iza2109
05.12.04, 21:48
Otóż to. NAjgorzej jest, gdy usypiam MAluszka w nocy, po jedzeniu, gdy już
zamknął oczka, już zaczął prawieże śnić, jest cichutko, atmosfera sprzyjająca
zaśnięciu, a tu CHRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR... Mnie szlag trafia, bo padam na nos
a tu masz: nici ze snu. Synek rozbudza sie (budzi się w nocy kilka razy) i
od nowa, i w kółko to samo. Wcale się nie dziwię, że aż podskakuje i wraca do
rzeczywistości z szeroko otwartymi oczętami. Każdy by tak zrobił, gdyby
usłyszał chrapanie mojego mężusia... NIe mam juz sił na szturchanie męża,
kazanie, żeby sie położył na bok, kopanie, szczypanie, krzyczenie,
tarmoszenie, pamiętanie o kroplach do nosa od chrapania... Mam ochotę walić
pięścią w stół, gdy pomyślę sobie, że nadchodzi noc. Jest nawet tak, że jak
jakaś chora nasłuchuję kiedy zacznie chrapać, żeby go walnąć pięścia w bok,
żeby przestał chrapać choć na chwilkę...Może zdążę wtedy usnąć? Dochodzi do
tego, że wolę zasypiać dużo wcześniej sama, bo mąż usypia w sekundę i
zaczyna chrapać w niedługim czasie - czyli zanim usnę ja... I jest problem.
Ja mam oczy jak pięć złotych, a on sobie słodko śpi. Jak byłam w ciąży to
miałam zatyczki do uszu i było spoko, ale teraz muszę słyszeć kiedy Synek się
obudzi... Macie jakieś skuteczne sposoby na chrapanie? Pomóżcie... bo
zwariuję.