Mieszkam na przedmieściach, za płotem mam łąki i łaś, wysikie trawy.
Często wychodzę tam z psem ...czasem nocą jak się psu zachce, rano itp. Pojawiły się dziki...początkowo ślady, potem zryta,ziemia, raz 2 sztuki.
Dziś rano wyszłam po 7 a w krzakach czarny grzbiet i nawet ryja nie podniósł. Ja w tył zwrot i do domu z psem

)
I się zastanawiam ile one są niebezpieczne?
Niestety miejsca maja coraz mniej...urbanizacja i sarny, dziki nie boją się, blisko podchodzą.