A było to tak: rozdaliśmy sobie prezenty w obecności szefowej. Każdy z nas musiał od razu je rozpakować i pokazać szefowej co kto dostał. I obowiązkowo zachwycać się
Prezenty typu: srebrna bransoletka, srebrne pozłacane kolczyki + wisiorek, świece zapachowe, słodkości, zawieszki na choinkę, kubki i filiżanki, kosmetyki ( jakieś cudowne serum pod oczy), ramki na zdjęcia, herbatki zimowe.
Każdy się starał aby paczka była pełna. Ja jedynie wrzuciłam 2 rzeczy: za to cena za całość się zgadzała i wszystko ładnie opakowane.
No cóż...za rok ( jeśli doczekam) będę już wiedziała co kupować...
Niby to miłe było ale atmosfera jakaś taka sztuczna...a może tylko ja tak tam się czułam...