Nadszedł czas, żeby konto założyć i napisać, bo czuję, że jestem przy ścianie ("magia świąt").
Dobijam czterdziestki, ma dwójkę dzieci. Mąż jest jednym z czterech synów teścia.
Problem dotyczy mojego teścia, który stosuje przemoc psychiczną wobec swoich dorosłych synów, która oststecznie odbija się na rodzinie, w tym na mnie. Pomiędzy ojcem a synami nigdy nie bylo relacji ale ostatnie 2 lata to jakieś piekło.
Teść to kapitalista z lat 90-tych, trochę Janusz biznesu, mający wielkie aspiracje a niewielkie zdolności intelektualne. Z powodzeniem od lat 90-tych prowadzi firmę zatrudniającą okolo 50 osob i generującą spore zyski. Udzałowcem w tej firmie jest również firma X w ktorej wszyscy synowie posiadaja udziały. Każdy z synów zajmuje się czym innym w życiu, każdy żyje na dobrym poziomie, ale żaden nie zdecydował się na pracę z ojcem, mimo, ze to działalność najbardziej dovhodowa. Jednocześniej pilnują firmy X, ale poswięcają na to 3% czasu.
Piekło zaczęło się 2 lata temu (choć już wcześniej były naciski i podchody) bo teść jest coraz starszy i nie nadążą za techniką, w związku z tym próbował przymusić któregoś z synów do przejęcia jego biznesu ale na swoich zasadsch (dalej on ma ostatnie słowo). Żaden z nich się tego nie podjął bo wiedzą, jak to będzie wyglądać. Od tego czasu każde spotkanie z ojcem to wyzwiska i krzyki z jego strony skierowane w stosunku do nich, wyzwiska od nieudacznikow i krytykowanie każdego aspekty z ich życia w tym żon, domów, samochodów i wyjazdów. Niestety nienl hamuje się nawet przy wnukach. Ostatnie awantury były w pon i wtorek przed świętami.
Na pewno zapytacie dlaczego do niego jeżdżą? Oni nadal wierzą, że ojviec się opamięta i zaglądają do matki.
Niestety (albo stety) najbardziej spokojnym u wyważonym w stosunku do teścia jest mój mąż: kiedy jest już na prawdę ogień to teść dzwoni do mojego męża aby załagodził sytuację. Mąż czasem też mu pomaga dla świętego spokoju, np pojedzie z nim gdzieś albo pomoże komputerowo. Z drugiejs strony teść w stosunku do mijego męża jest bardziej opanowany. Nie pozwala sobie na aż tyle.
Jednak ta cala awantura, oczekiwania wobec niego i zła atmosfera bardzo odbija się na moim mężu i niestety na mnie. W Wigilie i wczorsj przed spotkaniem rodzinnym mój mąż brał tabletki na uspokojenie

ja chyba wezmę dzisiaj, bo mnie zawsze męczy po wdzystkim......
Ja z kolei 14 lat temu, po urodzeniu drugiego dziecka miałam zaburzenie lękowe i dwa lata korzystałam z terapii. Teraz znów czuję ten niepokój, strach. Nje mieści mi się w głowie, że można takim być dla dzieci. Ja mam w rodzinie inne relacje, pozytywne i bardzo wspierające.
Drogie Panie, doradzicie coś mądrze? Nie jestem fejkiem, tak potrafi wyglądać rodzina.
Acha. Bracia między sobą mają kontakty od.poprawnych do bardzo dobrych. My, jako żony podobnie: nie z każdą mam bliską relację ale każdą lubię i szanuję.
Jeszcze jest teściowa: osoba całkowicie podporządkowana mężowi i w 100% na jego utrzymaniu.