Dodaj do ulubionych

L4 w ciąży

22.11.04, 14:30
Wątek Martuchy1 nasunął mi pewne pytanie.Obawiam sie że polecą gromy na moją
biedną głowę,ale muszę przyznać,że rozumiem dziewczyny które mimo że ich
ciąża nie jest zagrożona idą na zwolnienie lekarskie.Moim zdaniem dotyczy to
tej grupy pracownic,które wykonują pracę niewdzięczną,niedocenianą,nisko
płatną,jk np.w sferze budżetowej,różne urzędy,albo w dużych firmach typu
hipermarkety.
Zwróćcie uwagę,czy na zwolnienie idzie kobieta,która dobrze zarabia(tym samym
nie chce podpaść pracodawcy coby pracy nie stracić) albo która robi coś co
autentycznie lubi i co pozwala się jej spełniać?
A jeśli jest to praca naprawdę ciężka,a jednocześnie brak motywacji w postaci
wynagrodzenia,to naprawdę nie dziwię się że kobieta korzysta ze swoich praw.
Podkreślam że mówię tylko o sytuacjach,gdy nie ma wskazań medycznych dla
zwolnienia.
Dziwi mnie za to krzywe patrzenie na takie dziewczyny.
Obserwuj wątek
    • ulkapolla Re: L4 w ciąży 22.11.04, 14:57
      Ja poszlam na zwolnienie w piatym miesiacu. Wczesniej bylam na zwolnieniu z
      powodu choroby i szefowa kazala mi oddac sluzbowa komorke i generalnie
      stwierdzila ze skoro jestem w ciazy to nie jestem pelnowartosciowym
      pracownikiem. Dodam, ze jezeli chodzi o zarobki to chyba dobrze zarabiam (ja
      uwazam, ze za malo) ale pracy mialam po prostu dosyc. Na szczescie udalo mi sie
      wrocic po prawie rocznej przerwie i nikt mi nie robil problemow. W zadnym razie
      nie potepiam dziewczyn ktore siedza w ciazy na zwolnieniu. Widocznie nie jestem
      politycznie poprawna.
    • panna_marianna Re: L4 w ciąży 22.11.04, 15:09
      wiele już napisano na temat lewych zwolnień L4 " na ciążę", wklejam link
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10669&w=16598806
      migotka_muminek napisała:


      > Zwróćcie uwagę,czy na zwolnienie idzie kobieta,która dobrze zarabia(tym samym
      > nie chce podpaść pracodawcy coby pracy nie stracić) albo która robi coś co
      > autentycznie lubi i co pozwala się jej spełniać?
      > A jeśli jest to praca naprawdę ciężka,a jednocześnie brak motywacji w postaci
      > wynagrodzenia,to naprawdę nie dziwię się że kobieta korzysta ze swoich praw.
      > Podkreślam że mówię tylko o sytuacjach,gdy nie ma wskazań medycznych dla
      > zwolnienia.
      > Dziwi mnie za to krzywe patrzenie na takie dziewczyny.

      nie wiem czy sama ciąża to od razu "prawo" do L4(cyt.), może z komplikacjami
      tak, ale czy reszta? myślę, że dla większości kobiet każde wynagrodzenie jest
      za niskie i chca byc na L4 i uchodzić za "chore".
      • lucasa Re: L4 w ciąży 22.11.04, 21:24
        fajny ten watek wklejony smile, sporo mozna sie dowiedziec o dzisiejszym podejsciu
        do pracy smile

        ja generalnie uwazam, ze ciaza nie choroba i nie tak powinno sie ja traktowac
        (oczywiscie poza wyjatkami), i ja jestem jedna z tych, co moze nie ze dziwnie
        patrza na takie dziewczyny, ale sie dziwie
        np. ostatnio kolezanka probowala mnie przekonac, ze praca w szkole jest praca
        wysokiego ryzyka i ze nalezy sie zwolnienie w sumie od poczatku,

        a sytuacja jest w Polsce taka nie tylko ze wzgledu na niskie zrobki, i ze
        dziewczyny wola siedziec w domu, ale tez dlatego, ze ginekolog jest prywatny i
        wiadomo, ze musi dac zwolnienie bo straci klientke...

        a jak wyglada sytuacja z drugiej strony? w pracy bliskiego znajomego, w
        malutkiej firmie, ktora boryka sie z problemami, i zawsze maja mnostwo pracy,
        dziewczyna, ktora byla odpowiedzialna za bardzo duzo rzeczy w trzecim miesiacu
        powiedziala, ze jest w ciazy, zostawila L4 i juz sie nie pokazala,
        a czy nie mogla powiedziec np. miesiac wczesniej i kogos by znalezli kogo
        moglaby przeszkolic przez ten czas, a nie mogla powiedziec tydzien wczesniej, i
        dokladnie przekazac wszystkie obowiazki - jakie sprawy sa zakonczone a jakie w
        toku? a teraz grupka ludzi, majacych swojej roboty w brod trudzi sie aby
        przebrnac przez jej papiery, plus znalezc czas na wytlumaczenie nowej osobie co
        ma robic w firmie... taaa...
        nie jest to pierwszy przypadek ciazy w tej firmie, jakos do tej pory nie mieli
        takiego numeru, ale standardem jest, ze w 5 miesiacu KAZDA ciaza robila sie
        zagrozona i kobiety szly na zwolnienie
        i dla mnie to jest dziwne...
        A

        ps. a tu kilka kwiatkow z tego watku:
        >>>i jutro wybieram sie do gina ktory juz zapowiedział że do konca ciązy bedzie
        mi
        wypisywał zwolnie. bo jak stwierdził kobieta w ciąży nie powinna nic robić a
        szczególnie pracować bo kazda praca jest stresująca.

        >>>Witaj. Ja od 9 t.c. jestem cały czas na zwolnieniu lekarskim. Fakt ,że
        chodzę
        prywatnie i lekarka od początku nie robiła mi problemów.Tak do połowy
        pażdziernika były jakieś małe za - za zwolnieniem.Ja w pracy bym miała ciężko
        będąc w ciąży, chociaż kierownik zawsze sam mówił o przedłużaniu zwolnień.
        Czasami w domu mi się nudzi, ale moje koleżanki które też były w ciąży, że to
        jest dobry czas żeby odpocząć przed narodzinami maleństwa. Mam nadzieję, że
        otrzymasz zwolnieniei niczym się nie przejmuj- odpoczywaj.

        >>>Pamietaj, ze zwolnienia ciazowego nie musisz sie tlumaczyc i wyjasniac -
        masz
        prawo zle sie czuc i basta. A firme i szefa olej-chyba i tak jestes skreslona,


        >>>JA jestem teraz w drugiej ciąży ale myślę że trochę przesadzasz i zbyt
        krytycznie oceniasz dziewczyny Dziś są takie czasy że ciąża tochoroba
        społeczne.

        nie mam czasu aby czytac wszystkie wypowiedzi, ale lektura ciekawa smile

        • mbkow Re: L4 w ciąży 22.11.04, 22:00
          zgadzm sie z migotka. jezeli pojawia sie cien watpliwosci, trzeba skorzystac ze
          zwolnienia.
          czasem ukrywa sie ciaze z zaskakujacych powodow i problemy jakiejs firmy sa bez
          znaczenia po ich odkryciu.
          wsrod moich kolezanek zdarzylo sie wiele poronien. poronienia maja to do
          siebie, ze sa nagle i nic ich nie zapowiada. sama sie otarlam o nie na poczatku
          ciazy. od tego czasu bylam na zwolnieniu. 3 razy probowalam, tudziez musialam
          (praca) wrocic do 'normalnego' zycia, po 1 i 2 znow do lozka, 3 byla na
          porodowce w 31tc, ale udalo sie uciszyc.
          takze jestem za, a nawet przeciw.
          pozdr, monika
          • lucasa Re: L4 w ciąży 22.11.04, 22:06
            > wsrod moich kolezanek zdarzylo sie wiele poronien. poronienia maja to do
            > siebie, ze sa nagle i nic ich nie zapowiada

            a czy jak sie jest w domu to nie ma zagrozenia?
            A
            • mbkow Re: L4 w ciąży 23.11.04, 18:25
              oczywiscie, jak ma sie zdarzyc tragedia, to sie zdarzy.
              pytanie brzmi, czy warto ryzykowac, gdy pojawia sie choc cien watpliwosci.
              zwlaszcza, gdy niektorzy czekaja na ciaze np. 6 lata.
              lekarz przy komplikacjach kazal mi lezec w domu. lekarz z kasy chorych smile
              ale zgadzam sie, ze jak wszystko gra: prawidlowe wyniki, zadnych boli, czestych
              wymiotow, krwawien, skurczy, ciaza rozwija sie prawidlowo, nie ma powodu, zeby
              isc na zwolnienie.
        • kajoa Re: L4 w ciąży 23.11.04, 11:02
          Witam!
          Lucasa, komentarz do Twojej wypowiedzi:
          praca w szkole może być powodem do L4 od samego początku - dzieci chorują,
          również na choroby szczególnie groźne dla kobiety w ciąży (np.różyczka, ospa)
          ciążę się czasem ukrywa przed pracodawcą do momentu kiedy już masz pewność jej
          utrzymania - ja powiedziałam o pierwszej ciąży w 3 m-cu a niestety kilkanaście
          dni później poroniłamsad Tak jak rozniosła się wieść o ciąży, tak o jej utracie
          niekoniecznie i przykry był powrót do firmy kiedy czasem ludzie mnie zaczepiali
          i pytali -jak tam dzidzia?
          w drugiej ciąży zagrożonej od samego początku byłam na L4 z przerwami do końca,
          a w trzeciej od 5 m-ca.
          To co zrobiła dziewczyna o której piszesz to już kwestia podejścia do pracy
          wogóle a nie tylko "pracy w ciąży". Mi udało się w obu wypadkach uzgodnić z
          szefem moje L4 żeby mógł zatrudnić osobę na zastępstwo, zawsze pomagałam przez
          telefon lub mailem, jak już mogłam chodzić to byłam kilka razy w firmie żeby
          tej nowej osobie przekazać swoje obowiązki.
          I może takie podejście spowodowało że bez problemu wróciłam do firmy po
          pierwszym macierzyńskim a teraz wracam w styczniu. A ponieważ osobie na
          zastępstwo umowa kończy się w grudniu, to sama zaproponowałam że mogę jeszcze w
          grudniu przyjść żeby miała szansę wytłumaczyć mi co i jak, bo zakres obowiązków
          ciut się zmienił. I nie robię tego tylko w obawie o utratę pracy ale głównie
          dlatego że mój pracodawca potraktował mnie fair i nigdy nie odczułam że jako
          kobieta w ciąży, kobieta w ciąży na L4, matka na macierzyńskim czy matka
          karmiąca korzystająca z przywileju 2 przerw w pracy jestem dla firmy i mojego
          szefa problemem.
          Ale gdyby było inaczej to pewnie czmychnęłabym na L4 nawet w bezproblemowej
          ciąży.
          Aha, i jeszcze jedno: znam wiele matek które chodziły do pracy do dnia porodu,
          bez zwolnienia, na macierzyńskim też pomagały w firmie ale jak wróciły do pracy
          z miejsca dostały wypowiedzeniesad Tak więc niestety lojalność wobec
          pracodawcy nie gwarantuje jego lojalności.
          • lucasa Re: L4 w ciąży 23.11.04, 11:47
            hej kajoa,
            bardzo bardzo mi przykro z powodu tego co Cie spotkalo. naprawde.

            widzisz, ja tu troche zapytaniowo-troche-ironicznie pisze bo naprawde dziwi
            mnie stostunek niektorych dziewczyn. (zwolnienie nalepiej od kiedy zobaczy sie
            dwie kreseczki, bo "nigdy nie wiadomo").
            a wiadomo, ze jak jest najmniejsze zagrozenie, czy podejrzenie zagrozenia to
            nie ma gadania. tyle, ze ciezko mi jakos by bylo samo przyjac postawe, "o,
            zostane w domu, bo jakby co..."
            wiesz, o szkole nie pomyslalam o chorobach. to fakt. a mi akurat kolezanka
            tlumaczyla, ze zagrozeniem sa dzieci "bo biegaja" (a chyba mozna uniknac w tym
            czasie dyzurow na korytarzu?). mnie teraz corcia tez czasmi kopnie w brzuszek
            jak sie wyglupiamy... czy musze ja od czasu do czasu podniesc, i jakos nikt mi
            od niej nie da zwolnienia...

            ja pracowalam do 2 tyg przed terminem i jakos nie czulam sie specjalnie
            poszkodowana.

            no nic, chyba nie bede sie dopisywac, bo zdania sa rozne. i dobrze. aby tylko
            maluszki byly zdrowe.
            Agnieszka
      • kokolores Re: L4 w ciąży 22.11.04, 23:34
        Pisalam juz na ten temat w ww watku na forum "Ciaza".
        Moim zdaniem sama ciaza nie upowaznia do L4 , bo ciaza to nie choroba.Uwazam
        jednak ,ze istnieja sytuacje w zyciu ,kiedy to dziewczyna w cizy powinna isc
        na zwolnienie. Do tego naleza:
        choroba
        problemy psychiczne(np. bardzo stresowa praca)
        Denerwuje mnie jednak fakt ,ze czasem dziewczyny siedza w domu na L4 ,bo im sie
        poprostu nie chce isc do pracy!!Ja pracowalam cala ciaze !Mialam tylko tydzien
        zwolnienia!Znam dziewczyny ,ktore jak tylko sie dowiedza ,ze sa w ciazy od razu
        ida na zwolnienie!Wiec nie dziwie sie niektorym szefom ,ze maja negatywne
        podejscie do ciezarowek!!
        Studentki,mamy(ktore juz maja dzieci!) tez maja stres !!


        ale niestety nie moga isc na zwolnienie!!
        • migotka_muminek Re: L4 w ciąży 23.11.04, 08:44
          No właśnie,ale czy nie uważacie że kobieta wciązy,powiedzmy mająca już dziecko
          (dzieci),mająca na głowie dom,mieszkanie,jest wystarczająco zabiegana i
          przemęczona? Prawo do pełnopłatnego zwolnienia daje jej szansę na
          wyciszenie,znalezienie czasu na cieszenie się ciążą i zwyczajnie zadbanie o
          nią.Praca fizyczna lub bardzo stresująca + normalne obowiązki codzienne to
          chyba jednak dużo jak na ciężarną kobietę.Tak mi się wydaje.
          • ulkapolla Re: L4 w ciąży 23.11.04, 10:15
            W mojej szkole rodzenia mowili nam na kazdych zajeciach:
            "pamietajcie dziewczyny, co miesiac, tydzien zwolnienia na "zmeczenie".
            • lucasa Re: L4 w ciąży 23.11.04, 10:27
              ulkapolla napisała:

              > W mojej szkole rodzenia mowili nam na kazdych zajeciach:
              > "pamietajcie dziewczyny, co miesiac, tydzien zwolnienia na "zmeczenie".

              podoba mi sie ta rada smile
              tylko dlaczego powtarzali Wam to na kazdych zajeciach? nie zapamietalyscie po
              pierwszym razie????????????
              A
              • ulkapolla Re: L4 w ciąży 23.11.04, 11:55
                Dla podkreslenia jakie to wazne. Zajecia byly raz w tygodniu i co bardziej
                zawziete pracoholiczki mogly zapomniec.
          • omama Re: L4 w ciąży 23.11.04, 15:46
            Z całym szacunkiem - nie ma czegoś takiego jak obiad za darmo. Nie ma czegoś
            takiego jak pojawiające się z powietrza pieniądze na zasiłek. I niemoralne jest
            (choć zrozumiałe, a jakże) korzystanie ze zwolnień po to, żeby nadrobić domowe
            braki, wyciszyć sie i radować ciążą. Bo te pieniądze wpłacają inni pracujący.
            Nie wiem, czy gdyby branie L-4 w niezagrożonej ciąży było mniej powszechne, to
            też obcięto by te dodatkowe miesiące macierzyńskiego? Być może nie.
            Nie wiem, czy gdyby nie było tak powszechne naciąganie urzędów na zasiłki,
            renty etc. to rzeczywiście potrzebujący dostawaliby takie ochłapy, jakie
            dostają teraz? Niewykluczam, że nie. Oczywiście, można mnożyć zarzuty, że nawet
            gdyby nasze społeczeństwo z nienacka stało się kryształowo uczciwe to
            zaoszczędzone kwoty sfinansowałyby marmury w nowym domu poselskim etc. ale to
            nie zmienia sytuacji: budżet jest wypompowywany przez nieuczciwych ludzi.
            Takie naciąganie szkodzi. I innym (choćby tym dziewczynom, które nie mogą
            znaleźć pracy, bo pracodawcy boją się numerów z ciążą) i nam samym.
    • mama_dominika Re: L4 w ciąży 23.11.04, 14:02
      > Zwróćcie uwagę,czy na zwolnienie idzie kobieta,która dobrze zarabia

      Coś w tym chyba jest. Ja poszłam na zwolnienie na początku, bo ustaliłam z
      szefem, że tak dla wszystkich będzie lepiej, chociaż wynagrodzenie miałam
      całkiem niezłe, a pracę biurową i przyjemną. Dowodem Twojej tezy jest fakt, że
      panie z ZUSu dzwoniły do mojego zakładu pracy, aby upewnić się, czy nie zaszła
      pomyłka w wynagrodzeniu i czy rzeczywiście tyle zarabiam, bo zazwyczaj zasiłki
      kształtują się w okolicach najniższego wynagrodzenia.
      Pozdrawiam m_d
    • malgra Re: L4 w ciąży 23.11.04, 14:25
      Jestem jak najbardziej za zwolnieniami i nie obchodzi mnie jeśli ktoś z tego
      powodu krzywo na mnie patrzy.
      • panna_marianna Re: L4 w ciąży 23.11.04, 16:08
        malgra napisała:

        > Jestem jak najbardziej za zwolnieniami i nie obchodzi mnie jeśli ktoś z tego
        > powodu krzywo na mnie patrzy.

        właśnie, tylko potem nie płacz jak Cie zwolnią. ale po co ja to piszę, napewno
        znajdziesz 10x lepiej płatną pracę.
    • panna_marianna Re: L4 w ciąży 23.11.04, 16:56
      Jedno poronienie jest czyms naturalnym – dr Piotr Raczynski z Instytutu Matki i
      Dziecka w W-wie (cyt. Twój Styl, nr 11 2004)

      Można zrobić cala liste przyczyn, które nie pozwalaja kobiecie donosic ciazy i
      urodzic zdrowego dziecka. Jednym z najczestszych powodow jest uszkodzenie
      materialu genetycznego, wady anatomiczne, zaburzenia hormonalne. Niebezpieczne
      sa zakazenia i zapalenia w obrebie narzadu rodnego i obejmujace caly organizm.

      Nieprawidlowosci chromosomalne sa przyczyna az 50%! Poronien zamoistnych w
      pierwszym trymestrze ciazy. Zly material genetyczny może być przekazany przez
      ktores z rodzicow lub do nieprawidlowosci dochodzi po zaplodnieniu.

      Zaburzenia endokrynologiczne – chodzi o niewydolnosc cialka zoltego, które w
      poczatkowym okresie ciazy jest odpowiedzialne za produkcje progesteronu, czyli
      hormonu dzialajacego ochronnie na ciaze. Inne zaburzenia to zbyt wysoki poziom
      prolaktyny lub zbyt niski hormonow tarczycy.

      Nieprawidlowosci anatomiczne – wady wrodzone macicy oraz wszelkie inne
      nieprawidlowosci budowy spowodowane przez np. procesy zapalne.

      Zakazenia zwlaszcza ogolnoustrojowe np. rozyczka, cytomegalia, opryszczka,
      grypa z wysoka goraczka.


      to tyle pan doktor, ktory napewno rozwial wiele watpliwosci dotyczacych L4,
      stresu w pracy itp.
      • umasumak Inne żródło 23.11.04, 21:33
        resmedica.pl/ffxraport200.html
        Źródło to podaje, że czynnik stresu może mieć również wpływ na bezpieczeństwo
        ciąży. Rozumiem, że dziewczyny które są kategorycznie przeciwne L-4 bez
        realnego zagrożenia ciąży, takich stresów nie przeżywały. I dobrze. Są jednak
        różne przypadki - jeżeli kobieta jest reguralnie szykanowana z powodu zajścia w
        ciąże i jeżeli pracodawca nie jest jej w stanie zagwarantować dogodnych
        warunków w pracy, to ja w takich przypadkach jestem za L-4, bo po jaką intencję
        poświęcać dobro dziecka? Dla dobra społeczeństwa? Bez przesady.

        Uma

        P.S. Pracowałam do końca 6 miesiąca, nie byłam szykanowana - wręcz przeciwnie,
        ale w pewnym momencie poczułam się poprostu zmęczona - mąż pracujący prawie 300
        km od ówczesnego miejsca zamieszkania, ja z dziesięcioletnią córką cały tydzień
        sama, wszystko na mojej głowie, ponad godzinę dojazdu do pracy w jedną stronę
        przez 6 dni w tygodniu, dodatkowo depresja z powodu ciągłych rozstań z męzem -
        miałam sredecznie dość. Poszłam na zwolnienie bez specjalnych wyrzutów
        sumienia. Uważałam że po 13 latach pracy bez jednego chorobowego to mi się
        należy. Pzdr
    • libra.alicja Re: L4 w ciąży 23.11.04, 19:00
      To może od razu 9-miesieczny "urlop przedmacieżyński"!???

      Tylko nie dziwmy się później że pracodawcy sie nami nie przejmują.
      Młode kobiety nadużywają zwolnień (nie mam na myśli chorych, tylko takie, które
      uważają, że im się należy, bo są w ciąży), a pracodawcy nie chcą zatrudniać
      młodych kobiet i kółko się zamyka.

      Ktos pisze, ze ma koszmarną pracę i mało zarabia, ktoś inny pisze, że każdy
      szuka okazji do pójścia na zwolnienie. Tylko, że jak praca mi się nie podoba i
      załatwiam sobie zwolnienie lekarskie, to jestem leser na "lewym zwolnieniu", a
      jak praca mi sie nie podoba i załatwiam sobie zwolnienie lekarskie, ale jestem
      w ciąży, to jest OK?

      Takie osoby mentalnie tkwią jeszcze w poprzednim systemie, nie czują że
      naciąganie państwa to naciąganie nas wszystkich i psucie opinii młodych matek.
      I nie dziwmy się, że składki na ZUS i podatki nie maleją - ktoś za to wszystko
      musi zapłacić.
    • olamad Re: L4 w ciąży 23.11.04, 19:51
      Mój gin zaproponował mi zwolnienie gdy byłam w 8tc - nie skorzystałam, bo tym
      czasie wogóle jeszcze nie czułam się "ciążowo". Jednak miesiąc później miałam
      wypadek samochodowy - dwa połamane zebra, złamany mostek i pęknięta kosć
      śródstopia i "nie miałam wyjścia"smile), wylądowałam na zwolnieniu. Plany miałam
      inne, chciałam pracowac jak najdłużej. Jednak z racji stojącego charakteru
      pracy, wiedziałam, że zbyt długo nie wytrzymam. Moi przełożeni dowiedzieli się
      o ciąży bardzo wcześnie (właśnie w 8 tc) i od razu kazali mi iść na zwolnienie -
      " jak ci się coś stanie, to później będzie na nas". Miesiąc z nimi
      powalczyłam, ale potem nie miałam już wyjścia.
      Swoją drogą, przez cały czas dziękuję Bogu, że mimo tak strasznego wypadku
      (byłam bardzo pocharatana), udało mi sie ciażę utrzymac, a Ula urodziła sie
      zdrowa i o czasiesmile) - sorry za dygresje off topic.
    • misiamama Re: L4 w ciąży 23.11.04, 21:48
      Witam
      Od razu napiszę, że jestem za L4 w ciąży.
      Sama byłam na zwolnieniu od 7 mies.
      Mam super pracę, lubię ją, zarabiam nieźle (ale to jest uzaleznione od tego ile
      pracuję, więc na zwolnieniu jednak straciłam finansowo).
      Chcę napisać, że ciąża to nie jest prywatna sprawa (i problem) mamy albo
      rodziców.
      Ktoś napisał wyżej, że to niemoralne, bo za zwolnienie płacą wszyscy
      pracujący podatnicy. Drogi podatniku! Kiedy już będziesz niepracującym emerytem
      lub rencistą, to właśnie dziecko, które się teraz szczęśliwie i zdrowo
      urodziło, zapracuje na Twoją emeryturę lub rentę. Będzie lekarzem do którego
      pódziesz się leczyć albo sprzedawczynią która Ci zapakuje sprawunki, żebyś ich
      nie pogubił człapiąc do domkuwink albo maklerem bankowcem czy innym finansistą,
      który będzie pomnażał twoją kasę żebyś mógł emeryturę spędzać na ciepłych
      wyspach.
      Więc nie pisz, że to niemoralne płacić młodej mamie za to, że podjęła ciężar
      powołania nowego życia. pozdrawiam Aga
      • procesor Re: L4 w ciąży 23.11.04, 22:09
        I jeszcze jedno - lojalnośc wobec pracodawcy, pracowanie do upadłego - nie jest
        żadną gwarancją że twój szef też zachowa sie lojalnie wobec ciebie..
        Ktoś już wyżej napisał - można przepracowac całą ciąże - a po powrocie z urlopu
        dostac wymówienie.
        I odwrotnie też- ciąża na zwolnieniu - a w pracy czeka miejsce i jeszcze ci nie
        robią problemów z przerwą na karmienie lub przejsciem na 3/4 etatu.

        Zagrożenie poronieniem jest zawsze realne - a trzeba pamiętać że stres zwieksza
        prawdopodobieństwo. Znam dziewczyne która nie mogłą zajść w ciąże. Okazało sie
        że wysoki poziom "hormnów stresu" (paskudna praca) uniemożliwiał utrzymanie
        ciąży, zarodek sie nei zagnieżdźał. Cóż, dziękowac pracodawcy..
        • ulkapolla masz racje procesor 23.11.04, 22:22
          U mnie w firmie nikt nie pamieta czy bylas na zwolnieniu przez cala ciaze czy
          przez pol. Liczy sie to, czy wracasz zaraz po urlopie macierzynskim (kurcze nie
          pamietam jak to sie pisze) czy nie. Problemy zaczynaja sie jak chcesz wziac
          wypoczynkowy lub co gorsza wychowawczy. A kobiety w ciazy sa powoli odsuwane od
          powazniejszych zadan i wrecz sugeruje sie im zeby lepiej ich caly czas nie bylo
          niz maja raz byc a raz nie. Przynajmniej mozna zatrudnic kogos na zastepstwo.
      • omama Re: L4 w ciąży 23.11.04, 22:18
        Nie rozumiesz podstawowych kwestii.
        Ciąża JEST prywatną sprawą poza granicami wyznaczonymi przez prawo. Prawo
        określa, do jakich granic my wszyscy jesteśmy zobowiązani do pomocy twojej
        (mojej, jej etc.) ciąży. I tak prawo pozwala na wypłatę 100 wynagrodzenie o ile
        w ciązy jesteś chora. Jeżeli pobierasz zaświadczenie, że jesteś chora po to, by
        uzyskać owo wynagrodzenie, choć naprawdę chora NIE jesteś, to znaczy, że
        wyłudzasz pieniądze od całej reszty płacącego składki społeczeństwa. Kradniesz
        je po prostu. I nie ma tu nic do rzeczy, czy dziecko będące owocem tej ciąży
        zostanie potem lekarzem czy złodziejem.
        Tak samo moje (twoje, jego, jej) pieniądze kradnie człowiek, który za pomocą
        lewych zaświadczeń uzyskuje rentę. I tak dalej i tak dalej. Rozumiem intencje
        ludzi, którzy te nieuczciwe czyny popełniają: bliższa koszula ciału. Ważniejsza
        (dla mnie) moja ciąża i moje samopoczucie, niż bezrobocie forumowiczki X czy Y
        będące w jakiejś mierze konsekwencją mojego nieuczciwego zachowania.
        Przerażające wydaje mi się jednak moralne usprawiedliwiania godnych potępienia
        czynów.
        • misiamama Re: L4 w ciąży 23.11.04, 22:35
          Hej
          Czemu piszesz że nic nie rozumiem? mamy po prostu inne priorytety. Dla mnie
          operowanie kategoriami "prawo" "społeczeństwo" nie przystaje do tematu tego
          wątku. Spróbuj na to spojrzeć tak: społeczeństwo to nie jest jakaś abstrakacja,
          państwo to nie jest jakiś twór w chmurach któremu należa się od nas wyrazy
          szacunku i nabożna cześć, prawo to nie jest święty kodeks zniesiony przez
          Mojżesza, który się bez słowa wykonuje albo Pan Bóg się obrazi. Dla mnie
          społeczeństwo to ludzie - Ty, ja, pracodawca, sąsiadka...Państwo to ramy
          instytucjonalne i prawne, w których ci sami ludzie funkcjonują, i które sami
          stworzyli po to, aby im służyło - a nie na odwrót. Prawo to nie jest zbiór
          nakazów i zakazów, którego nalezy przestrzegać żeby było cacy. Prawo to trudny
          kompromis, wynik przepychanek i targów politycznych, i nie chodzi mi o
          deprecjonowanie prawa, ale o właściwą perspektywę. W tej perspektywie
          najważniejszy jest człowiek - ten tu i teraz, a nie "państwo", "społeczeństwo"
          czy "prawo". Przepraszam że to napiszę, ale Twoją postawę i sposób myślenia
          odbieram jako bardzo niedojrzałe. konsekwencje myślenia o prawie i państwie
          zamiast o człowieku ujawniły się w XX wieku, niestety.
          Polecam lekturę Kanta, O oświeceniu. pozdrawiam Aga
          • omama Re: L4 w ciąży 23.11.04, 23:16
            Skoro nie rozumiesz co piszę, to znaczy, że wypowiadam się niejasno. Przepraszam.
            "Społeczeństwo" to my wszyscy. Ty, ja, sąsiadka. "Prawo" to zbiór zasad
            regulujących stosunki między nami. W omawianym przypadku prawo okresla, kiedy ja
            mam płacić tobie, a kiedy ty - mi.
            Jeżeli ty, ja i sąsiadka naraz będziemy domagać się wypłat, system wzjemnych
            ubezpieczeń runie. I ten człowiek, o którym piszesz, że "tu i teraz" dostanie
            figę z makiem. Dlatego wyłudzanie świadczeń choć zrozumiałe jest generalnie głupie.
            Jeżeli będziemy domagać się wypłat mimo braku podstaw zdrowotnych, nasze
            postępowanie będzie niemoralne.
            A skoro mi tu Kantem wygrażasz, to przyłóż sobie do omawianego przypadku
            imperatyw kategoryczny. Ciekawe, co ci wyjdzie.
        • umasumak omama 23.11.04, 23:59
          Przed pierwszą ciążą i przez całą ciążę pracowałam na umowę o dzieło. Potem
          pracowałam już na etat bez jednego zwolnienia lekarskiego - nawet jak byłam
          chora - ponieważ tak naprawdę nie było w firmie osoby, która mogłaby mnie bez
          przygotowania zastąpić. Jak było bardzo ze mną źle - brałam urlop wypoczynkowy,
          ponieważ zawsze miałam niewykorzystany. Gdy zaszłam w drugą ciążę, przez 6
          miesięcy pracowałam, natomiast potem z czystym sumieniem poszłam na zwolnienie,
          nie dlatego że byłam chora, tylko dlatego że byłam wykończona psychicznie i
          fizycznie, zdołowana okolicznościami które opisałam w poprzednim poście i NIE
          CZUJE żebym kogoś okradała - Ciebie, czy resztę społeczeństwa. Wypraszam sobie
          takie teksty.

          • omama Re: omama 24.11.04, 00:01
            Jeżeli byłaś wykończona psychicznie i fizycznie to słusznie poszłaś na
            zwolnienie i słusznie miałaś przy tym czyste sumienie. Jedyną niesłuszną rzeczą
            jaką popełniłaś jest poczucie, że moje wywody odnoszą się do takich sytuacji jak
            twoja.
            • umasumak Re: omama 24.11.04, 13:06
              omama napisała:

              > Jeżeli byłaś wykończona psychicznie i fizycznie to słusznie poszłaś na
              > zwolnienie i słusznie miałaś przy tym czyste sumienie. Jedyną niesłuszną
              rzeczą
              > jaką popełniłaś jest poczucie, że moje wywody odnoszą się do takich sytuacji
              ja
              > k
              > twoja.

              A dlaczego teraz przyznałaś mi rację, skoro twierdzisz, że jedynym wskazaniem
              do skorzystania z L-4 w ciąży jest choroba? Nie zrozum mnie źle - cieszę się
              mnie nie potępiłaś, ale za bardzo nie widzę różnicy między moim stresami, a
              przeżyciami innych kobiet, które z powodu złej sytuacji w pracy zdecydowały się
              pójść na zwolnienie lekarskie. Pozdr
              • omama Re: omama 24.11.04, 14:26
                Wiesz, tu dyskusja wchodzi na poziomy nieco dla mnie trudne, jako że nie jestem
                położnikiem. Po laicku więc ci odpowiem, że dla mnie opis "byłam wykończona
                psychicznie i fizycznie" znacznie różni się od początkowego opisu,
                cytuję "dziewczyny które mimo że ich ciąża nie jest zagrożona idą na zwolnienie
                lekarskie (...)
                pracownice,które wykonują pracę niewdzięczną,niedocenianą,nisko
                płatną,jak np.w sferze budżetowej,różne urzędy,albo w dużych firmach typu
                hipermarkety."
                Po laicku całkowicie rozumując, twój opis u mnie budził obawę, że ciąża mogłaby
                się źle skończyć, opis autorki wątku - wręcz przeciwnie. Ten drugi opis odnosi
                się bowiem do osób, które po prostu nieuczciwie wykorzystują ciążę do uzyskania
                płatnych przez resztę współplemieńców wakacji.

    • odalie L4-a co to takiego? 23.11.04, 23:02
      Od siebie powiem:

      - gdy byłam w ciąży, studiowałam i pracowałam. Pracowałam na umowę o dzieło.
      Miałam z ciążą trochę problemów (zagrażające poronienie na początku, zbyt częste
      skurcze od siódmego miesiąca), musiałam brać leki, musiałam leżeć. Musiałam też
      zrezygnować z pracy, choć to było tylko kilka godzin tygodniowo. Każde wyjście z
      domu to były silniejsze i częstsze, mimo leków, skurcze. Znalazłam z
      wyprzedzeniem zastępstwo na moją posadę i po prostu, pstryk! przestałam
      pracować. Pracowałam już trzeci rok, ale co z tego, jeśli nie miałam umowy o pracę.

      Gdybym nawet miała tę umowę o pracę - poszłabym na zwolnienie. Znam mnóstwo
      dziewczyn, które jak maszyny funkcjonowały do dnia porodu. Ja nie.

      Oczywiście piszę nie na temat smile)))) - bo chodzi o nadużycia, a nie o istotne
      powody jak faktyczne ryzyko.
    • ewitek01 Re: L4 w ciąży 23.11.04, 23:08
      byłam na zwolnieniu przez połowe ciąży i bardzo to sobie chwalę;
      w nastęniej też pójdę na L4 wink
    • amo_k Re: L4 w ciąży 24.11.04, 10:32
      Przeczytałam ten cały wątek i zastawiam się czy największe wykroczenie, które
      można popełnić w tym państwie to zwolnienie ciążowe. Mam wrażenie, że wg
      niektórych z Was to chyba jest gł. powód dziury budżetowejwink. Nie dajmy się
      zwariować. I może nie oceniajmy ludzi po tym czy biorą L4 czy nie. Dziewczyny,
      które jesteście tak tym zbulwersowane, odpowiedzcie sobie dlaczego budzi to w
      Was takie silne emocje? Bo państwo traci? Bo uczciwość? Bo co jeszcze? Zawsze
      jesteście fair? Zawsze jesteście w porządku? Życzę Wam abyście tylko w taki
      sposób były nieuczciwe jak te dziewczyny co są na "nielegalnych" zwolnieniach w
      ciąży.
      I jeszcze jedno, znowu kobiety krzywo patrzą na kobiety... Mam kolegę, który
      jest dyrektorem w bardzo dużej, znanej firmie. Gdy jego pracownica jest w ciąży
      uważa, że to naturalne, iż powinna koncentrować się na dziecku, że może zwolnić
      obroty i nawet (zgroza!) pójść na zwolnienie. On, mężczyzna, nie ma takich
      dylematów o jakich czytam w tym wątku. Wszystko, jak zwykle, zależy od ludzismile.

      Pozdrawiam Was
      • libra.alicja Re: L4 w ciąży 24.11.04, 10:53
        amo_k napisała:
        > Życzę Wam abyście tylko w taki
        > sposób były nieuczciwe jak te dziewczyny co są na "nielegalnych" zwolnieniach
        > w ciąży.

        A może lepiej życz, żebysmy były zupełnie uczciwe smile))


        > Mam kolegę, który
        > jest dyrektorem w bardzo dużej, znanej firmie. Gdy jego pracownica jest w
        > ciąży uważa, że to naturalne, iż powinna koncentrować się na dziecku, że może
        zwolnić obroty i nawet (zgroza!) pójść na zwolnienie.

        Może dlatego, że to "bardzo duża firma" i nawet wielomiesięczna nieobecnośc
        pracownika nie powoduje takich problemów jak w małych firmach, w których trudno
        rozłożyć pracę nieobecnego na kilka pozostałych osób.
      • omama Re: L4 w ciąży 24.11.04, 11:12
        A czemu zakładasz, że nieuczciwi są wszyscy, i musimy sobie najwyżej wybrać
        rodzaj nieuczciwości?
        Powiem ci, co najbardziej wkurza mnie w licznych wypowiedziach w tym wątku.
        Wcale nie to, że ktoś nieuczciwie wyciąga L4 w ciąży okradając tym samym
        współskładkowiczów. Najgorsze i najbardziej przerażające jest to, że tak wiele
        osób nie widzi w tym nic złego! Zero etyki.
        Nie umrę też z litości dla dużego pracodawcy, który odnotował, że liczba
        pobieranych przez pracowników długopisów, notesów etc. dramatycznie wzrasta w
        okolicach 1 września. Co nie znaczy, że nie nazwę postępowania pracowników
        złodziejstwem. I nic do rzeczy nie ma tu, czy pracodawca ponosi duże czy male
        straty na owych "wyniesionych" długiopisach, nie ma też wiele do rzeczy
        proporcja pieniędzy wydanych z budżetu na nielegalne ciążowe L4. Kradzież jest
        kradzieżą. I tyle.
        Można oczywiście udowadniać dalej; przez to, że tak często idzie się na lewe
        zwolnienia, ZUS zaczyna ostro kontrolować kobiety w ciąży, co nie jest ani
        miłe, ani do końca bezpieczne dla tych, których ciąża jest naprawdę zagrożona.
        pojawia się też tendencja do zmuszania kobiet w ciąży na zwolnieniu do brania
        przed porodem częsci macierzyńskiego. Za nieuczciwość jednych płacą więc
        niewinni - i nie tylko pieniędzmi ze składek.
        • misiamama Re: L4 w ciąży 24.11.04, 12:09
          Hej
          Mnie również zastanawia fakt, że to kobiety atakują inne kobiety. Pracodawcy,
          mężczyźnina ogół nie sa tak apodyktyczni i dogmatyczni. Niestety.
          Niemniej jednak chciałabym Omamie zwrócić uwagę na istotną rzecz. Sama się
          wycofałaś wyżej odpisując mamie która była "wykończona fizycznie i psychicznie"
          że jednak miała prawo pójść na L4. A to nie sa wskazania medyczne, miła Omamo.
          Rozumiem więc, że nalezałoby zamiast lekarzy powołać jakieś gremium - czywiście
          składające się z samych kryształów moralnych - które decydowałoby, czy mimo
          braku wskazań medycznych poziom wyczerpania psychofizycznego kobiety upoważnia
          ją do L4.
          Porównanie kobiety w ciąży, która nie czuje się na siłach pracować, do
          pracownika, któremu zal 2 zł na długopis, wydaje się co najmniej dziwaczne. Co
          mają wspólnego?
          nie wiem też, czemu kontrola ZUS miałaby być niebezpieczna dla kobiety w ciąży.
          ZUS sprawdza papierki u pracodawcy.
          Rozumiem, że nie zyczysz sobie, aby za Twoje składki jedna z drugą dziunia
          leżały i odpoczywały przez 9 mies., podczas gdy Ty harujesz. Droga moja, zajdź
          sobie w ciążę i idź na zwolnienie. Odkujesz się na tych leserkach, które już
          urodziły i wróciły do pracy. Teraz one muszą harować a Ty lezysz!
          A, droga Omamo, i nie pisz komuś kogo nie znasz "zero etyki". Ja Ci naprawdę
          nie "wygrażam Kantem" cokolwiek miałoby to znaczyć.
          Ten Kant to na poważnie. Serio. Masz taki styl rozumowania, który mnie
          osobiście wydawałby się niebezpieczny, gdyby ktoś go uprawiał na poważnie.
          Luckily, to tylko forum.
          Z harceskim pozdrowieniem!
          Aga
          • omama Re: L4 w ciąży 24.11.04, 13:47
            My się, Misiamamo. rzeczywiście nie rozumiemy. Całkowicie.
            Zreasumuję po raz ostatni:
            - Osoba chora ma prawo do zwolnienia, osoba zdrowa wycyganiająca takowe -
            zachowuje się nieetycznie i uczestniczy w łamaniu prawa.
            - Nie, nie proponuję powoływania pozamedycznych gremiów do dawania zwolnień i
            tak, chciałabym, aby wydające zwolnienia (i wszystkie inne) osoby były
            kryształowo uczciwe.
            - Porównanie kobiety w ciąży która wyłódza zwolnienie i pracownika,
            który "bierze sobie" materiały piśmienne dla dzieci jest słuszne o tyle, że
            obie te osoby postępują nieuczciwie.
            - Owszem, nie życzę sobie nieuczciwości w moim kraju, moim społeczeństwie. Nie,
            rozwiązaniem nie jest dołączenie do grona nieuczciwych (poprzez, jak
            proponujesz, zajście w ciążę i wyłudzenie zwolnienia.
            - Ja Kanta czytuję, nie musisz mnie namawiać. Stąd zresztą moja prośba do
            ciebie (niestety, nie zareagowałaś) o zastosowanie do twojego toku rozumowania
            imperatywu kategorycznego. I wyciągnięcie wniosków.
            • omama Re: L4 w ciąży 24.11.04, 14:03
              Aaaaaaaaaaa!!!!!!!!! "wyłudza", oczywiście!!!!
    • milarka Re: L4 w ciąży 24.11.04, 12:42
      Dziewczyny,
      ale tu na prawdę nie chodzi o to, że kobiety w ciąży, które:
      - źle się czują
      - są zmęczone fizycznie i/lub psychicznie
      - cały dzień wymiotują
      - mają zagrożoną ciążę
      - itd
      nie mają prawa iść na zwolnienie. W przypadku jakichkolwiek wskazań nikt nie
      odmawia prawa tym dziewczynom do L-4.

      Problem w tym, że są dziewczyny, które świetnie się czują, ale zamiast iść do
      pracy wolą cały dzień latać po supermarketach robiąc zakupy.
    • milarka Re: L4 w ciąży 24.11.04, 12:42
      Dziewczyny,
      ale tu na prawdę nie chodzi o to, że kobiety w ciąży, które:
      - źle się czują
      - są zmęczone fizycznie i/lub psychicznie
      - cały dzień wymiotują
      - mają zagrożoną ciążę
      - itd
      nie mają prawa iść na zwolnienie. W przypadku jakichkolwiek wskazań nikt nie
      odmawia prawa tym dziewczynom do L-4.

      Problem w tym, że są dziewczyny, które świetnie się czują, ale zamiast iść do
      pracy wolą cały dzień latać po supermarketach robiąc zakupy.
      • migotka_muminek Re: L4 w ciąży 24.11.04, 13:03
        No widzisz Milarko,ale właśnie wszystko rozbija się o to nieszczęsne "zmęczenie
        fizyczne i psychiczne" smile
        Dziewczyna jest zdrowa,ma świetne wyniki,dziecko rozwija się wzorcowo,żadnych
        skurczy,ale...
        pobudka wczesnym rankiem
        8 godzin pracy
        zakupy
        obiad
        sprzątanie,pranie,prasowanie etc.
        jednocześnie przez cały czas zajmowanie się starszym dzieckiem (-ćmi)
        zasypianie na stojąco ok 22.
        Czyż nie tak wygląda przeciętny dzień większości z nas?
        Więc jak taka kobita ma się nie czuć zmęczona,hm?
        Ale ciąża zagrożona nie jest...
        Tylko deprecha rośnie...
        • evee1 Re: L4 w ciąży 24.11.04, 13:14
          > Dziewczyna jest zdrowa,ma świetne wyniki,dziecko rozwija się wzorcowo,żadnych
          > skurczy,ale...
          > pobudka wczesnym rankiem
          > 8 godzin pracy
          > zakupy
          > obiad
          > sprzątanie,pranie,prasowanie etc.
          > jednocześnie przez cały czas zajmowanie się starszym dzieckiem (-ćmi)
          > zasypianie na stojąco ok 22.
          > Czyż nie tak wygląda przeciętny dzień większości z nas?
          > Więc jak taka kobita ma się nie czuć zmęczona,hm?
          No tak, ale ja to moge rownie dobrze napisac o sobie, a w ciazy nie jestem i
          niestety zadnego zwolnienia dostac z pracy nie moge sad((.
          • migotka_muminek Re: L4 w ciąży 24.11.04, 14:10
            evee1 napisała:


            > No tak, ale ja to moge rownie dobrze napisac o sobie, a w ciazy nie jestem i
            > niestety zadnego zwolnienia dostac z pracy nie moge sad((.


            evee1,to dlaczego mawia się o kobietach w ciąży,że są "w odmiennym stanie"?...
        • milarka Re: L4 w ciąży 24.11.04, 13:21
          No tak..
          ale z drugiej strony - taka powiedzmy praca biurowa, która do tego jest
          ciekawa, chyba mniej wykańcza kobiety w ciąży niż robienie zakupów, sprzątanie,
          prasowanie itd, nie rozumiem czemu nie można zrezygnować z tych wszystkich
          fizycznych ciężkich zajęć
          oczywiście jak kobieta jest sama to nie ma rady, ale jak ma męża zdrowego i
          sprawnego - to czemu on nie może zrobić tych zakupów i posprzątać mieszkania??
          A zresztą, czy musi być tak cholernie czysto?? Dla pracy nie chcemy ryzykować
          zdrowia naszych dzieci (i dobrze), ale dla super porządku, albo dla super
          obiadku dla mężusia to już często się poświęcimy...
          • procesor Re: L4 w ciąży 24.11.04, 13:36
            A czy ktoś w ogóle bierze pod uwage że zdrowe dziecko to mniej wydatków na nie?
            Matki które mają szansę w ciąży wziąć zwolnienie mimo że to nie choroba
            a "tylko" zmęczenie - mają tez wieksze szanse na urodzenie zdrowego dziecka, o
            czasie, bez komplikacji - w ten sposób oszczedzi pieniądze podatników potzrebne
            na leczenie jej dziecka - i jej samej(np. depresja). Można na to i tak spojrzec.

            No ale są mamy które chcą i moga pracowac do końca - i chwała im za to. Tylko
            czy te mamy najgłosniej nie krzycza na te "zwolnieniowe"? Ja tam różne
            przejścia miałam - i mogę jedno powiedzieć - nie da się tu żadnych uogólnień
            wprowadzić. Bo czy np. kobieta szykanowana w pracy z powodu ciąży(!) albo z
            powodów "pozaciążowych" ale całkowiecie zdrowa - ma prawo iść na zwolnienie? Z
            powodu stresu?? No?
          • umasumak Re: L4 w ciąży 24.11.04, 14:04
            milarka napisała:

            > A zresztą, czy musi być tak cholernie czysto?? Dla pracy nie chcemy ryzykować
            > zdrowia naszych dzieci (i dobrze), ale dla super porządku, albo dla super
            > obiadku dla mężusia to już często się poświęcimy...

            No u mnie musialo być cholernie czysto i musi nadal, ponieważ starsza córka
            jest uczulona na roztocza. Więc ścieranie kurzów, mycie podłóg itp, to dla nas
            chleb powszedni smile)
            >
            • milarka Umo droga 24.11.04, 14:26
              Nie o takich przypadkach jak twój pisałam - wiem, że są sytuacje gdy inaczej
              nie można - przecież twojego męża nie było (tak jak pisałaś) no a alergia
              dziecka to w końcu poważna sprawa.
              Chodzi mi po prostu o to, że czasem kobieta w ciąży bierze L-4 z pracy
              biurowej, żeby odpoczywać i się nie przemęczać - a w tym czasie lata po domu
              jak motorek - sprzątając, piorąc, prasując no i robiąc zakupy.

              Ja generalnie nie jestem przeciwko zwolnieniom - sama w pierwszej ciąży byłam
              na zwolnieniu od 6 miesiąca i nie wyobrażam sobie pracować do końca.
              I wiem, że sytuacje są różne i trudno z zewnątrz ocenić czy zwolnienie jest
              uzasadnione czy nie.
              No ale jeżeli ktoś pisze na forum - 'hurra, jestem w ciąży więc pójdę sobie na
              zwolnienie, ale fajnie' to uważam to za nadużycie.
              • melka_x co rozumiem, czego nie:) 24.11.04, 16:01
                Ciąża zagrożona - bez dyskusji.

                Rozumiem również kobiety, których ciąże przebiegają prawidłowo, ale praca jest
                z jakiegoś powodu ciężka, i przez to rozumiem zarówno długie, męczące dojazdy,
                stres, jak i zostawanie po godzinach, fizyczny wysiłek czy inne indywidualne
                czynniki. Jeśli pracodawca nie chce, lub nie może zapewnić ciężarnej
                odpowiednich warunków to wysyłanie na urlop jest nieuczciwe wobec ciężarnej.
                (Swoją drogą to nie jestem przekonana, czy polskie prawo pracy nie przewiduje
                możliwości zwolnienia lekarskiego dla kobiety w ciąży, gdy nie można zapewnić
                odpowiednich warunków pracy).

                Czego natomiast nie rozumiem? Nie rozumiem dziewczyn, z których wypowiedzi nie
                wynika, że praca jest ciężka i które niemal natychmiast po zobaczenie dwóch
                kresek - mimo, że czują się dobrze - umieszczają post "który lekarz da mi
                zwolnienie?"

                Nie rozumiem dziewczyn, które biorą zwolnienie, bo "muszę przecież kupić
                wyprawkę dla dzidziusia".

                Nie rozumiem koleżanki z pracy, która wzięła zwolnienie i pojechała na wakacje
                ani przez chwilę nie zastanowiwszy się, kto wykona jej pracę (oczywiście po
                godzinach).

                Jak również nie rozumiem osób, które na 'ciązy i porodzie' w dyskusjach o
                zwolnieniach krzyczą, że dzidziuś najważniejszy, a w wątkach dotyczących
                różnych ograniczeń w ciąży piszą "eee nie dajmy się zwariować, niedługo nic nie
                będzie można, mam chyba prawo do przyjemności, ciąża to nie choroba". To
                ciekawe, że ten sam dzidziuś, któremu absolutnie nie szkodzi siedzenie w
                zadymionych knajpach, długie, męczące podróże, tatarek, winko, piwko, urazowe
                sporty, kilka fajeczek, w sytuacji gdy trzeba iść do pracy okazuje się
                najważniejszywink))
                Zaznaczam, że nie chodzi mi tutaj o zakaz lampki wina, jeżdzenia rowerem czy
                podróżysmile, ale hmmm... nazwijmy to mało konsekwetną argumentację, według której
                wszystko na co mama miała ochotę jest dowodem na to, że nie dała się zwariowac
                i sprowadzić do roli inkubatora, a na co nie miała ochoty z pewnością by
                zaszkodziło dzidziusiowi, a rozumiecie zdrowie dzidziusia najważniejszewink)). I
                raz ta sama ciąża jest chorobą, a raz niewink))
    • libra.alicja Re: urlop ciążowy 24.11.04, 15:57
      Tak jak wyżej pisałam, gdyby każdej kobiecie w ciąży należało sie zwolnienie z
      pracy, to byłby to urlop ciążowy, czy przedmacierzyński. Dla każdej kobiety,
      chyba, ze ktoś chciałby pracować bo lubi.
      Niestety nie ma takiej możliwości. Pozostaje jedynie urlop wypoczynkowy lub
      zwolnienie lekarskie, czyli to co przysługuje każdemu pracownikowi.

      Widzę, że w tym wątku nie chodzi o to, że kobiety nadużywają zwolnień, ale że
      nie chcą tego nazwać po imieniu. Zwolnienie lekarskie wiąże się z jednostką
      chorobową, sama ciąża chorobą nie jest.

      Miałam w pracy kolegę, któremu tez zdarzały sie takie naciągane zwolnienia, (bo
      zima, bo musi spędzić trochę czasu z dzieckiem, odstresować się, itp) i myślę,
      że każdy uznałby to za nieuczciwe, zwłaszcza, że reszta musiałam przejąć w tym
      czasie jego obowiązki.
      • omama Re: urlop ciążowy 24.11.04, 18:29
        Bardzo mi sie podoba twoje podsumowanie.
    • anek.anek "korzysta ze swoich praw"???? 24.11.04, 18:43
      Jakich praw? Jeśli idzie na zwolnienie z powodu złego samopoczucia, bo wykonuje
      niskopłatną pracę, to jest oszustwo, a nie "korzystanie z przysługujących praw".
    • mbkow przeciwniczki, ile znacie OSOBISCIE 'oszustek'? 24.11.04, 19:46
      tak sie zastanawiam. bo ja zadnej. dziewczyny mi znane, ktore byly na
      zwolnieniach w czasie ciazy, spedzaly je na przyklad w szpitalu. ile dziewczyn
      tak naprawde moze sobie pozwolic na lewe zwolnienie? ile sie boi o prace? ile
      ma po prostu fajna prace? ile faktycznie naraza na straty pracodawce? a ile nie
      ma pracy w ogole? o jakich liczbach my tu w ogole dyskutujemy?
      i faktycznie, dopiero po drugim poronieniu mozna mowic o problemie. ale kto
      jest taki cool, zeby przejsc do porzadku dziennego z poronieniem np. w 6
      miesiacu? i rodzic dziecko martwe przez tydzien? zreszta nawet w 8 tygodniu?
      osobiscie mam szczescie, bo pracuje w malej firmie, ktorej szef wie, ze rodzina
      jest najwazniejsza. i raczej bym sie zastanawiala, czy to nie jest chore,
      niemoralne, nieetyczne, ze ktos tak nie uwaza!
      i tak jak bylo w jednym z poprzednich watkow, masa ludzi wszelkiej plci chodzi
      na lewe zwolnienia z powodow roznych. wyjezdza na urlopy majac reszte w du... a
      jak dziewczyna pojdzie na zwolnienie, to chociaz sparwa jest jasna. mozna w
      tydzien-dwa uporac sie z problemem. a tak po tygodniu-dwoch wraca opalony
      kolega z wczasow i pyta: i jak tam sobie poradziliscie? i normalnie szykuje sie
      mu tym razem zwolnienie lekarskie po dotkliwym pobiciu.
      pozdr, monika
      • evee1 Re: przeciwniczki, ile znacie OSOBISCIE 'oszustek 25.11.04, 02:37
        > dziewczyny mi znane, ktore byly na
        > zwolnieniach w czasie ciazy, spedzaly je na przyklad w szpitalu.
        Ile razy mozna powtarzac, ze przeciez takich przypadkow nikt nie kwestionuje!!
        Jakby mnie lekarz polozylby do szpitala, to przeciez nie wyrywalabym sie na
        sile do pracy. Ale bedac w ciazy nie oczekiwalam, ze dostane zwolnienie, bo
        jestem zmeczona, mam nudna czy stresujaca prace (a kto jej nie ma!?!), czy po
        rpostu mi sie nie chce chodzic do pracy.
        Ja osobiscie nie znam zadnej dziewczyny, ktorta lezala w szpitalu, ale
        podejrzewam, ze wynika to tez faktu, ze nie mieszkam w Polsce i tutaj "na
        ciaze" zwolnienia sie nie dostaje. I praktycznie wszystkie moje znajome
        pracowaly do 7-8 miesiaca, po czym braly urlop (tutaj mozna na dziecko wziac
        rok bezplatnego urlopu). Ja sama w obu ciazach mialam wysokie cisnienie w
        ciazy, wiec dostalam tabletki, a nie zwolnienie. Poniewaz pomogly, wiec lekarka
        stwierdzila, ze nie musze isc na zwolnienie. Musialam tylko czsciej niz zwykle
        to sie robi chodzic na kontrole i dopoki wszystko bylo w normie, to OK. W
        drugiej ciazy zaczelam plamic w 10 tygodniu, a ze byl piatek, to lekarka
        poradzila odpoczac w weekend i zobaczyc co z tego wyjdzie. Przestalam plamic i
        dalej zylam normalnie, tyle ze z powiekszajacym sie coraz bardziej brzuchem.
        Dwie ciaze pracowalam po 8-9 godzin przy komputerze. Moglam oczywiscie isc na
        bezplatny urlop, ale wybralam prace.
        Ktos moze powiedziec, ze pisze tak dlatego, ze zazdroszcze, ale to nie o to
        chodzi. Mnie po prostu troche przeraza takie niefrasobliwe podejscie do pracy,
        jako czegos co wykonuje sie z laski i jak tylko mozna, to trzeba tego uniknac, a
        ciaza jest swietna okazja, zeby wziac urlop, siedziec w domu i dostawac jeszcze
        za to pieniadze.

        > ile dziewczyn
        > tak naprawde moze sobie pozwolic na lewe zwolnienie? ile sie boi o prace? ile
        > ma po prostu fajna prace? ile faktycznie naraza na straty pracodawce?
        A Czy ty tego nie widzisz, ze branie nieuczciwego zwolnienia (bez wraznych
        powodow medycznych) jest po prostu nieetyczne? Czy to, ze pracodawca mnie jakos
        tam oszukuje, ze jest niemily i ze nie mam u niego fajnej pracy faktycznie jest
        wystarczajacym wytlumaczeniem do tego zeby samemu oszukiwac?
        Jestem daleka od sugerowania slepej lojalnosci pracodawcy i dawania robienia
        sie w konia, ale jezeli ja chce zeby mnie szanowano, traktowano powaznie i
        zgodnie z prawem, to sama powinnam byc uczciwa i traktowac swoja prace powaznie.

        > a ile nie ma pracy w ogole? o jakich liczbach my tu w ogole dyskutujemy?
        To nie chodzi ile osob tak robi, ale ze panuje na to powszechne przyzwolenie.

        > i faktycznie, dopiero po drugim poronieniu mozna mowic o problemie. ale kto
        > jest taki cool, zeby przejsc do porzadku dziennego z poronieniem np. w 6
        > miesiacu? i rodzic dziecko martwe przez tydzien? zreszta nawet w 8 tygodniu?
        No, ale przeciez pozne poronienie w pierwszej ciazy, na ogol kwalifikuje druga
        ciaze jako ciaze wysokiego ryzyka, czyli masz medyczne wskazania, aby isc na
        zwolnienie. W takim wypadku jest to raczj zrozumiale.

        > osobiscie mam szczescie, bo pracuje w malej firmie, ktorej szef wie, ze
        rodzina
        > jest najwazniejsza. i raczej bym sie zastanawiala, czy to nie jest chore,
        > niemoralne, nieetyczne, ze ktos tak nie uwaza!
        > i tak jak bylo w jednym z poprzednich watkow, masa ludzi wszelkiej plci
        chodzi
        > na lewe zwolnienia z powodow roznych. wyjezdza na urlopy majac reszte w du...
        a
        Ja powiem tak, z moralnego punktu widzenia, to jest sprawa tych ludzi. Ale dla
        mnie fakt, ze ktos postepuje nieetycznie (i niezgodnie z prawem), nie jest
        usprawiedliwieniem, zeby samej tak postepowac. I wlasciwie do tego sie
        sprowadza dla mnie cala ta dyskusja.
        • mbkow Re: przeciwniczki, ile znacie OSOBISCIE 'oszustek 25.11.04, 21:36
          evee1 napisala: 'Ja osobiscie nie znam zadnej dziewczyny, ktorta lezala w
          szpitalu, ale podejrzewam, ze wynika to tez faktu, ze nie mieszkam w Polsce i
          tutaj "na ciaze" zwolnienia sie nie dostaje.' w Polsce nie idzie sie do
          szpitala 'na ciaze'!?!?
          jak napisalam wczesniej, nie znam nikogo, kto poszedl na zwolnienie 'na ciaze'.
          przez 4 lata staran i w trakcie ciazy z grupy patologicznych poznalam mnostwo
          dziewczyn z roznymi przejsciami. dlatego problem wydaje mi sie nikly. a takie
          roztrzasanie krzywdzace dla tej ogromnej wiekszosci dziewczyn, ktore maja
          prawdziwe problemy. wg danych statystycznych zaledwie 1 osoba na 100 posiada na
          swiecie komputer. wiec trudno z tych kilku wypowiedzi z forum zrobic globalny
          problem.
      • libra.alicja Re: przeciwniczki, ile znacie OSOBISCIE 'oszustek 25.11.04, 18:32
        Osobiscie jedną, ale w ogóle mało znam kobiet w ciąży.

        A na forum ciąża, bardzo często się czyta: jestem w ciąży, od kiedy radzicie
        iśc na zwolnienie?, czy musze iśc do prywatnego gina, żeby dostać zwolnienie?,
        wreszcie sobie odpocznę na zwolnieniu, itp.
        • ma.pi Re: przeciwniczki, ile znacie OSOBISCIE 'oszustek 26.11.04, 17:07
          libra.alicja napisała:

          > Osobiscie jedną, ale w ogóle mało znam kobiet w ciąży.
          >

          A ja znam dwie. Sa to tylko dwa przypadki ciazy jaki znam osobiscie w Polsce
          ostatnio i obydwa na zwolnieniu "bo sie nalezy". Zero problemow i dolegliwosci.
          Tak po prostu z definicji poszly na zwolnienie.

          Pozdr.
          • panna_marianna Re: przeciwniczki, ile znacie OSOBISCIE 'oszustek 26.11.04, 17:19
            moja koleżanka z pracy bedąc w pierwszej ciąży poszła od razu na zwolnienie -
            "rzekomo" była to ciąża zagrożona; przy drugiej ciąży, która tez "rzekomo"
            była zagrożona chciała iść na zwolnienie, ale okazało się, ze szef nie chce
            przedłużyc z nią umowy- to spowodowało, ze ciąża przestała byc zagrożona a
            koleżanka chodziła jeszcze długo do pracy wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka