Dodaj do ulubionych

Jędolenie na "złe" stołówki szkolne.

25.09.25, 17:10
Dziś byłam świadkiem. Trzy mamusie, czekające na dzieci przed szkołą podstawową. Narzekały na jakość obiadów, na fatalne menu, na to, że potrawy są dobrane specjalnie tak, żeby dzieci zniechęcić do jedzenia, że kto pozwala na tak fatalne żywienie w placówce itp.. O smaku się nie wypowiem, ale z ciekawości zerknęłam sobie na tygodniowe menu. I nie do końca rozumiem, czemu ma ono być "beznadziejne/fatalne/źle zbilansowane". Może nie jest to szczyt osiągnięć kulinarnych i dietetycznych, ale moim zdaniem brzmi nie najgorzej!
Poniedziałek: zupa - kartoflanka na mięsie drobiowym z zacierką i natka pietruszki, krokiety mięsne, surówka z kapusty pekińskiej i pomidorów ze szczypiorkiem, sok jabłkowy.
Wtorek: krupniczek, gołąbki w sosie pomidorowym, ziemniaki puree, ogórki kiszone tarte z papryką, kompot z mieszanych owoców.
Środa: pomidorowa, kasza perłowa, potrawka z kurczaka z marchewką i groszkiem, woda z dodatkiem pomarańczy.
Czwartek: zupa brokułowa z ziemniakami, mięsem wołowym i natką pietruszki, ryż, gulasz wołowy z warzywami (marchew, groszek, cebula, surówka z buraczków, z czerwoną cebulą i jabłkiem, sok jabłkowy.
Piątek: zupa krem jarzynowa, łosoś na parze, ryż, sos jogurtowo - koperkowy, surówka z pora z marchewką, sok bananowo - malinowy.
Pachniało z kuchni tak, że sama bym weszła zjeść, kuchnia własna, szkolna, nie katering.
A, obiady w tej szkole kosztują 120,- miesięcznie.
Serio takie fatalne to menu?
Obserwuj wątek
    • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:18
      No cóż, panie niezadowolone niech opłacają dzieciakowi dietę pudełkową, albo same dostarczają w odpowiednim momencie przygotowane własnymi ręcami dania. Oczywiście, absolutnie świeże, czyli takie, że od momentu wyłączenia palnika nie upłynęło więcej niż 5 minut. Jeżeli już minęło 6, to się nie liczy, jest przeterminowane i do wyrzucenia. Co to za matka, że daje swojemu dziecku przeterminowane jedzenie. Abominacja.😒
      • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 08:27
        Możesz tez przyjąć, że panie - mające dzieci w placówce - wiedzą więcej nt smaku i jakości serwowanych potraw niż pani, która przeczytała menu z kartki… 🤔

        Kiedy ja chodziłam do szkoły, to menu na kartce wyglądało ok, ale w praktyce zupy cuchnęły, bo były gotowane na gołych kościach, a mięso to były najtańsze twarde ochłapy z żyłami i ścięgnami…
        • danaide2.0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 08:40
          O, słodka naiwności...
          Panie są od mycia garów, czytania z kartki, co napisał dietetyk i wrzucania do garów, tego co odczytają. Nikt o jakimkolwiek poczuciu smaku nie będzie pracował w takiej garkuchni, chyba że potrzebuje paru lat do emerytury, to jakoś to przetrawi, kosztem własnej psychiki (przykład z życia, niestety). I klice pań szkolonych chyba na obozach pionierów też żadnej kuchennej rewolucji nie zapoda.
          • abasia0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 14:17
            Hmm..czule wspominam szkolną stołówkę, z której korzystałam w mojej pierwszej pracy. Nie było problemem wykupić tam obiady choć z oświatą nic nas nie łączyło. Jak te Ślązaczki gotowały! I to nie były wymyślne rzeczy. Po prostu lubiły swoją pracę a dzieci i nas przy okazji po prostu karmiły.
        • stasi1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 14:56
          Ja jak chodziłem do szkoły średniej jedzenie na stołówce smakowało mi. Przestałem je jeść wtedy gdy zacząłem oszczędzać na życie
          • mava12 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 15:28
            >Ja jak chodziłem do szkoły średniej jedzenie na stołówce smakowało mi. Przestałem je jeść wtedy gdy >zacząłem oszczędzać na życie

            no ja byłam lepsza. Przestałam je jadac już w szkole średniej, z powodów "oszczędnościowych". Kasa na obiad szła na życie poszkolne. O czym, oczywiście, moja matula pojecia nie miała.
            • stasi1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 08:07
              Ja dostawałem jakieś pieniądze i w pewnym momencie, inflacja, poprostu na podstawowe życie zabrakło. Więc zgłosiłem sie do mamy po więcej. I ona stwierdziła że zawsze wystarczało a teraz nie? Ale dostałem więcej. Tylko że z czasem też zaczynało brakować, więc zamiast obiad kupowaliśmy we dwóch litr mleka i bochenek chleba.
    • jkl13 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:24
      Większość znanych mi dzieci niestety je w kółko frytki, nugetsy i co najwyżej surówkę z marchewki, ale to juz nie wszyscy. Jeszcze ujdzie spaghetti i pizza. Tak jedzą w domu, tak jedzą na mieście. Nic więc dziwnego, że obiad składający sie z kaszy, gulaszu, krokietów czy gołąbkow nie cieszy sie uznaniem dzieci i matek.
      • daniela34 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:27
        Zupy z zacierką czy krupnik wg mojej koleżanki tez u niej w szkole nie cieszą się popularnością.
        • gris_gris Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:37
          daniela34 napisała:

          > Zupy z zacierką czy krupnik wg mojej koleżanki tez u niej w szkole nie cieszą s
          > ię popularnością.

          Moje dzieci uwielbiaja krupnik (ja im musze gotowac, bo w szkole nie maja!)
          • daniela34 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:48
            Nie neguję w przypadku twoich dzieci - podejrzewam że zjadłyby na stołówce właśnie dlatego, że jedzą w domu. Ale wiele dzieci nie je takich dań w domu, nie znają takich smaków, więc na stołówce też nie zjedzą.
            Przyjaciółka jest od lat nauczycielką w podstawówce, a że mieszka po drugiej stronie miasta to ma wykupione obiady w szkolnej stołówce i relacjonuje, że właśnie tradycyjne zupy (krupnik ale też żurek), gulasz i potrawki nie cieszą się popularnością.
            Akurat o krupniku właśnie rozmawiałyśmy.
            • gris_gris Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:53
              Kurcze, ciekawe, ze nie znaja z domu takich zwyczajnych zup, prawda? Wiadomo, ludzie roznorodnie gotuja, ale jednak siega sie z reguly do kanonu smile
              • kurt.wallander Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:56
                gris_gris napisała:

                > Kurcze, ciekawe, ze nie znaja z domu takich zwyczajnych zup, prawda? Wiadomo, l
                > udzie roznorodnie gotuja, ale jednak siega sie z reguly do kanonu smile

                Może znają i wersja szkolna im nie smakuje?
                • gris_gris Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:58
                  kurt.wallander napisała:
                  >
                  > Może znają i wersja szkolna im nie smakuje?

                  Moze; odpisywalam jednakoz Danieli o dzieciach, co nie znaja.
                  • daniela34 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:03
                    gris_gris napisała:


                    > Moze; odpisywalam jednakoz Danieli o dzieciach, co nie znaja.

                    Oczywiście może część zna i nie lubi, część może nie lubi wersji szkolnej, ale - to znowu z rozmów z przyjaciółką (a ona z rozmów z uczniami) - mówią, że w domu krupniku nie jedzą, nie znają.
                    To jak się gotuje w polskich domach też się zmienia i rodzice w wieku powiedzmy 30++ i 40 + jeśli gotują to niekoniecznie krupniki.

                  • m_incubo Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 07:45
                    Nie znają, bo rodzice katowani w dzieciństwie krupnikiem i "kompotem" z kisielu we własnych szkolnych stołówkach w domu już tego nie gotują.
                    Ja też nie przepadam (choć zjem, gdy muszę) za krupnikiem i w domu nigdy go nie gotujemy. Moje dzieci prawdopodobnie nie znają smaku krupniku.
                    • lella_two Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:00
                      Moje też nie znają krupniku, bo to jedyna zupa, jakiej nigdy nie robiłam na prośbę męża, ktory miał traumatyczne przeżycia ze szkolnych stołówek😎
                      • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:17
                        No patrz, a ja jakoś krupnik uwielbiam i moja młoda też. Tylko mnie kojarzy się on z babcią, która wkładała do tego krupniku całe swoje wielkie serce.
                        • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:27
                          >babcią, która wkładała do tego >krupniku całe swoje wielkie serce.
                          O fujka, krupnik na podróbach 😱😱😱
                          • qrka Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:55
                            Jedno całe serce łatwiej potem wyjąć z zupy niż takie podziubdziane skrawki wink

                            BTW też uwielbiam krupnik, zimą często gotuję, bo też bardziej mi się z domem rodzinnym kojarzy niż z stołówką.
                          • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 11:01
                            "O fujka, krupnik na podróbach 😱😱😱"
                            I to jeszcze stosowanych wielorazowo przez lata. Taka mistrzyni była.😁
                • wapaha Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:27
                  kurt.wallander napisała:

                  >
                  > Może znają i wersja szkolna im nie smakuje?

                  u mnie tak było -w domu ok, w szkole nie ( o dziwo, w przedszkolu smakowało suspicious )
              • droch Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:57
                Ja np. znam z domu krupnik i dlatego unikam go za wszelką cenę…
                • kurt.wallander Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:02
                  Bywa i tak. Zresztą, ja jako dziecko tez nie lubiłam krupniku.
                • madame_edith Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:08
                  Ja też, nie znoszę i nie gotuję. Moja córka jada u babci, syn by nie tknął 🤷‍♀️
                  • princy-mincy Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:34
                    Ja podobnie, nigdy nie lubiłam, nigdy sama nie ugotowałam.
                • m_incubo Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 07:46
                  O to, to.
                • mava12 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 09:13
                  Ja np. znam z domu krupnik i dlatego unikam go za wszelką cenę…

                  bo krupnik a krupnik to różnica.
                  Ja w domu rodzinnym w zasadzie nie jadłam (na stołówce pewnie też) a to dlatego, że zawsze pływały tam "skwarki' czyli w zupie to były rozmoczone kawałki czegos tłustego, co znalałszy się już w ustach, powodowały u mnie odruch wymiotny. Nie cierpię zup z takimi skwarkami, Zresztą w ogóle nie lubię zup z pływającym mięsem w nich, nawet chudym. Ja, w domu czasem dodaję, szczególnie np.do grochówki czy tp. zup ale sama skrzętnie je omijam, wlewając na swój talerz.
                  Ja jestem wychowana na stołówkach, począwszy od żłobka, skończywszy na szkole. I była to tradycyjna kuchnia polska, gotowana przez kucharki a nie catering. U mnie w domu też jest polska kuchnia tradycyjna głównie bo taką znam. Umiem to robić, wiem jak. Eksperymenty różne wychodzą różnie...czasem jak kulą w płot. W zasadzie wszystkie tzw. zapiekanki (= mamałyga zmieszana z czymkolwiek ale wg przepisu) były niezjadliwie. Nie powtarzam.
                  No ale wystarczy poczytać, co tu emamy szykuja na obiady (wątki kulinarne) to nie dziwię się, że tradycyjnej kuchni polskiej dzieciaki jeśc nie chcą.
                  A w szkole to wiadomo... co dają to się je (albo nie je i nie wykupuje obiadów) bo to nie restauracja. Jak komus nie pasuje to niech gotuje w domu albo zamawia dla dzieciaka catering.
                  120 zł/mies to wypada jakieś 6 zł za obiad. Niech jedna z drugą mamusią ugotuje dwudaniowy obiad dla dziecka, za 6 zł. Dodam jeszcze, nieśmiało oczywiście, że do tych obiadów dopłaca samorzad, czyli my wszyscy. Bo nie da sie ugotowac dwudaniowego obiadu za 6 zł.
                  • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:33
                    >Niech jedna z drugą mamusią ugotuje >dwudaniowy obiad dla dziecka,
                    U mnie obiad kosztował 12-15zl, więc jak najbardziej ugotuję domowy obiad za 15zl… 🤔🤔🤔

                    A przecież catering jeszcze na tym zarabia, więc na logikę opcje masz dwie:
                    - catering jest tańszy niż gotowanie w domu = używa najtańszych, najpodlejszych składników, których sama nie podałabyś swojemu dziecku

                    - catering używa zwykłych składników, trochę taniej wychodzi ze względu na skalę, trochę drożej ze względu na koszt pracy, transportu itd, więc i w domu zasadniczo ugotujesz za podobną cenę
                    • mava12 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 11:03
                      >U mnie obiad kosztował 12-15zl, więc jak najbardziej ugotuję domowy obiad za 15zl…

                      Po pierwsze - to i tak x 2 drożej, obiad dwudaniowy? z zupą?
                      nie chce mi się liczyć, ile wychodzi u mnie ale dla 3 osób wydaję obecnie jakieś 2 tys. zł/mies. na żarcie. Przy czym śniadań i kolacji prawie nikt nie jada, jeśli to bardzo symboliczne. Syn bardziej, ja z mężem naprawdę mało co i bardziej okazjonalnie. Dziś jeszcze nic nie jadłam i zjem dopiero obiad, po 16.00, bo nie jestem głodna, po prostu.. Czyli mogę przyjąc, że same obiady, gotowane w domu, to jakieś 300 zł na tydzień, czyli 100 zł na osobę. Na tydzień, nie na miesiąc. I nie zawsze jest także zupa.
                      O cateringu nie będę sie wypowiadać ale kucharkom w szkole też chyba się płaci? nie gotują za darmo.
                      • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 10:14
                        >Po pierwsze - to i tak x 2 drożej, obiad >dwudaniowy? z zupą?
                        15 zł za obiad to 2x więcej niż 15zl za obiad? 🤔

                        >obiady, gotowane w domu, to jakieś >300 zł na tydzień, czyli 100 zł na osobę
                        Czyli niecale 15zl/os/obiad tak…?

                        >O cateringu nie będę sie wypowiadać >ale kucharkom w szkole też chyba się >płaci? nie gotują za darmo.
                        No dokładnie o tym pisze. Musisz doliczyć cenę pracy, więc jak może wychodzić taniej niż w domu..? To Twoja nielogiczność, nie moja.. 🤔
                        • mava12 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 15:22
                          >15 zł za obiad to 2x więcej niż 15zl za obiad? 🤔\

                          no nie udawaj głupszej niż jesteś... 12-15 zł za obiad to x2 tyle, co w szkolnej stłówce z wątku.
                          A chyba taki jest podstawowy temat dyskusji?
              • angazetka Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:52
                gris_gris napisała:

                > Kurcze, ciekawe, ze nie znaja z domu takich zwyczajnych zup, prawda? Wiadomo, l
                > udzie roznorodnie gotuja, ale jednak siega sie z reguly do kanonu smile

                Nie lubię krupniku, dlaczego miałabym go gotować?
            • arwena_111 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:24
              Nie - to nie jest takie pewne. Moje w domu codziennie miały domowe obiady. W przedszkolu nie chciały jeść. Krupnik domowy tak - na stołówce nie. Ja też tak miałam. Stołówkowe jedzenie to nie dla mnie było. Ja akurat mam to, że większości zup w restauracjach nie mogę jeść - bo jest w nich cebula.
              • eglantine Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:44
                arwena_111 napisała:

                Krupnik domowy tak - na stołówce nie. Ja też tak mi
                > ałam.

                No więc właśnie. W domu moje dzieci krupnikiem się zajadają, stołówkowego nie chciały jeść, bo była to szara paćka bez mięsa.
            • pade Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:31
              daniela34 napisała:

              > Nie neguję w przypadku twoich dzieci - podejrzewam że zjadłyby na stołówce właś
              > nie dlatego, że jedzą w domu. Ale wiele dzieci nie je takich dań w domu, nie zn
              > ają takich smaków, więc na stołówce też nie zjedzą.
              > Przyjaciółka jest od lat nauczycielką w podstawówce, a że mieszka po drugiej st
              > ronie miasta to ma wykupione obiady w szkolnej stołówce i relacjonuje, że właśn
              > ie tradycyjne zupy (krupnik ale też żurek), gulasz i potrawki nie cieszą się po
              > pularnością.
              > Akurat o krupniku właśnie rozmawiałyśmy.

              przeżyłam szok czytając to, co napisałaś
              • daniela34 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:37
                Dlaczego szok?

                Z racji wiadomej ja o tym, co jedzą dzieci niewiele wiem. Sama krupnik lubię, chyba wszyscy w domu lubimy, bazuję na tum, co mi ze świetlicy i stołówki przynosiła przyjaciółka. Na tyle to jakoś tam ruszyło, że sama poruszyła temat, bo ja przecież jej nie pytałam, co najchętniej i najmniej chętnie jedzą uczniowie jej szkoły wink
                • pade Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:50
                  Ale ja nie kwestionuję tego co napisałaś, zrozumiałam przekazsmile Tylko w szoku jestem, że dzieci nie znają takich smaków i zastanawiam się co w takim razie jedzą, bo jakoś wątpię, że potrawy kuchni innych państw europejskich.
                  • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:52
                    pade napisała:

                    > zastanawiam się co w takim razie jed
                    > zą, bo jakoś wątpię, że potrawy kuchni innych państw europejskich.

                    Powiem, co mówią koleżanki naszej domowej 7-latki

                    otóż jedzą głównie naleśniki, spaghetti i pizzę
                  • daniela34 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 21:03
                    Różnie pewnie. Część może faktycznie nuggetsy i frytki oraz inne potrawy rodem z "kids menu" niejednej restauracji wink ale wiem, że inna moja przyjaciółka, mama pierwszkoklasisty, nie gotuje krupniku (żurek już tak), ale gotuje w domu calkiem dobrze - sporo włoskich czy azjatyckich dań, przeplatanych polskimi (jednakowoż bez tego krupniku 😀).

                  • analoga_niet Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 21:20
                    Nie każdy lubi i gotuje zupy, więc mogą jeść całą masę dań innego typu.
                  • little_fish Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 23:54
                    Moje znają ale nie lubią. To znaczy starszy w domu jadł. Młodszy zdecydowanie nie lubi. Młodszy generalnie lubi najbardziej "czyste " zupy (barszcz/rosół/pomidorowa) wszystkie najchętniej z makaronem.
                  • arthwen Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 22:48
                    pade napisała:

                    > Ale ja nie kwestionuję tego co napisałaś, zrozumiałam przekazsmile Tylko w szoku j
                    > estem, że dzieci nie znają takich smaków i zastanawiam się co w takim razie jed
                    > zą, bo jakoś wątpię, że potrawy kuchni innych państw europejskich.

                    Dlaczego niby nie?
                    Z tradycyjnych zup robię w domu rosół (porządny, na trzech rodzajach mięs, długo gotowany), pomidorową (ale w zasadzie bardziej w stylu włoskim, niż taką całkiem tradycyjną polską, a na pewno inną niż u mnie w domu się robiło) i grzybową. Robię też jarzynową, ale zdecydowanie nie tradycyjną, bo na ostro i z mało tradycyjnymi przyprawami. Do tego bardzo rzadko barszcz (bo dziecko nie lubi i nie ruszy) i czasem żurek. Pozostałe zupy, które jemy, nie licząc eksperymentów, to różne wersje zup tajskich i indyjskich oraz parę wariantów meksykańskich.
            • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 08:41
              Przypominam, że już Adaś Niezgódka trafił do karnej akademii pana Kleksa, bo nie chciał jeść krupniczku 😂

              Absolutnie się nie zgodzę z wpisem z początku drzewka, że dzieci w domach jedzą tylko frytki, nuggetsy i pizzę - to są rzeczy, które się im wzorem amerykańskim do wyrzygu proponuje w „menu dziecięcym” w restauracjach, ale nie znam nikogo, kto by gotował tak na codzień w domu. Zlobkowicze i przedszkolaki też dostają szeroki wybór przeróżnych potraw (pamiętam siebie studiującą menu w żłobku: wtf jest zupa solperino???), więc znają. Aczkolwiek rzeczywiście klasykami kuchni polskiej wydają się jakby gardzić wink

              Ponadto niekoniecznie się zgodzę, że dzieci nie jedzą w domu, to i w szkole nie zjedzą. Ja gotuję i krupnik, i grochową, i fasolową, i kapuśniak - nic z tego nie przejdzie przez gardziołka Zetek wink Aczkowiek moje wersje też są już odchudzone i wege, klasycznych tłustych mięsnych w wydaniu babci raczej bym już dziś nie zjadła… Niestety jedno moje idzie w kierunku coraz silniejszej wybiórczości pokarmowej i u nas w kółko rosół- pomidorowa (klasyczna, żadne fiku-miku z bazylią czy czosnkiem) - ogórkowa- kalafiorowa/brokułowa…
              • kochamruskieileniwe Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 09:08
                Niestety jedno moje idzie w kierunku coraz silniejszej wybiórczości pokarmowej i u nas w kółko rosół- pomidorowa (klasyczna, żadne fiku-miku z bazylią czy czosnkiem) - ogórkowa- kalafiorowa/brokułowa…

                A może to nie wybiórczość, tylko niechęc do "zup śmieciowych"wink, czyli takich z wieloma smakami.
                Ja to rozumiem, bo nie lubie wszelkich miszmaszów typu jarzynowa. Dla mnie zupa musie mieś konkretnu smak. Jak pieczarkowa - to pieczarki, a nie mnóstwo warzyw obok. Tak samo z ogórkową, czy kalafiorową.
                Dopuszczalne dodatki to ziemniaki ew. makaron/kluski big_grin

                No niektórzy tak mają ...
                • danaide2.0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 09:42
                  Nie wiem, czy wieloma smakami czy brakiem smaku. Ważny jest kierunek.

                  Moje dziecko lubi np. rzeczy kwaśne. I tak, jak przez lata jadło tylko pomidorówkę (ale już miałam łatwy patent!), tak wkręciło się w kapuśniaki (zaczęło się od wyjazdu do Pragi, gdzie o poranku zamówiłam sobie zupę w... piekarni, do której wstąpiłam na poranne ciacho z kawką, jak to na wyjeździe), ogórkowe, szczawiowe. W domu zawsze możesz smak podkręcić (np. cytryną) albo złagodzić (śmietaną). A co możesz w stołówce?

                  I też mogę powiedzieć, że mam wybiórcze dziecko, ale od lat mam metodę: spróbuj, możesz wypluć (sic!). Jak sommelier big_grin W ten sposób sporo rzeczy weszło jednak do menu. Czosnek też był be, ale już nie jest. Oprócz kwaśnych, fajne są też smaki ostre, a teraz i umami. Warzywa przechodzą z masłem/oliwą i obowiązkowo serem (typu parmezan, oczywiście). Hitem do potraw z ziemniaka jest majonez curry. Małe dodatki, które są gamechangerem dla nudnych "polskich" potraw. Ale - kosztują. W skali domu to nie problem, dla stołówki - olaboga, z torbami pójdziemy.

                  W szkole zresztą jest jedna kuchnia dla sześciolatków i czternastolatków. A to tak nie działa.

                  PS Krupnik - nie lubię, nie umiem, nie robię. Zalewajka to jakiś żart, dopiero jak moje dziecko poszło do przedszkola dowiedziałam się, że jest coś takiego. Na wystawie w Łodzi doczytałam, że to jakaś zupa z czasów totalnego kryzysu, popularna w czasie marszów głodowych. Choć dobrze zrobiona może smakować, patenty są różne (w CMW widziałam takie zeszyty teściowych Mariolki z przepisami).
                  • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:24
                    >też mogę powiedzieć, że mam >wybiórcze dziecko, ale od lat mam >metodę: spróbuj, możesz wypluć (sic!).
                    Moje ma 17 lat 😂😂😂
                    • danaide2.0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:32
                      A pozwalałaś pluć?
                      • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:35
                        Zawsze 😁
                  • mdro Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 18:13
                    Zalewajka jest super! To oczywiście chłopska bieda zupa (w latach 80. też pewnie często gotowana), ale dobrze zrobiona, z dobrego zakwasu, jest bardzo smaczna. Ja nie umiem wink, u rodziny męża jadałam.
                    Krupnik robię, ale na niezbyt tłustym mięsie. Tu z kolei podstawą jest dobra kasza. Ale nie dam głowy, czy w stołówce szkolnej moje dzieci też chętnie jadły.
                  • analoga_niet Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 20:56
                    Całe wieki nie jadłam zalewajki i teraz będzie mnie to dręczyć
                    • chatgris01 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 17:22
                      analoga_niet napisała:

                      > Całe wieki nie jadłam zalewajki i teraz będzie mnie to dręczyć
                      >

                      Ja nigdy w życiu nie jadłam zalewajki.
                      • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 17:26
                        "Ja nigdy w życiu nie jadłam zalewajki."
                        Żałuj, dziewczyno. Ominęło się coś ciekawego w życiu.
                        • chatgris01 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 17:27
                          Jeszcze żyję wink
                          • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 17:39
                            "Jeszcze żyję" Czyli jeszcze wszystko przed tobą. 😁
                            Wiesz co, ja bym tak chciała kiedyś skosztować haggisa. Opis dania brzmi obrzydliwie, gorzej niż rodzimy salceson. Ale może być to ciekawe doświadczenie. Ale w końcu Szkoci to żarli przez stulecia i umierali raczej z innych powodów.
                            • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 17:42
                              jakornelia12345 napisała:

                              > Wiesz co, ja bym tak chciała kiedyś skosztować haggisa.

                              smakuje trochę jak nasza kaszanka na ciepło
                              • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 17:47
                                Aaa. Dziękuję za przybliżenie tematu. Mniej więcej wiem już, o jakie kulinarne tematy chodzi.
                • danaide2.0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:15
                  A w ogóle przecież nie ma jednego smaku danej zupy. Moje dziecko jadło pomidorową w domu, w szkole nie. Tę domową też musiałam zmienić pod jego gust (bez koperku, nie na świeżych malinowych). A potem przyszło do nas jakieś dziecko, zjadło, podziękowało, powiedziało, że babcia robi lepszą. Nie wątpię!
                • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 14:30
                  "Ja to rozumiem, bo nie lubie wszelkich miszmaszów typu jarzynowa."
                  Jestem tolerancyjna i szanuję ludzkie wybory kulinarne wszelakie, ale cud mojego dzieciństwa - jarzynowa - tak bardzo w pogardzie? Zabolało, przyznaję.
              • runny.babbit Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 09:44
                memphis90 napisała:

                > Przypominam, że już Adaś Niezgódka trafił do karnej akademii pana Kleksa, bo ni
                > e chciał jeść krupniczku 😂
                >
                Zachodzi tu po raz kolejny zjawisko pt. Zapomniał wół jak cielęciem był. Ja jeszcze pamięć mam dobrą, więc przypominam sobie że obiady stołówkowe były dość niepopularne, a niektóre dania wręcz legendarnie znienawidzone. Choć wtedy prawie wszyscy gotowali w domu. To nie pomagało, jedzenie znikało z talerzy tylko i wyłącznie dlatego, że nauczycielom kiedyś łatwiej było terroryzować dzieci i po prostu kazali im to jeść. Dziś zmuszanie do jedzenia by nie przeszło. Wiem, wielu żałuje...

                Niestety jedno moje idzie w kierunku coraz silniejszej wybiórczości
                > pokarmowej i u nas w kółko rosół- pomidorowa (klasyczna, żadne fiku-miku z baz
                > ylią czy czosnkiem) - ogórkowa- kalafiorowa/brokułowa…
                >
                Dokładnie. Mimo naszych usilnych starań dzieci, w zasadzie nastolatki, nie są jak my. Ani nie lubią tych samych rzeczy, ani nie mają tych samych zainteresowań. Wyrastają na kompletnie inne jednostki, nie wiem co tłumaczy tę porażkę wychowawczą. Obiady w domu zawsze były, nigdy, nawet na wakacjach nie chodziliśmy na fast food, a i tak wydają kieszonkowe w Mac Donalds, a nie w barze mlecznym na krupniczek i schabowe.
                • danaide2.0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 09:47
                  Ja mam inne wspomnienia. Za komuny jadłam w stołówce, na obozach. Byłam w szkole sportowej, trenowałam, mięso musiało być, było pewnie jakieś dofinansowanie. Nikt nad nami nie stał i nie krzyczał! W początku liceum dalej jadłam w szkole - z mojej klasy tylko trójka dzieciaków miała wykupione obiady i nie, nie chodziło o kasę. Też było jeszcze znośnie.
                  Ale czy tęsknię za tymi potrawami, smakami. Nie. Czy gotuję tak? Nie bardzo.
              • ruta_tannenbaum Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 09:54
                memphis90 napisała:

                > (pamiętam siebie studiującą menu w żło
                > bku: wtf jest zupa solperino???)

                Oo, też poznałam nazwę zupy solferino z tablicy żłobkowej big_grin Może pojawiła się w jakichś materiałach dla żłobkowych dietetyczek/intendentek?
                • danaide2.0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:06
                  Pomidorową z twistem nazwiemy solferino, warzywną - minestrone i już zamykamy dzioby jędolącym matkom!
                  • eglantine Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:08
                    Czuję, że to jędolenie ma duży potencjał forumowy.
        • arthwen Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 22:37
          W tym konkretnym wypadku, to ja się akurat nie dziwię, nienawidzę krupniku, to zmora mojego dzieciństwa, stosunkowo często był w domu, bo ojciec uwielbia. Zacierka to takie gluty, więc też słabo.
          • danaide2.0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 22:48
            Nie zdziwiłabym się, gdybym pomyliła zacierkę z zalewajką.
            Zupy na za... Zapychaczowa.
      • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:28
        Dzieci w sumie rozumiem, ale, że matki nie chcą, aby dzieci się zdrowo odżywiały?
        • kamin Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:45
          Może i chcą. Ale w praktyce dzieci nie jedzą tych obiadów w szkołach. Zup większość nie bierze. Drugie danie wezmą, skubną i oddają
          • kachaa17 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 06:22
            Ja jak bykam dzieckiem i chodziłam na obiady to zup prawie w ogóle nie jadłam ale trzeba było najpierw wziąć zupę - panie tego pilnowały. To ja brałam talerz, wlewałam troszkę zupy, kręciłam nią po talerza, żeby wyglądało jakbym jadła i oddawałam. Jedyny wyjątek to była zupa owocowa z tego co pamiętam i może jeszcze pomidorowa. A u mnie w domu to akurat nama zupy gotowała, może nawet codziennie ale widać ja nie za bardzo je lubiłam.
            • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 11:28
              Kombinowanie w szkole w zakresie niejedzenia też miałam opanowane. Nasza wychowawczyni sprawdzała, czy mamy kanapkę na drugie śniadanie. No to zorganizowałam sobie od ojca kawałek drewna w kształcie dwóch połączonych kromek chleba (on świetnie się zna na obróbce drewna), pod pretekstem, że to na jakieś tam prace plastyczne. A potem już szybciutko: papier śniadaniowy do opakowania, woreczek foliowy (jeszcze wtedy o lunchboxach się nawet ludziom nie śniło) i voila. Jestem kryta. A kanapkę, którą miałam przygotowaną, rzucałam kurom sąsiada, ale nie tego bezpośredniego, tylko trochę dalszego. Dzieciństwo i dziecięce intrygi, piękne czasy...
        • jkl13 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 06:43
          Może i chcą. Ale mam wrażenie że bardziej chcą, żeby zjadły obiad w szkole, jakikolwiek, żeby nie musiały już gotować w domu. Ileż to jest wątków nawet na ematce, ze codzienne gotowanie to katorga i jedna z najbardziej nielubianych czynności domowych. Obiady w szkole pewnie miały ją wyeliminować, a tutaj dzieci jeść nie chcą, więc trzeba i tak gotować w domu. A w domu najszybciej można zrobić frytki i nugetsy, ewentualnie paluszki rybne i koło się zamyka...
          • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 07:15
            No ale właśnie w TEJ szkole nie ma fryt, nuggetsów ani paluszków rybnych, menu jest (moim zdaniem) całkiem w miarę, może nie idealnie, ale spoko, a te matki narzekały nie na smak czy podanie a na układ jadłospisu! Że tak zbilansowane jedzenie jest niedobre dla dzieci, że dietetyczka/dietetyk/czy kto to tam układa się nie nadaje do pracy itd.
          • danaide2.0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 08:43
            Moje frytki robią się z 45 minut, ale to przepis od Ottolenghiego.
            Naprawdę, omlet jest szybszy. A nawet jajka po turecku.

            Nie chcemy, ale musimy.
          • runny.babbit Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 09:34
            Tak, na pewno nie chodzi o chęć zapewnienia dziecku ciepłego posiłku w szkole, w której pewnie spędza dużo czasu. Matki już przecież takie są, leniwe larwy, co nie?
          • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:38
            >A w domu najszybciej można zrobić frytki >i nugetsy, ewentualnie paluszki rybne
            Nigdy nie jemy frytek ani nuggetsow w domu 🤔 Żeby toto wyszło jadalne, to trzeba mieć frytownicę. W zadnym razie nie jest to opcja najszybsza ani najłatwiejsza. Najszybsze jest speghetti pesto kupionym w sklepie.
            • daniela34 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:42
              memphis90 napisała:

              Najszybsze jest speghetti pesto kupionym w sklepie.

              Jezus Maria, nie otwieraj tej "puszki z Pandorą"!!!
              • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 10:16
                No i nikt się nie złapał… 😤
      • galaxyhitchhiker Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:26
        Kaszę, gulasz i krokiety też zjedzą, tylko to musi fajnie wyglądać i dobrze smakować. Jak kasza jest rozgotowana, gulasz wygląda jak już przetrawiony, a krokiety to wygotowane mięso zawinięte w gumowaty naleśnik, to nawet dorosłemu nie posmakuje.
        • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:43
          A o smaku i podaniu się nie wypowiem, bo nie wiem, nie byłam na stołówce - tylko przechodząc obok rzuciłam okiem na menu. I aparatem, bo zaskoczył mnie kontrast pań narzekających z w sumie dość spoko jadłospisem. i te kobiety nie narzekały, że obiady są niesmaczne, że dzieci nie chcą, tylko właśnie, że menu jest idiotycznie układane i że kto pozwolił tak beznadziejnie karmić dzieci. Mogę powiedzieć tylko, że zapach był bardzo zachęcający dziś!
    • gris_gris Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:26
      Moim zdaniem bardzo fajne menu, i dobra cena.

      • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:02
        Nie wiem jakie są ceny w innych szkołach, ale wydaje mi się, że 120,- za pięć dni w tygodniu dwudaniowy obiad to nie jest kosmos. Oczywiście, kucharka może być kiepska i obiady mogą być "niejadalne" przez złe gotowanie, ale te mamy narzekały nie na SMAK a na układ menu! No i się zastanawiam CO u licha w tym menu uważają za tak fatalne i beznadziejne?
        • daniela34 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:16
          Ja bym się lekko przyczepila do poniedziałku - dużo węglowodanów - ziemniaki w zupie, mąka w zupie (zacierki to jak rozumiem kluski tak?), mąka w naleśnikach plus panierka krokietów. Sporo tego.
          • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:25
            Nie upieram się, że jest idealnie, ale ogólnie raczej trudno się doczepić. Ok, masz rację, poniedziałek trochę zbyt "węglowy". Mniemam, że zacierka to jakiś rodzaj kluseczek/makaronu, tak na logikę.
        • ewa.ewartxxxx Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 08:53
          kocynder napisała:

          > Nie wiem jakie są ceny w innych szkołach, ale wydaje mi się, że 120,- za pięć d
          > ni w tygodniu dwudaniowy obiad to nie jest kosmos. Oczywiście, kucharka może by
          > ć kiepska i obiady mogą być "niejadalne" przez złe gotowanie, ale te mamy narze
          > kały nie na SMAK a na układ menu! No i się zastanawiam CO u licha w tym menu uw
          > ażają za tak fatalne i beznadziejne?
          >
          no u mojej corki w szkole koszt to okolo 300 zl wiec to jest mega tanio-zawsze sie dziwie czego za jakies marne grosze oczekuja tacy rodzice-sushi?mango na deser?totalna odklejka .
          zawsze moga kupic na obiad mrozona pizze albo frytki z worka zamiast paskudnego szkolnego obiadu-sorry jestem wymagajaca i wredna mamuska ale tutaj sie totalnie nie zgadzam z marudzacymi pierd#ołami
    • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:31
      No niestety, ale to jest jedzenie dla starych ludzi. To tak jakbyś maluchowi z przedszkola czytała Łowcę Jeleni zamiast Jelonka Bambi.
      • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:58
        Ok. Podaj propozycję tygodniowego menu, fajnego dla dzieci, w miarę zdrowego i nie za miliony.
        Moim zdaniem menu całkiem ok, może nie ideał, ale bez większych zastrzeżeń. Sporo surówek, napoje zdrowe. Do tego w szkole jest codziennie dla wszystkich uczniów, niezależnie od obiadów albo owoc (gruszka, jabłko, mała paczuszka śliwek) lub warzywko (marchewka w słupki, ogórek w słupki itp).
        • kurt.wallander Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:01
          Na dole dałam przykładowe menu z jednego dnia w naszej SP. Wydaje mi się ciekawsze. Ale tez na pewni nie każdemu pasuje. koszt 6 zł, ale nie wiem, czy to cena za zupę i drugie, czy za zupę lub drugie.
          • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:19
            Pomysł curry z ziemniakami dość.... Zaskakujący. Do tego sporo ludzi nie przepada za posmakiem kokosowym w jedzeniu "na wytrawnie" (w tej grupie ja). Przykład może i bardziej "fikuśny", ale raczej mniej neutralny, niż np łosoś na parze w sosie jogurtowym z ryżem i zupa jarzynowa. smile
            • kurt.wallander Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:26
              Jak dla mnie, to nie ma czegos takiego, jak neutralny obiad, bo ktoś uwielbia azjatyckie a nie cierpi kuchni polskiej - dla takiej osoby krupnik i gołąbki bynajmniej nie będą neutralne tylko niedobre....

              To był tylko jeden dzień, z tego, co widzę, to w miesiącu chyba żadne danie się nie powtarza.

              Inny dzień to:

              Stek wieprzowy z masłem
              czosnkowym 120 g mięso wieprzowe,cebula, przyprawy.

              Krem z cukini z groszkiem
              ptysiowym 350 g
              marchew, pietruszka, por, seler,
              cukinia, czosnek, cebula, por, groszek
              ptysiowy, przyprawy.

              Sałatka z pomidorów i
              rukoli z sosem winegret 60 g pomidory żółte, czerwone, rukola, sos
              winegret.

              Jabłko / Śliwka

              Ziemniaki z koperkiem 200 g

              Lemoniada / Sok jabłkowy 150 g pomarańcza, mięta, cytryna, limonka.

            • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:26
              Można po prostu zacząć gotować jakieś bardziej współczesne potrawy, a nie to, co jadali nasi dziadowie z drewnianej misy w wiejskiej izbie.
              • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:31
                nastarana napisała:

                > Można po prostu zacząć gotować jakieś bardziej współczesne potrawy

                co byś proponowała gotować taniej stołówce, która ma gotować pod przeciętny smak uczniów?
                • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:39
                  Pasta bolognese, taka uproszczona, zwykłe kotlety z kurczaka, a nie jakieś dziwne potrawki, rosół, pomidorowa, żadnych kasz, gulaszów, bigosów. Burger z indyka, kurczaka, wołowiny. Jakieś pulpety z puree ziemniaczanym. Kto w dzisiejszych czasach jada marchewkę z groszkiem, czy jakieś kartoflanki z zacierką??
                  • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:47
                    nastarana napisała:

                    > Pasta bolognese, taka uproszczona, zwykłe kotlety z kurczaka, a nie jakieś dziw
                    > ne potrawki, rosół, pomidorowa, żadnych kasz, gulaszów, bigosów. Burger z indyk
                    > a, kurczaka, wołowiny. Jakieś pulpety z puree ziemniaczanym.

                    Czyli mięso, kartofle i kluski smile
                    Ale rozumiem twój tok myślenia.

                    Kto w dzisiejszych
                    > czasach jada marchewkę z groszkiem, czy jakieś kartoflanki z zacierką??

                    To nie jest kwestia czasów, tylko upodobań
                    • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:49
                      No miało być tanio, więc nie podaję polędwicy wołowej z batatami.
                      • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:53
                        nastarana napisała:

                        > No miało być tanio, więc nie podaję polędwicy wołowej z batatami.

                        To też by było mięso i kartofle smile

                        Myślę, że da się ułożyć dobre i uniwersalne menu, ale to raczej musiałoby więcej kosztować niż 6 złotych za obiad
                        • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:56
                          Ale modne😜
                          • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:57
                            nastarana napisała:

                            > Ale modne😜

                            na razie smile
                      • qrka Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:25
                        Ale to też jest mięcho i kartofle.
                    • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:51
                      po_godzinach_1 napisała:

                      >
                      > To nie jest kwestia czasów, tylko upodobań

                      Oczywiście, że to kwestia czasów. Jedzenie tak jak ubrania może stać się niemodne, czy obciachowe. Żaden dzieciak nie przyzna się, że mu w domu serwują pyzy z mięsem, czy kartoflankę ze skwarkami.
                      • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:54
                        nastarana napisała:

                        > po_godzinach_1 napisała:
                        >
                        > >
                        > > To nie jest kwestia czasów, tylko upodobań
                        >
                        > Oczywiście, że to kwestia czasów.

                        serio?
                        kartoflanka to moja ukochana jesienna zupa, moja i całej rodziny
                        • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:55
                          No ale podejrzewam, że Ty jesteś już starsza.
                          • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:59
                            nastarana napisała:

                            > No ale podejrzewam, że Ty jesteś już starsza.

                            ale domowa 7-latka jest młodsza i też uwielbia, i raczej na pewno nie wstydziłaby sie do tego przyznać innym dzieciom
                        • pepsi.only Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:27
                          po_godzinach_1 napisała:

                          > nastarana napisała:
                          >
                          > > po_godzinach_1 napisała:
                          > >
                          > > >
                          > > > To nie jest kwestia czasów, tylko upodobań
                          > >
                          > > Oczywiście, że to kwestia czasów.
                          >
                          > serio?
                          > kartoflanka to moja ukochana jesienna zupa, moja i całej rodziny


                          Cała moja rodzina kocha kartoflankę! krupnik jadam tylko ja, ale kartoflanka, no proszę was! Najlepszy obiad.
                          • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:33
                            pepsi.only napisała:

                            > Cała moja rodzina kocha kartoflankę! krupnik jadam tylko ja, ale kartoflanka,
                            > no proszę was! Najlepszy obiad.
                            >

                            a jak pachnie!

                            www.bing.com/videos/riverview/relatedvideo?q=piosenka+kartoflanka&mid=737EDCBAB534892F7526737EDCBAB534892F7526&FORM=VIRE
                        • taki-sobie-nick Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 21:14
                          Nie jadam kartoflanki (ale gdyby podano, tobym zjadła, czemu nie?), ale uważam, że nastarana trolluje.
                          • ewa.ewartxxxx Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 14:51
                            taki-sobie-nick napisała:

                            > Nie jadam kartoflanki (ale gdyby podano, tobym zjadła, czemu nie?), ale uważam,
                            > że nastarana trolluje.
                            a ja uwazam ze niekoniecznie trolluje tak do konca-sa takie odklejone mamuski,same serwujace w domach pierogi z torebki ,ktore magicznie,w szkolnej stolowce za 6 zl przygotowalyby pelnowartosciowy dwudaniowy posilek z deserem i jeszcze nazwalyby swiatowo zeby przypału nie było,ze ktos je gulasz czy marchew z groszkiem.
                            serio,kazda odklejka ma swoja odklejona granice xd-jak chce zgrywac ambasadorową to nie wykupuje szkolnych obiadow zeby potem jędollić (fajne okreslenie btw)jakiej sa marnej jakosci-zywienie zbiorowe to zywienie zbiorowe,osobna kategoria i jak chce zeby dzieciak nie zapychał od 8 do 16 suchej kanapki ,to wykupuje i siedze cicho,chyba zeby sie nie wiem co dzialo (jakies zbiorowe zatrucia itepe).
                            niestety aspirujacy plebs nie ogarnia takich niuansow.
                            • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 16:18
                              Wolę być odklejoną mamuśką, niż mamuśką, która na siłę próbuje zrobić gwiazdę z przeciętnego dziecka publikując dwuznaczne zdjęcia tegoż dziecka na otwartym profilu.
                      • analoga_niet Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:01
                        Normalne dzieci nie ekscytuja się tym co kto je w domu, jedyne co interesuje to ile dostaje słodyczy i dlaczego więcej
                        • pade Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:35
                          analoga_niet napisała:

                          > Normalne dzieci nie ekscytuja się tym co kto je w domu, jedyne co interesuje t
                          > o ile dostaje słodyczy i dlaczego więcej
                          >
                          no to koleżanki mojej córki były nienormalne, bo głośno mówiły, że zazdroszczą córce domowych obiadów i przychodziły do nas na wyżerkę
                      • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:47
                        >Żaden dzieciak nie przyzna się, że mu >w domu serwują pyzy z mięsem,
                        Moje dziecko wlasnie sobie zażyczyło pyz z sosem do termosu do szkoły 🤔
                        • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:48
                          A, kartoflankę miały w termosach w poniedziałek, ale niespecjalnie im podeszła. Tzn jedno zjadło, wybiórcze powąchało.
                        • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 12:52
                          No ale to jest dziecko ematki. Te sobie często życzą takich dziwnych rzeczy typu zalewajka ze skwarkami, czy koncert symfoniczny w filharmonii.
                          • qrka Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 08:47
                            A te skwarki to jakiś twój fetysz?
                          • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 10:17
                            Omg, moje dzieci to ematkodzieci! Najbardziej lubią spaghetti ze szpinakiem i chodzimy na visual concert 😂😂😂
                    • qrka Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:30
                      I ja chyba też rozumiem, gdzie problem.
                      Te wszystkie dania się po prostu źle nazywają. Nienowocześnie tak smile

                      Dzieci powinny jeść posiłki, które się egzotycznie/nowocześnie/aspirująco do klas wyższych nazywają.
                    • droch Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 22:33
                      To nie jest kwestia czasów, tylko upodobań

                      Wciąż chodzisz w gorsecie jak Twoja prababka?
                  • analoga_niet Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:50
                    Nie mnóstwo ludzi jada marchewkę z groszkiem
                    • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:52
                      analoga_niet napisała:

                      > Nie mnóstwo ludzi jada marchewkę z groszkiem
                      >

                      No dokładnie to napisałam - Bardzo niewielu coś takiego jada.
                      • taje Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 01:39
                        No i błąd.

                        Jeśli dzieci w domu nie jadają, to przynajmniej niech szkolna stołówka im czasem zaserwuje smaczne tradycyjne polskie potrawy. Ja w domu też nie gotuję po polsku - nie umiem gotować polskiej kuchni, przyznaję się bez bicia - ale tym bardziej doceniłabym, gdyby gdzie indziej mogli zjeść. Moi polską kuchnię bardzo lubią, choć jedzą głównie u babci.
                        • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:49
                          Ale rozciapana marchew z groszkiem albo buraki z surową cebulą nie są smaczne…
                          • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 14:50
                            "Ale rozciapana marchew z groszkiem albo buraki z surową cebulą nie są smaczne…"
                            Pozwolę sobie się nie zgodzić. W końcu staropolskie przysłowie mówi, że droższa przyprawa niż potrawa. Dobrze zrobione danie jest smacznym daniem.
                        • arwena_111 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 08:54
                          Słowo klucz - smaczne.
                          Nie mam pojęcia dlaczego większość potraw na stołówkach jest niejadalna.
                          • droch Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 09:06
                            Nie mam pojęcia dlaczego większość potraw na stołówkach jest niejadalna

                            Po pierwsze - ma być tanio. Po drugie - w kuchni szkolnej stołówki nie gotuje szef kuchni w Sheratonie
                            • arwena_111 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 09:40
                              Można gotować tanio i smacznie. I nie, nie trzeba być szefem kuchni w Sheratonie. Potrawy kuchni polskiej mogą być smaczne, tanie i dobrze zbilansowane. Trzeba po prostu umieć gotować i to lubić.
                              • pyza-wedrowniczka Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 10:12
                                Jako osoba, która jeszcze po studiach jeździła jako wychowawca na obozy harcerskie, gdzie gotowały kucharki ze szkoły powiem tak - za ten sam budżet można zrobić super i beznadziejnie. Ale są kucharki, które z przypraw znają tylko sól i pieprz (a i tak prawie nie używają), a są takie, które dosypia czegoś i od razu ta zupa smakuje inaczej. Czasami to kwestia detalu lub wyjścia poza schemat.
                          • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 09:16
                            Jadałam w trzech szkołach (i w trzech różnych stołówkach). W jednej (krótko!) jedzenie było obrzydliwe - nie tylko wyglądało jak zlewki, ale smakowało myślę że podobnie. W każdym razie jadłam tam tylko przez miesiąc. Jakim cudem kucharkom udawało się doprowadzić zestaw "ziemniaki, schabowy, surówka" do formy jednolitej poszatkowanej brei nie mam pojęcia do dziś! W innej było znośnie - były dania świetne, a były takie dla mnie ledwie do przełknięcia, ale większość dało się zjeść. W kolejnej zaś jedzenie było bardzo smaczne, wszystko podane czysto, ładnie, pachnące i po prostu zachęcające, pomimo, że nikt się nie bawił w Gesslerowa i nie wymyślał kretyńskich nazw (typu zamiast "zupa pomidorowa" napiszmy "rubinowe marzenie o zachodzie słońca" - będzie bardziej "światowo"). Ponieważ wszystkie te szkoły należały do jednego "organu zarządzającego" (jedno duże miasto) - to sądzę, że środki miały dość podobne.
                            Czyli mój wniosek - to kwestia głównie kucharki! smile Jeśli jest dobra - to i obiady będą dobre, a jeśli ujowa, to i z najlepszych skłądników g... wyjdzie.
                          • runny.babbit Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 09:29
                            Bo jak ma być przede wszystkim tanio- i to pod każdym względem, czyli pracownicy też słabo opłacani- to nie będzie dobrze. Oczywiście teoretycznie może się zdarzyć jakiś talent w szkolnej kuchni, czyli kucharka pracująca na minimalnej a tak zręczna i pomysłowa, że będzie umiała przyrządzić świetne dania z tanich produktów. Ale raczej będzie typowo, czyli breja, rozgotowane i bez smaku.
                  • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:02
                    Czyli zero surówek, mięcho z mięchem polane rosołem. Doprawdy, nader zdrowe... big_grin
                    Poza tym podałaś puste i kompletnie bez ładu i składu hasełka "zwykłe kotlety" to jakie? Mielone? Panierowane? Bitki duszone? Pomieszanie zup i dań "drugich", tego co łaskawie dopuszczasz, od pogardliwie odrzuconego.... Napisz może sensowne, tanie i ZDROWE menu, które m(twoim, światłym, zdaniem) byłoby ok dla dzieciaków z podstawówki.
                    • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:12
                      Nie rozumiem, czemu jesteś taka agresywna, jesteś kucharką w tej stołówce? Ustalasz menu?

                      Poniedziałek
                      zupa krem z marchwi/groszku/ czy z jakiegoś innego warzywa z grzankami pełnoziarnistymi
                      danie główne pieczone pulpeciki z indyka puree ziemniaczano-kalafiorowe surówka z jabłka i marchewki

                      Wtorek
                      zupa pomidorowa z makaronem na bulionie warzywnym
                      danie główne quesadillas z kurczakiem serem i warzywami podane z sałatą

                      Środa
                      zupa z zielonego groszku/ z grzanką serową, lub rosół z makaronem
                      danie główne pieczony łosoś albo dorsz lub tilapia z ryżem jaśminowym i brokułami na parze

                      Czwartek
                      zupa ogórkowa na wywarze drobiowym
                      danie główne spaghetti bolognese z makaronem pełnoziarnistym startym parmezanem i rukolą na boku

                      Piątek
                      zupa krem z dyni z pestkami słonecznika
                      danie główne domowe fish and chips w zdrowszej wersji -ryba pieczona w panierce panko frytki z piekarnika coleslaw z jogurtem

                      To tak na bardzo szybko - bez liczenia makra, skupiając się na tym aby było w miarę nowocześnie, tanio i uniwersalnie.
                      • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:23
                        "zupa krem z marchwi/groszku/ czy z jakiegoś innego warzywa z grzankami pełnoziarnistymi"
                        Dla mnie od dziecka nie jadalne - żadnych zup kremów, nauczyłam się jeść nieliczne dopiero w dorosłości, a i to bez nadmiernego entuzjazmu.
                        "quesadillas"
                        Bo napisać "tortilla z masy kukurydzianej z roztopionym serem" to prostactwo? "Quesadillas" brzmi bardziej światowo, c'nie? Tortilla z serem to przekąska, nie danie główne obiadowe.
                        "brokułami na parze"
                        Już widzę tych siódmoklasistów bijących się o brokuła na p[arze!
                        "tartym parmezanem"
                        Znasz cenę parmezanu?
                        Z czego wynika, że jesteś jedną z tych mamuś - "fuj jest wszystko czego JA nie lubię i menu na stołówce powinno być układane biorąc pod uwagę wyłącznie gust mój i mojego bombelka"...
                        • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:38
                          "quesadillas" po prostu pisze się szybciej niż
                          “tortilla z masy kukurydzianej z roztopionym serem". Naprawdę quesadillas brzmi dla Ciebie światowo? Hmm…

                          Nic dziwnego, że ludzie tyją na potęgę skoro tortilla z serem to dla nich przekąska. Teraz ten drogi parmezan - rzeczywiście, jeśli potrzebujesz sobie zetrzeć pół kilograma na porcję makaronu, wyjdzie ci drogo. Ja sypię dziecku max niepełną łyżkę na porcję.
                          • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:55
                            Dla mnie nie brzmi. Dla ciebie - najwyraźniej. Skoro widzisz "wyższość" potrawy nazwanej "kaszotto z mięsem i sosem" nad "kaszą z gulaszem" - mimo, ze to de facto to samo.
                            Niezależnie ile sypiesz - to NIE JEST tani dodatek. Może zaproponuj kawior Almas Osetra maczany w 24-karatowym złocie, w końcu tez tego nie jesz łyżkami, a jak fajnie brzmi! tongue_out
                            • galaxyhitchhiker Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:16
                              >Skoro widzisz "wyższość" potrawy nazwanej "kaszotto z mięsem i sosem" nad "kaszą z gulaszem" - mimo, ze to de facto to samo.

                              No nie, to nie jest to samo, tak jak risotto z grzybami to nie to samo co ryż z sosem grzybowym.
                          • ewa.ewartxxxx Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 09:03
                            nastarana napisała:

                            > "quesadillas" po prostu pisze się szybciej niż
                            > “tortilla z masy kukurydzianej z roztopionym serem". Naprawdę quesadillas brzmi
                            > dla Ciebie światowo? Hmm…
                            >
                            > Nic dziwnego, że ludzie tyją na potęgę skoro tortilla z serem to dla nich przek
                            > ąska. Teraz ten drogi parmezan - rzeczywiście, jeśli potrzebujesz sobie zetrze
                            > ć pół kilograma na porcję makaronu, wyjdzie ci drogo. Ja sypię dziecku max niep
                            > ełną łyżkę na porcję.


                            w szkolnej stolowce za jakies grosze ty kesadijas proponujesz,parmezan i lososia?xdd
                            albo nie masz dzieci albo cierpisz na mocne halo w bani albo miks obu i to byloby nieszczescie.
                            get down to earth kobiecino i nie snuj fantasmagorii -ja jestem roszczeniowa,helikopterowa mamuśka ale nawet ja nie napisalabym takiego steku bzdur.
                            btw w szkole prywatnej mojej corki byla i marchewa z groszkiem i gulasz XD
                            • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:57
                              Ochłoń i odetchnij, wdech- wydech… W wątku startowym z obiadami za 6zl był łosoś właśnie… 🤔 A quesadillas to typowa bieda- potrawa przecież…

                              A fabtasmagorii się nie „snuje”, tak btw…
                            • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 12:49
                              Cześć Alessa! Lepsze moje halo w bani z łososiem i parmezanem, niż twoje halo w bani z porno zdjęciami i małym dzieckiem.
                        • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:53
                          >"quesadillas"
                          >Bo napisać "tortilla z masy >kukurydzianej z roztopionym serem" to >prostactwo?
                          Ale tak się nazywa potrawa 🤔 Czy piszesz „mielone i puree” czy „masa mięsna zmielona w maszynce, uformowana w kształt balaskow, opanierowana bułką tartą zrobiona z dziwnych resztek od piekarza (w tym pieczywa słodkiego) i usmażona na głębokim tłuszczu z kartoflami ugotowanymi, przepuszczonymi przez praskę i wymieszanymi z mlekiem oraz gałka muszkatołową” ?
                      • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:26
                        I nie, nie pracuję w żadnej stołówce ani kuchni szkolnej. Byłam po prostu dziś celem załatwienia jednej sprawy firmy w której pracuję.
                      • pade Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:37
                        jak uwielbiam zupy, tak kremów nie lubię i chyba bym się na tej stołówce zapłakała
                        • taje Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 01:49
                          Ja też co do zasady zup kremów nie lubię (bywają wyjątki, ale akurat nie z polskiej kuchni). Wolę menu podane przez Kocyndra niż to bardziej nowoczesne od Nastaranej. I niby dlaczego polska kasza jest niehalo? A jak potrawa będzie z kuskusem czy turecko-grecką tarhana to już z automatu będzie seksi?
                          • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:58
                            Dlaczego uważasz, że jedzenie dla dzieci musi być… seksowne? 🤔😱
                            • taje Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 11:16
                              Skoro jest food porn, to i jedzenie może być seksi...
                              • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 10:21
                                Ale że w szkolnej stołówce..? 🤔
                          • boogiecat Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 13:46
                            taje napisała:

                            Wolę menu podane przez Kocyndra niż to bardziej nowoczesne od Nas
                            > taranej.

                            Zakladajac, ze dobrze ugotowane, to menu kocyndrowe jest zdecydowanie lepsze, bardziej roznorodne, charakterne, oddajace urok polskiej kuchni.
                            Dodalabym jednak (robiacy furore we Fr) dzien frytek i (nierobiacy furory) dzien wege. Oraz co jakis czas np. tydzien miedzynarodowy itp.

                            Menu Nastaranej wyglada na bezplciowe, zglobalizowane, wygladzone, smutek na talerzu i zero wspomnien ze stolowki😜

                            >I niby dlaczego polska kasza jest niehalo?

                            Tez sie zastanawiam, swietny produkt, zdrowy, ekonomiczny, lokalny, dobry smakowo.
                            • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 13:59
                              Wypraszam sobie. Moje menu było autorskie, włożyłam w nie duszę. Menu Kocyndra było spisane z jakiejś tablicy, w dodatku w niezbyt przyjemnych okolicznościach. Uważam, że moje menu wygrało.
                              • boogiecat Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 14:30
                                nastarana napisała:

                                > Wypraszam sobie. Moje menu było autorskie, włożyłam w nie duszę.

                                I widze, ze twoja dusza jest piekna i dobra, bo nie wymyslilas absolutnego koszmaru ze stolowki mojej bombeli czyli: ryba biala nature przesuszona na parze / suchy podly ryz / rzadki sos "pomidorowy" chochla serwowany

                                Menu Kocyndra
                                > było spisane z jakiejś tablicy, w dodatku w niezbyt przyjemnych okolicznościach

                                Punkt dla ciebie😀😘
                                • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 14:45
                                  Dziękuję.
                            • ritual2019 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 13:59
                              Y
                            • danaide2.0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 14:49
                              boogiecat napisała:

                              > taje napisała:

                              > >I niby dlaczego polska kasza jest niehalo?
                              >
                              > Tez sie zastanawiam, swietny produkt, zdrowy, ekonomiczny, lokalny, dobry smako
                              > wo.

                              A glifosat to pies?
                              Nawet kaszę gryczaną nam popsuli.
                  • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 14:42
                    "Kto w dzisiejszych czasach jada marchewkę z groszkiem"
                    Proszę uprzejmie nie obrażać marchewki z groszkiem. Marchewka z groszkiem jest fuj, a co powiesz na światowe danie "carotte avec des petits pois". Wtedy będzie, jak mniemam, odpowiednio światowo i wykwintnie.
                    • boogiecat Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 15:00
                      jakornelia12345 napisała:

                      Marchewka z groszkiem jest
                      > fuj, a co powiesz na światowe danie "carotte avec des petits pois".

                      Spiesze doprecyzowac, iz danie nazywa sie [i]petits pois carottes i rzeczywiscie jest uber klasykiem francuskiej domowej kuchni
                      • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 15:08
                        Dziękuję za poprawę. Francuski to nie moja dziedzina. Ale francuska kuchnia, jak widać tak, skoro taki klasyk francuskiej kuchni jest w moim domu doceniany.😁
                    • wapaha Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 21:01
                      jakornelia12345 napisała:

                      > "Kto w dzisiejszych czasach jada marchewkę z groszkiem"

                      My 🙃
                      Cała 5 😉


                      >
                      • mysiulek08 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 21:04
                        my, cala 3 smile do pulpetow w sosie pomidorowym nie ma innej opcji, i do smazonych mielonych
                      • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 21:15
                        "jakornelia12345 napisała:

                        > "Kto w dzisiejszych czasach jada marchewkę z groszkiem"

                        My 🙃
                        Cała 5 😉

                        I bardzo dobrze, tylko proszę nie przypisywać mi autorstwa pytania, które deprecjonuje to szlachetne danie.

                        Cały zaszczyt spada na:
                        nastarana
                        Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne.
                        25.09.25, 18:39
                        Pasta bolognese, taka uproszczona, zwykłe kotlety z kurczaka, a nie jakieś dziwne potrawki, rosół, pomidorowa, żadnych kasz, gulaszów, bigosów. Burger z indyka, kurczaka, wołowiny. Jakieś pulpety z puree ziemniaczanym. Kto w dzisiejszych czasach jada marchewkę z groszkiem, czy jakieś kartoflanki z zacierką???
                • wapaha Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:30
                  po_godzinach_1 napisała:


                  >
                  > co byś proponowała gotować taniej stołówce, która ma gotować pod [b][
                  > /b]przeciętny
                  smak uczniów?

                  przecież te posiłki na miesiąc nie kosztują 120zł/os - tyle płaci rodzic, gmina dopłaca resztę
                  • droch Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 22:42
                    przecież te posiłki na miesiąc nie kosztują 120zł/os - tyle płaci rodzic, gmina dopłaca resztę

                    I zburzyłaś idealistyczny świat emamy 😆
              • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:36
                Czyli? Konkretnie proszę. Podaj tygodniowe menu, urozmaicone, zdrowe i w miarę tanie, orac również w miarę neutralne?
                • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:41
                  No masz wyżej, nie chce mi się dniami rozpisywać.
                  • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:08
                    Tam wyżej jest bełkocik hasłami o "zwykłych" kotletach, wymieszanych z zupami, poplątane razem co odrzucasz a co łaskawie akceptujesz, a nie propozycja menu. Nie potrafisz? Smuteczek... Czemuś nie miałam wątpliwości. tongue_out
                    • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:20
                      kocynder napisała:

                      > Tam wyżej jest bełkocik hasłami o "zwykłych" kotletach, wymieszanych z zupami,
                      > poplątane razem co odrzucasz a co łaskawie akceptujesz, a nie propozycja menu.
                      > Nie potrafisz? Smuteczek... Czemuś nie miałam wątpliwości. tongue_out
                      >

                      Jeszcze raz. Nie wiem czemu jesteś taka agresywna. Może z głodu? Idź sobie zjedz jakąś zalewajkę ze skwarkami, czy coś.
                      • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 15:04
                        "Idź sobie zjedz jakąś zalewajkę ze skwarkami, czy coś."
                        Zalewajka ze skwarkami powiadasz? Hmm. Aż mi się Franek Dolas przypomniał i jego głodni koledzy z Legii Cudzoziemskiej. Ależ oni się cieszyli na tę zalewajkę.
                        Super pomysł. Zaraz popylam do sklepu po kiełbasę, boczek i żur. Jutro zamiast rosołu będzie zalewajka. Dziękuję za podpowiedź.
                        • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 15:21
                          A ty jesteś kocynder, że się tu podpinasz? To jej sugerowałam nakarmienie się zalewajką.
                          • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 15:29
                            "A ty jesteś kocynder, że się tu podpinasz? To jej sugerowałam nakarmienie się zalewajką."
                            A co, zabronisz mi się podpinać i wypowiadać w temacie zalewajki i kulturowych kontekstach jej gotowania?
                            Podaj podstawę prawną.👌
                • galaxyhitchhiker Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:00
                  Mnie się podoba to.

                  sp120lodz.pl/strona/stolowka

                  Wprawdzie gulaszowa z ziemniakami zagryzana chlebem i pierogi z mięsem na drugie to wciąż węgle, no ale przynajmniej brzmi smacznie smile
                  • qrka Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:41
                    No niby ok, ale nawet dla mnie fanki pyrów, codziennie przez dwa tygodnie owe chyba by się przejadły. I codziennie mięcho, coś z mięcha, coś z mięchem.
              • taki-sobie-nick Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 21:12
                nastarana napisała:

                > Można po prostu zacząć gotować jakieś bardziej współczesne potrawy, a nie to, c
                > o jadali nasi dziadowie z drewnianej misy w wiejskiej izbie.

                Nasi dziadowie jadali krem brokułowy, banany i kapustę pekińską. Aha...

                Czyżby nastarana trollowała?
                • qrka Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 08:49
                  Wedle wypowiedzi nastaranej nasi dziadowie jadali przede wszystkim skwarki. Mnie ciekawi przede wszystkim, czy tylko w daniach z ziemniakami, czy też dodawali wszędzie?
                  • danaide2.0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 15:00
                    www.pularda.com.pl/przekaski/paczki-z-miesem/
                  • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 15:13
                    "Wedle wypowiedzi nastaranej nasi dziadowie jadali przede wszystkim skwarki. Mnie ciekawi przede wszystkim, czy tylko w daniach z ziemniakami, czy też dodawali wszędzie?"

                    Na pewno wszędzie. Do sernika i makowca wręcz obowiązkowo.😊
                    • chatgris01 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 18:58
                      I do piernika! Jak Idusia w Noelce tongue_out
                      • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 19:14
                        Noż, ale że o pierniku zapomniałam. Zdecydowanie starość nie radość. Za mało skwarek jadam. Trzeba zwiększyć ilość skwarek w celu zapobiegania sklerozie.😉
            • galaxyhitchhiker Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:52
              >łosoś na parze w sosie jogurtowym z ryżem

              Obiad dla ludzi, którzy nie czują smaku, bo nie zrobi im różnicy smile
        • homohominilupus Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 22:47
          Strasznie dużo mięsa w tym menu. Zupy pewnie tz na wywarze mięsnym = 5 dni w tygodniu mają 2 mięsne dania na obiad.

          Naprawdę w dzisiejszych czasach kiedy mamy full przepisów dania wege nie powinny byc jakimś kuriozum.

          Corka kolezanki chodzila do prywatnego przedszkola i mieli tam tak fajne menu ze sama bym sie zapisała. 3 posiłki dziennie albo 4, juz nie pamiętam z czego większość była wege.
          • ewa.ewartxxxx Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:03
            homohominilupus napisała:

            > Strasznie dużo mięsa w tym menu. Zupy pewnie tz na wywarze mięsnym = 5 dni w ty
            > godniu mają 2 mięsne dania na obiad.
            >
            > Naprawdę w dzisiejszych czasach kiedy mamy full przepisów dania wege nie powinn
            > y byc jakimś kuriozum.
            >
            > Corka kolezanki chodzila do prywatnego przedszkola i mieli tam tak fajne menu z
            > e sama bym sie zapisała. 3 posiłki dziennie albo 4, juz nie pamiętam z czego wi
            > ększość była wege.
            >
            ale to ma byc menu dla dzieci szkolnych nie 40 letnich nawiedzonych fitnesiar spod znaku latte z mleczkiem sojowym i kotlecik z soczewicy-wiekszosc dzieci lubi mieso i potrzebuje go do prawidlowego rozwoju.
            moja 12 letnia corka ,wysoka i szczupla,wszystkie badania w normie-zajada sie miesem i nie wyobraza sobie obiadu bezmiesnego,to ja wprowadzam elementy wege czy maczne zeby zroznicowac jadlospis-jej koledzy i kolezanki rowniez bardzo lubia mieso.
            Dzieci wege to jakas zdecydowana mniejszosc (zapewne wynika to z dziwactw wyniesionych z domu ) a zywienie zbiorowe to nie koncert zyczen,ludzie na Boga...
            • homohominilupus Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 12:24
              ewa.ewartxxxx napisała:

              > homohominilupus napisała:
              >
              >
              > >
              > ale to ma byc menu dla dzieci szkolnych nie 40 letnich nawiedzonych fitnesiar s
              > pod znaku latte z mleczkiem sojowym i kotlecik z soczewicy-
              No już już, oddychaj no sie zapowietrzysz




              wiekszosc dzieci lub
              > i mieso i potrzebuje go do prawidlowego rozwoju.
              > moja 12 letnia corka ,wysoka i szczupla,wszystkie badania w normie-zajada sie m
              > iesem i nie wyobraza sobie obiadu bezmiesnego,

              Bo nie zna innego jedzenia?


              to ja wprowadzam elementy wege cz
              > y maczne zeby zroznicowac jadlospis-jej koledzy i kolezanki rowniez bardzo lubi
              > a mieso.
              > Dzieci wege to jakas zdecydowana mniejszosc (zapewne wynika to z dziwactw wynie
              > sionych z domu ) a zywienie zbiorowe to nie koncert zyczen,ludzie na Boga...

              Nic nie pisałam o dzieciach wege. Natomiast od jednego bezmiesnego posilku w tygodniu bombelki by nie pomarly a dobrze by im zrobił
              • ewa.ewartxxxx Re: Jędolenie na 28.09.25, 15:01

                > >
                > > >
                > >
                > No już już, oddychaj no sie zapowietrzysz

                ale czemu projektujesz na mnie swoje samopoczucie?xd moze jakos bardziej merytorycznie bo na razie strasznie słabo jak na mocno dorosla fitnesiare.
                >
                >
                >
                >
                >
                >
                > Bo nie zna innego jedzenia?

                kyrie elejson...na Sardynii jadla "miecho ",w Chorwacji tez ,Hiszpanii,Francji,mam dalej wymieniac?mysle,ze zwiedzila (kulinarnie rowniez)wiecej od ciebie ale masz racje -w naszej piwnicy trudno o nowe doznania smakowe -nawet nie wiem czy biedna dziecina wie co to twarozek.
                >
                >
                > ...
                >
                > Nic nie pisałam o dzieciach wege. Natomiast od jednego bezmiesnego posilku w ty
                > godniu bombelki by nie pomarly a dobrze by im zrobił
                >
                > piszesz jakies skrajnie durne pierdol#ety ,ze skoro moja corka lubi mieso to znaczy,ze nie zna niczego innego.ni wiem w jakim stopniu tzreba miec pokrecony umysl zeby wywnioskowac cos takiego ale nie wnikam.
                pozatym napisalam chyba wyraznie ,ze mamy dni wege i w domu i w szkole gdzie serwuje sie obiady bezmiesne w wybrany dzien tygodnia.
                pocwicz czytanie ze zrozumieniem
        • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:44
          >Moim zdaniem menu całkiem ok,
          Ty byś zjadła… Ja bym nie zjadła żadnej z tych zup z pływającym w środku mięsem, surówki z surowym porem, surówki z surową cebulą, buraków z surową cebulą, ogórka popsutego papryką. 4 na 5 surówek to surowa cebula/por, jedyna opcja bez to rozgotowany groszek z marchewką, fujka. I nie mogłabym zjeść żadnego z drugich dań, bo nie ma ani jednej opcji wege 🤷‍♀️
          • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 15:26
            "Ja bym nie zjadła żadnej z tych zup z pływającym w środku mięsem, surówki z surowym porem, surówki z surową cebulą, buraków z surową cebulą, ogórka popsutego papryką"

            Czyli kuchnia grecka raczej odpada. Szkoda.
      • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:10
        nastarana napisała:

        > No niestety, ale to jest jedzenie dla starych ludzi. To tak jakbyś maluchowi z
        > przedszkola czytała Łowcę Jeleni zamiast Jelonka Bambi.

        Początkowo nie zrozumiałam tego, co napisałaś, ale już rozumiem, że twoim zdaniem jedzenie dla starych ludzi to jedzenie niemodne.

        Czego to człowiek sie nie dowie smile
        • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:13
          Dokładnie
          • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:18
            nastarana napisała:

            > Dokładnie

            biedny Makłowicz
            • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:21
              On nie jest jeszcze taki stary. Bardziej miałam na myśli pokolenie wojenne, to oni jadali te wszystkie starodawne potrawy.
              • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:30
                nastarana napisała:

                > On nie jest jeszcze taki stary. Bardziej miałam na myśli pokolenie wojenne, to
                > oni jadali te wszystkie starodawne potrawy.

                Aha, masz na myśli osiemdziesięciolatków, nie ludzi po sześćdziesiątce. Przyznam, że nie mam pojęcia, co jedzą ci pierwsi.
              • pepsi.only Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:31
                🤣🤣🤣🤣
              • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 16:05
                "On nie jest jeszcze taki stary. Bardziej miałam na myśli pokolenie wojenne, to oni jadali te wszystkie starodawne potrawy."

                Rozumiem, że camemberta nie ruszysz? A co powiesz o soupe a l'oignon (nie będę szukać francuskich akcentów nad literami)? To dopiero jest staroć. Faktycznie pokolenie wojenne go zapoczątkowało. Tylko wiesz, takie pokolenie z czasów mniej więcej wojny dewolucyjnej. No i zagwozdka.

                A już taki boeuf strogonow, fakt, może mniejszy staroć. Ale Stroganow umarł!!! w 1891 roku. Zdecydowanie w czasach II wojny nie żył.

                A co się tam będziemy szczypać. W końcu, to forum dla dorosłych. Nie mów mi, że nigdy nie piłaś piwa. Bo ono jest tak starodawne, że aż strach, pani nowoczesna.
                • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 16:16
                  Okropnie niechlujnie piszesz, a w dodatku nie na temat. Rozmawiamy tutaj o menu dla małych dzieci, a nie dla starych ludzi.
                  • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 16:46
                    "Okropnie niechlujnie piszesz, a w dodatku nie na temat. Rozmawiamy tutaj o menu dla małych dzieci, a nie dla starych ludzi."

                    Serce, rozumiem, o co ci chodzi.
                    1.Ośmieliłam się z tobą nie zgodzić, to teraz okazuje się, że "okropnie niechlujnie" piszę. To poproszę o wykazanie tej "okropnej niechlujności". Podejmiesz się? Uprzedzam, nie jestem myszką, którą zapędzisz do mysiej dziurki.
                    2. Menu dla małych dzieci. Jak małych? Noworodków? Niemowląt? Czy jednak takich, które już do szkoły chodzą? Bo takie to, o ile nie mają medycznych przeciwwskazań, powinny jeść wszystko. I - uwaga - rozumiem, że pewnych rzeczy nie lubią - i wtedy nie ma sensu zmuszać je do jedzenia akurat tego, tak nie uwierzę, że nic na tej stołówce nie jest jadalne. Kieruje tobą tylko poczucie wyższości i "nowoczesności". Cóż to twoje potomstwo je w domu? Pochwal się. Po co płacisz za stołówkę szkolną, skoro nowoczesna matka jest w stanie zapewnić dzieciakowi super obiad, przygotowany przez siebie, albo raczej z kateringu.
                    Oszczędź, pani nowoczesna, dziecku tortur na tej szkolnej stołówce. Proste. Czyżby nie było pani nowoczesnej na to stać? Nie... Skądże.
                    3. Pogarda dla kuchni przodków. Żenada. Zostawmy już małoletnich, niech narzekają na szkolne obiady, nauczycieli, rodziców, naukę, wstawanie rano i inne takie. Faza rozwojowa i tyle.
                    Wróćmy do dyskusji dorosłych, co z tym camembertem, zupą cebulową, strogonowem i piwem? To jest dla starych ludzi, bo ma starą recepturę? I żaden młody dorosły tej starczej abominacji nie tknie? Śmiem się nie zgodzić. A, pomijając piwo, które jest tylko dla dorosłych, żaden nastolatek nie tknie takich staroci, jak camembert, zupa cebulowa i strogonow? No cóż, znam takich, którzy raczej cenią takie produkty, ale byli wychowywani w domu, w którym rodzice gotowali różne dania, a nie prowadzili do McDonalds, na zasadzie "zapchaj się i daj mi spokój".
                    • danaide2.0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 16:48
                      Ja ponownie śmiem twierdzić, że niejeden prędzej tknie piwo niż camemberta, zwłaszcza z żurawiną!
                      • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 16:53
                        "Ja ponownie śmiem twierdzić, że niejeden prędzej tknie piwo niż camemberta, zwłaszcza z żurawiną!"

                        No pacz pani, a to piwo to wynalazek sprzed 6000 lat. A ten camembert kilka tysięcy lat młodszy.
                        Pani nowoczesnej Nastaranej będzie przykro. 😉
                        Takie starocie to tylko dla starych ludzi?
                        • danaide2.0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 17:03
                          Pewnie chodziło jej o to, że to takie menu jak dla ludzi z problemami, wątrobowców itp. Bardzo... bazowe.
        • wapaha Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:41
          po_godzinach_1 napisała:


          >
          > Początkowo nie zrozumiałam tego, co napisałaś, ale już rozumiem, że twoim zdani
          > em jedzenie dla starych ludzi to jedzenie niemodne.
          >
          > Czego to człowiek sie nie dowie smile

          ja rozumiem o co jej chodzi i się zgadzam
          dzieci jedzą oczami i wyobraźnią - oczywiście nie wszystkie bo są wybiórczaki ( jak np. mój ) , maj swoje przyzwyczajenia , humory-to normalne.
          wg mnie- dobra stołówka powinna dawać wybór
          frytki z batatów/ziemniaków z piekarnika będa miały większe powodzenie niż codzienne kartofle
          zupy kremy przemycą warzywa dla wybredniaków i można je nazwać inaczej niż zwykle - zupa poniedziałkowa- słoneczna na dobry tydzień ( kukurydziana,dyniowa, krem z warzyw), wtorek na zielono ( zupa krem z cukinii/brokuła/ogórkowa), czerwona środa ( barszcz, paprykowa,pomidorowa ), dzień typowo polski ( rosół) na czwartek misz-masz piątkowy ( jarzynowa,krupnik,gulaszowa, żurek)
          tak samo można zrobić z drugim daniem : włoski poniedziałek ( spaghetti, pizza - bo czemu kuwa nie ??) , polski wtorek ( schabowy/mielony/ryba, ziemniaki, surowka), środowe kaszotto ( pęczak, gryczana z sosem lub bez, z pulpetem/jajkiem/co kto lubi) ryżowy czwartek ( ryż z jabłkami, ryż z warzywami, ryż sypki, curry ) rozmaitości piątkowe ( naleśniki, pierogi, omlet, pancake itp)

          Surówki nie jedna dwie- ale kilka mozliwości warzywnych - mamy w pl ogrom rozwiązań i wspaniałe surówki-dodatki surówkowe
          • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:45
            Dzięki.
          • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:47
            wapaha napisała:

            > dobra stołówka powinna dawać wybór

            no tak, tania szkolna stołówka oferująca menu à la carte to jest dobry pomysł
            • wapaha Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:49
              po_godzinach_1 napisała:


              >
              > no tak, tania szkolna stołówka oferująca menu à la carte to jest dobry pomysł

              napisałam ci już wyżej - jest tania dla rodzica, który płaci tylko część opłaty za posiłek, resztę dopłaca gmina ( różnie w zalezności od gminy)
              • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:52
                wapaha napisała:

                > napisałam ci już wyżej - jest tania dla rodzica, który płaci tylko część opłaty
                > za posiłek, resztę dopłaca gmina ( różnie w zalezności od gminy)

                a gmina to kieszen bez dna? I skąd gmina bierze pieniądze?
                • wapaha Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:54
                  po_godzinach_1 napisała:


                  >
                  > a gmina to kieszen bez dna? I skąd gmina bierze pieniądze?

                  po co kolejne pytanie ? wyżej zadałaś inne- odnieś się do tego i na tym się skupmy a nie na rzucaniu kolejnych pytań które dyskusję kierują na inne tory
                  • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:56
                    wapaha napisała:

                    > po_godzinach_1 napisała:

                    > po co kolejne pytanie ?

                    w sumie po nic, wycofuję je
                • black.emma Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:56
                  Wystarczy zamiast trzeć ogórki kiszone i dodawać do nich paprykę, położyć oba warzywa pokrojone w słupki. Koszt ten sam a jest apetycznie i masz wybór. To menu jest skomponowane jak dla bezzębnych staruszków. Zamiast pekińskiej z pomidorami można kupić normalne warzywo i zrobić normalna surówkę. Koszt ten sam albo niższy
                  • wapaha Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:59
                    black.emma napisał:

                    > Wystarczy zamiast trzeć ogórki kiszone i dodawać do nich paprykę, położyć oba w
                    > arzywa pokrojone w słupki. Koszt ten sam a jest apetycznie i masz wybór. To men
                    > u jest skomponowane jak dla bezzębnych staruszków. Zamiast pekińskiej z pomidor
                    > ami można kupić normalne warzywo i zrobić normalna surówkę. Koszt ten sam albo
                    > niższy

                    tak !
                    zwlaszcza ze dzieci powinny gryźć i pracować nad aparatem mowy/oddechowym - a taka forma podania warzyw i to umożliwia
                  • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:00
                    Pomidory są nienormalne? Czy kapusta pekińska? Co zrobić z nienormalnymi pomidorami, zamknąć w szpitalu psychiatrycznym? big_grin
                    • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:02
                      kocynder napisała:

                      Co zrobić z nienormalnymi pomido
                      > rami, zamknąć w szpitalu psychiatrycznym? big_grin
                      >
                      Ojej😂😂😂Zatrzymajmy tę karuzelę śmiechu!!
                    • black.emma Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:05
                      Zerwałam bok. Zjedz jutro na obiad sucha sałatę pekińska i opowiedz czy było pysznie.
                    • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 11:01
                      Szczerze mówiąc pomidory z kapustą i szczypiorkiem to nie brzmią zbyt dobrze…
                      • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 16:13
                        "Szczerze mówiąc pomidory z kapustą i szczypiorkiem to nie brzmią zbyt dobrze…"

                        Hmm, a co powiesz na sałatę rzymską z pomidorami, dressingiem na bazie oliwy z oliwek. Szczypiorek opcjonalnie. U mnie raczej do ziemniaków, niż do sałaty rzymskiej, ale jak tam kto woli. Też niezjadliwe?
                        • danaide2.0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 16:46
                          Oliwa z oliwek - istnieje w ogóle w stołówkach? Przy tych cenach po kryzysie? Śmiem wątpić.

                          Śpieszę też donieść, że w moim małym laroussie kuchni 1800 przepisów nie ma nic o marchewce z groszkiem (sprawdziłam osobno przepisy na marchewkę, osobno na groszek tudzież indeks) więc dalej będę unikać, bo i tak nie osiągnę doskonałości - w stołówkach siedziało toto w takim niepodrabialnym glucie. Z czego oni go robili?!!! Z nienawiści do bombelków?
                          • jakornelia12345 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 17:09
                            Oliwa z oliwek - istnieje w ogóle w stołówkach? Przy tych cenach po kryzysie? Śmiem wątpić.

                            "Śpieszę też donieść, że w moim małym laroussie kuchni 1800 przepisów nie ma nic o marchewce z groszkiem (sprawdziłam osobno przepisy na marchewkę, osobno na groszek tudzież indeks) więc dalej będę unikać, bo i tak nie osiągnę doskonałości - w stołówkach siedziało toto w takim niepodrabialnym glucie. Z czego oni go robili?!!! Z nienawiści do bombelków?"

                            W stołówkach ta oliwa z oliwek raczej mało prawdopodobna. Odnosiłam się do wpisu Memphis, która mieszanie warzyw uważa raczej za niezjadliwe. Każdy ma inaczej.
                            A propos marchewki z groszkiem, tak trochę historii i jeden z wielu przepisów:
                            www.kulinarne-co-nieco.pl/2025/02/marchewka-z-groszkiem-na-gesto.html

                            Uwielbiam. Tylko do gotowania należy włożyć serce, a nie na zasadzie "odwal się"
                  • taje Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 01:52
                    Nie, to jest menu stołówkowe. Już widzę, jak na stołówkach bawią się w krojenie warzyw na słupki.
                    • black.emma Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 08:12
                      Bawią się w tarcie. Ogórków nie trzeba kroić. Wyjmujesz ze słoika i jest.
            • wapaha Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:51
              po_godzinach_1 napisała:


              >
              > no tak, tania szkolna stołówka oferująca menu à la carte to jest dobry pomysł

              poza tym- nie rozumiem
              skoro "tanio" to ma być byle jak ? standardowo ? szablonowo? schematycznie od lat ?- to co napisałam nie wymaga wielkich kosztów ale trochę pracy-trzeba wymyślić, zaplanować, wprowadzić w zycie, próbować nowości- a wiadomo jak to bywa.."niedasie" wiecznie żywe
              • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:55
                wapaha napisała:

                > po_godzinach_1 napisała:
                >
                >
                > >
                > > no tak, tania szkolna stołówka oferująca menu à la carte to jest dobry po
                > mysł
                >
                > poza tym- nie rozumiem


                widzę, że nie rozumiesz

                zapewne da się ułożyć lepsze menu, niż w poście startowym a cenie 6 zł. za obiad i tak, aby smakowało przeciętnemu dziecku; może to kwestia tych co gotują? może coś innego? nie wiemy tego

                choć wiemy przecież, że jedzenie stołówkowe z samej nazwy nie jest pyszne, bo jest tanie i przecietne
                • wapaha Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:01
                  po_godzinach_1 napisała:

                  >
                  > zapewne da się ułożyć lepsze menu, niż w poście startowym a cenie 6 zł. za obia
                  > d i tak, aby smakowało przeciętnemu dziecku; może to kwestia tych co gotują? mo
                  > że coś innego? nie wiemy tego

                  j/w - 6zł to kwota która płaci obiad a nie koszt obiadu

                  >
                  > choć wiemy przecież, że jedzenie stołówkowe z samej nazwy nie jest pyszn
                  > e, bo jest tanie i przecietne

                  niekoniecznie
                  bary mleczne bazują na stołówkowym jedzeniu i cieszą się ogromnym powodzeniem
                  smak tego co jest na stołówce zalezy w dużej mierze od jakości produktów i czynnika ludzkiego ( jak wszędzie)
                  • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:35
                    Wapaho, nie udawaj głupiej, bo nie jesteś. Jeśli gmina dopłaca 15,- do obiadu (rodzice płaca 6,-), to przy parmezanie, homarach, wołowinie Kobe czy truflach - rodzice by musieli dopłacać nie 6,- a 60,-. Bo gmina nadal dopłaci 15, - i ani zeta więcej. Wówczas obiady kosztowałyby rodzica nie 120,- miesięcznie, a 1200,-. Widzisz różnicę? Bo jednak sporą... Tak samo cena by wzrosła, gdyby szkoła miała serwować różnorakie menu do wyboru, może nie akurat o taką kwotę, jednak owszem, różnica "w górę" spadłaby na rodziców. I tak, poza ematką są rodzice, których na zapłacenie 1200 za obiady dziecka nie będzie po prostu stać. Oraz tacy, którzy uznają, że za taką cenę to wolą żeby dziecko w szkole zjadło kanapki a sami w domu ugotują coś zwykłego, co dziecko lubi, bo wcale nie koniecznie będzie radośnie wcinać homara. wink
                    • wapaha Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:42
                      kocynder napisała:

                      > Wapaho, nie udawaj głupiej, bo nie jesteś. Jeśli gmina dopłaca 15,- do obiadu (
                      > rodzice płaca 6,-), to przy parmezanie, homarach, wołowinie Kobe czy truflach -
                      > rodzice by musieli dopłacać nie 6,- a 60,-. Bo gmina nadal dopłaci 15, - i ani
                      > zeta więcej. Wówczas obiady kosztowałyby rodzica nie 120,- miesięcznie, a 1200

                      przykład z pupy. ja nie piszę o homarach tylko : 1. innej formie, nazwie, uatrakcyjnieniu 2. zwracam uwagę na fakt, że owo 120 zł to nie jest koszt obiadu ( że niby tani ) tylko koszt ponoszony przez rodzica.
                      więc nie wiem po co mi tutaj o homarach truflach czy kobe piszesz


                      > ,-. Widzisz różnicę? Bo jednak sporą... Tak samo cena by wzrosła, gdyby szkoła
                      > miała serwować różnorakie menu do wyboru, może nie akurat o taką kwotę, jednak
                      > owszem, różnica "w górę" spadłaby na rodziców.

                      j/w
                      zauważ na czym polega zaproponowana przeze mnie różnorodność
                      wydaje mi się tez, że problem jest jednak znaczacy skoro sporo obiadów jest niezjadanych/trafia na smietnik /itp. to znak że coś jest nie tak - może warto tym kosztom i dosłownie pieniądzom wyrzuconym do kosza

                      I tak, poza ematką są rodzice, k
                      > tórych na zapłacenie 1200 za obiady dziecka nie będzie po prostu stać. Oraz tac
                      > y, którzy uznają, że za taką cenę to wolą żeby dziecko w szkole zjadło kanapki
                      > a sami w domu ugotują coś zwykłego, co dziecko lubi, bo wcale nie koniecznie bę
                      > dzie radośnie wcinać homara. wink
                      >
                      nie odniosę się bo powyższe w ogóle nie jest na temat wink
                      • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 21:01
                        "1. innej formie, nazwie, uatrakcyjnieniu"
                        Krem z dyni czy kukurydzy, niezależnie czy nazwiemy go "słonecznym początkiem tygodnia" czy "kremem z kukurydzy/dyni" czy "kluczem dzikich gęsi odlatujących na południe" będzie dla mnie tak samo niejadalny, bo od dziecka nie lubiłam konsystencji zupy-kremu, rosło mi to w ustach i po prostu nie. Jeśli to TYLKO kwestia nazwy - to jazda, można to przepisać:
                        Poniedziałek: zupa "złocisty kurczak" z łezkami z ciasta naleśnikowego i podziemnymi pomarańczami, złociste zawijańce z mięsnym nadzieniem, egzotyczna surówka z dodatkiem pomidorów. Brzmi lepiej? wink
                        "2. zwracam uwagę na fakt, że owo 120 zł to nie jest koszt obiadu ( że niby tani ) tylko koszt ponoszony przez rodzica."
                        No i o to właśnie chodzi. Skoro pełny koszt obiadu to, powiedzmy 21,-, piętnaście dopłaca gmina - to rodzic płaci 6,-. Jeśli koszt obiadu będzie wynosił 61,- a gmina nadal będzie dopłacać 15,- to koszt obiadu dla rodzica - wzrośnie do 46,-. Gmina więcej nie dopłaci, bo nie ma. Czyli żeby zapewnić różnorodność (wcale nie jest to równoznaczne, że dzieci będą jeść chętniej) - rodzice musieliby ponieść wyższe koszta - a na to nie wszystkich rodziców stać.
                        Co proponujesz? Wprowadzić podwójne stołówki, w jednej menu tańsze i bez wyboru, a w drugiej za wyższą kasę większy wybór? Tylko droższe, a dzieci biednych rodziców niech ogryzają tynk ze ściany, bo rodzic niezaradny i nie umie kasy zdobyć? Czy inne propozycje?
                        • wapaha Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 21:05
                          kocynder napisała:

                          > "1. innej formie, nazwie, uatrakcyjnieniu"
                          > Krem z dyni czy kukurydzy, niezależnie czy nazwiemy go "słonecznym początkiem t
                          > ygodnia" czy "kremem z kukurydzy/dyni" czy "kluczem dzikich gęsi odlatujących n
                          > a południe" będzie dla mnie tak samo niejadalny, bo od dziecka nie lubiłam kons
                          > ystencji zupy-kremu, rosło mi to w ustach i po prostu nie.

                          kocynder, to nie jest wątek o tobie i twoich upodobaniach kulinarnych wink zalożę się że nie ma jadłospisu który pasowałby wszystkim. Wyjściem jest WYBÓR - nie lubisz kremu ? ok - masz tradycyjna zupę kalafiorową ( tudziez inna)


                          > Poniedziałek: zupa "złocisty kurczak" z łezkami z ciasta naleśnikowego i podzie
                          > mnymi pomarańczami, złociste zawijańce z mięsnym nadzieniem, egzotyczna surówka
                          > z dodatkiem pomidorów. Brzmi lepiej? wink

                          oczywiście że tak, budzi zainteresowanie-a to już dużo


                          > No i o to właśnie chodzi. Skoro pełny koszt obiadu to, powiedzmy 21,-, piętnaśc
                          > ie dopłaca gmina - to rodzic płaci 6,-. Jeśli koszt obiadu będzie wynosił 61,-
                          > a gmina nadal będzie dopłacać 15,- to koszt obiadu dla rodzica - wzrośnie do 46
                          > ,-. Gmina więcej nie dopłaci, bo nie ma. Czyli żeby zapewnić różnorodność (wcal
                          > e nie jest to równoznaczne, że dzieci będą jeść chętniej) - rodzice musieliby p
                          > onieść wyższe koszta - a na to nie wszystkich rodziców stać.

                          ale skad ty wzięłaś konieczność tak kosmicznej dopłaty ?? to przepisanie z nowymi nazwami ma tyle kosztować ? tongue_out czy też może warzywa w calośći/kawałkach zamiast tylko mixu ? tongue_out


                          > Co proponujesz? Wprowadzić podwójne stołówki, w jednej menu tańsze i bez wyboru
                          > , a w drugiej za wyższą kasę większy wybór? Tylko droższe, a dzieci biednych ro
                          > dziców niech ogryzają tynk ze ściany, bo rodzic niezaradny i nie umie kasy zdob
                          > yć? Czy inne propozycje?
                          >
                          przeciez napisałam co proponuję..
                          • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 21:23
                            No fakt, jeśi CAŁA zmiana to wzięcie przykładu z Gesslerowej i zastąpienie "pomidorowej" - "rubinowym marzeniem" a "kaszy z potrawką z kurczaka" - ""perłami ukrytymi pod śmietankową chmurką z marzącym o przestworzach kurczątkiem" - ok, cena nie wzrośnie, chyba, że kucharka sobie doliczy premię za wymyślanie głupot.
                            Być może w inne dni (inne tygodnie) jest ogórek kiszony w ćwiartkach, albo coś innego. Nie wiem, nie chodzę do szkoły podstawowej zasadniczo, ukończyłam swoją już dość dawno temu. Kwestią nie jest to, czy dzieci wolą jeść "krem z dyni" czy "zachód słońca jesienią" - a to, że powyższe menu jest w miarę poprawne. Ok, może ma za dużo węgli, ale ogólnie nie jest złe. Tak, wiem, TWOJE dziecko by pluło, bo nie ma wege wersji. Nie ma też wersji dla osób z celiakią, uczuleniem na orzechy, nie lubiących cebuli itd. Gdyby te wersje miały być - to właśnie wzrósłby koszt. Bo dla ciebie "tylko wege", a dla mamy Antosia obiad bez mięsa to ... a nie obiad, i mięsko być musi. Czyli powinny być "dwa kotły" co najmniej. A to podnosi koszt, jakbyś się nie zaklinała. Jeśli kucharka musi gotować dwa różne obiady - to koszt będzie wyższy - logiczne. Zarówno jej pracy, jak i składników, jak i prądu/gazu użytego do przygotowania itd. Być może ta kwotę wzrosłaby nie o 40 złotych a o 15,-. I tak masz już wówczas dla rodzica 20,- koszt jednego obiadu, a nie 6,-.
                            • black.emma Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 22:00
                              Pisałam niżej, że u nas są trzy opcje, koszt smacznego obiadu 11 zł. Nawet mój wybredny syn jada.
                              • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 22:14
                                Wierzę. Ale cena jest blisko dwukrotnie wyższa. Tak, wiem, że można rzucić durnym "kołczingowym": "Jeśli się chce to się da!", ale realnie, dla rodziców 3 czy 4 dzieci ta stówka to JEST różnica. Zwłaszcza, że trzeba ta stówkę liczyć razy 3 czy 4...
                                • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 11:06
                                  >Wierzę. Ale cena jest blisko dwukrotnie >wyższa
                                  Nie jest, bo mityczna „dopłata gminy w wysokości 15zl” istnieje w Twojej gminie albo w ogóle w Twojej głowie.
                                  • mava12 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 12:58
                                    >Nie jest, bo mityczna „dopłata gminy w wysokości 15zl” istnieje w Twojej gminie albo w ogóle w Twojej głowie.

                                    no to podaj przykład obiadu, dwudaniowego, za 6 zł. Bo w mojej "mitycznej głowie" to sie nie miesci.
                                    Dla przykładu, poledwiczki kurze, opakowanie 400g to jakieś kilkanaście zł, bliżej 20. A to jest porcja dla, góra, 4 dzieci. Czyli juz sam wkład kosztuje ok. 5 zł.
                                    Oczywiscie, w szkolnej kuchni moze nie króluja poledwiczki a bardziej inne kawałki mięsa drobiowego, z resztek których można ugotować wywar do zupy itd. Poza tym produkty są zamawiane hurtowo a więc zapewne taniej.
                                    Jednak umówmy się, 6 zł za dwudaniowy obiad, to jest cena nierealna, nawet jeśli gotuje się w domu. Muszą być dopłaty do tych obiadów.
                                    • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 10:27
                                      Jeszce raz - ceny są różne. U mnie było 12-15zl. Nie ma dam już żadnej dopłaty gminy w wysokości 15zl. Obiad kosztuje 15 zł i jego koszt całkowity to 15zl.
                                  • ewa.ewartxxxx Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 19:13
                                    memphis90 napisała:

                                    > >Wierzę. Ale cena jest blisko dwukrotnie >wyższa
                                    > Nie jest, bo mityczna „dopłata gminy w wysokości 15zl” istnieje w Twojej gminie
                                    > albo w ogóle w Twojej głowie.
                                    >
                                    dawaj trollu pyszny obiad dwudaniowy z deserem za 6 zl-ofkors istnieje tylko w twojej chorej glowie.
                                    • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 10:28
                                      Powiedz mi czy znasz definicję słowa „troll” tzn czy wiesz, co ono oznacza? Podpowiem - to nie jest uniwersalna obelga, jakiej używa się w internecie 🤦‍♀️🤣
                                  • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 19:34
                                    Zrozum (trudne ale wykonalne, jeśli się skupisz): nie ma znaczenia czy jest dopłata gminy czy jej nie ma. Rodziców obiady dla dziecka kosztują miesięcznie 120 zł, czyli 6 zetów dziennie. Kropka. Czy szkoła dostaje dopłaty czy nie - to już rodziców nie interesuje. Oni płacą 6,- dziennie.
                                    Ugotuj obiad z dwóch dań za sześć zetów. Już nawet pomińmy gaz/prąd, czas i energię niezbędne do wykonania, powiem więcej, z życzliwości p[omińmy takie składniki jak tłuszcz do smażenia (jeśli chciałabyś coś smażyć), sól, pieprz i inne przyprawy (które realnie tez kosztują) - podaj zestaw składników stricte na obiad, które byś kupiła, żeby za SZEŚĆ ZŁOTYCH ugotować dla dziecka coś smacznego, apetycznego i w miarę chociaż zbilansowanego. Czekam. A nawet, niech stracę - policz te 15 złotych, jak deklarujesz, że "u was" kosztował.
                                    • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 10:29
                                      Ja płacę 15… Tzn nie płacę, bo młodzież nie korzysta.
                                      • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 20:39
                                        No toteż napisałam. Podaj przykładowe menu za 15 złotych, pełnowartościowe i atrakcyjne dla przeciętnego dziecka - nie, nie każde dziecko to edziecko, które preferuje dwie krewetki diabelskie na ryżu basmati i z sałatką z mango i ananasa i sosem czosnkowo - maślanym z nutką chili... A, no i nie menu na jeden dzień, ale na pięć, codziennie co innego.
                                        • mysiulek08 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 20:49
                                          co do szpinaku mam podobnie, z tym, ze moja kariera przedszkolna byla na tyle krotka, ze na szpinakowa breje sie nie zalapalam, ale w domu szpinak byl kulinarnie wyklety z powodu obozowych przezyc dziadka (szczegoly pomine) wiec roslam w przekonaniu, ze to zlo wcielone mimo, ze ponoc zdrowe

                                          szpinak (listki typu 'baby') ze smietana, czosnkiem odrobina galki muszakatolowej i pieprzem zjem tylko jako jedna z warstw lazanii i juz, choc inne szpinakowe rzeczy robie dosc czesto

                                          a z owocow morza to jest cos bys zjadla i to ze smakiem smile serio smile nazywa sie to machas con parmesana i jest absolutnie pyszne! jest to jedyna forma 'morskiego owocu' tongue_out , ktory zje wspoldomownik majacy odruch wymiotny na wszelkie morskie zyjatka o ile nie sa ryba w panierce albo ukryta w warzywach

                                          tylko musi to byc dobrze, zgodnie ze sztuka zrobione, bo inaczej jest niezjadliwe
                                          • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 09:14
                                            W kwestii szczegółów życia w obozach - pomiń. Nie żeby mnie to jakoś obrzydzało czy specjalnie mierziło (w sensie opowiadania a nie tego co się działo!), ale ZNAM z opowiadań brata mojego dziadka, więc sądzę, że nawet jeśli nie był to ten sam obóz, to jednak doświadczenia zbliżone.
                                            Być może w kwestii "owocu morza" masz rację, jeśli kiedyś mi się przydarzy opcja spróbowania - możliwe że zaryzykuję - mam do ciebie w kwestiach kulinarnych spore zaufanie. Jednak specjalnie szukać okazji nie będę, wybacz, ale szkoda mi czasu. wink
                                            • mysiulek08 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 15:55
                                              to jak bedziesz przejazdem, przy okazji, to wpadnij tongue_out zrobie Ci te maczasy z przyjemnoscia
                                              • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 16:12
                                                Jeśli mi droga wypadnie w Twojej pięknej okolicy nie omieszkam, dziękuję za zaproszenie. Gdybyś zawitała w okolice nadbałtyckie to mogę zaprosić na zupełnie nie "owocowmorskiego" kulebiaka, na tradycyjnym, "kresowym" cieście - posiadam przepis własnej mojej babci, która zapewne znała go od swojej babci itd. wink Albo na pieczone pierożki - takoż kresowe. Albo na śliżyki.
                                                • mysiulek08 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 16:17
                                                  na Twoj kulebiak chetnie sie skusze przy okazji smile
                                        • black.emma Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 09:50
                                          kocynder napisała:

                                          > No toteż napisałam. Podaj przykładowe menu za 15 złotych, pełnowartościowe i at
                                          > rakcyjne dla przeciętnego dziecka
                                          >
                                          Po pierwsze zrezygnowałabym z zup, bo w tym wydaniu nie ma w nich nic wartościowego.
                                          U mojego syna są tylko drugie dania wg schematu: raz jakiś kotlet, raz coś w sosie (gulasz/pulpety), raz bezmięsne (pierogi ruskie, z owocami, naleśniki z twarożkiem i owocami), raz ryba, raz makaron z różnymi sosami. Dodatki: kasza, ryż, ziemniaki w całości a nie puree. Surówki tradycyjne a nie breje typu tarte kiszone ogórki, zjadłabyś to?
                                          • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 10:42
                                            Czyli twoim zdaniem ćwikła z chrzanem to też "niejadalna breja"? No widzisz, a ja lubię. Ogórki kiszone tarte z papryką to może nie szczyt moich marzeń, ale tez bez przesady, że "nie do zjedzenia". I są raz, w inne dni masz inne. W tym jadłospisie puree jest RAZ (we wtorek) , w pozostałe dni ryż (czwartek, piątek), kasza (środa) lub nic, do poniedziałkowych krokietów. Wbrew twojemu twierdzeniu, że w zupach "nie ma nic wartościowego" - moim zdaniem są nie najgorsze. Może nie idealnie, ale np jeśli dziecko nie lubi ryb - to w piątek przy likwidacji zup zje suchy ryż i surówkę, to NIE JEST sycący obiad! Zrezygnuje z nielubianego drugiego dania - zje zupę krem z różnych jarzyn i jednak to, moim zdaniem, lepsza opcja niż sam ryż.
                                            • taki-sobie-nick Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 22:19

                                              > nie idealnie, ale np jeśli dziecko nie lubi ryb - to w piątek przy likwidacji
                                              > zup zje suchy ryż i surówkę, to NIE JEST sycący obiad!

                                              A jeśli dziecko nie będzie zawracać d..., to zje rybę, której NIE LUBI, i świat się nie zawali.
                                              • chatgris01 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 22:24
                                                Jak nie zje, to też się nie zawali.
                                                Po co jeść coś, czego się nie lubi?
                                                • taki-sobie-nick Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 22:41
                                                  chatgris01 napisała:

                                                  > Jak nie zje, to też się nie zawali.
                                                  > Po co jeść coś, czego się nie lubi?
                                                  >
                                                  Żeby być najedzonym?
                                                  • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 22:47
                                                    Wolałabym głodować, niż zjeść coś, czego nie lubię.
                                                • taki-sobie-nick Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 23:35
                                                  chatgris01 napisała:

                                                  > Jak nie zje, to też się nie zawali.
                                                  > Po co jeść coś, czego się nie lubi?

                                                  Bo alternatywą jest bycie głodnym.
                                              • angazetka Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 23:33
                                                Nie, nie zje. Po co by miało jeść?
                                            • taki-sobie-nick Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 23:36

                                              > nie idealnie, ale np jeśli dziecko nie lubi ryb

                                              Ale wiesz, że jest to żywienie ZBIOROWE?
                                              • taki-sobie-nick Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 23:37
                                                I że jeżeli w szkole jest np. 200 dzieci korzystających z obiadów, to NIEMOŻLIWOŚCIĄ jest zaproponowanie czegoś, co lubią wszystkie, 5 razy w tygodniu?
                                        • emama248 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 14:02
                                          "Podaj przykładowe menu za 15 złotych, pełnowartościowe i atrakcyjne dla przeciętnego dziecka"

                                          Ja tylko chcialam powiedziec, ze dziecko preferuje to, co jadalo w domu, zanim poszlo do szkoly. Ty wyraznie gotujesz typowe posilki starej polskiej kuchni, slaskiej tez moze, i twoje dzieci do tego sa przyzwyczajone. Ja takie posilki wrecz wielbie. Nie zmienia to faktu, ze tak gotuje sie w Posce coraz rzadziej. W jakichs wielkomiejskich bankach, to juz chyba prawie w ogole. Masa dzieci, takie obiady jak w opisywanej szkole, dostanie ewentualnie u babci. I nie zje. Swiat sie zmienia. Kuchnia sie zmienia. Na wolnym rynku restaurator dostosuje menu do swojej grupy klientow. Dzieci podstawowkowe to tez jest konretna specyficzna grupa klientow. Ale ze z wolnym rynkiem nie ma nic wspolnego, to jest jak jest.
                            • wapaha Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 08:27
                              kocynder napisała:

                              . Tak, wiem, TWOJE dziecko by

                              > zrósłby koszt. Bo dla ciebie "tylko wege", a dla mamy Antosia obiad bez mięsa t

                              A skąd ty to wzięłaś? Wymyślasz dzisiaj aż się kurzy




                              > o ... a nie obiad, i mięsko być musi. Czyli powinny być "dwa kotły"
                              >
                              Nie,powinno być jedzenie ktore będzie zjadane. Skoro cyklicznie zostaję gulasz krupnik itp to trzeba robić go mniej + inna alternatywę


                              Obsmiewasz też nazewnictwo chociaż głupia nie jesteś i wiesz o co chodzi w zachęcaniu dzieci do jedzenia (różnych aktywnosci)
                          • danaide2.0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 08:31
                            Dania w szkole mogą nazywać się co najwyżej "kurczak przemielony z kurnikiem", bo tak też wyglądają.
                    • droch Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 22:47
                      )...)to przy parmezanie, homarach, wołowinie Kobe czy truflach(...)

                      A te wtręty to po to, żeby pokazać, że jesteś bardziej...? Bo wartości merytorycznej to za bardzo w tym nie było.
                    • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 11:03
                      I nas gmina nie dopłaca, obiad kosztował 12-15zl. Jesli u Ciebie gmina dopłaca 15 zł do tych 6zl, to mamy 21 zł za obiad. To jest naprawdę dużo i da się przygotować coś ciekawego.
                      • mava12 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 13:04
                        >I nas gmina nie dopłaca, obiad kosztował 12-15zl.

                        a to ty mieszkasz w Polsce? bo wydawało mi się (z twoich postów) że nie....
                        • ewa.ewartxxxx Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 19:16
                          mava12 napisała:

                          > >I nas gmina nie dopłaca, obiad kosztował 12-15zl.
                          >
                          > a to ty mieszkasz w Polsce? bo wydawało mi się (z twoich postów) że nie....

                          ona(?) bez przerwy klamie ,od lat -juz byla znana na forum jako udajaca lekarza ,teraz widze ze z miejscem zamieszkania jakies "anse",
                          no i czekam na przepis na dwudaniowy obiad z deserem za 6 zl,w jej wydaniu XD
                          • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 10:32
                            Omg, do nieudanych obelg doszły próby podważanie płci 😂😂😂

                            Ale 🌟 za starania.
                            • bywalec.hoteli Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 10:49
                              Odwalcie sie od Memfiski. Jej wizerunek na forum jest spójny. Skończyła medyczną, ale nie pracuje jako lekarz (może jest dentysta), wiem mniej więcej gdzie i w jakim rodzaju budynku mieszka, ma dzieci, wszystko w standardzie klasy średniej.
                              • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 08:56
                                Bywalcu - oczywiscie, ze pracuję 😁 A dentystów to mam akurat resztę rodziny wink I moje auto absolutnie nie jest w standardzie klasy średniej. Ale wiem, że wiesz, gdzie mieszkam 😁
                                • bywalec.hoteli Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 10:16
                                  Memfiska, no widzisz, że nie śledzę Twoich losów za bardzo, skoro myślałem że pracujesz nie jako lekarz.

                                  A potwierdzasz że lekarze mają kontrakty w przychodniach jako rodzinny albo w szpitalu po 60-100k zł na miesiąc?
                        • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 10:31
                          Nie no, oczywicie, że w Pl. Nigdy nie twierdziłam czegoś przeciwnego, ale sama też często mylę nicki.
                          • mava12 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 15:23
                            >ale sama też często mylę nicki.

                            swoje?
                            • ewa.ewartxxxx Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 19:08
                              mava12 napisała:

                              > >ale sama też często mylę nicki.
                              >
                              > swoje?

                              big_grin lubie to !
                            • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 08:54
                              A masz jakieś podejrzenie, żebym kiedykolwiek pisała pod różnymi nickami 🤔 Póki co to Ty uważałaś, że wiesz, gdzie mieszkam i Ty się pomylilas, nie ja…
          • azalee Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 13:21
            wapaha napisała:

            > zupy kremy przemycą warzywa dla wybredniaków i można je nazwać inaczej niż zwyk
            > le - zupa poniedziałkowa- słoneczna na dobry tydzień

            Ale to sa chyba rady dla zlobka?
            W podstawowce dzieciaki powinny wiedziec co maja na talerzu (bez zadnych dziwnych opisowych nazw), to jest przeciez czescia edukacji. No i zadnego przemycania czegokolwiek.
            Dzieci powinny swiadomie poznawac smaki i ich kombinacje.
            • droch Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 14:45
              Dzieci powinny swiadomie poznawac smaki i ich kombinacje

              Celem powinno być przygotowanie obiadu, który zachęci dzieci do jedzenia, a nie realizowanie imperatywu edukacyjnego nawet na stołówce.
              • azalee Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 14:51
                No wiec podejrzewam ze moje nie zjadlyby slonecznej zupy z przemycanami warzywami, bo po lubia wiedziec co maja na talerzu.
                • taje Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 19:25
                  Moje też.
    • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:35
      gdy będzie okazja to spójrz co jedzą dzieci w restauracji, co im rodzice kupują a przestaniesz się dziwić
      • aankaa Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:43
        wystarczy rzucić okiem na "jedzenie dla dzieci" w karcie niemal każdej restauracji...
        • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:47
          aankaa napisała:

          > wystarczy rzucić okiem na "jedzenie dla dzieci" w karcie niemal każdej restaura
          > cji...
          >

          otóż to

          dzieci nie znają normalnych smaków
          • kurt.wallander Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:55
            po_godzinach_1 napisała:

            >
            > > wystarczy rzucić okiem na "jedzenie dla dzieci" w karcie niemal każdej re
            > staura
            > > cji...

            A jest obowiązek zamawiać to "jedzenie dla dzieci"? Moje takim gardziły wink
            > >
            >
            > otóż to
            >
            > dzieci nie znają normalnych smaków

            Wszystkie?
            • po_godzinach_1 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:56
              kurt.wallander napisała:

              > Wszystkie?

              jasne, że nie wszystkie, są dzieci jedzące normalne, dorosłe posiłki, nie z menu dla dzeci
          • analoga_niet Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:51
            A co to jest „normalny smak?
    • szarmszejk123 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:37
      Ja bym jadła.
      • kamin Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:47
        Ja też bym jadła. Teraz.
        Bo jak chodziłam do szkoły to oddawałam takie jedzenie.
        • szarmszejk123 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:56
          A ja jadłam :p
          Jedyne, czego że stołówki szkolnej nie lubiłam i nie lubię do dziś, to zupy owocowe i jajka w sosie :p
          • kamin Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 21:08
            No tego to też nie lubię do dziś.
            Ale kiedyś nie lubiłam też całej reszty. Zwykle z obiadu zjadałam trochę ziemniaków,, ewentualnie mielonego kotleta.
            Resztę oddawałam
            Niezjedzone ziemniaki używałam do zakopania niezjedzonego mięsa, bo kucharki krzyczały żeby mięso zjeść.
            Jedyne co jadłam chętbie to makaron z truskawkami i śmietaną.
            • borsuczyca.klusek Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 08:51
              kamin napisał(a):

              >
              > Niezjedzone ziemniaki używałam do zakopania niezjedzonego mięsa

              U mnie 3/4 stołówki tak robiło
              • szarmszejk123 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 09:04
                U mnie czasem ( tak że dwa razy w roku, bo kary były srogie) używało się ziemniaków do katapultowania z łyżki "w tłum".
                • ponis1990 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 18:17
                  Przypomniałaś mi moją bitwę stołówkową na kiełbasę z grochówki big_grin Ale potem było larmo,, najbardziej oberwałam ja jako paskowa uczennica ,,no wiesz, po chłopakach bym się spodziewała, ale po tobie??! Dobrej uczennicy??!" hehe, fajnie było ;p
    • bywalec.hoteli Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:43
      ignorantki
    • kasiaabing Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:45
      U córki jest w miarę ok ale zdarzają się takie dziwne rzeczy typu ziemniaki i farsza mięsno-warzywny, co wg córki wygląda jak jedzenie dla psa, kapusniak z wkładką, czyli z parówką.
      • taki-sobie-nick Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 21:17
        kasiaabing napisała:

        > U córki jest w miarę ok ale zdarzają się takie dziwne rzeczy typu ziemniaki i f
        > arsza mięsno-warzywny, co wg córki wygląda jak jedzenie dla psa

        Możesz wyjaśnić, czemu twoja córka uważa normalną potrawę za wyglądającą jak jedzenie dla psa?
    • kurt.wallander Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:52
      Jak dla mnie menu spoko, kwestia, czy smaczne.
      Z ciekawości spojrzałam na menu na dowolny tydzień w SP w mojej gminie i wychodzi mi , że jest nieco bardziej fikuśne. Cena 6 zł, ale nie jestem pewna, czy to za zupę oraz drugie, czy tylko zupa lub drugie.
      • kurt.wallander Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:59
        Przykładowe menu:

        Filet z kurczaka w sosie
        curry z mleczkiem
        kokosowym
        120 g filet z kurczaka, ananas, cuury,
        mleczko kokosowe,przyprawy.

        Surówka z kapusty
        czerwonej 90 g kapusta czerwona, jabłko, cebula,
        przyprawy.


        Ziemniaki 200 g

        Kompot wieloowocowy /
        Woda z cytryną
        150 g

        Krupnik z kaszy jaglanej 350 g
        marchew, pietruszka, por, cebula,
        seler, udziec z indyka, kasza jaglana,
        przyprawy, koper.

        Arbuz / Nektarynka

        Tylko kto wymyslił ziemniaki do curry? wink
        • hanusinamama Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:52
          U mojej młodszej takie dania są. Ostatnio była łagodna zupa tajska albo curry z rybą.
          6 zł za dwudaniowy obiad ale tu chyba kwestii dopłat z gminy
          • taje Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 01:58
            Ja na stołówce szkolnej wolałabym tradycyjny polski rosół czy pomidorówkę niż tajską czy curry z rybą, bo na stołówce raczej mają niewielkie szanse być naprawdę smaczne i tylko zniechęcą dzieci do skądinąd smacznej tajskiej kuchni.
            • azalee Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:24
              Zgadzam sie z taje, na stolowce im prosciej tym lepiej.
              Egzotyczne smaki w masowym zywieniu maja bardzo male szanse sie sprawdzic.
        • pepsi.only Re: Jędolenie na 25.09.25, 19:36
          kurt.wallander napisała:


          >
          > Tylko kto wymyslił ziemniaki do curry? wink


          No ja robię często curry, i dodaję ziemniaki (albo bataty, albo dynię...) zależy z czego to curry ma być.
          Tu, jak rozumiem curry osobno, a ziemniaki są osobno i zamiast ryżu.
    • mikams75 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 17:59
      Mnie się podoba i ja bym jadła ale moje dziecko niestety zjadloby mało z tego. Ja w ogóle nie znam dzieci nadających wybeltane surówki, większość woli warzywa do pochrupania.
      • eliszka25 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:42
        Nie wiem co dla ciebie znaczy „wybełtane” surówki, ale moje dzieci jedzą surówkę z jabłka i marchewki z chrzanem, mizerię, surówkę z białej kapusty z jabłkiem, cebulą i marchewką, w wersji z czerwonej kapusty, surówkę z pora z jabłkiem i chrzanem, coleslaw, surówkę z kiszonej kapusty. No ogólnie trochę tego jedzą. Znają z domu, bo ja zawsze robiłam i robię takie surówki. Warzywa w słupki, to sobie pochrupią np. do podwieczorku, ale do obiadu zawsze jest jakaś surówka czy warzywa w innej formie na ciepło.
        • princy-mincy Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:27
          Moja mama też robiła takie surówki, więc też je znam z domu.
          Tyle że szczerze ich nienawidziłam, nadal nie lubię, więc nie jem.
          • galaxyhitchhiker Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:40
            Ja też nie lubiłam, jak dorosłam, okazało się, że nie chodziło o same surówki tylko o jakiś jeden składnik, który mi nie pasował do reszty, o obróbkę (np. wypłukanie kapusty kiszonej) albo o dressing smile
            • mikams75 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 21:16
              A mnie sie salatka jarzynowa kojarzyla z wymiocinami, zaczelam jesc jako nastolatka.
            • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 11:09
              U mnie odpada chrzan, surowa cebula i surowy por.
              • taje Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 16:42
                memphis90 napisała:

                > U mnie odpada chrzan, surowa cebula i surowy por.
                >

                Oj, współczuję.
        • mikams75 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:12
          Wlasnie wszystkiego co wymienilas moje dziecko by nie tknelo i znanie z domu nie ma tu znaczenia.
          A dla mnie mizeria, wszechobecna odkad pamietam, to marnowanie ogorkow wink
          • eliszka25 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:50
            To są surówki, które moje dzieci jedzą. Dlatego je robię. Nigdy nie zmuszałam ich do zjedzenia czegoś, czego nie lubią, ale może mam dziwne dzieci, bo lubią też np. szpinak, brokuły czy zupę szczawiową. I owszem, znanie z domu jak najbardziej ma znaczenie, bo dzieci w wieku podstawówkowym jedzą głównie rzeczy, które znają. Mało który kilkulatek zje naprawdę wszystko i lubi eksperymenty kulinarne. Natomiast niechęć do czegoś jak najbardziej może się dziecku udzielić od rodzica. Sądząc po tym, jak piszesz o surówkach (wybełtane), to pewnie też ich nie lubisz, więc nic dziwnego, że i dziecko nie lubi. Nie, żeby to było coś złego, gusta kulinarne są różne i bardzo dobrze.

            A mizeria, to u nas ulubiona „surówka” i dla moich chłopaków mogłaby być niemal do wszystkiego.
            • mikams75 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 21:15
              Surowki polubilam jako dorosla mimo iz byly wszedzie jak bylam dzieckiem a ja sama jadalam wylacznie marchewke z jablkiem. Zreszta tu nawet w zlobku czy w przedszkolu nie serwuja dzieciom takich surowek o nieokreslonym skladzie i mnie to wcale nie dziwi.
              Niechec dzieci zazwyczaj nie wynika z niecheci doroslych, ja jadam mnostwo rzeczy a moje dziecko jednak nie. Obecnosc konkretnego jedzenia w dziecinstwie nie ma az tak wielkiego wplywu na lubienie badz nie. Moje dziecko tez ma rozne swoje ulubione dania i konkretne warzywa w konkretnej formie ale nadal uwazam, ze menu ma ograniczone mimo stawania na rzesach i roznorodnosci jaka latami oferowalam.

              > To są surówki, które moje dzieci jedzą. Dlatego je robię. Nigdy nie zmuszałam ich do zjedzenia czegoś, czego nie lubią,

              No wlasnie ta kolejnosc jest bardziej logiczna od tego, ze jedza, bo znaja, bo robilas.

              • eliszka25 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 23:01
                Jako kilkulatki rzadko jedli coś, czego nie znali. Zwłaszcza starszy syn, więc korelacja „je, bo zna” jak najbardziej jest. Teraz już są w takim wieku, że nie ma to większego znaczenia, ale chodziło mi o dzieci podstawówkowe, z młodszych klas.


                Tutaj surówek się nie serwuje, to fakt. No ale my lubimy. I co to znaczy „o nieokreślonym składzie”? Surówek w „polskiej” formie nie spotykam, ale już wszelkiego rodzaju sałatki, w tym makaronowe, już jak najbardziej tak i ja zdecydowanie wolę polską surówkę niż tutejszą „wurstsalat” z jakąś selvelat czy inną mniej lub bardziej podlą parówką.

                Moi też nie jedzą wszystkiego, tak dobrze, to nie ma 😄. Nie zapomnę pierwszych naszych wakacji we Włoszech z chłopakami. Starszy przez całe dwa tygodnie codziennie jadł na kolację pizzę z szynką gotowaną 😄.
                • little_fish Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 09:08
                  "„je, bo zna” jak najbardziej jest" taka korelacja jest, ale nie zawsze przekłada się na korelację w drugą stronę, czyli jeśli coś zna, to zje. Moje dzieci, oprócz tego że nie jedzą mnóstwa rzeczy znanych z domu, to jeszcze każdy z nich "wyklucza" inne potrawy, mimo że wychowani na tej samej kuchni.
                • mikams75 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 11:07
                  Nieokreslony sklad to znaczy ze za bardzo nie widac, co jest w skladzie, mozna co najwyzej wyodrebnic pare rzeczy typu groszek czy marchewke ale juz nie pozostale skladniki. Dla porownania w takiej greckiej salatce wyraznie widac co w niej jest i na widecel nadziewa sie pojedyncze skladniki.
        • kamin Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:15
          Nienawidziłam takich surówek przez całe dzieciństwo, polubiłam dopiero jako późna nastolatka.
          • taki-sobie-nick Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 22:23
            kamin napisał(a):

            > Nienawidziłam takich surówek przez całe dzieciństwo, polubiłam dopiero jako póź
            > na nastolatka.

            Ludzie są zdumiewający.

            Oczywiście masz na myśli, że ich nie lubiłaś?
      • taki-sobie-nick Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 21:17
        mikams75 napisała:

        > Mnie się podoba i ja bym jadła ale moje dziecko niestety zjadloby mało z tego.
        > Ja w ogóle nie znam dzieci nadających wybeltane surówki, większość woli warzywa
        > do pochrupania.

        Co to jest wybeltana surówka i dlaczego nie można jej zjeść?
    • spirit_of_africa Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:04
      Moja kolezanka z podstawówki pracuje w szkolnej kuchni. Jak czasem opowiada jakies anegdoty z pracy to jestem w szoku. Dzieci nie znające buraków, brokułów itp. Gulasz praktycznie zawsze idzie na śmietnik więc rzadko go robią.
      • daniela34 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:10
        spirit_of_africa napisała:


        >Gulasz praktycznie zawsze idzie na śmietnik więc rzadko go robią.


        Tak. To jest dokładnie to co mi mówiła przyjaciółka- jeśli jest gulasz to zostaje na talerzach.
        • mikams75 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:14
          bo w takich stolowkach wrzucaja najgorsze kawalki miesa, z takim dziwnym zapachem i z tluszczem, zylami a w sosie nie widac i nie da sie wykroic. Jadalam wylacznie gulasz domowy, bo bylo w nim lepsze mieso. Nie dziwie sie, ze dzieci tego nie jedza.
          • daniela34 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:40
            Może, chociaż przyjaciółka twierdzi, że w szkole obiady są bardzo smaczne i je tam juz od kilku ładnych lat jeśli tylko ma lekcje w godzinach obejmujących porę obiadową.
            • mikams75 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 21:18
              nie kazdy jest tak wrazliwy w wieku doroslym na zapach miesa i zyly ale dzieci sa wrazliwe.
              Ja sama do tej pory wole dana wegetarianskie, bo jest mniejsze ryzyko, ze trafie na podly skladnik.
              • eliszka25 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 23:03
                O tak u większości dzieci coś takiego budzi odruch wymiotny.
                • danaide2.0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:03
                  Moje dziecko, kiedy robimy bajgle z łososiem, odkrawa wszystkie "gorsze" kawałki łososia wędzonego z mövi dla mnie...
          • mava12 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 15:39
            >bo w takich stolowkach wrzucaja najgorsze kawalki miesa, z takim dziwnym zapachem i z tluszczem, zylami

            a wiesz, to różnie bywa...Ja byłam takim 'warżliwym dzieckiem" i jestem "wrażliwą drorosłą" Np gulasz robię z szynki. Zwykle kupuje do tego szynkę jednego producenta, gdzie mięso jest wyczyszczone z tych wszystkich niezjadliwych części. No dobra, powiem...to jest szynka z Łukowa, tzw. bez kosci i pakowana w plastikowe pojemniki. Jest pozbawiona tego wszystkiego, o czym wyzej.
            No ale niestety...tę szynke mozna kupić tylko w jednym markecie a nie zawsze mi tam po drodze. Kiedy kiedyś podeszłam na miejscowy bazarek (ze sklepem firmowym mięsnym tam) i chciałam kupić "szynkę w kulce" (nie jest tak oczyszczona, niestety), mówiąc, że na gulasz to sprzedawczyni była w szoku..."jak to? na gulasz? szynkę?"
      • princy-mincy Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:29
        Moje dzieci znają o brokuły i buraki.
        Brokuły zjedzą, buraka nie.
        Ja sama zaczęłam jeść buraki dopiero jako dorosła, więc rozumiem, że dzieci mogą nie lubić.
        • spirit_of_africa Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 23:00
          Moje dla odmiany zjedzą i buraka i brokuły, za to nie zjedzą fasolki szparagowej. Ale napisałam o dzieciach, które NIE znają tych warzyw. Kucharka nakłada danie, a dziecko mówi: ja chcę bez tego czerwonego/zielonego. Bo nie wie co to jest to czerwone/zielone. I naprawdę to są brokuły z wody i buraczki tarte grubo, da się spokojnie rozpoznać co to za warzywo tylko dziecko nie zna.
      • jakis.login Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 07:17
        spirit_of_africa napisała:

        > Gulasz praktycznie zawsze idzie na śmietnik więc rzadko go robią.

        Czy jest jakiś powód, dla którego, mimo że wiedzą, że nikt go nie zje, wciąż go przyrządzają?
        • danaide2.0 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 08:14
          Owszem, kasa się zgadza.
        • taki-sobie-nick Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 22:24
          jakis.login napisała:

          > spirit_of_africa napisała:
          >
          > > Gulasz praktycznie zawsze idzie na śmietnik więc rzadko go robią.
          >
          > Czy jest jakiś powód, dla którego, mimo że wiedzą, że nikt go nie zje, wciąż go
          > przyrządzają?

          Fakt. Marnuje się praca, czas i produkty. No i gotowe jedzenie.

          Czy jest jakiś powód awersji dzieci wobec gulaszu?
    • kotekfelek Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:07
      Nie jestem wybredna, moje dorosle juz dziecko tez nie, ale: nie jadamy zup na miesie, w ogole malo miesa jemy, wiec w wiekszosc dni zjadlabym z tego menu surowke. Albo ziemniaki. Ryzu nie lubie. Moje dziecko zjadloby rybe, golabki, pomidorowke. Zadnych krupniczkow... Nie pijamy slodkich napojow, zadnych sokow czy kompotow.
      I nie, nie jemy fastfoodow, ale codziennie mieso?
    • blahblah2 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:22
      Dla dzieci szkolnych nie za bardzo w sensie dużo muszą wyrzucać.
      • taki-sobie-nick Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 22:25
        blahblah2 napisała:

        > Dla dzieci szkolnych nie za bardzo w sensie dużo muszą wyrzucać.

        Niczego nie muszą, mogą zjeść.
    • galaxyhitchhiker Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:22
      W poniedziałek zjadłabym tylko krokiety (o ile dobre), we wtorek ziemniaki, w środę kaszę, w czwartek może gulasz, w piątek nic. A obstawiam, że jestem dużo mniej wybredna niż przedszkolaki smile

      A tak serio, nie, to nie jest fajne menu, w kółko to samo tylko w inny sposób, wszystko brzmi monotonnie, dużo zapychaczy (kasza i ziemniaki w krupniku, ryż w gołąbkach i jeszcze raz ziemniaki), powtarzalnie (mięso z groszkiem i marchewką dwa dni z rzędu).
      • daniela34 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:28
        Tam wyżej pisałam o poniedziałku ale w sumie wtorek jeśli chodzi o węgle też jest dyskusyjny - i kasza w krupniku i prawdopodobnie ryż w gołąbkach i jeszcze ziemniaki. Dużo tego.
        Ja tam się od węgli nie odżegnuję, ale gołąbki jemy bez ziemniaków a jeśli mam mocno węglowodanowe drugie danie (np.pierogi) to staram się, żeby zupa byla jak najlżejsza. Nie zawsze się udaje, bo czasem zupa jest z poprzedniego dnia, ale ten problem w stołówkach nie istnieje.
        • galaxyhitchhiker Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:49
          Ja nie mam węglofobii, ale tu jest dla mnie za dużo różnych - albo kasza, albo ryż, albo ziemniaki. Brakuje mi konkretnego mięsa, wszystko wygląda jak przerobione to z zupy. No i przede wszystkim dwa dania to za dużo, wolę jedno bardziej treściwe. I deser smile

        • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 11:12
          W mojej rodzinie gołąbki obowiązkowo z ziemniakami, nie da się inaczej. Ew mogłyby być bez kapusty jeśli już… Więc ja jem kapustę i ziemniaczki, a reszta - gołąbka bez kapusty i ziemniaczki. Sos obowiązkowo pomidorowy.
          • daniela34 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 11:22
            Ależ wiem, że sie tak podaje i w wielu domach i w wielu stołówkach/barach mlecznych. Tylko jeśli autorka wątku pyta, co mogło sie nie podobać matkom w kompozycji menu (bo juz wielokrotnie podkreśliła, że nie krytykowały smaku) - to moim zdaniem jest to jedna z tych rzeczy, ktore mogły sie nie podobać (nie tyle same ziemniaki do gołąbków, a to że w jednym obiedzie jest bardzo dużo węglowodanów - i ziemniaki i ryż i jeszcze kasza).
            Dużo. Z drugiej strony jest to co piszesz - są wyłącznie dania mięsne i zupy w dużej mierze na mięsie i tylko w piątek ryba.
            Nie ma dań bezmięsnych (pomijając kwestię opcji bezmięsnej dla wegetarian, mięsożercy też powinni mieć jakąś odmianę - chociaż może w innych tygodniach to trochę inaczej wygląda).
      • vessss Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:36
        Dodajmy tanich zapychaczy i siłą rzeczy łatwych w przygotowaniu. W tym roku moje dziecko zrezygnowało z obiadów całkiem, prawie nic nie było jedzone, mimo że smaki krupników, gulaszy itp. zna.
        Wszystko mało przyprawione- wystarczy, że jeden rodzic miał pterensje, że za słone itp. i odpuszczają całkiem dosmaczanie..a sół tylko dla nauczycieli.
        Nie mam pretensji do bąbelka- wiem jak niezjadliwe bywa jedzenie u wielu znajomych i części rodziny, nie zmuszam.
    • ritual2019 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:27
      1. Dzieci jedza dwa dania na przerwie obiadowej ktora trwa 20 min?
      2 Zupa z miesem, drugie danie z miesem.
      3. Nie widze opcji wegetarianskiej.

      • ewa.ewartxxxx Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 10:07
        ritual2019 napisał(a):

        > 1. Dzieci jedza dwa dania na przerwie obiadowej ktora trwa 20 min?
        > 2 Zupa z miesem, drugie danie z miesem.
        > 3. Nie widze opcji wegetarianskiej.
        >
        moja corka je obiady po lekcjach wiec nie musi jesc na przerwie 20 minutowej-mamy w Polsce taka mozliwosc XD
        macie jakiegos p..lca z tym miesem? to ze jecie suche galezie z sosem to kwestia waszego wyboru,dzieci potrzebuja miesa do prawidlowego rozwoju.
        w szkole mojej corki jest nie tylko opcja wege ale i bezmleczna ,dla alergikow itepe-mam nadzieje,ze cie zaskoczylam polskimi realiami najma.
        • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 11:15
          >moja corka je obiady po lekcjach-mamy w >Polsce taka mozliwosc XD
          Nie, to nie jest norma w Polsce, to jest opcja w jednej konkretnej szkole.

          >dzieci potrzebuja miesa do prawidlowego >rozwoju.
          Po pierwsze - potrzebują białka, a nie mięsa. Po drugie - mięso do każdego posiłku jest bardzo niezdrowe i długofalowo niesie poważne konsekwencje zdrowotne.
          • ritual2019 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 11:28
            Dokladnie. To szkola musi byc fatalnie zorganizowana skoro uczniowie jedza obiad po lekcjach. Ile godzin stolowka wydaje obiad? Chyba ze po lekcjach to o 11 😂
            Natomiast miecho, miecho I zero wyboru, wszyscy jedza to samo.
            Pomijam te dwa dania, dziecko jest w stanie tyle zjesc.
            • ewa.ewartxxxx Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 13:00
              ritual2019 napisał(a):

              > Dokladnie. To szkola musi byc fatalnie zorganizowana skoro uczniowie jedza obia
              > d po lekcjach. Ile godzin stolowka wydaje obiad? Chyba ze po lekcjach to o 11 ?
              > ?
              > Natomiast miecho, miecho I zero wyboru, wszyscy jedza to samo.
              > Pomijam te dwa dania, dziecko jest w stanie tyle zjesc.

              biedna najma ,gdzie moze to pluje na swoj kraj pochodzenia XD
              biedulko po lekcjach to przed 15.00 bo sa wydawane do 15.00-zjedz moze paracetamol przepisywany tak chetnie przez brytolskich niedouków bo widac ze glowka cie boli.
              btw szkola jest zorganizowana bardzo dobrze,dziecko je obiad na spokojnie a nie tak jak twoje lyka jak ges kluch w locie XDD

              btw chyba napisalam wyraznie ze jest kilka opcji do wyboru ,gdzie masz w mojej wypowiedzi sformulowanie ze mozna jesc "tylko miecho"? serwuj galezie z sosem,twoim dziatkom i tak juz nic nie zaszkodzi przy takiej matce.

              • ritual2019 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 13:18
                Jakie opcje sa do wyboru, w jadlospisie ktory podala autorka watku nie ma opcji?
                Moze zjedz tramadol (nawet bez recepty w zaprzyjaznionej apetece😂) bo ciebie boli brzuchol i lepetyna po tym miechu.
                Jak zwykle zresz krupnik i golabki albo nie zresz. Ty nawet nie wies czym jest wybor, o zbilansowanej die cie nie masz pojecia. EOT trollu.
    • black.emma Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:47
      Bardzo słabe menu, mało urozmaicone, ciagle kapucha, sosy, mamałyga albo mielone mięso. Nie dziwie się, że dzieciaki nie jedzą.
      • black.emma Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:48
        A i do picia by podali wodę a nie ulepki.
        • hanusinamama Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:55
          U mojej do wyboru jest kompot albo woda. Młoda pije wodę do kompotów nie jest przyzwyczajona.
          Natomiast nie czepiałabym sie tej kapuchy...dobrze jak dania są z warzyw sezonowych.
          • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:09
            Wody nie uwzględniłam, bo jest dostępna non-stop, a nie dodatkowo serwowana. Dzieci mogą jej pić kiedy i ile chcą.
          • black.emma Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:32
            Nie czepiam się samej kapuchy ale zobacz jak mało urozmaicone są te dania i wszystko takie rozmemłane. Te surówki to w ogóle jakiś żart, serio pekińska z pomidorem to jest surówka? Albo tarte ogorki kiszone, przecież to zaraz puści sok i znów masz ciapę na talerzu. Brakuje kawałków jedzenia, kolorów. Wszystko tarte, mielone, puree.
            • eliszka25 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:55
              Bardzo lubię surówki, ale zgadzam się, że w tym menu są one jakieś dziwne. Połączenia bez sensu, jak właśnie kapusta pekińska z pomidorem czy tarte ogorki kiszone z papryką. Po cholerę trzeć ogórki kiszone? Nie lepiej po prostu dać po jednym na talerz?
      • hanusinamama Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:55
        Wychodzi na to ze jednak nie mam wybrednych dzieci bo moje zjadłby pewie kazdy z tych obiadów
        • lauren6 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:57
          Moje nie są specjalnie wybredne (wspomniane wyżej brokuły, buraki czy kalafiory by zjadły), ale o zupie z natką nie ma mowy.
      • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:40
        Uważaj! Zaraz zostaniesz zaatakowana przez agresywną autorkę wątku!
    • kozica111 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 18:49
      niech spadaja
    • princy-mincy Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:17
      Może starsza by coś z tego zjadła. Młodszy nie zjadłby nic.
      Zazdroszczę rodzicom dzieci wszystko jedzących.
      Ja sama byłam niejadkiem z wybiórczościa pokarmowa, młody ma to jeszcze bardziej nasilone.
      Z racji tego, że i tak ja jestem na diecie eliminacyjnej i gotujemy obiady w domu, to młodszy je tylko w domu odkąd poszedł do szkoły
    • kafana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:18
      Natkę i koperek mogliby sobie darować. Większość dzieciaków nie lubi. U mnie np występuje zupa szpinakowa. Chociaż ja złego słowa nie dam powiedzieć. Jest generalnie smacznie i Wdzięczna jestem za możliwość ciepłego posiłku za nieduże pieniedze dla bombelka.
    • wapaha Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:24
      mój syn zjadłby tylko w środę -ale bez mięsa..więc byłabym "jedlącą" matką (?)
      z tego względu moje dzieciaki nie korzystały i nie korzystają z obiadów w szkole-mimo że próby były podejmowane

      problemem stołówek szkolnych jest tak naprawdę brak wyboru - dla osób nie jedzących mięsa
      • black.emma Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:34
        U nas jest opcja vege i bezglutenowa.
        • wapaha Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:42
          super, marzenie smile
          • black.emma Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:49
            To prawda. Nawet sobie z ciekawości obejrzałam menu i jest urozmaicone, nie tylko np. kluski, pierogi, naleśniki ale fajne wege dania.
            • wapaha Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 19:57
              tak powinno być smile
    • ichi51e Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 20:55
      Moje by jadło 😎
    • fogito Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 22:03
      Jedzenie w stołówkach to syf. I tyle w temacie.
    • stephanie.plum Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 22:31
      a widziałaś rzeczone obiady? próbowałaś? bo wiesz, papier cierpliwy.

      u nas w powiecie też "mamy jędoliły" na obiady dostarczane do szkół przez firmę, nie zwracano na to uwagi, bo pewnie głupie babska, aż doszło do licznych zatruć. wtedy dopiero ktoś raczył sprawdzić, jak to jedzenie naprawdę wygląda.
      • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 25.09.25, 22:44
        Ale one nie narzekały na JAKOŚĆ posiłków - bo to bym jeszcze mogła zrozumieć, że właśnie kucharka z Bożej łaski i jedzenie niesmaczne. One narzekały na fatalne menu. Czyli nie smak, a zestawy oceniały jako beznadziejne.
        No i tu jednak nie zgodzę się z Wapahą - nazwanie kremu z dyni "zupą zachodzącego słońca" niczego nie zmieni, to nadal będzie ten sam krem z dyni. Możemy polemizować, czy dzieci chętniej zjedzą krem z dyni czy zachodzące słońce, ale czego tam nie dopiszemy jako nazwy - to TO SAMO danie. Czyli de facto to samo menu.Jeśli na brylant powiemy "kupa" to czy zgasi to jego blask? A jeśli kupę nazwiemy "brylantem" czy zmieni to jej fetor?
        • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 11:18
          >Dziś byłam świadkiem. Trzy mamusie, $
          >czekające na dzieci przed szkołą >podstawową.
          > Narzekały na jakość obiadów,

          Wątek poszedł nie po myśli 😂
          • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 15:26
            Gdybyś umiała przeczytać CAŁE zdanie, Memphis, twoje dopieprzanie miałoby więcej sensu. A tak? Jest jak jest...
            • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 28.09.25, 08:50
              Rzeczy oddzielone w zdaniu przecinkiem, a nie np dwukropkiem czy myślnikiem, oznaczają, że wymieniasz odrębne rzeczy. Jesli więc „jakość posiłków” jest oddzielona od „atrakcyjności zestawów” czy „zbilansowania dietetycznego”, to są to dwie czy trzy różne skargi dot. posiłku.
    • taje Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 01:32
      Nie wiadomo oczywiście jak przyprawione/czy nie rozgotowane etc, ale co do zasady całkiem spoko to menu - zjadłabym ja i moje dzieci też (nawet kiedy były młodsze).
      • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 07:55
        Jak napisałam w starterze - nie wiem czy jedzenie jest tam smaczne ani jak podane, tyle że zapach był baaardzo apetyczny.
        Z tym, że te babki nie narzekały, że potrawy są niesmaczne, źle ugotowane itp, a na jakość zestawów. Na jadłospis. No i ja jakoś nie widzę w podanym menu dramatu. Pewnie, jak się niektóre zaklinają w tej cenie ONE na bank znalazłyby znacznie lepsze dania i lepsze zestawy, bo ich matki gotowały paskudnie i one takiego nie jedzą, ale realnie - biorąc pod uwagę, że to szkolna stołówka z niskim budżetem a nie fancy restauracja - nie wiem czego się czepiać.
        No, chyba, że chodzi o to by - jak postuluje Wapaha - zamiast "zupa jarzynowa" napisać "Sen o wiośnie", a zamiast "schabowy z ziemniakami i mizerią" - "Wspomnienie z farmy, żółte kule przyjemności i ogórkowa ekscytacja pod chmurką śmietany"...
        • memphis90 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 11:20
          >Ale one nie narzekały na JAKOŚĆ posiłków - >bo to bym jeszcze mogła zrozumieć
          Vs
          >Z tym, że te babki nie narzekały, że potrawy >są niesmaczne, źle ugotowane itp, a na jakość zestawów.
          Vs
          >Dziś byłam świadkiem. Trzy mamusie, $
          >czekające na dzieci przed szkołą >podstawową.
          > Narzekały na jakość obiadów,
          • taje Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 11:30
            Ale się czepiasz, chyba dla zasady. Z postów Kocynder wynika wyraźnie, że matki krytykowały jakość menu w sensie mało atrakcyjnych zestawień smakowych, a nie kunszt kucharki. Jeśli ktoś uważa gołąbki za plebejskie czy przestarzałe danie, to i najlepsza kucharka nie pomoże.
            • eglantine Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 12:09
              Ale zła kucharka może skutecznie do dania zrazić. U mnie w domu gołąbków nie było, wersja stołówkowa czyli grube liście kapusty rozmoczone w sosie pomidorowym, a w środku lepiej nie wiedzieć co, powodowała u mnie odruch wymiotny, nauczyłam się jeść gołąbki dopiero jako dorosła, bo moja teściowa robi przepyszne, bez tej paskudnej pomidorowej zalewy tylko z sosem grzybowym.
              • ritual2019 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 12:18
                Sos pomidorowy nie musi byc paskudna zalewa, wszystko zalezy jak sie go zrobi.
                • eglantine Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 12:24
                  No nie musi, w mojej PRL-owskiej szkole był paskudny.
                  • chatgris01 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 19:43
                    A moja Mam robiła i robi pyszny.
                    #tylkosospomidorowydogolabkow

                    Grzybowy też robi, ale wolę z pomidorowym.
              • taje Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 12:19
                Owszem, tylko - jak rozumiem - tutaj skarga nie była na kucharkę, tylko z góry skreślono menu jako mało atrakcyjne dla dzieci.
                • eglantine Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 12:21
                  Postawię tezę, że akurat gołąbki są daniem, które kiepsko wychodzi w placówkach zbiorowego żywienia.
              • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 15:34
                Masz tu rację. Ale sęk w tym, że TE akurat mamusie nie krytykowały smaku potraw (mniemam zresztą, że nie jadły, tyle mogą wiedzieć co od dzieci), natomiast uważały, że jadłospis jest do niczego. Nie że niedoprawione, rozgotowane, przypalone, niedogotowane itd, ale że zestawy bez sensu i dietetyka niemalże pod mur od razu. No i ja właśnie nie neguję, że jedzenie może być podłe, bo kucharkę ząb boli, albo bo po prostu nie umie gotować a się załapała na etat i chce dociągnąć do emerytury., ale w samych zestawach, przy założeniu, że ugotowane dobrze, ze znajomością czasu potrzebnego na wszystko, doprawione itd - ja nie widzę nic serio nagannego. Można mieć zastrzeżenia, że nieco za dużo węgli (co podniosła Daniela) i to w sumie tyle.
                Oczywiście, w eszkole dzieciątka ematki zawsze jest pełen wybór dań a'la carte, do wyboru bez glutenu, bez orzechów, bez cebuli, bez laktozy, bez fruktozy, wegetariańskie, wegańskie i czort wie co jeszcze. Oczywiście w cenie 6,- za obiad. Ale w realnej szkole?
                • nastarana Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 16:31
                  Jak długo podsłuchiwałaś tę rozmowę, że aż tyle szczegółów udało Ci się uchwycić?
          • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 12:55
            Przeczytanie CAŁEGO zdanie przerosło? "Narzekały na jakość obiadów, na fatalne menu, na to, że potrawy są dobrane specjalnie tak, żeby dzieci zniechęcić do jedzenia, że kto pozwala na tak fatalne żywienie w placówce"... Jakoś nie zaskakujesz...
            • wapaha Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 19:55
              kocynder napisała:

              > Przeczytanie CAŁEGO zdanie przerosło? "Narzekały na jakość obiadów, na fatalne
              > menu, na to, że potrawy są dobrane specjalnie tak, żeby dzieci zniechęcić do je
              > dzenia, że kto pozwala na tak fatalne żywienie w placówce"... Jakoś nie zaskaku
              > jesz...
              >

              a dlaczego napisałaś : mamuśki ?
            • ritual2019 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 20:13
              Mialy racje. Nie jest to menu prawidlowo zbilansowane, nie ma dan wegetarianskich, nie ma wyboru. Dla ciebie jest okay, ale dla innych nie jest. Moje dzieci by tego nie jadly, ja moze golabki.
              • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 20:17
                Tak tak, wiemy. Ty byś i za 3 złote zrobiła obiad na 12 osób z trzech dań, plus deser. Oraz w Jukeju WSZYŚCIUTEŃKO jest lepsze niż w Polsce. W sumie nie wiadomo tylko p[o co siedzisz na takim zapyziałym i prowincjonalnym polskim forum... A, no tak. Żeby móc nas olśniewać blaskiem korony brytyjskiej, bo innego sensu nie ma...
                • ritual2019 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 20:42
                  Dokladnie, czekam az oslepniesz. A to ze tanie obiady nie znaczy ze musza byc fatalnie zbilansowane oraz ze.nie moze byc wyboru. W szkolach moich dzisck obiady tez byly tanie ale jednak duzo lepsze, i bylo kilka opcji, zawsze jedna vege. No coz zrobic 😂
                  • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 09:04
                    Ponieważ nigdy nie miałam nabożeństwa dla brytyjskiej korony to się raczej nie doczekasz.
                    No to czekam jak podajesz sensowny jadłospis na dwudaniowy obiad za 6 złotych. I to w kilku opcjach! Dajesz, chętnie się poduczę, o światła!
                    • ritual2019 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 09:17
                      kocynder napisała:

                      > No to czekam jak podajesz sensowny jadłospis na dwudaniowy obiad za 6 złotych.
                      > I to w kilku opcjach!

                      Watpie ze czekasz, ty juz podalas, jest bardzo sensowny, smaczny (po zapachu to stwierdzilas) i swietnie zbilansowany wg twoich standardow i kazdy powinien.sie z toba.zgodzic.
                      Z tych skladnikow mozna przygotowac zupelnie inne dania wyobraz sobie (a nie, tego nie ogarniesz) a mozna tez kupic inne skladniki. I nie nie musza to byc homary ani argentynska wolowina.
                      • kocynder [...] 27.09.25, 09:41
                        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                        • ritual2019 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 10:14
                          kocynder napisała:

                          > No to podaj przykład, jaśnie oświecona, co TY byś kupiła, żeby za 6 zetów zrobi
                          > ć (oczywiście lepszy) pełnowartościowy, dwudaniowy obiad.
                          > Gdybyś jeszcze umiała czytać ze zrozumieniem (wiem, poziom 4 klasy podstawówki
                          > za trudny dla niektórych) to byś doczytała, że NUE WIEM czy w tej akurat stołów
                          > ce jedzenie jest smaczne, tyle, że pachniało zachęcająco. Nie napisałam też, że
                          > jest świetnie zbilansowane, bo określenie "w miarę ok" nie jest równoznaczne z
                          > e "świetnie", o czym byś wiedziała, gdybyś nie była głupia.
                          >

                          No coz, tym komenatrzem sie zdyskwalifikowalas. EOT
                          • kocynder Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 20:41
                            No cóż, nie miałam wątpliwości, że ad rem się nie odniesiesz... EOT. big_grin
              • taje Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 20:50
                Mamusie nie krytykowały dlatego, że nie ma opcji wege, tylko dlatego, że menu zbyt przaśne.
                • ritual2019 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 26.09.25, 21:25
                  To ze jest przasne to jedno, a to ze nie ma opcji wege to rowniez istotne, tyle ze takich fanaberii nikt nie oczekuje.
                  • pyza-wedrowniczka Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 09:13
                    Może i lepiej, że nie ma za dużo wege. Mój syn w 3 klasie przestał jeść mięsa i na szkolnej stołówce czy na obozach dostawał wege. O ile panie umieją jeszcze może zrobić schabowego, to wege kotlety były totalnie poza ich zasięgiem umiejętności. Zupa bez mięsa była bez smaku, kotlety się rozpadały i były wielką kulą czegoś, gołąbki to ryż w kapuście (taki zwykły, biały ryż bez niczego więcej)… masakra.
                    • ritual2019 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 09:19
                      No wlasnie, problemem w pl jest brak umiejetnosci przyrzadzania potraw vege, a w koncu chyba w tych szkolach pracuja jednak wykwalifikowani kucharze? Ja nie rozumiem w ogole braku opcji vege do wyboru, jest tylko jeden zestaw i nic innego.
                      • pyza-wedrowniczka Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 10:16
                        Ja niestety mam słabe doświadczenie z wege w te wszelkich stołówkach, ale też na imprezach (chodzę na wesela do remizy czy imprezy do restauracji we wsi regularnie). Zresztą moja własna matka jak mam przyjść na obiad to wpada w panikę co ma zrobić, bo ona bez mięsa umie tylko na słodko, ew. farsz pieczarkowy do czegoś. I ciągle mnie pyta, jak to można zrobić zupę nie na mięsie
                        • ritual2019 Re: Jędolenie na "złe" stołówki szkolne. 27.09.25, 10:28
                          No wlasnie, a obecnie jest mnostwo mozliwosci znalezienia pomyslow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka