Dodaj do ulubionych

obciach sięgający szczytów :)))))

    • koleandra "Ubikacja po czesku" i "Czerwony koszyczek". 21.12.04, 12:49
      No to teraz ja opowiem. Najpierw wpadka zbiorowa. Wycieszka szkolna - do Czech.
      Jedziemy tym autobusem i wiadomo, kierowca zatrzymał się w lesie abysmy mogli
      skorzystać z pola pod krzaczkiem. Wybieglismy wszyscy i pędem do tego lasu...
      aż tu nagle patrzymy - ubikacja! Budynek niewielki, wyglądał na takie miejsckie
      WC. Zaczęlismy żartować... "o kurcze, tutaj dobrze myslą, coby lasu nie
      zanieczyszczać to postawili kibel, super". Wpadamy tam szturmem całą klasą,
      drzwi otwarte... aż tu nagle widzimy... wyskakuje jakaś kobieta w halce z
      pościeli i zaczyna coś krzyczec po czesku wymachując rękami.
      Uciekalismy jeszcze szybciej niż tam wbiegliśmy.

      Druga wpadka to przez takie moje roztargnienie. Weszłam do sklepu z obuwiem -
      samoobsługowego. Poprzymierzałam, poprzymierzałam i wyszłam.
      Idę, idę... ktoś za mną krzyczy "proszę pani, proszę pani", odwracam się, nie
      znam faceta, myślę sobie - nie do mnie. Idę dalej. Jakaś kobieta za mną
      biegnie... "koszyk pani zabrała!".
      O rany - rzeczywiście... a tak sobie szłam chodnikiem, wymachując tym czerwonym
      koszyczkiem radosnie i rozglądając się po wystawach.
    • olunia75 Re: a co powiecie na to!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.12.04, 12:50
      Dzisiaj wręczamy prezent na "odchodne" szanownej Pani Prezes, dzięki której
      przez lata pracy nie mieliśmy żadnej podwyżki, waloryzacji etc i prawdę mówiąc
      mam ją gdzieś...a złożyć się niestety musiałam, tu dużą rolę odegrała "lekka
      perswazjia" mojego dyrektora, który to następnie pojechał na Koło (warszawska
      giełda staroci) i kupił "piękną, antyczną" statuetkę z brązu (pani Prezes to
      wielki znawca sztuki). Następnie kolega zaniósł ją do grawera w celu
      wygrawerowania napisu "KOCHANEJ PANI PREZES..."(pomysł dyrektora), a grawer
      stwierdził, że owszem wygrawerować może, ale nie będzie to grawer w brązie, bo
      koło takiej statuetki (prawdziwej z brązu), ta nawet nie stała, Jest to raczej
      wyrób "brązopodobny" i na dodatek uszkodzony (nie wspomnę o tym że ta Pani (bo
      to posążek kobiety), nie ma sutka na cycku!!!!! Przepraszam że zabluźnie, ale
      ja chyba na tej uroczystości "pierd.." ze śmiechu, ale muszę zobaczyć minę
      prezesowej...

      Boże ratuj!!!
      • samumer Re: a co powiecie na to!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.12.04, 13:00
        jakoś tak parę miesięcy po naszym ślubie /15 lat temu/ wychodziła za mąż
        kuzynka mojego /obecnie już eks/ męża. A że stosunki między nami były dość
        bliskie, wiec po ślubie zapytałam ją z ciekawością w głosie : "Beata , a
        dostaliście jakąś pustą kopertę?"
        Na to ona : no skoro się tak dopytujesz to tak dostaliśmy jedną pustą ale za to
        z kartką z życzeniami.
        Moja ciekawość sięga zenitu - ale powiedz , no powiedz od kogo - wiesz ludzie
        to wstydu nie mają ?
        Ona - nooo od Was.
        Ups.
        W sumie to teraz się z tego śmiejemy ale nie żałuję , że się zapytałam , bo
        nawet bym nie wiedziała , że zapomniałam włożyć do koperty przygotowanych
        wcześniej pieniedzy. Taka byłam roztrzepana.
        • czajkax2 Do dzis mi głupio jak se przypomne 21.12.04, 13:09
          Ja, panienka wtedy ok 18letnia przebywałam u swego ówczesnego kochanego w
          domku.Zaznaczam ze nie bylo rodziców. Troszke sie przytulaliśmy zatemsmile) I
          nagle wparował jego tatuńco z mamuńcią do pokoju w którym my sobie się
          mizialiśmy. Wstydu niech dopełni fakt ze nie bylam kompletnie ubrana (czytaj:
          naga). Z pokoju wyszłam dopiero gdy jego rodzice zasnęli.A u niego z wizytą
          pojawiłam się po wielu tygodniach. A wstyd pozostał po dziś dzieńsmile))
    • babka71 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 13:34
      dopisuję się:
      Byłam z wizytą u rodziców mojego męża (trzech facetów, teściowa i ja to jedyne
      kobiety, a teściowa już po menopauzie)....
      ...dostałam okresu ale zapomniałam wyrzucić podpaski z łazienki i taki prezent
      przeleżał do rana na pralce - Boże !!!
      Rano jak poszłam do łazienki i to zobaczyłam to myślałam , że zapadnę się pod
      ziemię...!!!!!!!!
      Jestem pewna, że teściowa to widziała bo często w nocy chodzi siku, a i
      szwagier wrócił późno z pracy ....
      Nikt nic nie mówił ale następnego dnia nie potrafiłam im spojrzeć w oczy
      • samumer Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 13:46
        jeszcze jedno mi sie przypomniało.
        Gdy córcia była mała , pierwsze szczepienia, świrujący tatuś zabrał do ośrodka
        aparat żeby zrobic zdjęcia z pierwszej wizyty u pani doktor i z pierwszego
        szczepienia. Panie w ośrodku przemiłe, następne szczepienie /już bez aparatu/ -
        dopytują się czy mogłyby dostać odbitki to sobie powieszą w dyżurce itp.
        Za jakieś czas trzecie szczepienie te same panie opowiadają wszem i
        wobec /ciekawe dlaczego akurat w tym momencie się im przypomniało/ , że był tu
        kiedyś taki wariat co to fotografował swoje dziecię przy szczepieniu.
        Myślałam , że się posikam ze śmiechu - dobrze że nie zajarzyły, że ten wariat
        był ze mną.
        • beatach1 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 14:10
          Latem tego roku (byla chyba niedziela), siedzielismy sobie z Maximilianem w
          basenie (taki duzy dmuchany, 5m srednicy). Fajnie sie bawilismy, az do czasu
          gdy pod nasz plot podjechalo auto, wyszlo z niego starsze malzenstwo i zaczelo
          ogladac nasz dom, lazic po naszej dzialce. Prawde powiedziawszy opadly nam
          kopary, ale nic. Nie reagowalismy przez kilka minut. A owe panstwo wcale sobie
          nie przeszkadzalo. W koncu maz nie wytrzymal, kiedy weszli nam na taras.
          Podszedl do nich i sie pyta, czy moze im w czyms pomoc? Oni na to, ze dzialka
          im sie podoba, ze dom ladny itc. Moj maz nie bardzo wiedzial o co chodzi, wjec
          dalej mowi, ze dziekujemy, ale o co chodzi? Okazalo sie, ze przeczytali
          ogloszenie o sprzedazy domu. Ale ogladali nie ten co trzeba wink

          Mam meza zartownisia i czesto robil mi kawaly przez telefon. Pewnego dnia
          dzwonil do mnie z biura, a ze nie moglam dojsc do telefonu, po kilku minutach
          mu oddzwaniam. I slysze (po niemiecku)" dzien dobry, firma ta i ta, przy
          telefonie (i tu pada nazwisko szefa oddzialu). Ja znajac meza mowie do
          sluchawki po polsku, "wiem, ze to ty, nie rob sobie jaj" . Facet w telefonie
          sie smieje, ale dalej po niemiecku mi mowi, ze nic nie rozumie, ze to chyba
          pomylka. A ja jeszcze bardziej rozwscieczona do niego, ze nie lubie tych jego
          zartow, ze glupia nie jestem itc. Po chwili nastapila konsternacja, dluga
          chwila ciszy i oboje trzasnelismy sluchwakami...... Co sie pozniej okazalo, byl
          to naprawde szef oddzialu. I mimo, ze facet potraktowal to z poczuciem humoru,
          ja do dzisiaj unikam jego jak ognia .

          Pozdrawiam
          Beata
          • madelaine6 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 14:16
            Ja takie obciachowe sytuacje przezywam dosc czesto.
            Do dzis czerwienie sie na samo wspomnienie smsa,ktorego
            tresc skierowana byla do mego meza a doszla...do tesciowej.
            Ich umery tel. roznia sie tylko jedna cyfra-maz ma na koncu
            6 a ona 7...
            Dodam tylko,ze tresc tego smsa byla dosc intymna...
          • beatach1 I jeszcze cos 21.12.04, 14:17
            W roli glownej moja siostra, ktora kupila sobie nowe buty. Chodzila wtedy do
            liceum medycznego. A owe buciki , jeszcze nie wychodzone, troche ja
            ugniataly... Stella, by sobie nieco ulzyc. Na lekcji j. polskiego, pod lawka
            sciagla buciki, a ze siedziala w pierwszej lawce, zaraz na przeciwko profesora.
            Wpadla na pomysl, ze pomasuje sobie obolale stopki o taka rorke, ktora to
            zwykle byla pod nauczycielskim biurkiem. No i masuje, masuje, juz jej tak
            blogo... Nagle zaniopkoilo ja, ze profesor caly czas siedzi ( a przewaznie
            wykladal na stojaco), i czesto na nia spoglada. Zaglada pod biurko i okazuje
            sie, ze masuje sobie stopki o stopy nauczyciela, a nie jakas glupia rurke !!!!
            A facetowi chyba bylo dobrze, bo nic nie mowil.....


            I jeszcze jedna historia z zycia mojej siostry:
            Jeszcze w szkole podstawowej, na biologii siostra bez przerwy gadala z kolega z
            lawki. Nauczycielka caly czas ja upominala, wreszcie do niej podchodzi i
            mowi; "Stella, jak Ci sie nie podoba, to wyjdz!" A Stella, zabrala sie i
            poszla....


            Pozdrawiam
            Beata
        • default Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 14:46
          Największy wstyd i obciach to przeżyłam przez mojego męża. W czasach fascynacji
          kamerą video nagrywał bardzo dużo przeróżnych scenek, najczęściej nasze psy,
          ale także przyjęcia rodzinne, jakieś spacery do lasu, widoki z wakacji itp.
          Niestety parę razy zabawialiśmy się także w producentów porno i filmowaliśmy
          nasze zabawy wink) Gdybym wiedziała, że on ma w tych kasetach taki bałagan, że
          nagrywa wszystko ciurkiem, jak leci, to w życiu bym nie przystała na wspólne
          rodzinne oglądanie (moi rodzice, córka, ciocia, kuzynka z córką i z mężem)
          relacji z wystawy psów, gdzie nasze suki zdobyły laury. Wszystko pięknie,
          sędzia składa gratulacje, rodzina zachwycona, a tu nagle film się urywa
          i .....Dobrze, że miałam pilota w ręku i zareagowałam natychmiast, ale mój mąż
          w sumie nie poprawił sytuacji zrywając się wrzeszcząc nerwowo "oj, coś się
          popsuło, coś się popsuło!" cały czerwony jak burak.
          Słabo mi się robi, jak to sobie przypominam. Niby nikt nie skomentował, ale...
          • alexa12 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 16:41
            Często chodzimy razem z moja siostrą na zakupy. Było to jeszcze w czasach
            licealnych.Weszłyśmy do sklepu gdzie były ustawione duże kosze z różnymi
            rzeczami. W jednym były rękawiczki w drugim szaliki itp. Odeszłam do innego
            kosza zerknąć na coś, wracam z powrotem do siostry i gadam do niej, że dosyć
            tego grzebania że się zbieramy. Niestety one nie reagowała, więc aby
            przyspieszyć mówię że dość i z całej siły walę ją po dłoniach. I co... dłonie
            gwałtownie odskoczyły, a ja podnoszę głowę i zamiast mojej kochanej siostrzyczki
            o zgrozo,widze obcą kobietę. Przeprosiłam uprzejmie i szybko się zmyłam smile)
            • ikaikaj Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 17:06
              kiedys zima, kiedy nie mialam jeszcze samochodu, szlam sobie spokojniutko i
              powoli na przystanek bo slisko bylo jak jasny gwint, ale patrze, z oddali
              nadciaga moj autobus no to przyspieszam kroczku, autobus wjezdza na przystanek,
              ja juz biegne, podbiegam do pierwszych drzwi i...ziuuuu!zlecialam z kraweznik i
              nogami i dupskiem wjechalam poprostu pod autobus.kierowca widzac nad schodami
              tylko moja glowke malo nie umarl na zawal a ja malo nie umarlam ze wstydu, ale
              dzis jak mysle o tym z jaka gracja to zrobilam to placze ze smiechusmile


              • umasumak Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 22:23
                ikaikaj napisała:

                > kiedys zima, kiedy nie mialam jeszcze samochodu, szlam sobie spokojniutko i
                > powoli na przystanek bo slisko bylo jak jasny gwint, ale patrze, z oddali
                > nadciaga moj autobus no to przyspieszam kroczku, autobus wjezdza na
                przystanek,
                > ja juz biegne, podbiegam do pierwszych drzwi i...ziuuuu!zlecialam z kraweznik
                i
                > nogami i dupskiem wjechalam poprostu pod autobus.kierowca widzac nad schodami
                > tylko moja glowke malo nie umarl na zawal a ja malo nie umarlam ze wstydu, ale
                > dzis jak mysle o tym z jaka gracja to zrobilam to placze ze smiechusmile

                Miałam identyczną sytuacje jeszcze bedąc w liceum, biegłam do autobusu, a że
                było ślisko, po prostu "wjechałam" pod niego wink)
                >
                >
    • m_ilka16 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 17:52
      Może zacznę od tego że moja nauczycielka biologi jest bardzo ostra i surowa
      (sieje postrachwink). Pewnego dnia słysze właśnie na jej lekcji rozbrzmiewające
      na całą klasę muczenie KROWY(taki mam dźwięk wiadomośi i o zgrozo trwa on dosyć
      długo) wydobywające się z mojego plecaka.Oczywiście facetka od razu zabrała mi
      telefon i zagroziła, że mi go nie oddasad. Wszystko skończyło się szczęsliwie,
      bo przekazała go nauczycielowi z którym miałam następna lekcje. Na zakończenie
      dodam, że od tamtej pory mam w czasie tygodnia zawsze wyłączony dźwięk w
      komórce nawet w domu(tak na wszelki wypadek żebym znowu nie zapomniała wyłączyć
      go ranowink). Pozdrawiamsmile
    • wegatka Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 19:26
      Opisywałam już tą historię w podobnym wątku ale tu ją powtórzę.

      Opowiadałam kiedyś mojej koleżance o pewnym zdarzeniu, w którym udział brała
      znajoma mojej mamy. O owej znajomej mawiało się w domu "Mania" lub "Mańka" ale
      bezpośrednio do niej tylko per "pani Marysiu".
      Mój chłopak, testując wtedy nową kamerę, sfilmował moją rozmowę z koleżanką.
      Filmik znalazł się na kasecie, na której była też nagrana jakaś impreza. Po
      jakimś czasie moja mama udała się z tą kasetą do swojej znajomej pani Marysi w
      celu obejrzenia imprezy. Włączyły magnetowid, usiadły wygodnie i oto nagle na
      ekranie z moich ust pada takie zdanie: "Przyszła do nas taka Mańka, wiesz,
      kumpela mojej mamy..."
      Niby nic złego o niej wtedy nie mówiłam, ale sam fakt, że nie użyłam
      zwrotu "pani Marysia" tylko "Mańka", był strasznym nietaktem. Moja mama ze
      wstydu prawie zapadła się wtedy pod ziemię, a ja póżniej po osiedlu "chodziłam
      kanałami", żeby nie natknąć się na panią Marysię. Niestety spotkanie kiedyś w
      końcu musiało nastąpić. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko ową panią
      przeprosić. Na szczęście miała poczucie humoru i o sprawie zapomniała. Mimo
      wszystko do dziś czuję się okropnie, gdy sobie całą sprawę przypomnę.
    • triss_merigold6 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 23:24
      Wkrótce po poznaniu obecnego męża:
      Spotkaliśmy się w knajpie do której oboje regularnie uczęszczaliśmy. Chodziłam
      tam od lat, znałam wszystkich i czułam się bardzo na luzie. Do knajpy
      przyjechałam już wcięta po jakims winku w stajni i w dobrym humorze.M. już był,
      gadalismy, tańczyliśmy itd. ja bawiłam się również z innymi i od M. usłyszałam
      jakiś komentarz na ten temat. Humor odmienił mi się o 180 stopni - najpierw
      wrzasnęłam coś w stylu "Nie po to się rozwodziłam żeby ktoś mi mówił co mam
      robić", doprawiłam nastrój wódką i poszłam do łazienki. W łazience pomyślałam
      jacy faceci są okropni i wpadłam w klimaty rzewne: wyszłam w spazmach.
      Wokół M. kółeczko znajomych i pytania "Coś ty jej zrobił", ja ryczę i
      nieparlamentarnie sugeruję aby dać mi spokój. Wychodzę. M. poczuwa się żeby
      odtransportować na przystanek. W drodze moje spazmy (ciężka histeria) +
      informacje gdzie ma sobie wsadzić swoje chusteczki + aktualna opinia o
      mężczyznach. W wersji językowej no limits.

      Autobusem nocnym pełnym ludzi wracałam narąbana, szlochająca, z rozmazanym
      makijażem (byłam w skórze i glanach więc wygladałam mocno patologicznie). Po
      drodze spotkałam koleżankę, panna była ciężko przerażona. Szlochając cały czas
      na głos wyszłam z psem i spotkałam jeszcze dwóch ochroniarzy na moim osiedlu.

      Rano wstałam z kacem i moralniakiem w stylu: no tak idiotko, jeśli chciałaś
      zrobić dobre wrażenie na facecie, który ci się podoba to właśnie się udało,
      będzie stuknięty jeśli zadzwoni do narwanej histeryczki.
      Zadzwonił.smile)
      • wieczna-gosia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 22.12.04, 08:20
        Triss twoja historia przypomina mi zeszlorocznego Sylwestra we Wroclawiu.
        Pojechalam rtam do rodziny mojego meza, bo ich tam jest duuuuzo ze swoja
        szwagierka mieszkajaca na stale w Anglii oraz szwagrem in spe rodowitym
        Angolem.
        Facet impreze w lokalu zaczal od piwa, solidnie podlewal wodka i mysle ze kolo
        23 byl innym swiecie, ale trzymal sie dobrze. Ja w 5 miesiacy siedzialam o pol
        kieliszku wina, trzezwa bylam jak swinia i zabawialam czlowieka rozmowa kiedy
        jego narzeczona szla tanczyc, bo on nie lubi. Zaczelo sie jak u ciebie czyli od
        uwagi o innych facetach, dziewczyna tez drinknieta, wiec awantura gotwa. Facet
        w desperacji walnal pieścia w sciane rozwalajac sobie kostki wink)))
        Po czym sie rozplakal, ze on jest agresywny i nie zasluguje na bycie jej mezem,
        ona wkurzona nie chciala z nim gadac wiec przygarnelam go ja i wysłuchiwalam
        placzow ze on nie chce tutaj byc itd. Na koniec facet zarzadal POLICJI zeby go
        aresztowac, bo on jest agreswny do kobiet wink))))
    • imoenka Re: obciach sięgający szczytów :))))) 22.12.04, 09:00
      W firmie w której pracowałam jako sekretarka na początku - byłam wtedy piękna i
      młoda- był zwyczaj, że jak ktoś kto jechał na miasto przywoził dla wszystkich
      słodycze , ciacha jakieś alboco a w lecie lody. Ja dzieliłam wszystko na
      talerzyki i rozdawałam ku radosci wszystkich . No i któregoś dnia jeden pan
      dytektor kupił owe lody, tylko że jakoś tak o 8 rano. Wiec oczywiście nie
      czekając na nic podzieliłam je i radośnie zapytałam prezesa: "Dzień dobry panie
      prezesie czy ma pan ochote na loda z samego rana????" - potem zamarłam i
      przybrałam kolor purpury. On sie troche speszył zachował twarz - odmówił
      oczywiście ale unikałam go przez tydzień. Jezuuu to dopiero obciach...

      Pozdrawiam
    • sowa_hu_hu Re: obciach sięgający szczytów :))))) 22.12.04, 10:29
      niestety nie czytałam pozostałych wypowiedzi ale jak znajde czas to na pewno
      poczytam hiehie smile

      kiedyś , pare ładnych lat temu przyjechał do mojej siostry kolega ze szwecji -
      ja sie cały dzień zastanawialam jak sie z nim przywitam - przypominałam sobie
      różne zwroty w jezyku angielskim!
      kiedy w końcu przyjechał i powiedział mi "miło cie poznać" ja
      odpowiedziałam "tak , oczywiście" smile po czym spaliłam buraka i uciekłam!
      naprawde było to obciachowe...
      • wieczna-gosia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 22.12.04, 11:02
        z jezykowych wink

        szwagier na swoim slubie chcial zrobic przyjemnosc tesciowej wink a tesciowa
        swojemu szwagrowi wink

        Dialog mial wygladac tak:

        Ona: po angielsku: zycze wam duzo milości
        On po polsku: dziekuje

        Wyszlo:

        Ona: I love You
        ON; przepraszam
    • aaaska Re: obciach sięgający szczytów :))))) 22.12.04, 10:48
      Ja mialam takze kilka glupich sytuacji:

      Pierwsza - gdy byla najwieksza moda na smieszne smsy, wysłałam swojej sąsiadce
      smsa z mniej wiecej takim tekstem: sprzedam męża, rocznik 1971 do wymiany
      jakies tam połamane części itp. itd. Sąsiadka nie odpowiedziała.
      Na drugi dzień dowiedziałam się ze jej mąż miał wypadek samochodowy i leży
      połamany w szpitalu.... Koszmar co?
      Po tej calej akcji wyjasniałam jej zawile i długo, ze nie wiedziałam i ze to
      żart, a ona myślała, że ja właśnie o tym wiedziałąm i chciałam ją rozweselić!

      Drugie zdarzenie to jak przyszli do nas teściowie na urodziny córki, a ja
      miałam zaklejone chore oko i byłam maksymalnie zdenerwowana, bo oni przyszli
      wczesniej 3 godziny, zamiast razem ze wszystkimi gośćmi. Zaczełam sie przy nich
      kłócić z mężęm, bo on robił mi uwagi, ze powinnam zaproszonym dzieciom
      (kilkuletnim dodam) zaserwować obiad, a nie tylko przyjęcie na słodko z tortem
      i słodyczami. Kłótnia skończyła się tak, że ja jako osoba wybuchowa zaczęłam
      wywalać całe zamrożone mięso z zamrażrki i rzucać nim po pokoju krzycząc- to
      zrób sobie ten obiad!!!
      Teściowa sie popłakała i szybko razem z teściem wyszli.....
      A ja po prostu bardzo zle sie czulam.....

      Trzecie- jak dałyśmy z przyjaciółką naszemu koledze lek psychotropowy (ktory
      dostalysmy od jej siostry ze szpitala) to mial byc rozsmieszjący rozluzniajacy
      lek. On łyknal chyba z kilka tabletek. I o mało co nie znalazł sie na tamtym
      świecie. Skończyło sie na szpitalu i kroplówce. Moja Mama do tej pory mi to
      wypomina. Dobrze, ze to nie skonczylo sie policją, nie mówiąc juz o
      konsekwencjach dla siostry pielegniarki.
    • odalie Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.12.04, 23:23
      Przypomniałam sobie jeden fajny obciach, a drugi urządziła mi wczoraj moja
      młoda smile))))

      ...........


      Jakiś czas temu, wczesną jesienią, wyszłam do usytuowanej niedaleko od nas
      knajpki. Wyciągnęli mnie znajomi z klubu. Jakoś tak wyszło, że przenieśliśmy
      się całą ekipą do lokalu w centrum miasta (o ile pamiętam, ktoś miał samochód,
      reszta podjechała taksówkami). Jeden, prawie zupełnie mi nieznany, osobnik z
      ekipy miał jakąś okazję, oraz środki, do wyprawiania balu - wyciągał banknot za
      banknotem i fundował - na początek wejściówki, potem alkohole.

      Swoją drogą nie bawiłam się dobrze. Niby wcześniej tyle razy jęczałam, że co to
      za życie, że wyszłoby się gdzieś... ale pamiętam, wtedy brakowało mi mojego
      prywatnego faceta, jakoś bez niego było mi źle, czułam się okropnie samotna.
      Towarzystwo było owszem, znajomych, ale nie tych z którymi się konie kradnie,
      tylko takich - luźniejszych. Muzyka też nie moja - owszem, do zaakceptowania
      (jakiś nu metal czy coś) ale nie taka _moja_. Dobra, poszłam na parkiet,
      wyhuśtałam się, poskakałam, ale generalnie naszły mnie angst&depression.

      Toteż oddałam się spożywaniu alkoholu.

      Po którejś kolejce, gdy generalnie przy moim stoliku zabrakło piwa w pokalach,
      a ja czułam ogromną potrzebę napicia się, wzięłam od sponsora imprezy banknot -
      50 zł - i poszłam do baru, piętro niżej. Bohatersko zeszłam po metalowych
      schodkach, dotarłam na koniec kolejki - długiej. Gdy nadeszła moja kolej,
      zamówiłam dwa małe piwa z sokiem i jedno duże (z kija). Barman wziął banknot i
      powędrował z nim gdzieś dalej, wzdłuż baru, bąkając coś o braku małych
      szklanek. Po dłużej chwili dostałam te trzy piwa oraz - 3,5 zł reszty.

      Że byłam pijana i smutna, wzięłam te 3,5 zł reszty i pokornie wróciłam do
      stolika. Tam jak się możecie domyślić, wywołałam pewną konsternację. Jakoś nie
      przekonałam towarzystwa, że 3,5 zł (czy jakoś podobnie) to reszta z 50 zł minus
      dwa małe i jedno duże piwo (swojskiej marki Żywiec).

      Raczej nie wyszłam na złodziejkę, ale na totalną blondynkę, co to daje się
      skroić barmanowi, owszem.

      ................

      Robimy porządki w papierach. Młoda znalazła starą rolkę filmu (dawno już nie
      mam takiego aparatu). Zabiera się do oglądania pod światło. Na filmie jestem
      uwieczniona ja oraz mój ex :}, który nie był taki śliczny jak mój facet, ale
      obaj należą do podobnego gatunku - włosy, okulary. Młoda radośnie: "O, to mama!
      A to tata, a tu - mama i tata, a to kto jest [rodzina exa]?" Aż się
      wzdrygnęłam smile))))
    • oluncia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 26.12.04, 14:19
      Kiedys ostra zima, tak nieszczesliwie wywinelam koziolka, ze "zdrapalam" sobie
      pol twarzy. Nastepnego dnia od dawna zapalnowana impreza, kupa ludzi, ja staram
      sie jak moge zakryc ten cholernie zapuchniety policzek, rozwalone usta i podbite
      oko. Jednak slabo mi to wychodzilo - na pytanie zadane setny raz co mi sie
      biduli stalo odpowiedzialm wesolo - och ten moj brutal mnie tak urzadzi - bylo
      to dobre kilka lat temu a nadal slysze, ze go zotawialm bo tak mnie strasznie
      bil! Powinnam sie nauczyc, ze najpierw sie mysli potem mowi ehsmile
    • oluncia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 26.12.04, 14:33
      A jeszcze jedna historyjka mi sie przypomniala. Jrestesmy na uczeli przed sala
      wykladowa, wyklad ma szacowny profesor pogromca, postrach uczelni, bardzo
      utytuowany, prezes ilus tam kol i klibow naukowych calego swiata. Ja do
      kolezanek - tez bym sie znecala nad studentami gdybym byla prezesem 100 klubow
      zygajacego kraba - oczywiscie on za moimi plecam, karnacje mam jasna ale blada
      nigdy tak nie bylam
    • marzek2 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 26.12.04, 15:33
      Dwa obciachy dotyczące mojego(wtedy) chłopaka a obecnego (do dziś i na zawsze smile
      męża:

      1) najbardziej obciachowy moment w moim życiu miał miejsce, gdy podczas wyjazdu
      sylwestrowego mój ówczesny chłopak zamierzał skorzystać w toalety, w której
      byłam ja... niby nic, ale toaleta nie była zamykana... nie wiem, czy nie
      dosłyszał mojego cichego "zajęte" ale mnie tam wtedy zobaczył... o matko! nie
      czerwienię się często, ale wtedy spiekłam takiego raka i było mi trudno spojrzeć
      na niego przez resztę dnia...

      2) a wczoraj był baaardzo śmieszny obciach u nas w domku - przyjechała rodzinka
      oglądać nowego wnusia (całkiem świeży, jeszcze miesiąca nie ma nasz syneczeksmile -
      no i robiłam dużo picia w kuchni - zostawiłam parę gotowych kubków z herbatami
      na blacie i poleciałam karmić malucha. POtem okazało się, że mój uczynny mąż
      wszytkie te pełne kubki pozanosił i pech chciał, że sobie właśnie postawił
      herbatkę dla matek karmiących... (którą przygotowałam dla siebie rzecz jasna),
      ale jako doświadczony ojciec szybko się zorientował po zapachu, że coś nie tak...
      • 30i Re: obciach sięgający szczytów :))))) 26.12.04, 21:21
        Zmieniłam nr. Komórki i wysyłam do brata sms-a tej treści: To mój nowy
        nr. ..............Teraz jadę na zakupy.
        Odpowiedź: Czy to Ty Izuniu. Udanych zakupów.
        Pomyslałam, że Izunia to nowa dziewczyna mojego brata i że wziął ja za mnie,
        więc wysyłam następnego sms-a wyjaśniającego ze swoimi inicjałami.
        Odpowiedź: Z kim mam przyjemność, może jakaś mała podpowiedź?
        Ja na to pękając ze śmiechu wysyłam następnego sms-a wyjaśniającego: Siostra
        BARANIE.
        Brat już się nie odezwał.
        Przy najblizszym spotkaniu przepraszam brata za „baranka” a ten nie wie o co
        chodzi. Do tej pory nie wiem z kim sobie tak poesemesowalam, numer różnił się
        tylko jedna cyfrą.

        Inna historia jeszcze z czasów szkoły sredniej. Nauczycielka nie chciała mi
        poprawic oceny na półrocze. Na przerwie siedzimy w klasie i ja zaczynam wyzywać
        na tą nauczycielkę. Dziewczyny szepczą abym była cicho. To ja jeszcze głośniej.
        Na to któraś z koleżanek po prostu zatkała mi usta swoja ręką. Patrzę a ta
        nauczycielka siedzi nadal w klasie.
        Wstyd mi było jeszcze do matury czyli przez pół roku.
        Teraz pracuje w szkole, tej do której sama chodziłam i uczę tego samego
        przedmiotu co ta nauczycielka. Dodam, że ona nadal tam pracuje. Za każdym razem
        jak z nia rozmawiam jest mi głupio za tamtą sytuację
    • dziubelek2 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.01.05, 19:23
      pracuję w firmie, w której jest kilka samochodów. i ostatnio zapłaciłam OC za
      samochód, który sprzedaliśmy kilka miesięcy temu, tyle, że szanowna firma
      ubezpieczeniowa nie raczyła sobie tego odnotowac i przysłała kwitek do
      opłacenia. tknęło mnie coś dopiero po wejściu do biura - obejrzałam dokładnie
      ... i za chwilę byłam na poczcie pokornie prosząc panią z okienka o wycofanie
      wpłaty.
      w tym samym dniu przeparadowałam przez pół miasta z plastikową myjką do garów
      w kapturze kurtki - chyba dziecięta ją tam umieściły, a ja zakładając nie
      zwróciłam na to uwagi. dopiero, gdy sie po coś schyliłam, ta cudowna "ozdoba"
      spadła na ziemie - troche mi sie ciemno przed oczami zrobiło.....
      • joasiiik25 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.01.05, 19:36
        szwagierka jako prezent dla naszego synka kupila:
        sliczny dzinsowy komplet (bojowki+bluza) rozmiarowo na 4 letnie dzieckosmile

        podziekowalam i nie przyjelamsmile
        • jemma Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.01.05, 20:12
          przepraszam,Joasik ale nie kumam obciachu,że niby za duże to ubranko i dlatego
          nie przyjęłaś?
          • ame-lka Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.01.05, 20:16
            to ty nie wiesz że joasiiik jest nadzwyczaj kulturalną osobąsmile
            Szwagierka i tak miał kulture bo ja strzeliłabym w pysk na miejscu.
            • joasiiik25 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.01.05, 20:23
              wiesz nie mam zwyczaju chomikowac rzeczy, przeciez to nie socjalinm, ze w
              stlepach nic nie ma.

              spokojnie...po co sie tak zloscic, jeszcze Ci zylka pekniesmile
            • gagunia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.01.05, 20:24
              a moze ona opisala swoje faux-pas wink
              • ame-lka gagunia:) 23.01.05, 20:28
                masz rację--w jej wydaniu wszystko jest faux-passmile))))
              • joasiiik25 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.01.05, 20:29
                chodzilo Ci o faux-pas Microsoftu smilesmile


                dobre, podoba mi sie to.

                brawo
                • joasiiik25 Re: a moze fauxpas ??? 23.01.05, 20:30

        • hratli ;//// 23.01.05, 20:36
          naprawde niepojete sa zachowania ludzkie, chyba to jest jedna z
          najsmieszniejszych historii - oczywiscie lipa z twojej strony jest ewidentna -
          masz racje, powinna sie znalezc w tym watku smile)))))))))
          • joasiiik25 Re: ;//// 23.01.05, 20:51
            wiesz nie przyjmuje wszystkiego co dajasad
            moze to chamskie z mojej strony, ale coz
            historia moze byc smieszna gdyz owa szwagierka ma 2 dzieci a tlumaczyla mi,ze
            jej "wcisneli ten rozm. "jako pasujacy na roczne dziecko
            smile

            wiec ja sobie nie dalam "wcisnac" i tyle.
            • ame-lka joasiiik forum jest dla wszystkich ale juz 23.01.05, 20:56
              naprawdę tobie dziękujemy-pokaż mi jedna osobę która jest zainteresowana
              rozmową z tobą.
              Dałaś popis oskarżając niewinną dziewczynę,nie powiedziałś nawet słowa
              przepraszam a teraz jeszcze tu piszesz farmazony.Tobie potrzebny jest lekarzsad((
              • joasiiik25 Re: joasiiik forum jest dla wszystkich ale juz 23.01.05, 20:59
                ame-lka zaloz kolejny watek pt: joasiiik25 do lekarza!!!!

                to umiesz robic najlepiejsmile

                pozdrawiam Trollu
                • ame-lka bosze--co to za idiotka???????????? 23.01.05, 21:07
                  czy ty nie masz za grosz rozumu?Jesteś dziwna(co by nie napisac głupia)--
                  dyskusję z tobą uważam za zakończoną
              • umasumak Ame-lka 24.01.05, 12:51
                ame-lka napisała:

                > naprawdę tobie dziękujemy-pokaż mi jedna osobę która jest zainteresowana
                > rozmową z tobą.

                Ja lubię czsem pogadać z Joasiiik smile)
      • alakart Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.01.05, 20:18
        Cześć.Ja miałam tego sporo. Byłam wtedy początkującym kierowcą jeździłam bardzo
        wysłużonym maluchem, którego naprawiał mi znajomy rodziców, a ja często
        zawoziłam go z żoną na imprezki. Tak też było tej sobotniej nocy, odwiozłam
        ich, wysiedli, ja wyjechałam na ulicę i samochód na środku skrzyżowania odmówił
        mi posłuszeństwa. (zero ludzi o tej porze) Wysiadłam i zaczęłam go wołać. Nie
        słyszał mnie a byłam pewna,że nie wszedł jeszcze do domu więc nie
        zastanawiając się długo pobiegłam w jego stronę. Trochę to trwało bo musiałam
        wbiec na 4 piętro. Kiedy wracałam z odsieczą zobaczyLam przy moim maluchu
        radiowóz i policjanta, (który mi się b. podobał) świecącego latarką do wnętrza
        mojego auta. Panowie chyba się z taką blondynką nie spotkali bo nawet mandatu
        nie dostałam, a okazało się na moje nieszczęście, że tylko drobna usterka.
        Policjanta omijałam z daleka.Alicja
      • jomamma Re: obciach sięgający szczytów :))))) 04.02.05, 17:53
        Chodząc do liceum (olala, kiedy to było!) musiałam przejść wzdłuż ulicy, którą
        chodzili wszyscy z mojej podstawówki, łącznie z nauczycielami.
        Idę sobie dziarsko zimą pewnego ranika, powtarzając w głowie zakute na blachę
        nocą wzory z chemii ale kurka, każdy się na mnie dziwnie patrzy. Przechodza
        nauczycielki (bo zawsze chodziły w grupie), ja im: dzień dobry! One mi: Dzieeeeń
        dooobry z dużym ociąganiem. a wgapiają się we mnie , że strach!
        Podchodzę do przystanku autobusowego i szukam biletu, wtem mój wzrok pada niżej
        i co widzę? - dłuuuuugą, czarną rajstopę wystającą z nogawki, gdzieś na metr, w
        zasadzie już razem z krokiem. O matko...
        ( a przyczyna tego całkiem prosta: wieczorem ściągnęłam dżinsy razem z
        rajstopami, rano - dżinsy włóż! nie zauważyłam, że coś czai się w nogawce...smile
        Cholera, przez pół roku nadkładałam drogi, żeby tylko nie spotkać tamtych
        nauczycielek (w grupie zresztą)

        Pozdrawiam
        Jomamma
    • krolisia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 24.01.05, 12:08
      Ja jako 10 czy 11-letnie dziecko strasznie najadlam sie wstydu!
      Kiedys w podstawowce byla moda na zbieranie ulotek i biuletynow
      informacyjnych.Ja zbieralam ulotki kosmetykow.Wtedy jeszcze nic nie wysylali
      poczta wiec trzeba bylo latac po sklepach i pytac sprzedawcow(czasami lezaly
      tez na parapetach lub na ladach).Biegalysmy tak z kolezankami od sklepu do
      sklepu i prosilysmy o te nieszczesne ulotki.Ja jak w jakims szoku wlecialam do
      jakiegos sklepu(byl otwarty i bardzo kolorowy)i pytam:
      -Dzien dobry,czy sa ulotki??
      A babka z facetem(sprzedwcy) pytaja o jakie ulotki mi chodzi...
      Ja nie zajarzylam,moje kolezanki stoja przed sklepem i leja.
      rozgladam sie po sklepie... a tu same wibratory i inne gadzety!!!
      Przez przypadek wpadlam do sex-shopu!I w dodatku zapytalam o ulotki....Co ci
      sprzedawcy musieli sobie pomyslec...takie mlode dziecko w sex shopie.
      Potem przez pare lat omijajalam ten sklep szerokim lukiem,ale teraz za kazdym
      razem kiedy tamtedy przechodze z kolezankami smiejemy sie jak wariatki.

      Krolisia
    • ligia76 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 24.01.05, 12:13

      Moja koleżanka poszła ze swoim 5 letnim synkiem do sklepu spożywczego, przed sklepem stał jakiś Pan, który nie miał nogi.
      Koleżanka do syna: No wchodź Miki do sklepu
      Syn: Ty mamo wejdź a ja poczekam przed sklepem i sobie popatrze na tego pana bez nogi
      Oczywiście to była głośna rozmowa, koleżanka prawię sie pod ziemię zapadła, na sczęście pan był bardzo wyrozumiały smile

      Pozdrowienia
      Ligia
      • umasumak do ligii76 24.01.05, 14:35
        Pan był wyrozumiały, bo zapewne nieco rozbawiła go szczerość tego dziecka.
        Dorosły wprawdzie nic nie powie, ale gapić i tak się będzie smile). Pzdr
        • ligia76 Re: do ligii76 24.01.05, 17:16
          Szczerość dzieci bywa czasami prawdziwie bolesna smile

          Pozdrowienia
          Ligia
    • lila1974 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 03.02.05, 12:35
      Chodzę z mamą po mieście. Na jednej z wystaw widzę cudo-nie-sweterek. Pokazuję
      mamie, wpadajac prawie w euforię. Golfik, ale nie taki przy szyi tylko z tym
      grubym spadającym na pierś golfiskiem. Mama rzuciła okiem i skomentowała.
      - E... źle mi się kojarzy - krowy w takim chodziłam doić za młodu.

      c.d.nastąpił

      Jestem w domu mojego chłopaka.
      Jego mama leci do mnie cała w skowronkach, pochwalić się nowiuteńkim zakupem.
      Wyciąga mi przed nos dokładnie ten sam golfik. Już miała się zacząć nad nim
      roztkliwiać, gdy nagle usłyszałam swój głos:
      - E... moja mama w takim chodziła krowy doić.
      Niestety to nie był koniec. Owa pani znała moją mamę z tamtych młodzieńczych
      czasów, a poza tym zapewne chciała się odgryźć.
      - Ciekawe, przecież twoja mama nie miała krów.
      A ja w zaparte i z oburzeniem:
      - Miała !!!

      Jaką gafę palnęłam zrozumiałam dopiero wtedy, gdy spojrzałam na mojego chłopaka
      i jego starszą siostrę.
      • szwedka_kredka Re: obciach sięgający szczytów :))))) 03.02.05, 17:31
        Nie wiem, czy to obciach z mojej strony, raczej straszna gafa. W sklepie
        spożywczym, gdzie każdy sam waży sobie warzywa, miałam w jednym ręku koszyk, w
        drugim własną torbę. Nagle dostrzegam pana z obsługi i mówię: czy mógłby Pan mi
        to zważyć, bo ja nie mam ręki (głupi skrót myślowy w stylu: nie mam już rąk,
        stosujecie go czasem?). Pan mówi: jasne i wyciąga w moim kierunku...metalowy
        hak, miał obciętą rękę do łokcia, zamiast protezy metalowy hak.
        • wegatka Łoooo matkooo!!! 03.02.05, 17:52
          Szwedka, nie wiem czy się śmiać, czy Ci współczuć idotycznej sytuacji. Chyba bym
          się zapadła pod ziemię surprised big_grinDDDD
          • thaures Re: Łoooo matkooo!!! 03.02.05, 18:19
            1. Zdarzenie z przedwczoraj- mój syn wreszcie poszedł do przedszkola-wcześniej
            przez 2 tygodnie chorował na ospę- wracamy do domu autobusem-wsiada chłopak z
            trądzikiem, a mój synek na cały głos-mamo,dlaczego ten pan z ospą nie leży w
            łóżku??Nie muszę pisać jak się czułam I jak się czuł pewnie ten chłopak!
            2. To historia koleżanki męża- wracała do domu autobusem, już siedząc w nim
            zauważyła,że z tyłu jedzie autobus,którym może dojechać bliżej.Przygotowała
            więc bilet i na najbliższym przystanku wyskoczyła, by się przesiąść.
            Dobiegła,wsiadła, skasowała bilet i zauważyła,ze pasażerowie się jej dziwnie
            przyglądają-okazało się,że autobus był przegłubowcem( tak się pisze?) i ona
            wsiadła przez ostatnie drzwi do tego autobusu, z którego wysiadła.Ta historia
            mnie zawsze rozbawia.
        • lila1974 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 03.02.05, 18:22
          Szwedka-kredka faktycznie miałaś przeżycie. Współczuje!!!

          coś w ten deseń
          Jechałam autokarem do Pragi z mamą, moją koleżanką i jej mamą.
          Kilka ładnych godzin jazdy.
          Po wyjściu z autokaru idziemy do hotelu, ja cała zdrętwiała, bo przed chwilą
          się obudziłam w bardzo niewygodnej pozycji. Widzę, że mama mojej koleżanki
          ciągnie za sobą nogę. Więc oczywiście wypaliłam:
          - Co ciociu też ci noga zdrętwiała?
          Spojrzała na mnie jakoś tak zabójczo i mówi:
          - Nie, mam nogę sztywną w kolanie!!!

          Mało trupem nie padłam ze wstydu. Ale zastanawiam się jak ja tego wcześniej nie
          zauważyłam, przecież widywałam ją od lat.
        • koleandra Re: obciach sięgający szczytów :))))) 03.02.05, 18:25
          Szwedka, przebiłaś wszystkich!!

          Ja dziś z samego rana od razu po wstaniu z łóżka strasznie zaspana (godz. 9)
          dzwonie do przychodni z zapytaniem czy mogę z dzieckiem przyjść na bilans.
          Mówię dzieńdobry i od razu wypalam "zarejestruje mi pani dziecko do lekarza?
          tak czy nie!!!??" a kobieta z oburzeniem "no tak, ale do kogo?". Ja na prawdę
          nie chciałam krzyczeć, jakos samo mi sie tak wymsknęło...
    • niuska1 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 03.02.05, 20:38
      cześć !!
      To może jeszcze mój obciach.
      Wracałam wieczorem z zajęć i strasznie się spieszyłam. Umówiłam się z
      koleżankami z zespołu w kościele. Było ciemno i koło kościoła świeciła się jakaś
      mała latarenka. Ja sama ubrana w czarny długi płaszcz biegnę przez skrzyżowanie,
      bo już widzę w kościele światło. Biegnę, biegnę i nagle.... fajt ( o nie
      jeszcze nie leżę) lecę z rospstartymi ramionami przez resztę skrzyżowania i bęc
      na chodnik wprost pod nogi trzech panów z lekka podchmielonych, ale bardzo
      kulturalnych. Po prostu na środku skrzyżowania była mała pułapka - wystająca
      studzienka ściekowa ( w dzień o niej zawsze pamiętam smile)
      No ale dalej.... Ja bęc na chodnik i co? ... wybuchnęłam śmiechem, leżę i płaczę
      ze śmiechu. Panowie elegancko zamarli w ciszy, w końcu jeden podszedł i pomógł
      mi wstać, bo ze śmiechu nie miałam siły. Słyszałam tylko jak pozostali mówili
      coś o tym, że wyglądałam jak nietoperz. Zanim doszłam do kościoła byłam prawie
      posiusiana ze śmiechu.
      Magda
      • lawia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 04.02.05, 09:09
        No i przypomniał mi się kolejny obciach właśnie wczoraj opowiadałam go koleżancesmile
        Było to parę lat temu kiedy moja starsza córcia była malutkasmile
        Bardzo lubiała się ze mną kąpać i chciała codziennie. Pewnego dnia poprostu dostałam okres i tłumaczę jej, że nie mogę się z nią kąpać bo mam okres itd.Jakoś to zrozumiała na swój sposób.
        Gdzieś tydzień później:
        Jedziemy w trolejbusie pełnym ludzi i moja córcia śię pyta "mamusiu wykąpiesz się dziś ze mną??" na to ja odpowiadam "nie" a ona na to na cały trolejbus "A co znów masz okres??"
        Wszyscy buchli śmiechem a ja myślałam, że zapadnę się pod ziemięsmile
        • jomamma pamiętam! obciach sięgający szczytów :))))) 04.02.05, 18:12
          Pech, że wiekszość moich historii kosmicznych bierze się stąd, że rano "nie
          kumam czaczy". Jestem zaspana, zła i zawsze spóźniona. Leće na oślep.
          Właśnie szłam na zajęcia z łaciny na 8.15!!! Mieszkaliśmy w komunie studenckiej
          i była chyba moja kolej wyniesienia śmieci, no to chapsnęłam duuuży, śmierdzący
          wór i wio w strone przystanku. Ale pech chciał, że nawinęła się po drodze
          sąsiadka, i się z nią przez chwilkę zagadałam. Patrzę, jedzie autobus! No to
          lecę ile sił w nogach, po drodze zgrabnie ominęłam kontener na śmieci, wpadłam
          do autobusu, siadłam i ufff.... zapatrzyłam się w okno, powtarzam łacinę... Ale,
          kurczę na poczatku niby mało, ale potem jakoś bardziej coś nieźle pośmiarduje.
          Rozglądam się dyskretnie i co? Matko! oczywiście worek jedzie razek ze mną! Jak
          mówiłam duuży i śmierdzący! Zaczęłam go upychać pod siedzenie przede mną licząc
          na to, że może jak upchnę go bardziej, to się wymigam i wysiądę jak gdyby nigdy
          nic. tymczasem wsiadło mnóstwo ludzi, każdy węszy...
          Już jestem w centrum, zgrabnie przeciskam się do drzwi, wtem jakiś pan krzyczy
          za mną: Pani zapomniała wziąc ten niebieski wór ze sobą!!!! O matko! wstyd na
          kilometr! Ludzie się patrzą, ja się przeciskam po ten wór, potem z worem znowu
          do wj ścia, panie się krzywią panowie się dziwują, ja czerwona jak trzy buraki!
          Summa summarum przejechałam pół Warszawy, żeby domowe śmietki ostatecznie
          wyrzucić w centrum!
          Nigdy tego nie zapomnę!


          Jomamma
    • eemka Re: obciach sięgający szczytów :))))) 05.02.05, 00:07
      czytam śmieję się niekiedy do łez i przypomniało mi się:

      Było upalne południe. Mąż dał mi samochód i jeżdziłam coś pozałatwiać.
      Dojeżdzałam do skrzyżowania, zmieniło się światło na czerwone.Ustawiłam śię na
      lewym pasie, obok równolegle do mnie na prawy pas podjechał drugi samochód.Było
      naprawdę gorąco, okna w samochodach pootwierane na maxa.Swiatła dłuzą się.
      Postanowiłam umyć przednią i tylną szybę samochodu. No i zaczełam wielokrotnie
      raz z przodu raz z tyłu spryskiwaczem zraszać szyby, musiałam dość długo
      naciskać spryski bo część wody uciekała a ja koniecznie chciałam dobrze umyć te
      szyby. I gdy tak zapamiętale spryskiwałam przednią szybę, jakoś coś mnie
      podkusiło spojżeć na gościa w samochodzie obok. I tu ....ups widzę jak większa
      zawartość psikanej wody leci prosto przez otwarte okno na tego gościa obok.

      Popatrzyliśmy sie chwilę na siebie po czym parskneliśmy śmiechem. Przeprosiłam
      grzecznie pana i odjechałam.
      Długi czas ogarniał mnie śmiech jak przypomniałam sobie twarz goscia w
      samochodzie,który cierpliwie z usmiechem na twarzy czekał az jak skończę mycie
      szyb.

      Dodam tylko że spryski przestawiały się od wstrząsów w trakcie jazy i lały
      strumienie wody jak z fontanny na boki.
    • lila1974 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 05.02.05, 00:44
      Byłam sekretarką u Holendra, z którym porozumiewałam się po "angielsku".
      Pewnego dnia szef poinformował mnie, że zepsuła się frytkownica w kantynie
      - a konkretnie termostat w niej.
      Jasne było, że trzeba ją oddać do serwisu.
      Szkopuł polegał na tym, że oni nie urzywali oleju tylko smalec.
      W 3/4 frytkownica była nim zapełniona.
      Złapałam więc za jakąś łychę i dawaj wybierać ten smalec.
      Upociłam się jak szczur. Nie wiem z czego był ten smalec ale twardy jak kamień.
      Kiedy byłam już na wykończeniu a zawartość frytkownicy ledwie drgnęła,
      poczułam, że ktoś mi się zawzięcie przygląda.
      Odwróciłam się powolutku do tyłu i widzę trzy głowy wystające z jadalni,
      wpatrzone we mnie z największym zainteresowaniem.
      Szef, jego syn i synowa.
      Więc i ja wybałuszyłam na nich gały, bo nie bardzo rozumiałam, czemu
      zawdzięczam taką widownię. W końcu szef pyta:
      - Co ty robisz?
      No myślę sobie "głupi, czy co?"
      - Wybieram to coś. - komunikuję, a żeby dobrze zrozumiał poprawiam wymownym
      gestem.
      Na to oni w śmiech. Ale jaki???
      No szlak mnie trafił. Co w tym takiego zabawnego???
      Szef, jak już wreszcie przestał się śmiać:
      - A nie mogłaś tego rozgrzać i wylać?

      Może i mogłam, ale przecież sam powiedział, że termostat się zepsuł.
    • lila1974 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 05.02.05, 01:27
      Ten sam szef woła mnie do swojego gabinetu.
      Staję w drzwiach i pytam grzecznie:
      - Can I help you?
      On mi na to, że mam gdzieś zadzwonić i zamówić samochód żeby zabrał TO.
      - tu machnął łapą w kierunku okna.
      Nie ruszając się z miejsca, tylko stanąwszy lekko na palcach, spojrzałam we
      wskazanym kierunku. Dostrzegłam klatki na lisy, przyjęłam do wiadomości
      polecenie i poszłam je wykonać.

      Jakąś godzinę później jestem właśnie u szefa, gdy przed firmę zajechał STAR.
      Ucieszyłam się, że tak szybko przyjechał. Więc oznajmiam szefowi w szerokim
      uśmiechu.
      - Masz już to auto.
      Jan, bo tak mu było (było - bo mu się zmarło biedakowi) odwraca się do okna a
      potem szybko do mnie, a na obliczu wyraz najwyższego zdumienia.
      - A co to jest? - pyta zszokowany.
      No ja wiedziałam, że on sobie popija ale wtedy akurat był trzeźwy, więc nie
      bardzo wiedzialam, skąd mu się nagle wziął zanik pamięci.
      - Jak to co? Samochód. Przecież chciałeś ciężarowy samochód!!!
      Lico Jana zaczynał rozświetlać promienny uśmiech, ale należący raczej do tych z
      gatunku "Państwo niech się uśmiechają, ja zadzwonię po lekarza".
      - A po co mi ten samochód? - pyta przymilnie.
      - Jak to po co? - czuję,że dostanę przy nim nerwicy jakiejś. - Klatki chciałeś
      przewieżć!!!

      Na te słowa objął mnie ramieniem, delikatnie pchnął do okna i pokazał paluchem.
      - To chciałem przewieżć.

      Na dole, pod samą ścianą naszego budynku stała piękna, nowiuteńka, malutka
      KOPARECZKA.
      A mojemu szefowi potrzebny był samochód ciężarowy niskopodwoziowy. Taki, aby ta
      kopareczka mogła na niego wjechać, poczym odbyć dalszą drogę już na cudzych
      barkach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka