
        • chatgris01 Re: Trudne decyzje 25.08.24, 12:13
          Napisała przecież, że średnio sytuowani.
        • nellamari Re: Trudne decyzje 25.08.24, 13:14
          Nie wiem, stawiam na to ze jednak jakoś tam się tym niemowlakiem zajmuje i jej rodzice liczą, ze nawiąże z nim jakąś tam więź i / albo jest zdeprymowała, bo i co teraz ? Będzie się kolegować z innymi matkami małych dzieci 30+ czy 40+ ? I o czym rozmawiać na brzegu piaskownicy ? Ona nawet nie ma samochodu, żeby z tym dzieciakiem do lekarza pojechać czy na jakiś większy plac zabaw, wiec szefem całego przedsięwzięcia jest babcia, która w sumie posiada władzę absolutną nad córką. I w sumie to ta babcia wygląda na najbardziej zadowoloną.
      • cegehana Re: Trudne decyzje 25.08.24, 12:13
        Jeśli obserwujesz z bliska, to weź nam naswietl jak do tego doszło, że taka wychuchana jedynaczka zaszła w niechcianą ciążę i nie usunęła jej. To nie jest przykład wykluczonej dziewczyny z prowincji. Miała pieniądze, możliwości, rodzina zna wartość wykształcenia itd.
        • chatgris01 Re: Trudne decyzje 25.08.24, 12:14
          Jak doszło? No przecież wyraźnie widać, jak: religijna, konserwatywna rodzina
          • cegehana Re: Trudne decyzje 25.08.24, 13:13
            W religijnych, konserwatywnych rodzinach aborcja jest tak samo powszechna jak współżycie pozamałżeńskie. Coś musiało się zadziac ponadto.
            • nellamari Re: Trudne decyzje 25.08.24, 13:15
              Podejrzewam, że jednak matka jest tak bardzo w Jesus Christ, ze nic innego się nie zadziało. Córka pewnie mózg podobnie sprany.
              • cegehana Re: Trudne decyzje 25.08.24, 15:05
                Gdyby miała aż tak sprany mózg to ani by pomyślała o seksie z jakimś obcokrajowcem bez slubu.
                • chatgris01 Re: Trudne decyzje 25.08.24, 15:08
                  Mógł jej coś wrzucić do szklanki.
                  • nellamari Re: Trudne decyzje 25.08.24, 15:17
                    Raczej syndrom spuszczenia ze smyczy.
                  • cegehana Re: Trudne decyzje 25.08.24, 15:26
                    Wrzucenie czegoś do szklanki to ewidentnie "coś" więcej niż religijna rodzina. A po spuszczeniu ze smyczy można też zrobić aborcję. I raczej niechętnie się na tę smycz wraca.
                    • nellamari Re: Trudne decyzje 25.08.24, 15:38
                      No to wróciła pewnie niechętnie, bo i co miała zrobić ?

                      Seks przedmałżeński to jednak inny kaliber niż aborcja w ichniejszym systemie wartości.
                      • cegehana Re: Trudne decyzje 25.08.24, 16:20
                        Aborcję mogła zrobić. Okna życia zdaje się mieszczą w ichniejszym systemie wartości (możesz urodzić i oddać do adopcji to typowy katolicki argument). Mogla też stworzyć osobne gospodarstwo jesli źle jej u rodziców. Mogła jako studentka mieszkać z dzieckiem w akademiku. Mogła korzystać z domu samotnej matki. A wybrała co wybrała.
                        • nellamari Re: Trudne decyzje 25.08.24, 18:25
                          No, ale ogólnie ona jest mało rozgarnięta, ale za to była bardzo dobrze doinwestowana edukacyjnie i miała szansę na lepsze życie.
      • jowita771 Re: Trudne decyzje 25.08.24, 16:13
        Współczuję jej, ja bym miała poczucie, że zmarnowałam sobie życie.
    • jowita771 Re: Trudne decyzje 25.08.24, 15:47
      Przyznam się, że z myślą o takich sytuacjach wychowywałam córki tak, żeby aborcję widziały jako zabieg medyczny. W razie wpadki to im zaoszczędzi problemów.
    • marianna211272 Re: Trudne decyzje 25.08.24, 16:10
      jestem za aborcja ale w tej konkretnej sytuacji chyba bym sie bardziej ucieszyla z decyzji o urodzeniu , sama nie wiem dlaczego .Oczywiscie wspieralabym kazda decyzje
      • karmelowa_nowa Re: Trudne decyzje 25.08.24, 18:10
        Jeżeli moja nastoletnia córka chciałby urodzić, to musiałaby sobie radzić sama. Mnie nikt w wychowywaniu dziecka nie pomagał. I ja nie zamierzam pomagać. Będę babcią, a nie mamą. Swoje już wychowałam. Dlaczego to ja mam ponosić konsekwencje decyzji córki?
        • bominka Re: Trudne decyzje 25.08.24, 21:10
          Pomogłabym córce,wsparła na każdym etapie. Ciąża w tak młodym wieku to nie koniec świata. Z pomocą rodziców można jeszcze wiele osiągnąć. Wystarcza chęci i empatia.
        • waleria_bb Re: Trudne decyzje 26.08.24, 00:11
          Trochę pitu pitu, wyrzuciłabyś z domu, kazała iść do domu samotnej matki? Jeśli córka z dzieckiem zostanie w domu, chcąc nie chcąc, konsekwencje spadają na całą rodzinę.
    • katie3001 Re: Trudne decyzje 26.08.24, 08:19
      Że zostanę babcią w wieku 57 to w miarę normalny wiek. Powitalabym dziecko z radością na świecie. Przejalabym opiekę aby córka mogła skończyć szkołę i ewentualnie studia. Pomogłabym z każdej możliwej strony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka