Dodaj do ulubionych

finanse w związku - problem

20.09.24, 17:00
Taka sytuacja problemowa

Związek 2+2 (wspólne dzieci w szkole podstawowej), obydwoje po 40, pani pracuje w budżetówce i zarabia około 4,5tyś, pan, powiedzmy, ze specjalista wolny zawód - w swojej branży zarobki +/- podobnie.
Pani i pan mieszkają w domu należącym do rodziców pani - przez bardzo długi czas koszty stałe były dzielone 50/50 (wszystkie rachunki), rzeczy do doku kupowane były jak komu wypadło, powiedzmy, ze po połowie.
Oprócz domu każde z nich (pani i pan) mają mieszkanie które wynajmuje i czerpie korzyści.

I w pewnym momencie pojawił się problem - płynności - pan przestaje zarabiać (branża w której do tej pory pracował realnie stanęła), w tym samym momencie kończy mu się po wielu latach umowa najmu - mieszkanie trzeba odmalować a najlepiej chociaż trochę odremontować i kupić kilak nowych mebli.

Czas bez pracy i bez najmu trwa ponad rok. Pani płaci wszelkie rachunki, z opcją że jak pan znajdzie inną prace odda swoją połowę wspólnego życia (rachunków stałych). Pani przejmuje większość zaopatrzenia domu w tym czasie.
Pan przez ponad rok nie szuka pracy - licząc, ze branża się podniesie, rynek ruszy - jego dług u Pani wynosi ponad 10tyś.

W między czasie państwo podejmują decyzję o remoncie domu - zaciągają na to kredyt który planują spłacać z 500+ (obecnie z 800). Zaciągnięty kredyt nie wystarcza - brakuje kilku tysięcy złotych. Pan zakłada, ze pokryje ale z opcją że Pani to co dopłaci odliczy mu od długo (tych 10tyś za życie kiedy nie miał i nie szukał pracy).

I teraz kto ma rację i jak to rozwiązać:
- pani ma poczucie krzywdy, bo chce odzyskać kasę którą w zamyśle "pożyczała" panu
- pan nie ma poczucia, ze dom jest jego więc nie chce inwestować w "nieswoje"
- pani ma świadomość i poczucie, ze pan owszem nie musi płacić za nie swoje ale czuje się frajerką - bo gdyby mieszkali u niego w mieszkaniu a dom (obecny ten po remoncie) wynajęli to pani by miała zysk z domu i mieszkania a płaciła jedynie połowę czynszu i rachunków (a pan by stracił możliwość zarobkowania na najmie)

jak się mogą dogadać?


Uprzedzając pytania
pan zupełnie inaczej dysponuje gotówka i nie ma opcji żeby mieli wspólnotę finansową - pani oszczędza a pan nie ma takiej umiejętności. Do tej pory większe zakupy (pralka, wakacje itp) były opłacane po połowie.
Samochód każde ma swój.

Obserwuj wątek
    • kachaa17 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:11
      Jest dla mnie niepojęte, żeby mąż miał dług u żony i odwrotnie.
      • pseudo_stokrotka Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:13
        Tu nie ma ani męża, ani żony.
        • kachaa17 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:23
          pseudo_stokrotka napisała:

          > Tu nie ma ani męża, ani żony

          Mimo wszystko, długi u partnera, z którym się żyje i razem ma dzieci? To nie jest związek.
        • taki-sobie-nick Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 21:01
          No to konkubent u konkubiny.
      • eliszka25 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:27
        Tylko autorka nie pisze o małżeństwie, a o związku, więc państwo małżeństwem najprawdopodobniej nie są. W takim układzie, to ja się nie dziwię facetowi, że nie ma ochoty ładować kasy w cudze. Z drugiej strony nie dziwię się też pani, że nie ma ochoty utrzymywać faceta w nieskończoność.
        • makurokurosek Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:44
          Małżeństwem nie są ale mają wspólne dzieci i wspólnie gospodarzą.
          • eliszka25 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:09
            Dlatego takie rozliczanie się jest dla mnie dziwne. Mimo to jak najbardziej rozumiem niechęć do finansowania remontów w nieswoim domu, bo on nie jest nawet tej pani, a jej rodziców.
            • makurokurosek Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:17
              Finansowanie remontu domu nie należącego prawnie do żadnego z nich uważam za pomysł poroniony . Jednak tak samo poronionym pomysłem uważam traktowanie rozliczeń jako długu.
              Dla mnie nie jest to związek, a kontrakt biznesowy.
              • beneficia Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:36
                Może pani sądzi, że w końcu dom dostanie w spadku i chce remontować pod siebie.
                • makurokurosek Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:40
                  Remontowanie nieswojego w nadzieji na spadek to zwykła głupota
              • kocynder Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:42
                Z jednej strony - owszem. A z drugiej... Pani przez ROK utrzymuje całe gospodarstwo. Siebie, WSPÓLNE dzieci i pana. Rok. W tym czasie pan nie robi NIC. Czeka aż jego branża się obudzi, coś się ruszy... Sorry, Winnetou, ale chyba też bym zaczęła takiemu wystawiać rachunki... I nie dlatego, że stracił pracę, ale dlatego, że przez cały rok nie zrobił kompletnie nic, żeby współuczestniczyć w finansowaniu WSPÓLNEJ komórki rodzinnej, pal licho czy założonej urzędowo czy na kwit z pralni.
                • makurokurosek Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:58
                  W życiu są różne sytuacje . Zakładając rodzinę liczymy na wsparcie nie tylko w dobrych chwilach ale przede wszystkim w tych złych. Choroby , utrata pracy są zdarzeniami losowymi i mogą przytrafić się każdemu, warto wiedzieć, że można liczyć w tym czasie na wsparcie partnera.
                  W tego typu wątkach bardzo ciekawe jest jednostronne spojrzenie na sprawę, wspieranie kobiet latami unikajacymi pracy pod pretekstem wychowywania dzieci , przy jednoczesnym oburzeniu jak to mężczyzna po utracie pracy jeszcze nie znalazł nowej.
                  • kocynder Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 19:02
                    No nie, przede wszystkim nie popieram kobiet - leserek. A po drugie - czym innym jest choroba, albo utrata pracy, a czym innym sytuacja, w której pan przez ROK tyłka nie ruszy nawet by ogarnąć swoje mieszkanie - które przez to stoi puste, zamiast być wynajmowane i generować przychód.
                    • makurokurosek Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 19:11
                      Po pierwsze znamy sytuację tylko z jednej strony , po drugie pan miał roczna przerwe w pracy , ale od jakiegoś czasu pracuje i zarabia.
                      Na wiele sytuacji nie mamy wpływu , wiele jest wynikiem naszego stanu emocjionalnego . Kiedy wszystko wali nam się na głowę, to łatwo o zniechęcenie.
                      Związek oparty na czystej kalkulacji jest biznesem ,a nie związkiem.
                      • vivi86 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 20:07
                        Po pierwsze znamy sytuację tylko z jednej strony
                        Kocham ten jakże głęboki zwrot. Bierze się to stąd, że rzadko w wątku na forum wypowiadają się onmbie strony. Zostaje wiara w to co mówi autor vhyba, że będą podstawy nie wierzyć albo nie ma co się produkować w temacie
                        • vivi86 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 20:08
                          Obydwie
                      • kocynder Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 10:12
                        "Związek oparty na czystej kalkulacji jest biznesem ,a nie związkiem."
                        To prawda. Ale też autorka, która przez rok SAMA utrzymywała dom, dzieci i pana nie wspomina o jego depresji czy niemożności podjęcia pracy. Sorry, ale pan zdrowiutki tylko nie mający ochoty na pracę w innej branży, bo on se (na koszt pani) poczeka aż może kiedyś jego branża ruszy - ode mnie by dostał kopa do dowolnej pracy a nie głaskanie po główce.
                        Pan miał ponad roczna przerwę w pracy i w tym czasie nawet nie ruszył dudy żeby zarobić na prezenty gwiazdkowe dla dzieci. No, niestety, mając dzieci - nie możesz przedkładać "swojego stanu emocjonalnego" nad chleb dla nich. I dotyczy to w takim samym stopniu matki jak ojca. Do tego, podkreślę, nie mamy przesłanek, by wnioskować o pana depresji czy że czuł się złamany, zwaliło mu się na głowę zbyt wiele. Raczej branża zaliczyła zastój, to pan usiadł i postanowił, że poczeka. A w międzyczasie to pani będzie go utrzymywać, bo on czeka.
                        Sorry, seksistowsko, ale myślę, że zrozumiałe - dla mnie to byłby koniec, bo nie umiałabym szanować faceta bez jaj.
                      • marta.graca Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 10:16
                        Jakoś dziwnym trafem to mężczyźni są tymi zniechęconymi z dwiema lewymi rączkami. Co mają powiedzieć samotne matki, które nawet alimentów nie dostają? "Synu, dostaniesz jeść za rok, jak mama będzie w odpowiednim stanie emocjonalnym, by pójść do pracy"?
                  • eliksir_czarodziejski Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 18:46
                    makurokurosek napisała:

                    > W życiu są różne sytuacje . Zakładając rodzinę liczymy na wsparcie nie tylko w
                    > dobrych chwilach ale przede wszystkim w tych złych. Choroby , utrata pracy są z
                    > darzeniami losowymi i mogą przytrafić się każdemu, warto wiedzieć, że można l
                    > iczyć w tym czasie na wsparcie partnera.
                    > W tego typu wątkach bardzo ciekawe jest jednostronne spojrzenie na sprawę, wsp
                    > ieranie kobiet latami unikajacymi pracy pod pretekstem wychowywania dzieci , pr
                    > zy jednoczesnym oburzeniu jak to mężczyzna po utracie pracy jeszcze nie znalazł
                    > nowej.

                    Denerwuje mnie bardzo porownywanie niepracujacych matek do niepracujacych ojcow. Niepracujaca matkaw 99% procentach oznacza zaopiekowane dzieci, wysprzatany dom i codzienny cieply obiad na stole. Przy niepracujacym panu niestety nie ma co liczyc na tego typu rzeczy robione z ta sama czestotliwoscia.
                    • chatgris01 Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 18:56
                      eliksir_czarodziejski napisała:

                      > Denerwuje mnie bardzo porownywanie niepracujacych matek do niepracujacych ojcow
                      > . Niepracujaca matkaw 99% procentach oznacza zaopiekowane dzieci, wysprzatany d
                      > om i codzienny cieply obiad na stole. Przy niepracujacym panu niestety nie ma c
                      > o liczyc na tego typu rzeczy robione z ta sama czestotliwoscia.


                      Się podpiszę.
                      • zerlinda Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 10:05
                        chatgris01 napisała:

                        > eliksir_czarodziejski napisała:
                        >
                        > > Denerwuje mnie bardzo porownywanie niepracujacych matek do niepracujacych
                        > ojcow
                        > > . Niepracujaca matkaw 99% procentach oznacza zaopiekowane dzieci, wysprza
                        > tany d
                        > > om i codzienny cieply obiad na stole. Przy niepracujacym panu niestety ni
                        > e ma c
                        > > o liczyc na tego typu rzeczy robione z ta sama czestotliwoscia.
                        >
                        >
                        > Się podpiszę.

                        A ja nie. Mój mąż sprząta w domu o wiele więcej niż ja. Ostatnio pomalował sam pokój, po czym posprzątał tak, że wiele kobiet mogło by się od niego uczyć. Dziecko też on bardziej ogarnia, taka ma po prostu prace, że jest bardziej dyspozycyjny.
                        No ale mąż ematki to upośledzony misio, który ma problem z kupnem śmietany.
                        • chatgris01 Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 10:15
                          Ale ja nie pisałam o moim mężu (z którym dzielimy się równomiernie pracami domowymi, bo inny nie byłby moim mężem), tylko o statystycznym rozłożeniu prac domowych wykonywanych przez kobiety i przez mężczyzn.
                          • zerlinda Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 10:24
                            Czyli Twój mąż nie, ale inni tak? Ciekawe podejście do tematu. Ja widzę w otoczeniu, że jest coraz więcej mężczyzn, którzy zajmują się dziećmi bardziej, niż matki i są super ogarnięci.
                            • chatgris01 Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 10:31
                              No i dobrze, że jest ich coraz więcej, to się w końcu zaczyna pomału zmieniać, ale statystycznie to nadal kobiety odwalają większość prac domowych i okołodzieciowych. I to nie tylko w Polsce.
                    • kropkacom Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 09:57
                      No ja akurat miałabym pewność, że byłoby czysto, nagotowane i tak dalej. Ty nie masz.
                      • chatgris01 Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 10:17
                        Statystycznie to większość kobiet nie ma.
                • skarolina Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 14:15
                  A skąd wiesz, czy nic nie robił? Mój mąż informatyk, więc niby branża bezproblemowa, swego czasu był bez pracy przez 9 m-cy. Nie przyszło mi do głowy wystawiać rachunków - akurat tak się ułożyło. Poza tym zdaje się, że miał mieszkanie, które przynosiło dochód, więc chyba jednak współuczestniczył, choć w mniejszym zakresie zapewne. Może w tym czasie, którego nie poświęcał na pracę zdjął z pani większość obowiązków, które wcześniej dzielili po równo?

                  Główny post wprawił mnie w konsternację jak wszystkie, które mówią o rozliczaniu się po połowie w rodzinie. Choć skoro przez cały czas się tak skrupulatnie rozliczają i wyliczają sobie wszystko, to nie dziwi mnie, że zrobił się problem.
                  • skarolina Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 14:19
                    Dobra, doczytałam, że najmu nie było, ale i tak resztę podtrzymuję.
            • stasi1 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:39
              To wystarczy że pan będzie odpowiednią część czynszu płacił i nie będzie musiał płacić za remont nie swojego domu. Proste.
        • hanusinamama Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 20:15
          Nie ma znaczenia. Żyjemy razem, dzieci mamy razem a rozliczamy się jak współlokatorzy?
      • stara-a-naiwna Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:47
        to nie mąż
        ale wspólne gospodarstwo domowe
        • mamtrzykotyidwato5 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 19:00
          No chyba nie bardzo wspólne, skoro rozliczacie się, jak obcy.
          Ja tylko nie rozumiem, dlaczego obcemu człowiekowi pozawalasz za darmo mieszkać w swoim domu.
        • pavia Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 05:51
          W takim układzie, to raczej trudno mówić o wspólnym gospodarstwie. Kobieta spokojnie mogłaby się rozliczać jako samotna matka, gdzie facet robi za najemcę pokoju w jej domu. Bo tak to wygląda.
      • bluea.nna1 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 21:37
        Dokładnie
    • laura.palmer Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:14
      Cóż to za truteń, że mając oceany wolnego czasu spowodowane przestojem w branży przez rok nie raczył pomalować mieszkania i przygotować go pod kolejny wynajem?
      • hanusinamama Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 20:16
        I nie znaleźć innej pracy nawet na czas "az branża ruszy"
        Sorry ale co to za branżą, na którą warto czekać rok za 4500 miesiecznie?
    • bi_scotti Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:24
      A byliby sklonni skorzystac z fachowej, neutral (!) pomocy jakiegos financial advisor? No idea jak to dziala w PL ale gdyby rzecz dotyczyla moich znajomych czy relatives pytajacych o moje zdanie, sugerowalabym professional help chocby w banku. Inaczej sie rozmawia w czterech scianach gdy emocje moga wziac (najczesciej biora, eh) gore, a inaczej z fachowcem po drugiej stronie biurka gdy all decisions sa na koniec spisane. Life.
      • bazia_morska Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:27
        W Polsce financial advisors nie zajmują się terapią tylko informują o szczegółach kredytów i lokat.
        • bi_scotti Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:32
          bazia_morska napisała:

          > W Polsce financial advisors nie zajmują się terapią tylko informują o szczegóła
          > ch kredytów i lokat.

          Hmm ... jesli financial advisor pracuje z para, ktora np. ma rozbiezne plany w jakiejs sprawie, to one way or the other/chcac-nie-chcac taki advisor staje sie rowniez "mediatorem", no other way. Po to sie przeciez do takiego professional idzie - zeby sie dogadac w sprawie forsy. Gdyby sie mozna dogadac we dwoje, no to by sie nie szlo wink Cheers.
          • ewka.n Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:21
            bi_scotti napisała:

            > Po to sie przeciez do takiego professional
            > idzie - zeby sie dogadac w sprawie forsy.

            Ewidentnie nie łapiesz. W PL taki professional to zajmuję się sprzedażą kredytów/pożyczek itd. I to tych, z których ten professional będzie miał największą prowizję. Do tego przy tym poziomie dochodów to będzie professional raczej z providenta i tym podobnych lichwiarskich chwilówek. Life. W PL 🤷🏿‍♂️
            • kropkaa Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:55
              W PL to mediator się nazywa. Są też specjalizujący się w finansach.
    • 152kk Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:29
      Pytanie 1. Jakim cudem pani utrzymywała przez rok 4 osoby, mając do dyspozycji 4,5tys. plus coś z wynajmu ( no chyba że na wynajem ma apartament 100m2 na Mokotowie w Warszawie)?
      Pytanie 2. Co pan robił przez ten rok, kiedy nie pracował? Zajmował się małymi dziećmi, domem, starszymi rodzicami itp? Jeśli nic z tego nie robił to pani utrzymywała go dla jego pięknych oczu (zwanych inaczej złotym kut..asem). I nie musi oczywiście dalej utrzymywać jeśli nie chce.
      Natomiast udzielanie "pożyczek" i "długi" w rodzinie, a za taką rozumiem stały związek, w którym są wspólne dzieci oraz licytowanie się kto ma rację w takiej sytuacji uważam za nienormalne.
    • 71tosia Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:34
      Kredyt u własnej zony/męża to jakaś aberracja. To ze pan przez tok nie szuka pracy tez mądre nie jest. Jak rozwiązać? Psn do pracy apani powinna przestać liczyć na spłatę „długu”
    • srubokretka Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:39
      Trzeba remontowac mieszkanie, a biora kredyt na remont domu??? itd


    • turkusowozlota Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:43
      Będąc w związku nie ma pożyczek ani długów. Nie ma moje i twoje. Nie mam męża tylko partnera, nie mamy wspólnych dzieci, a wszystkie nasze pieniądze są wspólne.
      Składanie się na lodówkę czy pralkę 50/50 to może być u współlokatorów, którzy wynajmują wspólnie mieszkanie, ale każde mieszka w swoim pokoju, a nie w związku.
      Nie fo pomyślenia jest dla mnie narastanie jakiegoś długu, czy to mojego u partnera, czy odwrotnie.
      Chory układ.
      • srubokretka Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:49
        Moze wlasnie nie brali slubu z powodu finansow i wtedy ma sie inne podejscie do pozyczek, dlugow itd. Im dalej w zycie tym wiekszy rozjazd. I na koncu takie kwiatki. Pytanie powinno byc "czy taki zwiazek jeszcze dlugo pocignie" a nie "jak sie maja dogadac".
        • turkusowozlota Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:59
          To jest jakaś pomyłka, a nie związek.
          • srubokretka Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 19:06
            Ciekawe kto za to odpowiada. Moge sie zalozyc, ze w duzej mierze nietescie pana. Kwestie majatkowe powinni rodzice mlodych pomoc im uzgodnic na poczatku ich zwiazku, a nie wpedzac ich w przepyachanki majatkowe. Jesze rok temu, kiedy to pan pacowal i dawal polowe z wynajmu mieszkania, + pomagal w utrzymaniu nieswojego domu itd to byl losiem do potegi. Ja na jego miejscu sprawdzilabym czy dzieci sa jego.

            Rodzina powinna zamieszkac oddzielnie. Wtedy sami znajda rozwiazanie, nawet bez pomocy forum.
      • leyla76 Re: finanse w związku - problem 23.09.24, 09:43
        turkusowozlota napisała:

        > Będąc w związku nie ma pożyczek ani długów. Nie ma moje i twoje. Nie mam męża t
        > ylko partnera, nie mamy wspólnych dzieci, a wszystkie nasze pieniądze są wspóln
        > e.
        > Składanie się na lodówkę czy pralkę 50/50 to może być u współlokatorów, którzy
        > wynajmują wspólnie mieszkanie, ale każde mieszka w swoim pokoju, a nie w związk
        > u.
        > Nie fo pomyślenia jest dla mnie narastanie jakiegoś długu, czy to mojego u part
        > nera, czy odwrotnie.
        > Chory układ.

        Dokładnie, sama jestem w związku od ponad 20 lat. Nie mamy ślubu ale mamy wspólne dzieci i mieszkamy razem. Wszystkie pieniądze, głównie zarabiane przez partnera są i zawsze były wspólne.


    • damartyn Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:50
      W między czasie państwo podejmują decyzję o remoncie domu - zaciągają na to kredyt który planują spłacać z 500+ (obecnie z 800).

      Piękne.
      • grey_delphinum Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:56
        damartyn napisał(a):

        > W między czasie państwo podejmują decyzję o remoncie domu - zaciągają na to kre
        > dyt który planują spłacać z 500+ (obecnie z 800).
        >
        > Piękne.

        Mnie tez to urzekło.
        • hanusinamama Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 20:17
          Oraz kto im ten kredyt dał jeżeli pracuje tylko jedno?
      • aankaa Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:59
        owo 800+ powinno być przyznawane w jakichś nieodstępowalnych bonach
        • droch Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:05
          Czarno rynek poradziłby sobie z takim ograniczeniem
        • taki-sobie-nick Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 21:06
          Owo 800+ powinno być ograniczone do rodzin ubogich, skoro było, jak twierdził PiS, programem godnościowym.
          • pavia Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 05:53
            Większość ludzi w Polsce jest uboga, ot co.
            • taki-sobie-nick Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 20:59
              Taaaa jasne, bo każdy by chciał 800+ i fajniejsze wakacje. Podaj granicę ubóstwa.

              Przypominam, że 500+ dla "niepełnosprawnych" (a w istocie jedynie niezdolnych do samodzielnej egzystencji) przsługuje wtedy, gdy


              jesteś uprawniony do tych świadczeń (emerytury, renty albo innych świadczeń pieniężnych finansowanych ze środków publicznych, łącznie z kwotą wypłacaną przez zagraniczną instytucję właściwą do spraw emerytalno-rentowych), ale ich łączna wysokość brutto nie przekracza 2157,80 zł. [ZUS].
      • kropkaa Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:58
        Świetny pomysł! Takiego przeznaczenia 800+ chyba jeszcze nie było.
        • ewka.n Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 19:18
          Bo jak wydasz na lepsze dla nich jedzenie to przecież je i tak w końcu wy...dalą, ubrania i buty - wyrosną, poniszczą itd. A wyremontowany dom to jest konkret. I na dłużej. smile
      • tania.dorada Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 19:30
        Nie rozumiem problemu. Przecież dzieci w tym domu tez mieszkają, remont domu to zabezpieczenie ich potrzeb. Jasne ze ktoś tu zaraz powie ze dziecko się tak samo umyje w łazience z kafelkami za 20 jak i 200 zł za metr, ale jeśli państwo oboje zarabiają niewiele a dom nienowy to z chwilę będzie jak w wątki o starszej pani ze złotym pierścionkiem która myje się w miednicy.
        • kropkaa Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 20:08
          Jak najbardziej masz rację. Tak samo, jak rację mieli nasi rodzice, wychodząc z założenia, że prezenty - pieniądze z komunii można przeznaczyć na nową wersalkę dla dziecka, biurko czy komplet garnków.
          • tania.dorada Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 21:49
            Jak najbardziej mylisz waluty i pier*lisz. Pieniądze z komunii to prezent, prezent może być na zachcianki i dysponuje nim osoba obdarowana. Pieniądze z 800+ są, że zacytuje za stroną rzadu polskiego, na „wsparcie rodzin w częściowym pokryciu wydatków związanych z wychowywaniem dziecka, w tym z opieką nad nim i zaspokojeniem jego potrzeb życiowych.
            No więc na przykład mieszkanie w pokoju bez grzyba na ścianie to jest potrzeba życiowa, change my mind, ty i inne oburzone.
            • damartyn Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 00:53
              Mnie bardziej bawi to , że te wyśmiewane 500 plus, teraz już 800, było za PiS patologią, wymysłem i tym czymś, czego państwo nie uniesie , a tu nagle nie tylko hula 10 lat ale jeszcze służy jako żyrant kredytu- cudne! Co by było gdyby tego zabrakło?
            • kropkaa Re: finanse w związku - problem 23.09.24, 10:09
              Zapewnienie odpowiednich warunków życiowych dziecku to obowiązek rodziców.
              Przy takim pitoleniu, jakie prezentujesz, można podciągnąć w zasadzie wszystko pod wydanie 800+ na cokolwiek.
    • memphis90 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 17:59
      Tu się nic nie klei...
      1. pani z 4k pensji utrzymuje przez rok 4os rodzinę - i to wystarcza!
      2. pani z 4k pensji chce dodatkowo robic remont- malować ściany i kupować nowe mebelki do domku
      3. mieszkanie na wynajem stoi puste przez rok, bo ściany nie są pomalowane, a pan na bezrobociu nie umie trzymać pędzla
      4. kredyt na malowanie scian nie starcza tak bardzo, że brakuje "kilku tysięcy"
      5. czy pani nie mając pracy przez jakiś czas również musiałaby zwracać za chleb i prąd?
      • alpepe Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:08
        ad 3. pan trzyma pędzel wystarczająco dobrze, by pani się nie pultała za bardzo.
      • stara-a-naiwna Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:21
        pani ma 4k + najem mieszkania
        skromnie ale wystaczyło

        remont nie dotyczył malowania ani kupna mebli - tylko elewacji

        pan ma faktycznie problem z "ogarnięciem się" - to odnśnie, ze rok mieszkanie stoi pyste


        ale nie o tym wątek
        jak dogadać się mogą finansowo
        gdzie jest "racja"
        • turkusowozlota Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:26
          stara-a-naiwna napisała:

          > pani ma 4k + najem mieszkania
          > skromnie ale wystaczyło
          >
          > remont nie dotyczył malowania ani kupna mebli - tylko elewacji
          >
          > pan ma faktycznie problem z "ogarnięciem się" - to odnśnie, ze rok mieszkanie
          > stoi pyste
          >
          >
          > ale nie o tym wątek
          > jak dogadać się mogą finansowo
          > gdzie jest "racja"

          Racji nie ma.
          Jeśli są w związku, to co moje jest Twoje i nawzajem. A jeśli jedno z nich zachoruje? Np na raka albo udar? I już nie będzie mogło nigdy pracować, to co? Ma iść pod most i jeść trawę?
          • la_felicja Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:44
            Ale inna jest sytuacja, kiedy ktoś zachoruje, a inna, kiedy siedzi na tyłku i czeka, aż mu posada spadnie z nieba
            • makurokurosek Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 19:03
              Czy to samo dotyczy kobiety na macierzyńskim tudzież po macierzyńskim?
              Jakoś w wątkach o naciskach męża na niepracującą od 9 lat żonę większość forumek staje po stronie niepracujacej żony.
              • la_felicja Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 12:35
                A kobieta na macierzyńskim to tylko siedzi i gapi sie w TV, a dziecko jej się samo wychowuje?
                • vivi86 Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 12:42
                  Kobieta na macierzyńskim dostaje pieniądze, nie wiem skąd powszechne przekonanie, że idzie na utrzymanie męża (tak wiem, bohaterowie historii nie istniejące, jak ktoś słusznie wykazał historia soe nie spina finansowo, ale musiałam).
                  • tania.dorada Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 16:01
                    vivi86 napisał(a):

                    > Kobieta na macierzyńskim dostaje pieniądze, nie wiem skąd powszechne przekonani
                    > e, że idzie na utrzymanie męża (tak wiem, bohaterowie historii nie istniejące,
                    > jak ktoś słusznie wykazał historia soe nie spina finansowo, ale musiałam).

                    A to nie zależy od jej formy zatrudnienia czy dostaje czy nie?
                    Oraz, macierzyński kończy się w momencie w którym dziecko nadal jest kompletnie niesamodzielne.
                    • vivi86 Re: finanse w związku - problem 23.09.24, 12:20
                      Na UOP dostaje. Na śmieciowych nie i o ile się nie mylę to dlatego powstało kosiniakowe. Jak kończy się macierzyńskim miliony pań wracają do pracy.
        • bi_scotti Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:40
          stara-a-naiwna napisała:

          > jak dogadać się mogą finansowo
          > gdzie jest "racja"

          To sa troche 2 sprzeczne pytania smile Bo racje mozna miec a niekoniecznie byc w stanie ja wyegzekwowac.
          Jesli chca sie dogadac finansowo, to musza sie dogadac jak w kazdej innej sprawie: open communication. Ona mu mowi, ze sie czuje "frajerka", on jej jak on to widzi, ona na to to co mysli a on na to jak to wedlug niego wyglada etc. etc. etc. Siadaja przy stole & dyskutuja az do uzyskania jakiegos consensus i/lub compromise z pelna swiadomoscia, ze najprawdopodobniej na koniec rozmowy zadne nie bedzie 100% happy ale tez zadne nie bedzie 100% unhappy smile Jak to w malzenstwie/partnership/relationship wink Life.
        • srubokretka Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 19:11
          > gdzie jest "racja"

          Zapytaj sie swoich rodzicow i sie w koncu od nich wyprowadzcie.
        • hanusinamama Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 20:18
          I jakim cudem kredyt dostali?
          • m_incubo Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 13:05
            Ale dlaczego w kółko klepiesz, jakim cudem dostali kredyt? Nie potrzeba do tego żadnego cudu, na litość boską - babka ma stałe dochody z dwóch źródeł, w tym jednego bardzo pewnego (praca w budżetowce), niezbyt wysokie koszty utrzymania, bo mieszka w domu rodziców, od ręki dostanie kredyt gotówkowy (remont elewacji to raczej nie wydatek stu tysięcy) powiedzmy na 25 tysięcy, na 5 lat, rata akurat wyjdzie coś koło 500 +
            W czym konkretnie widzisz problem?
            Myślisz, że ludzie zarabiający 5 k, z własnym mieszkaniem, nie mają zdolności kredytowej czy co?
        • m_incubo Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 06:41
          stara-a-naiwna napisała:

          >
          >
          > jak dogadać się mogą finansowo
          > gdzie jest "racja"

          Racja jest w tym, że nie mają ślubu. Absolutnie nie powinni tego zmieniać.
          Reszta nieistotna, są siebie warci.
          Dzieci trochę szkoda, no ale ostatecznie mieszkają w domu dziadków, który ma odnowioną elewację, a to nie w kij dmuchał.
      • kk345 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:25
        W sumie też bym się nie wyrywała do roboty, gdyby ktoś mnie utrzymywał przez rok big_grin
      • hanusinamama Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 20:17
        6. kredyt udzielony jezeli tylko ona zarabia? Dzisiaj? No way
    • mamtrzykotyidwato5 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:14

      Czyli nie jesteście rodzina, tylko dwojgiem obcych ludzi, którzy mają wspólne dzieci.
      Po co mieszkacie razem? Czy pan płaci ci czynsz za to, że w domu mieszka on i jedno z dzieci? Bo jak się tak dzielicie równo, to przecież powinien. Darmo nie można nigdzie mieszkać.
      Ja widzę tylko jedno rozwiązanie. Pan się wyprowadza do swojego mieszkania i płaci alimenty na dzieci.
      Wtedy nie będzie problemu, kto za kogo i na czyje płaci.

      Jeśli pan mieszka w domu od iluś lat i w tym domu mieszkają jego dzieci, to remontując dom nie wkłada w cudze, tylko w swoje i swoich dzieci. Kasa, cała jaką zarabiacie w pracy i z najmów powinna być wspólna. Możecie najwyżej ustalić, że każde z was bierze kieszonkowe co miesiąc np. tysiąc zł i z tym robi, co chce, a resztą zarządza kobieta, jako ta, która jest bardziej oszczędna, ale większe wydatki ustalacie wspólnie. Albo jesteście rodziną i macie wszystko wspólne, albo jesteście obcy i niech każde mieszka u siebie, a spotykać się możecie raz tu, raz tam.

      • mamtrzykotyidwato5 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:34
        Albo jeszcze prościej. Skoro macie dwoje dzieci, to każdy bierze jedno i mieszka u siebie. wtedy nikt nikomu nic nie będzie musiał płacić, a jak się spotkacie na mieście, to każdy zapłaci za siebie i swoje dziecko.
    • madame_edith Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:22
      Nie wyobrażam sobie związku, w którym ktoś komuś „wisi” za chleb i dach nad głową.
      • turkusowozlota Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:28
        Ja też nie. Dla mnie to nie jest związek tylko współlokatorzy z dziećmi.
        Proponowałabym zamieszkać osobno.
      • kocynder Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:50
        A widzisz "związek", w którym przez ROK ty zapieprzasz, żeby utrzymać siebie, pana i wspólne dzieci, a pan przez ten rok, przepraszam za wulgarność, pierdzi w kanapę i nie robi NIC? Nie robi nawet remontu w swoim mieszkaniu, które w związku z tym przez ten czas stoi puste, zamiast być wynajmowane i przynosić dochód? Bo ja jednak średnio...
        • madame_edith Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 19:04
          Byłam w takim związku i to o wiele więcej niż rok. Rozstaliśmy się między innymi z tego właśnie powodu. I dalej nie uważałam, że on jest mi winien za wikt i opierunek w tamtym czasie. Żyliśmy razem, wszystko było wspólne.
        • hanusinamama Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 20:19
          To samo pomyślałam. W dzisiejszych czasach pan by znalazł robote w tydzien jakby chciał.
          Natomiast nie dostaliby kredytu (tu autorka popłynęła juz za bardzo)
          • chatgris01 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 20:24
            Nie mogli wziąć kredytu na hipotekę mieszkania?
        • m_incubo Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 06:51
          kocynder napisała:

          > A widzisz "związek", w którym przez ROK ty zapieprzasz, żeby utrzymać siebie, p
          > ana i wspólne dzieci,
          a pan przez ten rok, przepraszam za wulgarność, pierdzi w
          > kanapę i nie robi NIC?

          No ja widziałam takich setki, tylko tym zapieprzającym jest pan, a nie pani. Jeśli pisnąć słowo, to podnosi się larum, że przecież wszystko wspólne, a puszczenie raz dziennie zmywarki przez panią to bardzo kosztowna praca na rzecz rodziny.
          No to może facet też puszczał zmywarkę, gotował, rozwieszał pranie, woził dzieci na zajęcia i ładnie układał poduszki na sofie?

          >Nie robi nawet remontu w swoim mieszkaniu, >które w zwią

          Skoro był bez grosza i utrzymywała go pani, z czego miał robić remont? Trzeciego 800+ chyba nie ma w tej rodzinie, a te, które są, pochłonął kredyt na remont elewacji domu należącego do rodziców pani big_grin
          • memphis90 Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 20:18
            >Skoro był bez grosza i utrzymywała go >pani, z czego miał robić remont?
            A ileż to kosztuje farba…? Stówę za wiaderko…?
          • tania.dorada Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 20:21
            m_incubo napisała:


            > Skoro był bez grosza i utrzymywała go pani, z czego miał robić remont? Trzecieg
            > o 800+ chyba nie ma w tej rodzinie, a te, które są, pochłonął kredyt na remont
            > elewacji domu należącego do rodziców pani big_grin

            Odpuścić jedne wakacje albo pożyczyć i oddać jak tylko znowu zacznie kasa spływać z wynajmu.
    • tania.dorada Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:44
      stara-a-naiwna napisała:


      > I teraz kto ma rację i jak to rozwiązać:
      > - pani ma poczucie krzywdy, bo chce odzyskać kasę którą w zamyśle "pożyczała" p
      > anu
      > - pan nie ma poczucia, ze dom jest jego więc nie chce inwestować w "nieswoje"

      Przecież ten dom to prawdopodobnie inwestycja w przyszłość JEGO dzieci.
      • 3-mamuska Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:53
        tania.dorada napisał(a):

        > stara-a-naiwna napisała:
        >
        >
        > > I teraz kto ma rację i jak to rozwiązać:
        > > - pani ma poczucie krzywdy, bo chce odzyskać kasę którą w zamyśle "pożycz
        > ała" p
        > > anu
        > > - pan nie ma poczucia, ze dom jest jego więc nie chce inwestować w "niesw
        > oje"
        >
        > Przecież ten dom to prawdopodobnie inwestycja w przyszłość JEGO dzieci.



        Co za bzdury ,mogą się roześć pani dom sprzeda za nim dzieci dorosną ,kase przepuści... dzielenie skory na niedzwiedziu.
        • chatgris01 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 19:00
          3-mamuska napisała:

          > dzielenie skory na niedzwiedziu.

          Ale póki co, pan ma niezłego gołębia w garści mieszkając od długiego czasu za friko suspicious
        • hanusinamama Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 20:20
          Jak na teraz to pani ma pasożyta w domu
          Wystawiłabym walizki. Na 3 byłoby wiecej kasy z tej jej pensji.
        • taki-sobie-nick Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 21:02
          A pomijając poczucie, rozumiem, że chałupa jest własnością pani?
          • chatgris01 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 21:13
            Nie, chałupa jest własnością rodziców pani.
        • tania.dorada Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 21:51
          3-mamuska napisała:

          >
          > Co za bzdury ,mogą się roześć pani dom sprzeda za nim dzieci dorosną ,kase p
          > rzepuści... dzielenie skory na niedzwiedziu.

          Tym sposobem to jakikolwiek wspólny wydatek nie ma sensu.
          • m_incubo Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 06:57
            tania.dorada napisał(a):

            > 3-mamuska napisała:
            >
            > >
            > > Co za bzdury ,mogą się roześć pani dom sprzeda za nim dzieci dorosną ,
            > kase p
            > > rzepuści... dzielenie skory na niedzwiedziu.
            >
            > Tym sposobem to jakikolwiek wspólny wydatek nie ma sensu.


            Oczywiście, że w ich przypadku żadne wspólne wydatki nie mają sensu.
            Natomiast trudno zarzucać panu, że okrada panią, mieszkając u niej i nie płacąc czynszu, skoro pani w tym samym czasie okrada ich własne dzieci, żeby remontować dom, który nie należy do żadnego z nich i nigdy należeć nie musi.
            • tania.dorada Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 14:03
              Jak okrada? Te dzieci mieszkają w tym domu, gdyby nie było 800+ a dom by wymagał remontu przez co pani by musiała obciąć na jakichś ekstrasach to też idąc tą logiką by dzieci okradała.

              Domu nie może sprzedać bo nie jest jej, właściwie to to co tu jest niedogadane to pani z panem inwestują w cudzy dom, to, że kasę na zabezpieczenie swoich dzieci to sprawa drugorzędna bo potrzeba dzieci jest bezpieczny dach nad głową. Pierwsze co należałoby ustalić to co rodzice pani planują zrobić z tym domem, bo może się okazać, że planują go sprzedać jak tylko pani go wyremontuje a pani zostanie z kredytem za remont do spłacenia. Ale skoro już wzięli kredyt na remont cudzej nieruchomości to tak na logikę zakładam że zostało to obgadane z właścicielami którzy na przykład zdecydowali przekazać w przyszłości dom wnukom.
              • stara-a-naiwna Re: finanse w związku - problem 23.09.24, 22:04
                w planie jest zostawić dziecku dom w spadku

                pani remontuje - bo nie płaci za możliwość mieszkania od ponad 13 lat
                • turbinkamalinka Re: finanse w związku - problem 23.09.24, 22:31
                  stara-a-naiwna napisała:

                  > w planie jest zostawić dziecku dom w spadku
                  >
                  > pani remontuje - bo nie płaci za możliwość mieszkania od ponad 13 lat

                  A ten remont elewacji to docieplenie czy tylko estetyka?
                  Jeśli to jest kwestia tylko estetyki to też bym się w to nie pchała. Za to jeśli jest to kwestia ocieplenia to wpływa to na komfort mieszkania, na koszt ogrzewania. To wydawałoby mi się ważne i na to bym się zgodziła.

                  Co do planów. Plany mają to do siebie że lubią się zmieniać. Nie wiesz co będzie za 10 lat.
    • marta.graca Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:48
      Doskonałe - pan nie ma umiejętności oszczędzania, ani do pracy się nie kwapi, za to jelonkę potrafi znaleźć. Wzorzec z Sevres trutnia.
      • chatgris01 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:52
        marta.graca napisała:

        > Wzorzec z Sevres trutnia.
        >


        C'nie?
        • marta.graca Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 19:26
          Ale pani też udana smile
          • chatgris01 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 20:02
            Dobrali się tongue_out
            Ale pani chyba pękła dopiero po roku.
            • marta.graca Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 20:33
              Może i nie ma umiejętności oszczędzania, ale znajdować sponsorkę umie!
    • 3-mamuska Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 18:50

      I teraz kto ma rację i jak to rozwiązać:
      - pani ma poczucie krzywdy, bo chce odzyskać kasę którą w zamyśle "pożyczała" panu

      Pozyczyła ale powinna odliczyć za dokladnie do remontu.

      - pan nie ma poczucia, ze dom jest jego więc nie chce inwestować w "nieswoje"
      I ma racje ale powinien płaciac czynsz.

      - pani ma świadomość i poczucie, ze pan owszem nie musi płacić za nie swoje ale czuje się frajerką - bo gdyby mieszkali u niego w mieszkaniu a dom (obecny ten po remoncie) wynajęli to pani by miała zysk z domu i mieszkania a płaciła jedynie połowę czynszu i rachunków (a pan by stracił możliwość zarobkowania na najmie)

      Nich pani nie bedzie taka cwana wyjamuje obie swoje nieruchomości a pan ma na swojej nie zarabiac?

      Kazdy ma mieszkanie pod wynajm ,jedynie co to pan powinien płacić za użytkowanie domu pani. Z tego pani powinna częściowo pokrywać remonty.
    • imponderabilia20 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 19:01
      Co za truteń. Przez ten rok leniwy gnojek mógł wyremontować to mieszkanie 🤦🤦🤦🤦
    • zerlinda Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 19:24
      Wystąp o alimenty na dzieci a pana pogoń. Przecież to żaden związek. Odejdzie Ci utrzymanie pana, dojdą alimenty na dzieci, będziesz na plusie. I przestaniesz czuć się wykorzystywana. A na zwrot długu raczej nie licz.
    • trampki-w-kwiatki Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 19:46
      Dla mnie niepojęte.
    • taki-sobie-nick Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 20:38
      Brawo! Nie ma roboty, nie ma wpływów z najmu, są koszty remontu mieszkania, a państwu akurat zachciewa się wziąć kredyt! Gdzie sens, gdzie logika?

      Co to ma znaczyć "pan nie ma takiej umiejętności?" Nauczyć!

      A 800+ miało być na potrzeby bombelków, a nie zbędne remonty.
      • marta.graca Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 20:41
        Sam niech się nauczy, to nie dziecko.
    • palacinka2020 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 20:59
      Przez rok mieszkania nie wynajal? Wynajmie sie wszystko, nie musi byc ani odrwmontowane ani pomalowane, to jedynie kwestia ceny. Posprzatac mogl sam.
    • kaki11 Re: finanse w związku - problem 20.09.24, 22:29
      Nie umiem sobie wyobrazić funkcjonowania związku (takiego poważnego, ze wspólnym gospodarstwem, mieszkaniem, dziećmi, nie jakiegoś przelotnego), w którym gdy jedno traci dochody, drugie utrzymuje go tylko na zasadzie pożyczki do spłacenia a nie normalnego przejęcia na siebie budżetu. No taki układ się w moim pejzażu zdecydowanie nie mieści.
      Owszem zastanawiające jest dlaczego pan nie szukał jakiegoś dochodu przez ten rok - choć poprzez wynajęcie tego mieszkania, tylko to jest kwestia którą powinni przegadywać na bieżąco. Rozumiem jakoś rozterki obu stron co do płacenia za remont domu pani, ale w którym oboje mieszkają, natomiast to też jest coś co powinno się przegadywać. Natomiast skoro już ta dziwaczna sytuacja wystąpiła, to skoro żyjemy w związku w którym, utrzymanie drugiego w ciężkiej sytuacji to kwestia pożyczki, to absolutnie nie dziwi mnie niechęć do ładowania własnych pieniędzy w nie swój dom, tylko odliczania ich od tej pożyczki. Skoro tu i tak każdy sobie, no to każdy sobie.
    • mgla_jedwabna Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 00:12
      Wspólne życie z facetem, który przez rok nie szuka pracy, tylko czekać, aż "branża się podniesie", to dla mnie abstrakcja. Z kimś takim mogę mieć wspólną roślinę doniczkową, ale nie życie.
    • jkl13 Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 07:34
      Nie mogą się dogadać, bo nie istnieją.
      Serio, bardzo rzadko to pisze, ale zupełnie nie wierzę w związek, który utrzymuje się za.9000 zł - złotych, nie euro!, a do tego ma 2 mieszkania na wynajem, 2 samochody i ma kasę na wakacje. Oraz dostali kredyt na remont nie swojego domu, przy jednej pensji 4.500 zł na utrzymanie 4-osobowej rodziny!, bo pan już wtedy nie pracował. Jaaaaaasne.....
      • tania.dorada Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 13:53
        jkl13 napisała:

        > Nie mogą się dogadać, bo nie istnieją.
        > Serio, bardzo rzadko to pisze, ale zupełnie nie wierzę w związek, który utrzymu
        > je się za.9000 zł - złotych, nie euro!,

        Nie spłacają kredytu za dom, spokojnie się zepną

        > a do tego ma 2 mieszkania na wynajem,

        Czyli dodatkowy dochód
        • tania.dorada Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 13:54
          Co nie znaczy że wszystko inne się spina, ale myślę że dwie pensje plus dochód z wynajmu plus 2x800+ to styknie, jeśli nie spłacają tego domu.
          • trampki-w-kwiatki Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 15:03
            Dom nie jest ich. Nie spłacają go.
            • tania.dorada Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 15:25
              No i? Właśnie o tym mówię, nie spłacają więc nie mają najbardziej pensjozernego kosztu, w związku z tym są w stanie przeżyć nawet z wakacjami za ten dochód.
      • kaskaz1 Re: finanse w związku - problem 21.09.24, 22:12
        A co kest dziwnego w ttm ze 4 osobowa rodzina ma sie utrzymac za 9tys? Plus 1800 na dzieci
        • jkl13 Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 09:52
          I z tego odłoży pieniądze na wyjazdy, zakup 2 samochodów oraz 2 dodatkowych mieszkań na wynajem? Proszę cię....
          • chatgris01 Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 10:33
            Mieszkania mieli przecież wcześniej, mogli dostać od rodziców albo odziedziczyć.
          • m_incubo Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 11:41
            Sugerujesz, że ludzie zarabiający ok 5k (czyli chyba większość w Polsce) nie mają samochodów i nie jeżdżą na wakacje?
          • tania.dorada Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 15:58
            jkl13 napisała:

            > I z tego odłoży pieniądze na wyjazdy, zakup 2 samochodów oraz 2 dodatkowych mie
            > szkań na wynajem? Proszę cię....

            Mieszkania mogli mieć z innych źródeł albo spłacają kredyt dzięki kasie z wynajmu, ponadto: nie mają kredytu na dom, mają 1600+, mieszkania generują dochód, samochody mogły kosztować bardzo różnie, oboje mają pewnie ok 20 lat pracy za sobą więc na samochód raczej uskładali. Być może mają takie priorytety że jedzenie kupują w biedronce ale dzięki temu oszczędzają na wakacje.
          • taki-sobie-nick Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 22:22
            jkl13 napisała:

            > I z tego odłoży pieniądze na wyjazdy, zakup 2 samochodów (...)

            Domu z ogrodem, o jachcie zapomniałaś, ale pewnie dlatego, że jachty wśród rodaków niemodne.

            Mam dla ciebie szokującą wiadomość: można mieć 1 samochód albo żadnego.

            • taki-sobie-nick Re: finanse w związku - problem 22.09.24, 22:22
              Krótko mówiąc, masz wysokie wymagania co do pensji. Ad rem: nie, za to przeżyje.
            • marta.graca Re: finanse w związku - problem 23.09.24, 07:24
              Ty może i możesz, inni potrzebują 2.
    • lauren6 Re: finanse w związku - problem 23.09.24, 12:35
      Już kiedyś czytałam o rodzinie 2+2, która utrzymywała się za 4 tysiące miesięcznie i jej niczego nie brakowało big_grin
      Tu nie dość, że nie brakuje to jeszcze jest chwilówka spłacana z 800+.
      I konkubent nieudacznik, który godzi się na kredytowanie za pieniądze jego dzieci domu obcych ludzi.
      Długi u konkubiny.

      Ogólnie piękna historia. Takie the best of ematka.
      • zerlinda Re: finanse w związku - problem 23.09.24, 13:35
        Ale ta rodzina miala chyba mieszkanie po dziadkach, rodzice dostarczali żywność, kupowali ubrania dzieciom i sponsorowali wakacje? I byli zdziwieni, że inni mając takie dochody, biedują.
    • wena-suela Re: finanse w związku - problem 23.09.24, 13:47
      Zupełnie niepojęte nie wynajmowanie mieszkania. Co do domu, to pan sobie w kulki leci. Powinien zrzucić się na bieżący remont domu. To są koszty ponoszone przez najemcę, a tym bardziej powinny być ponoszone przez ojca i męża.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka