madziula.madz1323
13.11.24, 01:18
Cześć. Pisze tutaj bo już nie wiem co mam robić. Myślę że wiele osób było lub jest w toksycznych związkach i wie jak ciężko odejść od takiej osoby pomimo chęci jednak zawsze znajdzie się coś co nas powstrzymuje przed ostateczną decyzją rozejścia się. Po krotce napiszę o mojej sytuacji ponieważ potrzebuje opinii osoby, ktora patrzy na to z innej strony niż ja bo mam świadomość tego, że jestem po prostu w błędnym kole tego wszystkiego i nie patrzę na to tak trzezwo jak osoba trzecia. Jestem z chłopakiem 2 lata na początku wydawało się okej jak to zawsze bywa na początku jednak pierwszym problemem było to że on dosłownie zasypiał na naszych spotkaniach przez nadmiar pracy. Z początku uznałam że jest tak pracowity i jest to lepsze niż imprezowanie jednak z czasem zaczęło mnie to przytłaczać, ponieważ on nie ma dla mnie czasu. Ale to nie jest kluczowe w tej sytuacji. Najgorsze jest to, że on mnie ciągle kontroluje, mówi mi krzywdzące rzeczy i nawet w żartach potrafi obrazić moją rodzinę o co nie raz się mocno pokłóciliśmy. Jest totalnym maminsynkiem ciągle mówi o mamusi przykład jak gotujemy razem i zaczynam coś robić to on mówi że jego mama robi to tak i tak a ja zle, lub że jego mama robi coś lepiej niż moja. Czułam się atrakcyjna do czasu jak zaczął mówić mi niby w żartach, że wystaje mi brzuch, że mam pryszcze na twarzy, że mam brzydki makijaż etc. Ciągle zagląda mi w telefon, pyta z kim i o czym pisze, ma pretensje nawet o to że nie powiedziałam mu o tym, że zamówiłam sobie np. spodnie (nie mieszkamy razem, są to moje pieniądze i tutaj nie chodzi o to tylko właśnie o mówienie o dosłownie wszystkim, nawet totalnie nie istotnych rzeczach) nigdzie mnie nie zabiera, nie szanuje mojego czasu, wyśmiewa moje pomysły, zdjęcia i inne rzeczy. Umniejsza moim problemom jak mówię że nie mam humoru to on mi mówi ze pewnie udaje i jeszcze bardziej mnie denerwuje mówiąc przykre rzeczy. twierdzi że jego praca jest ważniejsza niż moje jakiekolwiek obowiązki lub zajęcia i że ja powinnam zawsze mieć czas dla niego gdzie on nie ma go wcale. Przyjeżdża do mnie bardzo późnym wieczorem i od razu zasypia. Nie czuję potrzeby spędzania ze mną czasu a kiedy mu to wypominam to mówi że może wcale nie przyjeżdżać jeśli mam problem (typowe zagranie toksyka). Sprawił, że czuję się nieatrakcyjna, zaczęłam zauważać rzeczy w sobie którymi wcześniej totalnie się nie przejmowałam, odsunął mnie od prawie wszystkich znajomych przez swoja zazdrość. Chcę mieć odwagę to zakończyć PROSZĘ OSOBY KTÓRE PRZEZ TO PRZESZŁY POWIEDZCIE JAK SKUTECZNIE ZAKOŃCZYĆ TAKĄ RELACJE, co może być pomocne w podjęciu tej decyzji, jak poradzić sobie z emocjami i uświadomić, że bez tej osoby będzie lepiej.