nieobiektywnie
10.02.26, 09:25
Po wielu latach obejrzałam ponownie Titanica. Ten film jest dziś dla mnie strasznie dziwny. Główni bohaterowie kompletnie do siebie nie pasują, ale to tak ZUPEŁNIE nie pasują. Film najeżony scenami crindzowymi. Momentami większość ujęć jest po prostu żenująca.
Poznanie Jacka i Rose, jej próba samobójcza na burcie, potem wspólna kolacja w pierwszej klasie, potem rozmowa następnego dnia i kłótnia o nic, popisy Rose na palcach w trzeciej klasie, no i cała relacja Rose z narzeczonym. Tam nie ma absolutnie żadnej chemii z żadnej strony. O ile rozumiem, dlaczego Rose miała wyjść za Cala, to kompletnie nie pojmuję, po co Calowi taka Rose. Cal powinien ożenić się z matką Rose - między nimi było trochę chemii ewentualnie nic porozumienia. Po latach odbieram ten film jako bardzo nienaturalny, momentami wręcz wymuszony i zwyczajnie niekomfortowy w oglądaniu. Scena przemówienia Jacka przy stole w pierwszej klasie, wśród tych wszystkich snobów - jedno wielkie WTF . Aż dziwne bo ten film do klasyk i wydawało mi się że nie może się zestarzeć. A i ten się zestarzał.