15.09.26, 08:09
Chciałabym czuć, że mi się cokolwiek układa. Tymczasem na wszystkich frontach tak sobie. Zawodowo od lat stagnacja, brak znaczących podwyżek (niby co roku cos kapnie ale nawet nie o poziom inflacji więc mam poczucie, że zarabiam coraz mniej), moje starania doceniają tylko ci, od których nie zależy ani moja pensja ani stanowisko. Zmieniłabym coś tylko po pierwsze nie wiem co chciałabym robić i nie mam funduszy na wtopę, bez mojej pensji budżet domowy nam się nie zepnie.
Dzieci okres dojrzewania, wiadomo. Staram się być najlepszą matką jaką mogę ale nie zawsze mi wychodzi (częściej nie wychodzi tak po prawdzie). Małżeńsko też średnio, próbuję dać od siebie to czego on potrzebuje w nadziei, że jeśli jego potrzeby będą zaspokojone on da mi to czego ja chcę ale to nie działa.
W chałupie bałagan, jedną rzecz sprzątnę, pięć się pojawia. Na zadbanie o swój wygląd nie mam kasy ani energii, na zadbanie o rozwój intelektualny czy duchowy brak mi czasu i mocy przerobowych.
Tak tylko chciałam pojęczeć przy wtorkubig_grin bo jednocześnie mam świadomość, jak wiele kobiet na świecie ma dużo gorzej niż ja, pod każdym względem.
Obserwuj wątek
    • turzyca Re: Zmęczona 15.09.26, 08:17
      Potrzebujesz ojojaniw czy chcesz też rad?
      • milva24 Re: Zmęczona 15.09.26, 08:19
        Chyba obu big_grin
    • czekamnawiatr Re: Zmęczona 15.09.26, 08:27
      Przytulam.
      Wypowiem się w kwestii małżeństwa. To naprawdę tak nie działa. Jeśli ktoś nie zaspokaja Twoich potrzeb, nie zacznie ich zaspokajać dlatego, że Ty się starasz. Wiem, bo też tak robiłam. Podziała ( ale też nie zawsze) mocny wstrząs. Nie, że od razu walizki za drzwi. Ale walniecie w leb bywa niezbędne... Kiedyś mój przyjaciel mi to wytłumaczył, wtedy ( molida i glupia) się z tego śmiałam. Jeśli mąż się nie stara i ma w związku tak se i mu to pasuje - to nie będzie się starał tym bardziej, gdy będzie miał lepiej ( czyli druga strona będzie zaspokajać jego potrzeby). Bo u po co? Wcześniej miał wywalone i teraz ma wywalone. Nic przecież nie traci, wręcz przeciwnie. Trochę chaotycznie wyszło, wiem.
    • nadkomisarz_przyzwoita Re: Zmęczona 15.09.26, 08:31
      Jak człowiek ma bardzo dużo na głowie i mnóstwo do zrobienia to najlepiej sobie siąść i odpocząć. A tak poza tym zbadaj tarczycę. Zrób morfologię. Czy śpisz dobrze? Witamin żadnych nie brakuje? Żelaza? Czy jesteś aktywna w sensie uprawiasz jakieś sporty chodzisz, jeździsz na rowerze pływasz? Nie masz nadwagi? Jeżeli fizycznie jest wszystko okej to nadal nie dokładałabym sobie nowych wyzwań tylko zastanowiła się z czego mogę zrezygnować i skupić się na jednej rzeczy czy dwóch, a resztę olać lub zrzucić na kogoś innego.
      • milva24 Re: Zmęczona 15.09.26, 08:52
        Jeśli chodzi o tarczycę mam hashimoto ale poziom hormonów dwa lata temu był w normie. Od paru miesięcy zbieram się do umówienia do endokrynologa i cały czas mi nie wychodzi. Nie czuję się bardziej zmęczona niż te dwa lata temu. Mam niedobór magnezu bo mi drga powieka ale to od paru tygodni, po antybiotykiterapii mi się tak zrobiło. Zaczęłam suplementację i witaminy D też.
        Mam 3 kg nadwagi. Nie ćwiczę ale sporo chodzę plus taka codzienna aktywność.
        Miałam epizod depresyjno-lękowy ale od roku leki odstawione i jest dobrze.
        Generalnie chciałabym coś uporządkować i widzieć efekt, najbardziej mnie wkurza takie poczucie syzyfowej pracy. Chyba spróbuję zacząć od mieszkania, jak zobaczę efekty to może da mi to kopa do dalszych działań.
        • nadkomisarz_przyzwoita Re: Zmęczona 15.09.26, 09:04
          milva24 napisała:

          Chyba spróbuję zacząć od mieszkania, jak zobac
          > zę efekty to może da mi to kopa do dalszych działań.


          Jak chcesz, ale mieszkanie nie zając. Ja bym jednak zrobiła badania, zadbała o dietę i ciało , zgubiła z 5 kilo bo od tego energia wraca. Ogarnięcie mieszkania jest łatwe gdy ma się siły.
          • milva24 Re: Zmęczona 15.09.26, 09:12
            Akurat z moich dodatkowych kilogramów jestem zadowolona. Ulokowały się w tyłku i udach i podobam się sobie taka. Ale fakt, tego endokrynologa to pora umówić.
        • hanusinamama Re: Zmęczona 15.09.26, 10:11
          A chcesz wyjsc z tej syzyfowej pracy? Bo sorry ale twierdzenie ze nastlatki nie muszą ograniać domu bo mają naukę brzmi jakbyś chciała być taką siłaczką
          • nadkomisarz_przyzwoita Re: Zmęczona 15.09.26, 10:31
            Właśnie tak. Część obowiązków zepchnąć na domowników i skupić się na sobie w pierwszej kolejności. Nic nie ruszy do przodu jeśli człowiek czuje się permanentnie zmęczony. To jest układ zamknięty.
    • novembre Re: Zmęczona 15.09.26, 08:48
      Jak ja Cie rozumiem kiss.

      Zacznij zyc troche bardziej dla siebie. Nie, ze walizki i dzihad, ale zacznij stawiac siebie na pierwszym miejscu - a przynajmniej czesciej. Rob, co lubisz, nie wiem, pisz pamietnik, chodz na spacery albo na joge, pij ulubiona herbate w ulubionej filizance, zapisz sie na kurs garncarstwa, cokolwiek, co lubisz i co da Ci frajde. Male przyjemnosci.

      Moj maz powiedzial mi kiedys wielka prawde, o ktora sie na niego najpierw ciezko obrazilam, ale po przemysleniu (i po paru latach big_grin) doszlam do wniosku, ze ma racje: jesli ty sama o siebie nie zadbasz, to nikt o ciebie nie zadba.
      I taka prawda, czekanmawiatr tez dobrze napisala, jak chlopu wygodnie, to nie bedzie nic sam z siebie zmienial.
      Trzymaj sie kiss
      • losiczka Re: Zmęczona 15.09.26, 09:07
        Dokładnie tak jest- więcej skupienia na własnych potrzebach i pragnieniach, odpuszczenie całkiem obrabiana domu, bo jak mieszkają 4 osoby, a jedna sprząta to syf będzie wieczny, inwestowanie w siebie, wyjścia i wyjazdy z koleżankami. Ja mam jeszcze do tego opiekę nad ojcem, który mieszka po drugiej stronie kraju, też minimalizuję wysiłek w to włożony. Po wielu latach dbania o potrzeby innych odpuszczam i skupiam się na sobie.
        • anomaliapogodowa11 Re: Zmęczona 15.09.26, 09:17
          Podpisuję się,zadbaj o siebie na pierwszym miejscu,ściskam mocno!
      • jdylag75 Re: Zmęczona 15.09.26, 11:19
        Dokładnie tak to działa. Trzeba zadbac o siebie, odnowić znajomości, zacząć wychodzić, nawet samej, żeby rodzina zatęskniła, dzieci same zadbały o siebie. W sposób przejrzysty trzeba na nowo podzielic obowiązki. I ładne rzeczy koło siebie oraz na sobie.
        • 35wcieniu Re: Zmęczona 15.09.26, 12:58
          Generalnie to już sporo się o tym mówi ale nadal za mało: niektóre kobiety się tak skupiają na domu, facecie, dzieciach, że olewają inne relacje i aktywności. Jak małżeństwo zaczyna się sypać, dzieci dorastają itd. to nagle są zdumione że nie mają do kogo gęby otworzyć. Nie wiem czy to przypadek autorki, ale ogólnie rzecz biorąc powinni tego w szkołach uczyć, żeby nie oddawać swojego zadowolenia z życia w ręce jednej osoby. Niestety podejście "mam męża więc nie będę już się spotkać z koleżankami" ma się zadziwiająco dobrze. Sama jestem zdziwiona skalą zjawiska, ktorą ostatnio obserwuję. Jakby zaliczało kolejny szczyt popularności.
          • hanusinamama Re: Zmęczona 15.09.26, 13:55
            Gdzies usłyszałam bardzo mądre zdanie. Kobiety żyją średnio 80 lat z hakiem. Jeżeli mamy dzieci/dziecko - w funkcji opiekuńczej jesteśmy 20 lat. Nie ma co się zatracać w tej roli bo co potem.
            Można być dobrą mamą żyjąc z dziećmi a nie dla dzieci. Być szczęsliwą w związku zyjąc z mężem/partnerem a nie dla niego.
    • 152kk Re: Zmęczona 15.09.26, 08:51
      Ojojoj
      A rada: za dużo od siebie wymagasz. Warto zrozumieć, że mąż i dzieci są odrębnymi osobami i nie ty jesteś odpowiedzialna za ich dobrostan, tylko oni sami. I Vive wersa - oni nie są odpowiedzialni za ciebie. Jednocześnie - wszyscy członkowie rodziny są równie ważni, ty tez. Więc - podziel swoje zasoby (czas, energię) i przeznacz je nie tylko na zaspokojenie cudzych potrzeb, ale też swoich. I wymagaj też od męża i dzieci, żeby o ciebie dbali i cye doceniali.
    • pepsi.only Re: Zmęczona 15.09.26, 09:05
      Ale jeśli nie zmienisz nic, to nic się nie zmieni.

      Wygląda na to że utknęłaś w rutynie- Sprobuj, rozejrzyj się za inną pracą. A jesli masz na to przestrzeń, to znajdź hobby, coś, co cię wyciągnie. Zmień po prostu otoczenie, ludzi.
      Ja od tego bym zaczęła...
      Chyba że to jeszcze nie ten czas?
      Bo do wszystkiego trzeba pewnej gotowości. I impulsu.

      (I nie chcę skupiać się tu na sobie, ale uwierz, u mnie jedna mała decyzja pociągnęła taki szereg zmian.... a obok tego procesu był mój mąż , introwertyk, i też ruszył z czymś tylko dla siebie, o czym myslal od dawna, a ostatecznie wygraliśmy oboje, i jako osoby, i jako małżeństwo, i w firmie, i pod innymi względami. Jedna decyzja. )
      • milva24 Re: Zmęczona 15.09.26, 09:15
        pepsi.only napisała:

        > Ale jeśli nie zmienisz nic, to nic się nie zmieni.
        >
        > Wygląda na to że utknęłaś w rutynie-

        Tak własnie jest. "Dzień świstaka" to jeden z moich ulubionych filmów i wiecznie żyję w pogoni za idealnym dniem.
        • pade Re: Zmęczona 15.09.26, 10:59
          "wiecznie żyję w pogoni za idealnym dniem"

          Chyba tu jest pies pogrzebany. W wyobrażeniach i oczekiwaniach. Porównywanie tego "jak powinno być" do rzeczywistości zwykle wychodzi słabo.

          "Zawodowo od lat stagnacja, brak znaczących podwyżek (niby co roku cos kapnie ale nawet nie o poziom inflacji więc mam poczucie, że zarabiam coraz mniej), moje starania doceniają tylko ci, od których nie zależy ani moja pensja ani stanowisko. Zmieniłabym coś tylko po pierwsze nie wiem co chciałabym robić i nie mam funduszy na wtopę, bez mojej pensji budżet domowy nam się nie zepnie."

          A musisz od razu zmieniać pracę? Owszem, czasem ludzie podejmują kroki radykalne, rzucają robotę, męża/żonę, sprzedają dom i wyruszają na inny kontynent albo w Bieszczadybig_grin Ale gdyby tak zejść na ziemię i zmienić coś na miarę własnych możliwości i sił? Zrobić jeden mały krok?
          Byłam tam gdzie Ty, co prawda pracę rzuciłam w cholerę, ale tam był mobbing i to było moje być albo nie być. Natomiast we wszystkich innych obszarach nie robiłam rewolucji tylko ewolucję.
          Odnośnie do pracy: czy jest coś, cokolwiek co mogłabyś zmienić albo zrobić dodatkowo (jakiś minikurs), coś naprawdę małego? Ale dla siebie, żebyś Ty się poczuła lepiej.

          "Dzieci okres dojrzewania, wiadomo. Staram się być najlepszą matką jaką mogę ale nie zawsze mi wychodzi (częściej nie wychodzi tak po prawdzie). Małżeńsko też średnio, próbuję dać od siebie to czego on potrzebuje w nadziei, że jeśli jego potrzeby będą zaspokojone on da mi to czego ja chcę ale to nie działa."

          Wiesz jak mi to brzmi? Jak handel wymienny. Ja wam dam to i to, a wy mi dajcie w zamian to i to.
          To Ci nie wyjdzie i będziesz coraz bardziej rozgoryczona.
          Za swoje potrzeby odpowiadasz Ty i jeśli potrzebujesz czegoś od męża to go o to prosisz. I w drugą stronę to samo.
          Być może tutaj też wchodzą w grę wyobrażenia i oczekiwania pod tytułem "powinien się domyślić, w rodzinie powinno się, w małżeństwie powinno się, dzieci powinny".
          To nie działa jak widzisz, bo nie ma prawa działać.

          "W chałupie bałagan, jedną rzecz sprzątnę, pięć się pojawia. Na zadbanie o swój wygląd nie mam kasy ani energii, na zadbanie o rozwój intelektualny czy duchowy brak mi czasu i mocy przerobowych."

          Czasami najbardziej wyczerpujące jest bycie w trybie przetrwania, czyli tkwienie w czymś co drenuje energię, z nadzieją, że kiedyś coś się zmieni.
          Samo się nic nie zmienia, chyba, że w wyniku zdarzeń losowych. Zmienić możesz Ty sama, zaczynając od środka. Od siebie. Od rozpoznania, czego Ci brakuje, czego potrzebujesz. Malutkie kroczki, malutkie zmiany.
          • turzyca Re: Zmęczona 15.09.26, 22:05
            Bardzo mi się podobają Twoje rady!
        • asia_i_p Re: Zmęczona 15.09.26, 13:17
          Nie ma idealnych dni.
          Są idealne momenty i to trzeba zaakceptować. Że to są tylko momenty i nie muszą przechodzić w dni, ani tym bardziej w żadną większą trwałość, żeby z nich czerpać radość. Że wolno się nimi cieszyć, chociaz są tylko momentami.

          Czyli pokłóciłaś się koszmarnie z córką rano, ale po południu na moment przytuliłaś, a ona zamist najeżyć się z punktu, nagle przylgnęła do ciebie, dała się przytulić, czy nawet oddała uścisk. Masz swój idealny moment, masz prawo się cieszyć. Nawet jeśli za moment znów będzie fukać.
          Malujesz akwarelą i takie było piękne niebo, a potem spieprzyłaś pierwszy plan - no szlag cię trafia, ale to piękne niebo było. Było naprawdę, nie ma po nim śladu, ale było i jest co świętować.

          Jasne, że nic na siłę - ale czasami tych pojedynczych "chwil światła między wschodem a zachodem" nie łapiemy, nie celebrujemy nie dlatego, ze nas nie cieszą, tylko dlatego, że nam jakiś wewnętrzny głos nie pozwala, wmawia, że nie ma znaczenia, skoro było krótkie i minęło, że dopiero jak utrwalimy, to wolno nam się cieszyć. A ma ogromne znaczenie, jeśli mu pozwolimy je mieć.

          "Nie chwal dnia przed zachodem słońca" to bzdura, to strasznie arbitralna jednostka, ten dzień.
          • milva24 Re: Zmęczona 15.09.26, 15:06

            >
            > Jasne, że nic na siłę - ale czasami tych pojedynczych "chwil światła między wsc
            > hodem a zachodem" nie łapiemy, nie celebrujemy nie dlatego, ze nas nie cieszą,
            > tylko dlatego, że nam jakiś wewnętrzny głos nie pozwala, wmawia, że nie ma znac
            > zenia, skoro było krótkie i minęło, że dopiero jak utrwalimy, to wolno nam się
            > cieszyć. A ma ogromne znaczenie, jeśli mu pozwolimy je mieć.

            Świetnie to ujęłaś. Parę dni temu był taki moment wieczorem kiedy wszyscy, każdy ze swoich powodów, znaleźliśmy się w kuchni, wywiązała sie krótka rozmowa, taka swobodna wymiana zdań. Nikt na nikogo nie warczał, nikt nie marudził. Poczułam wtedy przez chwilę takie ciepło i że chciałabym, żeby tak było częściej. Ale jednocześnie bałam się delektować tą chwilą bo wiedziałam, że zaraz zniknie.


            >
            > "Nie chwal dnia przed zachodem słońca" to bzdura, to strasznie arbitralna jedno
            > stka, ten dzień.
            >
    • hanusinamama Re: Zmęczona 15.09.26, 09:42
      Czy twoja rodzina wie w jakim jesteś stanie? Moze warto usiąść i im powiedzieć, ze nie wyrabiasz. Ja wiem, że nastoetek ma swoje odpały ale nadal to jest myślacy człowiek.
      Skąd oni mają wiedzieć w jakim stanie jesteś. Wiem, że fajnie gdyby sie domyślili...ale się nie domyślą. Zamiast czekać na to powiedzieć im co ci się nie podoba.
      Ten bałagan w chałupie nie powinien być tylko na twojej głowie. Masz nastolatki w domu. Ustalcie, ze z wiekiem nie tylko mogą wiecej ale też mają wiecej obowiązków. Niech tym domem zajmie się cała rodzina. Podzielić co kiedy ma robić i tyle. I ze to się będzie zmieniać. Im będą starsi tym wiecej będą robić. Dom jest was wszystkich i wszyscy muszą o niego zadbać
      I pogadaj z mężem czego ci potrzeba, bo on nie wie.
      • milva24 Re: Zmęczona 15.09.26, 09:50
        Mąż wie, niby jest zainteresowany czego potrzebuję, niby pyta a później i tak działa jak zwykle. Po prawdzie też jest zmęczony.
        Dzieci coś tam robią ale z różnych przyczyn na ten moment wolę, żeby skupiły się na szkole. Aktualnie walczę raczej z tym, żeby zabierały swoje klamoty ze wspólnej przestrzeni i wychodzi różnie...
        • niemcyy Re: Zmęczona 15.09.26, 09:56
          Jest też taka opcja- przykra, ale życie to nie je bajka i różnie bywa- że mąż mówi, że jest zainteresowany, żeby mieć na chwilę spokój, ale tak naprawdę mu wiszą twoje potrzeby, skoro o nich wie, nie są jakieś z sufitu, a nic nie zmienia w swoim zachowaniu- warto zdać sobie z tego sprawę. Wniosek z tego taki, jak pisały forumki: zadbać samej o siebie.
        • hanusinamama Re: Zmęczona 15.09.26, 10:09
          Sama sobie robisz krzywdę. Mają się skupić na nauce ok ale przeciez nie wysyłasz ich do pracy dorywczej tylko chodzi o ogarnianie domu. Kiedy niby będą mogły wspólnie z wami dbać o dom?
          Jak kazde z nich raz dziennie przeznaczy 15 minut minut na ogranietcie czy to łazienki czy kuchni czy odkurzenie to serio nie zabraknie im czasu na naukę
          Ty masz pracę zarobkową i obrabiasz dom czemu dorastający ludzie mają nie mieć obowiązków.
          Tak im w bardzo zaburzy naukę odkurzenie domu, umycie łazienki, zmycie podłóg?
          • pade Re: Zmęczona 15.09.26, 11:00
            Zgadzam się z Hanusiną.
          • turzyca Re: Zmęczona 15.09.26, 22:12
            >Jak kazde z nich raz dziennie przeznaczy 15 minut minut na ogranietcie czy to łazienki czy kuchni czy odkurzenie to serio nie zabraknie im czasu na naukę

            Zgadzam się i dorzucę jeszcze dwa argumenty.
            Pół godziny każdego dziecka to w sumie cała godzina roboty dla Ciebie. Jest różnica, czy inwestujesz w obowiązki domowe 4 czy 3 godziny, to jest 25% czasu. I sporo energii fizycznej. To naprawdę robi różnicę.

            Ale ważniejszy zdaje mi się ten argument: Przygotowujemy dzieci do dorosłego, samodzielnego życia. A ono oznacza także utrzymywanie swojego otoczenia w porządku. Wraca się do domu z roboty, robi się podyplomówkę, ale nadal się odkurza, pierze, myje. Wyręczanie dzieci we wszelkich obowiązkach domowych nie pomaga w przygotowywaniu ich do dorosłego życia, a zgoła wręcz przeciwnie oznacza niedźwiedzią przysługę.
            Jak sobie człowiek uświadomi, że długofalowo szkodzi swojemu dziecku wyręczaniem, to łatwiej się domagać odpowiedniego udziału w obowiązkach.
            • milva24 Re: Zmęczona 15.09.26, 22:17
              Aktualnie bardzo pracujemy nad tym, żeby dzieci u siebie trzymały jako taki porządek i tu mamy sukcesy. Natomiast z różnych przyczyn, których tu nie chcę ujawniać, szczególnie starszej nie ma opcji angażowania w żadne dodatkowe tematy. A skoro to odpada to i młodszą mi głupio piłować bo od razu będzie hasło "dlaczego ja skoro ona nie musi".
              • turzyca Re: Zmęczona 15.09.26, 22:42
                > A skoro to odpada to i młodszą mi głupio piłować bo od razu będzie hasło "dlaczego ja skoro ona nie musi".

                Ja od lat odpowiadam "każdemu według potrzeb, każdy według możliwości". Od każdego oczekuję proporcjonalnie do tego, ile jest w danym momencie w stanie dać. Nie są w stanie dać tyle samo choćby z racji różnicy wieku, ale też z racji pewnych ograniczeń fizycznych. I czasem głośno ogłaszam taryfę ulgową dla danej osoby przez jakiś czas, bo jak ktoś właśnie goni resztką sił, to potrzebuje wspomożenia i odciążenia. Dbam o to, żeby było sprawiedliwie. Sprawiedliwie nie znaczy bowiem po równo.
        • healios Re: Zmęczona 15.09.26, 10:24
          Od nauki tez dobrze odpoczac czasami I przewietrzyc mozg. Ogarnianie chalupy swietnie sie do tego nadaje😄
          • princy-mincy Re: Zmęczona 15.09.26, 23:20
            Ja też tak uważam.
            Nie chodzi przecież o to, by dziecko spędziło pół soboty na pucowaniu kranów.
            Ja uważam, że jeśli dzieci zrobią zmywarkę, odkurza schody, poskładają pranie to mają akurat chwilę przerwy od nauki na rozprostowanie kości i mały odpoczynek dla mózgu.
            Moja starsza jest aktualnie w klasie maturalnej, młodszy w siódmej sp i maja oboje masę lekcji w planie plus nieliczne zajęcia dodatkowe.
            Trochę elastyczności trzeba oczywiście wykazać, ale nie zwalniać całkowicie.
    • eliksir_czarodziejskii Re: Zmęczona 15.09.26, 10:10
      Tak się zastanawiam czy to właśnie nie tak wygląda życie i wiek jakby nie było średni, już z rodziną na stanie. Ja mam 42 lata. Zarobki niby spoko ale w sierpniu coś we mnie pękło i stwierdziłam że mam dość tej roboty. Dość dobrze płatnej niestety.
    • turzyca Re: Zmęczona 15.09.26, 12:00
      Czyli ogólnie grzybnia z każdej strony.
      A jakby ruszyć jedno pole? Umówić się ze specjalistką od organizacji mieszkania, z którą przeanalizujesz, co trzeba wyrzucić, co można, a co koniecznie zostaje i gdzie to upchnąć. To nie jest taki straszny wydatek, a ulga, że nie musisz przekładać bałaganu z miejsca na miejsce jest niesamowita. Tylko musisz znaleźć osobę, której styl pracy do Ciebie pasuje. Dla mnie np. metoda "wszystko na łóżko" jest kompletnie nie do przejścia. Zagracanie łóżka jest dla mnie absolutnym No-Go, nieważne w jakim celu.

      Jeśli chodzi o męża, to my byśmy się udali na terapię. Ale my mamy taką umowę, że jeśli któraś osoba zaczyna czuć, że w naszym małżeństwie zaczyna się źle dziać, to zgłasza zapotrzebowanie na wsparcie z zewnątrz (mediacje, terapię, insze) i idziemy natychmiast, nieważne czy druga osoba widzi taką potrzebę czy nie. Nie wiem, jak widzi to Twój mąż, da się namówić?
      Jeśli nie, to rozważ terapię indywidualną, jak raz na dwa tygodnie będziesz przez godzinę się zastanawiać, czego potrzebujesz, żeby być szczęśliwą, to sobie poukładasz priorytety na nowo.
      • milva24 Re: Zmęczona 15.09.26, 12:18
        Byłam dwa lata na terapii indywidualnej. Wniosek mam jeden, żeby być zadowoloną z życia potrzebuję, żeby moja rodzina była zadowolona. Na ten moment jest to słabo osiągalne, stąd zapewne część mojego zmęczenia.
        Z mężem byliśmy na terapii rodzinnej w związku z problemami wychowawczymi. Zarzuciliśmy ją z powodów finansowych, natomiast nie widać, żeby mąż wyciągnął z niej jakoś wnioski. Bardziej chyba muszę się pogodzić, że jesteśmy na innym etapie niż 20 lat temu i pewnych rzeczy już nie da się przywrócić.
        • niemcyy Re: Zmęczona 15.09.26, 12:37
          Nie ma takiej siły, żeby styknęły się boki figury, w której ty pracujesz na cały etat, a do tego odwalasz robotę w domu, bo rodzina jest zadowolona, jak nie musi sprzątać ani zbierać swoich gratów itp., a ty podobno potrzebujesz zadowolonej rodziny, żeby być zadowolona.
          A czego oprócz twojej orki potrzebuje rodzina, żeby być zadowolona? Bo zdaje się, że teraz za nich robisz, a jaka jesteś zadowolona próbując ich zadowolić to właśnie sama najlepiej widzisz.

          Gdybyś miała iść znowu na terapię, z której wyniesiesz, że za mało jesteś zarobiona, albo zapłacić zgrywającej mądrą specjalistce od sprzątania za wizytę i stwierdzenie, co wyrzucić, to lepiej przeznacz te pieniądze na wyrwanie się z tego domu na dzień czy dwa i nienadrabianie po powrocie tego, co się podczas twojej nieobecności "nazbiera".
        • pade Re: Zmęczona 15.09.26, 14:20
          "Wniosek mam jeden, żeby być zadowoloną z życia potrzebuję, żeby moja rodzina była zadowolona."

          Serio? Jeden wniosek z dwóch lat terapii? A było tam coś o Tobie?
          A tak w ogóle śmierdzi mi to męczennictwem.
          Nie jesteś tylko żoną i matką, jesteś też Milvą.
          • milva24 Re: Zmęczona 15.09.26, 14:33
            pade napisała:

            > "Wniosek mam jeden, żeby być zadowoloną z życia potrzebuję, żeby moja rodzina b
            > yła zadowolona."
            >
            > Serio? Jeden wniosek z dwóch lat terapii? A było tam coś o Tobie?

            No nie, generalnie było też sporo o tym, że stawiam sobie nierealne wymagania. Mniej się w tym względzie samobiczuję, to napewno.

            > A tak w ogóle śmierdzi mi to męczennictwem.

            No własnie nie. Jak idzie dobrze i wszyscy w miarę zadowoleni to ja też jestem zadowolona. Jednak kiedy się urobię a dzieci i tak marudzą i mąż siedzi skrzywiony w swojej kanciapie to wtedy nie jest fajnie.
            • niemcyy Re: Zmęczona 15.09.26, 14:45
              Właśnie dlatego to śmierdzi męczennictwem. Sprawiasz wrażenie matki, której należy bić pokłony, bo 3 dni gotowała, piekła i jeździła na szmacie przed świętami, a tu brak wdzięczności za urobienie się.
              • milva24 Re: Zmęczona 15.09.26, 14:55
                niemcyy napisał(a):

                > Właśnie dlatego to śmierdzi męczennictwem. Sprawiasz wrażenie matki, której nal
                > eży bić pokłony, bo 3 dni gotowała, piekła i jeździła na szmacie przed świętami
                > , a tu brak wdzięczności za urobienie się.

                Cóż, zupełnie nie, bo jak rodzina niezadowolona to pretensje mam do siebie, nie do nich.
                • hanusinamama Re: Zmęczona 15.09.26, 14:57
                  O co masz konkretnie w takiej sytuacji do siebie pretensje? Bo nie bardzo kumam. Sorry ale nie czemu bierzesz odpowiedzialność za poczucie niezadowolenia dorosłego chłopa i dorastających młodych ludzi?
                • 152kk Re: Zmęczona 15.09.26, 16:02
                  Tu jest główny problem i jak widać terapia nie odniosła żadnych pozytywnych skutków. Uzależnianie swojego zadowolenia od zadowolenia innych i obwinianie siebie, to droga donikąd.
                  Owszem - jeśli kogoś się kocha, to chce się żeby ten ktoś był szczęśliwy. Ale nie da się załatwić komuś szczęścia, to może zrobić tylko on sam.
                  Z drugiej strony - ty chyba nie kochasz siebie? No to jak możesz siebie uszczęśliwić? Nie możesz. I dlatego szukasz szczęscia na zewnątrz, a nie wewnątrz.
                • pade Re: Zmęczona 15.09.26, 21:12
                  milva24 napisała:

                  > niemcyy napisał(a):
                  >
                  > > Właśnie dlatego to śmierdzi męczennictwem. Sprawiasz wrażenie matki, któr
                  > ej nal
                  > > eży bić pokłony, bo 3 dni gotowała, piekła i jeździła na szmacie przed św
                  > iętami
                  > > , a tu brak wdzięczności za urobienie się.
                  >
                  > Cóż, zupełnie nie, bo jak rodzina niezadowolona to pretensje mam do siebie, nie
                  > do nich.

                  Twoja rodzina to nie Twoi rodzice.
            • hanusinamama Re: Zmęczona 15.09.26, 14:52
              Bo moze te dzieci nie potrzebują tego wszystkiego. Ty sie urabiasz a oni mają tylko jęczącą matkę.
              Zamiast się narobić: rozdziel obowiązki. Kurcze kazdy członek rodziny powinien brac udział w utrzymywaniu w czystości domu.
              Po drugie zamiast się urobić po łokcie może warto dać sobie czas na odpoczynek, nie wiem na ksiązkę albo z tymi dziecmi spedzić czas.
            • pade Re: Zmęczona 15.09.26, 21:06
              "No własnie nie. Jak idzie dobrze i wszyscy w miarę zadowoleni to ja też jestem zadowolona. Jednak kiedy się urobię a dzieci i tak marudzą i mąż siedzi skrzywiony w swojej kanciapie to wtedy nie jest fajnie."

              No właśnie takbig_grin Ty oczekujesz nagrody - tu zadowolenia, a może wdzięczności?
              Po co Ty się właściwie urabiasz?
              Po co robisz to, co robisz?
              Sprzątasz, żebyś Ty dobrze się czuła w ogarniętym czy bo tak trzeba?
              Gotujesz, żeby posilić się czymś smacznym i przy okazji nakarmić rodzinę czy bo to Twój obowiązek?
              Zastanawiałaś się kiedyś nad swoją motywacją?
              • milva24 Re: Zmęczona 15.09.26, 22:05
                Pewne rzeczy po prostu trzeba zrobić.
                • turzyca Re: Zmęczona 15.09.26, 22:20
                  >Pewne rzeczy po prostu trzeba zrobić.

                  Ale pytanie brzmi jak często, czy naprawdę i kto je robi.
                • primula.alpicola Re: Zmęczona 15.09.26, 22:22
                  Ty się definiujesz głównie jako matka i żona, i jesteś sfrustrowana, bo nie dostajesz odpowiedniej (Twoim zdaniem) gratyfikacji.
                  Wyrwij coś swojego, odrębnego, niezwiązanego z rodziną
            • turzyca Re: Zmęczona 15.09.26, 22:19
              >Jak idzie dobrze i wszyscy w miarę zadowoleni to ja też jestem zadowolona. Jednak kiedy się urobię a dzieci i tak marudzą i mąż siedzi skrzywiony w swojej kanciapie to wtedy nie jest fajnie.

              Zdradzę Ci tajemnicę cudownej matki "ludzie bardziej pamiętają pyszne ciastko raz w miesiącu niż codziennie umytą łazienkę". Jak będziesz działać na 50% swoich mocy przerobowych, to łatwiej Ci będzie dogodzić im czy odciążyć ich. Bo jeśli standardem jest to, że Ty masz 4 godziny obowiązków domowych dziennie, to jak nie dowieziesz, to jest powód do obrazy. Ale jak przerzucisz na nich tyle obowiązków, żeby Tobie zostawały 2 godziny, to masz czas na rozpieszczanie, wspierania, przejmowanie ich obowiązków. Długofalowo to jest znacznie korzystniejsza strategia, jeśli zależy Ci na docenieniu ze strony rodziny.
          • asia_i_p1 Re: Zmęczona 16.09.26, 00:38
            Nie, nie. Odróżnijcie dziewczyny męczennicę od your basic people pleaser.

            To w powierzchownym opisie wygląda podobnie, ale potrzeba za tym jest zupełnie inna i inne lęki.

            Jeżeli sprowadzimy lęki do lęków fundamentalnych - chyba w "Inteligentnych emocjach" to czytałam - to fundamentalnym lękiem męczennicy jest życie - życie samotne i niezauważone, bez uznania, bez zauważenia. Natomiast fundamentalnym lękiem people pleaser jest śmierć. Że umrzemy zanim zdążymy być szczęśliwi. Porządkując dzień, dążąc do ideału odsuwają na chwilę chaos i mrok. Jak w "Osobliwym domu pani Peregrine" zamykają rodzinę w pętli idealnego dnia i wtedy wszyscy są bezpieczni.

            Moim zdaniem, tu często w tle jest traumatyczna strata z dzieciństwa, śmierć rodzica albo kogoś z bliskiej rodziny. Jeżeli tak masz, Milva, to musisz przejść przez czyściec zaakceptowania bezradności wobec przypadku. Poczuć w kościach - bo rozumieć na pewno rozumiesz - że ich ocalenie nie zależy od ciebie.
            • milva24 Re: Zmęczona 16.09.26, 07:31

              > Moim zdaniem, tu często w tle jest traumatyczna strata z dzieciństwa, śmierć ro
              > dzica albo kogoś z bliskiej rodziny.

              Przerażasz mnie swoją przenikliwością. W pierwszej chwili pomyślałam, że rodzice dożyli mojej dorosłości ale po chwili przyszła refleksja o śmierci babci, u której do 5 roku życia praktycznie mieszkałam a później ona przeprowadziła się do nas. Przypomniałam sobie jak szłam za jej trumną (zmarła niespodziewanie na wylew, po 3 dniach w szpitalu, nawet się z nia nie pożegnałam) i ryczałam błagając boga, że jak odda mi babcię to już zawsze będę grzeczna. Miałam skończone 8 lat.


              Jeżeli tak masz, Milva, to musisz przejść
              > przez czyściec zaakceptowania bezradności wobec przypadku. Poczuć w kościach -
              > bo rozumieć na pewno rozumiesz - że ich ocalenie nie zależy od ciebie.
              >

              Dzięki za temat do rozmyślań.
      • hanusinamama Re: Zmęczona 15.09.26, 13:57
        Wywalone pieniadze w błoto bo za chwile znowu bedzie miała to samo.
        Rozdzielic obowiązki domowe (i je zwieksząc w stosunku do dorastających dzieci).
        Ale ona chce robić za dzieci bo one "się uczą"...no to ma co chce mieć
        • turzyca Re: Zmęczona 15.09.26, 22:33
          >Wywalone pieniadze w błoto bo za chwile znowu bedzie miała to samo.

          Zawsze jak mam wrażenie, że zaczynam przekładać bałagan z jednego miejsca w drugie, to daję mojemu mężowi kompletnie wolną rękę, jeśli chodzi o odgruzowanie mieszkania. On nie wyrósł w gospodarce niedoborów i w kulcie przydasiów, więc nie ma żadnych sentymentów. Idzie jak kombajn, wywala bez namysłu, popsute do kosza, sprawne do sklepu charytatywnego. I po takiej akcji mycie zajmuje o 30% mniej czasu. A sprzątanie w sensie odkładania rzeczy na miejsce - jakieś 75% mniej. To jest taka niesamowita ulga, taka pozytywna zmiana, że aż trudno wyrazić to słowami.

          Jeśli ktoś nie ma na podorędziu męża z funkcją kombajnu odgruzowującego, to warto ściągnąć do domu kogoś z zewnątrz. Ktoś z zewnątrz ma tę zaletę, że nie ma sentymentów, nie pamięta, jak Oluś się bawił tym autkiem, jak Julcia zbierała kasztany na figurkę kotka itd. Oraz bierze do galopu równo wszystkich członków rodziny, będzie odpytywać, czy naprawdę potrzebujesz ośmiu butelek do wody, piętnastu rolek taśmy klejącej, osiemnastu nożyków do tapet/pudełek oraz po co Ci pudełka bez wieczek i wieczka bez pudełek, skoro od pięciu lat nie znalazłaś im pary, więc już nie znajdziesz.
    • 35wcieniu Re: Zmęczona 15.09.26, 12:46
      Rozkmiń czy nie za dużo czasu poświęcasz bzdurom w internecie, nawet nieświadomie. Codzienne małe dawki oglądania jak żyją inni wielu osobom wgryzają się w podświadomość i dają poczucie że wszyscy odnoszą sukcesy tylko nie oni sami.
      Co do bałaganu: bez jaj, nastolatki mogą i nawet powinny sprzątać. Wypierd*l lub oddaj rzeczy których nie używasz, to od razu poprawia sytuację.
      W kwestii pracy: uświadom sobie że system kiedy podwyżki nie nadążają za inflacją i powodują że młodzi pracownicy zarabiają niewiele mniej niż długoletni jest wybitnie demotywujacy, to co czujesz w tej kwestii jest całkowicie normalne i frustracja na tym polu to standard. Jeżeli nie masz szans na zmianę pracy to przynajmniej sprawdź czy możesz włączyć tryb minimum i się przynajmniej nie zażynać za niesatysfakcjonujące pieniadze.
      Co do męża nie mam porady, koncept uzależniania zadowolenia od kwestii damsko męskich jest mi obcy ale nie umiem powiedzieć jak osiągnąć takie podejście.
    • asia_i_p Re: Zmęczona 15.09.26, 13:05
      Głaskam.
      Bajzel rozumiem dogłębnie, bo nie mam tylu okoliczności łagodzących, co ty, a też go mam. Wlazł i siedzi, przyklepuję i podczyszczam go po wierzchu, ale nie dochodzę do stanu, jakiego bym chciała.

      I teraz będę okropna i dająca nieproszone rady ale - weź siebie na pierwsze miejsce. I nie to co powinnaś, i nie to co musisz, i nie to co przydałoby się - tylko to co chcesz. Wplanuj sobie coś dla siebie takiego, żebyś się nie mogła doczekać, żeby ci rozjaśniało całą resztę i nieważne, że nieprzyszłościowe i nierozwijające, powinno tylko cieszyć. To jest ważniejsze od rozwoju intelektualnego i duchowego i nawet powiedziałabym ważniejsze od dbania o relacje, bo taka naturalna radość podnosi relacje w góre sama z siebie.

      Znajdź sobie radość, należy ci się. Nie jak już załatwisz wszystko inne tylko na początek, jak oddychanie.

      A jak już tak popieprzyłam jak typowy boomer, to jeszcze raz głaskam. I jeszcze raz. Zdjęć bałaganu nie podeślę, bo e-matka nie zapomina, ale uwierz mi, podniosłyby cię na duchu smile
    • szafireczek Re: Zmęczona 15.09.26, 14:22
      Odczucia nie zawsze są spójne z faktami, poza tym - to, jak czujesz to Twój wybór. Problemem tu jest chyba to, że te różne oczekiwania, to żadne konkrety, a to oznacza, że nie można ich przeformułować na cele do osiągnięcia, a bez tego nie ma realizacji i sukcesów. Przykładowo, czym ma być ta "lepsza matka"? więcej czasu na rozmowy, rozrywki, czy więcej wspólnych śniadań? ...Rozwój intelektualny, ale co konkretnie masz na myśli? język, kursy, studia, branżowa literatura, a może jeszcze coś innego? Z mężem - wiecej przytulasków, oglądania filmów, spacerów, innego podziału obowiązków... (zresztą jak chłop ma to wiedzieć, skoro mu nie mówisz, tylko ma zgadywać)...Małe cele, małe kroki, realne terminy - ale systematyczne nie pochłaniają dużo energii, a jednak powodują przybliżanie się do osiągnięcia satysfakcji, a tymczasem u Ciebie same ogólniki i wybacz, ale faktycznie marudziszsmile
    • tiarav Re: Zmęczona 15.09.26, 14:49
      Dziewczyny Ci juz tu pieknie doradzily - siebie na pierwsze miejsce.
      Co do Hashimoto - ono "zjada" powoli tarczyce, wiec dawne wyniki juz dawno nieaktualne - koniecznie sprawdz.

      Gdzies widzialam takie ladne podsumowanie: jak udaje mi sie balansowac moim zyciem zawodowym, osobistym, rodzinnym, treningiem i rozwojem? Nie udaje sie. Co tydzien cos innego popada w ruine wink I tak to sie kreci dla wiekszosci z nas. Najwazniejsze w tym wszystkim to nie zgubic siebie, zawsze miec cos swojego, nawet malego - na co mozna sie cieszyc. Praca, dom, maz, dzieci - mozna byc za to wszystko wdziecznym i ganic sie za narzekanie, bo "inni maja gorzej". Ale przeciez to Twoje zycie. Znajdz sobie jakas iskierke, cos co Cie podniesie na duchu, cos tylko Twojego. I sprobuj mniej byc dla innych, wyrazaj swoje oczekiwania, ale tez niezadowolenie. Nastolatki to nie male dzieci, moga sie bardziej udzielac i przykladac do wspolnego koegzystowania. Powiedzenie na glos "jestem zmeczona", chce zeby ktos inny zajal sie teraz (praniem/ gotowaniem/ogarnianiem/etc.) plus troche z tego co opisalas to moze byc dobry pomysl, zeby do rodziny dotarlo, ze jest Ci ciezko i ze cos musi sie zmienic.
      Co do zapokajania potrzeb meza - oczywiscie, ze to nie dziala.. Dlaczego jemu mialoby zalezec? dostaje wiecej niz daje i jakos to sie kreci, nikt nie narzeka, a jeszcze stara sie bardziej. Fajnie jakby sam sie domyslil, ale widac sie nie domysla, wiec trzeba zmienic strategie.

      Pojeczenie czasem potrzebne, ojojanie tez wink Ale - nikt Cie nie uratuje, musisz sama. Zastanowic sie na czym zalezy Ci najbardziej i pod to ustawic plan wink

      Irytacje na balagan rozumiem, bo o ile sama mam dosc spora odpornosc na nieporzadek i daleko mi do idealnej pani domu (eufemizm big_grin ), to po przekroczeniu jakiejs granicy zaczynam po prostu czuc sie zle. Odkad zaczelam to artykulowac, to wszystkim jakos lepiej sie zyje. To nie znaczy, ze sama ogarniam - czasem usuwam sie z domu i oczekuje ze inni to zrobia. Czasem pomagam, a czasem informuje, ze "ja tych rzeczy nie potrzebuje, albo sie tym zajmiesz, albo ida do kartonu na oddanie".
      A jeszcze odnosnie pracy - to chyba dosc klasyczny czas na takie rozwazania - juz troche pracujesz, a jeszcze sporo lat przed Toba. Ja bym chyba na razie nie ruszala, skoro nie do konca wiesz co chcesz, a pewna praca to mila podstawa. Nie lap sie za wszystko na raz.
      Powodzenia smile
    • pupu111 Re: Zmęczona 15.09.26, 15:50
      Normalne, dosc udane życie masz, po prostu nie doceniasz tego.
    • primula.alpicola Re: Zmęczona 15.09.26, 21:33
      Wnioskuję, że wszystkie sprawy domowe są na Twojej głowie. Powinnaś zacząć od teho, że Twoje nastolatki oraz mąż dzielą z Tobą obowiązki i ogarnianie domu.
      Mężowi przestań dużo dawać id siebie, skoro nie masz wzajemności, to strasznie pozbawia energii. Jak jest wzajemność, to robi się wszystko żeby temu człowiekowi uprzyjemnić życie. Jeśli to jednostronne, to drenuje z energii i radości życia.
      Nie czytałam wątku, być może doradzają Ci tu rozwód i zmianę pracy. Ja nie jestem zwolenniczką rewolucji, tylko ewolucji. Krok po kroku, stawiaj granic, i bierz dla siebie kawałki tego życiowego tortu. Cokolwiek to będzie, byle sprawiało Ci radość, dawało odpoczynek fizyczny, psychiczny i emocjonalny.
      Radość życia nie leży na chodniku. Trzeba o nią zawalczyć i ją wypracować. I nigdy nie jest na to za późno.
      Powodzenia.
    • gatito_z_kato Re: Zmęczona 15.09.26, 21:54
      Napisz nam co robisz codziennie i ile czasu Ci to zajmuje, a my skreślimy to, co niepotrzebne albo doradzimy, co możesz delegować.
      Bo jak się np okaże, że codziennie zagniatasz ciasto na chleb albo prasujesz mężowi koszule a dzieciakom sprawdzasz plecaki do szkoły to będzie z czego zrezygnować wink
      • pepsi.only Re: Zmęczona 15.09.26, 21:59
        Ja bym zaczęła od wykreślenia codziennego sprzątania- od bałaganu nikt nie umarł tongue_out
      • milva24 Re: Zmęczona 15.09.26, 22:10
        Wbrew pozorom nie robię tak wiele fizycznie. Raczej takie zwykłe rzeczy. Zmywanie, wstawienie i poskładanie prania, zrobienie obiadu. Coś tam zamiotę czy sprzątnę. Może ze trzy godziny dziennie wyjdą w sumie. Nie prasuję praktycznie w ogóle, chleb kupuję a dzieci plecaki pakują same big_grin To zmęczenie to bardziej takie psychiczne, że nigdzie nie mam tak jakbym chciała.
        • gatito_z_kato Re: Zmęczona 15.09.26, 22:28
          Sorry ale 3 godziny, codziennie, po normalnej pracy? Kobieto i Ty pytasz się, czemu jesteś zmęczona? Jak wracam z pracy to często już mi się kompletnie nic nie chce, wolę wyjść na spacer, podłubać w ogródku, poczytać, ew. w tygodniu przelatuję odkurzaczem i to tyle. Nie gotuję - każdy wraca o innej godzinie i robi sobie sam, mąż je w pracy. Nie zmywam - robi to zmywarka, za którą odpowiada mąż. Za pranie rzeczywiście odpowiadam ja, piorę, wieszam, potem rzucam na kanapę już posegregowane i każdy sobie odbiera i składa. Jak ktoś mi zostawi swoje rzeczy w przestrzeni wspólnej, to też zgarniam w jedno miejsce i zapraszam po odbiór. Sprzątam w weekend, ale ja mam mało rzeczy i idzie w miarę szybko. A czasami stwierdzam, że nie mam siły i nie robię kompletnie nic.
          Odpocznij trochę a potem zrób po kolei remanent w poszczególnych szafach i pomieszczeniach. Wyrzuć połowę i od razu Ci będzie lżej.
          A przede wszystkim odgoń od siebie te wyrzuty sumienia, że nie jesteś idealną matką, żoną itp. skoro masz wątpliwości, to prawie na pewno jesteś wystarczająco dobra smile
    • pepsi.only Re: Zmęczona 15.09.26, 22:04
      A widziałaś film “Je m’appelle Agneta” na Netflix ?
      Agneta, zwyczajna babka w średnim wieku, czuje, że jej życie utknęło w miejscu. Nagle podejmuje spontanicznie jedną decyzję, i zmeinia się wszystko- w niej, a nie tylko wokół niej.
      Fajny, ciepły film, właśnie na okazję takich wątków.
      • milva24 Re: Zmęczona 15.09.26, 22:05
        Może sobie obejrzę w weekend, dzięki.
      • homohominilupus Re: Zmęczona 15.09.26, 22:29
        Fajna byla ta Agneta 😉
    • celandine Re: Zmęczona 15.09.26, 22:30
      Mam dość podobnie, nastolatki generujące syf bez końca, ciągła walka, mąż odklejony w swoim świecie, wszystko zaczęło mi ciążyć okropnie i byłam ciągle znyżona. Lekarz namówił mnie na escitalopram, chociaż byłam pewna, że nie mam depresji. A jednak lek u mnie zdziałał cuda, nadal walczę z syfem i powtarzalnością dni ale wszystko jest nagle znośne, mam dobry humor i dzięki temu też robię o wiele więcej rzeczy. Zaczęłam olewać pewne sprawy, mówię rodzinie, że idę z psem i sobie mogą zrobić kolację na przykład, jak pochodzę dwie godziny to zaraz jeszcze lepiej się czuję. Zaczęłam wychodzić z koleżankami. Zaczęłam uczyć się rysować. Szkoda ,że wcześniej tego nie zaczęłam brać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka