Dodaj do ulubionych

Samotna (samodzielna) emigracja

23.06.26, 12:48
Na kanwie wątku obok, gdzie przewijają się ciekawe wątki emigracyjne.
Czy któraś z was wyjeżdżała „w nieznane” sama?
Wiadomo, że w latach dwutysięcznych była wielka emigracja do UK, ale zupełnie mnie ominęła w otoczeniu.
Chętnie poczytam dla inspiracji.
Obserwuj wątek
    • brenya78 Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 12:52
      Ja wyjezdzalam "w nieznane" dwa razy. Raz na gleboka wode bo do Nowego Jorku i to byla dla mnie gleboka woda - wczesniej niewiele podrozowalam wiec byl to dla mnie szok. Odnalezc sie w nowym "swiwcie", bez znajomych, bez rodziny, nawet roznica czasu byla problemem, w czasach bez internetu w komorkach, nawet Facebooka nie bylo... bylo ciezko, momentami bardzo, ale potem bylo juz z górki. Każda następna emigracja jest łatwiejsza 😀
      • hailey_bieber2004 Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 13:01
        A pamiętasz pierwszą myśl, pierwsze wrażenia jak wylądowałaś?
        • princesswhitewolf Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 13:10
          Home.
          Przekaz piosenki "Home" Edward Sharpe & the Magnetic Zeros.

          Tak sie czuje tylko w UK i we Francji
          • princesswhitewolf Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 13:13
            Pamietam ze jak chodziłam pierwszy raz po Londynie mialam silne uczucie deja vu i wydawalo mi sie ze " wiem" co jest za rogiem.
        • brenya78 Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 14:14
          Pamiętam. Jazde taksowka z lotniska, bylo juz ciemno, potem widok na Manhattan z 30 pietra mojego mieszkania i smak lodów Ben & Jerrys. Potem następnego dnia jet lag i napad ataku paniki w central parku 😀
    • princesswhitewolf Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 13:01
      No ale co znaczy "w nieznane". Wiekszosc przeciez jechala do kogos albo na jakis kurs itd. Chyba malo kto jechal z namiotem
      • weronika_ozankowa Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 14:33
        princesswhitewolf napisała:

        > No ale co znaczy "w nieznane". Wiekszosc przeciez jechala do kogos albo na jaki
        > s kurs itd. Chyba malo kto jechal z namiotem
        >
        Ja miałam tylko pracę znalezioną dwa tygodnie wcześniej i obietnicę przenocowania przez chwilę u niezbyt bliskich znajomych. Więc tak, powiedziałabym że był to wyjazd w nieznane, w porównaniu do innych wyjazdów w moim życiu, przygotowanych o niebo lepiej smile
        Komórki dopiero się zaczynały upowszechniać, połączenia wciąż były drogie, Facebook dopiero raczkował. Było ciekawie i bardzo miło wspominam ten czas.
        • princesswhitewolf Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 16:10
          Ze znaleziona praca i z noclegiem na 2 tyg to nie jest w nieznane
          • brenya78 Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 16:13
            princesswhitewolf napisała:

            > Ze znaleziona praca i z noclegiem na 2 tyg to nie jest w nieznane
            >


            Janmialam i prace i mieszkanie na miesiac na start a i tak bylo ciężko. Musiałam ogarnąć sprawy urzędowe, znaleźć nowe mieszkanie w wielkiej metropolii - to jeszcze byly czasy ogłoszeń w gazecie i Craig List. Nie znasz NIKOGO w mowy mieście. Myślisz że to jest plytka woda? Moze. Mnie było ciężko.
            • princesswhitewolf Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 14:18
              >Myślisz że to jest plytka woda?

              Do kogo ty o tym mowisz?

              Nadal, punkt zaczepienia i zalatwiona praca to nie jest " jazda w ciemno"
              • brenya78 Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 16:20
                "Nadal, punkt zaczepienia i zalatwiona praca to nie jest " jazda w ciemno""

                No wiesz. Jak sie tak trzymać definicji to znam slownie jedna osobę która wysiadła z autokaru na dworcu w Londynie i tyle. Spala w central parku. Ale ile takich ludzi bylo? Nie wiem. Wiem ze każda emigracja jest trudna, nawet jak się ma prace załatwiona, czy mieszkanie NA CHWILE.
                • princesswhitewolf Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 16:57
                  >Wiem ze każda emigracja jest trudna, nawet jak się ma prace załatwiona, czy mieszkanie NA CHWILE

                  Nikt nie poddaje tego we watpliwosc chyba. Calkowicie sie zgadzam

                  Ale samotna, samodzielna emigracja jak z postu tytulowego to chyb jak ta osoba jaka opisujesz. Przyjechala ta osoba zupelnie sama i nie miala nawet punktu zaczepienia.
                  • brenya78 Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 17:02
                    Dla mnie sama, samotna to sama samotna.
          • weronika_ozankowa Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 16:39
            princesswhitewolf napisała:

            > Ze znaleziona praca i z noclegiem na 2 tyg to nie jest w nieznane
            >
            Ja gdzieś napisałam o noclegu na dwa tygodnie? 🤔
            • princesswhitewolf Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 14:19
              >Ja miałam tylko pracę znalezioną dwa tygodnie wcześniej i obietnicę przenocowania przez chwilę u niezbyt bliskich znajomych


              Przez chwile to chyba nie godzine noclegu
              • snakelilith Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 14:36
                princesswhitewolf napisała:


                > Przez chwile to chyba nie godzine noclegu

                Wiemy princes, że jesteś w spektrum, ale serio, zastanów się chwilę. Nawet jak masz możliwość przenocowania u kogoś przez 2 tygodnie, to jest to na emigracji przez chwilę, bo musisz bardzo szybko szukać czegoś innego, a to nie zawsze i nie wszędzie jest takie łatwe.
                Kiedy ja wyjeżdżałam w końcu lat 80 tych, to w Niemczech był kryzys mieszkaniowy. Pamiętam, że jak szukałam mieszkania w mieście gdzie chciałam studiować, to w regionalnej gazecie były tylko TRZY ogłoszenia. Nie wiem jakim cudem udało mi się jedno z nich (przyzwoite 26 m2, pół godziny zbiorkomem do uczelni) zdobyć, wszyscy patrzyli na mnie jak na UFO. Koleżanka ze studiów musiała mieszkać przez pół roku w ciasnym pokoiku nad sklepem erotycznym, codziennie miała w skrzynce pocztowej reklamy plastikowych penisów, a sąsiadkami były prostytutki. Nigdy nie przyznała się do tego rodzinie w Polsce, bo chyba by dostali zawału.
                • hailey_bieber2004 Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 15:53
                  snakelilith napisała:

                  > Koleżanka ze studiów musiała mieszkać prz
                  > ez pół roku w ciasnym pokoiku nad sklepem erotycznym, codziennie miała w skrzyn
                  > ce pocztowej reklamy plastikowych penisów, a sąsiadkami były prostytutki.

                  Pewnie nie było jej do smiechu, ale to sceneria jak z jakiegos filmu 😄
                  • snakelilith Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 16:34
                    hailey_bieber2004 napisała:


                    > Pewnie nie było jej do smiechu, ale to sceneria jak z jakiegos filmu 😄

                    Ta historia ma filmowy ciąg dalszy, bo po tym pół roku w domu innej koleżanki zmarła starsza sąsiadka. I leżała w tym mieszkaniu trzy dni zanim ją znaleziono, była nawet wielka akcja z strażą pożarną wchodzącą przez okno. I to mieszkanie dziewczyna załatwiła tej z burdelu.
                    Jak pomyślę, to są historie grozy, ale jakoś wszystkie się z tego wygrzebałyśmy, skończyłyśmy studia i wyszłyśmy na ludzi. To były po prostu inne czasy. big_grin
                • princesswhitewolf Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 16:55
                  >Wiemy princes, że jesteś w spektrum

                  No to tylko chyba ty i pare rownie dziwnych wie na tym forum bo w realu nikt o tym nie slyszal.

                  Nie chce mi sie czytac reszty twoich wypocin z psychiatryka z jakiego to powodu zyjesz od lat na socjalu
              • weronika_ozankowa Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 15:32
                princesswhitewolf napisała:

                > >Ja miałam tylko pracę znalezioną dwa tygodnie wcześniej i obietnicę przeno
                > cowania przez chwilę u niezbyt bliskich znajomych
                >
                >
                > Przez chwile to chyba nie godzine noclegu
                >
                Snake ci już wytłumaczyła, ale dodam: przez chwilę to nie znaczy „na godzinę”, ale też nie dwa tygodnie. Czytaj uważnie, zanim odpowiesz na czyjś post, co?
                Mieszkałam u znajomych kilka dni, nie pamiętam ile, pewnie 4-5, bo oni wtedy sami studiowali i akurat za parę dni wracał ich współlokator, więc musiałam zwolnić pokój.
                To było bardzo krótko, bo musiałam znaleźć mieszkanie w obcym kraju i obcym mieście, z bardzo podstawową znajomością języka, bez powszechnego dostępu do netu, komórki, bez Facebooka i innych udogodnień.
                Widzę, że słabo rozumiesz polski, i ok, zdarza się, ale może w takim razie przestań wszystkich pouczać i prostować, co?
                • princesswhitewolf Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 17:00
                  Ja nie czytam wypocin snake bo mi niedobrze. To nie jest zdrowy człowiek

                  >Widzę, że słabo rozumiesz polski, i ok, zdarza się, ale może w takim razie przestań wszystkich pouczać i prostować, co?



                  Dla mnie sama , samotna to bez punktu zaczepienia i pracy a i gdzie spac- jak w opisie brenya tej osoby.

                  Gdzie widzisz pouczanie? Nie przesadzaj


                  Jesli tak to ja tez w takim wypadku przyjechalam sama samotnie majac zalatwiony kurs na 2 tyg i nocleg u znajomego na krotko ....

                  Chyba prawie wszyscy tak mieli
                  • snakelilith Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 17:23
                    princesswhitewolf napisała:

                    > Ja nie czytam wypocin snake bo mi niedobrze. To nie jest zdrowy człowiek


                    The Bill Ka.
                    • princesswhitewolf Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 17:35
                      Chyba zablokuje. Ta psychofanka robi sie nie do zniesienia i non stop lazi za mna. Blokuje
                      • snakelilith Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 17:40
                        Przecież mnie niby nie czytasz, pieniaczko. I w ogóle za tobą nie chodzę. To ty musisz wtrącać się do każdej rozmowy i wszędzie dodać swoje aroganckie goowno przepisane z AI. Zacznij się w końcu leczyć, bo masz poważne zaburzenia psychiczne.
    • weronika_ozankowa Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 14:29
      Ja wyjechałam mając lat 29 do kraju calkiem „nieemigracyjnego”. Mieszkałam tam prawie 5 lat i wróciłam, trochę żałuję. Później emigrowałam jeszcze 2 razy ale wtedy to już z mężem.
    • zbytomia100 Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 14:31
      Ja wyjechalam sama, mialam tylko plecak.
      Dojechalam w srodku nocy, sikac mi sie chcialo, a nie mialam lokalnej waluty. Listopad, wiec odpadalo lanie w krzakach. Ale niedlugo potem podjechal nastepny autokar z PL i tam jakas starsza pani, nie dosc, ze mi dala monety na wc, popilnowala plecaka, to jeszcze odwiozla w miejsce docelowe, w miedzyczasie karmiac u siebie w domu sniadaniem.
      Wtedy nie wiedzialam, ze wyjechalam na stale. Po drugie, gdybym wtedy wiedziala, ile wysilku bedzie mnie kosztowac urzadzenie sie w innym kraju, to nie wiem, czy bym wyjechala big_grin
    • beaucouptrop Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 14:31
      Tak wyjechałam sama. Moje małżeństwo się sypało i miałam potrzebę przewietrzyć głowę i życie. Dostałam propozycję pracy. Pojechałam na próbę na rok i od tego czasu minęło 20 lat 😃 Uważam, że to była bardzo dobra decyzja. Niedawno zdałam sobie sprawę, że moje życie w wielu aspektach jest dokładnie takie o jakim marzyła mała dziewczynka i nastolatka, którą byłam. Bardzo to doceniam i jestem wdzięczna sobie za podjęte decyzje, odwagę i ciekawość, ludziom którzy mnie zainspirowali na tej drodze i szczęśliwym zbiegom okoliczności.
      Z tym, że to była moja druga emigracja. Wcześniej powodem była szalona, szczeniacka miłość i beztroska młodość 😀
      • nastarana Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 14:21
        Jak to możliwe, że jakaś mała dziewczynka marzyła o tym aby zostać w przyszłości zgorzkniałą sfrustrowaną cyniczną pieniaczką??
        • princesswhitewolf Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 17:02
          Pytasz o siebie? Bo to jakby ciebie opisuje. Specjalistka od lazenia i dowalanek. Normalnie druga snejkowa.
    • mayaalex Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 14:49
      Ja wyjechalam sama ale nie zupelnie w nieznane. Dla tego pracodawcy juz pracowalam od okolo 2 lat jako wolny strzelec, znalam juz sporo osob z pracy, znalam miasto, wiedzialam gdzie chce wynajac mieszkanie, mialam juz siatke znajomych. W nieznane tez bym mogla, mysle ze latwiej gdy jest sie sama niz gdy trzeba ogarniac tez potrzeby bombelkow i partnera.
    • nina_unu Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 15:34
      Wyjechałam sama, ale przez myśl mi nie przeszło, że na stałe. Pierwsze wrażenia były kiepskie bo to było niedługo po 9/11 i w powietrzu czuło się ogólnonarodową depresję.
    • sylwiastka Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 16:08
      Wyjeżdżałam sama w nieznane zaraz po studiach, ale przebierałam nogami i cieszyłam się na przygodę. Na lotnisko odwoziła mnie mama i przyjaciółka i obie płakały, a ja w ogóle tego nie rozumiałam. W sumie miały rację, bo od tego czasu nie wróciłam do Polski na stałe.
      To był wyjazd za ocean do USA. Pracę miałam świetną, duży zespół badawczy na renomowanej uczelni. Mieszkanie miłam załatwione przez mojego ówczesnego chłopaka - mieszkałam z jego koleżanką ze studiów - Portugalką Jedyne czego się obawiałam to moja znajomość języka w tamtym okresie, ale to szybko nadrobiłam bo w pracy i w domu był tylko angielski.
      I miałam racje, że się niczym nie przejmowałam, bo ten rok otworzył mi drzwi do dalszej kariery i był mega fajny.
    • lalkaika Re: Samotna (samodzielna) emigracja 23.06.26, 21:20
      Już kiedyś pisałam, pewnie alpepe pamięta 😔
      Lata wczesne 90' i słoneczna Italia
      Miałam 20 i rozum kanarka, później do mnie dotarło, że przyjaciele i przyjaciółki/jedna znana i lubiana**filmowa mnie po prostu sprzedali.
      Dałam radę, nawet mi się powiodło do pewnego momentu, teraz na starość jest ciężko.
      Miałam jedną walizkę pełną tanich szmatek i butów z kartonu. Ale wiele odwagi, to na pewno.
      Czasami żałuję, ale to już takie smętne babcine narzekania.......
      • green.wild.wood Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 13:43
        tez tak wyjezdzalam, nikt z Was nie pisze ze nie mielismy wtedy internetu, gdzie mozna wklepac kazde pytanie, iphonow, GPSow, jezdzilo sie z papierowymi mapami po miescie, dzwonilo z budek na zetony, kupowalo papierowe gazet aby znalezc lokum, prace cokolwiek, jezyk kto znal to znal, ja nie znalam, trzeba bylo najpierw znalezc szkole i do niej chodzic, prace ktora bez znajomosci jezyka pozwolila sie utrzymac, a pozniej poznawalo sie ludzi, bo bylam sama jak palec (ktos obcy mi pomogl odebrac z lotniska i znalazl lokum na pierwsze dni i dal wlasnie papierowa mape do reki i powiedzial: tu jest latwo sie poruszac-wschod-zachod, polnoc-poludnie i ahoy przygodo. Ale tak, w wieku 20 paru lat z rozumem kanarka odwaga jest ogromna i jednoczesnie ciekawosc swiata. to bylo tak niedawno a taki inny swiat. Kto z mlodych ruszyl by sie teraz do innego miasta bez telefonu i gpsa? nie mowiac na inny kontynent, no kto?
        • snakelilith Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 14:03
          green.wild.wood napisał(a):

          > tez tak wyjezdzalam, nikt z Was nie pisze ze nie mielismy wtedy internetu, gdzi
          > e mozna wklepac kazde pytanie, iphonow, GPSow, jezdzilo sie z papierowymi mapam
          > i po miescie, dzwonilo z budek na zetony, kupowalo papierowe gazet aby znalezc
          > lokum, prace cokolwiek, jezyk kto znal to znal,

          Ha, ha, ha. Dokładnie tak było. Także u mnie. Dodam jeszcze, że do rodziny pisało się listy, bo nawet telefony stacjonarne w Polsce nie były standardem w każdym mieszkaniu, więc człowiek by praktycznie odcięty od pępowiny natychmiast i radykalnie. Co było dla młodego człowieka też rajcujące.
          • green.wild.wood Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 14:38
            Mam te listy, od rodziny, od mojej babci i od znajomych, ktorych w tamtym czasie zostawilam, a to oni wtedy byli calym swiatem. Dla naszych dzieci to jest starozytosc, albo czas kamienia lupanego, ale to byly piekne czasy, pomimo ze biedne bo wiekszosc ludzi nie miala pieniedzy tak jak teraz.
        • brenya78 Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 17:44
          "nikt z Was nie pisze ze nie mielismy wtedy internetu, gdzie mozna wklepac kazde pytanie, iphonow, GPSow, jezdzilo sie z'

          No bylo tak wlasnie, pisałam o tym. Pamiętam jak sie zgubiłam gdzieś na Brooklynie, ni hu hu nie wiem jak trafiłam do domu po 2 h marszu... szlam na północ 😀

          Albo pamiętam jak szukałam mieszkania i trafiłam do jakiejś kamienicy strasznej i uciekłam stamtąd- przeciez jakby mnie tam zamordowali to rodzina by mnie nigdy nie odnalazła.
      • princesswhitewolf Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 14:17
        >przyjaciele i przyjaciółki/jedna znana i lubiana**filmowa mnie po prostu sprzedali.

        Co konkretnie masz na mysli mowiac to 😱

        Ja mam bujna wyobraznie....
        • bywalec.hoteli Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 16:13
          kojarzy się z filmem Lilja 4 ever
          • princesswhitewolf Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 17:02
            No 🫪
        • simply_z Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 17:45
          Byla prostytutka, pozniej wyszla za maz za Wlocha, ktory ja tlukl i musiala uciekac z dzieckiem. A teraz glownie pije, no bywa i tak...
          • bywalec.hoteli Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 18:44
            simply_z napisała:

            > Byla prostytutka, pozniej wyszla za maz za Wlocha, ktory ja tlukl i musiala uci
            > ekac z dzieckiem. A teraz glownie pije, no bywa i tak...

            Serio?
          • hailey_bieber2004 Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 18:55
            Nawet jeśli, to nie wiem, czy jest potrzeba, żeby ja tu outować.
            Nawet, jeśli x lat temu sama pisała o pewnych rzeczach.
            • beaucouptrop Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 20:48
              Jak widać niektórzy muszą, bo się udusza.
    • la_felicja Re: Samotna (samodzielna) emigracja 24.06.26, 19:09
      Wyjechałam sama, ze złamanym sercem.
      Ale nie na dziko, na dobry dwuletni kontrakt, z zapewnionym mieszkaniem. No i ze znajomymi - ale ci znajomi byli w innych miastach, a ta koleżanka, która miała mieszkać najbliżej, wypięła się na mnie, bo wiadomo - singielka, albo będzie podrywać misia, albo, w najlepszym razie, narzucać się i wymuszać przysługi typu wkręcenie żarówki.

      Bardzo podziwiam ludzi, którzy zdecydowali się na emigrację ze słabą znajomością języka, do jakiejś bylejakiej pracy poniżej kwalifikacji, bez zapewnionego mieszkania albo do kołchozu, czyli mieszkania z obcymi ludźmi.
      Samotne, własne mieszkanie i dobre zarobki to było to, co trzymało mnie przy życiu w pierwszych miesiącach emigracji

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka