nick_z_desperacji2
17.12.24, 18:19
Kiedyś już pisałam, że jakieś 3 lata temu rozwaliłam staw skokowy, skręcenie ze złamaniem (a raczej odłamaniem), początkowo olane przez lekarza. potem długa rehabilitacja, marny efekt. Wiosną usunięto mi w końcu odłamek kości, który luźno latał i blokował staw, poprawa znaczna, lato praktycznie bez dolegliwości. Pogoda się zepsuła i znowu noga boli, głównie przez wilgoć, pomaga opaska stabilizująca dość mocno opięta. No dodatek tuż pod kostką jest tkliwe miejsce, ale ogólnie żyć się da.
I teraz pytanie: znowu szturmować ortopedę, czy uznać, że po takim czasie od urazu już nic nie ugram, a i wiek nie ten, żeby się jak na psie zrosło?