Dodaj do ulubionych

Gdzie te chłopy?

04.12.24, 19:07
Tyle o partnerstwie, równym podziale obowiązków - mnóstwo pań tu deklaruje takie coś, a potem co rusz w wątkach dot. wychowania pytania do matek - co zrobiłaś, a nie co zrobiliście, postąpiłaś tak, a nie postąpiliście. Bardzo mało ojców tu widać, wiadomo, są tu mamy, ale ich udział w wychowaniu, ich zasługi i porażki są raczej dzielone między nią a ojców - w życiu, tu z rzadka. Bardzo to ciekawe. Trochę nie rozumiem, dlaczego wciąż oceniamy tylko siebie i na siebie wszystko nakładamy, a jeśli oskarżamy, to najczęściej wyłącznie matki. Przykre strasznie, że wciąż tylko od siebie wymagamy.
Obserwuj wątek
    • makurokurosek Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:16
      Zapewne dlatego , że to matki chronią dzieci , zwłaszcza synów , przed ostra reakcja ojców.
      Bardzo wiele kobiet jest bezkrytyczna zwłaszcza jeżeli chodzi o synów i jak lwice stają w ich obronie mimo , że doskonale wiedzą, że Ci zrobili coś złego.
      • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:20
        Och wow, matki chronią dzieci, zwłaszcza synów, przed ostrą reakcją ojców? Znaczy trwają w przemocowych związkach, w których ojciec jest zagrożeniem dla dziecka, ale tylko płci męskiej. Hm...
        Śmiałe!
        • hrasier_2 Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:45
          ikonieckropka napisała:

          > Och wow, matki chronią dzieci, zwłaszcza synów, przed ostrą reakcją ojców? Znac
          > zy trwają w przemocowych związkach, w których ojciec jest zagrożeniem dla dziec
          > ka, ale tylko płci męskiej. Hm...
          > Śmiałe!
          >
          No faktycznie mało tu się chwalą tatusiami. W większości to siłaczki Polki. Dobrze zauważyłaś.
          • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:02
            Naprawdę jak się człowiek na tym skupi, to tak jest, nawet w wątkach o zasługach w wychowaniu i sukcesach, tudzież w wątkach plotkarskich.
            • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:11
              I nawet, gdy mowa o taktykach, to jest ja, nie my albo ja z mężem/partnerem/ojcem dziecka.
          • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:16
            No faktycznie mało tu się chwalą tatusiami. W większości to siłaczki Polki. Dobrze zauważyłaś.

            A to jakies strona do chwalenie ?
            Reklama swojego meza czy ojca dla dzieci.
            Ja jestem ty swodomie pisze o sobie a nie o mezu. On nie chce opiesywac swojego zycia tutaj i ma do tego prawo.
            Wmatka jak nazwa wskakuje jest dla matek i kazda matka opisuje siebie swoje poczynania.
            Dziwne ze tego nie rozumisz.
        • makurokurosek Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:51
          Twój mąż w przeciwieństwie do ciebie ostro zareagował na używki syna podczas gdy ty do tej pory go chronisz.
          Właśnie o takim zachowaniu mówię, wiele kobiet jest tak zaślepionych, że zamiast wychowywać tylko i wyłącznie tuszuje . Ty jesteś tu najlepszym przykładem.
          • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:58
            O, ciekawe, skąd wiesz, bo wiesz, nie wiesz, nigdy nie reagowaliśmy inaczej, mieliśmy zawsze wspólną linię wychowawczą.
        • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:13
          ikonieckropka napisała:

          > Och wow, matki chronią dzieci, zwłaszcza synów, przed ostrą reakcją ojców? Znac
          > zy trwają w przemocowych związkach, w których ojciec jest zagrożeniem dla dziec
          > ka, ale tylko płci męskiej. Hm...
          > Śmiałe!
          >


          Jak zwykle rzucasz temat a potem bronisz i odwracasz kota ogonem.
          Wiesz ze ostra reakcje to nie musi bicie krzyki ani przemoc.
          • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:15
            A to rodzice nie mają wspólnej linii i nie reagują w taki sam sposób? No to wtedy szkoda.
            • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:21
              A to sie dzis urodziłas?
              Nie zawsze rodzice reaguja i chca reagowac tak samo.
              Bo kazdy moze inaczej patrzy na sprawe czy tez uwazac inaczej na jakies tematy.
              Sama wspomnialas ze mezowi nie podobamy sie stoje corki ale zabronilas mu mowic/reagować.
              Wiec wiesz...
              • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:23
                Nie zwykłam czegokolwiek zabraniać dorosłemu, raczej z nim pomówię, dlaczego uważam inaczej i przegadamy, żeby ustalić jakąś wspólną linię lub kompromis.
                • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:33
                  Nie chce mi sie kopac w watkach , ale zdecydowanie napsialas ze zabronilas mu reagowac na stroje corki a maz uczyl synow ze to facet ma dbać o zabezpiecznie.
            • aqua48 Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 17:09
              ikonieckropka napisała:

              > A to rodzice nie mają wspólnej linii i nie reagują w taki sam sposób? No to wte
              > dy szkoda.

              Wspólna linia wychowawcza nie oznacza, że rodzice muszą, czy mają reagować tak samo. Wręcz przeciwnie każde może i ma prawo reagować na swój sposób, a w pewnych sytuacjach wystarcza nawet, że reaguje tylko jedno, przy aprobacie drugiego. Wspólna linia oznacza jedynie że wyznaje się i przekazuje dzieciom te same wartości.
    • makurokurosek Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:19
      Spójrz nawet na siebie, na swój mechanizm wyparcia I obrony syna.
      Nawet gdyby którąś ze swoich kolejnych dziewczyn zabił , ty nadal twierdziłabys , że to nie jego wina i szukalabys zaburzenia , które usprawiedliwiałoby jego czyn.
      • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:25
        Ech, Makro, czekaj, a skąd Ty wiesz, jaki stosunek ma mój mąż do syna, czy jest inny niż mój. No więc jednak - stereotyp pogania stereotyp.
        • makurokurosek Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:54
          W ostatnim wątku ci się wymsknęło .
          Zresztą bardzo dużo ci się wymsknęło.
          • hrasier_2 Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:58
            makurokurosek napisała:

            > W ostatnim wątku ci się wymsknęło .
            > Zresztą bardzo dużo ci się wymsknęło.
            Ale ty jesteś jej indywidualnym psychologiem ? Może napisz coś o sobie i jak twój mąż wytrzymuje z tobą, jeśli masz.
    • zerlinda Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:21
      Nie masz racji. Coraz bardziej widać, jak zmienia się rola ojca. Ojcowie są bardzo zaangażowani obecnie w życie dzieci. Ostatnio byłam z synem u lekarza, było opóźnienie, dwoje małych dzieci było w towarzystwie ojców. A jeżeli jakaś kobieta wymaga tylko od siebie i na siebie wszystko nakłada, to ma problem. Ale to jej problem. Więc nie generalizuj.
      • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:27
        Może i uczestniczą w życiu, ale nie są rozliczani, przynajmniej na forum, na forum się rozlicza najczęściej matki. Nie trzeba przeglądać wielu wątków, żeby to zobaczyć gołym niemal okiem.
        • iwoniaw Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:35
          ikonieckropka napisała:

          > Może i uczestniczą w życiu, ale nie są rozliczani, przynajmniej na forum, na fo
          > rum się rozlicza najczęściej matki. Nie trzeba przeglądać wielu wątków, żeby to
          > zobaczyć gołym niemal okiem.
          >

          No bo to jest forum emama, piszą tu głównie matki, ze swojej perspektywy i im też udzielane są rady, co raczej oczywiste. Nie jest jednak prawdą, że nikt nie pyta o ojców, wprost przeciwnie, jesli w opisie problemu od razu nie pojawi się doprecyzowanie, że ojciec robi x, y czy z, od razu pojawiają się pytania o to i komentarze (owszem, w formie uwag i porad dla matki, trudno zeby dla ojca, ktory przeciez nie czyta tego ani o nic nie pytał)
        • eagle.eagle Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:36
          Bo są tu same matki, więc jak mamy rozliczać osoby których tu nie ma ? Ty też piszesz o swoich emocjach i odczuciach, o mężu piszesz promil tego co o sobie.
          A druga sprawa, wydaje mi się że to jednak kobiety są bardziej uczuciowe i one bardziej cierpią jak widzą cierpienia swojego dziecka, i same siebie obwiniają za błędy popełnione w wychowaniu, bo czują że były dużo bardziej obecne i ważniejsze w życiu dziecka.
          • hrasier_2 Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:53
            eagle.eagle napisała:

            > Bo są tu same matki, więc jak mamy rozliczać osoby których tu nie ma ? Ty też p
            > iszesz o swoich emocjach i odczuciach, o mężu piszesz promil tego co o sobie.
            > A druga sprawa, wydaje mi się że to jednak kobiety są bardziej uczuciowe i one
            > bardziej cierpią jak widzą cierpienia swojego dziecka, i same siebie obwiniają
            > za błędy popełnione w wychowaniu, bo czują że były dużo bardziej obecne i ważni
            > ejsze w życiu dziecka.
            Nie do końca. Ale widać że większość kobiet bierze za dużo tego bólu na swój grzbiet. I wszystkiego na facetów się nie da zwalić. Czasami to jest obupólna.
          • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:59
            Proszsz - przykład żona Martyniuka nie pisała tu, oberwało się głównie matce.
            • makurokurosek Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:04
              Tak samo jak ty tuszuje narkomanię synka . Twój syn mając lat 18 pod twoim nosem wciągał kokainę, ale o tym, że jest uzależniony dowiedziałaś się dopiero rok temu.
              Tamta dokładnie tak samo
              • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:09
                Jessu, żeby jeszcze to lamborghini było. smile
            • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:23
              ikonieckropka napisała:

              > Proszsz - przykład żona Martyniuka nie pisała tu, oberwało się głównie matce.
              >

              Bo tam winna jest ona gdyby nie ona i jej skrzydelka to tatus by dawno zareagował.
              To typ toksycznej matki ciekawe czmu jej bronisz.
              • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:27
                Ale skąd my wiemy, jak on by reagował? Skąd pewność, że nie była to ich wspólna linia? Raczej była, bo tam zdaje się te rozdawane pieniądze zarabiał właśnie Martyniuk, nie żona, to raczej bez jego zgody nie rozdawała jego zarobków.
                Próbujesz coś zaklinać.
                • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:37
                  ikonieckropka napisała:

                  > Ale skąd my wiemy, jak on by reagował? Skąd pewność, że nie była to ich wspólna
                  > linia? Raczej była, bo tam zdaje się te rozdawane pieniądze zarabiał właśnie M
                  > artyniuk, nie żona, to raczej bez jego zgody nie rozdawała jego zarobków.
                  > Próbujesz coś zaklinać.
                  >


                  Serio uwazasz ze ona musiala pytać meza o wydawanie kasy? Czesto faceci zarabiaja zelaszcz ajak on trasy nieobecnosc w domu wiec ona wychowywala synka. Facet nie mial dtatu od a do b.

                  Rozpieścić dziecko od małego łatwo , a ojciec juz raz nie chcial mlodego odciac?

                  Zreszta to ona go wiecznie broni.
                  • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:41
                    Nie, nawet ojciec, który pracuje, nie przestaje być ojcem, nie zwalnia go to z tej roli. A to, że matka podejmuje się większościowego wychowania nie powoduje, że spada na nią całkowita odpowiedzialność. Dziaderskie bzdury. I nawet w taki sposób - pracując w trasach jakiś tam wpływ się ma na funkcjonowanie domu, rodziny. Mniejszy, większy, ale zawsze jakiś.
                    • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 21:11
                      ikonieckropka napisała:

                      > Nie, nawet ojciec, który pracuje, nie przestaje być ojcem, nie zwalnia go to z
                      > tej roli.

                      A kto powiedział ze go z czegoś zwalnia? Niczego takiego nie napisałam.
                      Stwierdzam tylko fakt ze tak bywa , zacznij to w koncu rozgraniczać.


                      A to, że matka podejmuje się większościowego wychowania nie powoduje,
                      > że spada na nią całkowita odpowiedzialność.

                      Czasem matka nie powala ojcu byc ojcem.
                      Mam dawna zanjoma ktora zabronila mezowi myć jego coreki. Bo on reke nie bedzie dotykal ich c...ek ze to pedofilakie a gdy maz sie sprzeciwil dostala wscieku ze broni tego bo ma z tego pedofilakie korzysci. Facet sie wycofał bo zadne argumenty nie doscieraly.
                      I serio pisze w szoku bylysmy nie mogłyśmy wyjsc z z szoku co smieszne, nie miala nic przeciwko temu ze ona sama myje syna.

                      Dziaderskie bzdury. I nawet w taki
                      > sposób - pracując w trasach jakiś tam wpływ się ma na funkcjonowanie domu, rod
                      > ziny. Mniejszy, większy, ale zawsze jakiś.
                      >
                      Bzdury to ty wypisujesz.
                      Znam facetów - najczesciej , ktorzy latami mieszkaja w uk i tyle maja wplywu na funkcjonowanie domu co pobyt na swieta/ urlop czy wysokość przelewu. A napewno nie maja wplywu na codzinne zycie.
                      Jakis czas temu na wycieczce z synem slyszalam faceta siedział na lawce obok w parku, my robilismy mini piknik ,rozmawiał z zona po polsku z kamerka o budowie domu i drzwiach do powieszczen hahaha po pol godzinie faceta dal sobie spokoj z jakimkolwiek wplywie na to ,aby drzwi byly wszedzie takie same. Bo zona miala inna wizje. Owszem mogl zablokować kase tyle ze to bylaby przmoc ekonomiczna czyz nie?
                      Serio czasem warto wyjsc ze swojej banki.
                      • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 21:26
                        No dobrze, kobiety niepozwalające istnieją, ale gdyby był facet niepozwalający kobiecie, to obligowałoby się ją do walki o wpływ. Ojciec oleje, bo CHCE i będzie miał przyzwolenie społeczne, więc nie gadaj głupot. Bronisz teraz tych misiów alimenciarzy, co tylko wciąż marudzą, że tylko płacą, a kontakty mają utrudnione, ale nic z tym nie robią, ani z sobą.
                        Hm, ciekawe, "bzdury", powiadzasz? No raczej nie. Chcieć to zawsze w jakimś stopniu móc, chyba że już mówimy o jakiejś nieprawdopodobnej kosie między rodzicami. Martyniukowie zdaje się pozostają małżeństwem - tak dla przykładu, więc raczej nie widać, żeby jedno potępiło drugie wychowawczo, nie przykładało ręki choćby przez zaniechanie do sposobów postępowania. Wręcz przeciwnie - tu jakaś wspólna linia być musiała, bo występowała zależność ekonomiczna.
                        I teraz jeśli o bańce mowa - mój starszy widuje dziecko średnio raz na dwa, trzy miesiące plus wakacje, święta, bo właśnie dziecko za granicą. Wciąż jest ojcem, wciąż ma wpływ na przykład na to, gdzie razem wyjadą, jak ten czas spędzą, ma wpływ na to, czy jego syn przestrzega zasad, jakie panują w domu ojca, ma wpływ na to, jak się syn zachowuje chociaż w jego obecności i jak się przy nim odnosi do innych. Mimo, że ma tego czasu, a więc wpływu znacznie mnie, to jednak korzysta z niego i mu się zdarzyło, że pewne rzeczy syn od ojca przejął, nawet jeśli nie robili z nich nawyku, bo o taką możliwość byłoby trudno przy takich kontaktach.
                        • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 21:52
                          No dobrze, kobiety niepozwalające istnieją, ale gdyby był facet niepozwalający kobiecie, to obligowałoby się ją do walki o wpływ.

                          Kto by ja obligował?
                          Myślisz ze nie istnieja tatusiowie ktorzy pozwalaja /kupuja/robia z dzieciom cos bez zgody zony?

                          Rodziny sa bardzo rozne i tak samo jak kobiety odsuwaja facetow tak samo sa tez taci faceci ,tyle ze sila rzeczy macho pojdzie do pracy , wiec tak czy inaczej dzieci maja tego kontaktu z matka wiecej niz z ojcem ktory pracuje i jeszcze jest odsuniety przez matke.


                          Ojciec oleje, bo CHCE i będzie miał przyzwolenie społeczne, więc nie gadaj głupot. Bronisz teraz tych misiów alimenciarzy, co tylko wciąż marudzą, że tylko płacą, a kontakty mają utrudnione, ale nic z tym nie robią, ani z sobą.
                          Hm, ciekawe, "bzdury", powiadzasz?

                          🤣🤣🤣🤣o jakich ty alimentach mowisz? Odlatujesz jak gołebica.

                          Ja mowi o małżeństwach gdzie jedno pracuje za granica , bo musza zarobic na dom/samochow meble a potem przeciagna sie to w latach.
                          Jak zwykle czytasz co chcesz przeczytac.

                          Olac moze i matka jak matka moich kuzynek wyszla z domu po maslo i zniknela na 3 tygodnie. Potem na lata w wiezieniu.

                          Czesto matki nie mowa o zlych ocenach czy wybrykach synow, bo ojciec da kare krzyknie czy obetnie kieszonkowe.
                          Nie kupi obiecanego czegos czy nie pozwoli na wyjazd.

                          Poza tym to wynika tez z natury matka jest od chroninia mlodych nawet przed ich ojcem.
                          I czesto z coreczki tatusia a synus mamusi czesto tez ojciwue od synow wymagaja wiecej co matki uznaja za niesprawiedliwe wiec rekompenuja im to rozpieszczaniem za plecami meza. Bo tatus cireczke na rekach nosi a syn ma byc twardy.

                          Ale jak juz wspomnialam sa bardzo ale to bardzo rozne rodziny. Czasem ojciec bardziej pozwala rozpieszcza bo malo czasu z dziecmi spedza z racji pracy. Mama piluje lekcji i reszty. Czasem to z waznymi decyzjami matka czeka na ojca. Albo czasem slysze uspokoj sie, bo powiem ojcu jak wroci z pracy , ze byles niegrzeczny.

                          A ty nie wiem gdzie sie uchowałaś ze takich rzeczy nie ogarniasz.
                          • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 22:02
                            Już nic Ci pisać w temacie nie będę, już właśnie ślicznie potwierdziłaś wszystko, że tak, do ojców pretensji nie. smile
                      • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 21:33
                        Jedyna, absolutnie sytuacja, kiedy to kobieta jest sama odpowiedzialna za wychowanie, występuje, gdy faceta po prostu wcale nie ma, kiedy tylko płaci albo i nie. Wtedy facet jest odpowiedzialny za porzucenie i też automatycznie taka kobieta powinna mieć przynajmniej w innych kobietach 50 procent więcej taryfy ulgowej, za to po jej misiu powinno się jechać, a jakże, zapamiętale. Bardziej po nim niż po niej. Jej się powinno okazać jak najwięcej wsparcia, rad, a nie krytyki i osądzania.
                        No i skoro przy tym jesteśmy... Wiesz, co z tego wychodzi? Pierdzielisz, ale przecież Zenuś nie mógł, w pracy był biedaczek. A w ogóle nie zwracasz uwagi na to, że jej musiało nie być łatwo.
                        • arwena_111 Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 08:15
                          Ale poczekaj - ty teraz usiłujesz wybielić siebie? Bo to że ojciec twojego syna nie sprawdził się, nie umniejsza twojej winy. Inna rzecz, że w losowaniu go nie dostałaś.

                          Mój mąż od samego początku miał udział w wychowywaniu dzieci. To on karmił je w nocy, a ja spałam. On kąpał. Fakt cały dzień ja z nimi byłam - bo on pracował. Ale wieczory były dla dzieci. Gdyby był inny - nie byłby moim mężem.

                          Zenek ma specyficzny typ pracy - jak jedzie z koncertami po kraju - to trudno aby na noc wracał do domu. I dzieciaka też nikt normalny w trasę nie weźmie. Żona powinna zadbać o wychowanie dziecka a nie rozpuszczenie go jak dziadowski bicz.

                          Tak samo jak ty - jak czytam te brednie, że nastolatków się nie kontroluje - to nóż się w kieszeni otwiera. Kontrola podstawą zaufania. Sorry ale nastolatek jest głupi, próbuje przestawiać granice. Musi mieć jasny sygnał, że nie wolno xyx a jak to zrobi to są odpowiednie konsekwencje. Na kłopoty reaguje się od razu - a nie udaje, że ich nie ma.
                          • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 12:31
                            Zauważasz, że nie piszę tu wyłącznie o sobie, a ogólnie o wątkach o wychowaniu, jakie się tu przewijają? Co dostaję od Ciebie niby w negacji? Wykład, jak to Zenek pracował w trasach, więc nie ponosi odpowiedzialności. smile Znamienne.
                            • hrasier_2 Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 12:47
                              ikonieckropka napisała:

                              > Zauważasz, że nie piszę tu wyłącznie o sobie, a ogólnie o wątkach o wychowaniu,
                              > jakie się tu przewijają? Co dostaję od Ciebie niby w negacji? Wykład, jak to Z
                              > enek pracował w trasach, więc nie ponosi odpowiedzialności. smile Znamienne.
                              >
                              To jest takie odwracanie kota ogonem. Nikt nie napisze coś innego, jacy wspaniali są faceci swoi. Wiadomo, że to portal kobiecy, ale fakt kobiety w większości same się zmagają z problemami.
                      • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 13:13
                        Jeszcze takie pytanie - naprawdę mąż musiał się wycofać? Tzn. mycie córki było naprawdę jedynym aspektem, w którym mógł się wykazać? Nie mógł myć i położył lagę na wychowanie przez to? Co za bzdura.
              • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:29
                A nawet jeśli ona rozdawała, to on po cichu lub na głos się na to zgadzał, więc... Wina jest po obu stronach.
                • arwena_111 Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 08:18
                  W jakim ty układzie żyjesz, że musisz się spowiadać z wydatków? Konsultuje się duże wydatki, a nie bieżące koszty. U mnie ja ogarniam większość zakupów do domu - nic z nikim nie konsultuję.
                  • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 12:33
                    Hm, mieszkanie w Warszawie i drogie samochody dla dziecka... No tak, to nie są te duże wydatki, które najpewniej państwo Martyniukowie musieli omawiać. To zrobiła ona, bez wiedzy męża. big_grin
                    • arwena_111 Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 13:23
                      Nie śledzę ich życia. Ale dalej - możliwe, że ona u nich podejmuje decyzje a on płaci big_grin.
                      Ja też wybierałam samochód, no z córką. Mężowi było wszystko jedno. Ustaliliśmy tylko kwotę maksymalną.
                      • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 13:26
                        No to powiedzmy sobie szczerze - Zenku, pozwoliłeś na taki układ, w którym żona źle wychowuje dziecko. Wobec matki by tak było - matko, pozwalasz ojcu rozpieszczać dziecko, reaguj.
                        • arwena_111 Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 13:42
                          Ale tak w ogóle - co cię obchodzi jak oni się na wychowanie umawiali?
                          Ty nie dopilnowałaś syna - skoro był przy tobie a ojciec się wymiksował.
                          • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 13:52
                            O właśnie, mamy to. smile
                            • arwena_111 Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 14:04
                              Skoro dziecko było przy tobie, a ojciec był dochodzący - to jak najbardziej miałaś obowiązek dopilnować. Gdyby było odwrotnie - obowiązek w pierwszej kolejności spoczywałby na ojcu
                              • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 14:52
                                Nie musisz uzupełniać, chyba wszyscy rozumieją, co mówisz - rozwód daje pełne prawo rozwodu z dzieckiem.
                                • arwena_111 Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 15:15
                                  Jak nie masz opieki naprzemiennej, tylko tatuś ma 2 czy jeden weekend w miesiącu i jeden dzień w tygodniu - to o jakim wychowywaniu mówisz. Jeżeli opieka jest pół na pół - to już zupełnie inna sprawa.
                                  • danaide2.0 Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 15:29
                                    A kto pozwala ojcom na wymiksowanie się i nieponoszenie odpowiedzialności?
                                    Takie arweny.
                                    Dochodzący ojciec powinien dochodzić częściej i intensywniej. A jak nie dochodzi wcale to można mu przypisać 100% winy za zaniedbanie i lenistwo.

                                    A nie, jednak nie...
                                    • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 15:33
                                      Matki tych ojców, oraz ich ojcowie. Ktoś wychowuje do bycia chooyem bez kręgosłupa.
                                  • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 15:39
                                    Boże, co za antyfeministyczne bzdury. Obstawiam, że mówisz o czymś, o czym pojęcia nie masz.

                                    Po pierwsze ten tatuś jeśli był wcześniej, to jednak miał wpływ i to będzie rezonować. Więc tak, odpowiedzialność jest.
                                    Po drugie ten biedny tatuś bez wpływu zawsze może powalczyć o więcej niż dwa weekendy i jeden dzień w tygodniu. Jeśli nie chce, to ma negatywny wpływ np. na samoocenę dziecka i nie jest to wówczas wina matki, a ojca. Co więcej - jeśli takiemu ojcu się coś nie podoba, może chociaż próbować rozmawiać z byłą partnerką o tym, jak sam pewne rzeczy widzi. Może nie wyjść, prawdopodobieństwo jest duże, ale za brak tego lub szybkie poniechanie - tak, jest odpowiedzialny.
                                    Po trzecie rodzic dochodzący wciąż jakiś wpływ ma, choćby w czasie, kiedy przebywa z dzieckiem i oddziałuje na jego wartości i postawy. Ba, sam rozwód, powody, kontakty rodziców po rozwodzie itd., to oddziałuje wychowawczo na dziecko, jak również to, jak rodzic po rozwodzie traktuje samo dziecko , czy spełnia swoje obowiązki czy nie, czy dąży do wspólnego czasu czy nie.
                                    Po czwarte wiele dzieci dochodzących, weekendowych rodziców powie Ci, że po rozwodzie rodziców zaczęli spędzać z rodzicem dochodzącym więcej czasu niż wcześniej i więcej niż z tym domowym rodzicem, bo w tym weekendowym czasie focus jest ustawiony na nie, a nie na dokończenie raportu do pracy, zrobienie obiadu czy prania.
                                    Więc gadasz prze-totalne bzdury, niewiarygodne wręcz bzdury i usprawiedliwiasz rozwody z dziećmi jako naturalną konsekwencję rozwodu małżonków. O-hy-da.
                                    • arwena_111 Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 08:55
                                      Ja nic nie usprawiedliwiam - ale widzę jak to wygląda. I sorry, rozstajesz się z facetem nie dlatego, że jest fantastyczny tylko dlatego , że jest choo...
                                      Do tego niestety wiele kobiet robi sobie samym kuku. Bo one lepiej ubiorą dziecko, lepiej nakarmią, zrobią coś szybciej, dokładniej itd. One wstają w nocy do dziecka - bo jego przecież płacz nie obudzi, one chodzą na rzęsach ze zmęczenia - bo muszą wszystko same.
                                      Ja mam w sobie gen egoizmu, miałam bardzo dobry przykład w domu - gdzie moi rodzice równo robili. Razem pracują, razem odpoczywają. I tego oczekiwałam od mojego męża.
                                      W domu mojego męża było inaczej - matka za wszystkich robiła. No cóż jak lubi - jej sprawa. Miała 3 facetów i sama myła okna, robiła zakupy itd. Mój mąż na początku przeżył szok, ale się dostosował. Jakby nie - to szybko byśmy się rozstali - bo ja nie mam zadatków na męczennicę big_grin.
                    • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 17:56
                      ikonieckropka napisała:

                      > Hm, mieszkanie w Warszawie i drogie samochody dla dziecka... No tak, to nie są
                      > te duże wydatki, które najpewniej państwo Martyniukowie musieli omawiać. To zro
                      > biła ona, bez wiedzy męża. big_grin
                      >


                      Ale wiesz ze 6-14 latkowi nie kupuje się drogich aut? Bo już wtedy można rozpieścić dziecko.
                      Potem gdy ma nascie lat wchodzi w trudny wiek tym bardziej ciężko nagle wszystko zmienić. Twój ma tyle lat a ty wciąż za niego sprzątasz nawet majtki mu zaglądasz i zawsze masz jakieś ale ...
                      Wiesz może nie oceniaj innych bo w twoich ustach brzmi bardzo śmiesznie.
                      • anajustina Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 08:59
                        Aż strach się bać co wyrośnie z potomka detektywa Rutkowskiego...
        • danaide2.0 Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:40
          Naprawdę mam ci napisać, że wg mnie za sporo problemów najmłodszego odpowiada twój mąż, któremu zamarzyła się nowa rodzina, nawet jeśli potem ty popłynęłaś?
          No to ci napisałam.
          • hrasier_2 Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:55
            Ale ona nie napisała, że mąż odpowiada za coś. Jest nadopiekuńcza, ale to nie jest wada.
            • makurokurosek Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:06
              Udawanie , że nie widzi się schlanego czy naćpanego osiemnasto czy dwudziestolatka to nie jest nadopiekuńczość tylko tuszowanie.
            • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:17
              Nadopiekuńczość to jest wada, zwłaszcza w przypadku nałogowców.
        • arthwen Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 12:09
          Bo to matki się na forum udzielają?
          Jak się pisze o sobie, to chyba logiczne, że w pierwszej osobie liczby pojedynczej.
          • anajustina Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 13:32
            Niektórzy piszą w trzeciej liczby mnogiej. Też można.
      • po_godzinach_1 Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:31
        zerlinda napisała:

        > Nie masz racji. Coraz bardziej widać, jak zmienia się rola ojca. Ojcowie są bar
        > dzo zaangażowani obecnie w życie dzieci. Ostatnio byłam z synem u lekarza, było
        > opóźnienie, dwoje małych dzieci było w towarzystwie ojców. A jeżeli jakaś kob
        > ieta wymaga tylko od siebie i na siebie wszystko nakłada, to ma problem. Ale to
        > jej problem. Więc nie generalizuj.

        ikonieckropka pisze jak zwykle o sobie, o tym, że forumki piszą jej nie zrobiłaś tego i tego zamiast pisać nie zrobiliście.

        Nie daj się nabrać.
        • paskudek1 Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 07:05
          Jedno nie wyklucza drugiego. Może w przypadku ikonieckropka to akurat nie jest prawda, ale rzeczywiście to kobiety są o wiele bardziej obciążone mentalnie i to je zazwyczaj społeczeństwo rozlicza. Nie tatusia.
          • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 12:35
            Co prześlicznie widać w wątku o Martyniukach. Tu duże zaprzeczanie, ale znowu frazy - ale ojcowie są zapracowani hula nawet tu w najlepsze. Emama niby zaprzecza, tak naprawdę co chwilę potwierdza.
    • nena20 Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 19:24
      Mimo partnerskiego związku mąż uczestniczy w życiu szkolnym po tzw wskazaniu co i gdzie ma zrobić. Pójdzie nawet na warsztaty robienia ozdób choinkowych, poćwiczy fizykę z synem ale to wszystko po mojej informacji. No cóż w życiu nie można mieć wszystkiego.
      • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:00
        No i super, przynajmniej szczerze i wiecie, na czym stoicie, w dodatku akceptujecie.
    • anajustina Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:07
      Zauważcie, że nawet w dramie Danielek-Faustyna-tesciowa jakoś Zenek milczy i nie jest oskarżany o wszelkie zło tego świata?
      • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:19
        Zauważ, że rzadko kiedy (jeśli w ogóle) jest odwrotny układ typu ojciec-córka-mąż córki i milcząca matka, albo podobne. To najczęściej jest matka-syn z problemami. Kiedyś wyrwało się mojej przyjaciółce, że chciałaby 10% takiego zrozumienia jakie ma jej brat (patus) i tej bezwarunkowej akceptacji.
        • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:24
          I tu mamy clou, więcej się od kobiet wymaga.
          • hrasier_2 Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:31
            Wymaga, bo faceci się zrobili bardzo wygodni. Jeśli nawet oboje pracują to i tak kobieta ogarnia wszystko.
            • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:40
              hrasier_2 napisał:

              > Wymaga, bo faceci się zrobili bardzo wygodni. Jeśli nawet oboje pracują to i ta
              > k kobieta ogarnia wszystko.


              Chyba raczej odwrotnie kiedys facet tylko pracował kobieta robila wszystko w domu/przy dzieciach.
              A teraz jest zupelnie inaczej.
              • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:46
                To, co piszesz - "bo on pracował, a na wychowywała" tylko jest potwierdzeniem, że problem istnieje i ma się doskonale. Ciekawe, czy w odwrotnym układzie, winiłoby się ojca, czy zadało pytanie matce, a gdzie ty, babo, byłaś, jak ci partner źle wychowywał dziecko.
                • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 21:12
                  ikonieckropka napisała:

                  > To, co piszesz - "bo on pracował, a na wychowywała" tylko jest potwierdzeniem,
                  > że problem istnieje i ma się doskonale. Ciekawe, czy w odwrotnym układzie, wini
                  > łoby się ojca, czy zadało pytanie matce, a gdzie ty, babo, byłaś, jak ci partne
                  > r źle wychowywał dziecko.
                  >


                  Znasz znacznie słowa " kiedys"
                  • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 21:27
                    Właśnie widzę, jakie to "kiedyś". smile
                    • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 21:35
                      ikonieckropka napisała:

                      > Właśnie widzę, jakie to "kiedyś". smile
                      >


                      A czego nie rozumiesz ich syn jest od lat dorosly etap wychowania zakonczyl sie dawo temu.
                      A to ze teraz zbiera owoce to juz co innego.
                      • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 21:36
                        Yyy, pytanie raczej, czego Ty nie rozumiesz. No wiem, tego że na te żniwa zapracowali razem w równym stopniu, może realizując wychowanie w innych aspektach, ale efekt jest ich wspólny.
                        • noitak Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 01:39
                          ikonieckropka napisała:

                          > No wiem, tego że na te żniwa zapra
                          > cowali razem w równym stopniu, może realizując wychowanie w innych aspektach, a
                          > le efekt jest ich wspólny.

                          Przerzucacie się z winą, odpowiedzialnością za stan syna?
                          Chcesz poczucie winy podzielić równiutko na pół?
                          Jesteś mistrzynią dzielenia włosa na sto.
                          Nie wyjdzie.


                          • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 12:36
                            My już sobie to dość dawno omówiliśmy, przerobiliśmy, polecam każdemu zamiast się biczować - oj, moja wina, bo przecież misiu był w pracy, co ciągle tu pada.
                            • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 18:03
                              ikonieckropka napisała:

                              > My już sobie to dość dawno omówiliśmy, przerobiliśmy, polecam każdemu zamiast s
                              > ię biczować - oj, moja wina, bo przecież misiu był w pracy, co ciągle tu pada.
                              >

                              A kto tu się biczuje ?
                              No twój oprócz pracy był jeszcze u kochanki i mówisz ze po równo wychowywaliście dzieci?
                              Wiec coz życie. Tatuś ma nie pracować żeby było po równo bo ty masz taki obraz życia? A jak kobieta wybiera siedzenie w domu to co facet solidarnie też powinien zrezygnować żeby było po równo czy zmusić kobietę, ktora nie chce pracować do pracy ? Jak biciem krzykiem czy odcięciem od kasy?
                              Skarbnico madrosci i oceniania innych?
                        • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 19:17
                          ikonieckropka napisała:

                          > Yyy, pytanie raczej, czego Ty nie rozumiesz. No wiem, tego że na te żniwa zapra
                          > cowali razem w równym stopniu, może realizując wychowanie w innych aspektach, a
                          > le efekt jest ich wspólny.
                          >
                          Jeszcze raz moze zaskoczysz.

                          To ty nie rozumiesz ze jak ktoś fizycznie nie ma w domu przez tydzien/dwa miesiac to nie moze rowno brać udzialu w wychowniu. Zwlaszcza w tamtych latach.
                          Jeśli ojciec/maz -matka/zona wyjezdza /choruje i jest w szpitalu i miesiacami jest poza domem, nie ma wplywu na wychownie dzieci. Owszem grubsze sprawy tylu moze wybor szkoly , ale w codzinności nic. To samo jest w ojcem jelsi ten duzo pracuje.

                          Moj maz pracował z 10 lat duzo, bo ja chcialam byc w domu z dziecmi do 3 r.z z kazdym. I miał mało do powiedzenia czy dziecko dostanie ciastko przed czy po obiedzie. A od drobnych rzeczy zaczyna sie wychowanie ,chyba nie sadziłaś ze będę do niego dzownić i to z nim omawiać.
                          Nie czekałam z wyciągnięciem konsekwecji za wybryki, az ojciec wrocic z "pasem". Co w wielu domach bywa. Dopiero gdy dzieciaki podrosly ja wrocilam do pracy te codzinne proporcje sie zminiły, a rozpieszcznie dziecka zaczyna sie od drobnych rzeczy czy odpuszczania np. Kar ktore nałożył ojciec bo wyjechal w trase a synuś tak mamusie prosił. I jaka pewność ze tak u nich nie było.
                          Jeśli jedno z rodzicow jest niekonsekwetne to drugie od zamkniecia drzwi nie moze zrobić nic.


                          Ty wciaz uwazasz ze tylko kupno auta czy mieszkania rozpiescilo danielka a to pokazuje ze nie masz bladego pojecia o wychownaiu dzieci.

                          Wystarczy poczytać watki o babci /dziadku.

                          Twoj syn zabrał syna pomimo ustaleń i tez g mogłaś zrobić. W tamtej chwili. Zdaje sie ze umyka ci ten fakt ze drugiej doroslej osoby nie da sie 100% kontrolowac i czasem sie to po prostu rozjezdza. I to wcale nie musi być w waznych sprawach ani celowa działanie.
              • paskudek1 Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 07:07
                Tak, teraz kobieta zapieprza zawodowo i ogarnia dom. Mężczyzna, nawet jeśli się włącza to po wskazaniu w co i jak ma się włączyć. Czyli obciążenie kobiet nadal większe. Możesz udawać że tego nie ma, ale nie zmieni to faktów.
                • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 10:35
                  Jak chce, to zapieprza, ja nie chcę, więc w domu mam inaczej.
                  • paskudek1 Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 11:43
                    berdebul napisała:

                    > Jak chce, to zapieprza, ja nie chcę, więc w domu mam inaczej.

                    Jasne, w ogóle nie ma presji społecznej, wcale a wcale...
                    • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 12:48
                      Miałabym się przejmować “co ludzie powiedzo” bo nie prasuję? Bo to ja ogarniam piłę łańcuchową? 😂
                      • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 18:08
                        berdebul napisała:

                        > Miałabym się przejmować “co ludzie powiedzo” bo nie prasuję? Bo to ja ogarniam
                        > piłę łańcuchową? 😂

                        No paskudek sie przejmuje, a potem rzuca sie jak wściekła w każdym wątku dotyczącym kobiet.
                        Z jakiegoś powodu taka wściekła jest.
                        • paskudek1 Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 08:11
                          3-mamuska napisała:

                          > berdebul napisała:
                          >
                          > > Miałabym się przejmować “co ludzie powiedzo” bo nie prasuję? Bo to ja oga
                          > rniam
                          > > piłę łańcuchową? 😂
                          >
                          > No paskudek sie przejmuje, a potem rzuca sie jak wściekła w każdym wątku dot
                          > yczącym kobiet.
                          > Z jakiegoś powodu taka wściekła jest.
                          >
                          >
                          Nie, paskudek po prostu wie jak wygląda rzeczywistość. I się na nią wkurza. To czy JA się przejmuję presją to jedno, to że presja JEST to drugie. Wy wolicie udawać że presji nie ma. I sprowadzacie sprawę do absurdu czyki "co ludzie powiedzo, że mam nieuprasowane". Tymczasem właśnie w tym wątku przepięknie widać presję - kobieta winna. Bo to ONA powinna wychować, ONA powinna dać przykład, ONA i, tylko ONA. Pan, zwolniony z odpowiedzialności bo zarabiał. Temat zamknięty, można się rozejść.
                          Przy czym w omawiany przypadku pan miała na pewno lepiej i wygodniej, niż większość kobiet, bo miała pieniądze. Ale DOKŁADNIE TAKIE SAME oskarżenia by padły, gdyby Pan zarabiał mniej, ona pracowała zawodowo i zajmowała się domem. Nie mam co do tego złudzeń.
                          • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 12:00
                            Pan miał zarabiać i się wywiązywał z tego zadania, zdecydowanie powyżej średniej.
                            Pani została w domu, żeby doglądać przychówku i ogniska domowego - wyszło jak widać.
                            Tak się umówili, tak mieli. Nie ma to nic wspólnego z przerzucaniem odpowiedzialności na kobietę..
                          • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 13:18
                            Ja też nie mam złudzeń, każdy wątek tu to pięknie pokazuje, a to, co soczewka skupiła na tym, to już w ogóle...
                            • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 13:37
                              Ten wątek to zresztą jak z Kubusia Puchatka - im bardziej Kubuś szukał Prosiaczka, tym bardziej go nie było, jakoś tak to brzmiało. Tu mamy - im bardziej piszące chcą zaprzeczyć, tym bardziej potwierdzają i już nawet nie ma co komentować. Widać jak na dłoni, z jaką lekkością zdejmują odpowiedzialność z mężczyzn i przekładają na kobiety.
                              • arwena_111 Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 13:44
                                A ty bardzo próbujesz wybielić swoje zaniedbania. Jak się z ojcem dziecka tak przerzucaliście odpowiedzialnością i każdy tylko usprawiedliwiał się - to nie moja wina tylko drugiej strony, on powinien a nie ja itd - to nic dziwnego że wyszło jak wyszło.
                                Sorry ale jak jeden rodzic widzi, że drugi daje d... w kwestii wychowania - to bierze obowiązek na siebie. jeżeli zależy mu na dziecku a nie na udowodnieniu że drugi to choooj.
                                Zobacz na swoje błędy i przeanalizuj co TY spieprzyłaś ( a nie szukaj kogoś na kogo możesz zwalić część winy ) - może przy drugim ich nie popełnisz.
                                • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 14:08
                                  Tylko widzisz, to Ty masz jakieś dziwne założenie, że jak rodzic odchodzi, to przestaje być rodzicem i wszystko idzie na drugie dziecko. Ślicznie.
                                  Popatrz sama, co robisz - nie znasz historii, a z założenia piszesz, że wtedy ja coś powinnam przejąć, a ja nie musiałam niczego przejmować, bo mój mąż ojcem pozostał. I tak się tu robi w każdym przypadku.

                                  Zobacz, jak wszystko ślicznie potwierdzasz:
                                  "Zobacz na SWOJE BŁĘDY i przeanalizUJ co TY spieprzyłAŚ ( a nie szukAJ kogoś na kogo możESZ zwalić część winy ) - może przy drugim ich nie popełnISZ."

                                  No popatrz, popatrz, znowu, mimo że wnuk wychowywany jest przeze mnie i przez męża... Patrz na końcóweczki. smile

                                  Im bardziej chcesz zaprzeczyć, tym bardziej potwierdzasz. smile
                                  • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 14:21
                                    PS. Piszesz o przerzucaniu się, że to zaszkodziło, a mnie każesz analizować, jakie błędy ja popełniłam, ale broń Boże, żeby facetowi coś zarzucić. Znamienne. smile U nas nikt się nie przerzucał, u nas mąż wziął to na siebie, w miarę terapii po trochę sobie ujmował, aż teraz każde z nas wychodzi z założenia, że tyle różnych czynników się na siebie nałożyło, że nie sposób wskazać, który był tym determinującym, musielibyśmy mieć szklaną kulę, żeby błędu nie popełnić, bo to, co się zadziało, nie było niestety do przewidzenia.
                                    To tak w mojej sprawie.
                                  • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 18:44
                                    Popatrz sama, co robisz - nie znasz historii, a z założenia piszesz, że wtedy ja coś powinnam przejąć, a ja nie musiałam niczego przejmować, bo mój mąż ojcem pozostał. I tak się tu robi w każdym przypadku.

                                    Serio twoj maz byl ojcem jak obracal kochankę na boku, potem nowe baby to byl calkiem ekstra w full time tatusiem dla "starych" dzieci , chyba sama w to nie wierzsz. Bo sama pisałaś w jednym z pierwszych watkow ze to przez was syn popadl w narkotyki ( choc nie dosłownie) . Jakby sie nie starał doba z gumy nie jest ,a wynoszenie emocji z domu do kochanki to tez obdziera dzieci z ich przestrzeni emocjonalnej. Tatus spedzajacy czas z kochanka a po proacy gdy zamieszkal z nia nie byl dyspozycyjny dla dzieci.

                                    Wybielasz meza bo ma 100% mial mniej czasu dla twoich dzieci i to on spartolił.
                                    • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 18:51
                                      Nowe baby, hmmm... wink

                                      Czekaj, kogo ja w końcu wybielam, bo już się pogubiłam. Nie, sorry, to wy się pogubiłyście, kogo w końcu. smile
                                      • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 19:27
                                        ikonieckropka napisała:

                                        > Nowe baby, hmmm... wink
                                        >
                                        > Czekaj, kogo ja w końcu wybielam, bo już się pogubiłam. Nie, sorry, to wy się p
                                        > ogubiłyście, kogo w końcu. smile
                                        >


                                        Wybielasz meza, i nie wy , bo ja pisze za siebie.
                                        Chyba sama sobie zaprzeczasz ze maz byl takim ideałem tatusiem.

                                        Bo twoj maz nie mogl byc super ojcem na rowni z tobą , jak bzykał kochankę.
                                        Przed w trakcie czy po ,byl tym zaangażowanym ojcem?
                                        Wracał z pracy na czas?
                                        A potem emocjonalnie był taki zaangazowany jassne.
                                        Owszem moze zarys wychowania miesliscie jakieś obrany, ale sorry nie kłam ze był taki idelany.
                                        I po rowno wychowywał.
                                        I to on zawinił ale ty pisałaś ze masz poczucie winy ze syn moze byc uzalezniny/popadł w narkotyki przez was.

                                        Widac ze zaczynasz nie odpowiadać na proste i zadane wprost pytania.
                                        • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 19:32
                                          Wulgarnym babom bez grama empatii - nie, nie odpowiadam, nic takich chamideł i ameb emocjonalnych nie uratuje.
                                    • nick_z_desperacji2 Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 18:52
                                      Jak w nowym domu było niemowlę, to albo zostawiał nową żonę z nowym dzieckiem, albo starą trójkę dla niemowlaka. No jak nie kombinować, nie da się mieszkać w dwóch miejscach na raz. Pomijając już "wzorzec" pani na boku i związku opartego na kłamstwie.
                              • nick_z_desperacji2 Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 18:10
                                Sama co chwilę zdejmujesz odpowiedzialność z syna i przekładasz ją na wszystko i wszystkich wkoło. Jakoś nie dziwi, że triggerem okazał się Danielek.
                            • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 13:52
                              Przecież gdyby sytuacja była odwrotna - pani robi karierę w branży wymagającej długich i częstych wyjazdów/grania po nocy/whatever, pan zajmuje się domem - to pretensje byłyby do pana, bo się nie wywiązał.
                              • paskudek1 Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 15:19
                                berdebul napisała:

                                > Przecież gdyby sytuacja była odwrotna - pani robi karierę w branży wymagającej
                                > długich i częstych wyjazdów/grania po nocy/whatever, pan zajmuje się domem - to
                                > pretensje byłyby do pana, bo się nie wywiązał.

                                Gówno prawda. Idę o, zakład że byłoby co najmniej "wyrodna matka zosyaeika dziecko i takie są wyniki"
                                • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 17:23
                                  Widać w Twoim świecie tak jest.
                    • arwena_111 Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 19:32
                      Ale jaka presja. Ja chciałam być z dziećmi - mąż też nie chciał aby dzieci się tułały po placówkach prawie od urodzenia ( macierzyński miałam 26 tygodni ). Podjęliśmy więc decyzje, że ja zostaję w domu z dziećmi i ogarniam bieżące sprawy - on pracuje, podwyższa kwalifikacje - żeby było nam lepiej.
                      Nikt nie wywierał na mnie presji, że mam iść jeszcze do pracy.
                • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 12:37
                  I to udawanie bardzo ładnie ma się w tym wątku i zakładanie, że przecież facet pracuje.
                  No ale właśnie - co teraz, gdy obydwoje są mocno aktywni zawodowo? Czy na pewno będziemy rozliczać obydwoje? Trudno uwierzyć.
                  • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 12:46
                    Gwiazda DP pracuje głównie na wyjazdach, jeżeli uznali że stać ich na to żeby pani pilnowała fortu, jak pan jest w rozjazdach i na nim spoczywa w 100% przyniesienie odpowiednio dużego mamuta - to właśnie tak mieli. Wtedy udział w wychowaniu nigdy nie będzie równy.
                    • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 13:00
                      Wiadomo, że nie będzie równy, ale nie będzie też tak, że odpowiedzialność za nie spocznie wyłącznie na matce, bo nawet będąc w trasie ma się jakieś strategie wspólne, wspólne decyzje, coś się omawia przed trasą i gdy się wraca, zwłaszcza właśnie rzeczy większe niż, jakim kosmetykiem kąpać dziecko. Dalej - kobietę, która zostawiła dziecko z niewydolnym wychowawcza ojcem by się wychłostało. A tu, ze biedny miś, musiał pracować na kolejny pałac, cóż on mógł wiedzieć, co się w domu dzieje. Mieszkanie i samochody żona wydała bez jego wiedzy i zgody, żeby sfinansować ćpanie synka.
                      Tu znów - mój starszy syn ma mały udział w wychowaniu swojego syna, a jednak gdy coś mu się nie podoba, przynajmniej próbuje rozmawiać z byłą żoną. I odwrotnie, ona również mu zwraca uwagę na pewne rzeczy. Wiadomo, to nie zawsze skutkuje, ale to, że on jest z doskoku nie zwalnia go z odpowiedzialności, bo nawet spędzając wakacje z dzieckiem, coś jest w staniu mu wpoić, ma wpływ, więc jakąś odpowiedzialność ponosi i gdyby coś było naprawdę bardzo nie tak, byłby zobowiązany moralnie zareagować, a nie uznać: trudno, taki life, że mam mało czasu z dzieckiem.
                      • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 13:08
                        Poczytaj posty ex żony ich syna. Z tą konkretną panią, to nawet spec od terrorystow miałby problem żeby negocjować big_grin

                        Żeby wiedzieć, że coś jest nie tak trzeba być chociaż trochę obiektywnym. I to dotyczy obydwojga - pani zakochanej w synku, oraz pana który w domu raczej bywał niż mieszkał. Masa ludzi bagatelizuje “głupi wiek”, “wyrośnie”, “żona go ustawi”. Szkoda, że zabrakło tam rozsądnych dorosłych w ogóle.
                        • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 13:21
                          Tu przyznaję - rozmawiam wyłącznie o tym, co zobaczyłam dotychczas na forum, bo sprawy nie znam. Nie sądzę niestety jednocześnie, że ją poznam dzięki brukowcom. smile
                          • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 15:23
                            Pierwsza była żona zaczęła publikować screeny wiadomości. Były naprawdę soczyste.
                      • 3-mamuska Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 18:14
                        A tu, ze biedny miś, musiał pracować na kolejny pałac, cóż on mógł wiedzieć, co się w domu dzieje. Mieszkanie i samochody żona wydała bez jego wiedzy i zgody, żeby sfinansować ćpanie synka.

                        A gdzie wyczytalaś ze pan to biedny misio?
                        Bo nie zauważyłam aby ktokolwiek żałował tatusia. Został stwierdzony tylko fakt napisałam ci juz wyżej zacznij rozgraniczać te dwie rożne rzeczy, stwierdzenie faktu to nie obrona. Jakoś bardzo cieżko kapujesz. A ze taki wybrali taki podział rol , on jezdzi zarabia, ona w domu to tak na niej spoczywa większość odpowiedzialnosci. Wyszli na tym finansowo dość dobrze. Na to sie umówili.
                        Bozesz serio ciężko myslisz.
              • maly_fiolek Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 12:37
                > Chyba raczej odwrotnie kiedys facet tylko pracował kobieta robila wszystko w domu/przy dzieciach.
                Poza śląskiem w XIX/XX w, Polsce nigdy tak nie było.
                Wszyscy pracowali.
                • arwena_111 Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 19:37
                  Yyyyy jesteś pewna? Moja prababcia nie pracowała, podobnie jak kobiety w mojej rodzinie we wcześniejszych pokoleniach. Moja babcia zajmowała się 5 dzieci, więc nie wiem kiedy miałaby pracować. Była bieda - bo nowy ustrój po wojnie okradł ich ze wszystkiego.
          • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:31
            Właśnie nie wiem, czy “więcej”, czy inaczej? Jak w wątku o maszynie, gdzie ktoś postulował że dziewczynki interesują się szyciem, a chłopcy rozkręcaniem długopisów. Wtf.
            • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:34
              Może to kwestia "inaczej", to trudno mi rozsądzić, natomiast dość mocno zaobserwowałam, że na forum, czy "więcej" czy "inaczej" ma się to dosyć dobrze i to mnie nieco zaskakuje.
              • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:51
                Przecież tu nie ma normalnych facetów? Więc grupa jest mocno niereprezentatywna i ciężko wyciągać jakieś wnioski, które mają ręce i nogi.

          • makurokurosek Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:34
            "I tu mamy clou, więcej się od kobiet wymaga."
            Jak zwykle udajesz , że nie rozumiesz.

            Jest bardziej dużo matek tak jak ty tuszujących przewinienia synalka .
          • maly_fiolek Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 12:39
            > I tu mamy clou, więcej się od kobiet wymaga.

            Wymaga się coraz więcej od wielu grup, zwłaszcza od
            - posiadaczy zwierząt,
            - rodziców (tu już przegięcie na maksa)

    • pepsi.only Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:41
      > Bardzo mało ojców tu widać, wiadomo, są tu mamy,

      Dokładnie tak. Mój mąż ma swoje grupie i swoje fora, tam się wypisuje, czasem chwali, czasem żali.
      A tu jest ematka, i siedzą ematki...
      A nie emężowieematki.
      • hrasier_2 Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 22:07
        Zajebista ta sygnaturka. Wiesz buja się tu paru ojców. Ale we wątkach typu psychologicznych jakiś mało 🤔
        • pepsi.only Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 07:18
          Dziękuję. Jest taka... prawdziwa. Do końca kadencji 242dni.

          No to niech odpowiadają ikonieckropce, ci, tu obecni, o zasługach, porażkach- poczytamy, pokomentujemy.
    • noitak Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 20:47
      Zabijasz tymi nieustannymi analizami.
      Forumowicze mogą szcześliwie nie czytać,
      ale bliscy? Dokąd uciec, gdzie się skryć?
      Litości nie masz.
    • engine8t Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 21:33
      Same chcialyscie tego wszystkiego - to macie podobnie jak chlopy mialy poprzednio.
      Teraz wy bedziecie zarabiac na rodzine i latac za chlopami.
      • hrasier_2 Re: Gdzie te chłopy? 04.12.24, 22:09
        Jest niby równouprawnienie i wolne związki.
    • zla.m Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 08:23
      Ukrywamy mężów, bo jakby tu zajrzał podrywający nas kolega z pracy, to się wyda... a jesteśmy takie łase na jego zainteresowanie
    • tanebo0001 Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 12:14
      Ciężko harują na żonę i dzieci...
      • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 12:39
        Tak, panie to potwierdziły. Zenon biedny w pocie czoła, a żona tylko to trwoniła, dotując syna bez wiedzy i zgody męża.
        • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 12:48
          Zgody big_grin big_grin big_grin
          • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 13:01
            No na takie wydatki to chyba już trzeba się razem zgodzić, a nie samodzielnie nimi rozporządzać i działać komukolwiek wbrew.
            • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 13:10
              Nie, nie trzeba. Pary mają różne ustalenia i budżety. Wiadomo, że jak brakuje na podstawowe potrzeby to uzgadnia się zakup papieru toaletowego, ale jak się przelewa i mieszkanie/wypas fura w ta, czy tamtą nie robi różnicy, to się po prostu kupuje.
              • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 13:25
                Może, ale wciąż - jeśliby uważał, że to nieodpowiednie dla jego syna, zawczasu powinien zabrać głos na zasadzie: Danka, on nie może od nas nic dostać.
                Jestem na 100 procent pewna, że od matki by się takiej reakcji oczekiwało. Później musiałaby się tu tłumaczyć, że mąż to zrobił bez uzgodnienia, a wtedy by usłyszała, że nie dostała takiego męża na loterii. big_grin
                • paskudek1 Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 08:15
                  Ależ oczywiście że tak by było. Dokładnie takie komentarze by padły.
                • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 12:01
                  On mógł nawet nie wiedzieć przed zakupem. Mało to małżeństw gdzie pani trzyma kasę.
                  • ikonieckropka Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 13:16
                    I jego niewiedza jest odpowiedzialnością, zaniechanie, zaniedbanie też podlega odpowiedzialności etycznej.
                    • berdebul Re: Gdzie te chłopy? 06.12.24, 13:53
                      Gdyby pani opłacała płatnych morderców, przemyt kokainy itd to można byłoby uderzać w tony odpowiedzialności etycznej. Jak kupowała mieszkania (jeść nie wola, wartość tylko rośnie) i samochody (podobnie) to co było w tym niemoralnego?
    • abria Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 14:02
      Tyle o partnerstwie, równym podziale obowiązków - mnóstwo pań tu deklaruje takie coś

      no mnóstwo, mnóstwo, ale nie wszystkie

      i pani Danuta raczej nie była tu zwolenniczką partnerstwa i równego podziau obowiazków, skoro wysyłała chłop w świat na koncerty a sama sie zwolniła z pracy, żeby hodować potomka
      • anajustina Re: Gdzie te chłopy? 05.12.24, 16:38
        No i wyhodowala. Niczym powyginana orchidee na parapecie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka