katiemorag
13.10.24, 01:35
Zauważyłyście?? Chodzi mi konkretnie o szkołę i sytuację, które mają tam miejsce. W zerówce mojej córki nauczycielka stosowała przemoc wobec dzieci. Kazała im siedzieć w mokrych ubraniach po spacerze, zabraniała smarkać jak miały katar, zabraniała chodzić do wc jak chciały siku, w złości rzucała rzeczy dzieci na podłogę. Szarpała i krzyczała na dzieci. Przeszukiwała tornistry jak jakiemuś dziecku coś zginęło chociaż nie miała do tego prawa.
Jako jedyna się zbuntowałam. Napisałam pismo do dyrekcji i kuratorium. W odwecie szkoła zafundowała mi kurs rodzicielstwa i zleciła badania czy jestem wydolna wychowawczo. Musiałam jeździć na spotkania z psychologiem czy nie jestem nieudolną matką bo przecież samotnie wychowuje dziecko i jako jedyna mam przecież problem. Atak to chyba standardowe zagranie szkoły!
Sprawa została umorzona, moje dziecko jako jedyne z klasy nie doświadczało przemocy nigdy więcej. Traktowali moją córkę jak zgniłe jajo. Do końca zerówki była bardzo zadowolona i uśmiechnięta.
Natomiast rodzice na forum klasowym po jakimś czasie zaczęli narzekać na zachowanie nauczycielki. Że dzieci się jej boją, że je szarpie. I ja im napisałam - ja o swoje dziecko walczyłam a wy pozwalacie swoje tak traktować? I dalej nikt nic nie zrobił. Sprawa trafiła do dyrektorki ale patologiczne zachowania nauczycielki dalej trwały mniej tylko nasilone. Na następny rok została przesunięta w szkole i już nie pracowała z dziećmi.
Teraz w szkole podobna sytuacja. Nauczycielka ma jakiś duży problem. Ja jako jedyna na forum konkretnie napisałam, że to jest niemoralne zachowanie. Inni rodzice cisza. Boją się ? Chcą spokoju kosztem dzieci? Pozwalają tak traktować dzieci? Czemu ludzie chowają głowę w piasek jak powinni się sprzeciwiać przemocy? Czy to tylko i widzę taką zależność?