borsuczyca.klusek
30.07.26, 14:49
Są dwie koleżanki Ania i Kasia, bardziej znajome, które znają się przez trzecią koleżankę niż przyjaciółki od serca.
Jak się spotykają to albo na mieście, albo u Ani w domu. Wtedy to Kasia przynosi zazwyczaj jakiś drobny poczęstunek typu kawałek ciasta czy zbiory z własnej działki.
Tak było i tym razem gdy Kasia przyniosła michę działkowych czereśni, na które to Ania od razu się rzuciła. Po wyjściu Kasi, na scenę wydarzeń wkroczył mąż Ani, który też chciał się poczęstować ulubionym owocem. Ten jednak zachował czujność i wpierw sprawdził zawartość na obecność niechcianego lokatora. Jak się możecie domyśleć, po dokładniejszej inspekcji okazało się, że prawie każda czereśnia miała wkładkę białkową.
Konkludując Ania jest wściekła na Kasię, że ta jej uczciwie nie ostrzegła i nie powstrzymała na czas przed pochłonięciem pół kilo czereśni. Mąż Ani twierdzi, że ta przesadza, bo w końcu to tylko robak a nie opad atomowy a poza tym jak komuś przeszkadza to sam sprawdza a nie zwala na innych.
No i teraz wiekopomne pytanie kto ma rację? Czy na miejscu Ani byłybyście złe tylko na siebie czy również na Kasie? A może w ogóle problemu nie ma?