Dodaj do ulubionych

Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczyzn

14.04.26, 13:24
Proszę o swobodny strumień świadomości na temat stanu starości - wiekowo tak jak ją pojmujecie- u mężczyzn.

Skąd temat wątku?

Obejrzałem na YT relację z imprezy tanecznej w jakimś sanatorium czy czymś takim. I mam takie uwagi:

1. Koszmarna nadreprezentacja kobiet

2. Kobiety w większości w całkiem dobrym stanie, wiadomo, że nie młódki i wiek widać, ale część dobrze i ze smakiem odzianych, widać że na chodzie i z energią życiową.

3. Panów ekstremalnie mało, wyglądowo osobniczy wiek każdego na circa 120 lat, ruchowo tragedia (jakieś przystępowanie z nogi na nogę to największy wyczyn) ,a na twarzy każdego wypisane jakieś narowy i frustracje.

Dodatkowo oświadczam, że z częścią kolegów 50-55 już od dłuższego czasu po prostu nie da się gadać. Sfochowani, obrażalscy, złośliwi, przeświadczeni o własnej nieomylności , często z koszmarnie sztywnymi poglądami na świat. Do jednego z nich ostatnio zadzwonił mój kumpel, pan tonem udzielnego księcia oznajmił "nie chce mi się gadać /przerwa/ , a tak w zasadzie to Z TOBĄ /przeciągłe podkreślenie/ w ogóle mi się nie chce gadać" i yebnął mu słuchawką. Dodam, że chodzi o pana dość niegdyś rozrywkowego, kobitki i te sprawy, a między obiema stronami tej rozmowy nigdy nie było jakiejkolwiek zależności służbowej ani interesów (rozliczeń finansowych), nie mówiąc już o kłótniach i rywalizowaniu o jakieś kobiety. Ot, czysta znajomość towarzyska. I nagle pan nadęty jak afrykański królik wyraża głębokie niezadowolenie, że jego własny kumpel w ogóle do niego dzwoni. Podobno podmiot liryczny potraktował tak większość kolegów i samotnie ćwiczy coraz większego pier.olca. A mówimy przecież o gościu , który chyba (dokładnego wieku nie znam) nie ma więcej jak 55 wiosenek. To co mówić o panach 60+, 70+ i 80+ (o ile ci ostatni w ogóle jeszcze żyją, jedna trzecia mężczyzn w Polsce nie dożywa wieku emerytalnego, czyli wieku 65 lat).

Oczywiście nie napisałem nic odkrywczego, są to wszystko rzeczy powszechnie znane, no ale ciekaw jestem Waszych opinii. Tylko prośba - proszę się nie chwalić najbliższą rodziną, dziadziusiami w wieku lat 75 chodzącymi codziennie do roboty itp. , to wszystko już było. Pytam o starych mężczyzn nie z bliskiej rodziny.
Obserwuj wątek
    • heca007 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 13:36
      Proste- kobiety żyją dłużej. A mężczyzn dopada andropauza->Psychiczne i emocjonalne objawy andropauzy:

      Obniżenie nastroju, stany depresyjne, lęki.
      Drażliwość, nerwowość, napady gniewu.
      Spadek motywacji, energii i pewności siebie.
      Problemy z koncentracją i pogorszenie pamięci.

      Ciagle się mówi o menopauzie zapomniając, że mężczyźni przechodzą coś podobnego. Ale to wtedy właśnie się określa, że zdziadzieli tongue_out I to koło 55 roku życia.
      • novembre Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 15:36
        Kobiety dopada menopauza, ale nikt ich nie okresla, ze zdziadzialy.
        • heca007 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 17:07
          No właśnie a facetowi nie mówi się, że to może objawy andropauzy tylko, że zdziadział.
          • kira_03 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 16:32
            Bo u kobiet to menopauza, a u mezczyzn - zdziadzienie. Nikt nie przejmuje sie andropauza, skoro nadal sa płodni.
    • szarmszejk123 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 13:39
      "Pytam o starych mężczyzn nie z bliskiej rodziny."

      A to takich, to osobiście znam raczej mało i na pewno nie blisko na tyle, żeby wiedzieć cokolwiek o ich życiu.
    • analoga_niet Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 13:44
      Moja prywatna teoria brzmi następująco: kto nie zdziadzieje (slowo to odnoszę do obu płci) w wieku lat 55-60 do końca życia trzyma się dobrze - oczywiście z zachowaniem proporcji i świadomościa że pewne ograniczenia się pojawią. Ale to jest jakoś moment graniczny który pokazuje co dalej.

      Przy czym są ludzie, którzy dziadzieją dobrą dekadę wcześniej, znieśli to zauważam u kilku moich kumpli. Marudzenie, życie przeszłością i jęczenie co boli i czego nie mogą - chłopy nieraz nieco młodsze ode mnie! I to jest dopiero przerażające.
    • mizantropka65 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 13:49
      Moja koleżanka twierdzi, że małżeństwo, w którym pan skończy 50 lat, powinno być z ustawy rozwiązywane przez rozwód. Ja nie mam zdania, bo nie mam męża. W najbliższej rodzinie najstarszy pan liczy sobie 55 lat. Tradycyjnie urządziliśmy mu piernikalia. Małżonka owego, z lekka wygląda na życiem zmęczoną. Nie dziwię się, pan nuży otoczenie w postępie geometrycznym.
      • mizantropka65 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 13:51
        Napisałam wbrew woli wątkodawcy o najbliższej rodzinie, gdyż z innymi panami mam sporadyczne, chłodne kontakty.
      • moni_485 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 15:10
        mizantropka65 napisała:

        > Moja koleżanka twierdzi, że małżeństwo, w którym pan skończy 50 lat, powinno by
        > ć z ustawy rozwiązywane przez rozwód.


        Jak nie miała 30 lat temu wyboru i wzięła tego jedynego, który ją chciał to nie dziwota, że ma jak ma. Pozwu o rozwód też nie umie złożyć.
        • zerlinda Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 15:13
          Może się zmienił? Oczywiście na gorsze
        • mizantropka65 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 16:56
          A ciebie chociaż jeden zechciał? Jeśli tak, to przekaż mu wyrazy współczucia. Stwierdzenie koleżanki to był żart.
      • kamkaklamka Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 11:22
        mizantropka65 napisała:

        > Moja koleżanka twierdzi, że małżeństwo, w którym pan skończy 50 lat, powinno by
        > ć z ustawy rozwiązywane przez rozwód. Ja nie mam zdania, bo nie mam męża. W naj
        > bliższej rodzinie najstarszy pan liczy sobie 55 lat. Tradycyjnie urządziliśmy m
        > u piernikalia. Małżonka owego, z lekka wygląda na życiem zmęczoną. Nie dziwię s
        > ię, pan nuży otoczenie w postępie geometrycznym.

        >
        Bo oni się najczęściej przestają odzywać do tych wieloletnich żon i nie jest to depresyjne snucie, bycie ponurym smutnym kłapouchym tylko pasywna agresja. Jeszcze tylko brakuje picia drinków w słoikach po musztardzie.
        • riki_i Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 11:55
          kamkaklamka napisała:

          > Bo oni się najczęściej przestają odzywać do tych wieloletnich żon i nie jest to
          > depresyjne snucie, bycie ponurym smutnym kłapouchym tylko pasywna agresja.

          A po co się odzywać do babona z nadwagą i niechęcią do seksu, który odziany w byle co monotonnie brzęczy "kup ziemniaki, kup ziemniaki" (copyright by Wielka Nieobecna)?

          Jakoś belki we własnym oku rózne panie nie raczą dostrzegać, a potem się dziwią, że u facetów pojawia się "pasywna agresja" i picie bimbru rozlewanego do zachomikowanych słoików w piwnicy. :wink:

          • kamkaklamka Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 12:42
            I to jest ten rodzaj toksyny, którego chciałabym uniknąć gdy będę niedomagać zdrowotnie i hormonalnie. To traktowanie bliskich jak obiekty, że trzeba zasłużyć i zapracować sexem i wyglądem to najgorszy wzorzec a niestety dobrze się trzyma.
          • aandzia43 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 12:56
            riki_i napisał:

            > kamkaklamka napisała:
            >
            > > Bo oni się najczęściej przestają odzywać do tych wieloletnich żon i nie j
            > est to
            > > depresyjne snucie, bycie ponurym smutnym kłapouchym tylko pasywna agresj
            > a.
            >
            > A po co się odzywać do babona z nadwagą i niechęcią do seksu, który odziany w b
            > yle co monotonnie brzęczy "kup ziemniaki, kup ziemniaki" (copyright by Wielka N
            > ieobecna)?
            >
            > Jakoś belki we własnym oku rózne panie nie raczą dostrzegać, a potem się dziwi
            > ą, że u facetów pojawia się "pasywna agresja" i picie bimbru rozlewanego do zac
            > homikowanych słoików w piwnicy. :wink:

            Bywa. Znam panią (bez nadwagi i nie unikającą seksu) która brzęczy te same teksty od lat. Współczuję chłopu i nie dziwię się że udał się na emigrację wewnętrzną. Ale kto pierwszy zdurniał i jest przyczyną niechęci drugiej strony do dialogu (czy raczej wysłuchiwania monologu) można zweryfikować stosunkiem ludzi z zewnątrz do współmałżonków. Z kim można wejść w dialog, otwartą wymianę zdań, a kogo chciałoby się spuścić po rynnie po trzech minutach. Z moim obserwacji wynika że częściej nużą i wkurzają starsi faceci, ale jak widać są wyjątki.
            • kamkaklamka Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 13:09
              Nie takie fanzolenie a nawet prawdziwą głupotę potrafią znosić gdy wypuszcza je chętna wypindrzona może być i dwudziestolatka z którą stary chłop naprawdę nie ma o czym gadać.
              • riki_i Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 15:49
                kamkaklamka napisała:

                > Nie takie fanzolenie a nawet prawdziwą głupotę potrafią znosić gdy wypuszcza j
                > e chętna wypindrzona może być i dwudziestolatka z którą stary chłop naprawdę ni
                > e ma o czym gadać.

                Ależ ma. Kupiła karty do gry z sexshopu i ciągnęliśmy. Na każdej było napisane, co akurat mamy wspólnie zrobić. 😀
                • analoga_niet Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 16:01
                  Moze gdybyście sami kupowali takie rzeczy to nie byłoby powodu do narzekania na to że kobiety niechętne do seksu
          • analoga_niet Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 14:07
            Zapewne jest to kuszące jak odzywanie się do dziada z nadwagą i w poplamionym tiszercie, z niechęcią do seksu
            • riki_i Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 15:48
              analoga_niet napisała:

              > Zapewne jest to kuszące jak odzywanie się do dziada z nadwagą i w poplamionym t
              > iszercie, z niechęcią do seksu

              Akcja - reakcja. Przy takim babonie i chłop przestaje dbać o siebie. Ofc mówimy o pewnym z wariantów, bez generalizowania.
              • analoga_niet Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 16:02
                Przy takim chłopie baba może przestać dbać o siebie. Albo uznać że będzie dbać dalej i ktoś inny doceni
                • riki_i Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 16:17
                  No i jak zwykle dochodzimy do nierozwiązywalnego dylematu "co było pierwsze - jajko czy kura?"
              • kira_03 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 16:56
                Zacząłeś watek od stwierdzenia, ze babki sa niemlode, ale energiczne i zadbane. A faceci w tym wieku to juz wrecz sfrustrowane mumie. Teraz wychodzi, ze to wina brzeczacych kobiet. Z moich obserwacji, ro raczej dziala w druga strone: kobiecie nadal sie chce żyć i brzęcza, bo widza, ze facet ma wywalone/ lapie lenia/ zmienil ske drastycznie na gorsze.
                • angazetka Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 17:04
                  > Teraz wychodzi, ze to wina brzeczacych kobiet.

                  To stały pogląd Riczarda. To zawsze jest wina brzęczących kobiet.
          • pursuedbyabear Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 14:14
            Pani mała nieobecna już chyba sama jest w wieku takich babonów i nie słynęła z trwałych związków, więc to kiepski przykład.
          • primula.alpicola Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 17:33
            riki_i napisał:

            >
            > A po co się odzywać do babona z nadwagą i niechęcią do seksu, który odziany w b
            > yle co monotonnie brzęczy "kup ziemniaki, kup ziemniaki" (copyright by Wielka N
            > ieobecna)?
            >

            O widzisz, nieuchronnie zmierzasz do stania się takim właśnie starym wtednym dziadziskiem.
      • samanta1010 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 14:11
        mizantropka65 napisała:

        > Moja koleżanka twierdzi, że małżeństwo, w którym pan skończy 50 lat, powinno by
        > ć z ustawy rozwiązywane przez rozwód. Ja nie mam zdania, bo nie mam męża. W naj
        > bliższej rodzinie najstarszy pan liczy sobie 55 lat. Tradycyjnie urządziliśmy m
        > u piernikalia. Małżonka owego, z lekka wygląda na życiem zmęczoną. Nie dziwię s
        > ię, pan nuży otoczenie w postępie geometrycznym.
        >
        pan nuży otoczenie🥇😂cudowne
    • lauren6 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 13:49
      Większość z nas na starość dostanie pier.olca. Ci, którzy prowadzili rozrywkowy tryb życia szybciej niż reszta. Obracasz się w specyficznym środowisku, nic więc dziwnego, że będziesz miał naoczne przykłady 55-60 latków, którym będzie odklepywać jak normalsom 80+.
      • mizantropka65 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 13:53
        Dokładnie, dopada ich syndrom "skończył się dziadom odpust".
    • nellamari Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 13:56
      Gdyż albowiem ematka zna setki, tysiące, milijony zdziadziałych panów spoza własnej rodziny w wieku lat 70+++.

      Mojemu ojcu stuknie 70 za kilka miesięcy i nadal jest żwawy i na chodzie, nie bierze żadnych leków i dalej pracuje ( inżynier, to i się specjalnie nie spoci). Mój teść będzie miał niedługo 80 i nie pracuje, ale bez problemu ogarnie piątkę wnuków (3-17) wrzuconych mu na tydzień wakacji- rower, plaża, kino, lody.

      Z obcych 70+ , to ku rozpaczy mojego jedenastolatka, szczęśliwego właściciela bezprzewodowej kosiarki Bosch, okoliczne staruszki nadal samodzielnie koszą swoje trawniczki.
      • hanusinamama Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 14:14
        Ale chodzi o co innego. Nie o sprawnośc fizyczną ale chęć wychodzenia do ludzi. Przy czym nie kazdy musi takową mieć. Natomiast faktem jest, ze ogólnie kobiety wdowy radzą sobie lepiej niż meżćzyźni bo umieją zbudować wokół siebie wioskę.
        • kira_03 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 17:02
          Kobiety ogolnie sa lepiej zsocjalizowane. Mezczyzni maskuja swoje braki w tym obszarze praca. To oczywiscie subiektywne wnioski z obserwacji ludzi 50 i 60+. Moze w pokoleniu Alfa bedzie to wygladalo inaczej.
    • alina460 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 14:14
      U mnie w rodzinie zramolałe dziady od zawsze, bo takie to było poprzednie pokolenie, że facet miał głównie pracę, a jak przeszedlna emeryturę to nie wie, co ze sobą zrobic, więc zatruwa życie otoczeniu, siedzi w domu i marudzi. Zmęczony życiem i schorowany, faktycznie albo psychicznie.
    • hanusinamama Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 14:16
      Ja widzę jak kobiety -seniorki odżywają po śmierci męża lub rozwodzie. Nie mówię, że kazda jedna ale jednak. Zdecydowanie dla mnie to jest efekt tego, ze w małżeństwie wiecej zyskuje facet nie kobieta albo kiedy małżeństwo było szczęsliwe...kobiecie nadal się wiele rzeczy chce, a facetowi nie.
    • aqua48 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 14:19
      Z moich obserwacji wynika, że dopóki mężczyzna na starość ma jakieś regularne i pochłaniające go zajęcie/hobby (cokolwiek - pomoc przy wnukach, próby teatralne albo śpiew w chórze, rzemiosło, uprawa działki, majsterkowanie, czy jakiś rodzaj sportu), jest otwarty na ludzi, chętnie z nimi przebywa to jest ok. Dziadzieje najczęściej to galopem, gdy siły i zdrowie nie pozwalają mu już na wyjście z domu, czy poświęcanie czasu na to co robił do tej pory. I to właściwie bez względu na wiek, choć znane przysłowie wszak mówi że "po kopie to po chłopie". Uwaga! Nie mówię o jednostkach które nigdy nie miały żadnego hobby, nic prócz pracy ich nie interesowało i zawsze były skupione tylko na sobie. Tacy dziadzieją na drugi dzień po przejściu na emeryturę.
    • po_godzinach_1 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 14:21
      Spoza rodziny to znam ze trzech panów po 70. Żaden nie jest zdziadziały, normalni starsi panowie.
    • chybagupi Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 14:22
      riki_i napisał:

      > Dodatkowo oświadczam, że z częścią kolegów 50-55 już od dłuższego czasu po pros
      > tu nie da się gadać.

      Mam 63 lata.
      Oświadczam że z z częścią koleżanek po pięćdziesiątce nie da się normalnie gadać. Stały się starymi, zrzędliwymi babami. Niektóre już mają objawy demencji starczej.
    • borsuczyca.klusek Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 14:23
      Ja mam luźne spostrzeżenie, że pokolenie moich dziadków trzymało się lepiej niż to rodziców. Mój ojciec pochował już większość kumpli, którzy padli właśnie w przedziale 50-65 lat. Podczas gdy znajomi dziadków jako tako trzymali się do do 80tki, czasem dłużej.
      • bmtm Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 20:16
        W mojej rodzinie i ich otoczeniu najdłużej żyło pokolenie 1895-1920 - około 12 osób przekroczyło 80 rok życia, a 5 żyło powyżej 90. Z późniejszych pokoleń ledwo 3 osoby dożyly 80.
        • kira_03 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 17:05
          Bo osoby z pokolenia dziadkow i pradziadkow selekcje naturalna mialy juz przy narodzinach i we wczesnym dziecinstwie. To nie zlote geny tamtego pokolenia, po prostu dziecinstwo przezyli najsilniejsi.
    • alpepe Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 14:23
      Moi rodzice mieli znajomego. Starszego od nich. Nazwijmy go Zbysio (imię zmienione, ale podobnie brzmiące, lekko). I tenże Zbysio miał plan zapisania swojego majątku na mojego ojca, by na starość ojciec się zaopiekował przyjacielem. Zbysio biegał codziennie co najmniej 20 km, wypijał litr maślanki i zjadał połowę bochenka chleba. Był dość wysoki i żylasty, jak to maratończyk. Nawet startował i wygrywał w Małopolsce chyba w kategorii bardzo seniorowatych seniorów. Musiałam mu kupować książki po niemiecku, kiedyś się wczytywał w Kanta, potem chciał takie książki, które były też na płycie czytane. Mój ojciec i moja matka pełni wyższości jednak uważali go za lekkiego wariata, no, ale cóż, sami nie biegali w maratonach, a już na pewno nie uczyli się obcych języków. Mój ojciec umarł w 2022, Zbysio miewa się ponoć dobrze. Sąsiad go uczył obsługiwać komputer, Zbysio miał różne hobby poza opisanymi.
      • kira_03 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 17:15
        Czyli Zbysio regularnie cwiczyl mozg i reszte ciala? No to nic dziwnego, ze swietnie sie trzyma. Nic tylko pogratulowac, nie kazdemu sie przede wszystkim chce.
    • bagietka01 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 14:25
      To ja się obracam w jakimś dziwnym środowisku. Panowie 50+, 55+ - imprezy, tańce, hobby, wycieczki. Z małżonkami, te również energiczne i żywotne. Praca też, nikt nawet nie myśli o emeryturze.
    • primula.alpicola Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 14:42
      Hmm, tak, faktycznie więcej kobiet jest ogarniętych, niespierniczałych i z energią.

      Mężczyzn 50+ znam całkiem sporo, tyle że z siłowni, jakichś imprez sportowych typu biegi, rowery, kajaki, więc to inna grupa, niż ci, których opisujesz. Witalni, z fajnymi ciałami i wiecznie nowymi pomysłami na spędzanie wolnego czasu. Niektórzy mają swoje odpały, np. zagłosowali na Brauna albo wielbią braci Rodzeń, no ale stetryczali nie są. W ogóle ich nie postrzegam jako starców.

      Ci starsi, ok 70, tu już gorzej. Mój ojciec walczy z rakiem, i to jak walczy. Jeśli udaje ten optymizm, humor i energię, to należy mu się Oskar za grę aktorską. Pracuje (ale już rozumie, że musi odpoczywać), spaceruje, odwiedza córcię, spotyka się z ludźmi. A, i kupił sobie nowe auto.

      Wujek nr 1, zrezygnowany, niewiele mówiący, wozi wnuki, uprawia ogródek, ogląda tv. Nieawanturujący się.
      Wujek nr 2, działacz, gaduła, społecznik, żartowniś.
      Wujek nr 3, zacietrzewiony politycznie, walczący, zawsze rację mający.

      Wniosek: różnie bywa.
    • maly_fiolek Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 14:44
      Różnie to jest z mężczyznami. Przeważnie są na cmentarzu, jak teść czy wujowie.
      Mam sąsiadów, jeden wdowiec, żyje w spokoju z córką i zieńciem. Drugi żyje z żoną. Oboje po 70tce, sprawni umysłowo, sprawni motorycznie. Majsterkują, pomagają rodzinie i sąsiadom.
      Trzeba powiedzieć że charaktery mają zdecydowanie lepsze od starszych, zdewociałych, wciskających swój nos w nie swoje sprawy, zawistnych, plotkujących rówieśnic.
    • kamkaklamka Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 14:58
      Z moich obserwacji wynika że postmenopauzalny wzrost to są nie bajki a fakt. Kobiety opadają z sił koło 50 ma to związek z hormonami większość myśli że to koniec ale 10/ 15 latach później gdy organizm przyzwyczai się spadku hormonów zaliczają pierd... życiowej energii, stąd te babcie hegemony, sprawcze, aktywne . Niestety w andropauzie tak to nie działa.
    • nenia1 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 15:04
      Przecież masz statystyki. Statystycznie panowie 50+ i 60+ uprawiają częściej sport niż kobiety. Ale też fakt, żyją krócej. Niemniej nie jest tak, że to starcy powłóczący nogami. Przynajmniej nie wszyscy.
      Mnie się wreszcie po latach przekierowała uwaga na starszych panów, bo latami podobali mi się młodsi. A teraz z pewnym zdziwieniem zauważam, że panowie w moich wieku i starsi bywają całkiem atrakcyjni. I jest całkiem sporo takich aktywnych, z którymi po trasach rowerowych na siebie zerkamy wink I psami też chodzą, zwłaszcza jeden pies...jest całkiem, całkiem.
      A ostatnio to się sama zdziwiłam, serio. Przyszedł pan (lekarz) podpisaliśmy umowę na usługi, włosy gęste choć szpakowate, ładna cera, ładne zęby, dobrze ubrany - robi wrażenie. Patrzę w dokumenty, na PESEL, pan dobre 60++. A na oko sądziłam że max. 55. Dba o siebie, ma też oczywiście kasę, ale da się w tym wieku dobrze wyglądać.
      • kamkaklamka Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 15:06
        Babcie hegemony trzęsą całymi rodzinam, to nie jest przypadek.
        • evro44 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 15:38
          Z facetami to różnie bywa (o ile żyją). Znam dwóch playboyów: jeden 71 a drugi 81 (ten drugi dopiero oklapł w tamtym roku).Hobby panów to kobiety. I chyba to ich trzyma przy życiu
          • kamkaklamka Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 15:45
            U facetów to jest klasowe, jeśli mieli wysoką pozycję społeczną to przeważnie pozostają hegemonami w rodzinach do śmierci no i tez te młodsze kobiety się ewentualnie pojawią u zwykłego zjadacza chleba tak to nie działa, natomiast babcie hegemony to jest fakt i nie ma to związku z pozycją społeczną za młodu.
            • nenia1 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 15:55
              kamkaklamka napisała:

              > U facetów to jest klasowe, jeśli mieli wysoką pozycję społeczną to przeważnie p
              > ozostają hegemonami w rodzinach do śmierci no i tez te młodsze kobiety się ewen
              > tualnie pojawią u zwykłego zjadacza chleba tak to nie działa, natomiast babcie
              > hegemony to jest fakt i nie ma to związku z pozycją społeczną za młodu.

              mnie się to jednak kojarzy ze starszym pokoleniem, tym już obecnie mocno starszym, bo bardziej mam na myśli to starsze pokolenie, gdy ja jeszcze byłam znacznie młodsza. To często było związane z faktem, że kobiety ogólnie więcej, a kiedyś jeszcze więcej, zajmowały się domem i dziećmi. Zarządzały nim. Panowie bardziej inwestowali w pracę zawodową, a pani w dom. Stąd, jak mówisz "babcie hegemony" to były przyzwyczajone, że w domu one decydują. Stąd zresztą taka dość często niechęć, przynajmniej z tego co czytam na forum, pomiędzy teściowymi a synowymi. Walka o władzę w domu.
              • kamkaklamka Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 17:12
                Nie oszukujmy się dziadek z klasy ludowej to nie milioner Jerzy Urban.
                Zawsze to powtarzam ale najgorzej mają kobiety w okolicy 50 tki bez względu na status doświadczają zjazdu, czasami tracą tylko na jakiś czas energię a czasami im się odkleja. Żona Prokopa zalicza taki kryzys hormonalno mentalny przypłacony rozstaniem a ludzie oczywiście oczekują że Marcin Prokop za chwilę będzie się prowadzał z młodą laską.
                • analoga_niet Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 21:10
                  Nie żeby to było wyjątkowo wiarygodne źródło, ale gdzie tu jest jakiś kryzys?

                  www.pudelek.pl/maria-prokop-kupila-mieszkanie-na-teneryfie-stawia-na-joge-i-rozwoj-praca-nad-miloscia-do-siebie-to-zadanie-na-cale-zycie-7275215970044192a
                  • riki_i Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 21:16
                    Oficjalnie ogłosili rozwód.
                    • analoga_niet Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 21:24
                      Ale to że się rozwodzą nie znaczy że kobieta jest w jakimś kryzysie hormonalnym i w ogóle biedna porzucona cierpiąca
                      • kamkaklamka Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 21:48
                        Jest w kryzysie hormonalnym bo opowiada w mediach o swojej menopauzie i nie ukrywa że od lat choruje na zaburzenia lękowe a to najgorsze z możliwych kombo. Zgoda że z boku to wszystko wygląda dobrze, studiowanie w dojrzałym wieku, aktywność, joga, ale są głosy z ich otoczenia że Marcin jest sensowny a ona sprawia wrażenie odklejonej.
                        • kamkaklamka Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 21:50
                          Jak dla mnie może być i ekspertką od oddychania ale ta babka jest napewno w kryzysie od lat.
          • riki_i Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 15:53
            evro44 napisał(a):

            > .Hobby panów to kobiety. I chyba to
            > ich trzyma przy życiu

            Na to trzeba mieć środki i czas oraz jakiś minimalny wygląd. Nie mówiąc już o tym, że ci z posypanym zdrowiem np. poudarowcy czy po operacjach prostaty to nawet przy farmakologii nie bardzo. Zresztą na sztucznym wzwodzie to nie to samo - podobno.... Także nie każdy stary facet jeszcze daje radę w tym obszarze. Oczywiście chciałby każdy.
    • bi_scotti Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 15:29
      Nie jest to moja favourite forma podrozowania no ale na paru cruises bylam, na ilus tam zapewne jeszcze bede. Jesli ktos zainteresowany obserwowaniem "elders" plci obojga, cruise jest wysmienitym polem dla takich obserwacji wink Podrozuja w ten sposob ludzie mocno wiekowi, czesto z serious ograniczeniami w poruszaniu sie, slepawi i gluchawi ... ale wciaz im sie chce big_grin And that's great. W kazdym porcie ruszaja ogladac, wydawac $$$, robic zdjecia, "wspierac local business", biora udzial we wszystkich events typu bal kapitanski czy lecture on this or that, popijaja swoje drinks do kazdego posilku, mocza pupy w basenach i jacuzzi, zapisuja sie na spa treatments - zarowno panie jak i panowie. Sure, pan zawsze wiecej, wiele podrozuje w damskich grupach, faceci albo we dwoch, albo z kobita, rzadko sami, almost never w grupie kilku. No ale chyba maja fun, bo po co by to robili? Przy czym cruises bywaja rozne, maja rozne ceny etc. - to nie jest opcja wylacznie dla jakichs uber rich staruszkow! I w sumie fajnie, ze ludziom (again, plci obojga!) po 80tce, czasem i po 90tce chce sie jeszcze ruszac w swiat. Moze i bywaja grumpy, nudni, powtarzaja sie w swoich opowiesciach, ale ogolnie sa bardzo pozytywni i miewaja imponujaca wiedze o miejscach, ktore odwiedzaja. Good for them smile Cheers.
      • al_sahra Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 19:18
        bi_scotti napisała:

        > Nie jest to moja favourite forma podrozowania no ale na paru cruises bylam, na
        > ilus tam zapewne jeszcze bede. Jesli ktos zainteresowany obserwowaniem "elders"
        > plci obojga, cruise jest wysmienitym polem dla takich obserwacji wink Podrozuja
        > w ten sposob ludzie mocno wiekowi, czesto z serious ograniczeniami w poruszaniu
        > sie, slepawi i gluchawi ... ale wciaz im sie chce big_grin

        Tylko że Ty piszesz o ludziach koło 80-ki, a w narracji Rikiego (i co gorsza, niektórych - na szczęście nielicznych - jego rozmówczyń) mężczyzna po 55 roku życia to starzec. Przy czym to jest narracja faceta, który sam podaje się za 55-latka, ale jednocześnie prezentuje na forum osobowość kompletnego ramola. I to jest dla mnie nieustannym źródłem humoru.
        • riki_i Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 19:57
          Tak tak, najlepiej siedzieć w USA przy jakichś męskich gaciach (o ile dobrze cię kojarzę) i narzekać na forumowych ramoli.
          • al_sahra Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 20:26
            riki_i napisał:

            > Tak tak, najlepiej siedzieć w USA przy jakichś męskich gaciach (o ile dobrze ci
            > ę kojarzę) i narzekać na forumowych ramoli.

            Hmm… czy dobrze rozumiem, że to jest komentarz do tego, że:
            1. Mieszkam w USA
            2. Posiadam życiowego partnera, który jest mężczyzną
            3. Nie jest on zramolały

            Wszystko to prawda, ale co to ma wspólnego z moim postem powyżej, pod którym się wpisałeś?
            • riki_i Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 20:28
              Ma tyle wspólnego co nazywanie mnie ramolem. Różne rzeczy można o mnie mówić, ale akurat nie to. Btw dziś pól dnia ciąłem drzewa piłą mechaniczną.
              • al_sahra Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 20:48
                riki_i napisał:

                > Ma tyle wspólnego co nazywanie mnie ramolem. Różne rzeczy można o mnie mówić, a
                > le akurat nie to. Btw dziś pól dnia ciąłem drzewa piłą mechaniczną.

                Biorę do sygnaturki!
              • wapaha Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 11:43
                riki_i napisał:

                > Ma tyle wspólnego co nazywanie mnie ramolem. Różne rzeczy można o mnie mówić, a
                > le akurat nie to. Btw dziś pól dnia ciąłem drzewa piłą mechaniczną.

                Forum juz pare lat temu zawyrokowalo ze jestes dziadem przed 60tka
                • infinitypool Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 16:17
                  wapaha napisała:

                  > riki_i napisał:
                  >
                  > > Ma tyle wspólnego co nazywanie mnie ramolem. Różne rzeczy można o mnie mó
                  > wić, a
                  > > le akurat nie to. Btw dziś pól dnia ciąłem drzewa piłą mechaniczną.
                  >
                  > Forum juz pare lat temu zawyrokowalo ze jestes dziadem przed 60tka

                  Przed 60tka to dziad?
                  Przeciez tutaj mnostwo ematek juz jest w okolicach 50tki, ciekawe czy za pare lat beda sie same okreslaly "babonami przed 60tka"😀 pewnie nie. I bedzie ze "60tka to nowa 40tka"
                  • riki_i Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 16:18
                    Dla nich to nieważne, byleby w swoim mniemaniu mi przyłożyć. 😉
                  • szarmszejk123 Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 16:22
                    Ale to przecież u riczarda nie jest kwestia metryki, tylko podejścia do życia, świata oraz siebie samego. On jest mentalnym zgredem i był nim już lata temu a przecież był wtedy nawet młodszy niż teraz.
                  • angazetka Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 16:26
                    Nie "przed 60-tką to dziad", tylko "Rysiek to dziad". Nie czytasz jego postów?
                  • pursuedbyabear Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 16:41
                    No starzejemy się, ale nie ma tu forumki w wieku ryszarda tak marudnej i zgnuśniałej jak on. Może dlatego, że czasu nie mają.
                    A dekadę temu był dokładnie taki sam. To nie kwestia wieku, tylko mindsetu.
                  • wapaha Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 15.04.26, 17:21
                    infinitypool napisał(a):


                    >
                    > Przed 60tka to dziad?

                    Riki to dziad. Mentalny. Wiek metrykalny nie jest istotny a określenie powstało dobrych parę lat temu


                    > Przeciez tutaj mnostwo ematek juz jest w okolicach 50tki, ciekawe czy za pare l
                    > at beda sie same okreslaly "babonami przed 60tka"😀 pewnie nie. I bedzie ze "60
                    > tka to nowa 40tka"

                    parę lat temu mnóstwo było w okolicach 40tki a wśród nich brylujący kogucik snujący swoje gawędy. Brzmiał jak zgred mimo że niewiele starszy

                    btw lolo z kolei woli określenie "dziad" od seniora
        • bi_scotti Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 20:19
          al_sahra napisała:

          > to jest narracja faceta, który sam podaje się za 55-l
          > atka, ale jednocześnie prezentuje na forum osobowość kompletnego ramola. I to j
          > est dla mnie nieustannym źródłem humoru.
          >

          Humoru tez. Ale przede wszystkim, postac jaka opisuje Riki - ten jego autoportret - to dla mnie total abstraction. Ja takich facetow nie znalam, nie znam, zapewne nie poznam. Na zadnym continent. The stories sa sooo weird, nie przystaja do zadnych "zywych" mezczyzn (no matter what age) z mojego otoczenia. Sure, moze to moja banka jest specyficzna, nie bede sie spierac. Ale przeciez spotykam przelotnie rozne egzemplarze here, there, everywhere & jak slowo daje, zaden taki Riki sie jeszcze nie pojawil big_grin Znam kilku starszawych Russian-Canadians i facetow z dawnej Yugoslavia - jakies tam "Riki-podobne" elements mozna wyczuc/uslyszec na upartego, ale nawet u nich to tylko jakies ledwo-uchwytne detale. Cheers.
          • riki_i Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 20:25
            Dla mnie total abstraction to koleżanka as_sahra , która ponoć w nauce robi (?!) - sorry jeśli pomyliłem, ale wiele nicków mi się razem zlewa ze sobą. W każdym razie niby ma być high poziom, a jest często gaworzenie przekupy.
          • al_sahra Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 20:45
            bi_scotti napisała:

            > Ale przede wszystkim, postac jaka opisuje Riki - ten jego autoportr
            > et - to dla mnie total abstraction. Ja takich facetow nie znalam, nie znam, zap
            > ewne nie poznam.

            Bo ja wiem? Przede wszystkim dodaj jakieś 15-20 lat do jego deklarowanego forumowego wieku (wtedy też te wszystkie opowieści rodem z PRL-u zaczną się lepiej spinać). Potem weź pod uwagę, że o ile nie znasz (ja też nie) nikogo, kto tak się zachowuje w towarzystwie, spokojnie można sobie wyobrazić, że są faceci, którzy myślą w ten sposób. Wiem, przerażająca sugestia, ale filozofom się nie śniło, co drzemie w odmętach niektórych męskich umysłów…
            • bi_scotti Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 21:56
              al_sahra napisała:

              > Wiem, przerażająca sugestia, ale filozofom
              > się nie śniło, co drzemie w odmętach niektórych męskich umysłów…
              >

              big_grin True. Tu gdzies jest watek o tym, ze DT poczul sie lekarzem - jak dla mnie, zblizony level "drzemki w umysle" do opowiesci Rikiego wink
              To be fair, wszyscy sobie cos tam myslimy & czesto pewnych mysli nie artykulujemy/nie artykulujemy w okreslonych circles. Stad moze i taka popularnosc tzw. manosphere, gdzie te nieartykulowane gdziekolwiek indziej mysli znajduja parking. Well ... zawsze gdzies sie moze trafic jakis marzyciel, erotoman gawedziarz, "real man" wannabe ... aczkolwiek to jednak najczesciej wymaga odpowiedniej ilosci %%% tongue_out Niemniej przyznaje uczciwie, ze takie osobniki, jesli mieli jakikolwiek ciagoty w kierunku okreslonego marudzenia, zostaly eliminated z "biscotciej sphere" juz na etapie przedszkola lub wczesnej podstawowki wink Cheers.
    • chicarica Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 15:34
      Większość dziadów chowała się i żyła w przekonaniu o własnej przezajebistości. Świat się zmienił a oni nie i zamiast się do niego dostosować, wolą się na niego obrazić. Pies im mordy lizał. Jak ktoś woli spędzić ostatnie lata swojego życia jako stara, nadęta purchawa na krawędzi wybuchu, to kim ja jestem żeby mu bronić?
    • swiecaca Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 15:55
      Panów 50 plus znam sporo bo to moi rówieśnicy, żaden nie jest spierniczały a niektórzy nawet świetnie tańczą smile
      Ze starych uznaję panów minimum 70 +. Mój własny ojciec ma 80 i dopiero od trzech -czterech lat widać po nim upływ wieku. Ale fakt wielu jego kolegów już nie żyje.
    • asia_i_p Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 16:12
      A sąsiadami się można pochwalić? Ja mieszkam w emeryckim bloku, sąsiedzi wokół w dużym stopniu 70+. Przytomni, sprawni fizycznie. Młodzi umysłem sądząc z tego jak podchodzą do mojego syna. Przy tym, z tego co kojarzę, nie bardzo byli rozrywkowi, i słabo było z kobitkami i tymi sprawami, więc może tutaj związki przyczynowo-skutkowe są inne niż myślisz.

      I wypraszam sobie "dziadziusiów w wieku lat 75 chodzących codziennie do pracy". Mój ojciec nie jest dziadziusiem, marudzi dużo mniej niż ty i tak, chodzi codziennie do pracy, mając dokładnie 75 lat. Ale też u niego było marnie z kobitkami i rozrywkowością.
      • asia_i_p Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 16:14
        Inna rzecz, że jak się zastanowię, to mojego ojca wołami byś do sanatorium nie wyciągnął. Więc może sam dobór próbki wpłynął ci na rezultaty.
      • riki_i Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 20:08
        Asia_i_p , czy Twój ojciec naprawdę nie ma potrzeb typu Riki? Nie ma ciągu żeby polecieć do Egiptu i siedzieć w resorcie all inc.? W ogóle gdzieś w życiu podróżował , czy tylko zapier.alał i chodził do roboty? Nie złapał bakcyla typu wędka, domek, jezioro, kajak.... w ostateczności bakcyla typu działka "na rodosie"? Po jaki ch*j chodzić w takim wieku do roboty, ja się pytam?! No naprawdę, przecież czas naszego życia wycieka, nawet o wielu noblistach się zapomina, a co dopiero o ludziach w pracy. Przyjdą nowi na jego miejsce. A czas spędzony na słoneczku ze wzrokiem na morze , góry czy jezioro jest po prostu bezcenny. Takie historie mnie rozwalają.
        • analoga_niet Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 21:03
          Mój na przykład nie ma. Żył dla Ojczyzny i Społeczeństwa (wielkie litery nieprzypadkowe), jego jedynym zainteresowaniem jest aktualnie oglądanie Kanału Zero i Republiki. Oraz praca na pół etatu, więc zamiast cieszyć się emeryckim życiem (którego przy jego chorobach niekoniecznie wiele zostało) to musi kombinować z urlopem, żeby gdziekolwiek pojechać. A emeryturę ma więcej niż godziwą i nie musi pracować żeby spiąć finanse.
          • riki_i Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 21:42
            Jeśli ktoś czuje misję i żyje dla Ojczyzny i Społeczeństwa, a nie dla siebie, no to ja to przyjmuję. Btw co do tej Republiki i Kanału Zero na starość..... też rozumiem, bo wielu tak ma, ale pierwsze jest dla mnie totalnie nie do przejścia, tępa propaganda dla kretynów, natomiast w kanale zero oglądałem w ostatnich miesiącach tylko trzy odcinki Wiernikowskiej z Rosji, po których nie wiedzieć czemu cały cykl zakończono bez słowa wyjaśnienia.

            Powracając do Twego ojca - ideowców znałem wielu, liczni z nich oprócz swego ideolo i wyznawanej misji mieli jeszcze różne trupy w szafie, ale generalnie tak, pojmuję, że to specyficzny typ człowieka , który funkcjonuje niestandardowo.
            • analoga_niet Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 22:02
              Trupow brak, raczej człowiek którego dziś nazwałoby się nerdem lub diagnozowało w kierunku spektrum autyzmu. I idealny przykład człowieka, który ma rodzinę chyba tylko z powodu presji społecznej.
              • riki_i Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 22:11
                Rozumiem. Niezbyt miłe to dla Ciebie i pozostałych członków rodziny. Ale w tych pokoleniach (oraz jeszcze starszych tym bardziej), różne rzeczy były na porządku dziennym. W zasadzie jak gadam z ciotką lat 80 o części mojej rodziny po jej stronie, to włos się jeży na głowie co tam się działo.
                • analoga_niet Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 22:22
                  Tu właściwie bez patologii, nie pił, nie bił (mnie czasami ale w sumie tylko na polecenie matki), nie awanturował się, pracował, kasę przynosił, tylko zero więzi i relacji. Zresztą moim zdaniem dlatego pracuje, bo nie wytrzymałby siedzenia z moją matką w domu. Co nawet rozumiem 😀
                  • riki_i Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 22:51
                    Miałem jednego przodka w podobnym stylu. Ale on trzasnął w pracy na zawał mając lat 59. Będąc na pozycji dyrektora dużego zakładu. Mentalnie i rodzinnie dokładnie ten sam typ.
        • asia_i_p Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 21:39
          Ależ ma. Jeszcze 5 lat temu robił sobie w miarę regularne wypady w Tatry, teraz z wyższymi górami już ostrożnie, ale nadal Sudety czy Świętokrzyskie regularnie, ostatnio zorganizował sobie wycieczkę do Wilna, zahaczając o wszystkie miejsca z rodzinnych opowieści. Resorty i zorganizowane wycieczki to nie jego klimaty, bardziej góry i zwiedzanie, no i jednak lubi sprawczość w podróżach - własny samochód, własny rozkład, własne cele. A pracę kocha, zbudował tę firmę od zera, spełnia się tam, bo jest w tym cholernie dobry. Niby kogoś trenuje na swoje miejsce, prezesurę oddał zięciowi, ale jak w Ojcu chrzestnym, nadal wszyscy chcą gadać z nim.
          • riki_i Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 21:44
            No ok, stworzył firmę, jasne. Rozumiem.
          • asia_i_p Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 22:21
            Chociaż trzeba mu przyznać, że zaczyna dostrzegać ograniczenia wiekowe, stwierdził, że jeszcze parę lat temu te 850 kilometrów z Wrocławia do Wiednia zrobiłby jednego dnia, teraz jednak sobie zamówił nocleg po drodze smile No ale do all inclusive w Egipcie jeszcze nie dojrzał smile ani do dancingu w sanatorium.
            • asia_i_p Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 22:21
              Do Wilna.
            • riki_i Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 22:48
              No to jak do tej pory nie dojrzał, to już nigdy nie dojrzeje. Zwłaszcza jak jest bossem we własnej firmie i realizuje się na tym polu.
    • mdro Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 16:22
      Riki!
      Alexis do ciebie w wątku "Odzywka pani do pomocy", cytuję "nowy 80-letni partner nie chce się nim [psem] zajmować, prowadzi firmę" big_grin
    • azalee Re: Starość (ale taka prawdziwa starość) u mężczy 14.04.26, 17:09
      Umarłabym z beznadziei gdybym żyła w twojej bańce.
      Ad rem: znajomi mi 50-latkowie to wciąż młodzi mężczyźni, zarówno ciałem jak i duchem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka