Wątki o dawaniu (lub nie) napiwków przypomniały mi moje dzieciństwo. Matka czasem zabierała mnie ze sobą do fryzjera. Ja nie miałam co tam robić bo nosiłam długi warkocz bez grzywki ale ona robiła trwałą, farbowała i ścinała włosy. Więc po przeczytaniu stosu "Przyjaciółek" zaczynałam się rozglądać bo zakładzie. Widziałam, tak a'propos napiwków, że panie dawały napiwek nie tylko fryzjerce, która im włosy robiła ale też pomocy/uczennicy, która im głowę myła. Zawsze do kieszonki
Ale uświadomiłam sobie jednocześnie, że moja matka chodzi do jednej i tej samej fryzjerki od
pięćdziesięciulat!
Macie takie miejsca gdzie jesteście bardzo, bardzo stałym klientem? Nie mówię, że jak moja mama pół wieku ale może wasi rodzice?