Dodaj do ulubionych

Dalsze losy głodzonej Helenki

03.06.25, 08:31
Tekst linku

Dziewczynka prawdopodobnie nigdy nie będzie mówić, jest z nią utrudniony kontakt i tak już pewnie pozostanie. Taki los zgotowali jej rodzice, wiara matki, że jedzenie tylko owoców ma uzdrawiającą moc i bierność ojca, który nie pomógł dziecku. Dziewczynka nie miała tkanki tłuszczowej podskórnej. W tej chwili dziecko je dużo produktów, nie chce jeść winogron ale ma też prowokuje wymioty po posiłkach wkładając rączkę do buzi.

Uważam, że powinny być obowiązkowe bilanse dla dzieci i przychodnie powinny tego pilnować. Być może nie pomoglibyśmy wszystkim dzieciom, ale gdyby tę dziewczynkę zobaczył wcześniej lekarz to może miała by szansę na bycie zdrową.
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 08:34
      W Polsce nie już bilansów?
      • princy-mincy Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:12
        Sa i nie ma.
        U starszej, jak przyszlam w okolicy bilansu, to wpisywali cos tam do ksiazeczki zdrowia (ma 15,5), syn ma 11 i w ksiazeczce ma bilans chyba do 2 rz.
      • heca007 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:17
        Sa ale łatwo je olać.
        Czytałam artykuł o tej dziewczynce. To co się działo w komentarzach to jakaś masakra. Stado idiotów piszących, że przecież skoro piła mleko matki to powinno jej wystarczyć bo wszędzie mówią, że to najlepsze dla dziecka sciana Że rodzina zastępcza nie powinna podawać jej mięsa i innych potraw bo dziecko ich nie chce i dlatego wsadza ręce do buzi i wymiotuje. Człowiek przestaje się dziwić skąd takie oszołomy jak jej rodzice się biorą.
        • daniela34 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:21
          Akurat o ile pamiętam zdziwienie że jak to zagłodzona skoro piła mleko, to było też w przynajmniej jednym wpisie na ematce.
          • heca007 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:34
            Były takie wpisy. Plus Mały Fiołek pisała, że rodzice niedoświadczeni i to ich pierwsze dziecko. Dlatego nie wiedzieli jak z nią postępować tongue_out
            • daniela34 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:36
              Mały Fiołek mnie nie zdziwił. Zdziwiła mnie inna forumka, pisząca że wobec rozbieżnych zaleceń dietetycznych rodzice są pogubieni.
          • taje Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 13:19
            daniela34 napisała:

            > Akurat o ile pamiętam zdziwienie że jak to zagłodzona skoro piła mleko, to było
            > też w przynajmniej jednym wpisie na ematce.

            To chyba ardzuna była.
          • nick_z_desperacji Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 13:27
            Była też forumka, która sobie takiej kontroli "nie życzy", bo "nie jest patologią" (czyt. nie jest biedna), a państwo powinno się na pilnowaniu patologii (czyt. biednych) skupić. Ta rodzina wg siebie też pewnie nie była patologią...
            • iwoniaw Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:44
              nick_z_desperacji napisała:

              > Była też forumka, która sobie takiej kontroli "nie życzy", bo "nie jest patolog
              > ią" (czyt. nie jest biedna), a państwo powinno się na pilnowaniu patologii (czy
              > t. biednych) skupić. Ta rodzina wg siebie też pewnie nie była patologią...


              Dokładnie.
          • mari614 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 23:42
            A może zagłodzona bardziej przez prowokowanie wymiotów po posiłkach niż przez dietę?
            • jowita771 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 12.06.25, 19:03
              To by lekarze wywnioskowali choćby po stanie śluzówki czy zębów.
        • elinborg Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:22
          Na forum mały fiołek chyba tak pisała.
          To jest efekt braku wiedzyi, pogardy dla edukacji i podatności na sekciarskie manipulacje. Takie czasy.
          Ludzie wchłaniają info z sm bez żadnych filtrów, bo nikt do tego nie przygotowuje.
          • kropkacom Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:25
            Pewnie tak piszące osoby są także przeciwko szczepieniom.
          • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:53
            Na forum mały fiołek chyba tak pisała.
            Ja pisałam to co teraz się potwierdziło.
            Że dziecko prowokowało wymioty i jedyne co jadło to te winogrona z mlekiem matki.
            No i podałam informacje negujące twierdzenie telewizyjnego 'eksperta' że mleko matki jest bezwartościowe.

            Nie pisałam natomiast nigdzie że 'rodzina zastępcza nie powinna podawać jej mięsa'
            Otóż powinna... tyle że co to da jak dziecko zacznie prowokować wymioty.
            Jedyne do czego faktycznie można się przyczepić to że za późno poszli do lekarza.
            • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:10
              Za późno o jakieś dwa lata.
            • elinborg Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 14:04
              maly_fiolek napisała:

              > Na forum mały fiołek chyba tak pisała.
              > Ja pisałam to co teraz się potwierdziło.
              > Że dziecko prowokowało wymioty i jedyne co jadło to te winogrona z mlekiem matk
              > i.
              > No i podałam informacje negujące twierdzenie telewizyjnego 'eksperta' że mleko
              > matki jest bezwartościowe.
              >
              > Nie pisałam natomiast nigdzie że 'rodzina zastępcza nie powinna podawać jej mię
              > sa'
              > Otóż powinna... tyle że co to da jak dziecko zacznie prowokować wymioty.
              > Jedyne do czego faktycznie można się przyczepić to że za późno poszli do lekarz
              > a.

              Ale ona prowokuje te wymioty teraz! Nie wtedy, wtedy rodzice ograniczali jej dostęp do jedzenia, czy w zasadzie dawali tylko te winogrona
              Nie, żaden normalny człowiek, widząc wyniszczenie innej istoty żywej, nie będzie uważał, że to jej wina, bo nie je albo wymiotuje.
              • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:39
                Ale ona prowokuje te wymioty teraz! Nie wtedy, wtedy rodzice ograniczali jej dostęp do jedzenia, czy w zasadzie dawali tylko te winogrona

                Dziadek dziecka już po areszcie dla rodziców mówił że dziecko prowokowało wymioty, i że jedyne co przechodziło to te winogrona i mleko. Nic więcej.
                Prokuratura potwierdziła że był odruch wymiotny.
                Teraz dziecko je prawie wszystko (pewnie karmiona), ale nadal uruchamia reakcję wymiotną.
                Czyli nie było głodzenia (celowego niepodawania jedzenia). A cały stan był spowodowany niepełnosprawnością dziecka.

                I teraz, czy uważasz że za zbyt późne pójście z dzieckiem do lekarza należy wsadzać do więzienia?
                • junebug Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 17:51
                  Tak, oczywiście że należy wsadzać do więzienia za zbyt późną pomoc. Co to w ogóle za pytanie?

                  Poza tym nie wiemy czy dziecko wymioty tyły powodem wybiórczości czy wybiórczość powodem wymiotów. Nie wiemy też czy jadła wybiórczo od początku, czy do tego doprowadziła dieta proponowana przez rodziców.
                  • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:27
                    We wszystkim muszę się zgodzić. Nie wiemy.
                    Aczkolawiek słowa dziadka sprzed paru miesięcy sugerują że jadła wybiórczo od początku.
                • elinborg Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:48
                  mały fiołek napisała:
                  > Czyli nie było głodzenia (celowego niepodawania jedzenia). A cały stan był spow
                  > odowany niepełnosprawnością dziecka.
                  >
                  > I teraz, czy uważasz że za zbyt późne pójście z dzieckiem do lekarza należy wsa
                  > dzać do więzienia?



                  Było celowe niepodawanie jedzenia- matka przyznała się do pogladów.
                  Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla rodziców. Żaden normalny człowiek nie będzie patrzył spokojnie na wychudzone, ledwie ruszające się dziecko, psa, chomika czy osobę starszą. Dziecko nie je, zwierzę nie je- reagujesz.
                  • maly_fiolek [...] 03.06.25, 23:26
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • angazetka Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 23:45
                      Jeśli zagłodzisz dziecko, to tak, możesz spodziewać się więzienia. Więcej nie napiszę, bo mnie wytną.
                    • heca007 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 07:34
                      maly_fiolek napisała:

                      > Żaden normalny człowiek nie będzie patrzył spokojnie na wychudzone, ledwie r
                      > uszające się dziecko, psa, chomika czy osobę starszą. Dziecko nie je, zwierzę n
                      > ie je- reagujesz.

                      >
                      > Ależ rodzice zareagowali.
                      > Wg prokuratury - zbyt późno (stąd areszt).
                      > Dlatego droga e-matko, jak pójdziesz z dzieckiem do lekarza - możesz spodziewać
                      > się więzienia. Bo za późno zareagujesz.

                      Jak zbyt późno naciśniesz pedał hamulca przed przejściem dla pieszych to też możesz spodziewać się aresztu tongue_out
                      Oni dziecko zagłodzili prawie na śmierć. I dlatego trafili do aresztu. Matka w szpitalu, kiedy lekarze nie wiedzieli czy dzieciaka w ogóle da się odratować deklarowała powrót do diety winogronwej i dodatkowe detoksy żeby pozbyć się z ciała dziecka tej całej chemii podanej przez lekarzy. Musiano ją odseparować od córki. Zero refleksji.
                    • niemcyy Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 11:42
                      maly_fiolek napisała:

                      > Dziecko nie je, zwierzę n
                      > ie je- reagujesz.[/i]
                      >
                      > Ależ rodzice zareagowali.
                      > Wg prokuratury - zbyt późno (stąd areszt).
                      > Dlatego droga e-matko, jak pójdziesz z dzieckiem do lekarza - możesz spodziewać
                      > się więzienia. Bo za późno zareagujesz.

                      Ty głupia jesteś czy udajesz? Gdyby ją jeszcze pobili, bo mało ruchliwa, też byś broniła, że przecież jakoś tam zareagowali, więc o co chodzi?
        • kropkacom Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:23
          Czyli wystarczy aby przestrzegano tych bilansów.
          • alicia033 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:39
            kropkacom napisała:

            > Czyli wystarczy aby przestrzegano tych bilansów.

            nie, kropa, nie wystarczy.
            • kropkacom Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:38
              Jaka kropa? Mój nick jest kropkacom. Autorka pisze o obowiązkowych bilansach, tak?
      • junebug Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:52
        Ja mam prawie 3 latka i na bilans specjalnie nas nigdy nie wzywano. Na szczepienia dzwonią i umawiają. Ale dziecko chorowite to pediatra widuje nas regularnie. Może w którymś momencie zrobili ten bilans?

        Jakaś dowolność w wizytach lekarskich chyba też istnieje. W naszej przychodni nie praktykują oglądania noworodka, bo brakuje pediatrów. Pierwsza wizyta jest razem ze szczepieniem po 6 tygodniu życia.
        • princy-mincy Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:55
          Zawsze mozesz sprawdzic w ksiazeczce zdrowia czy wpisany jest bilans
        • rb_111222333 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:04
          Raczej nie zrobili, robi się go dzieciom zdrowym, jest to dłuższa wizyta niż standardowa. Na bilansie dziecko się mierzy, waży, sprawdza czy nie ma wad postawy, czy osiągnęło odpowiedni dla wieku poziom ruchowy, mowy, jest też wywiad z rodzicem. Robi się go w określonym okienku czasowym, chyba 3 m-ce przed i 3 m-ce po urodzinach.
          • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:16
            Po, urodzinach, przed nie robią nigdy. Moje dziecko ma wszystkie bilansy. Obowiązkowy jest 2 i 6 latka, bilans 4latka jest tylko zalecany. Bilans 6 latka jest powiązany z obowiązkiem szkolnym, pielęgniarka szkolna daje wypełniony druk i z nim idzie się do pediatry, on wypełnia swoją część, ostatnia jest dla rodzica. U mnie szkoła bardzo tego pilnuje, druk na koniec ma wrócić do szkoly.
            • spirit_of_africa Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:29
              No niestety bilans 6latka tez nie wszędzie jest przestrzegany. U nas nie było.
            • little_fish Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:06
              A jak nie wróci, to co?
              • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:04
                Nie sprawdzałam co, więc nie wiem.
                • black.emma Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:50
                  Nic.
                  • little_fish Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 17:03
                    Otóż to. Więc szkoła se może wymagać
            • aurinko Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:02
              szmytka1 napisała:

              > Po, urodzinach, przed nie robią nigdy. Moje dziecko ma wszystkie bilansy. Obowi
              > ązkowy jest 2 i 6 latka, bilans 4latka jest tylko zalecany. Bilans 6 latka jest
              > powiązany z obowiązkiem szkolnym, pielęgniarka szkolna daje wypełniony druk i
              > z nim idzie się do pediatry, on wypełnia swoją część, ostatnia jest dla rodzica
              > . U mnie szkoła bardzo tego pilnuje, druk na koniec ma wrócić do szkoly.

              Bilanse nie są obowiązkowe, a szkoła nie ma prawa wymagać wykonania bilansu (a co za tym idzie oddania druku bilansu). Nie ma takiego przepisu, na podstawie którego szkoła mogłaby wymagać bilansu. Wystarczy, że rodzic powie w szkole, że nie zgadza się na bilans i szkoła już nic z tym zrobić nie może. Szkoła też nie ma prawa straszyć, że np. nie wyda świadectwa szkolnego jak się nie odda bilansu (również jak się nie odda książki do biblioteki, nie opłaci jakiejś składki itp).
              • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:05
                Więc nie rób 😁
                • little_fish Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 17:05
                  Ale to nie o to chodzi. Tylko o stwierdzenie że "szkoła pilnuje ". Przypominają żeby mieć porządek w papierach ale to nie jest żadne narzędzie kontroli, bo jak bilansu nie dostarczysz to ci mogą naskoczyć
                  • spirit_of_africa Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:40
                    Kiedyś potrzebowałam jakieś zaświadczenie i pediatra podczas wizyty mówiła mi ze wkrótce się spotkamy na bilans 6latka bo przecież trzeba dostarczyć do szkoły. Po czym szkoła absolutnie nic od nas nie chciała. Szkoła i pediatra w innych miastach, wiec pewnie zależy od lokalnych zwyczajów.
                  • aurinko Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 17:28
                    little_fish napisała:

                    > Ale to nie o to chodzi. Tylko o stwierdzenie że "szkoła pilnuje ". Przypominaj
                    > ą żeby mieć porządek w papierach ale to nie jest żadne narzędzie kontroli, bo j
                    > ak bilansu nie dostarczysz to ci mogą naskoczyć

                    Dokładnie tak.
                    • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 20:37
                      Nie, jak chcą, to cos zrobią, wyślą ci kuratora, a ten zglosi, że zaniedbujesz dziecko zdrowotnie.
                      • little_fish Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 05.06.25, 09:55
                        Za niedostarczenie karteczki od bilansu?
                        Ze strony rządowej:
                        "Czy bilans jest obowiązkowy?
                        Bilanse nie są obowiązkowymi badaniami. Są jednak zalecane przez lekarzy i Ministerstwo Zdrowia. Dlatego nie warto ich pomijać."
                        Jak szkoła może nasłać kuratora za brak świstka z nieobowiązkowego badania?
                        • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 12.06.25, 16:14
                          Nie za stricte brak karteczki, a za podejrzenie zdrowotnego zaniedbania dziecka. U mnie w sKole powiedzieli, że nawet brak kontaktu z rodzicem, ovjawiajacy się nie uczestniczeniem w wywiadówkach może być argumentem za zgłoszeniem, że coś nie halo w tym domu.
                          • paskudek1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 13.06.25, 09:22
                            szmytka1 napisała:

                            > Nie za stricte brak karteczki, a za podejrzenie zdrowotnego zaniedbania dziecka
                            > . U mnie w sKole powiedzieli, że nawet brak kontaktu z rodzicem, ovjawiajacy si
                            > ę nie uczestniczeniem w wywiadówkach może być argumentem za zgłoszeniem, że coś
                            > nie halo w tym domu.

                            I bardzo cholera jasna dobrze. Przynajmniej coś robią w razie czego.
    • princy-mincy Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:11
      Szokujace, biedna mala.
    • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:15
      W takich przypadkach przymusowa sterylizacja "rodziców" wydaje się dobrym rozwiązaniem.
      • szpil1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 13:17
        Kiedyś dałam tu link do artykułu o upośledzonej alkoholiczce, która urodziła kilkoro dzieci (ostatnie w śmietniku, cudem przeżyło, bo ktoś je zauważył), bo "ona tak bardzo chce mieć dzieci". Wszystkie dzieci upośledzone, odebrane matce. To samo napisałam co Ty - że w pewnych przypadkach sterylizacja powinna być przymusowa. Kilka forumowiczek chciało mnie za to ukamienować 🙄
        • mari614 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 23:53
          Będą Cię przymusowo sterylizować jak kozę, a dobrowolnie nie dadzą Ci odejść z tego świata, bo jesteś kozą i masz właściciela.
    • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:20
      Brak wykonania bilansu powinien automatycznie blokować wypłatę wszelkich świadczeń na dziecko, szybciutko by się patologia ogarnęła
      • heca007 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:35
        Ależ jakie byłoby wycie w mediach, że to zamach na wolność rodzicielską tongue_out
        • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:45
          Ale przecież to jest wolność. Masz wolny wybór czy chcesz korzystać ze świadczeń. Tak samo jak zero świadczeń dla nazwijmy to ładnie grup mniejszościowych etnicznie których dzieci nie realizują obowiązku nauki.
      • alpepe Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:40
        Najlepsze rozwiązanie.
      • rb_111222333 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:48
        Ale super pomysł. W tej chwili część rodziców nawet nie wie, że bilanse w ogóle są. Nie wszystkie przychodnie o tym w ogóle informują, nie ułatwiają też zapisu, to rodzicowi musi zależeć, żeby ten bilans był wykonany.
        • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:54
          Ja mam dużo super pomysłów 😀 #grruu2030
      • lauren6 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:49
        Ale ta rodzina nie była typowo patologiczna. Tam były pieniądze. Jestem przekonana, że gdyby wprowadzono takie przepisy to matka olałaby to 800+ i dalej krzywdziła dziecko w imię wyznawanej ideologii.
        • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:55
          To była rodzina typowo patologiczna. Nie utożsamiaj braku pieniędzy z patologią.
          • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:00
            Jej chodzi chyba o to, że w tym przypadku bat finansowy mógłby nie zadziałać.
            • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:02
              Ważne, że zadziałałaby znakomicie w 90 procentach przypadków. I możliwe, że na przykład na ojca by zadziałał jakby nie zadziałał na matkę
              • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:07
                Ten ojciec to tam chyba się za bardzo w fisie matki nie wtracał, skoro sam karkówkę z grilla wcisgał a matce pozwolił zagłodzić dziecko.
                • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:10
                  Ale w brak wpływu do budżetu mógłby zaingerować
                  • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:12
                    No, może. A może nie. 🤷
          • lauren6 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:14
            Zdefiniuj co uważasz za rodzinę typowo patologiczną.
            • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:29
              Zaniedbywanie dziecka i jego potrzeb, brak opieki zdrowotnej, przemoc. Status finansowy nijak się ma do patologii
          • hanusinamama Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:18
            Ale napisałas o 800+. Ta rodzina zapewne by olała 800+
            • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:15
              Po pierwsze - nie wiesz tego na pewno. Po drugie - bardzo wiele rodzin by nie olało i to pomogłoby wychwycić wiele kwestii
              • ichi51e Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:16
                Nie znasz świństwa. Bez problemu w swoim cierpieniu wezmą brak 800+ na klate dla dobra dziecka. Oni to przecież robią z przekonani że dobrze robia
                • ichi51e Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:16
                  *swirow
                  • iwoniaw Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:48
                    Część tak, część nie. Gdyby brak wplywu na konto zmobilizowal choćby część świrów do przewartościowania swoich fisiów, to już byłby postęp.
              • hanusinamama Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 17:03
                Nie wiem ale jest możliwe. Masa jest bogatych świrów
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:56
          Zgadzam się. Jak wchodzi ślepa wiara w jakąś ideologię, to wszystko inne przestaje się liczyć.
      • hanusinamama Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:17
        Ale zakłądasz ze tylko biedni zaniedbują tak dzieci
        • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:15
          Nie, nie zakładam. W ogóle nie wspomniałam o statusie finansowym
          • hanusinamama Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 17:03
            NO skoro 800+ miałoby im zrobic róznicę to jednak zakładasz.
            • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 17:57
              Nie trzeba być biedny, żeby blisko 10k rocznie robiło różnicę. A mowa o jednym dziecku. Ja mam troje to blisko 30 tysięcy. Uważasz, że tylko dla biednych taka kwota ma znaczenie?
      • bulzemba Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 13:43
        Warunkiem bilansu jest to by dziecko było zdrowe. Powodzenia ze zrobieniem bilansu gdy szaleje grypa a dziecko non stop ma gila do pasa.
        • nick_z_desperacji Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:57
          Z drogiej strony, żeby przychodnia wiedziala, xe dziecko jest chore, to rodzic musi z tym dzieckiem przyjść do lekarza, a jeśli lekarz dziecko bada, to chyba widzi, że dziecko jakoś odstaje.
    • aagnes Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:42
      Macie wspanialy przykład tego jak wygląda w praktyce hasło "rodzice wiedzą najlepiej co dla ich dziecka jest dobre". Histeria, olewanie bilansów, obowiązkowych szczepień, nawet ogladania glowy pod katem wszy. Nie, rodzice nie maja zielonego pojecia co dla dziecka jest najlepsze, swiadcza o tym wlasnie takie przypadki, tysiace mniej jaskrawych, tysiace dzieciakow, nastolatkow w kryzysach psychologicznych. ww sredniowieczne prawicowe hasło + mnożenie sie ile wlezie to wspaniala wymówka zeby nie wydawac kasy tam gdzie trudno sie nachapać - na zdrowie dzieci, bilanse, dużo czestsze i obowiązkowe bez wzgledu na pierdzielenie nawiedzonych mamuś (jak ta od winogron), kara jedyna skuteczna - na ludzi działa tylko bat finansowy. no ale to wymaga wysiłku i nakładów, a po co to robic jaka mozna miec gebe pełna bogobojnych frazesow.
      • junebug Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:55
        Racja. Jako matka nigdy nie uważałam, że wiem lepiej niż specjalności. Swoje dziecko znam najlepiej, ale to nie znaczy, że znam się lepiej na żywieniu i leczeniu.
        • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:26
          A ja jako matka uważałam zawsze, że wiem lepiej niż specjaliści. Moje starsze urodzone bez odruchu ssania, z dużymi problemami z żywieniem, 1.5 roku wyłącznie na piersi, bo wszelkie próby rozszerzania diety kończone niepowodzeniem, z wielką wybiorczoscia pokarmową utrudniająca funkcjonowanie. Ilu ja lekarzy odiwedzilam, pediatrzy, neonatolog, neurologopeda, neurolodzy, psychiatrzy, psycholodzy, różne ośrodki, różne miasta. Dziecko w terapiach od urodzenia praktycznie do wieku nastoletniego i ciągle rady z dupy typu jak Pani odstawi od piersi, to zacznie jeść, jak pojdzie do przedszkola to będzie jadł z dziećmi, jak wejdzie w okres dojrzewania to... I nic się nie sprawdziło. Nie zaczęło dziecko jeść. Za to rosło, osiągając finalnie coś koło 190 cm, zawsze chude ale duże. Nic to, że anemia w morfologii, nic to że małopłytkowość, że to, że tamto. To zawsze ja byłam wariatem co wyszukuje problemów, bo dzieciak przecież rośnie. Żaden ale to żaden specjalista nie chciał się na tym niejedzeniu skupić. Ja bym mogła bardzo wiele napisać jakich mamy "specjalistow" jeśli chodzi o kłopoty z jedzeniem.

          Drugie moje dziecko za to totalne przeciwieństwo, je za dużo, ma wzmożony apetyt, pulpet taki, je w ukryciu buszując po lodówce. Myślisz, że jak o tym mówię pediatrze, to się zainteresował któryś? Chociażby tarczycę zbadał, albo poziom cukru?
          • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:45
            Moje też jadło wybiórczo, ale kluczem jednak okazała się kuchnia. Przy dziecku dopiero uczyłam się gotować i moje prędzej zjadłoby w domu lub w restauracji (oraz to, co zgapimy w restauracji) niż dotknie się przedszkolno-stołówkowej diety. Na kolonie nie chciało jeździć, bo chodziło głodne. Do McDo wyjdzie, ale za to, co dowożą do liceum z tanich knajp (podpięte pod jedną z aplikacji, z którą współpracuje szkoła) też podziękowało.

            W sumie się mu nie dziwię? Może umiejętność rozpoznawania smaków też jest wrodzona, a już na pewno można ją zniszczyć kiepską dietą?

            Dodam, że przez całe dzieciństwo i młodość miałam do czynienia ze stołówkami i barami mlecznymi i jednak żywienie zbiorowe kiedyś i dziś dzieli przepaść. Te wszystkie polepszacze, chemiczne składniki. Gdy jesz jedzenie w miarę nieprzetworzone smak wszystkiego czujesz.

            Małej bardzo mi żal. Ma jakąś terapię na jedzeniowstręt?
            • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:28
              Znaczy chcesz mi powiedzieć, że źle gotuję? 🤣
              • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:43
                Może?
                Może dobrze, ale dla niego niesmacznie? Może to geny, które uniemożliwiają mu odczytanie określonych smaków jako zjadliwe?
                • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:01
                  Wtedy jadalby poza domem przecież. Jadalby słoiczki niemowlęce i produkty nieprzetworzone, gdzie ingerencji w smak za bardzo nie ma
                  • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:11
                    Daj spokój, dojadałam te słoiczki po dziecku. To jest niezjadliwe. Nie dziwię się, że dzieci odwracają głowę.

                    Moje np. szybko weszło w makaron z oliwą, potem z pesto. Wiele lat robiłam jeden taki makaron dziennie.
                    • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:39
                      Bo są beż soli i rozgotowane, dlatego dorosłym.wydaje się niezjadliwe
                    • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:42
                      Ja codziennie robię kotlety. W ogóle to dużo spedzam czasu gotujac, wstaję o 6 i czasem nim wyjdę, to już mam zaczęte gotowanie, by po południu, jak wszyscy wroca zrobić nieraz 3 obiady równocześnie, tak żeby nikt za długo nie czekał na swoje. No bo młodszy niby je większość rzeczy, ale my czasem mamy ochotę na coś, czego nie lubi, więc są dni, że 3 obiady robię.
          • junebug Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:08
            Ale to nie wiesz lepiej, bo dziecku też nie pomogłaś, skoro problemy się utrzymały.

            A to, że lekarze nie okazali się pomocni to inna sprawa.
            • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:30
              Ja z niejedzenia czegokolwiek oprócz mego mleka zdołałam wprowadzić większość owocow I mięso w jednej postaci oraz kilka innych produktów, pieczywo, jogurty owocow. No mniejsza o to co nauczyłam jeść, ale zrobiłam to samodzielnie, intuicyjnie, walcząc, dosłownie walcząc przez wiele lat. Bez wsparcia że strony środowiska lekarskiego, które bagatelizowalo problem. Nie będę tu opisywać co i jak robilam, bo kluczowe jest to, że specjaliści nie widzieli problemu, choć on był.
        • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:32
          A ja przychodzę do pediatry, która zna mnie i dziecko i mówię: takie leki, takie dawki, do tego tamto siamto i owamto. Lekarka na to: tak, tak, wszystko dobrze, pani tak dobrze się dzieckiem zajmuje.

          Inna sprawa, że przychodzę w sprawie kolejnej wirusówki więc mam leki sprawdzone w bojach, z których część tez polecili mi lekarze.
      • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:01
        no ale to wymaga wysiłku i nakładów, a po co to robic jaka mozna miec gebe pełna bogobojnych frazesow.

        No właśnie. Trzeba nakładów, wysiłku, a i tak rodziece traktowani są przez państwo i społeczeństwo jak śmieć.

        Nie to co bezdzietni.

        Oni nie mają problemów, nie trzeba nakładów, obowiązków, kar - mandatów lub więzienia, ostracyzmu jak coś pójdzie nie tak.
        Jest za to czas na winko po kolacji, wypad do baru ze znajomymi, wycieczka all inclusive we dwoje - bo czemu nie?

        I dlatego wymrzemy, raczej szybciej niż później.
        Trudno, z takim podejściem zasłużyliśmy.
        Zostawimy pustkę osadniczą w którą wejdą migranci, bez znaczenia czy chciani, bo nas ani potomków nie będzie.
        • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:03
          Jakoś przy trójce dzieci nigdy nie czułam się traktowana jak śmieć.
          • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:19
            Jakoś przy trójce dzieci nigdy nie czułam się traktowana jak śmieć.

            Dostałam mandat za zatrzymanie samochodu na zakazie (z 8 lat temu).
            Zatrzymałam się bo synowi zachciało się nagle siku i musiałam iść z nim do ubikacji w pizzeri (tam byli dobrzy ludzie i pozwolili skorzystać z ubikacji).
            Moja wina, nie powinnam zatrzymywać się na zakazie, jakbym nie miała dziecka to pewnie bym nie miała problemu. Ale że mam - no cóż peszek. Znaczy mogłam pozwolić zeszczać sie dziecku w spodnie...

            Z innch - do dziś pamiętam opieprz w urzędzie (z 20 lat temu) na gadające i biegające dzieci.
            Przyszłam coś załatwić, nie miałam co zrobić z dziećmi, a one miały coś koło 2/3 lat.
            Potem już do urzędów chodził albo mąż, albo ja bez dzieci.

            Jak przyjdzie bezdzietny to nie ma dzieci - nie ma problemu. Spokój.
            • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:22
              Ale tak jest w każdym kraju, jak łamiesz przepisy to dostajesz mandat, dzietna czy nie 🤷
              • daniela34 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:25
                #szanujznakidrogowezagłodzdzieckojuzdzis
              • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:32
                Ale tak jest w każdym kraju, jak łamiesz przepisy to dostajesz mandat, dzietna czy nie 🤷


                Ale jakbym dziecka nie miała to bym nie stanęła na zakazie.
                Masz dziecko, masz problem.
                Proste.
                • daniela34 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:34
                  Bezdzietni nie mają biegunek!
                  • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:42
                    Bezdzietni nie mają biegunek!
                    Ale dziecko to taka potężna wartość dodana problemów.
                    Czyli oprócz biegunek (ja nigdy nie miałam z tym problemów) - dodajesz problemy dziecka. Częste, nie sporadyczne.
                    • daniela34 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:46
                      Ależ ja się z tobą zgadzam. Mnie się ta linia obrony bardzo podoba:
                      - rodzice zaglodzili dziecko - to dlatego że chcieli szanować prawo o ruchu drogowym
                      - rodzic molestowal dziecko - rodzicielstwo jest tak kosztowne, że na prostytutki już nie wystarczało
                      - rodzic zastrzelił dziecko - czynił tak w stanie wyższej konieczności, walcząc o spokój i ciszę dla urzędniczek.

                • jakornelia12345 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 20:37
                  "Ale jakbym dziecka nie miała to bym nie stanęła na zakazie.
                  Masz dziecko, masz problem.
                  Proste."
                  To po co było to dziecko mieć? No child, no problem.
                  Ja tam mam "stare" dziecko, które kosztowało mnie dużo wysiłku (jak każde dziecko), także finansowego, bez rozmaitych "plusów". Dziecko przysparza ci problemów? Oddaj do placówki. Tylko wtedy nie będziesz pobierać "plusów".
                  W końcu dostajesz te "plusy", więc zapłać i nie jojcz.
              • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:57
                Dostajesz albo i nie dostajesz.
                Skazują albo i nie skazują.
                Siedzisz albo i nie siedzisz.
                Wygrywasz wybory albo i nie wygrywasz.

                Takie tam... bingo.
            • daniela34 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:24
              No i wszystko jasne. Rodzice Helenki glodzili ją w poszanowaniu prawa o ruchu drogowym.
            • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:30
              Jakbyś zatrzymała się w tym miejscu bo musiałabyś natychmiast iść do toalety z powodu własnej biegunki to nie dostałabyś mandatu?
              • daniela34 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:33
                Nie dostałaby ale tylko gdyby powiedziala policji o swej bezdzietności. Policjant na hasło "Ale ja jestem bezdzietna" wrzuca dane na bęben i po potwierdzeniu anuluje mandat i w najbliższej kwiaciarni kupuję bukiet kwiatów dla bezdzietnej. Tak jest. Miałam to wielokrotnie!
                • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:39
                  Po poinformowaniu o posiadaniu trójki dzieci policjanci też kupują kwiaty, potwierdzone info 😀
              • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:47
                iść do toalety z powodu własnej biegunki to nie dostałabyś mandatu?
                taaa jasne. Praktyka pokazuje że do tego nie dochodzi.
                Jeśli masz małe dziecko jest to wręcz standard
                - przynajmniej raz na dwa wyjazdy łamałam przepisy zatrzymując się na ekspresówkach celem odsikania dziecka które 10km wcześniej mówił że nie chce siku.

                Ale to bez znaczenia, bo clu to nie mandat, ale mandat otrzymany tylko dlatego że masz dziecko i musisz wypełniać związane z tym obowiązki.
                Jesteś bezdzietna - nie masz dodatkowego ryzyka ukarania przez państwo. Żyjesz pełnią życia. Bez zobowiązań.
                • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:01
                  Ale co ma do tego konkretne ( w tym przypadku PL) państwo? Przecież tak jest w każdym cywilizowanym kraju, dostaje się mandat bez względu na to, czy dziecku chciało się siku, czy ty dostałaś sraczki 🤷
                  • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:30
                    Przecież tak jest w każdym cywilizowanym kraju, dostaje się mandat bez względu na to, czy dziecku chciało się siku, czy ty dostałaś sraczki

                    No.... nie wiem. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji poza granicą Polski.

                    Co do clue - państwo karze za działania na rzecz dziecka.
                    Nie masz dziecka - nie dostaniesz mandatu.
                    • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:31
                      Nie, państwo karze za łamanie przepisów. Czy będziesz z dzieckiem, babcia z demencją czy też słoniem w karafce-nie ma znaczenia.
                    • little_fish Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 17:11
                      "Nigdy nie byłam w takiej sytuacji poza granicą Polski" Znaczy po przekroczeniu granicy twojemu dziecku magicznie przestaje się chcieć siku po 10 minutach na ekspresówce czy co?
                      • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 17:12
                        Nigdy nie wyjechała samochodem za granicę chyba 🤷 ale nie wiem, jak taki problem rozwiązuje np. w autobusie... Może też nie jeździ.
                      • taje Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 17:53
                        Nie, jej chodzi o mandat za zatrzymanie się na siku dziecka.
                        • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:29
                          Nie, jej chodzi o mandat za zatrzymanie się na siku dziecka.

                          Na siku z dzieciakami to się zatrzymywałam na niemieckiej autobahnie. A jak było we Francji - nie pamiętam.
                • ichi51e Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:06
                  Trzeba bylo pieluche zalozyc a nie naraz zycie
                • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:11
                  Masz dzieci z jakimiś deficytami czy chorobą układu moczowego? Trójka dzieci, wcześniej ich ojciec miał dwójkę o przez tyle lat żadnego mandatu. Ale zaraz znowu będzie, że jestem zła i nie rozumiem trudów rodzicielstwa
                  • taje Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:13
                    Moje dzieci też tak miały, nie, nie chcą siku a 10 min później natychmiast muszą. I nie, nie miały żadnych chorób, czasem tak bywa.
                  • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:22
                    Masz dzieci z jakimiś deficytami czy chorobą układu moczowego?
                    A Ty masz dzieci wogóle? Zapytaj jakiejkolwiek matki.
                    To jest generalnie norma.
                    • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:28
                      Znakomita większość z nas tutaj jest matkami i chyba równie znakomita większość akurat tutaj zrozumienia nie wykaże:p
                      Moja też zawsze musi już a potem się okazuje, że jeszcze te 2 minuty, żeby zaparkować da radę wytrzymać.
                    • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 17:58
                      Norma u dzieci w jakim wieku?
                      • taje Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 18:02
                        Kilka lat
                      • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:29
                        3-8 lat. Znaczy 3 to norma, a 8 - się zdarza.
                        • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 23:08
                          Akurat dokładni w tym przedziale mam dzieci, żadne nie sygnalizuje potrzeb fizjologicznych w ostatniej chwili.
                          • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 23:28
                            Akurat dokładni w tym przedziale mam dzieci, żadne nie sygnalizuje potrzeb fizjologicznych w ostatniej chwili.
                            Fantastycznie, ze starszymi dziećmi było podobnie. Z najmłodszym jest inaczej, Choć najbardziej ogarnięty,
                            • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 07:32
                              Czyli jednak nie jest to norma i typowy element życia z dzieckiem, jeśli dotyczy jednego z trójki.
            • ichi51e Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:08
              Jak stajesz na zakazie to bierzesz mandat na klatę a nie rozpamiętujesz że dziecku się chciało siku
          • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:26
            Opieprzanie cię za dziecko na rowerku to jest traktowanie cię jak śmieć.

            Inna sprawa, że nie jest ważne, co nam zrobią, ale co my zrobimy z tym, co nam zrobią. Ty masz po prostu dobrą konstrukcję psychiczną do bycia rodzicem w Polsce AD 2025.
            • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:35
              Z takim poziomem egzaltacji i syndromem oblężonej twierdzy to faktycznie ciężko nie tylko być rodzicem ale w ogóle cokolwiek zrobić. Jak śmieć bywałam traktowana będąc dzieckiem a nie mając dzieci. To, że czasami ktoś jest chamski to nieczęsto taktowanie jak śnić, to jest wkurzający incydent. Zresztą chamstwo poza kontekstem rodzicielstwa też mi się zdarza
              • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:51
                Egzaltacja, syndrom oblężonej twierdzy, traktowanie jak śmieć, wkurzający incydent - w sumie to wszystko interpretacje.

                Ludzie mają różny poziom rezyliencji. Mają prawo.
                A chamstwo w Polsce jest i się nasila. Nawet moje kilkuletnie dziecko stwierdziło, że ludzie na ulicach jacyś milsi w takiej na przykład Hiszpanii. Tam starsze panie podchodziły, żeby powiedzieć komplement dziecku, a nie żeby się czepić matki.
                Kademu jego konik.
              • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:58
                Ty, gru, jesteś trochę jak moja matka. Jeśli nie doświadczasz tego, co ona doświadczyła w dzieciństwie - w czym problem?
                • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:58
                  co --> czego
          • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:29
            Moja szalona bratowa tak samo nieodpowiedzialna jak ty 😁 czyli 3 sztuki w 4 lata, mówi że jak idzie że swoimi dziećmi ulica, to czuje vibe patologii, czuje się postrzegana jak patologia. Mój nieodpowiedzialny brat nie ma takich rozkmin
            • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:36
              Urojenia się leczy… słyszy myśli tych ludzi? Inna sprawa że jak ktoś uważa posiadanie trójki dzieci za patologie to jego zdanie mnie nie obchodzi bo co ja się będę idiotami przejmować
              • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:43
                Nie trzeba słyszeć cudzych myśli. Wystarczy mieć zmysł obserwacji i pewnego rodzaju wrażliwość. Nie czujesz tego wrogiego, nieprzychylnego klimatu dla macierzyństwa? Ja już dzieci mieć nie będę, ale doskonale to czuje w przestrzeni publicznej, na żywo i w internecie. Narracja jest dzieciom mówimy nie. Dzieci się nie lubi, ciężarne widzi się jako roszczeniowez głupie baby co same sobie winne. Prosty przykład. Stoję w Lidlu w kolejce. Jestem druga, za mną że 2 osoby a potem ciężarna z dużym brzuchem. My 2 kobiety, reszta faceci w sile wiekj. Stoimy długo, bo kasjerka odchodzi co jakiś czas odblokować samoobsługowe. Nikt, żaden z tych facetów nie przepuścił jej, miała kilka produktów. Jak już miała być moja kolej, to ja ją zapytałam, czy chciałaby stanąć przede mną. I tu clou programuz ona się tak tym podjarala, że trajkotala jak najęta, że nikt jej nie przepusCza, żepierwsY raz się jej zdarza, że zziekuje i w ogóle. Rozumiesz? Takie podniecenie faktem przepuszczenia w kolejce? A to powinna być już dla niej codzienność na etapie ciąży z dużym brzuchem. To się właśnie składa na klimat wokół maxierzynstwa, takie codzienne, może i drobne, ale niestety chmurne sygnały
                • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:50
                  Ciekawy kontrast biorąc pod uwagę ile razy czepiałaś się mojego macierzyństwa 😀 Nie żeby to robiło na mnie wrażenie co uważam Cię za osobę dość prymitywną.
                  To nie wrażliwość tylko nadwrażliwość i pewną histeryczność której jest niestety coraz więcej. Ludziom się umysły stabloidyzowaly i wszystko musi być na wysokim C bo to się dobrze czyta na Twitterze. Ktoś rzucił chamski komentarz? Och, jestem traktowana jak śmieć. Egzaltacja i rozemocjonowanie u dorosłych ludzi jak u dorastających dzieciaków.
                  • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:03
                    Ty gru naprawdę nie dajesz ludziom prawa do wrażliwości i mierzysz wszystko swoją, z lekka jednak spatologizowaną (z domu pochodzenia, nie z domu, który stworzyłaś) miarką.

                    Ewentualnie można też założyć, że na Bielanach jakoś przyjemniej macie.
                    • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:06
                      Ale w sumie rozumiem. Masz sytuację, jaką masz, wszelkie mechanizmy obronne: wyparcia, racjonalizacje - służą temu, żeby ta karawana szła dalej. A psy niech szczekają.
                      • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:11
                        O, moje ulubione słówko 😀 Człowiek nie ma prawa być zadowolony, jesteś Polakiem i masz obowiązki polskie, gdzie ten uśmiech, obowiązuje skrzywienie, grymas i moralny niepokój. A kto nie z nami ten racjonalizuje
                    • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:10
                      W czym lepsze jest stwierdzenie „w Polsce jest tragiczny klimat do posiadania dzieci” od mojego „Polska to fajny kraj do posiadania dzieci”? Są opinie, które wolno wygłaszać i opinie zakazane?

                      Daję ludziom prawo do wrażliwości, przecież im nie zabraniam co nie znaczy, że muszę się zgadzać. Natomiast meczy mnie narastająca od dawna skłonność do hiperbolizacji, eskalacji i histeryczności. Zgubiliśmy gdzieś wszystkie stopnie przymiotników poza najwyższym. Ja mam inną wrażliwość, ciężko mi znieść takie natężenie emocji na każdym kroku.
                      • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:30
                        Ale które słówko? Patologia, Bielany czy racjonalizacja?

                        Spoko, ja nie dyskutuję z tym, że Polska to fajny kraj do wychowania dzieci, bo sama uważam, że trafiłam w niezłe okienko w historii polskiego rodzicielstwa. Przy czym są fajniejsze kraje, bo przynajmniej ludzie są mniej wrodzy, a to, co wymieniasz: przedszkola, zasiłki, dofinansowanie szkolnictwa - to nie polski wynalazek tylko udogodnienia występujące w wielu krajach Europy Zachodniej. Paru fajnych bonusów u nas nie ma: odpisywanie od podatku (lub podstawy, nie pamiętam) opieki na dziecko co ułatwia powrót po wychowawczym do pracy czy zatrudnienie na część etatu (broń obosieczna, jak w Szwajcarii). W Belgii za trójkę dzieci od podatku odpisałabyś kilka tysięcy euro, w Berlinie za dzień dziecka w przedszkolu miałabyś stawkę 1 EUR, bo jesteś sama, mieszkanie socjalne z tego tytułu pewnie cię nie interesuje, ale przecież to nie znaczy, że w Polsce jest tragicznie, no skąd, jesteśmy wdzięczni!

                        I nie, nie chodzi o "skrzywienie, grymas i moralny niepokój", ale niedopieprzanie się byłoby naprawdę miłe.
                        • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:42
                          Czyli w Berlinie płaciłabym euro więcej niż teraz za dzień przedszkola 🙄
                          • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:00
                            To wszystko, co masz do powiedzenia?

                            W sumie nie wiem, ile być teraz płaciła w Berlinie. To było kiedyś. I kiedyś Berlin wychodził mojej znajomej taniej niż mnie Warszawa, ale też nie narzekałam na koszty. Gorzej z personelem. Ale nie wolno narzekać, to takie polskie!
                  • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:25
                    Ja się nie czepiam twojego maxierYzntwa, tylkonzaklamania. PokaYwania wpadkowyxhbciaz jako wielce zaplanowanego działania, promujesz nieodpowiedzialność, niezdowe zachowania w przestrzeni publicznej, pewna glupote i rażący brak wczucia się w sytuację innych, typu wątki jak to w górach mam 5 dzieci na plecach i daje rade, więc jaaaak to tak, ktoś nie daje rady
                    • gru.u [...] 03.06.25, 11:35
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • szmytka1 [...] 03.06.25, 12:02
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • gru.u [...] 03.06.25, 12:16
                          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:50
                  Nie czujesz tego wrogiego, nieprzychylnego klimatu dla macierzyństwa?

                  Jest on wręcz wszechobecny w internecie, zaczynając od 'madek'. Ale nie tylko tam, ludzie bezdzietni mają powszechną wręcz niechęć do dzieci, przelewającą się na ich rodziców.
      • mari614 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 23:55
        No psychole nie wiedzą co dla innych dobre z ich własnymi dziećmi włącznie.
    • maly_fiolek [...] 03.06.25, 09:47
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • rb_111222333 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:53
        maly_fiolek napisała:

        >
        > Potwierdzone zostało prowokowanie wymiotów przez dziecko. Jest to bardzo ważne
        > bo w całej rozciągłości potwierdza wersję rodziców i dziadków. Że dzieciak wymi
        > otował a rodzice robili wszystko aby dziecko coś jadło i że te winogrona to był
        > o jedyne co dało się wcisnąć.
        >
        >

        Jakoś w rodzinie zastępczej rodzice radzą sobie lepiej, dziecko je wiele produktów, i nie pozwalają jej wymiotować. Rodzice mieli mnóstwo okazji, żeby zwrócić się o pomoc do lekarza, a nie zrobili tego, co wyklucza wersję, że chcieli dobrze a byli nieporadni.
        • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:04
          Jakoś w rodzinie zastępczej rodzice radzą sobie lepiej, dziecko je wiele produktów, i nie pozwalają jej wymiotować.
          Czy napisano że bez kroplówki?
          Nie pozwalają jej wymiotować.
          Ciekawa jestem jak.

          Rodzice mieli mnóstwo okazji, żeby zwrócić się o pomoc do lekarza
          Jest to jedyne co można mieć do zarzucenia, ale kto bez winy...
          • rb_111222333 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:09
            maly_fiolek napisała:

            > Jakoś w rodzinie zastępczej rodzice radzą sobie lepiej, dziecko je wiele pro
            > duktów, i nie pozwalają jej wymiotować.

            > Czy napisano że bez kroplówki?

            W artykule było wiele informacji o dziecku, nie ma informacji, że podawana jest mu kroplówka. Ono już wyszło że szpitala.

            > Nie pozwalają jej wymiotować.
            > Ciekawa jestem jak.
            >
            > Przytrzymują jej rączkę.
          • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:11
            Większego normalnych rodziców jest bez winy doprowadzenia dziecka niemal do śmierci z powodu braku leczenia
          • lauren6 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:20
            > Jest to jedyne co można mieć do zarzucenia

            To jest fundamentalna zasada: z dzieckiem dzieje się coś złego to szukasz pomocy.

            Matka była na tyle ogarnięta internetowo, żeby czytać o sekciarskich bzdurach, to z pewnością mogła znaleźć w sieci siatki centylowe i zobaczyć, że jej dziecko wypadło ze skali.

            Po drugie brak mowy u dziecka to już jest czerwona lampka by zgłosić się do lekarza.

            Rodzice olali te dwie sprawy to znaczy, że zaniedbywali swoje dziecko i nie mają żadnych kompetencji by sprawować władzę rodzicielską.

            Mam jedynie nadzieję, że zasądzą im wysokie alimenty na to niepełnosprawne dziecko, które będą płacić do końca jej lub swojego życia. Jeśli się robi z drugiego człowieka kalekę to powinno się ponieść surowe konsekwencje.
        • pupu111 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:08
          a skąd to wiesz na pewno?
          Od poczatku miałam wrażenie, że z tym dzieckiem moze byc jednak cos nie tak, bo sporo rzeczy w tej historii się nie kleiło.
          Może ta matka nie wiedziała co powiedziec, i skłamała z tymi winogronami i mlekiem ze karmiła ja tylko tym, bo nie wiedziała co powiedziec i moze pomyslała, ze to będzie lepiej wyglądac niz jakby powiedziala, że dziecko nei jadło.
          • rb_111222333 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 20:44
            pupu111 napisał(a):

            >
            > Może ta matka nie wiedziała co powiedziec, i skłamała z tymi winogronami i mle
            > kiem ze karmiła ja tylko tym, bo nie wiedziała co powiedziec i moze pomyslała,
            > ze to będzie lepiej wyglądac niz jakby powiedziala, że dziecko nei jadło.


            Nie, nie, nie. Rodzice w trybie pilnym mieli ograniczane przez sąd prawa, bo matka w szpitalu się awanturowała, że będzie musiała oczyszczać dziecko po jedzeniu szpitalnym
      • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 09:55
        Z chorym dzieckiem idzie się do lekarza
        • bulzemba Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 13:55
          Ja chodziłam. Mówiłam. Olano mnie. Niestety miałam rację.
      • junebug Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:01
        Ja podobno jako małe dziecko też wymiotowałam po wszystkim co zjadłam (nie wymuszałam wymiotów). I zgadnij co zrobili moi rodzice? Zabrali mnie do lekarza, który mi pomógł i problem się skończył.
        A mogli być "bezsilni" i czekać aż się zagłodzę.
      • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:03
        Normalni rodzice mający tak duże problemy z nakarmieniem dziecka udają się z tym dzieckiem do lekarza w celu ustalenia przyczyny. Tu tego jakby zabrakło.
        • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:06
          Normalni rodzice mający tak duże problemy z nakarmieniem dziecka udają się z tym dzieckiem do lekarza w celu ustalenia przyczyny. Tu tego jakby zabrakło.

          Też tak uważam.
          Jednak sposób w jaki państwo i społeczeństwo potraktowało rodziców jest znakomitym przekazem.

          Lepiej nie miej dzieci.
          I młodzi to widzą, i się stosują. Zysków żadnych, koszt ogromny, ryzyko wielkie.
          • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:09
            W Polsce faktycznie lepiej dzieci nie mieć, ale akurat nie dlatego, że za ich zagłodzenie można pójść siedzieć ( tak jest też w innych krajach, btw) Jest cała masa innych powodów, które młodzi widzą.
            • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:12
              Jakie to powody? Zdaje się od dawna nie masz dziecka w Polsce i sorry ale to jest typowe emigranckie pierdololo bez znajomości rzeczywistości
              • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:15
                Serio grruu? Mówisz, że Polska taki raj do rodzenia dzieci? To po co te wszystkie marsze i protesty? 🤔
                Spoko, może sobie to wszystko wyobraziłam w emigranckie mózgu, sorry ...
                • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:43
                  Raju nie ma nigdzie, ale nie ma tu piekła. Mamy: urlop macierzyński, ojcowski i rodzicielski jeden z najdłuższych w Europie, mamy coraz więcej samorządów oferujących darmowe przedszkola, przybywa żłobków samorządowych i są dopłaty do prywatnych, coraz więcej miast ma bezpłatną komunikację publiczną dla dzieci, bezpłatne podręczniki w podstawówce, świadczenia na dzieci co miesiąc, wyprawkowe raz do roku, bardzo dużą ofertę kulturalną za darmo lub w niskich cenach (nie mówię tylko o dużych miastach, w małych fantastycznie działają osrodki kultury i biblioteki). Najsłabszy punkt to szkolnictwo ale to jeszcze nie czyni z życia piekła. I to co dotyczy tak samo bezdzietnych czyli kwestia dostępu do niektórych specjalistów na NFZ. Największy ból ale znowu / nie tylko dla rodzin - kwestia mieszkań i ich cen
                  • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:08
                    A ten lajcik-hejcik to po to, żeby nam, rodzicom, za dobrze nie było!
              • lauren6 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:22
                > Zdaje się od dawna nie masz dziecka w Polsce

                To, które porzuciła, chyba wychowuje się w Polsce?
                • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:44
                  Jeszcze tak, ale już niedługo. To już nie jest dziecko, tylko pełnoletni facet.
              • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:31
                Jakie to powody?

                Ekonomia. Co jest po stornie plusów a co po stronie minusów bycia dzietnym/bezdzietnym

                Po stronie plusów - realizacja potrzeb macierzyńskich czy potrzeby opieki. Może ktoś kto pomoże na starość trochę powyżej standartu, acz raczej niewiele.

                Po stronie misusów.
                1) Gigantyczny koszt. W sensie 800+ nie rekompensuje nawet połowy wydatków. Co oznacza że bezdzietni są znacznie bogatsi od dzietnych.
                2) Olbrzymie ograniczenia, rodzic musi wykonywać olbrzymią pracę wychowawczo-opiekuńczą. Rodzic ma być niewolnikiem swoich dzieci. Nie może napić się, zapalić, wyjść ze znajomymi kiedy chce. Ma nieprzespane noce, zawalane plany.
                3) Ryzyko. Coś się stanie, więzienie w najlepszym wypadku odpowiedzialność cywilna (art. 427 kc)
                Pogróżki, jeśli dziecko coś zrobi (pogróżki i nachodzenie rodziców Majtczaka).
                • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:12
                  Ja w sprawie pogróżek - to trochę takie: daliśmy wam 500+, a wy spieprzyliście wychowanie?

                  Tak sobie pomyślałam o wiosce, która objawia się niekoniecznie wtedy, gdy trzeba i - czy nikt nie widział Helenki? Rodzina, znajomi, ludzie na spacerze? Nikt nie zastanawiał się - kulturalnie - nad stanem zdrowia tego dziecka?
                  Sorry, nie zaglądałam do artykułów.
                  • daniela34 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:29
                    Sąsiedzi widywali dziecko w wózku, okryte kocem. No i tu akurat rozumiem, że się czlowiek, widząc taki obraz, nie dopytuje, bo zakłada jakaś chorobę, niepełnosprawność, o której rodzice nie chcą mówić.

                    Był też dziadek, on tłumaczył że dziecko widział ostatnio też tylko przykryte kocem, bo spało. Ale zapewnia o głębokiej miłości rodziców i twierdzi że w razie utraty władzy rodzicielskiej coś sobie zrobią.
                • galaxyhitchhiker Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:20
                  Ani realizacja potrzeb macierzyńskich, ani niemożliwość napicia się nie mają nic wspólnego z ekonomią.
                  • heca007 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:48
                    A już brak możliwości zapalenia mnie rozśmieszyła tongue_out
                  • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 13:06
                    Niemożność napicia ma bardzo wiele wspólnego z ekonomią - generuje oszczędności, które można przeznaczyć na dziecko lub niepijącego rodzica.
                  • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:53
                    Ani realizacja potrzeb macierzyńskich, ani niemożliwość napicia się nie mają nic wspólnego z ekonomią.
                    Ekonomia jak najbardziej zmierza się z problemami demograficznymi i mierzy również potrzeby, w tym macierzyńskie.
                    Możliwość/niemożliwość zaspokajania potrzeb (w tym napicia się) jest jak najbardziej elementem ekonomii.
                    • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:55
                      Jak ktoś ma potrzebę chlania to lepiej niech nie realizuje potrzeby rozmnażania
                      • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:18
                        Jak ktoś ma potrzebę chlania to lepiej niech nie realizuje potrzeby rozmnażania

                        No widzisz... i o takim podejściu piszę.
                        Masz mieć gen niewolnicy, która musi wszystko poświęcić dla dziecka.
                        Jak nie... to niech nie realizuje.

                        I coraz więcej młodych ludzi właśnie tak podchodzi do tematu. Łaski bez.
                        Bo dziecko i potrzeba macierzyństwa przestałą być istotną potrzebą jednostek (jak to powiedziała Senyszyn).
                        A jest to krytycznie ważne dla społeczeństwa/kraju/cywilizacji.
                        Ale społeczeństwo/kraj/cywilizacja robią wszystko dokładnie na odwrót, zmniejszają zyski z posiadania dziecka, zwiększając koszt jego wychowywania.
                        Wymrzemy. Na własne życzenie.
                        • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:21
                          Nie, nie mam genu niewolnicy. Nie mam też genu alkoholiczki najwyraźniej bo brak chlania nie jest dla mnie poświęceniem tylko stanem wyjściowym
                          • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:31
                            Nie mam też genu alkoholiczki najwyraźniej bo brak chlania nie jest dla mnie poświęceniem tylko stanem wyjściowym
                            Dla Ciebie nie jest, dla innych jest. Dla Ciebie może być coś innego, co Cię uwiera, a co bez dzieci mogłabyś bezproblemowo robić.
                            • jakornelia12345 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 22:38
                              By Mały Fiołek: "Dla Ciebie nie jest, dla innych jest. Dla Ciebie może być coś innego, co Cię uwiera, a co bez dzieci mogłabyś bezproblemowo robić."
                              Bez dzieci można wiele rzeczy robić bezproblemowo. Dlatego na dzieci należy się decydować świadomie, a nie pod wpływem, np. kościelnej i ogólnie prawackiej propagandy. Urodzenie dziecka zawsze jest związane z ograniczeniami, nawet na wiele lat.
                              Tak wiec, Fiołku, skoro podjęłaś decyzję o urodzeniu dzieci, to nie narzekaj. I tak masz lepsze warunki niż wiele lat temu ja, kiedy urodziłam i wychowywałam dziecko. Trzymaj się.
                            • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 07:35
                              Każda decyzja pociąga za soba konsekwencje. Nawet jak psa weźmiesz to nie możesz spontanicznie po pracy wyjechać na weekend, bo odpowiadasz za żywą istotę.
                              Jak podpiszesz umowę o pracę to też nie możesz sobie spontanicznie w południe wciągać koksu i popijać szampana. Lajf… Oczywiście, że są rzeczy, których nie robię dlatego że mam dzieci. Nie dlatego, że nie mogę ich robić tylko dlatego, że dzieci są dla mnie od tych rzeczy ważniejsze. Natomiast nie czuję się uciśniona tym, że nie wyjadę teraz sama na drugi koniec świata. Bo to moja decyzja, że nie chce ich porzucać.
                              • ichi51e Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 08:09
                                Niektórzy po prostu tak mają że wszystko jest mega problemem sąsiad spojrzał krzywo listonosz kradnie pocztę a sąsiadka z dołu nas nienawidzi.
                              • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 16:39
                                Każda decyzja pociąga za soba konsekwencje. Nawet jak psa weźmiesz to nie możesz spontanicznie po pracy wyjechać na weekend, bo odpowiadasz za żywą istotę. Jak podpiszesz umowę o pracę to też nie możesz sobie spontanicznie w południe wciągać koksu i popijać szampana..

                                Co do psa - nie jest uciążliwy. Jak wyjeżdżam na weekend to wsypuję suchą karmę, upewniam się że ma wodę i jadę. Nawet na tydzień (choć wtedy proszę sąsiada o skontorlowanie). Biorę kundle, one nie chorują. Jak zachoruje poważnie (w sensie koszt leczenia będzie wysoki) to uśpię.
                                Gdybym miała rezygnować z wyjazdów z powodu psa - tobym go nie brała.

                                Podobnie z pracą, gdyby była uciążliwa tobym jej nie brała.
                                Jednak, i z pracą i z psami widzę że mi się to opłaca, w sensie zysk jest większy od kosztu.
                                Pies to kilkadziesiąt tysięcy oszczędności na braku szkód od kuny.
                                Praca pozwala na życie na poziomie, i nie jest wykańczająca.

                                I terazpodobnie myślą młodzi z dzieckiem. Co daje dziecko - żeby było wystarczającą rekompensatą za wszystkie koszty?
                                • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 20:49
                                  Gdyby posiadanie dzieci było dla mnie uciążliwe i nie dawało satysfakcji to bym ich nie miała. Zdecydowanie wolę dzieci od pracy
                                  • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 05.06.25, 08:35
                                    Gdyby posiadanie dzieci było dla mnie uciążliwe i nie dawało satysfakcji to bym ich nie miała.
                                    Ale takich ludzi jak Ty, ja jest .... coraz mniej. Zwłaszcza w nowym pokoleniu.
                                    • ichi51e Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 05.06.25, 08:56
                                      chyba coraz więcej patrząc na wskaźniki dzietność
                                    • gru.u Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 13.06.25, 07:16
                                      Jak byłam w wieku 20+ byłam przekonana że nigdy nie będę miała dzieci, nie nadaję się do tego i nie widziałam w tej opcji niczego pociągającego.
                                • elinborg Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 21:30
                                  maly_fiołek napisała
                                  >
                                  > Co do psa - nie jest uciążliwy. Jak wyjeżdżam na weekend to wsypuję suchą karmę
                                  > , upewniam się że ma wodę i jadę. Nawet na tydzień (choć wtedy proszę sąsiada o
                                  > skontorlowanie). Biorę kundle, one nie chorują. Jak zachoruje poważnie (w sens
                                  > ie koszt leczenia będzie wysoki) to uśpię.
                                  > Gdybym miała rezygnować z wyjazdów z powodu psa - tobym go nie brała.
                                  >
                                  >

                                  No i kary dla takich powinny być wysokie.
                                  Pies tydzień sam?
                                  W sumie bycie małym fiołkiem obowiązuje.
                                  • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 05.06.25, 08:34
                                    Pies tydzień sam?
                                    Nie.
                                    zawsze mam dwa psy.

                                    Ale patrząc na trendy w inicjatywie ustawodawczej - to będą moje ostatnie zwierzęta.
                                    Nie będzie warto.
                                  • pursuedbyabear Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 12.06.25, 20:19
                                    Niedawno to były husky.
                                    Nie wyobrażam sobie zostawienia psa na tydzień, to jest totalne pojebstwo. Ciekawam, czy jakiś kundel fiołka dożył starości, czy przy pierwszej oznace niedołężności była łopata w łeb lub wypuszczenie samopas.
                                    Poza tym fiołek chyba nie wie, że weterynarze odmawiają usypiania ot, tak se.
                                • paskudek1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 13.06.25, 09:26
                                  Ty powinnaś mieć sądowy zakaz posiadania nawet rybek, patyczków i wszelkiej innej zwierzyny.
                        • jowita771 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 12.06.25, 19:24
                          No to wymrzemy. Podobno za 125 lat ma być 3 miliony Polaków. I co z tego? Czy to jest dobry powód, żeby decydować się na dzieci? Bez żartów.
                • turbinkamalinka Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:08
                  No ale ty piszesz o ograniczeniach które dotyczą wszystkich rodziców. Nie tylko polskich. Rodzicielsto ogranicza i nir jest to wiedzą tajemną. Tak samo jak zwiększone koszty chociażby zakupów do domu (jedzenie, ciuchy, kosmetyki). O odpowiedzialności nie wspomnę. Kto ma odpowiadać za twoje dziecko? Co do zasiłków? Serio to co jest teraz to mało? Jaki kraj zwraca 100% poniesionych kosztów?
                  • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:42
                    [i]No ale ty piszesz o ograniczeniach które dotyczą wszystkich rodziców. Nie tylko polskich./i]
                    Nie wszystkich, w cywilizowanych krajach. Dlatego dzietność w całym cywilizowanym świecie spada, poza jakimiś szczególnymi odstępstwami religijnymi.

                    O odpowiedzialności nie wspomnę. Kto ma odpowiadać za twoje dziecko?

                    Dobre pytanie, a kto ma interes by dzieci po prostu były?

                    Co do zasiłków? Serio to co jest teraz to mało? Jaki kraj zwraca 100% poniesionych kosztów?
                    A widzisz jakiś kraj z rozsądnym przyrostem?

                    Tak jak pisałam, mamy pułapkę cywilizacji, z jednej strony koszty dziecka spadają na rodziców, a zyski są uwspólniane.
                    Jest jak w komuniźmie. Czy się stoi (rodzice) czy leży (bezdzietni) 2000 się należy (emerytura, bezpieczeństwo, dostęp do infrastruktury na starość). Z tym że jak się leży (w tym przypadku) to jest się zdrowszy i bogatszy. W imię jak to Nawrocki powiedział 'sprawiedliwości społecznej'. To nie ma prawa działać, i nie działa. Już widać pierwsze objawy, jak w komuniźmie w latach 70tych.
                • jakornelia12345 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 22:00
                  Czy twoje dziecię jest twoje, czy społeczeństwa?
                  "Po stronie misusów.
                  1) Gigantyczny koszt. W sensie 800+ nie rekompensuje nawet połowy wydatków. Co oznacza że bezdzietni są znacznie bogatsi od dzietnych."
                  Jakoś żadnej rekompensaty za moją córkę, która ma swój wkład w rozwój polskiej nauki nie dostałam, nawet w postaci archaicznego becikowego. Chciałam mieć dziecko i je urodziłam. Nie oczekiwałam, że cały świat klęknie przede mną. Zrozumcie madki, decyzję o rozmnożeniu podejmujecie same dla siebie. Jeżeli któraś decyduje się na rozmnożenie ze względu na dobro narodu, społeczeństwa, etc. to sugeruję pilną wizytę u specjalisty.

                  2) Olbrzymie ograniczenia, rodzic musi wykonywać olbrzymią pracę wychowawczo-opiekuńczą. Rodzic ma być niewolnikiem swoich dzieci. Nie może napić się, zapalić, wyjść ze znajomymi kiedy chce. Ma nieprzespane noce, zawalane plany."
                  No cóż, jeżeli ktoś uwielbia picie, palenie, inne nałogi, to faktycznie, niech się lepiej nie rozmnaża. Mało to dzieciaków z FAS?

                  "3) Ryzyko. Coś się stanie, więzienie w najlepszym wypadku odpowiedzialność cywilna (art. 427 kc)
                  Pogróżki, jeśli dziecko coś zrobi (pogróżki i nachodzenie rodziców Majtczaka)."
                  Jak wychowujesz, tak masz. Jesteś madką, to masz problem z twojej winy. Jesteś matką, to sporadycznie mogą się zdarzyć problemy, ale przynajmniej zrobiłaś, co w twojej mocy.
                  • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 23:35
                    Jak wychowujesz, tak masz. Jesteś madką, to masz problem z twojej winy. Jesteś matką, to sporadycznie mogą się zdarzyć problemy, ale przynajmniej zrobiłaś, co w twojej mocy.

                    jakornelia12345 - Zwalmy wszystko na rodziców
                    Bo po co masz być madką lub matką, skoro spokojniej, lepiej, przyjemniej, wygodniej, nowocześniej, lepiej, fantastyczniej jest być (jak Senyszyn) bezdzietną. Robisz co chcesz. Zero zobowiązań, zero problemów!

                    Dlatego wymrzemy.
                    • jakornelia12345 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 12.06.25, 18:37
                      My, czyli kto?
          • galaxyhitchhiker Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:15
            Ale to jest bardzo dobry przekaz - nie nadajesz się na rodzica, to się nie rozmnażaj. Koszt zerowy przy porównaniu z kosztem wyprowadzenia zaniedbanego dziecka na prostą.
          • bulzemba Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 14:00
            Jasne. Idź do lekarza i powiedz, że widzisz problem dziecka, który nie da się zalepić plasterkiem.
      • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 10:32
        Moje wymiotowało i wymiotuje na sam zapach nieakceptowanego przez nie pozywienia. Dopiero od 2-3 lat może jeść z nami przy wspólnym stole. Tak że ja wierzę tym rodzicom w ich wersję, że dziecko ma silna wybiorczosc. No ale w takim przypadku ci rodzice powinni szukać pomocy. Powinien być ślad w systemie po wizytach lekarskich u specjalistów z co mogliby jakoś doradzić. No i niepokojące jest to wege nastawienie matki.
        • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:03
          Czy mogłabyś podać przykłady tego nieakceptowanego jedzenia?
          Ma jakiś wspólny mianownik?

          Naprawdę mnie to ciekawi.
          • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:10
            Nieakceptowalne wszystko czego nie je, a je kilka rzeczy. Łatwiej napisać co je 😅
            • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:13
              Juz pisałaś - pieczywo i jogurty owocowe.
              W CZD czy IMiD też wyszłaś z niczym?
              • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:16
                Mo tak, są 2 placówki że specjalistami na cały kraj, to tym bardziej jak ciebie bagatelizuja to na pstryknięcie palców się tam dostajesz 😅 Jeśli tak jest rzeczywiście, że tylko tam są poważni ludzie od leczenia śmieci na 38 mln kraj, to tym bardziej straszne
                • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:56
                  Ale może są inne ośrodki, nie znam się. W IMiD rzeczywiście byłam (dziecku wyszła nietolerancja laktozy), zasadniczo IMiD i CZD zostawiam dla naprawdę chorych dzieci z całej Polski.
                  • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:57
                    No na pewno są gdzieś dobrzy specjaliści w różnych dziedzinach,.ale przykre to, jak ciężko na nich trafić.
              • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:17
                No skoro z grubsza pisalam co je, to reszty nie je, nie akceptuje. To teraz mam wymieniać z nazwy wszystkie dania jakie znam?
                • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:57
                  Nie no, pewnie sama szukałaś.
                  Kotlety każdego dnia? A sam zapach surowego mięsa go nie odrzuca?
                  • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:58
                    A nie wiem, bo kotlety daję z patelni, na surowo nie próbowałam 😆
                    • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 13:00
                      Ale ale mnie brzydzi kontakt z surowym miesem i z tłustym. Nie mogę np przemoc się do mycia naczyń ręcznie. Tylko na szczęście nie do tego stopnia, żebym miała wymiotować, ale jest kilka.potraw, które mnie też doprowadzały do.wymiotow. szczawiowa i pierogi ruskie
                      • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 13:04
                        Czyli geny!
                        • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 13:11
                          Raczej uszkodzenie układu nerwowego po wylewie dokomorowym 😌
                          • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 13:24
                            Tego w poście startowym nie zamieściłaś.
                            No, nieważne, zdrowia dla dziecka życzę, może jednak coś dla siebie w kulinarnym świecie znajdzie.
                            • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 13:38
                              No ale co to ma do rzeczy, nie mamy przecież tu konsylium medycznego nad przypadkiem mego dziecka, tylko jest to jeden z przykładów, że jak najbardziej wybiorczosc jest możliwa i nie jest wymysłem tamtej matki.
                              • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 13:43
                                Jest możliwa, nikt nie twierdzi, że nie. Z resztą, większość dzieci na jakimś etapie życia je wybiórczo albo ta wybiórczość jest etapowa ( tylko pomidory, potem nagle pomidory be i chce tylko ogórki, których wcześniej kijem nie tknęło).
                                Z tym, że kiedy wybiórczość przybiera takie rozmiary, że dziecko praktycznie nie je nic, to normalny rodzic- taki jak ty- szuka pomocy.
                                Ci rodzice nie tylko nie szukali, ale dziecka lekarz nie widywał wcale.
                                • bulzemba Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 14:10
                                  Znam niestety paru lekarzy którzy na info, że dziecko z własnej woli je tylko ogórki, albo tylko jogurt i chleb by cię zabiło śmiechem. Twierdząc, że dziecko sobie krzywdy nie zrobi, że jak zgłodnieje to zje.
                                  • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 14:20
                                    No to się szuka do skutku, zamiast czekać aż się dzieciak wykończy.
                                    • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 14:21
                                      Ps. Ci tutaj nawet nie pomyśleli o szukaniu pomocy dla dziecka. Takie argumenty, że ty spotkałaś złych lekarzy, co właściwie mają znaczyć? Że dobrze zrobili trzymając dziecko z dala od lekarzy i wszelkiej pomocy?
                                      • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 14:25
                                        Kochana, najpierw się czyta na co się odpowiada, a potem się pisze. Moje argumenty są gorzka kpina z przekonania o jakości naszych specjalistów. Po prawie 18 latach użerania się z nimi, chyba może mi się wydawać, że wolno minich ocenić. Niestety specjalisty od takich niejedzacych dzieci że świeczką szukać.
                                        • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 14:39
                                          Szmytko, z całym szacunkiem, ale ty chyba jednak nie miałaś aż takich problemów, skoro twoje dziecko urosło, chodzi do szkoły i rozwija się. To dziecko z wątku nie rosło, nie mówiło i się nie rozwijało. Gdyby twoje całkiem niczego nie jadło i ważyło 8 kg w wieku 3,5 roku, to podejrzewam, że byś na głowie stanęła, żeby znaleźć przyczynę czy żeby go do szpitala wzięli i tam odżywili, nawet, gdyby ktoś to zbagatelizował, w co wątpię.
                                          • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:07
                                            Moje dzieci ważyły w momencie urodzenia grubo powyżej 4 kg. A na samej piersi będąc dobijały do kilkunastu kg i jesteś dokładnie takim przypadkiem jak owo specjaliści. Z szacunkiem, ale pani chuba zmyślą, że on nie je 😅
                                            • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:09
                                              Nie napisałam tego, napisałam jedynie, że twoje dziecko nie jest aż tak ekstremalnym przypadkiem, jak ta dziewczynka ( jeśli to faktycznie ona nie chciała jeść)
                                              • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:20
                                                Bo ja znalazłam lepsze sposoby niż winogronka 😅 w okresie tylko mlecznym dodanie do mleka miksowanych zup i karmienie przez sen, zeby niebwyczulo smalu, ryzykując psucie zebow. Pojenie sokami przecierowymi wzbogaconymi, aż było pomarańczowe od karotenu. Dlugo by pisać. Nie każde dziecko jest jednakowe i może tamto nigdy nie nauczyło się pić przez smoczek, może tamta kobieta na taki pomysł nie wpadła, a może wpadła, ale przy tamtym dziecku to nie przeszło. Możemy tylko snuć przypuszczenia. Może i ta matka zaburzona psychicznie i to dziecko.
                                                • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:27
                                                  Ta matka, zdaje się, nadal twierdzi, że dieta owocowa leczy, więc wątpię, żeby ona w ogóle na cokolwiek poza tymi winogronami w ogóle wpadła.
                                          • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:08
                                            I nie piszę, że jota w jotę taki sam przypadek, każdy przypadek medyczny jest chyba odrobinę indywidualny, jak różne są nasze organizmy. No ale tak, są takie przypadki, medycyna o nich wie. Tak są zeswirowani rodzice, społeczeństwo też o nich wie. Jedno i drugie się nie wyklucza
                                            • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:11
                                              Sznurki, to napisz, co byś zrobiła, gdyby twoje dziecko umierało z głodu? Nic, jak ci rodzice, czy jednak pukała byś do wszystkich możliwych drzwi? A nawet wywalała je z kopa?
                                              • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:11
                                                Szmytko* sorry, autokorekta
                                                • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:22
                                                  Nie szkodzi. Nie wiem co bym robiła, może jak w Afryce, kolejne dziecko na zapas?
                                                  • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:24
                                                    Pozwolę sobie wkleić jeszcze raz, bo chyba uparcie nie czytasz
                                          • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:10
                                            A w ogóle to moje zaraz dorosłe dziecko nie chciałoby rączek, bym aż tak zagłębiała się w jego przypadek na forum, więc już zakończmy debatowanie nad tym moim osobnikiem, ok 😁
                                  • hanusinamama Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 17:04
                                    NO to zmieniasz lekarza...
                                • turbinkamalinka Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:30
                                  szarmszejk123 napisał(a):

                                  > Jest możliwa, nikt nie twierdzi, że nie. Z resztą, większość dzieci na jakimś e
                                  > tapie życia je wybiórczo albo ta wybiórczość jest etapowa ( tylko pomidory, pot
                                  > em nagle pomidory be i chce tylko ogórki, których wcześniej kijem nie tknęło).
                                  > Z tym, że kiedy wybiórczość przybiera takie rozmiary, że dziecko praktycznie n
                                  > ie je nic, to normalny rodzic- taki jak ty- szuka pomocy.
                                  > Ci rodzice nie tylko nie szukali, ale dziecka lekarz nie widywał wcale.

                                  Ba początku roku "przedszkolnego" babki były oburzone że mój syn nie chce kotleta, ryby. Zjada tylko ziemniaki i ewentualnie surówkę. Z zupy też wyjadał tylko ziemniaki. Jak im powiedziałam co młody je to stwierdziły że jest niejadkiem. A ja uważam że je całkiem sporo (ziemniaki, buraki, banan, dużo mleka, banany, makaron (może być w sosie ale tylko sam sos bez mięsa i warzyw), kalafior i fasolka szparagowa. i (ludzie jak o tym słyszą to się dziwią) wątróbkę. Dziś go przekonałam (pierwszy raz w sumie) truskawki. Je też zupy a właściwie z nich tylko ziemniaki, ryż, makaron (no ale coś z wywaru samo się przemyci). Za to po zupach krem ma torsje, to samo po jogurtach i ogólnie po rzeczach o takiej konsystencji
        • ardzuna Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 17:06
          szmytka1 napisała:

          > lekarskich u specjalistów z co mogliby jakoś doradzić. No i niepokojące jest to
          > wege nastawienie matki.

          Niepokojąca jest ta mięsożerność ojca.
          • turbinkamalinka Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:31
            Bo? Myślisz że hodował córkę na mięso?
            • ardzuna Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 20:41
              Najpierw powiedz, dlaczego nie odpytujesz szmytki z powodu jej zaniepokojenia rzekomym wegetarianizmem matki tego dziecka. W kraju są setki tysięcy wegetarian i nie głodzą dzieci, a tu głodził dziecko także jeden rodzic mięsożerca.
              • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 22:20
                Powinnaś doczytać, że matka uważała te bezmięsna dietę za lecznicza i probowala jej leczniczosc wypróbować na dziecku. To nie ojciec zaszkodził dzieciakowi swoją dietą, a matka swoją
                • ardzuna Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 22:29
                  Matka z ojcem stosowali na dziecku dietę frutariańską, a nie wegetariańską. Mięsożerny ojciec nie był bezwolnym misiem, tylko równoprawnym decydentem w procesie wychowawczym.
                  • szmytka1 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 22:33
                    I nadal to dieta matki poszkodzola dzieciakowi, nie dieta ojca
                    • ardzuna Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 00:03
                      Nie. Dieta rodziców. To rodzice zapewnili dziecku taką dietę, jak zapewnili. Oboje.
                    • ichi51e Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 07:11
                      A ojciec czym karmił? Bo wydaje mi się że niczym a więc jak najbardziej jego karmienie było do niczego
              • turbinkamalinka Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 22:32
                ardzuna napisała:

                > Najpierw powiedz, dlaczego nie odpytujesz szmytki z powodu jej zaniepokojenia r
                > zekomym wegetarianizmem matki tego dziecka. W kraju są setki tysięcy wegetaria
                > n i nie głodzą dzieci, a tu głodził dziecko także jeden rodzic mięsożerca.

                Dlatego że moim zdaniem w tym przypadku nie wegetarianizm był problemem. Mój 5latek za mięsem nie przepada. Wyminiłam w wątku co je. Mój syn mógłby pić tylko mleko (autysta)i czasami na to pozwalam (bo czemu nie). Ale jednocześnie zachęcam go by jadł inne rzeczy. Zje to zje. jak nie to istnieje mleko
                • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 07:27
                  Bo to nie był wegetarianizm, tylko ekstremalna forma weganizmu- frutarianizm.
                  Do tego dla dziecka zredukowany do samych winogron.
    • kamin Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:01
      Rodzice nawiedzeni, kompletnie nie poradzili sobie z sytuacją.
      System zawiódł i nie wychwycił rodziny/dziecka w kryzysie.
      Ale na boga, nie piszmy, że dziecko ma autyzm w wyniku przejściowego niedożywienia i że właśnie z tego powodu nie mówi.
      Autyzm ma się od urodzenia, a zaburzenia odżywiania są bardzo częste przy tej diagnozie. Niedożywienie dziecka było skutkiem autyzmu, a nie na odwrót.
      • kk345 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:10
        >Ale na boga, nie piszmy, że dziecko ma autyzm w wyniku przejściowego niedożywienia i że właśnie z tego powodu nie mówi.
        Ktoś tak twierdzi?
        • memphis90 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 14:00
          Wymowa artykułu taka jest i pierwszy wpis również stawia znak równości.
          „Dziewczynka prawdopodobnie nigdy nie będzie mówić, jest z nią utrudniony kontakt i tak już pewnie pozostanie. Taki los zgotowali jej rodzice”


          W moim wewnętrznym przekonaniu zagłodzenie dziecka było spowodowane problemami występującymi już wcześniej (brak mowy, brak kontaktu z otoczeniem, wybiórczośc pokarmowa, prowokowanie wymiotów), natomiast bezsprzeczną winą rodziców było zaniedbanie i nieszukanie pomocy. Nie wiem skąd się tam w prokuraturze wziął „autyzm nabyty”, bo czegoś takiego nie ma. 🤷‍♀️
          • daniela34 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 14:11
            Ale gdzie masz w artykule określenie przez prokuraturę tego jako "autyzm nabyty"?
            • memphis90 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:40
              W innych art powołują się i przytaczają „opinie biegłych”, z której podobno wynika, że dziecko ma „autyzm nabyty”. 🤔
              • daniela34 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:46
                A; ok, w innych artykułach. Znalazłam jeden i tam to jednak nie wygląda na cytat z opinii biegłych, więc może to być też inwencja własna dziennikarzy lub prokuratorów. Przy czym oczywiście nie wykluczam, bo biegli też są różni, pani, różniści, więc i biegły z autyzmem nabytym mógłby się zdarzyć.
                • turbinkamalinka Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:36
                  daniela34 napisała:

                  > A; ok, w innych artykułach. Znalazłam jeden i tam to jednak nie wygląda na cyt
                  > at z opinii biegłych, więc może to być też inwencja własna dziennikarzy lub pro
                  > kuratorów. Przy czym oczywiście nie wykluczam, bo biegli też są różni, pani, ró
                  > żniści, więc i biegły z autyzmem nabytym mógłby się zdarzyć.

                  Psycholog z PPP młodego tak określa (ale to skrót myślowy) dzieci które od malutkiego są sadzane do bajek. Dzieci takie często mają zachowania podobne do autystyków.
                  • daniela34 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:43
                    No to takie potoczne określenie mogłoby się też pojawić np.kiedy prokurator tłumaczył dziennikarzom na czym polegają zachowania dziecka. Taki właśnie skrót myślowy.

                    • turbinkamalinka Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 22:25
                      daniela34 napisała:

                      > No to takie potoczne określenie mogłoby się też pojawić np.kiedy prokurator tłu
                      > maczył dziennikarzom na czym polegają zachowania dziecka. Taki właśnie skrót my
                      > ślowy.
                      >

                      No tak. Ale to nie powinno się pojawić rozmowie z dziennikarzami. Bo później wyjdą absurdy typu "ktoś zaraził moje dziecko autyzmem"😁
          • bulzemba Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 14:13
            Bo wszystkiemu jest wina matki! To na pewno ona wciskała do gardła dziecka jego własną dłoń.

            Dziw mnie bierze że ojciec też tu jest ciągany do odpowiedzialności.
      • heca007 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 14:14
        Autor artykułu chyba nie do końca zrozumiał o co chodzi z tym, że zagłodzenie dziecka miało duży wpływ na jego psychikę. I wyszedł mu ten nabyty autyzm.
        • rb_111222333 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 14:29
          A gdzie w artykule jest jakakolwiek wzmianka o autyźmie? Chodzi o artykuł, do którego link wkleiłam czy jakiś inny?
          • daniela34 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 14:54
            Też szukam. Przysięgam że już 3 razy przeczytałam i nie znalazłam słowa "autyzm."
            • rb_111222333 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:38
              Dzięki, już się zastanawiałam czy nie umiem czytać ze zrozumieniem.
          • kk345 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 15:44
            Nie ma. I kamin, i memphis powołują się chyba na jakiś inny tekst.
          • heca007 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:40
            Nie wiem czy w tym ale czytałam jakiś kilka dni temu gdzie ewidentnie pisano iż dziecko ma autyzm.
      • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:08
        prokurator Ewa Antonowicz napisała, cytuję:

        Dieta stosowana przez rodziców wyniszczyła organizm dziecka. [...] Niedożywienie spowodowało zmiany w strukturze mózgu. Dziewczynka nie potrafi mówić, zdaniem biegłych nigdy się już tego nie nauczy. Jest z nią utrudniony kontakt i tak zostanie prawdopodobnie do końca jej życia

        Prokurator podając taki ciąg stwierdza że
        1) niedożywienie spowodowane przez rodziców
        2) doprowadziło do de facto autyzmu.
        Jednak oba twierdzenia (pewnie by wyjść z twarzą za areszt) są fałszywe, bo:
        a) niedożywienie było spowodowane odruchem wymiotnym, (wynika to z artykułu),
        b) z informacji od rodziny i sąsiadów stwierdzono niepełnosprawność dziecka dużo wcześniej.

        Znam autystów, w tym jednego skrajnego (też nie umie mówić). Nie był głodzony. I chłopak był przeraźliwie chudy głównie dlatego że nie mógł się skupić na jedzeniu i ciągle chodził i podbiegał.
        • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:13
          Ale to, że matka stosuje bardzo restrykcyjną dietę ( na samej sobie) i wierzy w jej uzdrawiającą moc, to jest fakt, który sama matka potwierdza. I mnie samo to daje dużo do myślenia. Uważam takie osoby za mocno zaburzone i szczerze, może i dziecko też ma jakieś zaburzenia, ale uważam, że do ich pogłębienia doprowadzili rodzice.
          • memphis90 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 18:19
            Ale wiesz, jeśli masz dziecko z autyzmem i pierdolca altmedowego jednoczenie, i naczytasz się o zabójczych szczepionkach tudzież leczeniu owocami albo usuwaniu candidy burakiem albo przystawianiem pijawek czy wciskaniu cieciorki pod skórę - to tragedia gotowa…
        • daniela34 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:19
          Oooo, dobre! Sąsiedzi jako organ powołany do stwierdzania niepełnosprawności
          • daniela34 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:21
            A artykuł prasowy jako biegły do spraw ustalania przyczyn niedożywienia. Jednak świat poszedł niesamowicie do przodu, artykuły prasowe u nas kończą medycynę❤️
            • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:23
              No ej, w wątku o tej babce która usunęła chorą, wysoką ciążę był głos, że mogła wrzucić wyniki w chat gpt to by wiedziała wcześniej, a ona jak idiotka ufała lekarzom 🤷
          • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:32
            Ty się śmiej. U nas w klatce było niepełnosprawne dziecko, które matka latami ukrywała, a my, dzieci, mogłyśmy jedynie gubić się w domysłach.
          • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 23:38
            Sąsiedzi jako organ powołany do stwierdzania niepełnosprawności
            Sąsiedzi, jako świadkowie są zdecydowanie lepiej predysponowani do opisu prawdy niż prokurator.
            • daniela34 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 23:52
              Sąsiedzi też mają medycynę skończoną! Boże jaki to piękny kraj! Każdy sąsiad po medycynie i nawet artykul prasowy ma wykształcenie medyczne
            • elinborg Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 11:34
              maly_fiolek napisała:

              >
              > Sąsiedzi, jako świadkowie są zdecydowanie lepiej predysponowani do opisu prawdy
              > niż prokurator.

              W zasadzie prokuratorzy niepotrzebni. Wystarczy sąsiadów przepytać. Każdy powie co widział, co mu się wydaje, wymyśli resztę i teraz na tej podstawie wyrok. Zaraz, może sędzia też niepotrzebny? Może wystarczy głosowanie wśród sasiadów? Potem wykonanie wyroku- na przykład w piwnicy u Staśka, albo dyby na rynku. Albo- jak oskarżany sąsiad był miły to może koszenie trawy u Jana.
              • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 16:21
                Sąsiedzi, jako świadkowie są zdecydowanie lepiej predysponowani do opisu prawdy
                W zasadzie prokuratorzy niepotrzebni. Wystarczy sąsiadów przepytać.

                Prokurator nie jest świadkiem. Jest urzędnikiem podejmującym decyzje na podstawie zeznań świadków.
                • elinborg Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 21:26
                  maly_fiolek napisała:

                  > Sąsiedzi, jako świadkowie są zdecydowanie lepiej predysponowani do o
                  > pisu prawdy

                  > W zasadzie prokuratorzy niepotrzebni. Wystarczy sąsiadów przepytać.
                  >
                  > Prokurator nie jest świadkiem. Jest urzędnikiem podejmującym decyzje na podstaw
                  > ie zeznań świadków.


                  Tak, własnie, on podejmuje decyzje, brawo!
                  Nie świadkowie.
        • kk345 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:29
          maly_fiolek napisała:

          > prokurator Ewa Antonowicz napisała, cytuję:
          >
          > Dieta stosowana przez rodziców wyniszczyła organizm dziecka. [...] Niedożywi
          > enie spowodowało zmiany w strukturze mózgu. Dziewczynka nie potrafi mówić, zdan
          > iem biegłych nigdy się już tego nie nauczy. Jest z nią utrudniony kontakt i tak
          > zostanie prawdopodobnie do końca jej życia

          >
          > Prokurator podając taki ciąg stwierdza że
          > 1) niedożywienie spowodowane przez rodziców
          > 2) doprowadziło do de facto autyzmu.

          Nie, prokurator niczego takiego nie stwierdza, przynajmniej nie w cytowanych przez ciebie zdaniach.
          • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:34
            Nie, prokurator niczego takiego nie stwierdza, przynajmniej nie w cytowanych przez ciebie zdaniach.

            Przeczytaj jeszcze raz, wypowiedzi układają się w ciąg przyczynowo skutkowy.
            I to już należy traktować jako stwierdzenie.

            Utrudniony kontakt i brak mowy w tym wieku to de facto autyzm (tak, tego można się czepić).
            • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 16:38
              Utrudniony kontakt i brak mowy to może być wiele rzeczy, nie jest to " de facto" autyzm.
              Może mieć np. niedosłuch, afazję rozwojową... Ale skąd rodzice mieliby to wiedzieć, skoro nikomu dziecka nie pokazali.
              • rb_111222333 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 17:51
                Moim zdaniem z artykułu wynika, że wyniszczająca dieta spowodowała nieprawidłowy rozwój mózgu. Myślę, że wszedł w tryb ekstremalnego oszczędzania i nie rozwijał się prawidłowo.
                • kamin Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 18:59
                  Mnóstwo dzieci w historii ludzkości bywało skrajnie niedożywionych. Afrykańskie dzieci - skóra i kości, niedożywione od urodzenia po kilku miesiącach prawidłowej, kalorycznej diety nadrabiają zaległości rozwojowe i mówią. Brak doniesień o epidemii autyzmu wAfryce jako skutek niedożywienia.
                  Ta dziewczynka długo karmiona była mlekiem matki, to jest pełnowartościowy pokarm. Dopiero w miarę nasilania się wybiórczości pokazowej doszło do wychudzenia. Ale jako ludzkość naprawdę jesteśmy do tego przystosowani.
                  • rb_111222333 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:12
                    Ale ja nie mówię (ani nikt w artykule) że dziecko ma autyzm. Wiadomo tylko, że nie mówi, ale nie zostało wyjaśnione dlaczego. Dziewczynka nie ma wybiórczości, teraz je wszystko. To rodzice nie podawali jej innego jedzenia niż winogrona z mlekiem
                    • maly_fiolek Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:47
                      Dziewczynka nie ma wybiórczości, teraz je wszystko.
                      I tak i nie. Z artykułu wynika że je wszystko (pewnie ją karmią), ale:

                      Po tym, jak zje, nawykowo wkłada rączki do buzi, aby zwymiotować. Dlatego opiekunowie bardzo muszą jej pilnować, żeby tego nie robiła.

                      To z kolei jest jakaś wybiórczość.
                      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 05.06.25, 08:30
                        No widzisz, to jest zastanawiające, bo co innego prowokowanie wymiotów, a na to wskazywałoby wkkładanie rąk do buzi a co innego wymiotowanie. Dlaczego prowokuje wymioty? Jak ktoś ma wybiórczość i go coś brzydzi, nie smakuje, to nie prowokuje wymiotów, po prostu ma odruch wymiotny.
                        • ardzuna Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 12.06.25, 23:31
                          mebloscianka_dziadka_franka napisała:

                          > No widzisz, to jest zastanawiające, bo co innego prowokowanie wymiotów, a na to
                          > wskazywałoby wkkładanie rąk do buzi a co innego wymiotowanie. Dlaczego prowoku
                          > je wymioty?

                          Do czego prowokuje te wymioty?
                          Zachęcam, żeby pisać po polsku, a po polsku wymioty można wywołać.
            • kk345 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 20:09
              maly_fiolek napisała:

              > Nie, prokurator niczego takiego nie stwierdza, przynajmniej nie w cytowanych
              > przez ciebie zdaniach.
              >

              > Przeczytaj jeszcze raz, wypowiedzi układają się w ciąg przyczynowo skutkowy.
              > I to już należy traktować jako stwierdzenie.
              >
              > Utrudniony kontakt i brak mowy w tym wieku to de facto autyzm (tak, tego można
              > się czepić).

              Nie, sama sobie ten ciąg uparcie dopowiadasz.
        • ichi51e Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:40
          Moim zdaniem to są bzdury takich rzeczy raczej nie da się stwierdzić. Każdy rodzic by wtedy dziecko z asd prześwietlał (robił rezonans?) i wiedział czy jest sens uczyć mówić czy nie ma. To małe dziecko jeszcze.
          • ichi51e Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:48
            W tych artykułach to są info od Sasa do lasa. Zasadniczo psychiatra to się wypowiadał o rodzicach. Kto dziecku wpisał „autyzm nabyty” niewiadomo bo jest jeszcze w trakcie ewaluacji i
            „Prok. Antonowicz dodała, że niestety już na obecnym etapie wiadomo, że konsekwencje tak skrajnego niedożywienia odbiją się na jej zdrowiu.”
            • daniela34 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 19:54
              Zgoda. Ja to określenie znalazłam w artykule z bodajże Gazety Lubuskiej. Zakładam, że dziennikarz sobie tego nie wymyślił tylko gdzieś jakoś to padło. Ale nie jest to żadna oficjalna diagnoza.
          • kamin Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 20:13
            No dokładnie. Akurat autyści często rozwijają mowę dużo później niż książkowe 2--3 lata, ale w końcu się ona pojawia. A tu dziennikarze już wiedzą, że dziewczynka nigdy nie będzie mówić
            • rb_111222333 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 20:54
              To lekarze, a nie dziennikarze postawili tę diagnozę. I była tam informacja, że to właśnie głodowanie spowodowało psychiczne i fizyczne opóźnienie, którego nie da się nadgonić
              • ichi51e Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 21:39
                Lekarz pediatra ze szpitala to się tak średnio zna na autyzmie. Dzieciak miał 3 lata siedział w domu i w wózku jeździł stawiam że jednak zaburzenie było przyczyną a nie skutkiem
              • ichi51e Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 21:43
                Poza tym NIE MA na razie znanej opinii specjalistów odnośnie dziecka. Są odnosnie rodziców. Dziecko jest w trakcie ewaluacji. gazetalubuska.pl/wstrzasajace-informacje-z-prokuratury-okregowej-w-zielonej-gorze-w-sprawie-rodzicow-glodzonej-helenki-wiedzieli-co-robia/ar/c1p2-27633467
                • rb_111222333 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 10:00
                  ichi51e napisała:

                  > Poza tym NIE MA na razie znanej opinii specjalistów odnośnie dziecka.

                  W zalinkowanym przeze mnie artykule autor powołuje się na opinię biegłego, domyślam się, że lekarza. Myślę, że Helena była dość dobrze przebadana w szpitalu. Już trochę czasu minęło od odebrania jej rodzicom i specjaliści już mogą wyciągać pewne wnioski.
    • hanusinamama Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 11:20
      U nas nikt nie ma prawa się "wtrącać" czy sprawa dotyczy niedożywionego dziecka...czy dziecka z nadwagą. Rodzi wie lepiej ma prawo zagłodzić lub upaść dziecko
      • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:06
        Przecież była sprawa, w której wtrącono się w upasienie dziecka.
        Akurat z upasieniem jest jeden problem - jedzenie, którym możesz się upaść jest dostępne w sprzedaży, dopuszczone do obrotu, sprawdzone, "zbadane" - legalne. I najczęściej brak ostrzeżeń, jak na fajkach albo informacji o limicie (czasem są, petitem, jak na włoskich ciasteczkach z pestkami moreli - wysoka zawartość amigdaliny).
        • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 12:30
          Co yo za ciasteczka? 🤔 Chyba nie znam.
          • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 13:02
            Amaretti - raz zobaczyłam ostrzeżenie i rozłożyłam naszą konsumpcję na całe dwa dni!
            • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 13:12
              To na pewno była amigdalina z pestek moreli, nie z gorzkich migdałów? 🤔 Gorzkie migdały są jednak bardziej popularne :p
              • danaide2.0 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 13:22
                Tego nie powiem, bo jedno kupowałam kiedyś w sklepie, a co innego widzę poglądowo w sieci. Zapamiętałam morele i oczywiście ostrzeżenie!
                • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 13:28
                  Jest to teoretycznie możliwe, choć raczej mało prawdopodobne:p gorzkie migdały o wiele bardziej możliwe.
                  • enith Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 23:37
                    Wagowo gorzkie migdały i pestki moreli zawierają zbliżoną ilość amigdaliny, a to właśnie zmielone pestki moreli dodaje się tradycyjnie do ciasteczek amaretti. Jak najbardziej więc na opakowaniu mogło być ostrzeżenie, żeby uważać z nadmierną konsumpcją.
                    • szarmszejk123 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 05.06.25, 09:13
                      Tradycyjnie tak, przemyslowo raczej nie.
    • enith Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 21:17
      Wiem, że prognozy dla Helenki są ponure (że to uszkodzenia trwałe, że nigdy nie nauczy się mówić itp.), ale wierzę, że przy dobrej opiece, jaką teraz ma, młody organizm jednak będzie walczył i może nie będzie tak tragicznie, jak przepowiadają lekarze.
      A rodzice zasługują na wieloletnie wyroki więzienia i mam nadzieję, że nie wywiną się od odpowiedzialności tłumaczeniami, że chcieli dla dziecka dobrze, tylko tak jakoś całkiem im nie wyszło.
      • mari614 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 03.06.25, 23:59
        Z takimi genami po cud rodzicielach nie wróżę sukcesu.
      • jowita771 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 12.06.25, 19:29
        A jak wyjdą i się ponownie rozmnożą, to powinni być monitorowani.
    • mava12 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 11:14
      kiedy ja rodziłam swoje dzieci to w ciągu miesiaca (od porodu) była u mnie pielegniarka (położna? środowiskowa?), która sprawdzała, jak dziecko jest zaopiekowane, w jakich warunkach przebywa i czy wszystko jest w porządku.
      Potem były bilanse, "obowiązkowe", w tym bilanse były robione w szkołach. Może i w przedszkolach, tego nie wiem bo moje dzieci nie chodziły.
      Natomiast w szkole po prostu zabierano dziecko do gabinetu pielegniarki i tam bilans był przeprowadzony. Również robiono szczepienia wg kalendarza.
      No ale dzis to plastra na kolano przykleic nie można, bez zgody rodzica...I o ile w ogóle jest gabinet pielegniarsko/lekarski w szkole.
      Obecnie dzieci "umykaja" systemowi bo nie ma obowiązku meldunkowego. Tzn niby jest ale wyłącznie na papierze. Dzis rodzina mieszka tu, jutro gdzie indziej a system pojęcia nie ma, gdzie oni są. I ich dziecko.
      Pamietam, że "100 lat temu", kiedy mieszkałam u dziadków, przez rok, to babcia zameldowała mnie u siebie, na pobyt czasowy. Bo musiała to zrobić, w świetle przepisów i także, abym mogła korzystać z opieki zdrowotnej czy szkoły. Moze i było to "upierdliwe" ale dziecko nie znikało w systemie. Dzis może zniknac, bez problemu.
    • enith Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 04.06.25, 21:06
      Autyzm nabyty? A nie chodzi przypadkiem o mutyzm? Wybiórcze zaburzenie mowy? Bo to by akurat pasowało do opisu, że dziecko w ogóle nie mówi. Nie wiem, jak można te dwa zaburzenia pomieszać. Może piszącemu artykuł autokorekta zmieniła literkę "m" na literkę "a" wink
      • rb_111222333 Re: Dalsze losy głodzonej Helenki 05.06.25, 09:10
        Nie, mutyzm wybiórczy oznacza, że dziecko nie mówi w określonych, stresujących dla niego sytuacjach, a nie,że wcale. Natomiast nic nie wiem, że dziecko ma autyzm, w zalinkowanym przeze mnie artykule nie ma o tym słowa. To dziecko chyba nigdy nie mówiło i prawdopodobnie już nie zacznie, lekarze w artykule twierdzą, że to w wyniku skrajnego niedożywienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka