Dodaj do ulubionych

jestem wsciekla i bardzo obrzydzona

28.11.04, 12:00
Pisze poniewaz mam w sobie tyle zlosci i zalu do meza....ale od poczatku:

Wczoraj bylismy na imprezie takiej adrzejkowej ( trzeba bylo sie przebrac) maz duzo wypil prosilam go rzeby juz przestal powiedzial ze ok i dalej pil.Wkurzylo mnie to na maxa z dwie godziny go nie bylo (swojego alkoholu nie mozna bylo oficjalnie pic na sali).Jak przyszedl to go strzelilam dwa razy w twarz i wzielam kase i poszlam.Bylam taka wkurzona ...normalnie na maksa...Kupilam sobie dwie setki wodki i szybko wypilam ale mialam takie nerwy ze wogole mnie nie sieknelo.Troche jeszcze potanczylam i zadzwonilam po taxi zeby wrocic do domu.Jaks sie wygramolil z taksowki ledwo stal na nogach.Powiedzialam mu sze nie bede z nim spala wiec poszedl do innego pokoju a ja szykowalam sie do kapieli byla 3 godzina nagle uslyszalam ze zaczal wymiotowac...wkurzylam sie jeszcze bardziej no ale posprzatal i poszedl spac.Ja sie umylam i tez poszlam spac do sypialni i teraz bedzie "najlepsze" okolo 6 obudzilo mnie jakies charkanie z pokoju w ktorym spal maz i straszliwy smrod....SZOK!!!SZOK!!!SZOK!!!nasral do lozka!!!! myslalam ze zejde z tego swiata.

Mowilam zeby nie pil! nie pierwszy raz tak spieprzyl impreze!co sie z nim dzieje??Nie poznaje go!!! na dzien dzisiejszy nienawidze go!!! obrzydzil mnie!!! jest oblesnym zwierzakiem!!!fufufufu

tak bardzo mi przykro bardzo przepraszam za ten obrzydliwy post

matylda
Obserwuj wątek
    • sowa_hu_hu Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 28.11.04, 12:23
      cholera - jakby to była scena z filmu to nawet by to smieszne było... przyznam
      sie ze sie zasmiałam...
      ale tak naprawde to masz racje i nie dziwie ci sie ze tak sie czujesz sad
      twój mąż zachował sie obleśnie! skoro nie potrafi kontrolowac pewnych odruchów
      to niech tak nie pije... z resztą jak facet idzie z kobieta na impreze to nie
      ma prawa sie tak zachlewac na umór!
      wiele lat temu mój były facet na sylwestrze zostawi mnie na 2 godz samą wśród
      obcych ludzi i pojechał na inna impreze! miałam z nim rwniez przejścia
      alkoholowe więc podejrzewam co czujesz...
      nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu - chyba bym sie nie oddzywała , nie
      gotowała , nie prasowała itp - niech ma nauczke! jeśli coś zrozumie i dojdzie
      do rozmowy postawiałabym ultimatum - nie ma picia na imprezach - tzn jest ale w
      ilościach minimalnych!

      życze duzo sił


      ps. i zadnego sexu!!!
    • magi104 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 28.11.04, 12:43
      Mogę sobie tylko wyobrazić, co czujesz!!!!
      Mój mąż też niezbyt dobrze znosi alkohol, raczej go unika, gdyż wie, że źle się
      to potem kończy (żołądek mu się buntuje i wszystko wraca,hehehe). Wprowadziłam
      zasadeę: gdzie piłeś, tam rzygaj i przy byle okazji jego "wpadki" opowiadam jako
      anegdotkismile))
      Nie krępuj się, opowiedz wszystkim, co narobił, niech jemu będzie z tym źle i
      głupio, nie tobie.... Może następnym razem trochę pomyśli przed??????
    • kingaolsz Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 28.11.04, 13:00
      Tak jest jak ktos nieodpowiedzialny pije alkohol i nie wie kiedy przestac.
      Oboje zachowaliscie sie srednio ciekawie ( 2 setki bo bylas wsciekla nie wiem
      co mialy wniesc do tej sytuacji).
      Jakos nie mam zrozumienia dla osob niepotrafiacych sie obchodzic z alkoholem z
      umiarem i tyle.

      Kinga
      • maniusza Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 28.11.04, 13:04
        no tu chyba lekko przesadziłaś porównując zachowanie autorki i męża. ja tam jej
        się nie dziwię, że zareagowała jak zaregowała. alkohol jest dla ludzi ale
        takich którzy pić potrafią
        bardzo współczuję jej i nie wiem nawet co doradzić, na pewno trzeba nim
        wstrząsnąć. może dobrym sposobem jest ta wcześniejsza rada żeby opowiadać na
        prawo i lewo co zrobił?
        trzymam kciuki
    • dzidecka Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 28.11.04, 13:42
      Rozumiem Cię ze na chwile obecną jesteś zniesmaczona i wściekła zachowaniem
      męża.
      Mój kiedys na imprezie też sie nieźle spił i potem przez sen mnie obrzygał a
      następnie wysikał się za łóżko. Oczywiście ja sprzątałam. Byłam wściekła jak
      cholera i nie gdałm z nim dwa dni. A teraz się z tego śmieje smile)
      • fionka3 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 28.11.04, 13:48
        CHAMSTWO!nic dodac nic ując.Ma szczescie ze ma ciebie bo ja bym zabila.a tak
        apropos dla przelkniecia paskudnej sytuacji to jak uczylam mojego psa porzadku
        i zdarzylo mu sie zanieczyscic dywan to wsadzalam mu w to nos.....moze to malo
        humanitarne ale sie nauczylwink
        • hanka_79 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 28.11.04, 14:29
          Fakt obrzydliwe! Też bym się wściekła, a z całą pewnością sprzątanie
          zostawiłabym mężowi.
          Jednak nie zgadzam się z tym, że opowiadanie takiej historii jako anegdoty
          mogłoby czegoś faceta nauczyć. Możesz być pewna, że on i tak czuje się podle. A
          upokorzyć faceta jest bardzo łatwo, tylko co potem? Nawet jeśli on Ci tego nie
          powie, to z całą pewnością jest mu cholernie wstyd. Myślę, że cała ta sytuacja
          jest dla niego wystarczającą nauczką i pewnie następnym razem dwa razy pomyśli
          zanim się spije na maxa.
        • sugar_mami Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 28.11.04, 20:32
          Rzeczywiscie malo humanitarne...i chamskie sad((

          Sugar
          • sugar_mami Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 28.11.04, 20:33
            to bylo do fionki.

            Sugar
        • zoe26 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 20.12.04, 13:37
          to jest najlepsze!
    • matylda271 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 28.11.04, 14:28
      Dziewczyny bardzo dziekuje za zrozumieniesmileTroche sie balam ze tak nie skladnie ten post napisalam ale pisalam go w takich emocjach....Przeryczalam pol niedzieli.Naszczescie nasza coreczka spala dzis u babci i nie widziala calego tego horroru.Bardzo bardzo to dlamnie przykre.Impreza taka fajna ludzie poprzebierani ja tak sie cieszylam na nia ...cieszylam sie ze oderwe sie od problemow dnia codziennego...a tu taka akcja.Maz spal 13 godz jak wstal to mu wygarnelam co o tym mysle i sprzata teraz.Powiedzialam mu ze nigdy w zyciu nie bylam tak obrzydzonasad((widze ze zle sie z tym czuje ale nie bedzie latwo.Nie wiem ile czasu uplynie zanim bede mogla go dotknac...straszne to bylo.Niech sprzata.Ale jestem na niego wsciekla wrrrrrrrrrrrrr

      pozdrawiam matylda

      p.s.powiedzialam mu ze jak sie idzie z kobieta na impreze to sa pewne granice...ja go nigdy nie ograniczalam NIGDY zawsze mowilam umow sie z chlopakami to sie napijesz..jak on tak mogl??!!! wnerwilo mnie to tymbardziej ze jak sobie poszedl to bylam napastowana i oblapiana przez obcego faceta(pelno tam bylo ludzi ktorych nie znalam byla to impreza na 300osob) wrrrrrrrrrr okropienstwo.Powiedzialam mu ze nie czuje sie z nim bezpiecznie.Kobieta nalezy sie zaopiekowac nie zaleznie od tego czy jest to dziewczyna z ktora jest sie pare miesiecy czy jest to zona z ktora jest sie piec lat.Boszszsz ale jestem wkurzona.
      • aari Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 28.11.04, 18:40
        rozumiem Cię doskonale, ja kiedyś z moim mężem miała kilka przejść o podobnym
        charakterze - co prawda nigdy mu się nie zdarzyło narobić nic w łózko ...ale
        kiedyś pomylił mu siępokój z wc i tam nasikał - fakt wstał z łóżka i wszystko
        zrobił jak należy - ale kurka nie tam gdzie trzeba .... teraz się z tego
        śmiejemy.

        Mój Tomek generalnie pije nie często no i takie cudeńka mu się nie
        zdarzają .... Fakt,z ę od kąd się urodził Krzyś ( czyli 4 lata ) nigdzie nie
        wychodzimy. Nie uczestniczymy w żadnych imprezach. ja z natury jestem osobą,
        która unika alkoholu - po prostu nie lubię uczucia odurzenia .... czuję się
        wtedy nierzeczywiście i xle mi z tym.

        To co mogę Ci poradzić to to, zebyś przy każdej nadarzającej się okazji
        przypominała mu o tej wpadce i tłumaczyła czym siękończy nadużywanie alkoholu
        w jego przypadku - po jakimś czasie tak mu to zbrzydnie, ze więcej nie będzie
        chciał tego słuchać i następnym razem się zastanowi.

        Cierpliwości życzę
    • vase Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 28.11.04, 16:39
      Wiem, ze juz "po ptokach", ale ja mam taka rade na przyszlosc: jezeli cos
      podobnego sie zdarzy (a nie zycze) to po prostu zrob zdjecie, a najlepiej pare.
      Fajnie by bylo, jakbys np. nakrecila jego w tych.. odchodach. Ale jak nie masz
      kamery to i aparat wystarczy. Pozniej na trzezwo oczywiscie pokaz mu te
      zdjecia. Efekt murowany. (Przynajmniej na jakis czas)
    • adsa_21 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 28.11.04, 20:15
      ups..
      u mnie z regoly jest podobna sytuacja na imprezie tyle tylko ze to ja sie
      spijamsad
      I prawie zawsze rzygam.
      Ale sprzatam po sobiewink
      Mezo krzywo patrzy - ale nigdy zlego slowa nie powiedzial ani nie
      skomentowal.Nie widze w tym nic zlego, od czasu do czasu trzeba sie porzadnie
      wybawic i schlacsmile_))
      Teraz pisze jak rasowy menel!!
      Maz nie pije w ogole...
    • e_magnolia Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 28.11.04, 21:58
      mój mąż jeszcze za czasów kawalerskich tez za kołnierz nie wylewał, piwko i
      koledzy byli wazniejszy, piwkował codziennie, obrzydliwych sytuacji z nim nie
      miała, ale raz usnął w trakcie seksikusad juz miałam się spakować i
      wyprowadzić,odejść na zawsze, ale stał się cud, mój jeszcze niemąż, bardzo
      poważnie zachorował, uciekł grabarzowi spod łopaty, i teraz nie pije, bo nie
      może, a ja czuje się dzięki temu bezpieczna, choć tez mnie często zostawią samą
      wśród obcych na imprezach, ale taka ma niewdzięczną pracęsmile a ty matyldo daj mu
      wycisk, moze gruntowne sprzatanie przedświąteczne mu nakażesz? obrzydzenia
      pewnie nie minie, ale będzie posprzątane i może humor ci się poprawismile
      choć odrobinkęsmile
    • sakada Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 28.11.04, 22:25
      No to ja się też przyznam, że bywało w drugą stronę. Niemąż w ogóle nie pije a
      ja czasami a w dodatku mam dramatycznie słaby żołądek. Jak zobaczę coś
      niesmacznego czy to na żywo czy w filmie czy to nawet w kreskówce - od razu
      lecę do łazienki. Podobnie moje jedzenie musi być nieskazitelne - z szynki
      wykrajam "tłuszcze" i "żyły"smile Jak mnie zmognie (na przykład na wiodok
      nieestetycznej osoby lub jakiejś wydzieliny) niemąż zawsze mi
      opowiada: "Kochanie! Wyobraź sobie sad, piękny w nim zielone jabłka, cudne
      ociekające rosą, kruche i kwaśne..." - Tylko to mi pomaga. Dochodziło do
      sytuacji: "Facet w autobusie wycierał nos i coś mu zostało... Ja już na granicy
      wytrzymałości i drę się na pomoc do niemęża: "Zielone jabłuszko! Zielone
      jabłuszko!!!"smile))

      Wracając do tematu: Mnie się po alkoholu zdarzyło, ale niemąż znając moją
      słabość do łózia mnie kładzie i jeszcze miskę podstawi i ją umyje... I w razie
      potrzeby podstawi znowu.
      Ja kurcze chyba jakiegoś anioła mamsmile

      Pozdrawiam
      • adsa_21 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 29.11.04, 10:09
        hihi
        Jestes moja idolka!!!
        Ale sie usmialamsmile
        Choc pewnie Tobie wcale nie jest do smiechy w takich sytuacjach.
    • betty_julcia Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 28.11.04, 22:26
      Mogę sobie tylko wyobrazić co czujesz ale rozumiem twoją złość.
      Mój mąż i ja lubimy bawić się, pić, tańczyć i szaleć do upadłego. Generalnie
      nie mieliśmy żadnych nierzyjemnych sytuacji po alkohaolu....poza jedną.
      Zawsze chodzimy wszędzie razem, nie ma osobnych imprez, tam gdzie on tam ja,
      nie ograniczamy się i dobrze czujemy się w swoim towarzystwie. Ale raz, dzień
      przed Sylwestrem mój mąż pojechał z dwoma współpracownikami zdać przetarg, do
      urzędu. Z tej okazji przygotowano małą imprezę, po godzinach urzędowania.
      Generalnie była wódeczka, przekąski i szampan. No i moje nieszczęście
      wychodziło po imprezie jeszcze świadome. Ale po drodze straciło swiadomość.
      Trasa była dość długa, w aucie gorąco od nadmuchu i on z drugim kolegą po
      prostu "odlecieli". Obrzygali całe auto.... ja tylko współczułam temu jednemu
      trzeźwemu co prowadził. Zostawił go pod drzwiami naszego domu. Wyszłam,
      zobaczyłam jakie zwłoki mi przywieźli i ponieważ byłam w trakcie kąpania Julki,
      zostawiłam go na mrozie. Żeby trochę wytrzeźwiał. Nie wytrzeźwiał, wymiotował
      biedak jak kot. Wściekła byłam jak cholera. Zwłaszcza dlatego że na Sylwestra
      zaprosiliśmy gości i wiedziałam że ani mi nie pomoże bo będzie leczył kaca, ani
      nie pobawimy się wieczorem. Zła byłam ale widziałam że mu głupio. Współczułam
      bo męczył się całą noc. Na drugi dzień starał się bardzo, głupio mu było,
      nieprzytomny pomagał mi trochę, wieczorem był do niczegosad
      Ale dziś jak sobie przypomnę to śmiać mi się chce, ale to była zupełnie inna
      sytuacja. JAk jesteśmy razem nigdy mnie nie zostawia i nie wykręca żadnych
      numerów. Przypadek może zdarzyć się każdemu ale każdy powinien potrafić
      wyciągać wnioski. Mój mąż od tamtej pory jedzie zawsze własnym autem , żeby
      mieć wymówkę do nie picia.
      -------------------------------------------------------
      Betty to mama a to jestem ja:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=11383787
      • gagarin3 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 29.11.04, 00:08
        Jestem zniesmaczona tym wątkiem. Fakt, mąż zachował się skandalicznie, ale to,
        na litość Boską, nie powód, żeby zaraz - i to z takimi szczegółami - pisać o tym
        na forum!!! Czy nie ma już żadnego tabu, czy wszelkie granice dobrego smaku i
        dobrego wychowania zostały przekroczone??? Może następny będzie wątek opisujący
        szczegóły defekacji???
        • sakada Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 29.11.04, 00:18
          Chyba nieco przesadzasz. Takie jest życie. Nie ma co ukrywać - każdy to robi do
          kibelka czy też akurat nie...
          • gagarin3 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 29.11.04, 08:49
            Masz rację, każy to robi, co nie znaczy, że należy o tym publicznie opowiadać
            (jedyny wyjątek, kiedy w ogóle należy opowiadać - to zacisze gabinetu lekarza
            proktologa). Ale to już kwestia dobrego tonu i wychowania.
            • aari Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 29.11.04, 15:35
              Ale przeciez nikt Cię nie zmuszał siłą do przeczytania tego watku.
              • moonicaa Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 29.11.04, 16:58
                A mi sie wydaje, ze dziewczyna, ktora rozpoczela watek, ma po prostu zly dzien.
                Partner ja wkurzyl i chce sie tym z nami podzielic. Ma do tego prawo. przeciez
                kazda z nas ma jakis klopot, o ktorym pisze na tym forum. A ze akurat ja to
                sklonilo do tego, aby sie z nami podzielic takim niemilym wydarzeniem (bo niech
                nikt nie pisze, ze zalatwianie sie w lozku jest rzecza normalna), to powinnysmy
                to uszanowac, czyz nie??Przeciez ona pogodzi sie wkrotce z mezem ( o ile juz
                tego nie zrobila), ale jak narazie jest jej zle. Jedna z Was napisala, ze
                przeciez mozna przewidziec ewentualne zachowania partnera, z ktorym zdecydowalo
                sie w koncu byc. No ale przeciez ona nie stawia sprawy na krancu noza, tylko
                pisze ze w tym momencie tak a tak sie poczula.
                a swoja droga forum jest od tego, aby na jego lamach dzielic sie problemami i
                uzyskac jakies tam ( nawet minimalne) wsparcie psychiczne. Alechyba nikt nie
                potrzebuje pouczen. Ludzie, przeciez jestesmy dorosli!!!!!

                --
                Zostanie w nas heroizm serca...
    • matylda271 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 29.11.04, 09:20
      Tak mozna sie rzeczywiscie zniesmaczyc tym watkiem...ale przeprosilam.

      Wkurzenie mi nie minelo i nie minie.Pewnie ze mozna sie zabawic schlac do nie przytomnosci i potem rzygac to sie zdarza.Ale srac( przepraszam bardzo) do lozka???!!!!
      Jestem tymbardziej wnerwiona ze on praktycznie kazda impreze traktuje jak pretekst do porzadnego nachlania sie nie wazne czy to jest ipreza z dziecmi typu gril czy urodzinki poprostu chleje najwiecej z towarzystwa i tylko on traci film i kontrole nad soba.Dlatego prosilam i blagalam zeby juz nie pil.Ja tez lubie napic sie alkoholu ale musze miec warunki tz zapewnione bezpieczenstwo i swiadomosc ze dziecko jest bezpieczne u babci.
      Poza tym SKANDALICZNYM zachowaniu w domu to na imprezie tez byl do bani.Jak mozna usiasc i kazac sobie polewac z plecaka ??!!! napoczatek chyba powinien zadbac o cos do picia dla mnie i naszych towarzyszy a nie samemu chlac na umor!!!

      Jesli chodzi o sprzatanie w domu to sama musialam sprzatac caly dom!!! wstawiac pranie i wietrzyc dom bo jemu bylo wstyd!! Mam w d...jego wstyd to ja zawsze musze sie brac w garsc i sprzatac jego brudy.

      Wieczorem sie poryczal.Ostatnio ryczal z 6 lat temu.Ale mnie nie wzruszaja jego lzy nic ani nic.

      przepraszam wszystkich obrzydzonych ale zycie to nie tylko zapach roz.

      pozdrawiam matylda
      • ewa2233 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 29.11.04, 09:55
        Ja bym się nie odważyła na pisanie takich postów,
        ale PRZEDE WSZYSTKIM nie godziłabym się na życie z kimś takim.
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • akseinga Re:Do ewy2233 29.11.04, 14:38
          Jeśli nie możemy pomóc autorce postu to może przynajmniej jej nie pogrążajmy
          chyba przeżywa to sytuację wystarczająco mocno.
      • adsa_21 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 29.11.04, 10:12
        cholerka!
        Powinien sam po sobie posprzatac..
        rozumiem Cie doskonale, tez bym byla wsciekla!
      • gagarin3 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 29.11.04, 10:22
        > przepraszam wszystkich obrzydzonych ale zycie to nie tylko zapach roz.
        Owszem, ale i nie odchodów. Twój mąż ma przede wszystkim problem z alkoholem i
        na tym powinnaś się się skoncentrować, a nie na opisywaniu przypadku, gdy nie
        kontroluje swoich zwieraczy i rozważaniu, kto ma po nim posprzątać. Musisz mu
        postawić jakieś stanowcze ultimatum: albo sam kończy z piciem, albo szuka
        profesjonalnej pomocy; w przeciwnym wypadku Ty skończysz z nim. Innego wyjścia
        nie ma. A wracając do róż... Życie o wiele piękniej wygląda, gdy w domu pachnie
        kwiatami, a nie ekskrementami...
        • samumer Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 29.11.04, 10:24
          no , kurde, ja jem
      • wieczna-gosia Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 29.11.04, 14:09
        > Jesli chodzi o sprzatanie w domu to sama musialam sprzatac caly dom!!!
        wstawiac
        > pranie i wietrzyc dom bo jemu bylo wstyd!! Mam w d...jego wstyd to ja zawsze m
        > usze sie brac w garsc i sprzatac jego brudy.
        >
        > Wieczorem sie poryczal.Ostatnio ryczal z 6 lat temu.Ale mnie nie wzruszaja
        jego
        > lzy nic ani nic.

        A co ma wstyd do sprzatania.
        Mojemu mezowi raz w zyciu sie zdarzylo przy mnie schlac do zygania.
        Nie przy mnie zdarzylo mu sie pare razy, ale do domu wtedy zawsze wracal juz po
        klopotach zoladkowych.
        Dla mnie matylda to kompletnie nie ma roznicy czy sie facet zzyga czy zesra. A
        jaka to roznica? Jak sie chce pic to trzeba umiec.
        • umasumak Gosia 29.11.04, 15:01
          wieczna-gosia napisała:

          > Dla mnie matylda to kompletnie nie ma roznicy czy sie facet zzyga czy zesra.
          A
          > jaka to roznica? Jak sie chce pic to trzeba umiec.

          Gosia, wiem o co Ci chodzi - o to, że w tej sprawie najistotniejszy jest brak
          umiaru w piciu. Jednak nie da się oddzielić od tego odczuć Matyldy po
          zobaczeniu obsranego męża. Alkoholizm to jedno, a obrzydzenie na takie widoki
          to drugie.... i owszem Mayldzie prawdopodobie udałoby się teraz męża zaciągnać
          do klubu AA, wykorzystując fakt jego skruchy (ja bym to zrobiła na jej
          miejscu), jednak czy uda jej się uporać z tym odruchem wstrętu ? jest na to
          jakaś terapia???
    • matylda281 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 29.11.04, 10:45
      Tak oblesnie to wszystko!!!Pewnie w lepiej jak w domu pachnie kwiatkami...
      Kurcze nienawidze jego...tak bardzo szkoda mi mojej coreczki.

      W sobote Niunia nie mogla sie doczekac kiedy sie przebierzemy w stroje ja bylam krolewna.Dziecko tak sie cieszylo ze mama taka ladna.Przebralami i coreczke w stroj krolewny i razem przed wyjsciem z domu bailysmy sie tanczylysmy.Potem coreczka razem z babcia nas odwiozla na impreze,Chcialam zeby zapamietala ze rodzice tak ladnie wygladali i ze sie potrafia bawic.Takie rzeczy w pamieci zostaja.Ja np nie pamietam swojej mamy bawiacej sie pamietam ja jako osobe wiecznie smutna zatroskana.
      Tymczasem przeryczalam cala niedziele i dziecko to widzialao.Byla bardzo grzeczna i ciagle pytala czy jeszcze jestem zla na tate.

      Jedna z dziewczyn napisala ze przede wszystkim nie godzila by sie na zycie z kims takim ...ja tez sie nie godze i co z tego???

      Obiecal ze nie bedzie juz pil na zadnej imprezie ze mna ale ja mu nie wierze zreszta to nawet nie o to chodzi...

      Tez wstydze sie ze cos takiego mi sie przydarzylo w moim domu.
      Wstydze sie o tym pisac...ale jeszcze bardziej wstydze sie pogadac o tym z kims w realu.

      Ale napisalam i troche mi ulzylo.

      przepraszam

      matylda
      • triss_merigold6 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 29.11.04, 13:58
        Sorry za szczerość ale ktoś kto szuka okazji do wypicia i nie odpuszcza na
        żadnej imprezie, nie potrafi powiedzieć "stop" i musi pić dopoki nie padnie
        jest ALKOHOLIKIEM. Reszta to detale mniej istotne.
        • wieczna-gosia Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 29.11.04, 14:06
          Zgadzam sie z Triss.
          • akseinga Re: Do zniesmaczonych i wrażliwych oraz ekspertów 29.11.04, 14:27
            Bardzo się dziwię reakcji niektórych kobiet totalny brak zrozumienia.
            Jeżeli jesteście takie wrażliwe to nie czytajcie postów w temacie których
            pojawia się słowo "obrzydzona" bo łatwo sie domyslić,że nie będzie mowy o
            ogrodach różanych.Mam wrażenie,że autorka chciała sie poprostu wygadać a w
            takiej sytuacj o wiele łatwiej jest to zrobić na forum internetowym pozostając
            anonimowym.Zresztą od tego jest formu i nieraz kłótnie do jakich na nim
            dochodzi też są niesmaczne.Nie przypuszczała, że na forum jest tylu ekspertów
            ktorzy potrafią nawet przez internet zdiagnozować chorobę, ocenić doradzić
            chyba nie tego oczekiwała autorka . Ja wiem jedno raczej nie podzielę się
            swoimi zmartwieniami na forum ponieważ brak Wam zrozumienia i zbyt szybko
            oceniacie.
            Życzę wszystkiego najlepszego,wspaniałych partnerów i życia pachnącego kwiatami.
            • gagarin3 Re: Do zniesmaczonych i wrażliwych oraz ekspertów 29.11.04, 16:17
              Zgłasza się czołowa zniesmaczona wink Tak się składa Aksenigo, że to forum
              publiczne i jeżeli ktoś narusza moje poczucie estetyki, mam prawo dać temu
              wyraz. Współczuję Matyldzie i wcale na nią nie naskoczyłam, tylko w rzeczowy
              sposób próbowałam wyjaśnić, że mogłaby sobie darować tak szczegółowy opis
              mężowskich "wyczynów". Szczególnie, że to skutek o wiele bardziej złożonego
              problemu i na tym należy się skoncentrować. Z facetem jest naprawdę źle, skoro
              doprowadza się do takiego upodlenia i to na oczach najbliższych... Albo gość
              zacznie się leczyć, albo trzeba od niego wiać na cztery wiatry.
    • gagunia refleksja 29.11.04, 15:30
      wiecie co, naszla mnie taka refleksja:
      czy ludzie sa nieprzewidywalni do tego stopnia, zeby decydujac sie z kims na
      malzenstwo nie wiedziec, czego sie mozna po partnerze spodziewac? zdaje sobie
      sprawe, ze roznie w zyciu bywa, ze kazdemu sie zdarzaja jakies wpadki itd. ale
      zeby do tego stopnia? zeby sie nienawidziec, czuc wstret ....
      znam 2 malzenstwa, ktore niedawno sie rozwiodly; dziewczyny znalam od
      dziecka, facetow od kiedy sie poznali. te zwiazki nie rokowaly od paczatku -
      jeden chlal przy byle okazji, drugi sie ozenil z koniecznosci... po paru
      latach - rozwod, nienawisc, skakanie do oczu, oczernianie.
      takich przypadkow w okolicy czy z opowiesci moglabym wymienic conajmniej
      kilka. dziwi mnie tylko zaskoczenie tych kobiet. moze ja jestem zbyt
      sceptyczna, rzeczowa... no nie wiem, w kazdym razie trudno mi to zrozumiec. czy
      tych ludzi laczylo cos wczesiej poza chodzeniem na imprezy i seksem?? zdaje
      sie, ze ludzie ze soba nie rozmawiaja i sie najzwyczajniej nie znaja, a slub
      bora jakoby z rozpedu - tylko takie wytlumaczenie mi do glowy przychodzi.

      zaznaczam, ze nie mam zamiaru pograzac czy obrazac autorki. ta mysl krazyla mi
      po glowie nie raz i nasunela sie po przeczytaniu tego watku.
    • matylda281 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 29.11.04, 19:04
      Dziewczyny bardzo dziekuje za odzew.
      Jeszcze raz podkreslam ze to ja jestem najbardziej obrzydzona.Jest mi niezmiernie przykro ze stalo sie to co sie stalo.
      Gosiu Wiecznie Mloda wstyd tu nic nie ma do sprzatania.Chodzilo mi o to ze mezowi jest wstyd i jak mu kazalam posprzatac to siedzial skruszonyl i nic nie robi bo ma kaca moralnego przede wszystkim(owszem posprzatal w nocy ale tak ze jeszcze gorzej bylo, szczegowlo zaoszczedze).A ja przeciez musialam fukcjonowac:umyc sie chcialam a wanna byla no wiadomo...zalatwic tez sie nie mozna bylo bo kibel byl zatkany bo nawrzucal tam no wiadomo...wiec nie moglam czekac z dzieckiem w pizamach az sie otrzasnie i zacznie sprzatac.Wiec wyjac posprzatalam caly dom.
      Co do pisania na forum o takich niewygodnych i smierdzacych sprawach:
      Jestem na forum od bardzo bardzo dawna pamietam jeszcze czasy starego edziecka lecz przewaznie czytam nie pisze...Nie pisze poniewaz pare razy nacielam sie.To mnie jeszcze bardziej pograzylo.Jak mam powazny problem to czasem jest mi tak trudno ze probuje ubrac to w slowa ...ale nie warto.Nie mam ochoty pisac o prezentach mikolajkowych czy tez co gotuje dzis na obiad czy jak dlugo znam sie z mezem i czy nosze obraczke czy jej nie nosze to sa dla mnie sprawy banalne i nie mam czasu na to.

      Z mezem nie uklada mi sie to prawda.Chce udawac ze jest inaczej ale prawda jest taka jak jest.Nie jestem typem imprezowiczki.Bardzo rzadko bywalam na imprezach jako uczennica a potem studentka jak urodzilam dziecko to juz od wielkiego dzwonu.Maz tez nie jest szczegolnym imprezowiczem.Bardzo meza kochalam.Jestesmy razem siedem lat piec po slubie.Kazda para ma kryzysy.Wczorjsze wydarzenie przelalo czare.Teraz jest zle.Nie moge na niego patrzec nie wiem jak bedzie z sexm nie wyobrazam sobie tego.
      Chcialabym pisac o milosci i motylach w brzuchu...ale moje zycie to nie motyle i wzniesienia
      .To wszystko jest bardzo zle.Nie zycze sobie takiego zachowania i co z tego???nie zyczyc to ja sobie moge...a co zrobie???spakuje sie i pojde z dzieckiem pod most???
      Nic nie jest czarno biale.

      p.s widze zasadnicza roznice miedzy zalatwieniem sie ( ze tak to lagodnie nazwe) a zwymiotowaniem do lozka.

      przepraszam zniesmaczonych choc jestm najbardziej zniesmaczona.

      matylda
      • mik5 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 30.11.04, 09:07
        Witaj matyldo!
        Wczoraj Twój post rzeczywiście mną wstrząsnął, odzywam się dopiero dzisiaj , bo
        jednak chciałam dorzucic kilka słów od siebie. Mam takie wrażenie - nie wiem
        czy słuszne czy nie, ze wychodząc za męża w pewnym sensie szukałaś radości
        życia: pisałaś że takim wspomnieniem, które masz przed oczami jest obraz
        zatroskanej mamy, sama też nie jesteś - jak piszesz - typem imprezowiczki, mąż
        podobno tez nie, ale, jak widac potrafi szaleć aż do kompetnego zapomnienia się.
        Wydaje mi się, ze nie jest to jednak to, o co ci chodziło.
        Jeśli chodzi o płacz przy córeczce: moja ma dopiero roczek, ale gdy
        kilkakrotnie też przy niej płakałam ze złości na męża, mówiłam jej: "córciu,
        tak tez wygląda życie". Masz chyba prawo czuć się żle i okazywać emocje a Twoja
        córcia powinna tylko wiedzieć, że to jest w porządku i nie z jej winy.
        Myslałam tez, co sama zrobiłabym w takiej sytuacji: chyba nie sprzątałabym,
        prawdopodobnie zabrałabym się z córcia nie pod most a do mamy do czasu
        doprowadzenia domu przez męża do akceptowalnego dla mnie porządku. On nie jest
        chyba niemowlakiem, zeby mu -za przeproszeniem - podcierać tyłek. Tylko że
        mówię to w odniesieniu do własnych warunków, a Twoich nie znam. Co teraz? Nie
        dziwię się, ze mąż Cię brzydzi. Przeprosił Cię chociaż? I ciekawe dlaczego
        płakał: czy ze względu na Ciebie, czy tez może sam ma problem ze sobą?
        Cóż, przekonałaś się , ze facet to świnia smile (sorki, jeśli nie masz teraz
        ochoty na dowcipy)
        Chyba wszystkie mamy mniejsze czy większe problemy z mężami, napewno nie jesteś
        sama, trzymaj się. I jeszcze: uświadom dobitnie mężowi, co mu wolno, a czego
        nie, skoro sam nie wie jak się zachować. Pozdrawiam.
    • malgra Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 30.11.04, 22:37
      wstrętne. Swoją drogą w życiu bym nie powiadomiła o takim fakcie koleżanek z
      forum, mimo,że mnie przecież nie znają. Byłoby mi zwyczajnie wstyd.
      • umasumak do Malgra 30.11.04, 22:47
        malgra napisała:

        > wstrętne. Swoją drogą w życiu bym nie powiadomiła o takim fakcie koleżanek z
        > forum, mimo,że mnie przecież nie znają. Byłoby mi zwyczajnie wstyd.

        Mogłabyś sobie darować. Nie pomyślałaś, że być może dla Matyldy napisanie tego
        postu mogło mieć działanie terapeutyczne? Może to, iż wrzuciła to z siebie,
        spowodowało, że poczuła się choć troszkę lepiej? A komu miała się pożalić?
        Jeżeli Matyldzie pomogło to wstrząsające wyznanie, to ja się cieszę, że go
        napisała. Pzdr
      • binka28 Re: jestem wsciekla i bardzo obrzydzona 19.12.04, 19:25
        ale to oblesne fuuuuj....
    • jogo2 Re: matyldo 01.12.04, 00:06
      Przeczytałam Twoją historię. Zwykle staram się nie dawać nikomu rad, ale tym
      razem bardzo Cię proszę:

      1) odejdź od swojego męża (chyba że zacznie się leczyć);
      jeżeli nie, to:
      2)zapisz się do AA jako rodzina alkoholika.

      Popieram triss, on jest naprawdę alkoholikiem i nie może Ci obiecać, że takie
      sytuacje się nie powtórzą, bo jest UZALEŻNIONY, chyba że zrozumie, że więcej w
      życiu pić nie może i zapisze się do ruchu, który pomoże mu wytrwać w tym
      przekonaniu, bo SAM TEGO NIE BĘDZIE W STANIE DOKONAĆ (na 99%).
      Ja widzę, że Ty sama masz problem, bo nie widzisz wagi tego problemu. Piszesz,
      że musiałaś posprzątać po mężu, tłumaczysz go, że miał kaca (moralnego),
      wysprzątał tak, że lepiej nie mówić. Jeżeli faktycznie nie mogłaś zabrać
      dziecka i przeprowadzić się do mamy, czy babci, to jest mi ogromnie przykro. Ja
      rozumiem, źe pewnie myślisz, że łatwo jest mi takie rady Tobie dawać. Ale
      niestety rada to wszystko co mogę zrobić, a w całym tym długim wątku właśnie
      takiej zdecydowanej rady zabrakło. Owszem, parę osób napisało jak one też się
      potrafiły porzygać po imprezie, parę osób napisało, że twój mąż to alkoholik,
      ale ja widzę, że ty bierzesz odpowiedzialność za jego wybryki na siebie, w tym
      sensie, że usuwasz ich skutki. Tymczasem wiadomo, że takie zachowanie utrwala
      chorobę alkoholową i odsuwa decyzje o zaprzestaniu picia osoby chorej. Ja wiem,
      że to ogromnie trudno we własnym domu przejść obok bałaganu (abstrahuję już
      teraz od tej konkretnej sytuacji) i powiedzieć sobie: nie, nie posprzątam, i
      właśnie dlatego uważam, że MUSISZ zgłosić się do AA i opowiedzieć o swoim
      problemie, bo tam otrzymasz DŁUGOFALOWE WSPARCIE i będziesz wiedziała, jak
      sobie poradzić z problemem twojego męża. Wybacz, ale moim zdaniem, kiedy czytam
      co napisałaś, to do Ciebie istota problemu jeszcze nie dotarła, a lepiej będzie
      dla Ciebie i dla waszej córeczki przede wszystkim, jak dotrze teraz, a nie za
      jakiś czas. Wybacz mi, że się tak wymądrzam.

      Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie i córeczkę,

      Jogo
      • ewa2233 Matyldo 01.12.04, 10:04
        Myślałam o Tobie wczoraj i doszłam do wniosku, że jeśli nie zaczniesz działać -
        będzie coraz gorzej.
        Obietnice męża będą aktualne przez jakiś czas, ale przy pierwszej lepszej
        sprzeczce na pewno pójdzie się napić - albo Tobie na złość,
        albo "się pocieszyć".
        Nie wiem jaka jest Twoja sytuacja rodzinna, mieszkaniowa. Nie wiem dlaczego
        odejście od męża ma się akurat skończyć dla Ciebie i dziecka "pod mostem"?
        Jeśli chcesz ratować małżeństwo musisz stanowczo (teraz, póki jest skruszony)
        zażądać od męża odwyku. Pod kontrolą lekarską!
        Nie bawić się w jakieś "obiecanki". I postrasz rozwodem - jeśli nie zechce.
        Sądzę, że będzie się bał, że to zrobisz i że zostanie sam.
        Przemyśl, co mogłabyś naprawdę zrobić w trudnej sytuacji.
        Do kogo przeprowadzić męża? Do kogo Ty mogłabyś się przeprowadzić?
        Może zamiana mieszkania? Może inne wyjście?
        Pomyśl spokojnie i konkretnie jakie masz możliwości (tak na wszelki wypadek).
        Potraktuj męża jako chorego, wspieraj go, ale tylko wtedy, gdy zechce się
        leczyć. Przedstaw mu całą sprawę konkretnie. Powiedz, że przemyślałaś to
        wszystko jeszcze raz i jakie są Twoje warunki. Bądź stanowcza!
        Teraz, gdy emocje są na najwyższych obrotach, możesz coś zrobić.
        Później będziesz mogła mieć pretensje tylko do siebie,
        że pozostałaś przy jego obietnicach.
        Życzę stanowczości, trwafnych decyzji i powodzenia!
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • xx.l Po co Matysi dwa tak podobne loginy w tej kwestii? 01.12.04, 13:10
          ???
          • matylda281 Re: Po co Matysi dwa tak podobne loginy w tej kwe 01.12.04, 15:38
            xx.l napisała:

            > ???

            matylda281 i matylda 271 to ja.Raz sie sie inaczej zalogowalam.Zmienilam longin do tego watku i poprostu sie pomylilam.To chyba oczywiste ze nie bede wypowiada sie w zadnym innym watku pod tym nikiem.Zaraz wszystkim by sie kojarzylo o to ta ktorej mazsie ....
            Nie chce juz kontynulowac watku.Wszystkim,ktorzy mnie zrozumieli dziekuje.

            pozdrawiam matylda281 czy matylda271
        • melka_x Re: Matyldo 01.12.04, 13:42
          Na szczęscie nie byłam w sytuacji Matyldy, ale rozumiem, że chciała to z siebie
          wyrzucić. Nikt nikogo nie zmusza do czytania wszystkich wątków, zwłaszcza jeśli
          tytuł jest wiele mówiący.

          Też widzę różnicę między zwymiotowaniem a... no właśnie. Zwymiotować można i po
          stosunkowo niewielkiej ilości alkoholu, szczególnie przy pustym żołądku, czy
          zmieszaniu różnych drinków. I daleka byłabym od stwierdzenia, że każdy kto
          kiedyś puścił pawia ma problem z alkoholem. Natomiast nie wiem ile trzeba w
          siebie wlać, żeby bez świadomości puściły zwieracze odbytu. Te mięśnie są w
          bardzo ścisły sposób zależne od świadomości, nie wdając się w szczegóły
          przecież funkcjonują nawet w czasie snu. Osoba która potrafi się doprowadzić do
          takiego stanu ma ogromny problem z alkoholem, przecież żeby do tego doszło
          musiała się znieczulić do stopnia porównywalnego z dawką znieczulenia jaką się
          dostaje przy poważnych zabiegach medycznych. I dlatego sądzę, że problemem nie
          jest sama kwestia obrzydzenia (choć doskonale to rozumiem), ale ilość wypitego
          alkoholu.
          Nie umiem Ci Matyldo nic sensownego doradzićsad, bo sama jestem byłą żoną
          alkoholika, jak widać ja sobie nie potrafiłam z tym poradzić.
        • mamamonika Re: Matyldo 01.12.04, 13:48
          Matyldo, szczerze Ci współczuję...
          Popieram dziewczyny - taka akcja na pewno dała do myślenia nie tylko Tobie, ale
          i mężowi. Jak go to nie "ruszy" i nie zacznie się leczyć - niestety jest duża
          szansa, że będzie coraz gorzej
          Monika
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka