Dodaj do ulubionych

Zmarnowane zycie

    • malia Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:56
      obiektywnie się nie da, bo sama piszesz, że obiektywnie jest dobrze.
      Takie myśli też nie są czymś dziwnym, coś tam człowieka uwiera w rzeczywistości i myśli , że stracił pół zycia, a moze wystarczyłoby tylko coś poprawić?
      Bo wcale nie wiadomo, że gdybyśmy kiedyś, coś inaczej, to by było dobrze.
      Dla mnie życie leci za szybko, nie chcę poswięcić tego kawałka, który mi został na rozpamiętywanie co by było gdyby.
      Da się, to poprawiam, nie da się, albo nie mam na to siły, to staram się cieszyć tym co mam
      • szalona123 Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 10:33
        Ja się po części tak czuję. Po 25 latach rozwałiło się moje małżeństwo. Mąż odszedł do młodej kochanki. Jestem w trakcie niefajnego rozwodu gdzie kiedyś facet z zasadami i etyczny kłamie ile może i to dla mnie jest mega przykre i zastanawiam się z kim ja żyłam. Osoba do której miałam bezgraniczne zaufanie i bardzo ją kochałam okazała się dupkiem i toksycznym człowiekiem, który wykańcza mnie w białych rękawiczkach. I czuję, że zmarnowałam ten czas w życiu - nie pamiętam dobrych chwil - a takie były przez ten cały czas - tylko ostatnie dwa lata kiedy jest zimnym pozbawionym empatii draniem. Dobrze, że chociaż fajne dzieci mam. To chyba jedyna wartość dodana. Teraz zaczynam nowe życie sama i z trwogą jak one będzie wyglądało, pomimo wsparcia i rodziny i przyjaciół wieczory są często samotne. On je spędza z młodą wpatrzoną w szefa niewiastą.





        • kotejka Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 10:40
          szalona123 napisała:

          > Ja się po części tak czuję. Po 25 latach rozwałiło się moje małżeństwo. Mąż od
          > szedł do młodej kochanki. Jestem w trakcie niefajnego rozwodu gdzie kiedyś face
          > t z zasadami i etyczny kłamie ile może i to dla mnie jest mega przykre i zastan
          > awiam się z kim ja żyłam. Osoba do której miałam bezgraniczne zaufanie i bardzo
          > ją kochałam okazała się dupkiem i toksycznym człowiekiem, który wykańcza mnie
          > w białych rękawiczkach. I czuję, że zmarnowałam ten czas w życiu - nie pamiętam
          > dobrych chwil - a takie były przez ten cały czas - tylko ostatnie dwa lata kie
          > dy jest zimnym pozbawionym empatii draniem. Dobrze, że chociaż fajne dzieci mam
          > . To chyba jedyna wartość dodana. Teraz zaczynam nowe życie sama i z trwogą jak
          > one będzie wyglądało, pomimo wsparcia i rodziny i przyjaciół wieczory są częst
          > o samotne. On je spędza z młodą wpatrzoną w szefa niewiastą.
          >
          >
          to na pewno nie jest zmarnowane zycie
          to jest co najwyzej kryzys - na pewno zawalil ci sie swiat, ale to minie, jestem pewna i wyjdziesz z tego silniejsza
          przez 25 lat zylas dobrym zyciem, stworzylas fajna rodzine i masz fajne dzieciaki - o jakim marnowaniu moze byc mowa?
          zaswieci jeszcze slonce, chociaz teraz serce krwawi, trzymaj się
          >
    • fogito Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:56
      Mam poczucie bezpieczeństwa i zadowolenia z życia i nie martwię się o przyszłość. Mam wszystko co chciałam mieć.
    • srubokretka Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:04
      Otoczenie sprawia, ze mam postawiona wysoka poprzeczke. Nie jest latwo, ale swiadomosc, ze wszystko jest jednak w mojej glowie sprawia, ze jeszcze daje rade.

      >Czy da sie jakos obiektywnie to okreslic?

      Nie. Za duzo punktow odniesienia.
    • iberka Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:08
      Mam przeświadczenie, że sobie nie poradzę lub będzie, to bardzo trudne, bo nie mam niczego swojego i nie mam nikogo kto mógłby mi ewentualnie pomóc.
      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:22
        iberka napisała:

        > Mam przeświadczenie, że sobie nie poradzę lub będzie, to bardzo trudne, bo nie
        > mam niczego swojego i nie mam nikogo kto mógłby mi ewentualnie pomóc.


        czy zyjesz sama?
    • anorektycznazdzira Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:08
      Ja jestem typem "no regrets"
      nigdy niczego nie żałuję, zrobiłam jak zrobiłam i teraz jest tak właśnie zrobione
      nie rozkminiam co by było gdyby, bo na litość nie mamy danych ani żadnych opcji na realną weryfikację takich gdybań
      • m_incubo Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:23
        anorektycznazdzira napisała:

        > Ja jestem typem "no regrets"
        > nigdy niczego nie żałuję, zrobiłam jak zrobiłam i teraz jest tak właśnie zrobio
        > ne

        Właśnie tak! smile
    • m_incubo Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:23
      Nie.
      A dlaczego to jest takie oczywiste, że ty miałaś?
      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:37
        bo zakladam watek big_grin
    • kewa.90 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:47
      Tak to jest jak ma się partnera i dzieci ( a w szczególności dzieci !!)
      W pewnym momencie odkrywasz, że życie uciekło ci pod nich ( męża i dziecko) i pytanie ile z tego życia było Twoje a ile dla innych.
      Jedynie bezdzietni mogą przeżyć je w pełni dla siebie smile
      Trzeba się z tym pogodzić.
      • azalee Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:59
        kewa.90 napisała:

        > W pewnym momencie odkrywasz, że życie uciekło ci pod nich ( męża i dziecko) i p
        > ytanie ile z tego życia było Twoje a ile dla innych.
        > Jedynie bezdzietni mogą przeżyć je w pełni dla siebie smile

        I to jest chyba clue
      • fogito Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 22:12
        Gdybym była bezdzietna to wtedy uznałabym, ze zmarnowałam życie. Życie dla samego siebie musi być nudne.
        • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 22:16
          Bez dzieci nie znaczy dla samego siebie.
          • fogito Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 22:24
            Może i nie, ale padło, ze jedynie bezdzietni mogą przeżywać życie w pełni.
        • homohominilupus Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 23:32
          Lubię swoje nudne życie.
        • znowu.to.samo Re: Zmarnowane zycie 09.10.24, 09:41
          fogito napisała:

          > Gdybym była bezdzietna to wtedy uznałabym, ze zmarnowałam życie. Życie dla same
          > go siebie musi być nudne.

          Otóż
          No ile można się cieszyć tym życiem samemu
          Wszystko w końcu się znudzi, najpiękniejsze podróże, najbardziej porywające hobby
      • z_lasu Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 10:35
        Wiele lat żyłam sama, nigdy nie marzyłam o rodzinie i dzieciach, a już na pewno nie widziałam w tym warunku swojego szczęścia. Ale teraz z perspektywy czasu właśnie te samotne lata oceniam jako zmarnowane. Nie umiałam tego czasu wykorzystać.
      • 71tosia Re: Zmarnowane zycie 09.10.24, 09:28
        Mam męża i dziecko ale moje zycie nie było „pod nich”, stanowia ważny element ale zdecydowanie nie jedyny na którym się koncentrowało moje zycie.
    • summerland Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:53
      No to ja jestem w mniejszości, i na to pytanie czy zmarnowałam życie odpowiadam: tak.
      • bi_scotti Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 17:19
        summerland napisała:

        > No to ja jestem w mniejszości, i na to pytanie czy zmarnowałam życie odpowiadam: tak.

        Ale wciaz zyjesz, correct? Czy odwiedzasz nas jako pre-Halloween vampire? wink Sorry, nie chce brzmiec wrednie tylko jakos tak nawet mnie jest trudno sie pogodzic z tym, ze gdzies jakas mloda kobieta juz tak ostatecznie podsumowuje CALE ZYCIE uncertain C'mon, nic sie nie da improve? A moze jednak smile Cheers.
        • piataziuta Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 17:28
          "nawet mnie jest trudno sie pogodzic z tym, ze gdzies jakas mloda kobieta juz tak ostatecznie podsumowuje CALE ZYCIE "

          Zaraz, zaraz! Jaka MŁODA???
          Ja mam 38 lat i mi pade zabroniła nazywać się już panną "MŁODĄ", a Bugi jest jeszcze ode mnie starsza ze dwa lata!
          • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 17:46
            Ja dlatego sie koleguje z Bi, a nie z Pade, zeby mi nikt od niemlodych nie jechal.

            Ale tak naprawde to sie sama poczulam staro, zdajac sobie sprawe jak szybko przelecialo ostatnie 20 lat.
            • bi_scotti Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 17:49
              Geeez - jakie Wy jestescie mlode - it should be illegal suspicious big_grin Cheers.
        • summerland Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 17:32
          No niestety młoda już nie jestem.
          • bi_scotti Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 17:47
            summerland napisała:

            > No niestety młoda już nie jestem.

            That's only in your head smile
            ... ta nasza mlodosc, co nie stoi w miejscu zbyt dlugo, ta co pierwsza jest, potem druga ...
            A potem trzecia, czwarta, who knows ktora jeszcze - kwestia odpowiedniego oswietlenia nad lustrem tongue_out Pisalam juz pare razy co mawiala moja matka gdy bylo skrajnie do doooopy - "jutro i na naszej ulicy zaswieci slonce" smile A Goethe pisal "Milosci, kazdego dnia czekam na ciebie!" - to jest dopiero optymizm & wiara w to, ze nawet jesli dotad marnowane, to od jutra juz nie! Cheers.
            • summerland Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 17:54
              Ale niektorych rzeczy (tych kluczowych) jak np wykształcenie, czy wychowanie dzieci już się nie da zmienić w pewnym wieku.
              • bi_scotti Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:13
                summerland napisała:

                > Ale niektorych rzeczy (tych kluczowych) jak np wykształcenie, czy wychowanie dz
                > ieci już się nie da zmienić w pewnym wieku.

                Wiesz, ja mam troche inny fear. Yes, of course tez mnie czasem nachodzi, ze gdyby wtedy cos tam inaczej, to dzis byloby much better etc. Ale zaraz mnie stopuje strach przed domino effect. No bo gdybym wtedy kiedys tam faktycznie zrobila cos tam inaczej, to przeciez nie tylko ten jeden jakis element mojego zycia by sie zmienil, ale to by bylo jak lawina ... I tez pewnie bym skonczyla z poczuciem, ze moze trzeba bylo jeszcze inaczej albo w innym czasie, z innymi ludzmi ... I tak w kolko wink Classic rabbit hole, eh. Wiec staram sie NIE, nie zapuszczac w gaszcze co by bylo gdyby nawet jezeli dopada reflection, ze jak Snake w temacie investments, trzeba bylo np. kupic ten dom w Sedona czy Prescott jesienia 2008 etc. big_grin In hindsight always 20/20. Life.
              • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:15
                Czekam co ematka na to
                • summerland Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:33
                  Większość tak nie ma to chyba nie zrozumieją.
                  • pade Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:41
                    Zmieniłam bardzo wiele rzeczy będąc dużo starszą od autorki (nie koleguje się, więc niech omija wzrokiem) i wiem, że się da. Teraz się zastanawiam nad jeszcze większą zmianą i kalkuluję straty. Dlatego bardzo dobrze takie rozkminy rozumiem, całkiem sporo czasu im poświęciłam.
                    • summerland Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 19:07
                      Czasami nie da się pewnych rzeczy przeskoczyć np z powodu charakteru lub własnej głupoty.
                      • pade Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 20:26
                        summerland napisała:

                        > Czasami nie da się pewnych rzeczy przeskoczyć np z powodu charakteru lub własne
                        > j głupoty.

                        Jak się nie da przeskoczyć, to może można obejść?
                        Mój tato od dzieciństwa mi powtarzał, że na wszystko jest sposób, tylko trzeba go znaleźć.
                        Jestem kwintesencją tego powiedzonka, co ma swoje dobre i złe strony. Złe to takie, że dążyłam do wielu rzeczy kosztem siebie, zdrowia, ciężko mi było odpuścić. Dobre - np. wreszcie nie marnuję swojego potencjału, co słyszałam od wszystkich przez pół życia.
                        • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 21:04
                          Ale w jaki sposob wreszcie nie marnujesz?
                          • pade Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 21:12
                            Zmieniłam pracę, robię to do czego jestem stworzona i dobrze zarabiam. O to chyba chodzi w niemarnowaniu?
                            • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 21:27
                              Ah, to pewnie zalezy, ja raczej nie mam potencjalu do jakiejs specjalnej pracy zarobkowej.
                              • chatgris01 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 21:36
                                Ja to mam potencjał na rentierkę cool
                                Niestety, nie było mi dane go zrealizować...
                                • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 22:01
                                  Ja mam, rowniez niezrealizowany, potencjal na muze artysty. Rentierka ma jednak lepiej wiec sie ciesze, ze tego niezrealizowanego potencjalu nie mam😜
                • z_lasu Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 10:45
                  boogie, to jest cecha charakterologiczna. Owszem, zdarza się, że ktoś rzeczywiście i obiektywnie zmarnował życie, bo je np. przećpał. Ale zazwyczaj życiowa szklanka ma wody do połowy. Tylko niektórzy widzą i mówią "do połowy pełna", a inni "do połowy pusta". Jedni widzą to, co udało im się osiągnąć, a inni to, czego się nie udało. Sądzę, że szklanka summerland też jest do połowy pełna, tylko ona akurat widzi tę drugą połowę.
      • milla7605 Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 18:38
        Ja chyba też mogę odpowiedzieć, że zmarnowałam. Chyba najbardziej mi żal, że nie mam dzieci. Pewne rzeczy, sprawy w życiu mogę jeszcze zmienić póki żyję, ale sprawa dziecka jest już zamknięta. Trochę boli, ale trzeba żyć dalej.
      • kura17 Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 20:20
        summerland napisała:

        > No to ja jestem w mniejszości, i na to pytanie czy zmarnowałam życie
        > odpowiadam: tak.

        Summerland, buzka. ze mna jest tak samo, choc otoczenie (to bliskie), by nigdy w to nie uwierzylo.
        • simply_z Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 20:44
          No co ty Kuro!
        • primula.alpicola Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 15:07
          kura17 napisała:


          >
          > Summerland, buzka. ze mna jest tak samo, choc otoczenie (to bliskie), by nigdy
          > w to nie uwierzylo.
          >
          Nie jestem Twoim blidkim otoczeniem, ale też nie wierzę...
          >
    • azalee Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:58
      Nie mam poczucia ze sobie nie poradze, bo zawsze sobie radzilam do tej pory.
      Ale jesli chodzi o poczucie zmarnowanych szans, to tak, czasami (ostatnio coraz czesiej) wydaje mi sie ze kilka ich w moim zyciu bylo.
      I jest to poczucie zupelnie nieobiektywne i nie miarodajne. Bo zeby to naprawde obiektywnie okreslic musialabym miecpewnosc jak potoczyloby sie moje zycie gdybym kiedys zamiast A wybrala B
    • taje Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 17:50
      Trzymam kciuki za Twoje decyzje (może się mylę, ale czuję, że jest drugie dno w pytaniu).

      Ja nie miewam poczucia, że zmarnowałam życie, ale zawsze myślę, że coś mogłam zrobić lepiej czy inaczej. Najbardziej mi żal utraconych możliwości czy raczej niezrealizowanego potencjału. Chyba to mnie przygnębia najbardziej, że przeżyję swoje życie i nic trwałego po sobie nie zostawię. Chciałabym być jak Kandyd ze swoim ogródkiem, ale jeszcze do tego nie dorosłam emocjonalnie (może, gdybym jakiś nowy gatunek dynii wyhodowała, to może wink.
      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:10
        Dzieki Taje, oczywiscie ze jest drugie konkretne dno, ale nie chce mi sie zmieniac nicka wiec wychodze na meczybule z pms-em😜
        Ogolnie to mam podle wrazenie, ze niewystarczajaco zadbalam o siebie i wlasne interesy, zawsze odrzucalam takie podejscie do zycia, a teraz mysle ze nieslusznie, ze juz za pozno, i jednoczesnie ze porazka jest zmiana stanowiska wlasnie teraz. Dzizus, co za meczybula.

        Choc nawet bez konkretow, ematka zmienia mi troszke perspektywe. Jesli jest cos czego w zyciu nie spieprzylam, to wlasnie wy🥰😀

        Co do ciebie to bardzo dobrze pamietam jak pisalas o zamknietych drzwiach, zyciowych, egzystencjalnych ambicjach i odtad biore cie za stworzenie wyzsze od ogolu smiertelnikow.
        Mnie Kandyd odpowiada, chcialabym tylko moc sie jakos wyzyc intelektualnie i posiasc odpowiednie zyciowe bezpieczenstwo, ktorego nigdy nie bylo mi brak mimo braku, a nagle mnie strasznie wk... ze ja nie mam.
        • bi_scotti Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:22
          boogiecat napisała:

          > po
          > siasc odpowiednie zyciowe bezpieczenstwo, ktorego nigdy nie bylo mi brak mimo b
          > raku, a nagle mnie strasznie wk... ze ja nie mam.

          Stary Bi_scott zadrecza mnie swoim strachem przed biedna staroscia. Truly speaking, no reason. Ale ma to w glowie, ze mu/nam zabraknie na kontynuowanie takiego zycia jakie mamy. I nawet gdy mu obiecuje, ze nie bede marudzic gdybysmy skonczyli tylko z zupka raz na dzien & czytaniem ksiazek, to dalej sie biedny stresuje.
          No idea jak to u Ciebie really jest w temacie bepieczenstwa (finansowego, zawodowego), podaje Ci przyklad mojego meza, bo to czasem nie ma znaczenia czy owo safety (obiektywnie) jest, czy go nie ma - jesli sie osobnik uprze, ze mu brak, no to mu zawsze bedzie brak - ciezko to przeskoczyc smile Life.
          • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:53
            Dzieki. Mnie brak bezpieczenstwa w troszke innym sensie. Uwazam, ze nikt o mnie nie dba tak jakbym chciala (to nowe odkrycie, stad ma confusion). Ja zawsze o wszystkich dbalam.
            • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 08.10.24, 15:00
              boogiecat napisała:

              > Uwazam, ze nikt o mnie
              > nie dba tak jakbym chciala

              To sama o siebie zacznij dbać. Odstaw sprawy innych na boczny tor i zacznij się rozpieszczać. Kto inny tak dobrze zna Twoje potrzeby i oczekiwania? Jak mówią w reklamach - jesteś tego warta i jak kiedyś dawno temu poleciła mi pewna mądra starsza lekarka - proszę pani, proszę zacząć siebie kochać. Wg wiele razy przytaczanego polecenia z samolotu - najpierw zadbaj o swoje szeroko pojęte bezpieczeństwo, a dopiero potem o bliskich..
          • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 19:05
            Bi ale twoj drogi Biscot sie martwi w duzej mierze o ciebie, jestem pewna.
            Mozliwe, ze to takie emigranckie zmartwienie. Moj byly szef Iranczyk tak samo sie martwi i ciagle wspomina jak to jego ukochana zona (z ktora poznal sie we foyer jeune travailleur) musiala brac zimny prysznic bo nie mieli ilestam czasu cieplej wody.
            Dzisiaj to czlowiek na stanowisku, a cala rodzina to chirurdzy w Waszyngtonie, a on zostal troche tym mlodym czlowiekiem uciekajacym za morze bez grosza przy duszy i bez jezyka.
            • bi_scotti Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 19:36
              Z tym imigranctwem to troche jak z tesciowa spadajace ze skaly w twoim nowym samochodzie - classic uczucia ambiwalentne. Bo z jednej strony jestesmy mocarni & we can do everything, a z drugiej boimy sie wewnetrzenie wlasnego cienia, bo pamietamy "lata chude" wiedzac na dodatek i to, ze it's much easier przezywac lata chude przed tlustymi niz chude po tlustych. Rozumiem Twojego Iranczyka smile
              No idea czy Bi_scott sie boi o mnie - he knows, ze jam jest z marmuru, zelaza, stali, cedrowego drewna & kamienia przydroznego tongue_out Mysle, ze boi sie jakiegos takiego konca zycia, w ktorym mialby sobie powiedziec, ze zycie zmarnowal ... Taki troche fear of fear. Bo ma jakas wizje, ze jesli jako stary czlowiek musialby np. potrzebowac pomocy (jakiejkolwiek) od dzieci, to to bedzie proof, ze "zycie zmarnowal". Sensu to nie ma (po mojemu wink) no ale onze tak czuje wiec coz mu zrobic? Tylko po lebku poglaskac big_grin Cheers.
              • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 19:56
                Tak, dokladnie tak jest z ambiwalencja sila/slabosc. Moj Iranczyk zostal kiedys oblany benzyna, interweniujac przy bojce. Opowiadal, ze nie czul zadnego strachu, tylko mu bylo zal mlodego agresora. Za to wymysla, ze mu nie starczy na emeryturze.

                I ja mam jako cel w zyciu zyc jak najdluzej w zdrowiu, szczesciu i dobytku, aby Bombela nie miala garba tylko rodzica. Prosze Biscota pozdrowic
                • bi_scotti Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 20:30
                  Pozdrowic moge ale takich obrazkow to mu nie pokaze, bo on w kierunku francuskiego pâtisserie boulangerie jak Czarniecki gotow jest sie rzucic przez morze tongue_out
                  Hmmm ... moze to o to chodzi, ze mu na starosc nie wystarczy na takie cuda cukiernicze albo jaki dottore zabroni surprised That's an idea - zagadka rozwiazana big_grin Cheers.
                  • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 21:03
                    Znam jego péché mignon i dokladnie o to mi chodzilo😜
    • waleria_bb Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:46
      Cóż, mam trochę inne myślenie niż ematka. Istnieje według mnie jak najbardziej 'zmarnowane życie', niewykorzystane szanse, czasem obiektywnie drobne błędy młodości, które okrutnie się mszczą i zamykają człowieka w martwym punkcie. Czasem to choroba ogranicza tak, że można mówić o zmarnowanym życiu. Trudny temat generalnie, na pewno też zbyt osobisty, żeby ktoś napisał tu poemat, dlaczego uważa swoje życie za kiepskie/zmarnowane. Daleko mi do myślenia, że każdy jest kowalem własnego losu, po burzy wychodzi słońce, bo jednak doświadczenie i obserwacje pokazują coś innego. Potrafi być beznadziejnie latami, dekadami.
      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:57
        No tak.

        Na forum bylo kiedys o nowym filmie Wendersa, ze japonski pan klozetowy jest taki bardzo szczesliwy prostota zywota. A mnie ten film zwyczajnie wkurzyl, jako apologia hipokryzji.
      • summerland Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 19:14
        O to to, u mnie właśnie błędy młodości a także brak dojrzalosci (dlugo żyłami jak dziecko we mgle) plus charakter spowodowały, że jest jak jest. Co się zasiało to się zbiera. Trudno się z tym pogodzić.
      • pepsi.only Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 12:30
        Istnieje 'zmarnowane życie'.
        Mam taki przykład w najbliższej rodzinie. I absolutnie nie chodzi o nałogi, czy chorobę (choroba pojawiła się, ale dopiero na koniec).

        Kobieta wiele szans przepuściła, albo gorzej- robiła coś a rezygnowała z osiąganego celu na ostatniej prostej, podjęła mnóstwo złych decyzji na zasadzie "na złość babci odmrożę sobie uszy". Sabotowała sama siebie indifferent wiedząc, że podejmuje oto działania, które nic pozytywnego nie wniosą w jej życie.
        Jak ją poznałam była kobietą w średnim wieku, a uważała się za starszą panią?! będąc przed 50tką?! Już wtedy to było widać, jak bardzo nie odnajdywała się w tym wszystkim, jej frustrację, jej niezadowolenie. Miała wokół siebie ludzi, którzy chcieli jej pomóc, nie była w tym sama i kiedy wreszcie zdała sobie sprawę, że to wszystko nie ma sensu, że może czas drobnymi krokami pomyśleć o sobie, poprawić swój los, to ... zachorowała. I nie podjęła walki o zdrowie, zmarła.
        Tak że nie tyle co nie osiągnęła sukcesu w życiu, co była nieszczęśliwa i brnęła w to, co jej nie służyło. Mogła na każdym kolejnym etapie życia coś zmienić, a jednak nie. Dla mnie to ewidentny przykład zmarnowanego życia.
        Szkoda.
      • runny.babbit Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 12:59
        waleria_bb napisał(a):

        > Cóż, mam trochę inne myślenie niż ematka. Istnieje według mnie jak najbardziej
        > 'zmarnowane życie',
        Oczywiście. Tyle że autorka sama pisze, że obiektywnie rzecz biorąc wszystko poszło dobrze, tylko brak satysfakcji...
    • tiffany_obolala Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 21:12
      Ogólnie to mam impostor syndrome, i to jest bardzo stresujące. Czasem się zastanawiam, co poszło nie tak w mojej ścieżce kariery, bo w wieku niemal 50 lat jestem zwykłym ekspertem, na dosc samodzielnym, ale nie kierowniczym stanowisku. Ale nie, nie mam poczucia zmarnowania życia. Z wielu porażek wyciągnęłam ważne lekcje. Niektóre wybory nie były idealne obiektywnie, ale chyba prawie idealne dla mnie.
      • simply_z Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 22:06
        Może ci co są ekspertami, wiedzieli komu wejść w tyłek..często tak bywa.
        • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 22:18
          Kierownikami? Czesto tak. Dosc czesto rowniez wiedza kogo mozna poswiecic i sa na to gotowi.

        • waleria_bb Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 00:00
          Powiedziałabym, że to jest często kwestia charakteru. To już widać w szkole, kto lubi rządzić, kto ma posłuch.
          • simply_z Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 14:34
            Raczej kto wie jak sie podlizacwink.
          • czerwonylucjan Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 20:17
            Ci ludzie wcale nie zostajalatwo managerami/ team leaderami
      • chromatic Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 14:21
        A naprawdę byś chciała być kierownikiem? Ja mam smykałkę do zarządzania ludźmi, do rozdzielania prac i pilnowania. Jednak opcja bycia managerem jest opcja po moim trupie. Czuję się doskonale na swoim eksperckim stanowisku. Zero odpowiedzialności za ludzi, nie trzeba się przejmować ich problemami, zajmujesz się stricte robotą.
        Jeśli jesteś w tym dobra to rzadko kiedy ktoś Ci wchodzi w paradę. A o kasę można zawalczyć zmieniając pracę jeśli w tej źle płacą.

        • simply_z Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 14:34
          Mysle, ze to jest kwestia tego, ze coraz mlodsi przychodza i zarzadzaja.W pewnym wieku takie rzeczy zwyczajnie irytuja.
      • marianna1960 Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 18:49
        Ścieżka kariery korporacyna smycz, inaczej wyścig szczurów, rozwój osobisty trzeba mieć nieźle wyprany mózg
        • simply_z Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 20:48
          W twoim grajdołku pracowym jest podobnie, zapewniam cię.
    • enia17 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 22:37
      Zmarnowanego życia może nie ale im więcej lat to widzę jak elegancko sie wpasowałam w pewne schematy.
      Jako ta z rodzeństwa co to zawsze sobie da radę i nie pptrzebuje pomocy ( ale za jaką cene)
      Żeby koniecznie rodzinę zakładać ( a czy to tak naprawdę było moje marzenie?)
      Trwać w pracach kompletenie nie dla mnie no bo posiadanie pracy to już jest wartość sama w sobie.
      Itd itd
      Żeby mieć 20 lat ale w głowie to co teraz...
    • asia_i_p Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 09:09
      Myślę że obiektynie określić się nie da, sęk w tym, że jak się źle czujesz, to co ci po obiektywnej ocenie, że jest nieźle albo nawet wspaniale?

      Natomiast nie ma znaczenia, ile zostało czasu. Van Gogh zaczął malować, kiedy miał 27 lat. Cały jego aktywny artystycznie okres to 10 lat. Zastanawiam się, ile z tego by zrobił, gdyby mu powiedziano, że zostało mu 10 lat.

      Zidentyfikuj, co cię uwiera i czego chcesz i próbuj usunąć to pierwsze i dostać to drugie, olej ocenę tego, co było wcześniej.
    • ekstereso Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 09:51
      hej, pani Boo, nie martw się o przyszłość, wprowadzaj swoje zmiany i popatrz jak wylądujesz. Odkąd z mojego życia ulotnił się lęk (poza tym koniecznym i przydatnym), a to już łaaaadnych parę lat temu, to czuję się jak dziecko delektujące się cukierkami non stop i to zanim zaboli brzuch.
      Więc w to celuj może, a `reszta `sie ułoży.
    • danaide2.0 Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 10:32
      Zmarnowane życie jest wtedy, gdy idziesz na cmentarz i zapalasz znicz na grobie kogoś, kto powinien tu być z tobą, albo i bez ciebie, ale żyć, a nie leżeć tam.
    • pepsi.only Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 10:55
      Obiektywnie określić? Hmmm...
      Patrząc z boku moje życie wygląda idealnie big_grin
      Wynika to z tego, że wiele osób postrzega mnie przez niewłaściwy pryzmat, nazwę to w ten sposób. Oraz ocenia dość powierzchownie, bo "im się wydaje". Oni też zazdroszczą mi czegoś, na co wpływu za bardzo nie miałam, i bardziej mi to ciąży, niż daje jakiś pozytyw.
      Niektórzy jednak wiedzą, jak się przedstawia rzeczywistość. I wiedzą o jednej, ale ja podjęłam 2 ważne decyzje, które nie tyle były błędne, co spowodowały, że konsekwencje ponoszę do dziś.
      A dopiero cała reszta to wynik tamtych 2 decyzji, i próba odnalezienia się i dostosowania się. A po drodze kilka nieszczęść, z których trzeba było się podnieść. No ale było, minęło, nie rozpamiętuję, bo poradziłam sobie, plan na życie sam się wykluł, i do przodu.
      Mam fajną rodzinę, i pracę, w której się spełniam, multum spraw, które mnie na co dzień angażują, jedno marzenie, oraz całe mnóstwo planów na przyszłość.
      Jestem zadowolona i mam ogólnie dobre życie- nie narzekam. Ale nie aż tak dobre, nie aż tak idealne, jak sądzą inni wink

      Czyli z zewnątrz wygląda to lepiej, niż w moim odczuciu.
    • z_lasu Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 12:07
      > Czy, ogolnie i patrzac z zewnatrz bardzo dobrze radzac sobie w zyciu, macie/mialyscie (czasem) poczucie, ze
      > sobie na przyszlosc zupelnie nie poradzicie

      Po przeczytaniu całego wątku już rozumiem, że to nie chodzi o lęk przed tym, co przyniesie przyszłość (zdarzenia losowe), tylko lęk przed konsekwencjami decyzji o rewolucji w życiu. Nie mam skłonności do rewolucji, boję się nie tyle tego, że nie poradziłabym sobie organizacyjnie/życiowo, tylko że nie poradziłabym sobie psychicznie.

      > oraz ze kompletnie zmarnowalyscie zycie czy tam pol zycia

      Nie wszystkie swoje decyzje życiowe uważam za trafne, ale nie starcza mi wyobraźni, żeby odgadnąć gdzie bym była, gdybym 20 lat temu podjęła inną decyzję. Trudno więc ocenić czy nie zmarnowałabym życia bardziej podejmując odwrotną decyzję.

      > Czy da sie jakos obiektywnie to okreslic?

      Oczywiście, że nie, bo to zależy od hierarchii wartości, ale te ludzie mają różne. Nowobogacki oceni, że profesor zmarnował życie, bo niczego materialnego się nie dorobił.

      Ja bym siebie zapytała czy jest mi dobrze danym momencie życia, jeśli nie, to dlaczego, co z tego mogę zmienić bezkosztowo, a co ponosząc koszty, jakie to są koszty i czy równoważą korzyści.
    • nenia1 Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 13:04
      Cóż, ja ci się nie układa w związku, albo to jest sinusoida i się ciągnie, to może to wpływać na poczucie "zmarnowanego życia" bo tkwi się w czymś co nie przynosi satysfakcji. Do tego naturalny lęk przed zmianą i sytuacja nie nastraja wtedy optymistycznie.

      Żeby zmarnować sobie życie to jednak sądzę, że trzeba się mocno postarać. Albo być lękowcem, rezygnować z wielu rzeczy z lęku, czy mając nawet obiektywnie dobre życie i tak zadręczać się przewidywaniem katastrof. Ja poczucie zmarnowanego życia nie mam, najważniejsze składowe bardzo dobrze działają, rodzina blisko, związek udany, dotarty, w ogniu sprawdzony wink, dobrze działająca własna firma i relacja z dorosłą bardzo bardzo udaną córką, która dla mnie jest źródłem szczęścia i zadowolenia. Na dodatek męża sobie wybrała ze świetnym poczuciem humoru, ja wiem że to dla niektórych nie aż tak ważne, ale niezmiennie doceniam facetów z tą akurat cechą. I dobrze w życiu sobie radzą, co też ważne i wpływa na mój ogólny poziom zadowolenia z życia.
      Miewam jednak poczucie straconego czasu, ogólnie mój mózg potrzebuje stymulacji na jakimś tam poziomie, a chłam nas zewsząd zalewa i czasem czuję, że mogłam zrobić coś naprawdę fajnego a zmarnowałam czas na jatkę na ematcewink
    • stephanie.plum Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 21:35
      o ja Cię, ale temat zarzuciłaś!

      myślę tak: "obiektywnie określić", czy zmarnowałam życie, czy też nie, mogą tylko ludzie, z którymi jestem w takich bardziej trwałych relacjach. i oni broniliby, mam nadzieję, opcji, że nie zmarnowałam życia - komuś dałam wsparcie, komuś poczucie bezpieczeństwa, ktoś mógł na mnie liczyć, ktoś czuł się kochany.
      (oby tylko nie uznali, że głównie byłam darmozjadem i awanturnicą sprawiającym kłopoty i przykrości, bo wtedy gorzej).

      subiektywnie, kiedy patrzę na moje życie, to mogę powiedzieć jedno:
      gdyby mnie jutro rozkwasiła ciężarówka, to jestem wygrana - miałam piękne życie i takie szczęście, że mogłam robić rzeczy, które uważałam za fajne, fascynujące, ważne.
      och, mnóstwa rzeczy nie zrobiłam i pewnie już nie zrobię, nie będę już GOPR-owcem ani badaczką fauny oceanicznej, ale trudno, każdy wybór coś wyklucza, jak wiadomo.

      jeśli by jednak przyłożyć do tego życia jakąś ogólną "miarę sukcesu", to jest ono raczej jednoznacznie zmarnowane:
      - wykształcenie, owszem, mam, ale kompletnie nieprzydatne
      - sukces zawodowy w skali mikro,
      - nie wyszłam za mąż za jakiegoś półboga
      - o finansach nawet mówić nie chcę...

      o przyszłości - starości - wolę nie myśleć. jestem konikiem polnym i nie przygotowałam się na zimę...
      • piataziuta Re: Zmarnowane zycie 04.10.24, 11:13
        Dlaczego kwestię czy TY zmarnowałaś SOBIE życie, mieliby oceniać bliscy? suspicious
        • stephanie.plum Re: Zmarnowane zycie 04.10.24, 13:26
          jeśli w ogóle można OBIEKTYWNIE i MIARODAJNIE stwierdzić, czy życie jest zmarnowane, czy nie, to kto miałby to zrobić? ja nie mam wobec siebie odpowiedniego dystansu, raz czuję się królową wszechświata, to znowu rwę sobie włosy z głowy, że ze mnie takie zero. na szczęście nie jestem samotną wyspą, więc porzucam te rozkminy.

          życie zmarnowane, to chyba takie, z którym jego właściciel nie zrobił niczego dobrego / sensownego, co nie? a coś dobrego najczęściej robi się dla kogoś - w szerokim rozumieniu.
          • piataziuta Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 18:59
            A jak zapytam, czy udał ci się dzisiaj dzień, czy raczej uważasz, że go zmarnowałaś, to też będziesz pytać najbliższych?
            • m_incubo Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 19:32
              Gdyby mnie buk opuścił i zaczęłabym pytać innych ludzi, niechby i najbliższych, co myślą o moim życiu, bo ja nie wiem, to by właśnie znaczyło, że z pewnością je zmarnowałam.
              • stephanie.plum Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 11:06
                szkoda, że niezaczęcie pytania innych ludzi co myślą o moim życiu nie gwarantuje, że z pewnością zmarnowane nie jest...
            • stephanie.plum Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 11:04
              hej, przecież mi nie chodzi o robienie żadnych tego typu plebiscytów, nikogo o nic takiego nie pytam.

              uważam po prostu, że klucz do prawdy o moim życiu mają ludzie, z którymi jestem w różnych relacjach, bo nie żyję wyizolowana.

              a dzień (wczorajszy) miałam zajebisty, dziękuję!!!
              w lesie, z przyjaciółką, na takich fajnych konikach islanderach.
              • primula.alpicola Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 15:10
                Nie, stephanie.plum, inni nie mogą oceniać czy cudze życie jest zmarnowane.
                • stephanie.plum Re: Zmarnowane zycie 09.10.24, 07:14
                  nie, primulo, nie miałam na myśli oceniania.
                  uważam po prostu, że moje życie nie jest zmarnowane, jeśli, na przykład:
                  - ktoś dzięki mnie czuł się kochany,
                  - ktoś czuł, że nie jest samotny,
                  - komuś dałam poczucie bezpieczeństwa,
                  - kogoś czegoś nauczyłam
                  - kogoś opierdoliłam tak, że przestał robić coś głupiego
                  - ocaliłam drzewo, uratowałam zwierzaka
                  ...
                  i tak dalej

                  natomiast święta racja, "oceniać" żadna z powyższych osób nie może mojego życia.
              • m_incubo Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 15:43
                To ciekawe, co piszesz. Zwazywszy na to, że ci wszyscy ludzie, jeśli mają jakieś opinie o twoim życiu, to najprawdopodobniej skrajnie różne.
                • stephanie.plum Re: Zmarnowane zycie 09.10.24, 07:17
                  nie chodzi o opinie tylko o realne dobro, które komuś "zrobiłam".
    • kobietazpolnocy Re: Zmarnowane zycie 04.10.24, 15:43
      Aż tak jest źle, czy to był tylko gorszy dzień?

      Co do pytań:
      - o przyszłość się nie martwię. Jeśli nie dopadnie mnie kalectwo, poradzę sobie.
      - życia sobie nie zmarnowałam, zdecydowanie nie, ale trzeba było pożegnać się z nierealnymi ambicjami z dzieciństwa. Zresztą nie wiem sama, jak miałoby wyglądać moje niezmarnowane życie - Noble? Oskary? Stanowisko CEO w Meta? Okładki Vogue?
      Jedyne czego żałuję to, że nie miałam pomysłu i osobowości na założenie własnej firmy w branży IT. Ale środków w sumie też w przeszłości nie miałam.

      Aha, a co do ludzi (bo wyczytałam coś o braku satysfakcji na polu związkowym) - nie sądzę, by warto było opierać swoje zadowolenie na innych osobach. Prędzej czy później zawiodą, nie tylko małżonkowie, ale też najukochańsze dzieci.
      • nenia1 Re: Zmarnowane zycie 04.10.24, 16:39
        kobietazpolnocy napisał(a):

        > Aha, a co do ludzi (bo wyczytałam coś o braku satysfakcji na polu związkowym) -
        > nie sądzę, by warto było opierać swoje zadowolenie na innych osobach. Prędzej
        > czy później zawiodą, nie tylko małżonkowie, ale też najukochańsze dzieci.

        zabrzmiało smutno, choć pewnie miało być realistycznie. Ale jeśli nie mamy
        jakiś wielkich oczekiwań własnych i pozwalamy innym ludziom na wolność, mając równocześnie przekonanie, że człowiek to istota składająca się z pewnych doskonałości jak i niewątpliwych niedoskonałości to co nas może zawieść? Zawodzić może tylko to wobec czego mamy oczekiwania. Jeśli mamy oczekiwania, że mąż/dziecko/przyjaciel nada sens naszemu życiu to faktycznie mogą nas zawieść, ale zawsze dobre relacje z bliskimi ludźmi będą źródłem zadowolenia, bo jesteśmy zwierzętami stadnymi.
        • kobietazpolnocy Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 19:14
          Nie smutno, bo chodziło mi o to, co ty napisałaś tylko innymi słowami.
          Dobre bliskie relacje z ludźmi to jeden z największych skarbów, jak nie największy.
          • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 22:47
            kobietazpolnocy napisał(a):

            > Dobre bliskie relacje z ludźmi to jeden z największych skarbów, jak nie najwięk
            > szy.

            Dla mnie najwiekszy.
      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 22:44
        kobietazpolnocy napisał(a):

        > Aż tak jest źle, czy to był tylko gorszy dzień?
        >

        Chyba ogolnie jest "zle". Nie mialam gorszego dnia, juz dawno myslalam nad tym watkiem zeby ematka mi troche objasnila sprawe, tylko nie wiedzialam z ktorej strony to ugryzc.
        Trudno mi to wytlumaczyc, ale nie jestem szczesliwa, a wiem ze moglabym byc.
        • wapaha Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 08:40
          boogiecat napisała:


          > Trudno mi to wytlumaczyc, ale nie jestem szczesliwa, a wiem ze moglabym byc.

          a to jest na pewno poczucie "zmarnowania" czy może "niedosytu" ?
          • stephanie.plum Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 11:08
            o, to jest chyba bardzo dobre pytanie.
            • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 11:32
              Ono jest troszke zbyt intelektualne jak na mnie🙂

              Poza tym Wapaszka projektuje bo sama ma niedosyt. Ja tez go odczuwalam i zjadlam zeby probujac nadrobic wobec sceptycznego charakteru malzonka i ogolnych okolicznosci zyciowych.

              Teraz to mam w sumie i niedosyt i zmarnowanie🙄
              • stephanie.plum Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 12:01
                masz takiego małżonka, któremu "nie zależy" (na zbyt wielu rzeczach), a TY ZAWSZE CZEGOŚ CHCESZ?
                • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 12:31
                  stephanie.plum napisała:

                  > masz takiego małżonka, któremu "nie zależy" (na zbyt wielu rzeczach), a TY ZAWS
                  > ZE CZEGOŚ CHCESZ?

                  On ma takie podejscie do zycia, ktore wyzwala we mnie przesade. Stad poczucie "bycia nie soba".

                  Np Bombela wyszla sobie na miasto i w tramwaju ukradziono jej telefon. Wraca do domu i placze, no kto by nie plakal w takim wieku za srajfonem.

                  Karykaturujac i skracajac: malzonek twierdzi ze to traumatyzm dla dziecka wiec mam jej dac przezywac ten bul na maksa i bez wyciagania wnioskow inaczej jestem wredna wobec dzieciny, a ja uwazam jedynie ze to bardzo nieprzyjemne i wku..jace ale przeciez glowa do gory i do przodu, natomiast wobec jego reakcji przesadzam moja wlasna minimizujac ten caly traumatyzm, bo juz mi sie nie chce argumentowac/walczyc/udowadniac ze reakcja malzonka jest pojsciem na latwizne i nie sluzy dziecku.
                  • stephanie.plum Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 12:51
                    czyli dopełniacie się do szarości

                    :~)

                    ... a gdyby on skwitował: "nie rycz, mała nie rycz", to Ty byś pochyliła się z troską nad traumą młodej, czy poparła chłopa?

                    u nas raczej jest zawsze z jego strony "nie ma o czym mówić", a z mojej wszystko inne.
                    • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 14:57
                      stephanie.plum napisała:

                      > ... a gdyby on skwitował: "nie rycz, mała nie rycz", to Ty byś pochyliła się z
                      > troską nad traumą młodej, czy poparła chłopa?

                      Padlabym ze zdumienia.

                      A na serio, to latwiej byloby mi niesc ciagle te sama postawe, czyli "niech sobie poplacze przeciez, a pozniej jej przejdzie".
                      • kobietazpolnocy Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 20:01
                        boogiecat napisała:

                        >
                        > Padlabym ze zdumienia.
                        >
                        > A na serio, to latwiej byloby mi niesc ciagle te sama postawe, czyli "niech sob
                        > ie poplacze przeciez, a pozniej jej przejdzie".


                        To jest pociągająca myśl, ale może być dosyć zwodna.
                        Ja też lubię tę wolność panowania, kiedy jestem jedynym rodzicem w domu przez kilka dni (czasem się zdarza). Mogę decydować i reagować jak chcę.
                        Ale z tego samego powodu mam wątpliwości wobec samotnego życia z wyboru. Obecność dorosłych (porządnych, nie przemocowych rzecz jasna) w domu jednak pozwala zachować jakąś perspektywę i zapewnia (zdrową) kontrolę - bo czy naprawdę zawsze mam rację? Tak łatwo odlecieć, kiedy nie ma dorosłego spojrzenia obok (z dziećmi to jednak inna relacja, łatwiej je zmanipulować i kontrolować).

                        A tak w ogóle, dlaczego jego reakcja na tę sytuację z telefonem aż tak ciebie zirytowała?
                  • pade Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 17:27
                    boogiecat napisała:

                    > stephanie.plum napisała:
                    >
                    > > masz takiego małżonka, któremu "nie zależy" (na zbyt wielu rzeczach), a T
                    > Y ZAWS
                    > > ZE CZEGOŚ CHCESZ?
                    >
                    > On ma takie podejscie do zycia, ktore wyzwala we mnie przesade. Stad poczucie "
                    > bycia nie soba".
                    >
                    Hmm, niekoniecznie on wyzwala. On robi coś takiego, co powoduje w Tobie konieczność wyolbrzymienia słów czy zachowania. Pytanie skąd się ta konieczność bierze i czy obie postawy czyli Twoja bez hiperbolizacji czy co Ty tam robisz i jego mogą współistnieć.

                    > Np Bombela wyszla sobie na miasto i w tramwaju ukradziono jej telefon. Wraca do
                    > domu i placze, no kto by nie plakal w takim wieku za srajfonem.
                    >
                    > Karykaturujac i skracajac: malzonek twierdzi ze to traumatyzm dla dziecka wiec
                    > mam jej dac przezywac ten bul na maksa i bez wyciagania wnioskow inaczej jestem
                    > wredna wobec dzieciny, a ja uwazam jedynie ze to bardzo nieprzyjemne i wku..ja
                    > ce ale przeciez glowa do gory i do przodu, natomiast wobec jego reakcji przesad
                    > zam moja wlasna minimizujac ten caly traumatyzm, bo juz mi sie nie chce argumen
                    > towac/walczyc/udowadniac ze reakcja malzonka jest pojsciem na latwizne i nie sl
                    > uzy dziecku.

                    Ale co konkretnie nie służy? Najpierw trzeba przeżyć ból i to najlepiej do końca, bo po cóż ryczeć codziennie po pół godzinysmile a potem szukać rozwiązania. Obie Wasze postawy się uzupełniają. Mąż na pierwszy etap, Ty na drugi. Wkurza Cię jego empatia do młodej? Czego się właściwie boisz? Bo za takim podejściem (poczucie konieczności wyolbrzymiania) bardzo często stoi lęk.
                    I dlaczego uważasz, że wiesz lepiej co młodej służy?
                    Dzieciaki uczą się od obojga rodziców, wybierają to, ku czemu im bliżej. Jeden problem mogą rozwiązać po mamusinemu, drugi po tatusiowemu i to jest bardzo ok. Problem jest wtedy, kiedy jednego rodzica się skreśla.
              • wapaha Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 13:19
                boogiecat napisała:

                > Ono jest troszke zbyt intelektualne jak na mnie🙂
                nie kokietuj wink
                >
                > Poza tym Wapaszka projektuje bo sama ma niedosyt.
                trochę tak- ale też próbuję cię nakierować-czy właściwie rozumiesz swoje emocje


                > Teraz to mam w sumie i niedosyt i zmarnowanie🙄
                o, czyli wiadomo juz coś więcej niz na początku
                myślę, że jeżeli spróbuje sie popracować w obsarze niedosytu to zmniejszy się również poczucie zmarnowania
                • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 14:44
                  Dziekuje pani bardzo😘
    • agnes_gray Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 00:58
      Chciałam przeczytać cały wątek, ale dziś już za późno się zrobiło, więc zostawię tylko to zamiast komentarza
      m.youtube.com/watch?v=CAllZIx3fUo;;CAllZIx3fUo;;https://i.ytimg.com/vi/CAllZIx3fUo/default.jpg;;Jeszcze w zielone gramy - piosenka z filmu Plan B
      • agnes_gray Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 01:01
        m.youtube.com/watch?v=CAllZIx3fUo
      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 22:58
        agnes_gray napisała:

        > Chciałam przeczytać cały wątek, ale dziś już za późno się zrobiło, więc zostawi
        > ę tylko to zamiast komentarza


        ❤️

        Powiem wam zbiorczo dziewczyny, ze nigdy nie zawodzicie.
        Czytam was wszystkie uwaznie i uwazam, ze madre, wrazliwe i zyczliwe z was bestie.
    • wapaha Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 09:50
      Nie mam poczucie zmarnowania życia ale mam stale poczucie głodu życia - bo jest tyle rzeczy które chciałabym robić, że jedna ja ma na to za mało możliwości. Wszystko co robiłam byłam trafne,akurat i prowadzące do jakiegoś tam rozwoju i kolejnych decyzji/wyzwań ale zarazem wszystko to pokazywało mi tez, że chciałabym jeszcze zająć się tym i tym i tym
    • konsta-is-me Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 10:26
      Mutacje że większość osób ma czasem takie myśli, a w każdym razie ja mnóstwo razy takie rzeczy ( o zmarnowanym życiu) słyszałam, szczególnie od starszych osób.
      Na ile to jest obiektywne- trudno powiedzieć.

      Czy mam takie poczucie- częściowo tak, ale nie stało się to z mojej winy, nie miałam na wiele rzeczy wpływu.A może po prostu tak miało byc, a może nie.
      Znakowanie że coś się zrobiło tak a nie inaczej jednocześnie jest normalne i taka natura ludzka, i dobrze, bo możemy wyciągnąć wnioski.
      Z drugiej strony rozpamiętywanie tego jest bez sensu ,bo zrobiłam tak jak w danej chwili umiałam , widecznie lepiej nie potrafiłam.

    • poszetka Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 20:48
      Ja mam. Uważam ,że zmarnowałam około 40 lat swojego życia. Dopiero od około 3 lat mogę oddychać swobodnie.
      • alpepe Re: Zmarnowane zycie 08.10.24, 13:27
        Nie może być tak źle, jak piszesz, skoro od trzech lat jest lepiej. Zmieniłaś coś, zmieniłaś na lepsze. I nie ma co się oglądać za siebie, a patrzeć, co przed tobą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka