Dodaj do ulubionych

W takim razie: nianie

18.01.25, 14:14
W wątkach o dziadkach pffpff uczciwie pisze o nianiach: "kiedy zaczęliśmy szukać, trafialiśmy na bardzo dziwny element".

WIele osób pisze o znajdowaniu niani, jakby chodziło o buty. Przy czym buty ewidentnie trudniej znaleźć, bo więcej o nich wątków na ematce niż o nianiach.

Miałyście takie szczęście, że trafił wam się ktoś, z kim bez obaw zostawiliście malutkie dziecko samo w domu czy jednak mus to mus, a może jedziemy na wyparciu zbiorowym? Osobiście miałam doświadczenia jednostkowe - osoby nieco specyficzne, dziecku krzywda się nie stała, no i na pewno problem był też we mnie, zwłaszcza że był to okres, w którym zwątpiłam we wszystko i wszystkich.

To jak było z tymi nianiami?
Obserwuj wątek
    • cottonrose Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 14:28
      W miescie, gdzie mieszkalam laata temu bylo liceum medyczne z klasa opiekunek dzieciecych. Poszylsmy z kolezanka do dyrektorki i powiedzialy, ze szukamy nian. I dostalysmy rekomendacje na pare dziewczyn. No i tak sie znalazly rewelacyjne nianie. Jak jedna wyjechala do innego miasta to znalazla nam z klasy zastepstwo.
      Pozniej jeszcze jedna znajoma tez w ten sam sposob znalazla opieke. A pozniej zlikwidowano klase sad
    • husky_cat Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 14:43
      My mieliśmy szczęście, akurat poprzedni pracodawcy naszej niani wyjezdzali na stałe z Polski, a ja jeszcze byłam w ciąży gdy ja zatrudnilismy żeby nikt nas nie wyprzedził.
      To rewelacyjna osoba, wcześniej była pielęgniarka w CZD.
      Z nami jest już 9 lat, choć teraz już bardziej jako pomoc domowa
    • 152kk Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 14:50
      My że starszym mieliśmy szczęście bo udało nam się znaleźć z polecenia małżeństwo emerytów, którzy mieli duży dom z ogrodem i bardzo chcieli mieć wnuki, a ich dorosłe dzieci miały inne plany na tamten czas. I nasze dziecko było traktowane jak przyszywane wnuczę. Oczywiście płaciliśmy za opiekę, ale kwota była bardzo promocyjna, a warunki rewelacyjne. Później było trudniej bo co prawda mieliśmy nianie z polecenia, ale różnie się wspólpracowało. Ostatnia nianią była młoda dziewczyna, bardzo opiekuńcza i chyba kochała nasze dziecko, ale była z trudnej rodziny i sama dość wcześnie zaszła w ciążę więc niestety wspólpraca się skończyła. Ale najmłodsze było już w przedszkolu więc dalej już sami ogarnęliśmy, nie zaprzeczę, że sporadycznie pomagali też dziadkowie.
    • mayaalex Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 15:17
      Najpierw mielismy polecona pania, ktora przychodzila tylko wieczorami, na 2-3 godziny, jak gdzies wychodzilismy albo jak pracowalam wieczorem a meza nie bylo, byla bardzo mila, spokojna i dzieci dobrze na nia reagowaly - wiec nie stresowalam sie az tak.
      Prawdziwa nianie znalazlam jak starszak mial 4 lata (przedtem mialam dwojke w zlobku dostosowanym do mojego czasu pracy) wiec nie balam sie tak bardzo bo jednak czterolatek juz sporo potrafi wyartykulowac. Akurat w tym momencie chetnych bylo sporo, wybralam dziewczyne, z ktora poczulam chemie i to sie sprawdzilo. No i zawsze sie staralam, zeby ona tez byla zadowolona z pracy, omówiłyśmy wszystko na wstepie i mysle, ze warunki byly dobre dla nas obu -poza tym, ze oczywiscie mialam szczescie bo trafila mi sie swietna dziewczyna, ciepla, kochana, dobry czlowiek po prostu.
      Ale podczas szukania owszem, rozmawialam z paniami ktorym nie powierzylabym opieki nad chomikiem.
    • starczy_tego Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 15:19
      Pani sprawdzona w rodzinie już, więc zero obaw. Trochę zbyt zasadnicza jak dla mnie, ale przynajmniej jakieś zasady próbowała wprowadzać z książątkiem wink z ulicy/neta bym nie brała. Wolałabym żłobek
    • mava12 Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 15:26
      ja, dawno temu, kiedy nianie zaczęły początkować dopiero w PL, zgłosiłam sie do firmy jakiejś, wtedy raczkującej. Podpisalismy umowę. Firma przysłała mi kilka opiekunek, na rozmowę. Wybraliśmy jedną, studentkę, która nie dała rady (ogarnąć naszych niemormowanych godzin pracy, chociaż to właśnie było podstawą zatrudnienia). Kiedy zrezygnowała po miesiącu, to firma przysłała drugą potencjalną nianię i ta została z nami kilka lat (do końca potrzeb). Co ciekawe, była bezdzietną kobietą, w średnim wieku. Było ok, w miare. No, raz jeden przyszła na kacu (przez te kilka lat) i odesłalismy ją do domu, żeby się wyspała. A sami musieliśmy na prędce organizować zastępstwo.
      Z tym, że dotyczyło to dzieci w wieku przedszkolnym, z niemowlakami siedziałam osobiscie, na urlopie będąc.
      Podsumowując, byłam zadowolona bo choroby dzieci, przebywajacych pół roku w przedszkolu, skończyły się z dnia na dzień, mogłam spokojnie pracować (mąż też) a dzieci nie skarżyły się na opiekunkę.
      Moja "daleka" babcia, w latach 60/70-tych, była gospodynią domową i siedziała w domu,. W tym czasie przyjmowała pod swój dach dzieci, z całej ulicy, od mam które potrzebowały takiej opieki, przez kilka godzin swojej pracy. Dorabiała w ten sposób, do budżetu domowego.
    • maleficent6 Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 15:40
      Nie zostawiłabym malutkiego dziecka z obcą osobą, no nie ma takiej opcji. Polecane, sprawdzone nianie pracy nie szukały, ewentualnie nie było mnie niestety na nie stać.
      Musiałam radzić sobie inaczej, bywało trudno.
    • thank_you Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 15:47
      Miałam w sumie trzy, gdy mały był mały, gdy mały był większy oraz do dziewczyn. Oprócz tej pierwszej, wszystkie były z polecenia (rodzina/znajomi męża). Zadnych wtop, zarobki raczej wyższa średnia niż niższa, szacunek, zaufanie z dwóch stron (to ważne). Przy dziewczynach nawet powieka mi nie drgnęła, aby zostawic je z nianią, ona wskoczyłaby za nimi w ogień. No i ma do nich więcej cierpliwości niż ja. Jest świetna. smile
    • ania357 Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 15:54
      Zaliczylismy dwie spektakularne porazki i dopiero trzecia pani okazala sie godna zaufania (a na rozmowie robila srednie wrazenie, ale bylismy troche pod sciana i potrzebowalismy kogos od zaraz po naglym zakonczeniu wspolpracy z poprzednia niania).
    • gris_gris Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 15:56
      Pierwsza nianie znalazła mi mama, chyba z ogłoszenia na portalu. Była super, od razu wiedziałam, że dobrze trafiliśmy. Mysle, że zostałaby z nami na lata, gdybyśmy się nie przeprowadzili zagranicę. Tutaj znalazłam drugą, na placu zabaw. Zagadała do mnie słysząc polski. Pracuje u nas od 12 lat, już od dawna nie jako niania (oprócz czasem odbierania młodszego ze szkoły oraz wieczorami, gdy wychodzimy) tylko sprząta i zajmuje się domem. Ufam jej we wszystkim, bardzo lubię i uważam, że wygrałam szczęśliwy los. Gdy kiedyś była chora i na wielomiesięcznym zwolnieniu, doceniłam ją jeszcze bardziej, bo nianie na zastępstwo (miałam malutkie dziecko) to była porażka.
    • nellamari Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 16:17
      Nie zostawiłabym całkowicie zależnego niemowlaka z obcą osobą, nieważne gdzie - dom, żłobek etc

      Nianie mam / miałam fajne dla dzieci od 2+ lat i raczej na pół etatu. Jedna Amerykanka, z wykształcenia inżynier, rzuciła prace po urodzeniu dziecka ze spektrum, a jak dziecko podrosło - otworzyła anglojęzyczny żłobek domowy. Pierwsza dwójka tam uczęszczała na 3 dni w tygodniu. Potem nasza niania wyjechała na stałe niestety.

      Druga niania - hiszpańskojęzyczna - zajmuje się moim dwulatkiem przez 2 dni w tygodniu , kiedy ja pracuję piętro wyżej. Od razu przypadła mi do gustu, bo ma bardzo życzliwe podejście do dzieci, takie ciepłe i radosne, to chyba kulturowa sprawa, bo z tego co słyszę to własne dzieci wychowała w duchu RB++ w czasie kiedy w Europie to dopiero raczkowało, a królową była Tracy Hogg.

      Z mojego doświadczenia - kompetentna, wrażliwa, empatyczna niania to droga sprawa - takie są rozchwytywane w 5 minut.
    • pffpffpff Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 16:18
      Mi się udało przy trzecim dziecku. Ale to było tak, że te nianie znałam wcześniej, bo zajmowała się kolegami moich starszych dzieci. Widywałam ją odbierając starszaki z przedszkola, potem czekając na moje dzieciaki w trakcie ich zajęć dodatkowych.

      I kiedyś nawet jej powiedziałam, że gdybym kiedyś miała jeszcze jedno dziecko, chciałabym zeby miało taką opiekunkę.

      I tak się stało. Szukałam jakiś czas przez ogłoszenia, ale zgłaszały się dziewczyny, z którymi moje dziecko albo ja nie miało flow. I pamiętam jak dziś! Szłam umęczona do sklepu z moją trójką i spotkałam te nianie. Dopadłam ją i uprościłam o chociaż dwie godziny dwa razy w tygodniu i tak to się zaczęło. Mój młody pokochał ją od pierwszego spotkania, starszaki ją znały. Do dziś mamy kontakt i jest częścią naszej rodziny.
    • bazia_morska Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 16:33
      Nie zatrudnialiśmy niani, nie było nas na to stać.
    • princy-mincy Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 16:58
      Mu dwa razy mieliśmy super nianie dla naszych dzieci.
      Pierwsza to była starsza pani, bez własnych wnukach, już na emeryturze, znajoma rodziców. Cudna osoba, wysoka kultura osobista, kochała naszą córkę jak własną wnuczkę. Do dziś mamy z nią kontakt.

      Druga do syna to była niania naszych sąsiadów. Widziałam jak opiekuje się córką sąsiadów, od sąsiadów słyszałam same superlatywy, więc jak przyszedł czas na szukanie niani to ona była naszym pierwszym wyborem. Akurat jej poprzednie dziecko poszło do przedszkola więc mogła być u nas.
    • palacinka2020 Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 16:59
      Znalazlam na lokalnej grupie na fb. Nianie na stale a potem nianie "z doskoku". Ani razu sie nie nacielam. Do tej pory korzystamy gdy dziecko jest chore, 2 panie nianie sa znane w okolicy trzech wsi I dbaja o swoja reputacje.
    • kaki11 Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 17:08
      My mieliśmy szczęście do osoby po znajomości, studentki która chciała sobie w ten sposób zarobić. Uważam, że dziewczyna się dobrze sprawdziła. Obawy oczywiście mieliśmy, bardziej w ogóle co do zostawiania dziecka z praktycznie obcą osobą, niż z tą konkretną, ale sytuacja była trochę bez wyjścia- spłacaliśmy kredyt i z jednej pensji byłby nam bardzo ciężko, do okolicznych żłobków się nie załapaliśmy, i do żłóbka córka poszła dopiero po roku z nianią.
    • hortensja80 Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 17:44
      Obydwie z portalu, przy czym myślę, że nieźle trafiliśmy- pierwsza starsza Pani, oczywiście na początku dużo wątpliwości i nerwów, ale później jakoś poszło, sytuację utrudniał fakt, że pracowało się wtedy tylko w biurze, więc kontrola ograniczona. Ale córka utrzymywała z nią kontakt do 8 roku życia, niania zapraszała ją do siebie w weekendy na zabawę i obiadki itd., miała babka serce do dzieci. Niania nr 2 - zupełnie inna sytuacja, 80% czasu byłam w domu, więc wiedziałam mniej więcej co sobie się dzieje.Wiadomo, na pewne rzeczy przymykałam oko, ale ogólnie fajna niania, ciągle uśmiechnięta, w miarę obowiązkowa, mimo że dziecko mega wymagające, lubiłam ją. Tak więc myślę, że mieliśmy trochę szczęścia plus ja uważam że trochę mam nosa do ludzi, co pewne pomogło przy wyborze.
    • danaide2.0 Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 18:07
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
    • obrus_w_paski Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 18:14
      U nas niania była ze żłobka dziecka, więc miałam do niej 99% zaufanie, a potem pani z jego przedszkola więc podobnie. Czasem z doskoku przychodzi córka znajomych, która studiuje pedagogikę. Nawet nie myślałam o jakiś ludziach z ulicy, bez polecenia, z tzw ogłoszenia na latarni ulicznej
    • novembre Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 18:30
      Pierwsza niania mlodego byla moja kolezanka z akademika, najstarsza z czworki rodzenstwa, bardzo opiekuncza i kochana. Potem mlody poszedl do zlobka, dorywczo na choroby zajmowala sie nim niania nr 2 (z polecenia tesciowej), ale mlody dosc szybko na jej widok zaczal plakac, wiec jej czym predzej podziekowalismy, po niej niania nr 3 (tez z polecenia tesciowej, pracowala w srodowisku pielegniarskim i tam wybierala nianie dla wnuka). Niania nr 3 zostala z nami przez jakis czas, ale potem zastapila ja po prostu tesciowa, oferujac, ze zajmie sie wnukiem, zeby jak najkrocej byl w tym strasznym zlobku (a mlody zlobek kochal i nie chcial z niego wychodzic big_grin)
    • mikams75 Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 18:56
      Tak zupelnie bez obaw to nie, ale udalo sie znalezc odpowiednie. Nieodpowiednich sporo tez odsialam po drodze.

      A co do proporchi watkow - buty mozna kupowac co chwile przez cale zycie, niania wystarczy tylko na troche.
    • wapaha Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 19:03
      wychodziłam z niepopularnego raczej założenia, ze do 3rż dziecko powinno być przy mamie, a nie w placówce czy z nianią/babcią/
      założenie udało mi się zrealizować w 90%
      Nianię zatem miałam tylko raz- dla starszego już dziecka -, na kilka godzin dziennie 3x w tygodniu. Niania była z polecenia

      Moje najstarsze dziecko zajmowało się dziećmi/nianiowało. Ani razu nie szukało tego zajęcia. Rodzice sami zgłaszali się do niej i prosili , czy zgodziłaby się popilnować ich pociechy/pociech - w tym dzieci z np. ZA. Polecano ją sobie i to trwa nadal, z niektórymi dzieciakami jest w takim kontakcie ( czasem okazjonalnym np. 1x na kilka miesięcy) od paru lat wink
    • bei Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 19:37
      Nasza ostanie nianie- siostra niani dziecka sąsiadów. Przychodziła kilka dni, i zostawiliśmy malucha z nianią, z jedenastolatkiem i szesnastolatkiem. Drugą nianią, poleconą przez pielęgniarkę środowiskową z miejscowej przychodni. Najmłodszy zostawał z nianią i nastoletnimi braćmi.
      Najlepsze nianie są z polecenia.
    • sueellen Re: W takim razie: nianie 18.01.25, 19:43
      Nienie

      O jeżu złoty. Ile opowiadać . Musiałabym książkę napisać.
      Już samo to że miałam milion telefonów zapisanych a większość wyglądała tak:

      Nienormalna niania
      Nie odbieraj niania
      Niania beznadziejna - odrzuć
      Niania - pali - odrzuć
      Niania wariatka

      To było już dawno temu. Może kiedyś spisze przygody z nianiami. Było tego sporo 😅

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka