koleandra
23.01.05, 11:00
Pamiętam jak jeszcze rok temu wsuwał razem ze mną kanapki na śniadanie,
popijał gorącą herbatą i było dobrze. Potem obiad gotowałam, a na kolację
było znów coś ot tak... Na codzień dostawał do pracy kanapki a potem jak
wracał to miał obiad w domu. Wszyscy mi ciagle wypominali - "rany jaki on
chudy, wcale go nie karmisz czy jak..." więc starałam sie wymyslać takie
jedzenie coby mu pasowało i smakowało. I co sie porobiło? Mój mąż kręci na
wszystko nosem - na sniadanie, obiad i kolacje musi miec gorące danie!! I to
nie może byc jajecznica czy kiełbaska z patelni... Nie może byc też na drugi
dzień to samo co było dnia poprzedniego więc gotowanie na dwa dni odpada.
Która z Was gotuje na sniadanie zupę, na obiad kotleciki a na kolacje
naleśniczki? no która? Ja nie mam siły stać tyle przy garach.... ani siły ani
ochoty!!
No to się wykrzyczałam.... idę nastawić ryż...