Dodaj do ulubionych

Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku

02.01.26, 13:22
Od dwóch dni mieszka z nami kotka. Około dwuletnia, odebrana przez policję z pseudohodowli. Podobno była kiedyś bita, poza tym nie akceptuje innych kotów, musiala zostać zabrana z domu tymczasowego, bo tam toczyła walki.
Widać, że zestresowana, od dwóch dni chowa się w ciemnych zakątkach. Ma w pobliżu miski, kuwetę. Je i pije, ładnie zalatwia się do kuwety.
Wychodzi tylko wtedy, jak myśli, że nikogo nie ma w pobliżu, jak się do niej zbliżyć, to syczy.
Staram się ograniczyć bodźce.
Zamówiłam feliway, ale czy to ma sens? Co jeszcze mogę zrobić?
Zdjęcia nie ma, bo nie chcę jej stresować. Wrzucę, jak się oswoi wink
Obserwuj wątek
    • alexis1121 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 13:26
      Od dwóch dni..
    • alpepe Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 13:28
      Dajże jej czas kobieto, albo ją oddaj komuś, kto da jej czas.
    • pursuedbyabear Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 13:32
      Dwa dni to bardzo mało dla zwierzęcia po przejściach. Daj jej czas.
    • aankaa Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 13:33
      daj jej święty spokój i kilka tygodni czasu
    • koko8 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 13:33
      Cierpliwości, oswajanie moze trwać tygodnie /miesiące. Oprócz feromonów, mozesz jej przez jakis czas dodawać do mokrej karmy zylkene.
      • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:30
        Zylkene tez ok.
    • profes79 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 13:34
      Daj jej czas. Dwa miesiące a nie dwa dni. Cierpliwość. Nie wyciągaj z zakątków; nie stresuj dodatkowo. Z czasem się przekona, że nie stanowisz zagrożenia. Ale to nadal nie będzie oznaczać "przylepności". Kumpel miał taką kotkę "z odzysku" Po dwóch latach przestawała reagować negatywnie na ludzi ale nadal nie było mowy, żeby ktoś obcy (nie domownik) ją pogłaskał czy bawił się z nią wędką a jak pojawiali się goście to albo w ogóle znikała albo ewakuowała się w miejsce, z którego miała dobry widok na wszystko i możliwość ucieczki. Nawet nie próbuję się domyślać, jak bardzo ją skrzywdzono.
      • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:31
        Na kolanach to ona siedzieć nie będzie i duża szansa, ze zawsze będzie na dystans.
        • rb_111222333 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 15:26
          Mój tata ma takiego kota. Jak się go głaszcze to za chwilę atakuje bez ostrzeżenia.
        • hanusinamama Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 16:47
          Tego nie wiesz. Ja miałam takiego kota, MIał okolo 1,5- 2 lat jak do nas trafił
          Po jakims czasie dawał się głaskać, wskakiwał na kolana, spał z nami. Za córką łaził krok w krok....ale zanjomi go nie widywali. Jak tylko ktoś pojawiał się w drzwiach chował się pod wannę
        • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 22:57
          yenna_m napisała:

          > Na kolanach to ona siedzieć nie będzie i duża szansa, ze zawsze będzie na dysta
          > ns.

          Nie rozśmieszaj mnie. Nic nie wiesz o socjalizacji kotów w nowym domu.
          • profes79 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 14:12
            To nie jest kwestia socjalizacji kota w nowym domu; to kwestia socjalizacji kota styranego przez życie, zastraszonego, będącego prawdopodobnie ofiarą przemocy a prawie na pewno fatalnych warunków bytowych. Lepiej oczekiwać dystansu i się za jakiś czas mile zdziwić niż oczekiwać że będzie się miało nakolanowego mruczka i przeżyć rozczarowanie.
            • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 14:41
              Nie istnieje słowo "styrany", a tyranie to ciężka praca. Sterany przez życie to też co innego. sjp.pwn.pl/sjp/sterany;2524120.html

              Ten kot w DT zachowywał się normalnie, więc nie przesadzaj ze straszeniem wątkodawczyni.
    • 1papryczkachili Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:00
      Moją kotkę wzieliśmy od weta w lutym. Pierwsze 2 miesiące siedziała glównie w pralni ukryta za koszem/w garderobie/w szafie u syna/za książkami na półce w naszej sypialni. Wychodziła tylko na jedzenie i do kuwety. Potem coraz mniej czasu spędzała w ukryciu a coraz więcej z nami. Po 10 miesiącach większość czasu spędza z nami, lubi się miziać, daje się nosić na rękach, czasem śpi w łóżku. Ale jak ktoś do nas przychodzi natychmiast zmyka do szafy. I siedzi tam dopóki są goście.
      Dlatego daj czas kotce. Najlepiej po prostu zostaw ją w spokoju. Koty są ciekawskie, w końcu zacznie częściej się pojawiać.
      • jottka Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:16
        tak jak wszyscy mówią - nie narzucaj się. cisza, spokój, poza tym koty lubią rutynę, te same zachowania i dźwięki o tym samym czasiesmile miałam kocinę, która może nie miała za sobą tak tragicznych przejść, ale nagle została wyrwana w poważnym wieku ze znajomego otoczenia. oprócz ww. zaleceń wchodziłam do pokoju, gdzie się zabunkrowała za tapczanem na parę tygodni, i mówiłam do niej, tzn. spokojnym głosem tłumaczyłam, gdzie jest, że będzie fajnie itp. itd.smile zaczęło działać po paru dniach, bo kocisko wprawdzie może nie rzuciło mi się w ramiona, ale wystawiło nos zza winkla i czujnie mi sie przyjrzałosmile

        mniej więcej wtedy przestała też syczeć, zaczęła ładnie jeść, pogodziłam się z myślą, że na czas dłuższy mam życie podtapczanowe...
        • jottka Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:18
          a, poza tym jeśli ona ma za sobą takie przejścia, a u ciebie je, pije i załatwia się bez problemów, to to jest już 99% sukcesu! naprawdę dziki, zestresowany kot przestaje jeść, często też co innego, no dramat jest, trzeba konsultacji z wetem i w ogóle. twoja kocina ma twardy kręgosłup moralny i wie, co robismile
        • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:32
          W okresie adaptacyjnym ograniczyć gości do absolutnego minimum.
          Spokoj, cisza, łagodnosc, czas.
        • bona.sforza Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:38
          To nasza wychodzi, ostrożnie z opuszczonym ogonem i przyglada mi się swoimi ogromnymi oczami. Ale wystarczy, że się poruszę, to ucieka do swojej kryjówki.
          • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 15:51
            Normalne w okresie adaptacyjnym.
            Najwazniejsze: je, pije, korzysta z kuwety.
    • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:24
      Na 90 proc tak. Jest szansa, ze koteczka się ogarnie i oswoi. Potrzebuję dużo czasu, miłości, cierpliwości. Nic na siłę.

      Feliway bardzo dobry pomysł. Do jedzenia mozesz dodać kalmvet.
      • bona.sforza Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:42
        Dzięki! Nie chcę jej skrzywdzić, a nikt jej nie chciał..
        • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 15:50
          Dobra robota. Powinno być dobrze, jeśli miała ok relacje w dt z ludźmi.
        • husky_cat Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 16:31
          Moja koleżanka ma takiego kota po przejściach, on po pół roku u niej już kochał ja miłością wielką i teraz śpij obok albo na niej. Ale obcych unika, chowa się gdy przychodzą goście, ja w każdym razie jeszcze nie widziałam go na żywo, a kot jest u niej ponad 2 lata.
          Będzie dobrze, twoja kicia wydaje się być silną dziewczyna skoro je, korzysta z kuwety i interesuje się tobą
    • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:27
      Maine coon?
      • bona.sforza Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:32
        Nie, szkocki zwisłouchy. Nawet nie wiedziałam, że jest taka rasa
        • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 15:23
          Miej rękę na pulsie. One mogą mieć, z racji rasy, problemy ze stawami i wtedy jej rozdrażnienie może wynikać z bólu.
          Dobrze wdrożyć kotu suple na stawy.
          Spróbuję dziś zadzwonić do koleżanki, ktora to hoduje i podpytam.
          Ale proszę, przypomnij mi, bo mogę zapomnieć (jestem w sklepie 🙈).
          • alpepe Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 16:07
            Masz koleżankę, która świadomie rozmnaża koty z wadą genetyczną?
            • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 16:22
              Nie. Rozmnaża prostouche. Ale zna rasę.
          • bona.sforza Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 16:08
            Tak, czytałam o tym, jak się oswoi to zabiorę ja do naszego weta. Ale chwilowo nie chcę jej fundować stresu
            • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 17:30
              Słusznie.
            • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 17:45
              fiszbiny z indyka z mięsem, junior optimal pokusy, arthrovet oraz siarka bioaktywną MSM smile
              • bona.sforza Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 17:51
                Dziękuję bardzo! 🙂🙂🙂
                • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 17:52
                  Imho arthrovet obowiązkowo.
                • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 19:00
                  Zwrócić uwagę, jak ona chodzi.
                  Jeśli kot jest z pseudo, to możliwe, że kot jest z krycia zwisłouchy+zwisłouchy. A to niedobrze, bo wtedy problem ze stawami murowany.
                  Jeśli kot się ogarnie, wartałoby pokazać zwierzaka dobremu ortopedzie i powiedzieć, co i jak. Dziwny sposób poruszania sie, nietypowe malutkie kroczki atlas dorobienie, chodzenie z wyciętym grzbietem, niechęć do poruszania się powinny zaniepokoić.
                  Koty bardzo długo nie pokazują bólu, pokazujący wtedy, gdy jest naprawdę źle. Więc trzeba mocno obserwować kota.
                  Irytacja i syczenie to może być adaptacja. Może też być reakcją wywołaną traumami, może być charakter lub... ból.
                  Na pewno warto obserwować kota.

                  Jak ona znosi branie na ręce?
                  • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 19:00
                    Nie atlas a a'la*
                    • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 19:01
                      I wygięty grzbiet a nie wycięty.
                      • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 19:07
                        Aha. Nie wiem, czym ją karmisz, ale koleżanka podpowiada, że warto rozważyć weterynaryjną karmę mobility (dla kotów z problemami ze stawami).
                  • bona.sforza Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 20:18
                    Ona się bardzo boi, więc nie bierzemy jej na ręce. Chodzi bardzo ostrożnie, to może być strach, albo ból..
                    • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 21:24
                      Raczej strach.
    • aandzia43 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:30
      Na pewno będzie lepiej, dużo lepiej, ale nie wiadomo w jakim stopniu oswoi się ostatecznie. Dużo zależy od materiału wyjściowego czyli genów i pierwszych tygodni życia. Moje dzikie na początku koty kończyły różnie - czasem jako stosunkowo wyluzowane miziaki, czasem jako pół-samotniki ostrożne i żyjące swoim życiem na obrzeżu domowego stada.
    • tilijka123 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:30
      Dwa dni to krótko. Może to potrwać kilka tygodniu lub miesięcy. Czy masz informację odnośnie warunków w jakich żyła i czy miała socjalizację z człowiekiem? Czasem w takich hodowlach koty siedzą całe życie w klatkach bez większego kontaktu z człowiekiem i trzeba je oswoić.
      Ograniczenie bodźców jest jak najbardziej ok. Możesz skonsultować się z vetem i podawać jej coś ziołowego na uspokojenie w karmie. Ja na prośbę fundacji podawałam mojemu lękliwemu tymczasowi 2 razy dziennie preparat no-stress wymieszany z karmą. Feromony też mieliśmy w kontakcie. Możesz siadać na podłodze w pokoju i czytać sobie coś na głos, żeby oswajała się z obecnością człowieka. Za jakiś czas możesz wdrożyć elementy zabawy używając jakiejs dłuższej wedki. Delikatnie poruszać, bez kontaktu fizycznego z kotem, by mogła sobie obserwować.
      • bona.sforza Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:35
        W pseudohodowli - w bardzo złych. W domu tymczasowym - nawet nawiązywała relacje z człowiekiem, dopóki nie skłóciła się z pozostałymi rezydentami.
        • aandzia43 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:54
          Jeśli wcześniej nawiązywała relacje z ludźmi to bardzo dobry znak smile Nawiąże i z wami. Jak bliskie to nie wiadomo. Rozumiem że nie macie innych kotów?
          • bona.sforza Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 15:36
            Żadnych innych zwierząt.
    • babcia47 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:31
      Dwa dni? Dostałam od fundacji kota syberyjskiego który podobno był związany z osobą z DT w którym przebywał choć z innymi kotami toczył walki. Wcześniej cztery lata spędził na działkach ale chyba tam został wyrzucony jako kociak. Przez miesiąc był zamknięty w oddzielnym pokoju, bez problemu jadł i korzystał z kuwety ale chował się głęboko pod łóżkiem więc w końcu zrobilam mu tam legowisko. Przez drzwi metalowe go słuchać odgłosów i czuć zapachy, przez szparę obwąchiwał go reszta zwierzaków. Codziennie spędzałam w tym pokoju trochę czasu kilkaktot po kilkanaście minut ale nie narzucałem się tak że miał czas by się oswoić, po trzech tygodniach zaczęłam pojedynczo wpuszczać na krótki czas jedno z rezydentów a po miesiącu zostawiłam uchylone drzwi by mógł wychodzić i poznawać resztę domu ale też schować się w razie czego. Z starszymi rezydentami nigdy się nie zaprzyjaźnił, początkowo były bijatyki ale żył obok później w zgodzie, wobec mnie był najprzyjazniejszą przytulanką, bardzo czuły i przywiązany a po dwóch latach adoptował małą kotkę która dołączyła do nas i opiekował się nią jak tatuś, bronił i chronił do końca życia, pozwalał na prawie wszystko. Był bardzo przyjaznym wobec ludzi kotem miał tylko problemy z innymi kotami ale potrzebował miesiąca na adaptacji w nowym miejscu
      • bona.sforza Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:39
        U nas nie ma innych zwierząt, więc to nie problem.
        • babcia47 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:52
          W takim razie możesz zostawiać tylko przymknięte drzwi by mogła np w nocy gdy cały dom śpi oswajać się z mieszkaniem. Czasem syn mi zostawiał swoje koty na przechowanie i choć są oswojone też potrzebowały kilku dni na by poczuć się pewniej. Właśnie w nocy jeden z nich gdy ja i zwierzaki spaliśmy schodził na dół, wszystko sprawdzał i obwąchiwał a potem chronił się w pokoju który dla nich przeznaczyłam. Z czasem zaczął spędzać z nami czas a nawet dołączać do wspólnego spania .
          • aandzia43 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:56
            Dobry pomysł z uchylaniem drzwi na noc.
            • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 23:03
              Na początku kot powinien mieć w nowym domu ograniczoną przestrzeń, łazienka, mały pokój - dopiero jak pozna zapachy domu, oswoi się z nimi, można mu rozszerzyć terytorium. Żadnego wypuszczania na salony na noc na początkowym etapie.
              • babcia47 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 01:11
                A co to oznacza mały pokój i ograniczone pomieszczenie? U mnie jeden pokój ma 1/3 powierzchni mieszkania w ktorym żyje syn z kotami ..
                • mysiulek08 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 03:13
                  'sluzbowka' okolo 2,5x2,5
                  • mysiulek08 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 03:15
                    upsss, czytalam od 'najnowszego' , wpis dotyczyl naszej miejscowki sluzacej za kocia kwarantanne
                • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 11:44
                  babcia47 napisała:

                  > A co to oznacza mały pokój i ograniczone pomieszczenie? U mnie jeden pokój ma 1
                  > /3 powierzchni mieszkania w ktorym żyje syn z kotami ..

                  Najmniejszy pokój, jaki jesteś w stanie sensownie wygospodarować, może też być łazienka. Ścianek działowych na tę okoliczność nie postawisz, więc trzeba korzystać z tego, co masz.
                  • babcia47 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 05.01.26, 14:14
                    Łazienka moim zdaniem to średni pomysł bo w ciągu dnia nawet jedna osoba często z niej korzysta q czasie dopiero cała rodzina. W łazience jest nieprzytulnie a co najgorsze zazwyczaj jest pogłos i w ścianach przebiegają instalacje wodne i do wietrzenia po których roznoszą się przykre dźwięki. Dużo lepszym miejscem gdy nie ma innej możliwości jest sypialnia gospodarzy bo zazwyczaj j się w niej przytulnie, cicho a ludzie nawet jak są to sprawiają wrażenie spokojnych, wyluzowanych a to się udziela.
                    • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 05.01.26, 20:20
                      babcia47 napisała:

                      > Łazienka moim zdaniem to średni pomysł

                      Ale zdaniem osób bardziej doświadczonych od ciebie jest to bardzo dobry pomysł. Korzystanie z łazienki przez domowników w niczym nie przeszkadza, a kota nie trzymasz na gołych kafelkach, tylko mu organizujesz niewielki kącik.

                      Najważniejsze, że w miejscu przeznaczonym do izolacji nie powinno być żadnych kryjówek, z których nie da się wyciągnąć kota - np. dziur w murze przy rurach, zakątka pod łóżkiem, do którego nie da się sięgnąć bez odsunięcia łóżka, przestrzeni za zabudową z szafek w kuchni czy łazience.
    • heca007 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:45
      Dwa dni to zdecydowanie za mało.
    • eagle.eagle Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:49
      Mój bezdomniak po ok 2 latach przestał uciekać z pokoju jak się do niego wchodziło. A teraz, po ok 8 latach dalej nie daje się wziąć na ręce. Za to, od zawsze, ma odruch że po głaskaniu idzie jeść.
      • memphis90 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 17:28
        Jeden z moich kotów na branie na ręce reaguje histerycznie "olaboga, ziemia usuwa mi się spod stóp, wszyscy zginiemy, łapaj się kto może i czego tylko może (pazurami)". Normalnie jakby miał lęk wysokości...
      • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 23:05
        eagle.eagle napisała:

        > iło. A teraz, po ok 8 latach dalej nie daje się wziąć na ręce. Za to, od zawsze
        > , ma odruch że po głaskaniu idzie jeść.

        Czyli głaskanie dodaje mu odwagi i zachęca go do przedłużania własnego życia. To także częste zjawisko u kotów smutnych, chorych albo starszych.
    • bona.sforza Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:50
      Odpiszę zbiorczo: dziekuję za wszystkie rady, wiem, że dwa dni to za mało. Ale chciałam wiedzieć co mogę zrobić jeszcze, oprócz powstrzymywania domowników przed zaglądaniem do kici i podrzucaniem jej smaczków.
      • babcia47 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:55
        Daj jej czas, spędzaj z nią czas, inni członkowie rodziny też ale obok, bez narzucania się. Gdy przestanie panikować możesz spróbować zabawy wędką ale też ostrożnie
        • aandzia43 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 14:59
          Dobrze jest przyjść na kilkanaście minut, może pół godziny, przynieść ze sobą jedzenie dla kota, jakieś smaczki, poczytać książkę siedząc spokojnie.
      • mysiulek08 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 16:24
        nie zagladac, nie interweniowac ale smaczki delikatnie podrzucac
        • babcia47 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 18:50
          Żadne interweniować, po prostu powiedzieć i coś poczytać, przejrzeć portale czy coś tam ale bez zbędnych odgłos się. Po prostu by kociaste zaczęło ludzia traktowac jak nieszkodliwy element krajobrazu. To że trzeba pozatym ogarnąć kuwetę czy dostarczyć jedzenie, wymienić wodę to inna sprawa ale to nie ez trzeba załatwić bez nadmiernego hałasu. Może j Pusiol miał w nosie wszelkie smaczki zanim nie uznał że jednak o cha mnie miłością wielką i dozgonną, mogłam podrzucać w one tylko leżały pod łóżkiem i się kurzyły. Gdy pierwszy raz wyszedł z pokoju i przysiadł na wysokim parapecie ja półpiętrze podeszłam i pochuchalam ku w okolice grzbietu na grzbiecie. Nie zareagował a raczej jakby ktoś kota przełączył. Z tchórzliwego i zdystansowanego nagle stał się moim wielkim miłośnikiem i nie odstępował mnie na krok, sama byłam w szoku.
          • babcia47 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 18:55
            * posiedzieć, po cichu. Pusiol smaczków nawet nie ruszał choć potem gdy się oswoił chętnie jadł a nawet się domagał . Zwykła karmę zjadał bez problemu, z czasem zaczął to robić gdy ja sobie siedziałam w kącie pokoju na fotelu
      • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 23:16
        bona.sforza napisała:

        > Odpiszę zbiorczo: dziekuję za wszystkie rady, wiem, że dwa dni to za mało. Ale
        > chciałam wiedzieć co mogę zrobić jeszcze, oprócz powstrzymywania domowników prz
        > ed zaglądaniem do kici i podrzucaniem jej smaczków.

        Nie ma powodu, żeby powstrzymywać domowników. Im więcej czasu się z nią będzie pracowało, tym szybciej przełamie lody i przestanie się stresować (i wy też). Natomiast nie warto wściubiać nosa do pokoju, patrzeć na kota i wychodzić. To nie sprzyja przyspieszeniu socjalizacji.

        Jeśli dacie jej tylko "czas" i "spokój", to takie koty przeważnie do po 3 miesiącach powinny zacząć wychodzić z kąta (to czas maksymalny). Jeśli będziecie z nią pracować, może to być kwestia nawet tygodnia czy mniej. Praca polega na: siedzeniu z nią w pokoju, zniżaniu się do jej poziomu, patrzeniu na nią z jednoczesnym zamykaniem powoli oczu (i otwieraniem, i powolnym zamykaniem), mówieniu do niej najlepiej szczebiotliwym tonem jak do niemowlaka (mogą to być całkowite głupoty). Można przejść do spokojnego wyciągania ręki i prób pogłaskania, pod warunkiem, ze kotka nie siedzi w dziurze i jest możliwość obserwacji ręki, kota i wycofania się, jeśli będzie chciała bić.

        Syczenie może wynikać ze strachu i nie oznacza, że będzie się brała do bicia, a nawet jeśli zacznie walić łapą, to nie znaczy, że walnie w człowieka. Niemniej jednak zignorować syczenie, walenie łapą w podłogę i próbować pogłaskać może tylko osoba, która jest gotowa na czujne zabranie ręki w razie prawdziwego bicia (może też dać się drapnąć, ale raczej nie jesteśmy masochistami). Syczącego kota głaszczemy raczej od góry otwartą ręką po głowie, najlepiej nie przestając szczebiotać i przymykać oczu (ale z zachowaniem czujności).

        Pracuje się poprzez głaskanie także z bijącym kotem, ale tu już musiałabym to pokazać, co raczej jest nierealne smile
        • mysiulek08 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 23:38
          Ardzuna, to wszystko ma sens, pod jednym warunkiem -ze kot mial wczesniej jako taki kontakt z czlowiekiem i nie jest kompletnym dzikusem i ze kot, hmm zechce choc troche 'wsplopracowac' z czlowiekiem

          jak wiesz, nasz ferajna to koty po mniejszych czy wiekszych przezyciach, czesc od stanu dzikuna po dlugiej pracy z naszej strony i checi kota z drugiej, stala sie przytulasami nakolannymi, czesc jest blisko ale w sytuacjach widzianych przez kota jako stres, zamienia sie w dzikosc,
          ale jedna kota, Kropka, ktora razem z siostra Przecinka (*) po smierci matki ( byly jeszcze male i czasami ssace) po trudach jakis udalo sie zlapac, jest nadal kompletnym dzikusem, w kontaktach z czlowiem, bo kocio jest kocia. Nie pomogly sesje na podlodze, mruzenie oczu, proby zabawy, ' gadanie', wspolne noce, nic kompletnie.Siostra w koncu sie przekonala a Kropka jak byla dzikusem zwiewajacym na widok czlowieka, tak takim dzikusem jest nadal, jest ciekawska, jakos 'chce' ale 'nie moze' i tak juz ponad 9 lat
          co bedzie jak zachoruje, to pojecia nie mam
          • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 00:20
            mysiulek08 napisała:

            > Ardzuna, to wszystko ma sens, pod jednym warunkiem -ze kot mial wczesniej jako
            > taki kontakt z czlowiekiem i nie jest kompletnym dzikusem

            Ten miał. A poza tym w przypadku części dzikusów również to ma sens, ale o tym można się dowiedzieć dopiero po przeprowadzeniu pracy z kotem. Podejmujemy ją tylko wtedy, kiedy istnieje konieczność oswojenia dzikusa - na przykład jeśli ma Felv i nie można go wypuścić.

            Z mojego doświadczenia - wszystkie, które trzeba koniecznie było oswoić, bo nie było innego wyjścia, zostały oswojone.

            > kompletnie.Siostra w koncu sie przekonala a Kropka jak byla dzikusem zwiewajac
            > ym na widok czlowieka, tak takim dzikusem jest nadal, jest ciekawska, jakos 'ch
            > ce' ale 'nie moze' i tak juz ponad 9 lat
            > co bedzie jak zachoruje, to pojecia nie mam

            U ciebie pogarsza sprawę liczba kotów. Część kotów będzie się tak zachowywać w domu, gdzie jest więcej kotów, bo jest zestresowana ich obecnością, a w domu z mniejszą liczbą kotów przy takiej samej pracy oswoi się. Poza tym jak chcesz podjąć próbę oswojenia, to mogę ci powiedzieć, jak to zrobić, ale musiałabym ustnie, przez jakiś komunikator czy coś podobnego. Niestety nie ma mowy o dawaniu kotu spokoju, trzeba go głaskać na siłę wbrew jego woli, najlepiej w specyficzny sposób. Nigdy nie ma 100-proc. gwarancji powodzenia oczywiście.

            Ona się w ogóle nie daje pogłaskać, nawet jak ją zdybiesz w jednym miejscu i nie pozwolisz uciec?
            • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 00:28
              Możesz tez oczywiście liczyć na to, że jako kot 10+ stanie się bardziej proludzka, co się zdarza, chore kotki też, bywa, spuszczają z tonu i nagle się robią głaskalne - do czasu wyzdrowienia.
              • babcia47 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 01:31
                Osobiście uważam głaskania e na siłę za bzdurę wielką i narzucanie się z własną wizją jak powinien wyglądać oswojony szczęśliwy kot podczas gdy niektóre tego nie znoszą nawet gdy są jak najbardziej oswojone i proludzkie. U mnie niektóre koty nie lubiły wręcz!! Stara Kota, która ze mną przeżyła 21 lat od kociaka nigdy tego nie lubiła, nie życzyła sobie ale to nie znaczy że mnie nie kochała. To ona mnie głaskała!!! Potrafiła godzinami wiedzieć przy mojej poduszce i patrzeć jak śpię nawet kosztem jedzenienia i dopiero na stare lata sama przychodziła na przytulankę ale góra na 15 minut. Obecna kotka dopuszcza głaskanie i śpi że mną, przytula się sama, przytula z boku ale nie znosi brania na ręce. Młody Koczur jest zupełnie inny. Nie wolno żadnego kota zmuszać to żadnych zachowań które nam się podobają. Trzeba poczekać aż one same zechcą bliskiego kontaktu i pokażą jak jakiej formie. Powolne zamykanie i otwieranie oczu to dobry pomysł i typowo koci sposób okazania zaufania i chęci kontaktu ale pchanie się z łapami i to na siłę to sposób na cofnięcie tego i możliwość że kot będzie trzymał dystans
                • babcia47 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 01:39
                  Z mojego doświadczenia gdy kot dojrzeje do decyzji organu b z jakiegoś powodu poczuje wspólnotę z jakimś człowiekiem sam będzie się dopominał fizycznego kontaktu i to szybciej bo wbrew stereotypom kot nie o stworzenie stadne i potrzebuje innych istot do szczęścia ludzi, kotów, psów itd. Czasem może to znieść wcześmiej a to wyjątek a nie regułą, nic ja siłę
                  • yenna_m Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 01:52
                    Wszystko zależy od charakteru kota i od traumy, jaką przeżył.
                    Nie zawsze się da tak, aby ten kot w pełni zaufał i nie był na dystans.
                    • mysiulek08 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 03:21
                      taka wlasnie byla Klusia (*), lata minely zanim zaufala i tylko jednemu czlowiekowi

                      Kropka, mimo ze urodzona razem Przecinka (*) byla duzo mniejsza, drobniejsza, strachliwa i chyba bardziej zalezna od matki niz odwazna siostra, do klatki lapki weszla za siostra (to tez dluga historia) i brak matki, dluzszej opieki, matczynej nauki mial i ma wplyw na jej zachowanie, choc jak pisze, kocio jest socjalizacja na 1000% a Aramis jej matkuje do dzisiaj
                    • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 11:49
                      yenna_m napisała:

                      > Wszystko zależy od charakteru kota i od traumy, jaką przeżył.

                      Nie kompromituj się niewiedzą. Wszystko zależy od charakteru kota i na tym należy zakończyć wypowiedź.
                • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 11:48
                  babcia47 napisała:

                  > Osobiście uważam głaskania e na siłę za bzdurę wielką i narzucanie się z własną
                  > wizją jak powinien wyglądać oswojony szczęśliwy kot podczas gdy niektóre tego
                  > nie znoszą nawet gdy są jak najbardziej oswojone i proludzkie.

                  Możesz sobie uważać, ale to twój problem. A głaskać trzeba w taki sposób, jaki lubią wszystkie koty, nawet dzikie - nie wiesz, jaki to sposób, nie opisałam go tu, więc twoje wypowiedzi są nie na temat. Sposób jest praktycznie niezawodny i tak jak pisałam - działa na domowe przestraszone koty zawsze, a na dziczące nie w 100% przypadków, ale ma wysoką skuteczność. Dziczące oswajamy tylko wtedy, kiedy jest taka konieczność. Nie ma potrzeby oswajania na siłę radzącego sobie na wolności kota bez kocich chorób zakaźnych.

                  Ty i tak nie masz potrzeby korzystania z tego sposobu, bo nie prowadzisz DT ani schroniska, a z przyjmowanymi do siebie kotami sobie lepiej lub gorzej radzisz, nie mając presji na posiadanie wszystkich kotów miłych, bo te co są miłe, wystarczają ci za całość.
                  • babcia47 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 05.01.26, 14:34
                    Pomijając moje własne koty sporo przewinęło się wokół mnie i były z sukcesem oswajają tyle że ja po pierwsze nie uważam że jestem najmądrzejsza i we wszystkim mam rację a metody przeze mnie stosowane są jedyne dopuszczalne. Po drugie podobnie jak do ludzi podchodzę do zwierząt dając im prawo do różnych charakterów, historii życia, przejść, lęków, nawet fobii a bywają nawet z dziwnymi przyzwyczajeniami. Tak, dla mnie wszystkie kotki są mile bo nie uważam za stosowne każdego sprowadzić do jedynego słusznego modelu i wymusić na nich zachowania które " moim zdaniem" by było prawidłowe i odpowiednie. Są zachowania które tępię od małego jak bezsensowne zabawy drapaniem i gryzieniem choć robię to bez stosowanie przemocy, czasem zachowując się jak kotka ale wszelkie inne są dla mnie dopuszczalne. Kot ma prawo być lękliwy, najwyżej go będę wspierać, może być niepoprawnym o buziakiem, najwyżej pochowam kruche rzeczy, może nie lubić głaskania bo są takie co nie znaczy że nie kochają całym sobą. Każdy kot jest inny i w tym jest ich urok. Ty dajesz sobie jakieś dziwne prawo do pouczania innych bo coś tam czytałaś czy ktoś ważny ci powiedział a czasem te twoje wywody są śmieszne wręcz i mają się nijak do rzeczywistości. Może masz kontakt z wieloma zwierzakami ale umykają ci w tłumie jednostki i wszystko chcesz sprowadzać do jednego, jedynie słusznego wzorca a tak się nie da
                    • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 05.01.26, 20:24
                      babcia47 napisała:

                      > Pomijając moje własne koty sporo przewinęło się wokół mnie i były z sukcesem os
                      > wajają tyle że ja po pierwsze nie uważam że jestem najmądrzejsza i we wszystkim
                      > mam rację a metody przeze mnie stosowane są jedyne dopuszczalne.

                      Bardzo się cieszę, że jesteś gotowa skorzystać z mojego doświadczenia i to właśnie zadeklarowałaś. Do tej pory zachowywałaś się jak depozytariuszka jedynej wiedzy, niestety fałszywej. więc cieszy mnie ta odmiana.

                      W swoim kociolubnym życiu spotkałam trochę takich osób jak ty i są to najtrudniejsze domy adopcyjne. "Wiedzą lepiej", ale jest to wiedza mylna. Z mojego DT jedyny zwrot, jaki zaliczyłam, był właśnie od takiej osoby - nie umiała sobie poradzić z dwoma anielskimi kociakami, mimo że opowiadała mi wcześniej i później, ile to kotów przez jej dom się przewinęło i jak to sama była DT i ile ona wie.
            • mysiulek08 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 00:41
              Kropka nie ma ani grama stresu z powodu kocich towarzyszy, ona w kocim towarzystwie jest jak ryba w wodzie, z siostra i jednym takim gagatkiem to byl top kociego rozrabiactwa, nie mial dal niej znaczenia tez rozmiar kota, zarowno Miszczu (*) i jak Bursztyn (*) bedacy soldina kocia masa kocia, byli rownymi parterami do rozrob (jest mala i drobna)
              z siostra mialy w domu swoj wlasny teren, bez reszty kotow, socjalizacja kocia poszla swietnie, ludzka nie bardzo (siostra szybko odkryla do czego sluzy czlowiek)
              nasze kociaste maja swoje wlasne przestrzenie, nie jest tak, ze cala ferajna siedzi 'na kupie'

              zeby ja glaskac to najpierw by trzeba bylo wyniesc wszystko z pokoju, gdzie bywa najczesciej, tak zreszta zapakowalismy ja w kontener do przeprowadzki, czasami jak jest w zasiegu i 'zamarznie' to daje sie poglaskac
              postep jest taki, ze wieczorem przy 'kocim' czasie, przyjdzie i reke powacha, ale to trwa sekundy, zwiedza rewiry jak nie ma czlowieka, ma tez dobre kocio - ludzkie wzorce
              przy Kropce zawiodly wszystkie behawiorystyczne zalecenia, taki jeden wyjatek sie nam trafil, Chester pozbyl sie dzikusostwa - tylko kontener go stresuje, Bursztyn (*) w ciagu dwoch tygodniu stal sie wzorem kociego przytulasa itp a tu porazka wychowawcza na calej linii

              po prostu bywa czasami, rzadko, ale bywa

              moze kolejna przeprowadzka cos w niej 'wyzwoli'
              • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 11:51
                No więc ja nie mam behawiorystycznych zaleceń, a w kwestii socjalizacji kotów zdarzało mi się udzielać porady behawiorystce (dobrej) i poprawiać po innej (też dobrej, bardzo znanej).
                • mysiulek08 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 13:48
                  ardzuna, myslisz, ze ja zatrudnilam behawioryste dla Kropki ?? ubawilas mnie 🤣🤣 sadzilam, ze moje zdanie o kocich behawiorystach znasz
                  • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 14:01
                    Nie znałam wcześniej (nie wszystko tu czytam), ale napisałaś: "przy Kropce zawiodly wszystkie behawiorystyczne zalecenia" i do tego się odniosłam. Wszystko jedno, czy znasz te zalecenia i je stosujesz, czy zapraszasz behawiorystę, ale naszych wolo sposobów nie ma wśród zaleceń behawiorystycznych smile
                    • mysiulek08 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 14:05
                      ok, moze sie zle wyrazilam i sie nie zrozumialysmy
        • bona.sforza Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 01:03
          Ciekawe. Właśnie mam wrażenie, że ona jest w potwornym stresie i nawet o tym dzisiaj myślałam, jak oswoiłam moją pierwszą kotkę głaskaniem, ale to był kociak niestety za wcześnie zabrany od matki i do końca życia był nie do końca zsocjalizowany.
          • mysiulek08 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 03:24
            jak pisala Yena, sprobuj Zylkene, to suplement nasladujacy proteiny matczynego mleka, kapsulki z proszkiem, ktory jest chetnie przez koty zjadany, pomogl Klusi (*) w czasie choroby i Kici.Yodzie (*) w ostatnich tygodniach zycia, choc wczesniej nic na nia nue dzialalo
          • mysiulek08 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 03:27
            to tez nie jest pewnik, nasza Krolowa Kicia.Yoda (*) znaleziona jako 4tyg kociatko wyrosla na najbardziej proludzkiego kota jakiego znalam, ba ,ona czula sie czlowiekiem, tylko innych kotow szczerze nienawidzila
          • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 11:53
            bona.sforza napisała:

            > Ciekawe. Właśnie mam wrażenie, że ona jest w potwornym stresie i nawet o tym d
            > zisiaj myślałam, jak oswoiłam moją pierwszą kotkę głaskaniem, ale to był kociak
            > niestety za wcześnie zabrany od matki i do końca życia był nie do końca zsocja
            > lizowany.

            Spokojnie możesz ją głaskać, jeśli się daje, nie zapominając o szczebiotaniu i mrużeniu oczu. Oczywiście jest to na początku dla kota dawka stresu, ale per saldo będzie to mniejszy i krótszy stres niż jak "dasz jej spokój".
            • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 14:03
              +ja bym nie faszerowała kota lekami, jeśli jest szansa, że zwykła praca z kotem zadziała.
            • babcia47 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 05.01.26, 14:40
              Może ale nie na pewno. Jest taka prosta zasada że gdy kot już się zainteresuje i zacznie zachowywać ufnie po kilku sesjach przekazywania mruczeniem oczu że człowiek mu ufa i nie zagraża chętniej sam zgodzi się na Bliski kontakt niż kiedy wystraszony wyciągniętą ręką wpadnie w panikę. Wtedy wręcz może się zamknąć na dłużej. Wyciągniętą ręką nie powinna zagrażać nawet w kociej wyobraźni i najlepiej gdy trzyma coś dobrego, takiego co można chwycić wręcz bez dotykania jej. Za drugim i trzecim razem nie będzie budzić takiego strachu.
              • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 05.01.26, 20:25
                To znów takie twoje pseudoracjonalne prawdy. Pisz sobie zdrowo, jeśli odczuwasz taką potrzebę.
    • mysiulek08 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 16:30
      opowiedzialabym histore Padme/Kluski ale jest dluga i smutna

      w kazdym razie to byla kotka, ktora musiala miec bardzo, bardzo zle doswiadczenia z czlowiekiem, napewno byla bita - kazde podniesienie reki czy szybszy gest powodowal, ze 'zamarzala' ze strachu
      byla u nas ponad 8lat i dopiero w ostatnich dwoch latach przed smiercia, przelamala sie na tyle, ze powoli wsuwala sie na kolana ale tylko jednego czlowieka

      czas, potrzebny jest tylko czas, spokoj, ocean cierpliwosci i milosc
    • mabel_mora Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 17:05
      parę dni to bardzo mało dla przestraszonego kota
      dobrze robisz zostawiajac jej jedzenie, picie i kuwete blisko
      nic na siłę, nie wyganiaj jej na siłe z tych kryjówek, niech sobie tam jest, ale przyzwyczajaj ją do twojej obecnosci: mów do niej spokojnym gosem, nawet jak nie pokazuje sie, siadaj na podłodze i dalej do niej mów, próbuj spokojnie wołać, wysypywać jakieś smaczki, ale ty sie nie zblizaj, jniech kot wybiera bezpieczna odległość
      ten strach minie
    • terazkasia Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 19:03
      Myślałam, że masz ją kilka miesięcy...
    • norra.a Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 20:40
      My przygarnęliśmy kotkę dwa lata temu, przychodziła do ogrodu, była wygłodniała, bardzo chuda, przerażona, rzucaliśmy jej jedzenie, w końcu ją złapaliśmy, wykarmiliśny, wysterylizowaliśmy. Miała kilka miesięcy, do dziś jest bardzo płochliwa, daje się pogłaskać tylko mężowi, na mój widok się chowa, na widok dzieci ucieka.... a to już dwa lata... trudno, podziwiamy ją z daleka
    • pytajacakinga Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 02.01.26, 23:54
      Znałam kotkę też z pseudohodowki ktora 2 lata SIS nie oswoiła nie wiem co oni jej tam robili ale cały czas wciskała się we wszystkie zakamarki.
      • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 00:23
        Pytanie też, co z nią robili oswajający i czy mieli w domu inne koty. Sama osobiście w pewnym schronisku pogłaskałam kiedyś kota, który kilka lat nie dawał się pogłaskać. Był miły, tylko przestraszony i syczał. Wobec tego "dawano mu spokój". W efekcie kot kilka lat żył w potwornym schroniskowym stresie.
    • 71tosia Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 01:58
      Kocica imigrantka który trafiła z falą uchodźców na początku wojny w Ukrainie przez tydzień siedziała pod wanna, nie było mowy by ja wyciągnąć, nie jadła, chyba się też tam nie załatwiała, kamerka sprawdzaliśmy czy żyje. Po tygodniu zaczęła wychodzić do kuwety i na jedzenie ale jeszcze z miesiąc najbezpieczniej czuła się w łazience.
      • ardzuna Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 11:54
        Ja bym nie wytrzymała nerwowo tygodnia bez jedzenia przez kota. Mogła sobie już rozwalić wątrobę. Mieliście szczęście. Podejrzewam, że jednak coś jadła.
    • szarmszejk123 Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 03.01.26, 11:53
      Dać jej czas 🙂 zostaw w spokoju, nie zaglądaj tam, gdzie się schowała, " ignoruj" . Feliway ma sens, czemu nie?
    • palczak.madagaskarski Re: Kotka - czy kiedyś się oswoi? Helpunku 04.01.26, 21:51
      Pokaż zdjęcie! Jak już się oswoi na tyle, żeby nie miał nic przeciwko sesji smile Będzie dobrze smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka