Dodaj do ulubionych

Zmarnowane zycie

02.10.24, 13:05
Czy, ogolnie i patrzac z zewnatrz bardzo dobrze radzac sobie w zyciu, macie/mialyscie (czasem) poczucie, ze sobie na przyszlosc zupelnie nie poradzicie oraz ze kompletnie zmarnowalyscie zycie czy tam pol zycia?

Bo ja oczywiscie tak. Z wielu powodow.

I zastanawiam sie na ile to poczucie jest miarodajne 🤔
Czy da sie jakos obiektywnie to okreslic?
Obserwuj wątek
    • geez_louise Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:08
      Nie. Idealnie nie jest, całe mnóstwo rzeczy mogłabym zrobić inaczej, ale nie ma nudy i bywa wesoło. A ja (oprócz straszności i tragedii, ale o tym mówić nie chcę) najbardziej nie lubię smutów i nudy.
      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:28
        geez_louise napisała:

        > A ja (oprócz straszności i tragedii, ale o tym mówić nie c
        > hcę) najbardziej nie lubię smutów i nudy.
        >

        Kto by lubil smuty i nude. Chyba strescilas sens zycia, tylko dodalabym pozytek.
    • kk345 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:09
      >Czy da sie jakos obiektywnie to okreslic?

      Moim zdaniem nie. Obiektywizm wymuszałby podsumowania typu "daj spokój, inni mają gorzej, mogłaś głodować w Afryce, albo być sparaliżowana", co jak wiemy może i jest obiektywną prawdą, ale guzik pomaga.

      Natomiast warto na pewno przemyśleć, czy to rzeczywiście chodzi o zmarnowane życie, czy raczej porażki, które zalicza każdy (mniejsze lub większe), ale zawsze można szukać pozytywów.
    • grruu2.0 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:11
      Mam poczucie miliona zmarnowanych szans ale przy tym przekonanie, że zawsze sobie poradzę, bo muszę.
    • wylacznie_grawitacja Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:13
      Każde życie jest bez sensu - żyjesz, starasz się, walczysz, a potem umierasz i koniec. No, chyba że patrzysz czysto biologicznie, przedłużenie gatunku/wsparcie genów potomnych, ale to jest tak samo bez sensu jak pojedyncze życie, tylko dłużej trwa. Nie ma innej obiektywnej miary "sensownego" życia, nie ma wskazań, które jest zmarnowane, a które nie. Życie ma tyle sensu, ile go osobiście w nie włożysz - wiarą, przekonaniem o zapisaniu się w historii czy pamięci, robieniem "czegoś dobrego" albo "czegoś ciekawego" itp.
      • atoness Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:05
        Zgadzam się w całości.
      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:11
        Z jednej strony mowisz, ze nie ma obiektywnej miary, a z drugiej podajesz bardzo konkretne przyklady tego co czyni zycie sensownym.
        • wylacznie_grawitacja Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:15
          Ale to są subiektywne rzeczy. Trzeba wierzyć - w Boga, w pamięć potomnych, w to, że dobro się liczy - żeby nam te rzeczy przynosiły poczucie sensu.

          Przy czym ja na poziomie rozumowym sądzę jak wyżej - życie jako takie nie ma sensu. A na poziomie emocjonalnym się tym życiem (na ogół) cieszę, mam rodzinę, dzieci itp. I wierzę, że dobro, które jakoś-tam daję, ma sens. Więc ani ze mnie wyrocznia, ani spiżowy pomnik konsekwencji wink
          • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:21
            wylacznie_grawitacja napisała:

            > Ale to są subiektywne rzeczy. Trzeba wierzyć - w Boga, w pamięć potomnych, w to
            > , że dobro się liczy - żeby nam te rzeczy przynosiły poczucie sensu.

            Według mnie nie trzeba wcale wierzyć w powyższe, natomiast trzeba być przede wszystkim w zgodzie z samym sobą.
            • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:33
              O wlasnie. W pewnym momencie zycia chyba nie da sie juz byc "w zgodzie z samym soba".
              • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:52
                boogiecat napisała:

                > W pewnym momencie zycia chyba nie da sie juz byc "w zgodzie z samym
                > soba".

                Dlaczego tak sądzisz? I jaki miałby to być moment?
                • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:23
                  Bo czlowiek jest zaangazowany w zycie innych ludzi i robi sie zbyt gesta siec powiazan.

                  Powiedzmy, ze mam 60 lat i nagle odkrywam, ze nie zylam w zgodzie ze soba, ale dla innych. Ci inni nic mi nie zawinili, nie rzuce im nagle w twarz, ze wszystko zmieniamy, nie?
                  • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:37
                    boogiecat napisała:

                    > Bo czlowiek jest zaangazowany w zycie innych ludzi i robi sie zbyt gesta siec p
                    > owiazan.

                    No i? Jeśli męczą Cię te powiązania to je rozluźnij.

                    > Powiedzmy, ze mam 60 lat i nagle odkrywam, ze nie zylam w zgodzie ze soba, ale
                    > dla innych. Ci inni nic mi nie zawinili, nie rzuce im nagle w twarz, ze wszystk
                    > o zmieniamy, nie?

                    Mam więcej niż 60 lat. Dla innych robię to co mogę zrobić bez uszczerbku dla siebie. I Ty też możesz. Bez robienia im wyrzutów czy rzucania czegokolwiek w twarz. Masz prawo zadecydować i powiedzieć ok, robiłam dla ciebie przez lata to i to, ale teraz z tym koniec, muszę zająć się sobą, zadbać o własne sprawy, mam w związku z tym mniej czasu i energii. Mogę dalej pomagać, ale jedynie w sytuacjach nagłych.
                    Zacznij żyć własnym życiem nie cudzym. Możesz nie wierzyć ale nikt nie jest niezastąpiony i ludzie pozbawieni wygodnej podpory jaką się dla nich stałaś muszą sobie poradzić i poradzą. Najwyżej zawisną na kimś innym...
                    • pade Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:51
                      Dokładnie tak robięsmile
                      • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:54
                        pade napisała:

                        > Dokładnie tak robięsmile
                        >
                        I da się, prawda?
                        • pade Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:33
                          Da się i jest to łatwiejsze, niż przypuszczałam.
                  • asia_i_p Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 09:29
                    Ale dlaczego nie?

                    Nie na zasadzie wyrzutu, oczywiście, bo w końcu to był też nasz wybór - ale stwierdzenie "miło było, skarby, a teraz też chcę się trochę zabawić" nikogo nie zabije naprawdę.
              • pade Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:53
                Dlaczego?
              • primula.alpicola Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:36
                boogiecat napisała:

                > O wlasnie. W pewnym momencie zycia chyba nie da sie juz byc "w zgodzie z samym
                > soba".


                Niepokojąco to brzmi. Jak i to Twoje "oczywiście" w poście startowym.
                Coś złego się dzieje?
                • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:19
                  nic zlego, tylko jakos trudniej mi przychodzi aktualnie poustawianie sobie zycia i zdalam sobie sprawe, ze do tej pory moje wybory nie byly do konca moje i mnie to lekko niepokoi
                  • primula.alpicola Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:26
                    No to życzę dobrych decyzji na dalszą drogę życia.
                    To bardzo interesujące obserwować, jak niektórzy, w obliczu takich przemyśleń, racjonalizują i żyją dalej bez zmian, a inni dokonują rewolucji.
                    • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:35
                      i obserwowac co z tego wynika smile
                      • primula.alpicola Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:43
                        Tak.
                        I nie ma reguły, różnie się wychodzi, i na jednym, i na drugim.
                        • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 17:50
                          Tylko w takim razie co powoduje, ze jedni ida w zmiane, a inni nie?
                          • z_lasu Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 17:53
                            Truizm: sytuacja zewnętrzna i cechy charakteru. Jeden boi się ryzyka, inny nie. Jeden ma sytuację łatwiejszą do zmiany, inny trudniejszą. Jednemu daje szczęście domek z ogródkiem, innemu podróż na kraj świata.
                          • taje Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 17:55
                            Obawa przed utratą tego, co się ma. Łatwiej podjąć radykalne kroki, kiedy się ma mniej do stracenia (w różnorakim sensie).
                          • primula.alpicola Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 17:56
                            boogiecat napisała:

                            > Tylko w takim razie co powoduje, ze jedni ida w zmiane, a inni nie?

                            Temperament, uwarunkowania życiowe, skłonnośc lub brak do poejmowania ryzyka, kalkulacja czy się opłaca.
                            • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:22
                              Jak to mowi Czcigidnystarzec, ematka jest piekna i madra.

                              Zgadzam sie ze wszystkim, a kalkulacja jest gnebiacym mnie punktem.

                              Czy ematka moze uzgodnic liste priorytetowa tych powodow, czy to znowu zalezy?
                              • primula.alpicola Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:24
                                Nie powołuj się na tego dziwoląga, błagam.
                                Nie, nikt za Ciebie nie uloży listy priorytetowej, gdyż każda z nas ma swoją spersonalizowaną🤷‍♀️
                                • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:30
                                  Niestety ale ja troche lubie dziwolagow. Moze to tez zle😏
                                  • chatgris01 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 19:58
                                    To januszek przecież.
                                    • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 20:13
                                      No przeciez, ze januszek nasz
                                  • danaide2.0 Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 09:55
                                    Ponieważ lubisz dziwolągów, czuję się wywołana do tablicy.
                                    Co powoduje, że jedni idą w zmianę a inni nie?
                                    Trochę życie. Naprawdę nie uważam, że za każdą ze zmian w moim życiu stały w 100% moje decyzje. Choć mogłam je bardziej lub mniej świadomie prowokować.
                                    A trochę ciało.
                                    Widzę tu dużo pisania o myśleniu, decydowaniu itp. Ale tak naprawdę jak długo ciało wytrzymuje, zmiana może się odwlekać.
                                    Intuicji słuchasz? I co ona ci podpowiada?
                          • pffpffpff Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 08:18
                            boogiecat napisała:

                            > Tylko w takim razie co powoduje, ze jedni ida w zmiane, a inni nie?

                            Wydaje mi sie, ze Ty zakładasz, ze zmiana oznacza rewolucje. A tak być nie musi. Nawet lepiej, jeśli tak nie jest.
                            I z jakiegoś powodu uważasz, że ci ludzie, z którymi łączy cię sieć powiązań nie podążą za Twoją zmiana. A co jeśli to tylko twoje przekonania?
    • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:14
      boogiecat napisała:

      > Czy, macie/mialyscie (czasem) poczucie, ze sobie na przyszlosc zupelnie nie poradzicie oraz z
      > e kompletnie zmarnowalyscie zycie czy tam pol zycia?

      Nie, nigdy.
      Ale ja od lat nastoletnich przyjęłam sobie zasadę - "nigdy niczego nie żałuj", czyli postępuj tak aby być zadowoloną ze swoich wyborów.
      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:38
        Czy to wogole mozliwe?🤔

        Jak tego dokonalas, z wyborami?
        • piataziuta Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:49
          >Czy to wogole mozliwe?🤔

          Tak.
          To się dzieje wtedy, gdy zaczynasz wierzyć, że ta kupa wcale aż tak nie śmierdzi, a jak się skupić, to nawet ma nuty przyjemne dla nosa.
          • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:14
            A swoja droga, to ja niczego nie zaluje, jednak nie jestem zadowolona z wielu wyborow. Dla mnie to dwie odrebne sprawy.
            • chatgris01 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:18
              Nie wiesz, czy jakbyś dokonała tych wyborów, to nie byłoby właśnie gorzej.
              • homohominilupus Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:22
                Bardzo słuszna uwaga
        • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:19
          boogiecat napisała:

          > Czy to wogole mozliwe?🤔
          >
          > Jak tego dokonalas, z wyborami?

          Dokonując ich rozważnie. Poza tym ja jestem z natury dość niezależnym duchem, szybko w życiu uświadomiłam sobie czego nie chcę i nigdy nie miałam problemów z odmową. Wolę powstrzymać się od działania niż zrobić coś przeciw sobie, czego miałabym potem żałować.
          • chatgris01 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:21
            Tak, ja też dość wcześnie uświadomiłam sobie, że w życiu ważniejsze jest wiedzieć, czego się NIE chce, niż czego się chce.
            • lella_two Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:28
              Podpisuję się. Czasami wystarczy wiedzieć, czego się nie chce.
              • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:31
                No dobra, ale jak sie nie wiedzialo w odpowiednim czasie?

                Takie watki juz byly na forum, ze sie przezylo troche "nie swoje" zycie.
                • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:55
                  boogiecat napisała:

                  > No dobra, ale jak sie nie wiedzialo w odpowiednim czasie?

                  To warto usiąść na tyłku, zrobić sobie bilans i zastanowić się od jakich zmian (niekoniecznie od razu radykalnych) w życiu teraz zacząć. I do roboty!
                  • chatgris01 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 19:59
                    aqua48 napisała:

                    > boogiecat napisała:
                    >
                    > > No dobra, ale jak sie nie wiedzialo w odpowiednim czasie?
                    >
                    > To warto usiąść na tyłku, zrobić sobie bilans i zastanowić się od jakich zmian
                    > (niekoniecznie od razu radykalnych) w życiu teraz zacząć. I do roboty!


                    Zgadzam się z Aqua.
                • bi_scotti Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:12
                  boogiecat napisała:

                  > No dobra, ale jak sie nie wiedzialo w odpowiednim czasie?
                  >

                  Ty jak Okudzawa wink

                  Co było - nie wróci i szaty rozdzierać, by próżno.
                  Cóż każda epoka ma własny porządek i ład ...
                  A przecież mi żal, że tu w drzwiach nie pojawi się Puszkin
                  tak chętnie bym dziś choć na kwadrans na koniak z nim wpadł.

                  Dziś już nie musimy piechotą się wlec na spotkanie
                  I tyle jest aut i rakiety unoszą nas w dal...
                  A przecież mi żal, że po Moskwie nie suną już sanie,
                  I nie ma już sań, i nie będzie już nigdy, a żal!

                  Przyjmuję pojętny mój wiek, mego stwórcę i mistrza,
                  Ten trzeźwy mój wiek, doświadczony mój wiek pragnę czcić...
                  A przecież mi żal, że jak dawniej śnią nam się bożyszcza
                  I jakoś tak jest, że gotowiśmy czołem im bić.

                  No cóż, nie na darmo zwycięstwem nasz wiek się uświetnił,
                  I wszystko już jest - cicha przystań, non-iron i wikt...
                  A przecież mi żal, że nad naszym zwycięstwem niejednym
                  Górują cokoły , na których nie stoi już nikt.

                  Co było nie wróci; wychodzę wieczorem na spacer
                  I nagle spojrzałem na Arbat i ach, co za gość! -
                  Rżą konie u sań, Aleksander Siergiejewicz przechadza się,
                  Ach, głowę bym dał, że już jutro wydarzy się coś!


                  I jeszcze z innej jego ballady ... "co bylo, to bylo, minelo jak milosc, przesnilo, przelsnilo, wysnilo sie do dna" ...
                  Sure, jakies tam wnioski z upadkow, niespelnien, bledow nalezy wyciagac ale zalowanie dni minionych to nie jest good plan. Mozna sie na siebie wkurzyc, ze kurcze wtedy to a wtedy ten Lotto ticket nalezalo wykupic ale skupienie na tym co by bylo gdyby tylko meczy & przygnebia. Poza tym ilez to by trzeba podjac naprawde zlych decyzji przez ilez lat zycia zeby mozna bylo honestly podsumowac "zmarnowalam zycie"? Wszak calosc zycia nie zalezy od tego jednego Lotto kupionego badz nie wink each day, every moment podejmujemy jakies tam decisions. Lepsze, gorsze, majace dobre/zle/umiarkowane konsekwencje. Myslisz, ze jest jakas formula wedlug ktorej da sie policzyc tyle a tyle bad decisions w okresie ilus tam lat = zmarnowane zycie? No way! A poki zyjemy, nawet taki teoretyczny rachunek mozna zmienic smile Cheers.
                  • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:27
                    Juz ty nie rob ze mnie marudy😀

                    Nie wiem czy mozna rzeczywiscie zmienic, naprawde nie jestem pewna
                    • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:29
                      boogiecat napisała:


                      > Nie wiem czy mozna rzeczywiscie zmienic, naprawde nie jestem pewna

                      Nooo z takim podejściem to na pewno "niedasię".
                      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:37
                        🙂
                        Musze sie zastanowic
                    • bi_scotti Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:38
                      boogiecat napisała:

                      > Nie wiem czy mozna rzeczywiscie zmienic, naprawde nie jestem pewna

                      smile Well, a co myslisz o byciu "good enough parent"? Zakladajac, ze nie da sie byc rodzicem idealnym, ze zawsze w koncu dorosle dziecko cos uzna za "blad wychowawczy" przez nas popelniony ale w tzw. ostatecznym rozrachunku stoi przed rodzicem dorosly, relatively happy, dobrze (!) wychowany czlowiek - czy mozna takie point of view odniesc do bycia samym soba? Good enough smile OK, nie ulozylam wszystkiego perfect, zmiany niekoniecznie beda 100% for better, sa jakies regrets, jakies niespelnienia ALE ... patrze w lustro & widze good enough human, za ktorym iles tam well enough przezytych lat & (hopefully) jeszcze sporo tez good enough (albo nawet lepszych) w perspektywie. Czy takie podejscie pozwala "tame" poczucie zmarnowania? Cheers.
                      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:52
                        Good enough chyba nie jest ze mna kompatybilne. Przeciez trzeba czegos od zycia wymagac, nie jak ten chlop z XIX od 35wcieniu.
                        • bi_scotti Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:05
                          boogiecat napisała:

                          > Good enough chyba nie jest ze mna kompatybilne.

                          Perfectionist, eh? No to wspolczuje - nie ma dla Ciebie lekarstwa. Casus mojej Najstarszej surprised Niektorzy tak maja - za to tez sie ich kocha choc nie zawsze jest to latwa milosc big_grin Cheers.
                          • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:15
                            a twoja Najstarsza ma tam jakiego meza czy cos? :p i jak on z tym zyje? czy moze trafil swoj na swojego?

                            • bi_scotti Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 17:01
                              boogiecat napisała:

                              > a twoja Najstarsza ma tam jakiego meza czy cos? :p i jak on z tym zyje? czy moz
                              > e trafil swoj na swojego?
                              >

                              Cierpi & kocha big_grin Mieszkaja blisko Gatineau Park ncc-ccn.gc.ca/places/gatineau-park wiec ma gdzie uciekac gdy mu l'Amour dokuczy wink Hiking, running, cross-country skiing - jak sie wybiega, moze stawic czola nawet naszej Rodzinnej Perfekcjonistce tongue_out Przy czym on docenia jej OCD & good organizational skills - poznali sie jako volunteers w jednym biednym kraju, potem byli razem w kilku innych - pewne obsesje mojej corusi nie raz i nie dziesiec uratowaly ich z roznych sticky situations - perfekcjonzm ma swoje value, for sure smile Cheers.
                              • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:33
                                Ty jak mnie przywalisz tom Kanadom😀 nic tylko cierpiec z marnosci przy gatineau park, chocby na odleglosc
              • butch_cassidy Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 08:30
                O, to u mnie było bardzo silne, zawsze. To "nie" takie nie do przejścia. Na szczęście nie musiałam się zmuszać, bo zawsze pojawiała się inna opcja -bardziej lub mniej ekscytująca, ale przynajmniej nie powodująca aż tak wielkiego oporu. Może zawsze się pojawia?

                A ogólnie to uważam, sensem życia jest samo życie. Można całymi dniami patrzeć w chmury, można starać się czynić świat lepszym, przynajmniej na swoim poletku - co kto lubi.

                Poczucie zmarnowania życia wydaje mi się zdecydowanie subiektywne. Nie ma tak, żeby nigdy nie zrobić nic sensownego przez ileś tam lat, no po prostu tak się nie da. Kwestia optyki.

                Osobiście przeszłości nie rozpamiętuję, bo to i tak nic nie zmienia. Z wielu wyborów jeden dumna, w przypadku innych mogłabym się zastanawiać, co by było gdyby... Tylko po co?


    • 35wcieniu Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:16
      Nie. Dlaczego miałabym sobie nie poradzić? Nie jestem obłożnie chora więc lepiej czy gorzej ale sobie poradzę.
      Poczucia zmarnowanego życia też nie mam, życie jak życie. Myślę że takie odczucia są na szerszą skalę stosunkowo nowe, tzn. odkąd można się łatwo porównać do innych bo istnieją media przekazujące wiedzę o świecie.
      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:18
        Nie wiem czy to nowe. Chyba "zawsze" ludzie robili sobie bilansik w ktoryms momencie zycia (poki mieli co jest i gdzie spac) ktory jest osobisty, bez specjalnych porownan z insta szczesciarzami, ale nie calkowicie oderwany od swiata zewnetrznego.
        • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:31
          boogiecat napisała:

          > Chyba "zawsze" ludzie robili sobie bilansik w ktoryms mom
          > encie zycia

          My z mężem też sobie taki bilansik jakiś czas temu zrobiliśmy i w porównaniu choćby do życia naszych rodziców bo je znamy od, że tak powiem, podszewki wychodzi nam, mimo różnych przeciwieństw losu, bardzo na plus. Kwestia czasów, w jakich nam przyszło żyć, możliwości, w dzieciństwie i wczesnej młodości dla nas zupełnie niewyobrażalnych które nam się później otwarły, życzliwych ludzi których napotkaliśmy na naszej drodze życia i paru korzystnych zbiegów okoliczności oraz rozważnie wykorzystanych szans.Ale trudno też powiedzieć że nasi rodzice mieli zmarnowane życie. Po prostu dokonywali innych wyborów (różne priorytety) i mieli o wiele, wiele większe ograniczenia.
        • 35wcieniu Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:55
          Nic nie napisałam o insta. Napisałam o mediach. W sali świata możliwość zobaczenia jak żyją inni jest stosunkowo nowa. Chodzi mi o to że zanim pojawiły się media na szeroką skalę, ludzie w większości nie mieli specjalnego powodu porównywać się do innych, poza tym mieli małe możliwości żeby coś zmienić. Jak się chłop rodził we wsi, w której od pokoleń żyła jego rodzina, jak wszyscy kuzyni, ciotki i sąsiedzi żyli typowym dla tego obszaru życiem, to raczej nie rozkminial czy właściwie przeżywa swoje życie i czy mógłby osiągnąć więcej albo odnaleźć w sobie pasję i spełniać się na wielu płaszczyznach.
          Powszechność przekonania że człowiek powinien dążyć do jakiegoś niesamowitego samorozwoju i odkrywania siebie to dość nowa sprawa.
          • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:17
            Nie pisalas o insta ale sugerujesz jakies niesamowite pasje i realizowanie siebie. A przeciez, na moim przykladzie, moze chodzic o calkiem zwyczajne sprawy (byc moze zauwazone przy obserwacji innych ludzi, ale nie majace zwiazku z "wyscigiem szczurow" ani niesamowitym samorozwojem).
            • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:28
              Ależ Boogie, dziecięce marzenia i plany są na ogół kompletnie nierealne. Nie należy się do nich przywiązywać i brać ich na serio z dorosłości. Ja na przykład planowałam być woltyżerką, taką pędzącą na koniu wokół areny. Miałam też być archeologiem, najlepiej w Egipcie albo na Bliskim Wschodzie. Długo potem zamarzyłam sobie mieć czwórkę dzieci. Bogu dzięki nie zrealizowałam (ani nawet nie próbowałam) żadnego z tych marzeń.
            • 35wcieniu Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:38
              Nic nie sugeruję.
              Mówię że koncept wymagania od siebie jakiegoś bliżej nieokreślonego spełnienia, pełnego przeżywania życia, dobrego wykorzystywania go itd. jest dość świeży.
              Kiedyś odnośnik jakości życia był albo stricte użyteczny i ekonomiczny, albo definiowany religią.
              Krótko mówiąc mało kto miał okazję się zastanawiać czy mógłby wykorzystać swoje życie lepiej. Mógł być bardziej lub mniej pracowity, ale ostatecznie liczyło się czy daje radę wykarmić dzieci i czy w swoim mniemaniu pójdzie do nieba. Jakbyś spytała chłopa na wsi 100 lat temu czy nie sądzi że zmarnował życie to nie wiedziałby o co go pytasz. Pracuje jak kazdy w jego wsi, stara się wykarmić dzieci, modli się jak go nauczono, co tu zmarnowanego?
              Za zmarnowane życie uważano wtedy rzeczy typu: rozpił się i zamarzł pod płotem a rodzina przymiera glodem.
              Przeciętne życie było normalne, a nie zmarnowane, nikt tak o tym nie myślał.
              • waleria_bb Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 23:52
                Mówię że koncept wymagania od siebie jakiegoś bliżej nieokreślonego spełnienia, pełnego przeżywania życia, dobrego wykorzystywania go itd. jest dość świeży.
                Nie, to nie jest świeży koncept. Banał, ale ludzie różnie odbierają świat, mają różne zdolności poznawcze i skłonności do refleksji.
                • 35wcieniu Re: Zmarnowane zycie 04.10.24, 13:11
                  Banał, ale ludzie różnie odbierają świat, mają różne zdolności poznawcze i skłonności do refleksji.

                  Bo już mogą.
    • mamtrzykotyidwato5 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:17
      Nie, nie miałam i nie mam takiego odczucia, choć według ematkowych standardów pewnie powinnam, bo nawet bidetu nie mam i na dodatek wcale nie odczuwam potrzeby żeby go mieć.
      • homohominilupus Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:25
        A ja mam bidet!!!
        To mnie czyni ematką spełnioną.

        Jeśli chodzi o poczucie, o którym pisze boogie, nie, nie mam. Lubię swoje życie choć wiadomo, ze idealnie nie jest. Pewnie, że mogłam coś kiedyś zrobić inaczej, lepiej ale nie zrobiłam.

        Od jakiegoś czasu natomiast czuję, że gdybym miała nagle umrzeć to byłoby mi oczywiście szkoda życia ale jeśli miałabym ułamek sekundy na myślenie to uważałabym że nie zmarnowałam swojego życia. Żyje dobrze, spokojnie, wygodnie, choć pewnie nie wg ematkowych standardów, otoczona jestem fajnymi, serdecznymi ludźmi. Podróże, dobre jedzenie, trucizna w umiarkowanych dawkach... jest dobrze.
    • aghula Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:22
      Nigdy nie miałam poczucia,że zmarnowałam życie, pół życia czy ćwierć
    • la_mujer75 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:22
      Ja to od niektórych słyszę, że sobie życie zmarnowałam, że nie wykorzystałam swojego potencjału, etc.
      Ja tak nie uważam.
      Jest, jak jest. Pewno, że mogłoby być lepiej, ale staram się cieszyc każdym normalnym dniem.
      Bo zycie ogólnie jest ciezkie i w każdej chwili coś moze pojśc nie tak.
      Ja się nauczyłam doceniać to, co mam.
      Nachodzą mnie jedynie myśli, że tak szybko mi to życie ucieka...
      • homohominilupus Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:27
        la_mujer75 napisała:

        >ale staram się cieszyc każdym nor
        > malnym dniem.

        Ja też! To ważne, wciąż się tego uczę. Ale łatwiej odkąd odpuściłam pewne rzeczy.

        > Bo zycie ogólnie jest ciezkie i w każdej chwili coś moze pojśc nie tak.
        > Ja się nauczyłam doceniać to, co mam.
        > Nachodzą mnie jedynie myśli, że tak szybko mi to życie ucieka...
        >
        Tak i to jest strasznie smutne.
        • piataziuta Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:47
          Zdefiniujcie proszę, dla mnie, "normalne dni"! 🙏 big_grin
          • la_mujer75 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:53
            Takie, że nic się złego nie dzieje. Zwykła rutyna dnia codziennego. Może być nawet nudno, bo jak jest nudno, tzn, że nikt nie zachorował, nie trzeba jechac do szpitala, nie ma nagle dużego problemu do rozwiązania, etc. To takie dni bez większych problemów.
            Każdy zajęty swoimi obowiązkami, ale bez dodatkowych wyzwań. No, a jak w perspektywie jest jeszcze cos miłego (np. w weekend ma się zaplanowane fajne wyjście/spotkanie/wyjazd) to już bajka.
            • piataziuta Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:39
              la_mujer75 napisała:

              > Takie, że nic się złego nie dzieje. Zwykła rutyna dnia codziennego.

              Potrzebuję do tego jeszcze ram czasowych. Bo jeśli spotkała nas katastrofa życiowa/wypadek/zmiana życia o 180 stopni, to kiedy od tego zdarzenia jest "normalny dzień"? :p
              Czy jeśli, hipotetycznie, mam sześćdziesiąty dzień na bezrobociu po spektakularnym zwolnieniu/rehabilitacji powypadkowej/po wybuchu wojny w rodzinnym kraju/od diagnozy X, po pięćdziesięciu dziewięciu podobnych dniach, to czy to jest już "normalny" dzień? W końcu nic się nie dzieje. :p


              • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:51
                piataziuta napisała:

                > Potrzebuję do tego jeszcze ram czasowych. Bo jeśli spotkała nas katastrofa życi
                > owa/wypadek/zmiana życia o 180 stopni, to kiedy od tego zdarzenia jest "normaln
                > y dzień"? :p

                Jak dla mnie to od momentu kiedy zaakceptujesz to co Ci się przydarzyło, przestaniesz rozpamiętywać i kompulsywnie wracać do tragicznych zdarzeń z przeszłości i ruszysz mentalnie do przodu.
                Czyli dla jednego po kilku miesiącach, lub latach, dla innego po tygodniu, a dla jeszcze innego - nigdy.


          • homohominilupus Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:55
            Zwykły, szary dzień bez fajerwerków.

            Codzienna rutyna.
          • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:36
            Dla mnie normalny dzień jest gdy budzisz się rano, patrzysz w okno i myślisz z uśmiechem ciekawe co mi dobrego ten dzień przyniesie. I przynosi różne drobne radości oraz sympatycznych ludzi choćby spotykanych przypadkowo. Trochę wysiłku, trochę codziennych obowiązków które udało się wypełnić, żadnej niemiłej niespodzianki.
            • piataziuta Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:40
              Ok, dzięki. wink
    • pffpffpff Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:34
      youtu.be/-6VKNC8jgDY?si=W7Z0wW5t6bdWO8Wh

      I do przodu 💪
    • bi_scotti Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:36
      Wszystko to marnosc nad marnosciami wink
      Anyway, poczucia zmarnowanego zycia (juz!) nie miewam, raczej marnowanego/zmarnowanego (czasem) czasu ale i to z wiekiem potrafie sobie jakos retionalize big_grin Z tym, ze ja mam za soba koszmarnych kilka miesiecy w Paryzu gdy bylam mloda, pokonana & wydawalo mi sie, ze nastapil koniec swiata - total black hole uncertain Wiec gdy zaczynam miec poczucie, ze jak wyzej - marnosc nad marnosciami - sama sobie funduje kopa w 4 litery pod haslem "remember Paris?" & magic works - po tylu juz latach wciaz dziala na mnie jak zimny prysznic & wraca skruszona joie de vivre smile No i jest wnucze - seriously, odkad jest, to kto by tam myslal o zmarnowanym zyciu? wink Cheers.
      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:28
        Co to wnucze wogole zmienia?🤔😬
        • bi_scotti Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:35
          big_grin
          Idziesz sobie lasem, jest OK ale bez wzlotow az nagle trafiasz na amazing polanke, na ktorej rosna the best ever maliny czy jagody. Jest miekka trawa, sloneczko przebija przez galezie & czujesz je na calej sobie ale nie pali tylko tak czule, delikatnie Cie grzeje, siadasz sobie na trawie & masz te jagody/maliny just for you - przymykasz oczy z ukontentowania, life is beautiful smile
          To tak mniej wiecej jest gdy jest to wnucze, eh big_grin Albo i lepiej ... Nic nie jest zmarnowane smile Cheers.
        • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:41
          Wnuczę daje poczucie ciągłości rodu, radość z obcowania z nim i naukę (tak, tak) wyciąganą z rozmów oraz ulgę gdy po wspólnie spędzonym czasie oddajesz je w ręce rodziców i spokojnie możesz zakopać się pod kocyk z wątków obok smile
          • bi_scotti Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:51
            Wnucze sie ma gdy sie jest juz hmmm ... mature/starszym wink Inne spojrzenie na zycie w ogole, na czas dany na obserwacje przemian baby w coraz bardziej samodzielnego czlowieka, inny rodzaj ciekawosci & radosci z tego, ze mozna obserwowac & czekac na ten moment, w ktorym bedzie coraz wyrazniej widac "who are you". Wobec dzieci (przy wszystkich radosciach bycia mama/tata) ma sie obowiazek "wychowania ich na ludzi" (more-or-less tongue_out), wnucze to czysta radosc patrzenia jak rosnie czlowiek - totally different experience/joy! A w druga strone - super fun odkrywania, ze w tym kolejnym pokoleniu sa jakies fossils po moich dziadkach, po tesciach, po Cioci Jance, po ... whoever - sooo cool. I poniewaz patrzymy juz z wiekszym dystansem (again - bycie mature wink), te odkrycia sa more profound & daja faktyczne poczucie trwania, bo jest szansa, ze w jakims moim kiedys pra-pra-wnuczeciu cos z tej tu Bi_scotti sie odrodzi wink For better or worse tongue_out Drzyjcie przyszle pokolenia! big_grin Cheers.
    • alpepe Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:41
      Wczoraj akurat w czasie spaceru z psem się zastanawiałam, czy faktycznie osiągnęłam sukces, czy tylko w swoich oczach, bo jestem zajebiście (wiem, niektóre tu nie lubią tego słowa) z siebie zadowolona. Dzieci, check, sukces finansowy w swoich oczach, check, fajny człowiek do kochania i dzielenia życia, check, zdrowie, no, mogłoby być lepiej, check. A, i praca nad sobą i zdolność do autorefleksji i elastyczność życiowa, check.
      • la_mujer75 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:44
        Ja bym była mega z siebie zadowolona na Twoim miejscu.
      • homohominilupus Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:57
        A, dorzucam zdolność do autorefleksji, check.
        Faktycznie nie każdemu jest ona dana.
        • misiamama Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:58
          😀
          • znowu.to.samo Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 21:40
            XD
    • simply_z Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:42
      Zycie jest ciezkie, jakby tak sie zastanowic, naprawde nie ma sensu biczowac sie czyms, na co juz nie mamy wplywu, bo czasu i tak nie cofniemy. Wazne jest tu i teraz.
      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:30
        Ale nie chodzi o samobiczowanie, carpe sriem mam ogarniete, tylko jest ono uposledzone i zastanawiam sie czy sie meczyc ulepszaniem, czy juz owinac sie w calun.
        • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:39
          boogiecat napisała:

          > carpe sriem mam ogarniete,

          I o to chodzi o to carpe SRIEM!
        • simply_z Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 17:26
          Aaa w tym sensie. Narazie bym odpuscila, rob tylko to co naprawde wydaje ci sie warte wysilku, o tej porze to normalna, ze siada nam energia, zaczynamy zastanawiac sie nad zyciem, celami itd. Samo przyjdzie, odpoczywaj, relaksuj sie.
          • znowu.to.samo Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 22:15
            Ja zaczęłam się porządnie ulepszać od trzydziestki, tzn sport kilka razy w tyg, botoks, kompleksowe dbanie o skórę
            A teraz jestem na życiowym zakręcie mniej mi się chce ulepszać, jakoś straciłam chęci i zapał sad
            • primula.alpicola Re: Zmarnowane zycie 08.10.24, 14:24
              znowu.to.samo napisała:


              > A teraz jestem na życiowym zakręcie mniej mi się chce ulepszać, jakoś straciłam
              > chęci i zapał sad
              >
              Przykre🙄
              Życzę wyjścia na prostą.
    • piataziuta Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:44
      > Czy, ogolnie i patrzac z zewnatrz bardzo dobrze radzac sobie w zyciu, macie/mia
      > lyscie (czasem) poczucie, ze sobie na przyszlosc zupelnie nie poradzicie oraz z
      > e kompletnie zmarnowalyscie zycie czy tam pol zycia?

      Tak.

      > I zastanawiam sie na ile to poczucie jest miarodajne 🤔

      Na dwa gile.
      Zdaję sobie zwykle sprawę, że przemawiają przeze mnie nerwicowe skłonności, głęboko zakorzenione w dzieciństwie kompleksy, nadmierna samokrytyka i nadmierne wymagania w stosunku do siebie.
      Zdaję sobie sprawę, a i tak się często nie daję rady od tego poczucia oderwać.

      Oczywiście, mogłam kilka rzeczy wybrać w życiu inaczej, ale wybrałam tak jak umiałam w danej chwili i na szczęście nie mam skłonności do samoobwiniania siebie wstecz (jeszcze tego by brakowało).

      > Czy da sie jakos obiektywnie to okreslic?

      Możliwe.
      Jeśli się sklonujesz w wersję pozbawioną emocji i postawisz obok. :p
      Ale i tak nie wiadomo, czy nie zmienią przez to całe bazy danych. Może kiedyś ktoś zaprogramuje taki program SI, to się dowiemy.
      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:27
        Nieee tam, nie chodzi o samoobwinianie tylko stwierdzenie faktu😜

        Ja tak calkiem na zimno, nawet nie jest mi jakos smutno z tego powodu, a bardziej jestem zaskoczona.
        • piataziuta Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:31
          "Na zimno, nie jest ci smutno, ale jesteś zaskoczona"- to rozumiem.
          Tylko mało mi się spina z "poczuciem, ze sobie na przyszlosc zupelnie nie poradzisz i zmarnowałaś pół życia"

          Wybrałaś A, bo wierzyłaś, że jest ok/nie miałaś wtedy wiedzy że ci nie posłuży/nic dobrego nie przyniesie/że B jest lepszą opcją.
          Teraz tę wiedzę masz, więc masz automatycznie narzędzie, żeby więcej takiego błędu nie popełnić w przyszłości.

          W rozumianej przeze mnie opcji: na zimno/bez smutku/tylko ze zdziwieniem, jesteś w zasadzie na plusie, bo doświadczenie.

          W tej drugiej jest dla mnie strach i deprecjonowanie swoich możliwości w przyszłości = samoudręczanie = to słabość z którą się po prostu walczy/leczy.

          No chyba, że na samo doświadczenie patrzysz na zimno, ale wypchnęło cię na tak nieznane wody, że strach jest nieunikniony. 🤔
          Wtedy pozostaje FB i opcja "to skomplikowane".
          • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:44
            piataziuta napisała:

            > No chyba, że na samo doświadczenie patrzysz na zimno, ale wypchnęło cię na tak
            > nieznane wody, że strach jest nieunikniony. 🤔

            To prawie to! Niedokladnie sie wyrazilam z tym "nieporadze sobie", chodzi nie o strach a o zwatpienie.
            • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:52
              boogiecat napisała:

              >Niedokladnie sie wyrazilam z tym "nieporadze sobie", chodzi nie o
              > strach a o zwatpienie.

              Zwątpienie jest częścią życia. Możesz mu ulec i zamartwiać się, albo starać się je przezwyciężyć, zakładając dla własnego zdrowia psychicznego że "najwyżej się nie uda". Ale wtedy będziesz miała satysfakcję że przynajmniej spróbowałaś.
            • malgosiagosia Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 22:20
              boogiecat napisała:

              > To prawie to! Niedokladnie sie wyrazilam z tym "nieporadze sobie", chodzi nie o
              > strach a o zwatpienie.


              Ja mam taktyke przygarniania niechcianych, zaskakujacych, czy bolesnych uczuc. Akceptuje to co czuje, nie odpycham. Przygladam sie i wczuwam. To boli, ale akceptacja pomaga wyplynac na szersze wody. Te szersze wody, to moze byc tylko glebszy oddech i blady usmiech, ale pomaga. I wtedy przychodza mysli i pomysly do glowy. Bardzo lubie ten moment.
    • chatgris01 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:45
      Nie, nigdy.
      Ogólnie wszystko poszło tak jak marzyłam i planowałam. I choć zdarza się pomyśleć, że przy innych decyzjach (choćby wyboru miasta studiów) coś byłoby inne, to jest to kwestia alternatywnych rzeczywistości, a nie zmarnowania życia.
    • bona.sforza Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:47
      Hmm, patrząc z zewnątrz życia nie zmarnowałam, coś tam osiągnęłam (niekoniecznie w sferze materialnej 😉).
      Od środka: zawsze mogłabym inaczej pokierować swoim życiem, pewne ścieżki są już dla mnie zamknięte.
      Więc moim zdaniem nie da się tak jednoznacznie stwierdzić, to jest wyjątkowo subiektywne.
    • bajeczka38 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:48
      A ja tak. W sensie, że mam poczucie, że jeszcze tak na dobre nie wystartowałam. Możliwe, że to poczucie "zmarnowania" wynika też z poczucia "zakopania" czy też niewykorzystania swoich talentów. No i też trochę z nietrafionej inwestycji rodzinno-uczuciowej.
      Życie codzienne odbywa się, działa, ale mam niedosyt, że o coś więcej mi chodziło.
    • turzyca Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:50
      Był taki Grek, który powiedział "miarą wszystkich rzeczy jest człowiek", a ja to trawestuję "miarą wszystkich rzeczy mojego życia jestem ja". To ja oceniam, czy moje życie jest udane, czy nie zmarnowałam go. Żadna zewnętrzna miara nie ma sensu.
      Co komu po domu z ogródkiem, jeśli nie cierpi myślenia o ogrodzie, a kocha kawiarniany gwar i poranną kawę przygotowaną przez baristę?
      Co komu po Porsche, jeśli nie lubi jeździć "szybko i dynamicznie ale bezpiecznie"?
      Co komu po żaglówce, jeśli mieszka w górach?
      I tak dalej.
      Nie każdy potencjał trzeba wykorzystywać, nie każdą szansę zrealizować, nie każde hobby przekształcać w metodę zarabiania pieniędzy. Życie to nie wyścig, to rzeka, która meandruje.
    • aagnes Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 13:54
      "Na pewno czułeś kiedyś wielki strach
      Że oto mija twój najlepszy czas
      Bezradność zniosła Cię na drugi plan
      Czekanie sprawia, że gorzknieje cała słodycz w nas"

      obecnie ten tekst najlepiej oddaje to co czuje na półmetku życia.
      uwazam, ze zycie zmarnowałam, nie wykorzystalam potencjalu, niepotrzebnie sluchalam innych, dalam innym skakac sobie po glowie, ciagle balam sie wszystkiego + chłosta zafundowana przez zycia - ot tak i teraz mam efekty. Tak, uwazam, ze zmarnowałam najlepsze lata zycia. zdecydowanie.
      • la_mujer75 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:01
        Ktos mi ostatnio powiedział, że nie ma sensu rozdrapywać starych ran i biczowac się ciagle za swoje błędy. I za zmarnowane szanse, etc.
        Nawet mi się to spodobało. Trzeba pozwolić takiej "ranie" się zagoić. Może i zostanie po tym blizna, ale przynajmniej się zagoi. A każda blizna z czasem blednie i staje się mniej widoczna. A wtedy ani nie boli, ani nie przeszkadza- można ruszyć dalej.
      • alpepe Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:19
        No dobrze, ale co? A czy dziś nie może być ten dzień, żeby zacząć żyć inaczej?
    • lella_two Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:10
      Nie, chyba nigdy tak nie miałam, chociaż może powinnam😎 Nie radzę sobie w życiu jakoś nadzwyczajnie, ale i tak zdumiewajaco dobrze, jak na wkład trudów i wyrzeczeń. Żyję od lat w sposób, który w zasadzie uniemożliwia mi ewentualne próby porównywania się z innymi- może właśnie to jest źródłem mojego dobrego samopoczucia.
    • nellamari Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:33
      Wręcz odwrotnie. Rzeczywistość zdecydowanie przeskoczyła moje dziecięce plany na przyszłość, co niezmiennie mnie dziwi przy mojej organicznej wręcz niechęci do poświęceń, ciężkiej pracy i jakiejkolwiek walki o upgrade.
      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:49
        😀 chcialabym wiedziec wiecej o tych dzieciecych planach na przyszlosc
        • nellamari Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 22:59
          Widziałam siebie jako polonistkę, z dwójką dzieci, w niezbyt szczęśliwym małżeństwie, utopioną w powikłaniach rodzinnych i w małym, dwupokojowym mieszkaniu.

          Więcej news jak ściągniesz Taje na kawę koło Bastylii, możesz nam pojęczeć jak chcesz, między jednym łykiem a drugim wink
          • taje Re: Zmarnowane zycie 04.10.24, 17:08
            Ja jestem chętna smile
            • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 23:13
              taje napisała:

              > Ja jestem chętna smile
              >

              Oooooo!
              A kiedy bys mogla?
              Ja jestem w Paryzu w we 16 listopada.
              • nellamari Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 06:55
                O nie, w ten WE zabieram bombelki do Grecji, chociaż Taje rekomendowała mi Kanary. Listopad ?
                • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 11:07
                  nellamari napisała:

                  > O nie, w ten WE zabieram bombelki do Grecji, chociaż Taje rekomendowała mi Kan
                  > ary. Listopad ?


                  Juz nie wiem czy dobrze napisalam: jestem w Paryzu 16-17 listopada, a nastepnie 11-12 stycznia oraz 28-29 czerwca. To planing z roboty.
                  Ale moge tez sie stawic tak sobie za wlasne pinionce.

                  Taje musi sie wypowiedziec.
                  • nellamari Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 12:38
                    Rany’ to ja miałam zaćmienie ! 16 listopada yes smile Taje ?
                    • taje Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 15:49
                      Tylko 16, czy niedziela 17 też wchodzi w grę?
                      • gris_gris Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 16:51
                        taje napisała:

                        > Tylko 16, czy niedziela 17 też wchodzi w grę?
                        >


                        Taje, wybacz, że się tu wcinam, ale tu Cię znalazłam - wysłałam Ci priv!

                        • taje Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 21:33
                          gris_gris napisała:

                          > taje napisała:
                          >
                          > > Tylko 16, czy niedziela 17 też wchodzi w grę?
                          > >
                          >
                          >
                          > Taje, wybacz, że się tu wcinam, ale tu Cię znalazłam - wysłałam Ci priv!
                          >

                          Odpowiedziałam (niestety nic się nie załączyło sad )
                          • gris_gris Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 22:00
                            taje napisała:

                            > gris_gris napisała:
                            >
                            > > taje napisała:
                            > >
                            > > > Tylko 16, czy niedziela 17 też wchodzi w grę?
                            > > >
                            > >
                            > >
                            > > Taje, wybacz, że się tu wcinam, ale tu Cię znalazłam - wysłałam Ci priv!
                            > >
                            >
                            > Odpowiedziałam (niestety nic się nie załączyło sad )
                            >

                            Już poprawiłam!
                            • taje Gris_gris 08.10.24, 13:12
                              Odpowiedziałam
                      • nellamari Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 19:37
                        Niedziela też, pewnie smile
                        • taje Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 20:41
                          Jeśli niedziela też wchodzi w grę to na pewno mogę być w ten WE - czyli jak dla mnie sobota 16.11 po południu (pewnie najwcześniej mogę się stawić gdzieś w mieście w sobotę po 15:00 bo pierwszy sensowny pociąg z Lux przejeżdża do Paryża ok południa i chciałabym wcześniej zameldować się w hotelu, do potwierdzenia) albo jeszcze lepiej niedziela 17.11 do wczesnego popołudnia. Pytanie czy Boogie może się spotkać w niedz. 17.11 przed południem/ok. południa?

                          Może przeniesiemy się na priv? Używam gazetowej.
                          • nellamari Re: Zmarnowane zycie 07.10.24, 07:08
                            Ok, piszę na priv, bo ten 17 nadal niepewny.
                          • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 07.10.24, 16:24
                            Taje, po konsultacji whatsuppowej z Nella, wysylam ci mejla na gazetowa smile

                            mam nadzieje, ze moje zycie nie bedzie juz takie zmarnowane 16 listopada big_grin
                            • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 07.10.24, 17:08
                              napisalam!

                              i przy okazji do jeszcze jednej fajnej forumki, ale nie moge powiedziec ktorej (chyba jeszcze czyta, wiec sie rozpozna)
    • snakelilith Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 14:43
      To zależy, jakie kryteria biorę pod uwagą. Co zmarnowałam, to na pewno potencjał finansowy. Jak wiadomo, na pierwszy milion czeka się najdłużej, więc gdybym, a właściwie gdybyśmy, bo to nasze wspólne pieniądze z mężem, wcześniej zaczęli inwestować w akcje i ktoś wcześniej pokazałby nam jak to się robi, to bylibyśmy już bardzo bogaci. A tak wszystko się opóźnia i pełną niezależność finansową uzyskamy w wieku, w którym być może nie będzie nam się chciało z tego korzystać, bo z upływającym czasem potrzebuję do szczęścia coraz mniej dóbr materialnych. Ale może kupimy sobie za to święty spokój.
      Na pewno nie zmarnowałam resortu prywatnego. Wybór mojego męża był najlepszą decyzją mojego życia. Tutaj mam duże szczęście, bo ze związkami różnie bywa. Z ulgą oddycham też, że nie mam dzieci. Trochę się martwię, co się stanie, gdy jedno z nas zostanie same, ale raczej mam przed oczami wielotygodniowe rozkładanie ciała na kanapie, niż uczucie, że nikt mi nie poda szklanki wody. Na to trzeba się też jakoś przygotować. W wielopokoleniowej rodzinie nie ma się może takich dylematów dotyczących końca.
      A reszta to bilans zysków i strat, które nie mają aż takiego znaczenia, tak się stało i jest dobrze. Nie należę do ludzi płaczących, że wybrali rozsądnie studia prawnicze, a tak naprawdę marzyli o karierze tancerki.
      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:07
        Hmmm ja finansowo stoje bardzo dobrze, za to meza wybralam srednio jakby nie patrzec. A Bombelka jakos mi nie sluzy do wizji szklanki wody, a bardziej do wizji "cale zycie sie bede martwila"😜
        • snakelilith Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:26
          boogiecat napisała:

          > Hmmm ja finansowo stoje bardzo dobrze, za to meza wybralam srednio jakby nie pa
          > trzec. A Bombelka jakos mi nie sluzy do wizji szklanki wody, a bardziej do wizj
          > i "cale zycie sie bede martwila"😜

          Kiedy piszę o niezależności finansowej, to mam na myśli majątek pozwalający do wygodnego życia bez pracy i świadczeń typu emerytura. To wykracza trochę poza normalną sytuację i jest raczej mile wiedzianą opcją, a nie czymś, co jest koniecznie potrzebne. I nie jest powiedziane, że taki komfort uzyskamy, ale żałuję trochę, że zaczęliśmy inwestować trochę za późno. Robiliśmy w tym roku urlop w miejscu gdzie przebywa sporo naprawdę bardzo zamożnych ludzi i człowiek się pyta, jak by to było, gdyby się do nich należało. wink
          Z mężem nie pomogę, bo tu miałam po prostu szczęście. Jeżeli chodzi o dzieci, to właśnie jestem zadowolona, że ominęła mnie ta cała odpowiedzialność i zmartwienia. Szklankę wody ogarnę, tylko te rozłożone na kanapie zwłoki trochę mnie irytują. wink
          • alpepe Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:44
            Bactodes dla sprzątającego i po sprawie.
          • sylwiastka Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 10:41
            Na lek przed rozkladem na kanapie najlepiej pomoga wiezi sasiedzkie. Wiec nie wyprowadzaj sie w glusze.
            Pieniadze tez pomoga w zachowaniu spokoju. Na pewno beda jakies technologie zawiadamiajace o omdleniu/smierci i nawet gosposia/opiekunka, ktora moze przychodzic do domu.
            • nellamari Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 06:58
              Snejki już pisała, że ma fajnego sąsiada piętro niżej wink
        • piataziuta Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:07
          boogiecat napisała:

          > Hmmm ja finansowo stoje bardzo dobrze, za to meza wybralam srednio jakby nie pa
          > trzec.
          >A Bombelka jakos mi nie sluzy do wizji szklanki wody, a bardziej do wizj
          > i "cale zycie sie bede martwila"😜

          Ale to finito związkowe, czy rozbój o bąbelkę?
          Bo jeśli to drugie, to jesteście tak różni, że młoda ma świetne warunki wyjściowe i na pewno, od dawna myśli samodzielnie i mądrze. Gorzej by dla niej było, gdybyście byli super zgodni i wpierali jej "tylko jedną słuszną wersję".

          • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 18:45
            Bombelka ma sie dobrze, ty ja "czujesz" jak trzeba.
            I nawet nie finito zwiazkowe, bo coz ja staremu moge zarzucic? Oczywiscie wszystko i nic, jak wiesz i nic sie nie zmienilo oprocz mnie.
            Najchetniej pozylabym sama, po swojemu, ale to jakas fanaberia. Czy nie?
            W pracy tez mam przekonanie po raz pierwszy w zyciu, ze bedzie po mojemu.
            • piataziuta Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 19:32
              >Najchetniej pozylabym sama, po swojemu, ale to jakas fanaberia. Czy nie?


              Gdybym była pewna, że chcę pożyć sama, po swojemu, to tym to zrobiła. Życie jest jedno, dość krótkie. A i moment dobry, bo bąbelka prawie dorosła.
              Ale musiałabym być pewna tak przynajmniej w 80% (może nawet 85% - 20 lat w związku to nie byle co tongue_out). Jeśli by było mniej, to jeszcze bym podrążyła - żeby się upewnić. Wtedy zaczęłabym, od urlopu w pojedynkę.
              • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 20:19
                Ta formula wydaje sie byc tak skomplikowana, ze zrozumialym jest ze ludzie sobie odpuszczaja😀
                • piataziuta Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 10:01
                  No ja wyrosłam ze skłonności do podejmowania ryzyka (jeśli je kiedykolwiek miałam). Nie lubię ryzyka. Nawet pływam jak piz.... ślimak, jak mi się coś na wodzie nie spodoba. Jestem team #kontrola.

                  Niemniej, kojarzę jakie to jest uczucie: chęć zaryzykowania zmiany i bardzo podziwiam odważnych, co się podejmują rewolucji. Jednak warunkiem jest, moim zdaniem, potrafić nie żałować, jeśli rewolucja się nie powiedzie.
                  suspicious
            • z_lasu Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 10:15
              A, to o to chodzi. To nie musisz się przecież od razu rozstawać. Ale rozumiem, że pewne potrzeby mogą być bardzo trudne do zrealizowania. Cóż, spróbuj wyszarpać ile się da i wtedy ponownie oszacuj korzyści i koszty.
            • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 04.10.24, 18:01
              boogiecat napisała:

              > Najchetniej pozylabym sama, po swojemu, ale to jakas fanaberia. Czy nie?

              Oczywiście, że nie fanaberia. Dlaczego do swoich potrzeb tak podchodzisz? Realizuj je. Najpierw gdzieś wyjedź całkiem sama choćby na dłuższy weekend, a lepiej dwa tygodnie. Pobądź ze sobą, rób to co chcesz i nie rób tego na co nie masz ochoty. Zobaczysz czy to jest to o czym marzyłaś. Może zatęsknisz, może się zmęczysz, a może odetchniesz, kto wie? Może wystarczyłoby takie fugi powtarzać regularnie?
              • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 23:10
                aqua48 napisała:

                > boogiecat napisała:
                >
                > > Najchetniej pozylabym sama, po swojemu, ale to jakas fanaberia. Czy nie?
                >
                > Oczywiście, że nie fanaberia. Dlaczego do swoich potrzeb tak podchodzisz? Reali
                > zuj je. Najpierw gdzieś wyjedź całkiem sama choćby na dłuższy weekend, a lepiej
                > dwa tygodnie. Pobądź ze sobą, rób to co chcesz i nie rób tego na co nie masz o
                > choty. Zobaczysz czy to jest to o czym marzyłaś. Może zatęsknisz, może się zmęc
                > zysz, a może odetchniesz, kto wie? Może wystarczyłoby takie fugi powtarzać regu
                > larnie?

                Marze o tym, ale tez dlugie samotnosci mi nie sluza.

                Czesto u siebie w domu nie czuje sie swobodnie, bo mam wrazenie ze jestem negatywnie oceniana albo raczej "hamowana" ciaglym sceptycyzmem.
                • malgosiagosia Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 23:36
                  boogiecat napisała:

                  mam wrazenie ze jestem negat
                  > ywnie oceniana albo raczej "hamowana" ciaglym sceptycyzmem.

                  A ten sceptycyzmi czego dotyczy?
                  • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 23:42
                    Mojego zachowania, pomyslow, rytmu, decyzji, wyborow
                    • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 23:44
                      Oraz opinii
                    • malgosiagosia Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 23:53
                      boogiecat napisała:

                      > Mojego zachowania, pomyslow, rytmu, decyzji, wyborow

                      I co? Godzilas sie na to caly czas?
                      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 23:55
                        A skad
                        • malgosiagosia Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 00:04
                          To co sie zmirnilo?
                          • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 00:08
                            Zrozumialam, ze mozna inaczej. Tak mi sie wydaje.
                            I nie chce mi sie juz walczyc o swoje, ilez mozna.
                            • malgosiagosia Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 00:13
                              boogiecat napisała:

                              > Zrozumialam, ze mozna inaczej. Tak mi sie wydaje.
                              > I nie chce mi sie juz walczyc o swoje, ilez mozna.

                              Ten sceptycyzm byl caly czas, a terza zrozumials, ze moze byc inaczej?
                              Nie warto walczyc, ale warto zmieniac. I czasem jest to bardzo proste.
                              • malgosiagosia Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 00:34
                                Jesli jestes fajnym, uczciwym, wrazliwym czlowiekiem, a mysle, ze tak jest, to przede wszystkim nie powinnas miec poczucia winy. Ja bym zawalczyla.
                                • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 10:59
                                  malgosiagosia napisała:

                                  > Jesli jestes fajnym, uczciwym, wrazliwym czlowiekiem, a mysle, ze tak jest, to
                                  > przede wszystkim nie powinnas miec poczucia winy.

                                  Dzieki ale ja mam poczucie marnacji, nie winy.
                                  I to poczucie uderza dokladnie w to jakim jestem czlowiekiem.
                                  Odnoga poszla w zwiazkowe sprawy, bo zawsze to milo miec winnego pod reka, ale tak naprawde to tylko skladowa tego poczucia.
                              • malgosiagosia Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 01:09
                                malgosiagosia napisała:

                                > Nie warto walczyc, ale warto zmieniac. I czasem jest to bardzo proste.

                                Napisalam, ze nie warto walczyc, bo myslalam, ze chodzi o jakies pierdoly, ale tu chodzi o ciebie, wiec owszem, warto.
                            • primula.alpicola Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 15:03
                              boogiecat napisała:

                              > Zrozumialam, ze mozna inaczej. Tak mi sie wydaje.
                              > I nie chce mi sie juz walczyc o swoje, ilez mozna.


                              Nie zmienisz go.
                    • snakelilith Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 00:49
                      boogiecat napisała:

                      > Mojego zachowania, pomyslow, rytmu, decyzji, wyborow

                      To niedobrze, bo to hamuje, ogranicza, nie pozwala być sobą i długoterminowo frustruje. Ja mam szczęście, bo mam partnera, który toleruje mnie taką jaką jestem. Coś jak u Bridget Jones. Ale to związane jest z tym, że mój mąż też nie jest standardowy i czasem trudny. On zadaje sobie z tego sprawę, dlatego tolerancja jest podstawą naszego związku. Jeżeli po latach tego nie ma, to relacja chyba nie ma większego sensu. Miłość, seksualne przyciąganie to czasem za mało by, związek funkcjonował. Jesteś jeszcze młoda, więc lepiej makabryczny koniec, niż makabra bez końca. Za kilka lat możesz nie mieć już tej odwagi.
                      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 12:13
                        snakelilith napisała:

                        > To niedobrze, bo to hamuje, ogranicza, nie pozwala być sobą i długoterminowo f
                        > rustruje. Ja mam szczęście, bo mam partnera, który toleruje mnie taką jaką jest
                        > em. Coś jak u Bridget Jones. Ale to związane jest z tym, że mój mąż też nie jes
                        > t standardowy i czasem trudny. On zadaje sobie z tego sprawę, dlatego tolerancj
                        > a jest podstawą naszego związku.

                        No tak, tolerancja i rownowaga.
                        Z drugiej strony nalezy doceniac to co sie ma.
                        A z trzeciej mierzyc sily na zamiary.

                        Ja stoje przed ewentualna decyzja- zyc samemu i po swojemu ale z wielka doza nieznanego i moze niebezpiecznego, czy zyc we dwojke ze wsparciem w trudnych chwilach ale drogo placonym frustracja ograniczenia.

                        Kurcze, zupelnie nie tak to sobie poczatkowo wyobrazalam, a to przeciez dylemat stary jak swiat.
                        Naprawde zazdroszcze szczesciarzom niemajacym takich rozterek.
                        • nellamari Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 12:39
                          Lepsze jest wrogiem dobrego.
                          • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 12:48
                            Mais le pire est l'ami de l'excès 🤔
                            • nellamari Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 12:52
                              Quand je me regarde, je me désole ; quand je me compare, je me console

                              😘
                              • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 14:52
                                nellamari napisała:

                                > Quand je me regarde, je me désole ; quand je me compare, je me console
                                >
                                > 😘

                                Dziewczyny, jakze mi milo ze mnie lubicie i rozumiecie. Nie macie pojecia. Wciaz mnie cieszy wiadomy cytat z Januszka, ze ematka jest...ekhem, mialam nie cytowac.

                                Wogole to ciekawym jest, ze te rozne meczybulstwa sa uniwersalnym ludzkim doswiadczeniem i to nie nowym, wiec niby wiadomo o co w tym wszystkim chodzi, a i tak kazdy musi przeniesc swoj krzyz.

                                Zapisuje ten watek w niezmarnowanym lifetajmie z wami.
                • piataziuta Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 10:29
                  "Czesto u siebie w domu nie czuje sie swobodnie, bo mam wrazenie ze jestem negatywnie oceniana albo raczej "hamowana" ciaglym sceptycyzmem."

                  Znowu podchwytliwe!

                  Bo czy sceptycyzm jest ukierunkowany personalnie na ciebie?

                  Czy dotyczy wszystkich i wszystkiego po równo, bez personalnych konotacji, a wynika po prostu z charakteru?

                  Pierwszy przypadek to opcja, na dłuższą metę, absolutnie nie do przyjęcia. Ewakuowała bym się czym prędzej.

                  A druga to zwykłe zmęczenie materiału z twojej strony, gdzie facet nie ma na to zbyt wiele wpływu, bo musiałby zmienić swój charakter. Tu zamiast "sceptycyzmu" można by wpisać inne, randomowe cechy, które po pewnym czasie w związku zaczynają wk...rwiać.
                  Wtedy warto postawić sobie pytanie, czy jak zostawisz sceptyka, a potem se weźmiesz, powiedzmy, entuzjastę (nie wyobrażam sobie, że możesz być długo sama), to czy potem ten hipotetyczny entuzjazm nie stanie się tym, czym był wcześniej sceptycyzm.

                  Niczego oczywiście nie trzeba znosić - zwłaszcza jeśli nie ma na szali czegoś co by rekompensowało tę "wadę". Życie ma się jedno.

                  • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 10:51
                    Mysle, ze jest "pol na pol". Inaczej byloby zbyt latwo.

                    Ze zwiazkami mozna tak w kolo Macieju, drugi czlowiek wnosi i zabiera; daleko mi od szukania zielenszej trawy i tak szczerze mowiac to mysle, ze jakby co to owszem zostalabym sama.

                    Ps zawsze sie cos znosi (oprocz szczesciarzy) bo takie jest zycie, ja zwyczajnie nie potrafie ustalic proporcji, stad moje (przyznaje niezbyt madre) poszukiwania kryteriow
                    • piataziuta Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 11:03
                      Jak jest pół na pół - czyli pół bardzo złego+pół niedobrego, to ja chyba już nie mam pytań, tylko głosuję za zaryzykowaniem nowej sytuacji (jeśli by jakieś głosowanie było :p).
                    • aqua48 Re: Zmarnowane zycie 08.10.24, 14:54
                      Powiem tak - mój związek też przechodził rozmaite fazy. Oboje z mężem nie mamy najłatwiejszych charakterów. I kilka razy byliśmy bliscy rozstania. ALE myślę że oboje w pewnym momencie postawiliśmy na to co nas łączy i to zaprocentowało na ekhm (bo ematka przecież wiecznie młoda) starość w której się wzajemnie wspieramy i staramy korzystać z radości życia a przeciwieństwa pokonywać wespół w zespół. I o dziwo chyba nigdy nie miałam aż tyle (bo generalnie miałam zawsze i wsparcie i niekiedy ostrą krytykę) i wsparcia i podziwu od mojego męża co teraz. Bardzo to doceniam i staram się odwzajemnić. Ale też jestem pewna że bez tego wsparcia kiedyś i teraz, po prostu bym odeszła żeby realizować wyłącznie swoje cele i pragnienia..
                      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 08.10.24, 22:57
                        Dzieki Aqua, doswiadczenie starszych (choc wciaz niepelnoletnich) forumek biore garsciami.

                        Odnosnie drugiego wpisu o realizowaniu wlasnych potrzeb, oczekiwan i selflove- ja mam niestety taka potrzebe, ktorej sama sobie nie moge zrealizowac. No ale do mnie ogolnie to "kochanie siebie" jakos nigdy nie przemawialo.
                        • nellamari Re: Zmarnowane zycie 09.10.24, 06:59
                          Bo to „kochanie siebie” to taki automatyzm wpojony przez rodziców w wieku powiedzmy 0-3, i związany z bezpieczną więzią i bezwarunkową (samo)akceptacją. Wbrew temu co twierdzą różni kołcze tego się nie da wypracować samodzielnie w dorosłym życiu, uśmiechając się do lustra i pozytywnie afirmując własne ja. Nie można tego tez oczekiwać od męża / partnera z podobnych powodów, wiec ta potrzeba, jeśli o tą selflove właśnie chodzi, to nie pod ten „partnerski” adres.
      • srubokretka Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:07
        > wcześniej zaczęli inwestować w akcje i ktoś wcześniej pokazałby nam jak to się robi, to bylibyśmy już bardzo bogaci

        To jest bol znaczacej wiekszosci Polakow. Niestety nikt nas tego nie uczyl. Wpajanie od malego niecheci do pieniadza sprawilo, ze zylismy w kimacie "nic nie bedziesz posiadac i bedziesz szczesliwy". "Bez (fizycznej) pracy nie ma kolaczy" sprawilo, ze mielismy niezly przewrot w glowie podczas zmiany systemow.
        Mi zajelo sporo lat zeby sie z komunistycznego prania mozgu wyleczyc.
        • snakelilith Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:30
          srubokretka napisał:


          > To jest bol znaczacej wiekszosci Polakow.

          Nie tylko Polaków. I nie chodzi tylko o zarabianie pieniędzy. Pomnażanie pieniądza związane z pewnym ryzykiem inwestycyjnym, to jest dla wielu ludzi wyższa szkoła jazdy, nie dla zwykłych zjadaczy chleba.
          • srubokretka Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:42
            Moja mama do tej pory straszy mnie historyjkami gieldowymi. Autentycznie spac nie mogla kiedy wymknelo mi sie, ze mam pieniadze na gieldzie. Odetchnela, jak jej powiedzialam, ze przerzucilam je w dom. Jednak do tej pory zadaje mi podchwytliwe pytania, zeby sie upewnic, ze tam nic nie mam.
            • snakelilith Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:56
              srubokretka napisał:

              > Moja mama do tej pory straszy mnie historyjkami gieldowymi. Autentycznie spac n
              > ie mogla kiedy wymknelo mi sie, ze mam pieniadze na gieldzie.

              Bo to są strachy "zwykłych" ludzi. Warren Buffett nigdy nie miał takich zmartwień. wink
        • runny.babbit Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:32
          To raczej klasyczny przykład, że patrząc wstecz to każdy mądry. Większość ludzi nie inwestuje bo po prostu nie ma czego. A poza tym na inwestycjach mozna też stracić lub nic nie zarobić. Tylko patrząc w przeszłość widzimy, że trzeba było zainwestować w to i tamto.
          • snakelilith Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:50
            runny.babbit napisał(a):

            > To raczej klasyczny przykład, że patrząc wstecz to każdy mądry.

            No trochę tak. Ale gdyby ktoś mi wcześniej powiedział: Słuchaj, wyszarpnij w młodości trochę forsy, kup konserwatywną akcję XY, a za 20 lat będziesz miała ogromną sumę, z którą znowu coś można będzie robić", coś takiego jak Forrest Gump w firmę "robiącą coś z owocami", to byłoby fajniej. Ale kiedyś mieliśmy przed czymś takim stracha, a dziś widzimy, że na to by forsa się rozwijała potrzeba czasu i często jest tak, że dopiero spadkobiercy korzystają z majątku.
            • mayolijka Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 19:04
              Podpisuję się pod refleksjami finansowymi. Też żałuję, że za późno zaczęłam rozumieć w jakie spółki inwestować. Ale lepiej późno niż wcale, a zapewnienie sobie komfortowego życia bez pracy to mój cel!

            • runny.babbit Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 12:50
              snakelilith napisała:

              >
              > No trochę tak. Ale gdyby ktoś mi wcześniej powiedział: Słuchaj, wyszarpnij w mł
              > odości trochę forsy, kup konserwatywną akcję XY, a za 20 lat będziesz miała og
              > romną sumę, z którą znowu coś można będzie robić", coś takiego jak Forrest Gum
              > p w firmę "robiącą coś z owocami", to byłoby fajniej.
              Trzeba by temu komuś uwierzyć. Przecież i teraz możesz zainwestować, wystarczy tylko uwierzyc komuś na słowo że warto 😉
              • snakelilith Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 15:41
                runny.babbit napisał(a):

                >
                > Trzeba by temu komuś uwierzyć. Przecież i teraz możesz zainwestować, wystarczy
                > tylko uwierzyc komuś na słowo że warto 😉

                Ale ja teraz inwestuję. Ale, że nie mam wolnego miliona, który mogłabym utopić na raz w akcje, a czasem trzeba też poczekać, by coś kilkakrotnie podwyższyło swoją wartość, to plony tych inwestycji będę zbierać dopiero za kilka lat.
                Żałuję, tylko, że nie zaczęłam wcześniej....
                • runny.babbit Re: Zmarnowane zycie 04.10.24, 13:36
                  Wtedy też nie miałaś tego miliona, chyba? A że człowiek żałuje, że czegoś nie zrobił wcześniej - no cóż, to właśnie to o czym piszę, z perspektywy lat można żałować, bo znamy rezultat, ale trudno miec do siebie z przeszłości pretensje, że nie było się jasnowidzem 😉 grunt to wyciągnąć wnioski i nie zadręczać przeszłością.
                  • snakelilith Re: Zmarnowane zycie 04.10.24, 16:32
                    runny.babbit napisał(a):

                    > Wtedy też nie miałaś tego miliona, chyba?

                    Miliona nie miałam, ale jakiś mniejsze sumy by się znalazły. A że czas pracowałby dla mnie, to dziś mogłabym może kupić sobie dom letniskowy w jakimś ładnym i drogim miejscu. Może. A może nie, bo tego nikt nie wie. Ja się też nie zadręczam, a tylko piszę, że coś zostało zmarnowane. Tak samo, jak ktoś, kto nauczył się późno pływać, może napisać, że zmarnował potencjał, bo chętnie spędzałby już wcześniej wolny czas na basenie. I być może nie przepłynie już kanału La Manche, ale gdyby trenował od dzieciństwa, to może byłoby to dziś możliwe.
                    • znowu.to.samo Re: Zmarnowane zycie 06.10.24, 22:34
                      snakelilith napisała:

                      > runny.babbit napisał(a):
                      >
                      > > Wtedy też nie miałaś tego miliona, chyba?
                      >
                      > Miliona nie miałam, ale jakiś mniejsze sumy by się znalazły. A że czas pracowa
                      > łby dla mnie, to dziś mogłabym może kupić sobie dom letniskowy w jakimś ładnym
                      > i drogim miejscu. Może. A może nie, bo tego nikt nie wie. Ja się też nie zadręc
                      > zam, a tylko piszę, że coś zostało zmarnowane. Tak samo, jak ktoś, kto nauczył
                      > się późno pływać, może napisać, że zmarnował potencjał, bo chętnie spędzałby ju
                      > ż wcześniej wolny czas na basenie. I być może nie przepłynie już kanału La Manc
                      > he, ale gdyby trenował od dzieciństwa, to może byłoby to dziś możliwe.


                      Gdyby, gdyby
                      Gdyby babka miała wąsy toby była dziadkiem
                      Tyle sensu z takiego gdybania
          • waleria_bb Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 23:57
            Powiedziałabym, że spora część ludzi ze starszego pokolenia po prostu ciułała. Mają oszczędności w tzw. skarpecie, ale kosztem jakości życia. Wtedy inaczej podchodzi się do inwestowania, jest większa lękliwość.
        • katriel Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 01:49
          > To jest bol znaczacej wiekszosci Polakow.

          Jakoś dla mnie zupełnie obcy i niezrozumiały. No nawet gdyby mi ktoś pokazał, jak inwestować, to co? Może inwestowałabym. Może, bo to że bym umiała to jeszcze wcale nie znaczy, że by mi się chciało. Po co miałabym to robić? Żeby mieć więcej pieniędzy? Ale ja mam wystarczająco dużo pieniędzy, na nic mi nie brakuje. Czy to jest to komunistyczne pranie mózgu? Chyba nie, bo ja nie mam wpojone "bez pracy nie ma kołaczy" tylko bardziej "nie samym chlebem żyje człowiek".
          • srubokretka Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 03:39
            Dlatego napisalam "wiekszosci". Ty jestes w mniejszosci. Ja tez nie samym chlebem zyje. Lubie bardzo dobrze zjesc. Co tydzien jestem w innej restauracji, z roznych czesci swiata. Lubie ladne artystyczne przedmioty. Lubie custome made rzeczy. Karmie dusze kolorami. Jedna puszka farby kosztuje 25$. Chcialabym miec tanie hobby , np czytanie ksiazek, sluchanie muzyki przy kieliszku wina. Niestety wszystkiego co sie dotkne jest drogie. Nawet ten kieliszek musze miec krysztalowy, chocbym pila z niego tylko kranowe.
            Biedne-bogate zycie artysty zyjacego sztuka juz mam za soba. Nurzanie sie w medycynie tez mi przeszlo. Teraz mam faze na zycie w swiecie finansow. Nie jest to moj swiadomy wybor. Jeszcze do niedawna nie znalam wgole wartosci pieniadza. Niestety musialam dorosnac.

            >Ale ja mam wystarczająco dużo pieniędzy, na nic mi nie brakuje. Czy to jest to komunistyczne pranie >mózgu?

            Skoro masz tak duzo pieniedzy, to raczej nie. Komuna uczyla , ze od pierwszego do pierwszego sie zyje szczesliwie, a jak ci brakuje, to kombinuj lub pij.
          • snakelilith Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 10:54
            katriel napisała:


            > Jakoś dla mnie zupełnie obcy i niezrozumiały. No nawet gdyby mi ktoś pokazał, j
            > ak inwestować, to co? Może inwestowałabym. Może, bo to że bym umiała to jeszcze
            > wcale nie znaczy, że by mi się chciało. Po co miałabym to robić?


            Zdaje się, że w tym wątku nie jest mowa o tym, co jest dobre i słuszne dla każdego, a o indywidualnym poczuciu tego, że coś się zmarnowało. Także przez zaniechanie. Dla mnie pieniądze nigdy nie były szczególnie ważne. Nawet jak wyjechałam na Zachód, to nie po to, by się dorobić i odbić sobie prlowską biedę, miałam zupełnie inne motywy. Nie myślałam więc o inwestowaniu i staniu się bardzo bogatą, nie było to moją potrzebą. Wystarczyło mi całkowicie, że są sobie nieźle radzę i mi nie brakuje. Nie miałam, oprócz może pierwszego krótkiego okresu na emigracji, żadnych finansowych zmartwień. I właśnie, gdzieś kilka lat temu zaczęłam się pytać, czy to była dobra decyzja. Może gdyby pieniądze były mi ważniejsze i więcej bym się nimi zajmowała, wcześniej inwestowała, byłabym dziś finansowo gdzie indziej? Trochę mnie do takich myśli skłoniła refleksja, że jak inwestuje się odpowiednią sumę, to dochód z tego może być w skali rocznej wyższy od tego z samodzielnej pracy. I tak mnie kopnęło, że trzeba było zacząć z tym wcześniej. Nie jakaś tragedia, bo pieniądze ciągle nie są mi aż tak ważne, ale nie płakałabym przecież, że mam ich za dużo.


    • runny.babbit Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:40
      Nie masz aby jesiennej chandry, depresji czy kryzysu wieku średniego? Bo skoro masz takie odczucia gdy obiektywnie patrząc nie spotkało cię żadne większe nieszczęście, to chyba kwestia perspektywy z której patrzysz na życie. Może zbyt porównujesz się do innych lub masz perfekcjonistyczne zapędy?
      Odpowiadając na pytanie, to nie czuję się tak. Są rzeczy które oczywiście nie potoczyły się idealnie, ale wychodzę z założenia że skoro wtedy postąpiłam jak postąpiłam, to znaczy że po prostu nie mogłam inaczej - nie pozwalały mi na to okoliczności albo stan psychiczny. I dotarło też do mnie że cokolwiek zrobię i tak życie przeminie. Ze można cieszyć się życiem a ono płynie tak czy siak. Miałam taki okres w życiu, że żyłam z poczuciem " to jest to, właśnie przeżywam najlepszy czas". I co, też minęło, tyle że mam cudowne wspomnienia. Truizmy, ale chyba z wiekiem faktycznie dogłębnie się je pojmuje.
      • boogiecat Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 16:10
        runny.babbit napisał(a):

        > Nie masz aby jesiennej chandry, depresji czy kryzysu wieku średniego?

        Nie, raczej nic z tego, ogolnie czuje sie dobrze. Ale jednak zastanawiam sie nad zmianami, a moje drugie imie to Zmiana tak naprawde i raczej mam tendencje do podejmowania ryzyka. Ale czy mi to posluzylo? Wiec w sumie nie wiem czy kombinowac. Mam wrazenie, ze teraz wiem lepiej, ze chcialabym troszke innego zycia i wiem jakiego, ale czy gra jest warta swieczki? Na jakich kryteriach sie oprzec?

        Na pewno sa kryteria obiektywne- przyjaciele, zwiazek, rodzina, robota, i blizej lub dalej zwiazane z nimi kryteria osobiste.
        • m_incubo Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 09:03
          Jeśli prowadzisz takie rozkminy, to twoje drugie imię na pewno nie brzmi Zmiana.
        • runny.babbit Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 12:53
          No nie brzmisz jak osoba chętnie podejmująca ryzyko i lubiąca zmiany 🤔 Może po prostu masz dużo do stracenia i stąd te rozkminy i trudność podjęcia decyzji.
          • primula.alpicola Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 14:02
            Tak, zupełnie nie brzmisz jak osoba lubiąca ryzyko i zmiany.
    • po_godzinach_1 Re: Zmarnowane zycie 02.10.24, 15:51
      boogiecat napisała:


      > Bo ja oczywiscie tak. Z wielu powodow.


      Jeśli masz takie poczucie to je z jakichś powodów masz.
      To znaczy, że świadomie podejmowałaś decyzje, których teraz żałujesz.

      Ale zawsze można podjąć inne decyzje i sprawdzić co sie stanie.
      • m_incubo Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 09:02
        po_godzinach_1 napisała:

        > boogiecat napisała:
        >
        >
        > > Bo ja oczywiscie tak. Z wielu powodow.
        >
        >
        > Jeśli masz takie poczucie to je z jakichś powodów masz.
        > To znaczy, że świadomie podejmowałaś decyzje, których teraz żałujesz.
        >
        > Ale zawsze można podjąć inne decyzje i sprawdzić co sie stanie.


        Na przykład cofając się w czasie, no nie?
        • szalona123 Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 09:26
          Ja się po części tak czuję. Po 25 latach rozwałiło się moje małżeństwo. Mąż odszedł do młodej kochanki. Jestem w trakcie niefajnego rozwodu gdzie kiedyś facet z zasadami i etyczny kłamie ile może i to dla mnie jest mega przykre i zastanawiam się z kim ja żyłam. Osoba do której miałam bezgraniczne zaufanie i bardzo ją kochałam okazała się dupkiem i toksycznym człowiekiem, który wykańcza mnie w białych rękawiczkach. I czuję, że zmarnowałam ten czas w życiu - nie pamiętam dobrych chwil - a takie były przez ten cały czas - tylko ostatnie dwa lata kiedy jest zimnym pozbawionym empatii draniem. Dobrze, że chociaż fajne dzieci mam. To chyba jedyna wartość dodana. Teraz zaczynam nowe życie sama i z trwogą jak one będzie wyglądało, pomimo wsparcia i rodziny i przyjaciół wieczory są często samotne. On je spędza z młodą wpatrzoną w szefa niewiastą.
          • wapaha Re: Zmarnowane zycie 05.10.24, 19:31
            szalona-byłaś z fajnym facetem, i nie są to lata stracone
            Facet sie zmienił, bo ludzie się zmieniają -w nowych okolicznościach-wyłażą z nich różne rzeczy-i fajne i niefajne
            Masz super dzieciaki , rodzinę , i wsparcie. To mega dużo ! Twój ex spędza wieczory z niewiastą-przy której wylazły na wierzch wszystkie niefajności. To nie wróży dobrze

            Zobaczysz, że wszystko sie ułoży , zaczynasz nowe życie i nie dopuszczaj nawet mysli ze nowe oznacza gorsze niz poprzednie, ściski !
            • znowu.to.samo Re: Zmarnowane zycie 09.10.24, 00:08
              Starego olej i ciesz się życiem
              Wiem łatwiej powiedzieć trudniej zrobić, ale trzeba próbować
      • z_lasu Re: Zmarnowane zycie 03.10.24, 09:45
        > Ale zawsze można podjąć inne decyzje i sprawdzić co sie stanie.

        Jasne. Np. zdecydowała się mieć dzieci, a teraz może zdecydować, że chce być bezdzietna. Albo odwrotnie. Albo wyszła za Marka, a teraz zdecyduje, że jednak 20 lat temu wyjdzie za Jarka. Albo przyjmie propozycję pracy za granicą, którą odrzuciła 15 lat temu.
        • znowu.to.samo Re: Zmarnowane zycie 09.10.24, 00:10
          Kurde ale fajnie by było móc tak przenieść się w czasie i zrobić coś od nowa jeszcze raz

          Ja przede wszystkim nie wyszłabym za mąż za obecnego m, może w ogóle bym nie wyszła

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka