bona.sforza Re: Listopadowa niemoc 19.11.25, 17:21 Nie mam lampy, długi weekend na południu Włoch nie pomógł- przed było tyle roboty, że nie zaplanowałam dobrze wyjazdu, a po powrocie mam znowu tyyyle roboty. I do tego zeznania w sądzie (nic przyjemnego), konieczność załatwienia notariusza w 3 dni (razem ze wszystkimi dokumentami), lekcje dzieci. Nie ogarnęłam jeszcze do końca prania z wyjazdu, nie mam siły gotować, zasypiam na siedząco. Do poniedziałku muszę zaplanować szkolenie i krótką prezentację. A, no i złapałam infekcję, i jakby było mało akurat wpadły badania w ramach programu czterdzieści plus, czy jak tam się to nazywa. Niech mnie ktoś przytuli Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Listopadowa niemoc 19.11.25, 17:25 nie, dopada mnie to później, listopad to jeszcze za wcześnie. Ale być może dlatego, że budzę się gdy już jest jasno, i wychodzą na spacer około 14. Zaraz po 16 jestem z powrotem w domu. Więc mam ciągle sporą dawkę światła. Dzisiaj zresztą był u mnie bardzo ładny, słoneczny dzień. Jest zauważalnie chłodniej, ale słońca było trochę. Inna sprawa, że wymieniasz bardzo dużo rzeczy do zrobienia. Jakbym miała tyle zrobić to nawet w maju by mi się nie chciało. Jak jest was więcej podzielcie się i zróbcie plan "codziennie jedna rzecz" i jakiś limit czasowy np. przez 30 minut. Niech się wezmą 3 osoby tylko przez 30 minut to w jeden dzień przyjrzycie kurtki, w drugi dzień jeden pokój itd. itd. Odpowiedz Link Zgłoś
anomaliapogodowa81 Re: Listopadowa niemoc 19.11.25, 18:05 To ja wam powiem, że dla mnie najgorszy jest luty 🫤 W listopadzie lecę jeszcze na energii jesieni (bardzo lubię), poza tym moszczę się do zimowego hyge: lampa, świece, koce, herbaty, książki, nie jest źle. Jeszcze trochę letniej opalenizny nawet jest na człowieku. Ale w lutym... To już czwarty miesiąc bez słońca i ciepła, jestem blada, zmarznięta, zmęczona i pognieciona i zaczynam mieć serio doły, że zima nigdy się nie skończy 🫤 Inna sprawa, że naprawdę zimą powinniśmy nauczyć się zwalniać i nie oczekiwać od samych siebie, że będziemy tak samo energetyczni jak latem. Mamy prawo do spowolnienia, schowania się w nasze nory i dbania głównie o to, zeby było nam ciepło, wygodnie i byle do wiosny. BTW polecam książkę "Zimowanie". Odpowiedz Link Zgłoś
nenia1 Re: Listopadowa niemoc 19.11.25, 18:14 anomaliapogodowa81 napisała: > To ja wam powiem, że dla mnie najgorszy jest luty 🫤 W listopadzie lecę jeszcze > na energii jesieni (bardzo lubię) o to, to, to. Tak jest u mnie. Co do reszty posta też bardzo się zgadzam. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Listopadowa niemoc 19.11.25, 22:26 Oj mam. Dowaliłam sobie dwa tłumaczenia, uparłam się, że akurat teraz zwiększę zakres aktywności z synem, żeby nie być wyrodną matką, no i nie odpuszczę pomocy teściowi, bo i tak jest za mała w stosunku do potrzeb. Nie mogę zebrać energii, żeby to wszystko ogarnąć, liczę na efekt kozy, kiedy będa odpadać kolejne tłumaczenia w ten i następny weekend. Odpowiedz Link Zgłoś
snakelilith Re: Listopadowa niemoc 19.11.25, 23:14 O, wątek dla mnie. Normalnie lubię listopad, bo od kilku lat pogoda była o tej porze jeszcze znośna, ale od przedwczoraj coś tam się w stratosferze pokręciło i zrobiło się zimno, mokro i paskudnie. Dziś rano opatulona w najcieplejsze zimowe ciuchy leciałam wcześnie rano niewyspana w deszczu do lekarza, bo miałam dawno już zaklepaną wizytę. Lekarka się spóźniła i przyszła w złym humorze, bo nawalił jej w drodze samochód, omal nie usnęłam w poczekalni. A po wyjściu chciałam jeszcze tylko skoczyć po pastę do zębów do drogerii, gdzie przy kasie ukradli mi portfel, w którym nie miałam nawet złamanego grosza, za to dowód osobisty, kartę z ubezpieczalni, dwie karty bankowe i bilet miesięczny na zbiorkom. Plus imię i numer telefonu mojej fryzjerki. Resztę dnia spędziłam więc najpierw na wiszeniu na bankowej infolinii do blokowania kart i zamówienia nowych, potem znowu w deszczu na wycieczce na policję, znowu wiszeniu na bankowej infolinii, bo policja chciała numery karty oraz wyrobieniu nowego biletu. Ten dostałam na szczęście za opłatę 10 euro od ręki, bo mam abonament. I jeszcze jutro muszę do urzędu wyrobić nowy dowód i do ubezpieczalni po nową kartę. Jak to załatwię, to chyba położę się na resztę roku do łóżka. Kurcze, niech się złodzieje udławią tym nic im nie dającym plastikiem i jeszcze tym kawałkiem poliestrowej szmaty, w którym te karty trzymałam. Ten listopad jest wyjątkowy beznadziejny..... Odpowiedz Link Zgłoś
mysiulek08 Re: Listopadowa niemoc 19.11.25, 23:32 nosz zesz! wspolczuje zalatwiania urzedowek u mnie dzisiaj tez iscie jesiennolistopadowo mimo, ze wiosna nie wyspalam sie, wialo wyjatkowo mocno, cisnienie szoruje po dnie, caly dzien ciezkie olowiane chmury, dosc chlodno i zgnilo wyjatkowo nie chcialo mi sie z lozka wstawac a juz sie ogarnelam to snuje sie jak duch, kolano mnie pobolewa, srubki tez na obiad zrobilam leczo, kolacja samoobslugowa, czym lodowka bogata koty tez sniete wiec ogolnie kiepski dzien Odpowiedz Link Zgłoś
madame_edith Re: Listopadowa niemoc 20.11.25, 10:24 Nie tylko podobnie, a wręcz identycznie. Jeszcze perimenopauza dokłada swoje 5 groszy w moim przypadku Odpowiedz Link Zgłoś
danaide2.0 Re: Listopadowa niemoc 20.11.25, 13:11 Tak sobie rozmawiałam z dzieckiem, że latem człowiek nie siedzi w chałupie, zaległości się zbierają, a potem przychodzi jesień i zima i jakoś tak miło pod kołderką. Potwierdzam jednak to, co w innym wątku pisała piataziuta - łapać każdy promień słońca w ciągu dnia (łatwo powiedzieć), wtedy jest łatwiej. Odpowiedz Link Zgłoś
princy-mincy Re: Listopadowa niemoc 20.11.25, 13:33 Musze napisac, ze gdy dzieciaki po powrocie do domu zobaczyly nowe dywany, to zaraz sie wzieli do sprzatania w swoich pokojach. Zadne pomocy nie chcialo, ale jednak mlodemu trzeba bylo troche pomoc ze zwinieciem (byl czesciowo pod lozkiem i biurkiem). Reszte ogarneli sami- posprzatali wszystkie graty z podlog, odkurzyli i umyli. Maz wyniosl stare dywany, dzieciaki zadowolone z nowych. Zatem jedna rzecz mniej na agendzie Odpowiedz Link Zgłoś
00zxc00 Re: Listopadowa niemoc 20.11.25, 18:49 Masz za dużo wszystkiego a zwłaszcza za dużo pieniędzy. Jak się otaczasz mnóstwem przedmiotów to później się nie żal że musisz się nimi zajmować. Sama chciałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: Listopadowa niemoc 21.11.25, 00:11 Princy, a może to depresja? Odpowiedz Link Zgłoś
jeste_m_sobie Re: Listopadowa niemoc 21.11.25, 14:25 Ja, żeby sobie umilić listopad, wykupiłam wycieczkę do Andaluzji. Sześć dni na południu Europy pod koniec roku, hiszpańskie słońce, piękne krajobrazy - w sam raz, żeby zmagazynować trochę energii - myślałam. Taaak... Po raz kolejny okazuje się, że w życiu nic sobie nie zaplanujesz. Już w czwartek, gdy lecieliśmy do Malagi, trafiliśmy na wichurę i burzę. Trzęsło nami tak, że zaczęłam się modlić, a nie jest to u mnie częste. Zamiast w Maladze wylądowaliśmy w Alicante, potem dopiero pilot zadecydował o locie powrotnym na właściwe lotnisko. Transfer do hotelu i problemy z zakwaterowaniem poprzedziły noc, w czasie której - przed pierwszym dniem forsownej objazdówki - spałam całą jedną godzinę. Do towarzystwa była nastolatka z fochami i 76-letnia mama z pakietem chorób, której obiecywałam przyjemną podróż, bo przecież pogoda będzie idealna - nie za gorąco... Mama mówiła nawet, że to pewnie ostatnia jej podróż za granicę - i może naprawdę tak będzie, bo to, co działo się w kolejnych dniach, nieźle nas przeorało. Codziennie oprócz ostatniego dnia - dnia powrotu do Polski - padało z różną istensywnością i było nietypowo zimno: rano 8 stopni, potem niewiele więcej. W Cordobie trafiliśmy na taką monsunową ulewę, że trzeba było przerwać zwiedzanie. Zwiedzający się rozdzielili, chowając się w panice kto gdzie mógl. Gdy już się znaleźliśmy, musieliśmy wracać w tej ulewie pieszo do autokaru, bo przecież on nie mógł wjechac na stare miasto... Chyba nigdy w życiu tak nie wymarzłam. Potem jeszcze tylko podróż do hotelu - w sumie pół dnia w butach i ciuchach mokrusieńkich łącznie z majtkami. Córka do końca pobytu chodziła w moich za dużych butach, bo jej adidasy nie chciały wyschnąć. Południe Hiszpanii - Granada z Alhambrą, Cordoba, Gibraltar, Kadyks - już zawsze będą dla mnie skąpane nie w słońcu, a w deszczowej mokrej ponurości. Opisu problemów z zakwaretowaniem i przeciekającego dachu w hotelu litościwie Wam oszczędzę. Niestety nie udało mi się nie pochorować i niestety nie mogę akurat teraz wziąć zwolnienia. Więc tak: tego sposobu na listopad nie polecam... Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: Listopadowa niemoc 21.11.25, 15:04 jeste_m_sobie, ściskam z powodu nieudanej wycieczki. A czy hotel, w którym spaliście miał w ogóle ogrzewanie? Odpowiedz Link Zgłoś
jeste_m_sobie Re: Listopadowa niemoc 21.11.25, 15:27 To była typowa objazdówka, codziennie (czy raczej conocnie) inny hotel. Na szzęście standard noclegów był przyzwoity poza tym jednym, niefortunnym. Były zwykle nawiewy z klimatyzacji, ale efektywne. Odpowiedz Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: Listopadowa niemoc 21.11.25, 16:29 No właśnie ja nie lubię spać w nawiewie z klimatyzacji. Te przyzwoite hotele nie miały instalacji centralnego ogrzewania? Odpowiedz Link Zgłoś
jeste_m_sobie Re: Listopadowa niemoc 21.11.25, 16:45 Różnie. Ale tak czy owak było mi ciepło. Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: Listopadowa niemoc 21.11.25, 19:22 No coz, jak tam mieszkalam, to listopad byl wyjatkowy paskudnym miesiacem, cos jak w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
princy-mincy Re: Listopadowa niemoc 21.11.25, 23:01 Szkoda, że wyjazd nie poszedł po Twojej myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
shumarii Re: Listopadowa niemoc 22.11.25, 13:44 We wrześniu się przeprowadziliśmy i jeszcze nie rozpakowałam kilku pudeł-w tym z zimowymi butami. Po prostu nie wiem jak się do tego zabrać. Musze dokupić jakąś sensowną szafkę bo w tym co mam brakuje miejsca. Omijam więc co mogę siarczyście przeklinając. Na domiar złego Wczoraj rozmawiałam z siostrą w trakcie jej ‚ogarniania ‘ chaty i widząc jak odsuwa meble i czyści żyrandole znienawidziłam się jeszcze bardziej. Nie potrafię zapanować nad przestrzenią w nowym mieszkaniu Odpowiedz Link Zgłoś