koleandra "Ubikacja po czesku" i "Czerwony koszyczek". 21.12.04, 12:49 No to teraz ja opowiem. Najpierw wpadka zbiorowa. Wycieszka szkolna - do Czech. Jedziemy tym autobusem i wiadomo, kierowca zatrzymał się w lesie abysmy mogli skorzystać z pola pod krzaczkiem. Wybieglismy wszyscy i pędem do tego lasu... aż tu nagle patrzymy - ubikacja! Budynek niewielki, wyglądał na takie miejsckie WC. Zaczęlismy żartować... "o kurcze, tutaj dobrze myslą, coby lasu nie zanieczyszczać to postawili kibel, super". Wpadamy tam szturmem całą klasą, drzwi otwarte... aż tu nagle widzimy... wyskakuje jakaś kobieta w halce z pościeli i zaczyna coś krzyczec po czesku wymachując rękami. Uciekalismy jeszcze szybciej niż tam wbiegliśmy. Druga wpadka to przez takie moje roztargnienie. Weszłam do sklepu z obuwiem - samoobsługowego. Poprzymierzałam, poprzymierzałam i wyszłam. Idę, idę... ktoś za mną krzyczy "proszę pani, proszę pani", odwracam się, nie znam faceta, myślę sobie - nie do mnie. Idę dalej. Jakaś kobieta za mną biegnie... "koszyk pani zabrała!". O rany - rzeczywiście... a tak sobie szłam chodnikiem, wymachując tym czerwonym koszyczkiem radosnie i rozglądając się po wystawach. Odpowiedz Link Zgłoś
olunia75 Re: a co powiecie na to!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.12.04, 12:50 Dzisiaj wręczamy prezent na "odchodne" szanownej Pani Prezes, dzięki której przez lata pracy nie mieliśmy żadnej podwyżki, waloryzacji etc i prawdę mówiąc mam ją gdzieś...a złożyć się niestety musiałam, tu dużą rolę odegrała "lekka perswazjia" mojego dyrektora, który to następnie pojechał na Koło (warszawska giełda staroci) i kupił "piękną, antyczną" statuetkę z brązu (pani Prezes to wielki znawca sztuki). Następnie kolega zaniósł ją do grawera w celu wygrawerowania napisu "KOCHANEJ PANI PREZES..."(pomysł dyrektora), a grawer stwierdził, że owszem wygrawerować może, ale nie będzie to grawer w brązie, bo koło takiej statuetki (prawdziwej z brązu), ta nawet nie stała, Jest to raczej wyrób "brązopodobny" i na dodatek uszkodzony (nie wspomnę o tym że ta Pani (bo to posążek kobiety), nie ma sutka na cycku!!!!! Przepraszam że zabluźnie, ale ja chyba na tej uroczystości "pierd.." ze śmiechu, ale muszę zobaczyć minę prezesowej... Boże ratuj!!! Odpowiedz Link Zgłoś
samumer Re: a co powiecie na to!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 21.12.04, 13:00 jakoś tak parę miesięcy po naszym ślubie /15 lat temu/ wychodziła za mąż kuzynka mojego /obecnie już eks/ męża. A że stosunki między nami były dość bliskie, wiec po ślubie zapytałam ją z ciekawością w głosie : "Beata , a dostaliście jakąś pustą kopertę?" Na to ona : no skoro się tak dopytujesz to tak dostaliśmy jedną pustą ale za to z kartką z życzeniami. Moja ciekawość sięga zenitu - ale powiedz , no powiedz od kogo - wiesz ludzie to wstydu nie mają ? Ona - nooo od Was. Ups. W sumie to teraz się z tego śmiejemy ale nie żałuję , że się zapytałam , bo nawet bym nie wiedziała , że zapomniałam włożyć do koperty przygotowanych wcześniej pieniedzy. Taka byłam roztrzepana. Odpowiedz Link Zgłoś
czajkax2 Do dzis mi głupio jak se przypomne 21.12.04, 13:09 Ja, panienka wtedy ok 18letnia przebywałam u swego ówczesnego kochanego w domku.Zaznaczam ze nie bylo rodziców. Troszke sie przytulaliśmy zatem) I nagle wparował jego tatuńco z mamuńcią do pokoju w którym my sobie się mizialiśmy. Wstydu niech dopełni fakt ze nie bylam kompletnie ubrana (czytaj: naga). Z pokoju wyszłam dopiero gdy jego rodzice zasnęli.A u niego z wizytą pojawiłam się po wielu tygodniach. A wstyd pozostał po dziś dzień)) Odpowiedz Link Zgłoś
babka71 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 13:34 dopisuję się: Byłam z wizytą u rodziców mojego męża (trzech facetów, teściowa i ja to jedyne kobiety, a teściowa już po menopauzie).... ...dostałam okresu ale zapomniałam wyrzucić podpaski z łazienki i taki prezent przeleżał do rana na pralce - Boże !!! Rano jak poszłam do łazienki i to zobaczyłam to myślałam , że zapadnę się pod ziemię...!!!!!!!! Jestem pewna, że teściowa to widziała bo często w nocy chodzi siku, a i szwagier wrócił późno z pracy .... Nikt nic nie mówił ale następnego dnia nie potrafiłam im spojrzeć w oczy Odpowiedz Link Zgłoś
samumer Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 13:46 jeszcze jedno mi sie przypomniało. Gdy córcia była mała , pierwsze szczepienia, świrujący tatuś zabrał do ośrodka aparat żeby zrobic zdjęcia z pierwszej wizyty u pani doktor i z pierwszego szczepienia. Panie w ośrodku przemiłe, następne szczepienie /już bez aparatu/ - dopytują się czy mogłyby dostać odbitki to sobie powieszą w dyżurce itp. Za jakieś czas trzecie szczepienie te same panie opowiadają wszem i wobec /ciekawe dlaczego akurat w tym momencie się im przypomniało/ , że był tu kiedyś taki wariat co to fotografował swoje dziecię przy szczepieniu. Myślałam , że się posikam ze śmiechu - dobrze że nie zajarzyły, że ten wariat był ze mną. Odpowiedz Link Zgłoś
beatach1 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 14:10 Latem tego roku (byla chyba niedziela), siedzielismy sobie z Maximilianem w basenie (taki duzy dmuchany, 5m srednicy). Fajnie sie bawilismy, az do czasu gdy pod nasz plot podjechalo auto, wyszlo z niego starsze malzenstwo i zaczelo ogladac nasz dom, lazic po naszej dzialce. Prawde powiedziawszy opadly nam kopary, ale nic. Nie reagowalismy przez kilka minut. A owe panstwo wcale sobie nie przeszkadzalo. W koncu maz nie wytrzymal, kiedy weszli nam na taras. Podszedl do nich i sie pyta, czy moze im w czyms pomoc? Oni na to, ze dzialka im sie podoba, ze dom ladny itc. Moj maz nie bardzo wiedzial o co chodzi, wjec dalej mowi, ze dziekujemy, ale o co chodzi? Okazalo sie, ze przeczytali ogloszenie o sprzedazy domu. Ale ogladali nie ten co trzeba Mam meza zartownisia i czesto robil mi kawaly przez telefon. Pewnego dnia dzwonil do mnie z biura, a ze nie moglam dojsc do telefonu, po kilku minutach mu oddzwaniam. I slysze (po niemiecku)" dzien dobry, firma ta i ta, przy telefonie (i tu pada nazwisko szefa oddzialu). Ja znajac meza mowie do sluchawki po polsku, "wiem, ze to ty, nie rob sobie jaj" . Facet w telefonie sie smieje, ale dalej po niemiecku mi mowi, ze nic nie rozumie, ze to chyba pomylka. A ja jeszcze bardziej rozwscieczona do niego, ze nie lubie tych jego zartow, ze glupia nie jestem itc. Po chwili nastapila konsternacja, dluga chwila ciszy i oboje trzasnelismy sluchwakami...... Co sie pozniej okazalo, byl to naprawde szef oddzialu. I mimo, ze facet potraktowal to z poczuciem humoru, ja do dzisiaj unikam jego jak ognia . Pozdrawiam Beata Odpowiedz Link Zgłoś
madelaine6 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 14:16 Ja takie obciachowe sytuacje przezywam dosc czesto. Do dzis czerwienie sie na samo wspomnienie smsa,ktorego tresc skierowana byla do mego meza a doszla...do tesciowej. Ich umery tel. roznia sie tylko jedna cyfra-maz ma na koncu 6 a ona 7... Dodam tylko,ze tresc tego smsa byla dosc intymna... Odpowiedz Link Zgłoś
beatach1 I jeszcze cos 21.12.04, 14:17 W roli glownej moja siostra, ktora kupila sobie nowe buty. Chodzila wtedy do liceum medycznego. A owe buciki , jeszcze nie wychodzone, troche ja ugniataly... Stella, by sobie nieco ulzyc. Na lekcji j. polskiego, pod lawka sciagla buciki, a ze siedziala w pierwszej lawce, zaraz na przeciwko profesora. Wpadla na pomysl, ze pomasuje sobie obolale stopki o taka rorke, ktora to zwykle byla pod nauczycielskim biurkiem. No i masuje, masuje, juz jej tak blogo... Nagle zaniopkoilo ja, ze profesor caly czas siedzi ( a przewaznie wykladal na stojaco), i czesto na nia spoglada. Zaglada pod biurko i okazuje sie, ze masuje sobie stopki o stopy nauczyciela, a nie jakas glupia rurke !!!! A facetowi chyba bylo dobrze, bo nic nie mowil..... I jeszcze jedna historia z zycia mojej siostry: Jeszcze w szkole podstawowej, na biologii siostra bez przerwy gadala z kolega z lawki. Nauczycielka caly czas ja upominala, wreszcie do niej podchodzi i mowi; "Stella, jak Ci sie nie podoba, to wyjdz!" A Stella, zabrala sie i poszla.... Pozdrawiam Beata Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 14:46 Największy wstyd i obciach to przeżyłam przez mojego męża. W czasach fascynacji kamerą video nagrywał bardzo dużo przeróżnych scenek, najczęściej nasze psy, ale także przyjęcia rodzinne, jakieś spacery do lasu, widoki z wakacji itp. Niestety parę razy zabawialiśmy się także w producentów porno i filmowaliśmy nasze zabawy ) Gdybym wiedziała, że on ma w tych kasetach taki bałagan, że nagrywa wszystko ciurkiem, jak leci, to w życiu bym nie przystała na wspólne rodzinne oglądanie (moi rodzice, córka, ciocia, kuzynka z córką i z mężem) relacji z wystawy psów, gdzie nasze suki zdobyły laury. Wszystko pięknie, sędzia składa gratulacje, rodzina zachwycona, a tu nagle film się urywa i .....Dobrze, że miałam pilota w ręku i zareagowałam natychmiast, ale mój mąż w sumie nie poprawił sytuacji zrywając się wrzeszcząc nerwowo "oj, coś się popsuło, coś się popsuło!" cały czerwony jak burak. Słabo mi się robi, jak to sobie przypominam. Niby nikt nie skomentował, ale... Odpowiedz Link Zgłoś
alexa12 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 16:41 Często chodzimy razem z moja siostrą na zakupy. Było to jeszcze w czasach licealnych.Weszłyśmy do sklepu gdzie były ustawione duże kosze z różnymi rzeczami. W jednym były rękawiczki w drugim szaliki itp. Odeszłam do innego kosza zerknąć na coś, wracam z powrotem do siostry i gadam do niej, że dosyć tego grzebania że się zbieramy. Niestety one nie reagowała, więc aby przyspieszyć mówię że dość i z całej siły walę ją po dłoniach. I co... dłonie gwałtownie odskoczyły, a ja podnoszę głowę i zamiast mojej kochanej siostrzyczki o zgrozo,widze obcą kobietę. Przeprosiłam uprzejmie i szybko się zmyłam ) Odpowiedz Link Zgłoś
ikaikaj Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 17:06 kiedys zima, kiedy nie mialam jeszcze samochodu, szlam sobie spokojniutko i powoli na przystanek bo slisko bylo jak jasny gwint, ale patrze, z oddali nadciaga moj autobus no to przyspieszam kroczku, autobus wjezdza na przystanek, ja juz biegne, podbiegam do pierwszych drzwi i...ziuuuu!zlecialam z kraweznik i nogami i dupskiem wjechalam poprostu pod autobus.kierowca widzac nad schodami tylko moja glowke malo nie umarl na zawal a ja malo nie umarlam ze wstydu, ale dzis jak mysle o tym z jaka gracja to zrobilam to placze ze smiechu Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 22:23 ikaikaj napisała: > kiedys zima, kiedy nie mialam jeszcze samochodu, szlam sobie spokojniutko i > powoli na przystanek bo slisko bylo jak jasny gwint, ale patrze, z oddali > nadciaga moj autobus no to przyspieszam kroczku, autobus wjezdza na przystanek, > ja juz biegne, podbiegam do pierwszych drzwi i...ziuuuu!zlecialam z kraweznik i > nogami i dupskiem wjechalam poprostu pod autobus.kierowca widzac nad schodami > tylko moja glowke malo nie umarl na zawal a ja malo nie umarlam ze wstydu, ale > dzis jak mysle o tym z jaka gracja to zrobilam to placze ze smiechu Miałam identyczną sytuacje jeszcze bedąc w liceum, biegłam do autobusu, a że było ślisko, po prostu "wjechałam" pod niego ) > > Odpowiedz Link Zgłoś
m_ilka16 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 17:52 Może zacznę od tego że moja nauczycielka biologi jest bardzo ostra i surowa (sieje postrach). Pewnego dnia słysze właśnie na jej lekcji rozbrzmiewające na całą klasę muczenie KROWY(taki mam dźwięk wiadomośi i o zgrozo trwa on dosyć długo) wydobywające się z mojego plecaka.Oczywiście facetka od razu zabrała mi telefon i zagroziła, że mi go nie odda. Wszystko skończyło się szczęsliwie, bo przekazała go nauczycielowi z którym miałam następna lekcje. Na zakończenie dodam, że od tamtej pory mam w czasie tygodnia zawsze wyłączony dźwięk w komórce nawet w domu(tak na wszelki wypadek żebym znowu nie zapomniała wyłączyć go rano). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 19:26 Opisywałam już tą historię w podobnym wątku ale tu ją powtórzę. Opowiadałam kiedyś mojej koleżance o pewnym zdarzeniu, w którym udział brała znajoma mojej mamy. O owej znajomej mawiało się w domu "Mania" lub "Mańka" ale bezpośrednio do niej tylko per "pani Marysiu". Mój chłopak, testując wtedy nową kamerę, sfilmował moją rozmowę z koleżanką. Filmik znalazł się na kasecie, na której była też nagrana jakaś impreza. Po jakimś czasie moja mama udała się z tą kasetą do swojej znajomej pani Marysi w celu obejrzenia imprezy. Włączyły magnetowid, usiadły wygodnie i oto nagle na ekranie z moich ust pada takie zdanie: "Przyszła do nas taka Mańka, wiesz, kumpela mojej mamy..." Niby nic złego o niej wtedy nie mówiłam, ale sam fakt, że nie użyłam zwrotu "pani Marysia" tylko "Mańka", był strasznym nietaktem. Moja mama ze wstydu prawie zapadła się wtedy pod ziemię, a ja póżniej po osiedlu "chodziłam kanałami", żeby nie natknąć się na panią Marysię. Niestety spotkanie kiedyś w końcu musiało nastąpić. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko ową panią przeprosić. Na szczęście miała poczucie humoru i o sprawie zapomniała. Mimo wszystko do dziś czuję się okropnie, gdy sobie całą sprawę przypomnę. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 21.12.04, 23:24 Wkrótce po poznaniu obecnego męża: Spotkaliśmy się w knajpie do której oboje regularnie uczęszczaliśmy. Chodziłam tam od lat, znałam wszystkich i czułam się bardzo na luzie. Do knajpy przyjechałam już wcięta po jakims winku w stajni i w dobrym humorze.M. już był, gadalismy, tańczyliśmy itd. ja bawiłam się również z innymi i od M. usłyszałam jakiś komentarz na ten temat. Humor odmienił mi się o 180 stopni - najpierw wrzasnęłam coś w stylu "Nie po to się rozwodziłam żeby ktoś mi mówił co mam robić", doprawiłam nastrój wódką i poszłam do łazienki. W łazience pomyślałam jacy faceci są okropni i wpadłam w klimaty rzewne: wyszłam w spazmach. Wokół M. kółeczko znajomych i pytania "Coś ty jej zrobił", ja ryczę i nieparlamentarnie sugeruję aby dać mi spokój. Wychodzę. M. poczuwa się żeby odtransportować na przystanek. W drodze moje spazmy (ciężka histeria) + informacje gdzie ma sobie wsadzić swoje chusteczki + aktualna opinia o mężczyznach. W wersji językowej no limits. Autobusem nocnym pełnym ludzi wracałam narąbana, szlochająca, z rozmazanym makijażem (byłam w skórze i glanach więc wygladałam mocno patologicznie). Po drodze spotkałam koleżankę, panna była ciężko przerażona. Szlochając cały czas na głos wyszłam z psem i spotkałam jeszcze dwóch ochroniarzy na moim osiedlu. Rano wstałam z kacem i moralniakiem w stylu: no tak idiotko, jeśli chciałaś zrobić dobre wrażenie na facecie, który ci się podoba to właśnie się udało, będzie stuknięty jeśli zadzwoni do narwanej histeryczki. Zadzwonił.) Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 22.12.04, 08:20 Triss twoja historia przypomina mi zeszlorocznego Sylwestra we Wroclawiu. Pojechalam rtam do rodziny mojego meza, bo ich tam jest duuuuzo ze swoja szwagierka mieszkajaca na stale w Anglii oraz szwagrem in spe rodowitym Angolem. Facet impreze w lokalu zaczal od piwa, solidnie podlewal wodka i mysle ze kolo 23 byl innym swiecie, ale trzymal sie dobrze. Ja w 5 miesiacy siedzialam o pol kieliszku wina, trzezwa bylam jak swinia i zabawialam czlowieka rozmowa kiedy jego narzeczona szla tanczyc, bo on nie lubi. Zaczelo sie jak u ciebie czyli od uwagi o innych facetach, dziewczyna tez drinknieta, wiec awantura gotwa. Facet w desperacji walnal pieścia w sciane rozwalajac sobie kostki ))) Po czym sie rozplakal, ze on jest agresywny i nie zasluguje na bycie jej mezem, ona wkurzona nie chciala z nim gadac wiec przygarnelam go ja i wysłuchiwalam placzow ze on nie chce tutaj byc itd. Na koniec facet zarzadal POLICJI zeby go aresztowac, bo on jest agreswny do kobiet )))) Odpowiedz Link Zgłoś
imoenka Re: obciach sięgający szczytów :))))) 22.12.04, 09:00 W firmie w której pracowałam jako sekretarka na początku - byłam wtedy piękna i młoda- był zwyczaj, że jak ktoś kto jechał na miasto przywoził dla wszystkich słodycze , ciacha jakieś alboco a w lecie lody. Ja dzieliłam wszystko na talerzyki i rozdawałam ku radosci wszystkich . No i któregoś dnia jeden pan dytektor kupił owe lody, tylko że jakoś tak o 8 rano. Wiec oczywiście nie czekając na nic podzieliłam je i radośnie zapytałam prezesa: "Dzień dobry panie prezesie czy ma pan ochote na loda z samego rana????" - potem zamarłam i przybrałam kolor purpury. On sie troche speszył zachował twarz - odmówił oczywiście ale unikałam go przez tydzień. Jezuuu to dopiero obciach... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: obciach sięgający szczytów :))))) 22.12.04, 10:29 niestety nie czytałam pozostałych wypowiedzi ale jak znajde czas to na pewno poczytam hiehie kiedyś , pare ładnych lat temu przyjechał do mojej siostry kolega ze szwecji - ja sie cały dzień zastanawialam jak sie z nim przywitam - przypominałam sobie różne zwroty w jezyku angielskim! kiedy w końcu przyjechał i powiedział mi "miło cie poznać" ja odpowiedziałam "tak , oczywiście" po czym spaliłam buraka i uciekłam! naprawde było to obciachowe... Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 22.12.04, 11:02 z jezykowych szwagier na swoim slubie chcial zrobic przyjemnosc tesciowej a tesciowa swojemu szwagrowi Dialog mial wygladac tak: Ona: po angielsku: zycze wam duzo milości On po polsku: dziekuje Wyszlo: Ona: I love You ON; przepraszam Odpowiedz Link Zgłoś
aaaska Re: obciach sięgający szczytów :))))) 22.12.04, 10:48 Ja mialam takze kilka glupich sytuacji: Pierwsza - gdy byla najwieksza moda na smieszne smsy, wysłałam swojej sąsiadce smsa z mniej wiecej takim tekstem: sprzedam męża, rocznik 1971 do wymiany jakies tam połamane części itp. itd. Sąsiadka nie odpowiedziała. Na drugi dzień dowiedziałam się ze jej mąż miał wypadek samochodowy i leży połamany w szpitalu.... Koszmar co? Po tej calej akcji wyjasniałam jej zawile i długo, ze nie wiedziałam i ze to żart, a ona myślała, że ja właśnie o tym wiedziałąm i chciałam ją rozweselić! Drugie zdarzenie to jak przyszli do nas teściowie na urodziny córki, a ja miałam zaklejone chore oko i byłam maksymalnie zdenerwowana, bo oni przyszli wczesniej 3 godziny, zamiast razem ze wszystkimi gośćmi. Zaczełam sie przy nich kłócić z mężęm, bo on robił mi uwagi, ze powinnam zaproszonym dzieciom (kilkuletnim dodam) zaserwować obiad, a nie tylko przyjęcie na słodko z tortem i słodyczami. Kłótnia skończyła się tak, że ja jako osoba wybuchowa zaczęłam wywalać całe zamrożone mięso z zamrażrki i rzucać nim po pokoju krzycząc- to zrób sobie ten obiad!!! Teściowa sie popłakała i szybko razem z teściem wyszli..... A ja po prostu bardzo zle sie czulam..... Trzecie- jak dałyśmy z przyjaciółką naszemu koledze lek psychotropowy (ktory dostalysmy od jej siostry ze szpitala) to mial byc rozsmieszjący rozluzniajacy lek. On łyknal chyba z kilka tabletek. I o mało co nie znalazł sie na tamtym świecie. Skończyło sie na szpitalu i kroplówce. Moja Mama do tej pory mi to wypomina. Dobrze, ze to nie skonczylo sie policją, nie mówiąc juz o konsekwencjach dla siostry pielegniarki. Odpowiedz Link Zgłoś
odalie Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.12.04, 23:23 Przypomniałam sobie jeden fajny obciach, a drugi urządziła mi wczoraj moja młoda )))) ........... Jakiś czas temu, wczesną jesienią, wyszłam do usytuowanej niedaleko od nas knajpki. Wyciągnęli mnie znajomi z klubu. Jakoś tak wyszło, że przenieśliśmy się całą ekipą do lokalu w centrum miasta (o ile pamiętam, ktoś miał samochód, reszta podjechała taksówkami). Jeden, prawie zupełnie mi nieznany, osobnik z ekipy miał jakąś okazję, oraz środki, do wyprawiania balu - wyciągał banknot za banknotem i fundował - na początek wejściówki, potem alkohole. Swoją drogą nie bawiłam się dobrze. Niby wcześniej tyle razy jęczałam, że co to za życie, że wyszłoby się gdzieś... ale pamiętam, wtedy brakowało mi mojego prywatnego faceta, jakoś bez niego było mi źle, czułam się okropnie samotna. Towarzystwo było owszem, znajomych, ale nie tych z którymi się konie kradnie, tylko takich - luźniejszych. Muzyka też nie moja - owszem, do zaakceptowania (jakiś nu metal czy coś) ale nie taka _moja_. Dobra, poszłam na parkiet, wyhuśtałam się, poskakałam, ale generalnie naszły mnie angst&depression. Toteż oddałam się spożywaniu alkoholu. Po którejś kolejce, gdy generalnie przy moim stoliku zabrakło piwa w pokalach, a ja czułam ogromną potrzebę napicia się, wzięłam od sponsora imprezy banknot - 50 zł - i poszłam do baru, piętro niżej. Bohatersko zeszłam po metalowych schodkach, dotarłam na koniec kolejki - długiej. Gdy nadeszła moja kolej, zamówiłam dwa małe piwa z sokiem i jedno duże (z kija). Barman wziął banknot i powędrował z nim gdzieś dalej, wzdłuż baru, bąkając coś o braku małych szklanek. Po dłużej chwili dostałam te trzy piwa oraz - 3,5 zł reszty. Że byłam pijana i smutna, wzięłam te 3,5 zł reszty i pokornie wróciłam do stolika. Tam jak się możecie domyślić, wywołałam pewną konsternację. Jakoś nie przekonałam towarzystwa, że 3,5 zł (czy jakoś podobnie) to reszta z 50 zł minus dwa małe i jedno duże piwo (swojskiej marki Żywiec). Raczej nie wyszłam na złodziejkę, ale na totalną blondynkę, co to daje się skroić barmanowi, owszem. ................ Robimy porządki w papierach. Młoda znalazła starą rolkę filmu (dawno już nie mam takiego aparatu). Zabiera się do oglądania pod światło. Na filmie jestem uwieczniona ja oraz mój ex :}, który nie był taki śliczny jak mój facet, ale obaj należą do podobnego gatunku - włosy, okulary. Młoda radośnie: "O, to mama! A to tata, a tu - mama i tata, a to kto jest [rodzina exa]?" Aż się wzdrygnęłam )))) Odpowiedz Link Zgłoś
oluncia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 26.12.04, 14:19 Kiedys ostra zima, tak nieszczesliwie wywinelam koziolka, ze "zdrapalam" sobie pol twarzy. Nastepnego dnia od dawna zapalnowana impreza, kupa ludzi, ja staram sie jak moge zakryc ten cholernie zapuchniety policzek, rozwalone usta i podbite oko. Jednak slabo mi to wychodzilo - na pytanie zadane setny raz co mi sie biduli stalo odpowiedzialm wesolo - och ten moj brutal mnie tak urzadzi - bylo to dobre kilka lat temu a nadal slysze, ze go zotawialm bo tak mnie strasznie bil! Powinnam sie nauczyc, ze najpierw sie mysli potem mowi eh Odpowiedz Link Zgłoś
oluncia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 26.12.04, 14:33 A jeszcze jedna historyjka mi sie przypomniala. Jrestesmy na uczeli przed sala wykladowa, wyklad ma szacowny profesor pogromca, postrach uczelni, bardzo utytuowany, prezes ilus tam kol i klibow naukowych calego swiata. Ja do kolezanek - tez bym sie znecala nad studentami gdybym byla prezesem 100 klubow zygajacego kraba - oczywiscie on za moimi plecam, karnacje mam jasna ale blada nigdy tak nie bylam Odpowiedz Link Zgłoś
marzek2 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 26.12.04, 15:33 Dwa obciachy dotyczące mojego(wtedy) chłopaka a obecnego (do dziś i na zawsze męża: 1) najbardziej obciachowy moment w moim życiu miał miejsce, gdy podczas wyjazdu sylwestrowego mój ówczesny chłopak zamierzał skorzystać w toalety, w której byłam ja... niby nic, ale toaleta nie była zamykana... nie wiem, czy nie dosłyszał mojego cichego "zajęte" ale mnie tam wtedy zobaczył... o matko! nie czerwienię się często, ale wtedy spiekłam takiego raka i było mi trudno spojrzeć na niego przez resztę dnia... 2) a wczoraj był baaardzo śmieszny obciach u nas w domku - przyjechała rodzinka oglądać nowego wnusia (całkiem świeży, jeszcze miesiąca nie ma nasz syneczek - no i robiłam dużo picia w kuchni - zostawiłam parę gotowych kubków z herbatami na blacie i poleciałam karmić malucha. POtem okazało się, że mój uczynny mąż wszytkie te pełne kubki pozanosił i pech chciał, że sobie właśnie postawił herbatkę dla matek karmiących... (którą przygotowałam dla siebie rzecz jasna), ale jako doświadczony ojciec szybko się zorientował po zapachu, że coś nie tak... Odpowiedz Link Zgłoś
30i Re: obciach sięgający szczytów :))))) 26.12.04, 21:21 Zmieniłam nr. Komórki i wysyłam do brata sms-a tej treści: To mój nowy nr. ..............Teraz jadę na zakupy. Odpowiedź: Czy to Ty Izuniu. Udanych zakupów. Pomyslałam, że Izunia to nowa dziewczyna mojego brata i że wziął ja za mnie, więc wysyłam następnego sms-a wyjaśniającego ze swoimi inicjałami. Odpowiedź: Z kim mam przyjemność, może jakaś mała podpowiedź? Ja na to pękając ze śmiechu wysyłam następnego sms-a wyjaśniającego: Siostra BARANIE. Brat już się nie odezwał. Przy najblizszym spotkaniu przepraszam brata za „baranka” a ten nie wie o co chodzi. Do tej pory nie wiem z kim sobie tak poesemesowalam, numer różnił się tylko jedna cyfrą. Inna historia jeszcze z czasów szkoły sredniej. Nauczycielka nie chciała mi poprawic oceny na półrocze. Na przerwie siedzimy w klasie i ja zaczynam wyzywać na tą nauczycielkę. Dziewczyny szepczą abym była cicho. To ja jeszcze głośniej. Na to któraś z koleżanek po prostu zatkała mi usta swoja ręką. Patrzę a ta nauczycielka siedzi nadal w klasie. Wstyd mi było jeszcze do matury czyli przez pół roku. Teraz pracuje w szkole, tej do której sama chodziłam i uczę tego samego przedmiotu co ta nauczycielka. Dodam, że ona nadal tam pracuje. Za każdym razem jak z nia rozmawiam jest mi głupio za tamtą sytuację Odpowiedz Link Zgłoś
dziubelek2 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.01.05, 19:23 pracuję w firmie, w której jest kilka samochodów. i ostatnio zapłaciłam OC za samochód, który sprzedaliśmy kilka miesięcy temu, tyle, że szanowna firma ubezpieczeniowa nie raczyła sobie tego odnotowac i przysłała kwitek do opłacenia. tknęło mnie coś dopiero po wejściu do biura - obejrzałam dokładnie ... i za chwilę byłam na poczcie pokornie prosząc panią z okienka o wycofanie wpłaty. w tym samym dniu przeparadowałam przez pół miasta z plastikową myjką do garów w kapturze kurtki - chyba dziecięta ją tam umieściły, a ja zakładając nie zwróciłam na to uwagi. dopiero, gdy sie po coś schyliłam, ta cudowna "ozdoba" spadła na ziemie - troche mi sie ciemno przed oczami zrobiło..... Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.01.05, 19:36 szwagierka jako prezent dla naszego synka kupila: sliczny dzinsowy komplet (bojowki+bluza) rozmiarowo na 4 letnie dziecko podziekowalam i nie przyjelam Odpowiedz Link Zgłoś
jemma Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.01.05, 20:12 przepraszam,Joasik ale nie kumam obciachu,że niby za duże to ubranko i dlatego nie przyjęłaś? Odpowiedz Link Zgłoś
ame-lka Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.01.05, 20:16 to ty nie wiesz że joasiiik jest nadzwyczaj kulturalną osobą Szwagierka i tak miał kulture bo ja strzeliłabym w pysk na miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.01.05, 20:23 wiesz nie mam zwyczaju chomikowac rzeczy, przeciez to nie socjalinm, ze w stlepach nic nie ma. spokojnie...po co sie tak zloscic, jeszcze Ci zylka peknie Odpowiedz Link Zgłoś
gagunia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.01.05, 20:24 a moze ona opisala swoje faux-pas Odpowiedz Link Zgłoś
ame-lka gagunia:) 23.01.05, 20:28 masz rację--w jej wydaniu wszystko jest faux-pas)))) Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.01.05, 20:29 chodzilo Ci o faux-pas Microsoftu dobre, podoba mi sie to. brawo Odpowiedz Link Zgłoś
hratli ;//// 23.01.05, 20:36 naprawde niepojete sa zachowania ludzkie, chyba to jest jedna z najsmieszniejszych historii - oczywiscie lipa z twojej strony jest ewidentna - masz racje, powinna sie znalezc w tym watku ))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: ;//// 23.01.05, 20:51 wiesz nie przyjmuje wszystkiego co daja moze to chamskie z mojej strony, ale coz historia moze byc smieszna gdyz owa szwagierka ma 2 dzieci a tlumaczyla mi,ze jej "wcisneli ten rozm. "jako pasujacy na roczne dziecko wiec ja sobie nie dalam "wcisnac" i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
ame-lka joasiiik forum jest dla wszystkich ale juz 23.01.05, 20:56 naprawdę tobie dziękujemy-pokaż mi jedna osobę która jest zainteresowana rozmową z tobą. Dałaś popis oskarżając niewinną dziewczynę,nie powiedziałś nawet słowa przepraszam a teraz jeszcze tu piszesz farmazony.Tobie potrzebny jest lekarz(( Odpowiedz Link Zgłoś
joasiiik25 Re: joasiiik forum jest dla wszystkich ale juz 23.01.05, 20:59 ame-lka zaloz kolejny watek pt: joasiiik25 do lekarza!!!! to umiesz robic najlepiej pozdrawiam Trollu Odpowiedz Link Zgłoś
ame-lka bosze--co to za idiotka???????????? 23.01.05, 21:07 czy ty nie masz za grosz rozumu?Jesteś dziwna(co by nie napisac głupia)-- dyskusję z tobą uważam za zakończoną Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak Ame-lka 24.01.05, 12:51 ame-lka napisała: > naprawdę tobie dziękujemy-pokaż mi jedna osobę która jest zainteresowana > rozmową z tobą. Ja lubię czsem pogadać z Joasiiik ) Odpowiedz Link Zgłoś
alakart Re: obciach sięgający szczytów :))))) 23.01.05, 20:18 Cześć.Ja miałam tego sporo. Byłam wtedy początkującym kierowcą jeździłam bardzo wysłużonym maluchem, którego naprawiał mi znajomy rodziców, a ja często zawoziłam go z żoną na imprezki. Tak też było tej sobotniej nocy, odwiozłam ich, wysiedli, ja wyjechałam na ulicę i samochód na środku skrzyżowania odmówił mi posłuszeństwa. (zero ludzi o tej porze) Wysiadłam i zaczęłam go wołać. Nie słyszał mnie a byłam pewna,że nie wszedł jeszcze do domu więc nie zastanawiając się długo pobiegłam w jego stronę. Trochę to trwało bo musiałam wbiec na 4 piętro. Kiedy wracałam z odsieczą zobaczyLam przy moim maluchu radiowóz i policjanta, (który mi się b. podobał) świecącego latarką do wnętrza mojego auta. Panowie chyba się z taką blondynką nie spotkali bo nawet mandatu nie dostałam, a okazało się na moje nieszczęście, że tylko drobna usterka. Policjanta omijałam z daleka.Alicja Odpowiedz Link Zgłoś
jomamma Re: obciach sięgający szczytów :))))) 04.02.05, 17:53 Chodząc do liceum (olala, kiedy to było!) musiałam przejść wzdłuż ulicy, którą chodzili wszyscy z mojej podstawówki, łącznie z nauczycielami. Idę sobie dziarsko zimą pewnego ranika, powtarzając w głowie zakute na blachę nocą wzory z chemii ale kurka, każdy się na mnie dziwnie patrzy. Przechodza nauczycielki (bo zawsze chodziły w grupie), ja im: dzień dobry! One mi: Dzieeeeń dooobry z dużym ociąganiem. a wgapiają się we mnie , że strach! Podchodzę do przystanku autobusowego i szukam biletu, wtem mój wzrok pada niżej i co widzę? - dłuuuuugą, czarną rajstopę wystającą z nogawki, gdzieś na metr, w zasadzie już razem z krokiem. O matko... ( a przyczyna tego całkiem prosta: wieczorem ściągnęłam dżinsy razem z rajstopami, rano - dżinsy włóż! nie zauważyłam, że coś czai się w nogawce... Cholera, przez pół roku nadkładałam drogi, żeby tylko nie spotkać tamtych nauczycielek (w grupie zresztą) Pozdrawiam Jomamma Odpowiedz Link Zgłoś
krolisia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 24.01.05, 12:08 Ja jako 10 czy 11-letnie dziecko strasznie najadlam sie wstydu! Kiedys w podstawowce byla moda na zbieranie ulotek i biuletynow informacyjnych.Ja zbieralam ulotki kosmetykow.Wtedy jeszcze nic nie wysylali poczta wiec trzeba bylo latac po sklepach i pytac sprzedawcow(czasami lezaly tez na parapetach lub na ladach).Biegalysmy tak z kolezankami od sklepu do sklepu i prosilysmy o te nieszczesne ulotki.Ja jak w jakims szoku wlecialam do jakiegos sklepu(byl otwarty i bardzo kolorowy)i pytam: -Dzien dobry,czy sa ulotki?? A babka z facetem(sprzedwcy) pytaja o jakie ulotki mi chodzi... Ja nie zajarzylam,moje kolezanki stoja przed sklepem i leja. rozgladam sie po sklepie... a tu same wibratory i inne gadzety!!! Przez przypadek wpadlam do sex-shopu!I w dodatku zapytalam o ulotki....Co ci sprzedawcy musieli sobie pomyslec...takie mlode dziecko w sex shopie. Potem przez pare lat omijajalam ten sklep szerokim lukiem,ale teraz za kazdym razem kiedy tamtedy przechodze z kolezankami smiejemy sie jak wariatki. Krolisia Odpowiedz Link Zgłoś
ligia76 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 24.01.05, 12:13 Moja koleżanka poszła ze swoim 5 letnim synkiem do sklepu spożywczego, przed sklepem stał jakiś Pan, który nie miał nogi. Koleżanka do syna: No wchodź Miki do sklepu Syn: Ty mamo wejdź a ja poczekam przed sklepem i sobie popatrze na tego pana bez nogi Oczywiście to była głośna rozmowa, koleżanka prawię sie pod ziemię zapadła, na sczęście pan był bardzo wyrozumiały Pozdrowienia Ligia Odpowiedz Link Zgłoś
umasumak do ligii76 24.01.05, 14:35 Pan był wyrozumiały, bo zapewne nieco rozbawiła go szczerość tego dziecka. Dorosły wprawdzie nic nie powie, ale gapić i tak się będzie ). Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
ligia76 Re: do ligii76 24.01.05, 17:16 Szczerość dzieci bywa czasami prawdziwie bolesna Pozdrowienia Ligia Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 03.02.05, 12:35 Chodzę z mamą po mieście. Na jednej z wystaw widzę cudo-nie-sweterek. Pokazuję mamie, wpadajac prawie w euforię. Golfik, ale nie taki przy szyi tylko z tym grubym spadającym na pierś golfiskiem. Mama rzuciła okiem i skomentowała. - E... źle mi się kojarzy - krowy w takim chodziłam doić za młodu. c.d.nastąpił Jestem w domu mojego chłopaka. Jego mama leci do mnie cała w skowronkach, pochwalić się nowiuteńkim zakupem. Wyciąga mi przed nos dokładnie ten sam golfik. Już miała się zacząć nad nim roztkliwiać, gdy nagle usłyszałam swój głos: - E... moja mama w takim chodziła krowy doić. Niestety to nie był koniec. Owa pani znała moją mamę z tamtych młodzieńczych czasów, a poza tym zapewne chciała się odgryźć. - Ciekawe, przecież twoja mama nie miała krów. A ja w zaparte i z oburzeniem: - Miała !!! Jaką gafę palnęłam zrozumiałam dopiero wtedy, gdy spojrzałam na mojego chłopaka i jego starszą siostrę. Odpowiedz Link Zgłoś
szwedka_kredka Re: obciach sięgający szczytów :))))) 03.02.05, 17:31 Nie wiem, czy to obciach z mojej strony, raczej straszna gafa. W sklepie spożywczym, gdzie każdy sam waży sobie warzywa, miałam w jednym ręku koszyk, w drugim własną torbę. Nagle dostrzegam pana z obsługi i mówię: czy mógłby Pan mi to zważyć, bo ja nie mam ręki (głupi skrót myślowy w stylu: nie mam już rąk, stosujecie go czasem?). Pan mówi: jasne i wyciąga w moim kierunku...metalowy hak, miał obciętą rękę do łokcia, zamiast protezy metalowy hak. Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Łoooo matkooo!!! 03.02.05, 17:52 Szwedka, nie wiem czy się śmiać, czy Ci współczuć idotycznej sytuacji. Chyba bym się zapadła pod ziemię DDDD Odpowiedz Link Zgłoś
thaures Re: Łoooo matkooo!!! 03.02.05, 18:19 1. Zdarzenie z przedwczoraj- mój syn wreszcie poszedł do przedszkola-wcześniej przez 2 tygodnie chorował na ospę- wracamy do domu autobusem-wsiada chłopak z trądzikiem, a mój synek na cały głos-mamo,dlaczego ten pan z ospą nie leży w łóżku??Nie muszę pisać jak się czułam I jak się czuł pewnie ten chłopak! 2. To historia koleżanki męża- wracała do domu autobusem, już siedząc w nim zauważyła,że z tyłu jedzie autobus,którym może dojechać bliżej.Przygotowała więc bilet i na najbliższym przystanku wyskoczyła, by się przesiąść. Dobiegła,wsiadła, skasowała bilet i zauważyła,ze pasażerowie się jej dziwnie przyglądają-okazało się,że autobus był przegłubowcem( tak się pisze?) i ona wsiadła przez ostatnie drzwi do tego autobusu, z którego wysiadła.Ta historia mnie zawsze rozbawia. Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 03.02.05, 18:22 Szwedka-kredka faktycznie miałaś przeżycie. Współczuje!!! coś w ten deseń Jechałam autokarem do Pragi z mamą, moją koleżanką i jej mamą. Kilka ładnych godzin jazdy. Po wyjściu z autokaru idziemy do hotelu, ja cała zdrętwiała, bo przed chwilą się obudziłam w bardzo niewygodnej pozycji. Widzę, że mama mojej koleżanki ciągnie za sobą nogę. Więc oczywiście wypaliłam: - Co ciociu też ci noga zdrętwiała? Spojrzała na mnie jakoś tak zabójczo i mówi: - Nie, mam nogę sztywną w kolanie!!! Mało trupem nie padłam ze wstydu. Ale zastanawiam się jak ja tego wcześniej nie zauważyłam, przecież widywałam ją od lat. Odpowiedz Link Zgłoś
koleandra Re: obciach sięgający szczytów :))))) 03.02.05, 18:25 Szwedka, przebiłaś wszystkich!! Ja dziś z samego rana od razu po wstaniu z łóżka strasznie zaspana (godz. 9) dzwonie do przychodni z zapytaniem czy mogę z dzieckiem przyjść na bilans. Mówię dzieńdobry i od razu wypalam "zarejestruje mi pani dziecko do lekarza? tak czy nie!!!??" a kobieta z oburzeniem "no tak, ale do kogo?". Ja na prawdę nie chciałam krzyczeć, jakos samo mi sie tak wymsknęło... Odpowiedz Link Zgłoś
niuska1 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 03.02.05, 20:38 cześć !! To może jeszcze mój obciach. Wracałam wieczorem z zajęć i strasznie się spieszyłam. Umówiłam się z koleżankami z zespołu w kościele. Było ciemno i koło kościoła świeciła się jakaś mała latarenka. Ja sama ubrana w czarny długi płaszcz biegnę przez skrzyżowanie, bo już widzę w kościele światło. Biegnę, biegnę i nagle.... fajt ( o nie jeszcze nie leżę) lecę z rospstartymi ramionami przez resztę skrzyżowania i bęc na chodnik wprost pod nogi trzech panów z lekka podchmielonych, ale bardzo kulturalnych. Po prostu na środku skrzyżowania była mała pułapka - wystająca studzienka ściekowa ( w dzień o niej zawsze pamiętam ) No ale dalej.... Ja bęc na chodnik i co? ... wybuchnęłam śmiechem, leżę i płaczę ze śmiechu. Panowie elegancko zamarli w ciszy, w końcu jeden podszedł i pomógł mi wstać, bo ze śmiechu nie miałam siły. Słyszałam tylko jak pozostali mówili coś o tym, że wyglądałam jak nietoperz. Zanim doszłam do kościoła byłam prawie posiusiana ze śmiechu. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
lawia Re: obciach sięgający szczytów :))))) 04.02.05, 09:09 No i przypomniał mi się kolejny obciach właśnie wczoraj opowiadałam go koleżance Było to parę lat temu kiedy moja starsza córcia była malutka Bardzo lubiała się ze mną kąpać i chciała codziennie. Pewnego dnia poprostu dostałam okres i tłumaczę jej, że nie mogę się z nią kąpać bo mam okres itd.Jakoś to zrozumiała na swój sposób. Gdzieś tydzień później: Jedziemy w trolejbusie pełnym ludzi i moja córcia śię pyta "mamusiu wykąpiesz się dziś ze mną??" na to ja odpowiadam "nie" a ona na to na cały trolejbus "A co znów masz okres??" Wszyscy buchli śmiechem a ja myślałam, że zapadnę się pod ziemię Odpowiedz Link Zgłoś
jomamma pamiętam! obciach sięgający szczytów :))))) 04.02.05, 18:12 Pech, że wiekszość moich historii kosmicznych bierze się stąd, że rano "nie kumam czaczy". Jestem zaspana, zła i zawsze spóźniona. Leće na oślep. Właśnie szłam na zajęcia z łaciny na 8.15!!! Mieszkaliśmy w komunie studenckiej i była chyba moja kolej wyniesienia śmieci, no to chapsnęłam duuuży, śmierdzący wór i wio w strone przystanku. Ale pech chciał, że nawinęła się po drodze sąsiadka, i się z nią przez chwilkę zagadałam. Patrzę, jedzie autobus! No to lecę ile sił w nogach, po drodze zgrabnie ominęłam kontener na śmieci, wpadłam do autobusu, siadłam i ufff.... zapatrzyłam się w okno, powtarzam łacinę... Ale, kurczę na poczatku niby mało, ale potem jakoś bardziej coś nieźle pośmiarduje. Rozglądam się dyskretnie i co? Matko! oczywiście worek jedzie razek ze mną! Jak mówiłam duuży i śmierdzący! Zaczęłam go upychać pod siedzenie przede mną licząc na to, że może jak upchnę go bardziej, to się wymigam i wysiądę jak gdyby nigdy nic. tymczasem wsiadło mnóstwo ludzi, każdy węszy... Już jestem w centrum, zgrabnie przeciskam się do drzwi, wtem jakiś pan krzyczy za mną: Pani zapomniała wziąc ten niebieski wór ze sobą!!!! O matko! wstyd na kilometr! Ludzie się patrzą, ja się przeciskam po ten wór, potem z worem znowu do wj ścia, panie się krzywią panowie się dziwują, ja czerwona jak trzy buraki! Summa summarum przejechałam pół Warszawy, żeby domowe śmietki ostatecznie wyrzucić w centrum! Nigdy tego nie zapomnę! Jomamma Odpowiedz Link Zgłoś
eemka Re: obciach sięgający szczytów :))))) 05.02.05, 00:07 czytam śmieję się niekiedy do łez i przypomniało mi się: Było upalne południe. Mąż dał mi samochód i jeżdziłam coś pozałatwiać. Dojeżdzałam do skrzyżowania, zmieniło się światło na czerwone.Ustawiłam śię na lewym pasie, obok równolegle do mnie na prawy pas podjechał drugi samochód.Było naprawdę gorąco, okna w samochodach pootwierane na maxa.Swiatła dłuzą się. Postanowiłam umyć przednią i tylną szybę samochodu. No i zaczełam wielokrotnie raz z przodu raz z tyłu spryskiwaczem zraszać szyby, musiałam dość długo naciskać spryski bo część wody uciekała a ja koniecznie chciałam dobrze umyć te szyby. I gdy tak zapamiętale spryskiwałam przednią szybę, jakoś coś mnie podkusiło spojżeć na gościa w samochodzie obok. I tu ....ups widzę jak większa zawartość psikanej wody leci prosto przez otwarte okno na tego gościa obok. Popatrzyliśmy sie chwilę na siebie po czym parskneliśmy śmiechem. Przeprosiłam grzecznie pana i odjechałam. Długi czas ogarniał mnie śmiech jak przypomniałam sobie twarz goscia w samochodzie,który cierpliwie z usmiechem na twarzy czekał az jak skończę mycie szyb. Dodam tylko że spryski przestawiały się od wstrząsów w trakcie jazy i lały strumienie wody jak z fontanny na boki. Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 05.02.05, 00:44 Byłam sekretarką u Holendra, z którym porozumiewałam się po "angielsku". Pewnego dnia szef poinformował mnie, że zepsuła się frytkownica w kantynie - a konkretnie termostat w niej. Jasne było, że trzeba ją oddać do serwisu. Szkopuł polegał na tym, że oni nie urzywali oleju tylko smalec. W 3/4 frytkownica była nim zapełniona. Złapałam więc za jakąś łychę i dawaj wybierać ten smalec. Upociłam się jak szczur. Nie wiem z czego był ten smalec ale twardy jak kamień. Kiedy byłam już na wykończeniu a zawartość frytkownicy ledwie drgnęła, poczułam, że ktoś mi się zawzięcie przygląda. Odwróciłam się powolutku do tyłu i widzę trzy głowy wystające z jadalni, wpatrzone we mnie z największym zainteresowaniem. Szef, jego syn i synowa. Więc i ja wybałuszyłam na nich gały, bo nie bardzo rozumiałam, czemu zawdzięczam taką widownię. W końcu szef pyta: - Co ty robisz? No myślę sobie "głupi, czy co?" - Wybieram to coś. - komunikuję, a żeby dobrze zrozumiał poprawiam wymownym gestem. Na to oni w śmiech. Ale jaki??? No szlak mnie trafił. Co w tym takiego zabawnego??? Szef, jak już wreszcie przestał się śmiać: - A nie mogłaś tego rozgrzać i wylać? Może i mogłam, ale przecież sam powiedział, że termostat się zepsuł. Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 Re: obciach sięgający szczytów :))))) 05.02.05, 01:27 Ten sam szef woła mnie do swojego gabinetu. Staję w drzwiach i pytam grzecznie: - Can I help you? On mi na to, że mam gdzieś zadzwonić i zamówić samochód żeby zabrał TO. - tu machnął łapą w kierunku okna. Nie ruszając się z miejsca, tylko stanąwszy lekko na palcach, spojrzałam we wskazanym kierunku. Dostrzegłam klatki na lisy, przyjęłam do wiadomości polecenie i poszłam je wykonać. Jakąś godzinę później jestem właśnie u szefa, gdy przed firmę zajechał STAR. Ucieszyłam się, że tak szybko przyjechał. Więc oznajmiam szefowi w szerokim uśmiechu. - Masz już to auto. Jan, bo tak mu było (było - bo mu się zmarło biedakowi) odwraca się do okna a potem szybko do mnie, a na obliczu wyraz najwyższego zdumienia. - A co to jest? - pyta zszokowany. No ja wiedziałam, że on sobie popija ale wtedy akurat był trzeźwy, więc nie bardzo wiedzialam, skąd mu się nagle wziął zanik pamięci. - Jak to co? Samochód. Przecież chciałeś ciężarowy samochód!!! Lico Jana zaczynał rozświetlać promienny uśmiech, ale należący raczej do tych z gatunku "Państwo niech się uśmiechają, ja zadzwonię po lekarza". - A po co mi ten samochód? - pyta przymilnie. - Jak to po co? - czuję,że dostanę przy nim nerwicy jakiejś. - Klatki chciałeś przewieżć!!! Na te słowa objął mnie ramieniem, delikatnie pchnął do okna i pokazał paluchem. - To chciałem przewieżć. Na dole, pod samą ścianą naszego budynku stała piękna, nowiuteńka, malutka KOPARECZKA. A mojemu szefowi potrzebny był samochód ciężarowy niskopodwoziowy. Taki, aby ta kopareczka mogła na niego wjechać, poczym odbyć dalszą drogę już na cudzych barkach. Odpowiedz Link Zgłoś