stephanie.plum
20.12.24, 23:19
ma lśniącą sierść, na grzbiecie i karku czarną, na torsie i łapach złocistą jak dojrzałe zboże o zachodzie słońca.
kiedy gna ku mnie przez suche trawy i bezlistne zarośla, wyciągnięty w miękkim pędzie, jakby frunął nad ziemią unoszony siłą potężnych, harmonijnych mięśni, nie mogę oderwać wzroku. ale najlepsze jest potem, kiedy przyklękam, by mnie dopadł, zziajany.
ciepło jego oddechu, zimne, wilgotne muśnięcie nosa. wtulam twarz w suchą sierść, z wierzchu chłodną jak powietrze zimowego poranka, a dalej - ciepłą, po zwierzęcemu ciepłą. wdycham ten zapach, który tak trudno zdefiniować - zapach wyjątkowy. pies pachnie dzikimi trawami i wilgotną ziemią, i trochę kurzem, i krwią, po prostu życiem. zapach psa jest ostry i zarazem cudownie kojący.
moje receptory węchowe odczytują ten zapach jednoznacznie, identyfikują z poczuciem bezpieczeństwa i nieopisanej błogości.
kto jeszcze ma takiego fajnego psa...?