magamaja
15.09.25, 12:30
Jak w temacie. Przeszkadzają Wam? Reagujecie? A może same gadacie w trakcie seansów?
Byłam ostatnio na "Downton Abbey", film spokojny, sala kameralna. Za mną siedziały 3 kobiety, które od początku do końca nawijały i komentowały film w stylu "Jak on się nazywał? Robert chyba. A ona Cora?" Może nie bardzo głośno, ale cały czas dobiegały mnie fragmenty tych rozmów.
Raz grzecznie zapytałam, czy mogą komentować ciszej, przez chwilę było ok, ale za chwilę znowu zaczęły.
Nawet w ostatniej scenie, (Możliwy SPOILER ) z założenia wzruszającej i będącej pożegnaniem z serią, cały czas nawijały w stylu: "a, to był jej pierwszy mąż, ten, który zginął'. Problem pierwszego świata, wiem, ale żałuję, że mogłam pożegnać się z Downton Abbey jak trzeba.