riki_i
06.08.26, 11:38
Tak się składa, że przypadkiem odkryłem lecznicę zębowo-ortodontyczną na NFZ , gdzie wsadziłem dzieciaka, któremu robią tam różne rzeczy (sam korzystam z płatnych przychodni). Dlaczego moje dziecko idzie na NFZ, skoro też ma płatny abonament? Bo jest to blisko domu , poza tym mają podejście do dzieci, robią dobrze i terminy są w miarę. Piszę to, żeby skasować w zarodku hejty (choć wiem, że i tak będą).
Od pierwszej wizyty jakoś z rok, dwa lata temu, zauważyłem dużą ilość klientów ze Wschodu. Ale teraz... to są tabuny! Tabuny rodzin z dziećmi, gadające po rosyjsku lub po ukraińsku, które sobie robią full serwis na NFZ. Ja nie mam problemu z napływem tych ludzi, tysiąc razy wolę ich od Arabów i gości z Afryki Subsaharyjskiej, ale... gdzie są Polacy i polskie dzieci? Obawiam się, że za kasę w przychodniach prywatnych. I nawet jesli to pracodawca rodziców funduje abonament czy zwraca część kosztów, wydaje mi sie coś tutaj mocno nie halo. Nadmieniam jeszcze raz , konfy w obu wydaniach nie popieram , Czarnka & Co. też nie. Coś tutaj jednak jest mocno nie tak - darmowy NFZ z naszych podatkow dla przybyszów, a Polacy do Luxmedów i Enelmedów oraz jak dzieci Shell na drogi i nierefundowany invisalign? No nie, to imo nie jest ok.