Czy znacie historie o facetach, którzy desperacko pragnęli się ożenić? Bo ja dwie. I obydwie dotyczą szybkiego ślubu.
W historii nr 1 facet był związany od czasów licealnych z koleżanką z klasy. Pod koniec studiów wypadałoby się pobrać, więc ustalili termin, rodziny powiadomione, ba, nawet sala zamówiona. I nagle bach! Ona poznaje miłość swojego życia i zrywa zaręczyny. Co zrobił porzucony facet w tej sytuacji? No jednak bardzo chciał się ożenić

Wykorzystał i termin i zamówioną już salę, szybciutku znajdując kolejną kandydatkę na żonę. Żyją sobie z tą żoną do dziś, tworząc szczęśliwy związek.
W historii nr 2 facet również zaliczył szybki ślub, jednak na wyraźne ponaglenia rodziny. Był sam, rodzina dopytywała, kiedy kogoś przyprowadzi, on obiecywał, że wkrótce. Wreszcie przyprowadził i od razu wyznaczyli szybki termin, był ślub.... a wkrótce rozwód, gdyż pan okazał się jednak nieheteronormatywny.