Dodaj do ulubionych

Rozpieściłam sobie męża!

23.01.05, 11:00
Pamiętam jak jeszcze rok temu wsuwał razem ze mną kanapki na śniadanie,
popijał gorącą herbatą i było dobrze. Potem obiad gotowałam, a na kolację
było znów coś ot tak... Na codzień dostawał do pracy kanapki a potem jak
wracał to miał obiad w domu. Wszyscy mi ciagle wypominali - "rany jaki on
chudy, wcale go nie karmisz czy jak..." więc starałam sie wymyslać takie
jedzenie coby mu pasowało i smakowało. I co sie porobiło? Mój mąż kręci na
wszystko nosem - na sniadanie, obiad i kolacje musi miec gorące danie!! I to
nie może byc jajecznica czy kiełbaska z patelni... Nie może byc też na drugi
dzień to samo co było dnia poprzedniego więc gotowanie na dwa dni odpada.

Która z Was gotuje na sniadanie zupę, na obiad kotleciki a na kolacje
naleśniczki? no która? Ja nie mam siły stać tyle przy garach.... ani siły ani
ochoty!!

No to się wykrzyczałam.... idę nastawić ryż...
Obserwuj wątek
    • oleswava Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 11:04
      hi, hi, lepiej z nim poważnie porozmawiaj, bo inaczej możesz nie wytrzymać tak
      jak ja kiedyś - trzymałam się, trzymałam, a potem chwyciłam mopa zaczęłam nim
      walić o podłogę, aż mi przeszło. Mój mąż to widział i chyba zrozumiał, że albo
      mi trochę pomoże albo mu żonka sfiksuje, bo znacznie się poprawiło....smile))
      POzdrawiam!!!
      • koleandra Do Oleswavy 23.01.05, 11:10
        O o o!! z tym mopem to musze koniecznie wypróbować! akurtat mam dwa to jeden
        może byc na straty wink
    • gagunia Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 11:07
      smile to moj jest wychowany jak nalezy. nie dosc, ze sam sobie robi kanapki do
      pracy, je wszystko co zrobie (obiad jednodaniowy) to jeszcze zawsze slysze piesn
      pochwalna , achy i ochy na temat obiadu smile a ostatnio jest na urlopie i codzien
      pyta co mi zrobic na sniadanko smile
      • kalina_p Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 11:15
        Ha, no i masz babo placek...teraz gotuj, hehehe! Moze jakos go stopniowo
        odzwyczajac, zeby szoku nie przezyl? A na utuczenie ciastka dawac..?
        A moj z kolei woli jajka smazone, pierogi i nalesniki od kotleta. A ja bez
        miesa zyc nie moge! Sobie robie mieso a jemu cos bezmiesnego. Tez bez sensu,
        prawda?
        • kawka74 Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 11:25
          mam zatem propozycję - niech Twój mąż stołuje się u mnie, a mój u Ciebie smile))
          nie jestem zdolna do przyrządzania mięsnych posiłków, nie lubię ich, wolę
          naleśniczki, pierożki - generalnie dania bezmięsne. A mój p.o.mąż tylko by
          mięcho wcinał smile))
          • kalina_p Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 11:27
            Napisalam w innym watku, ze chyba mieszkamy niedaleko siebie, wiec ja jestem
            za!!!Hehehe...schabowy, pieczen z czosnkiem (moj na to: co tak smierdzi???),
            piersi z kurczaczka (moj na to: oj, znow mieso???), gulasz (mpj na to: mnie
            malo miesa w duzo sosu!!).
            • kawka74 Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 11:33
              dobra, to co mam przekazać mężowi? co będzie na kolację ? smile
              u mnie będą naleśniczki z serem białym, żółtym i dżemem smile))
              • kalina_p Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 11:43
                Hehehe...niech przyjdzie kolo 19-tej na mielone.
    • jemma Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 11:25
      Skąd ja to znam.Mój mąż jest strasznie wybredny,tego nie lubi,za tym nie
      przepada,to nie bardzo...itd.Dodam,że na początku taki nie był,pewnie to ja go
      tak "rozpieściłam".Lubię gotować,a jeszcze bardziej lubię gdy to co ugotuję
      smakuje wszystkim.Mój problem polega chyba na tym,że za bardzo się staram,aby
      to co zrobię wszystkim bardzo smakowało,no i dwoję się i troję aby np.obiad był
      ekstra.Nic na to nie poradzę ,że lubię tą zadowoloną minę mojego męża i
      jego "wielkie" brzucho po jedzonku.
      • jemma Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 11:27
        acha!ale od czasu do czasu mój "pan i władca" też coś pysznego dla mnie ugotuje
        • kalina_p Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 11:28
          Dlatego ja - jadacz miesa - nauczylam sie smazyc nalesniczki, robic pierozki,
          gotowac makaronik...za dobra jestemwink
    • edzio_grubas Oczywiście że tak! 23.01.05, 11:28
      Oj Koleandro...
      coś mi się wydaje, że nie tylko w kwestii jedzenia Twój mąż
      jest 'rozpieszczony'. U mnie było podobnie - mąż narzekał, że na obiad ma
      ciągle sznycle, filet z kurczaka, pulpety, schabowy, cordon-blue i pieczona
      kure. I już jest znudzony tą monotonią smile)) Wytrzymałam to jeden raz, potem
      drugi ale za trzecim zrobiłam dosłownie awanturę. Powiedziałam mu, że jak mu
      się nie podoba to niech sobie sam gotuje albo idzie do baru mlecznego. Od tego
      czasu już wie, że należy mnie chwalić za zrobiony obiad (jakikolwiek) i mówić,
      że był smaczny (tymbardziej, że ja niecierpię gotować i on o tym dobrze wie).

      Co do Ciebie, to na prawdę sądzę, że Twój mąż ma z Tobą za dobrze. On nie jest
      małym dzieckiem, że inni wypominają Ci: "czym Ty go karmisz". Jeśli jest
      głodny, to niech ruszy swoją szanowną pupę do lodówki i coś sobie przygotuje.
      Nie widzę problemu. A jeśli mu nie smakują kanapki na śniadanie - to niech
      sobie robi lepsze!

      >Nie może byc też na drugi
      > dzień to samo co było dnia poprzedniego więc gotowanie na dwa dni odpada<

      A niby dlaczego nie? Czy on jest jaśnie panem a Ty służącą? Dziewczyno! Ty
      powinnaś leżeć do góry pupą i odpoczywać a nie stać przy garach! Ja ugotuję gar
      zupy i mam spokój na kilka dni. A jak mężowi nie pasuje, to mu mówię: "do baru
      mlecznego!". Twój mąż nie pozwala Ci farbować włosów, bo to szkodzi krasnalowi
      w brzuchu, ale na stanie w kuchni to juz się zgadza? Nie gniewaj się, ale to
      trochę "waniajet" hipokryzją. Walcz o swój czas i odpoczynek, bo inaczej zawsze
      będziesz ustępować. I nie przejmuj się, jeszcze żaden facet nie padł z głodu z
      powodu jedzenia kanapek na śniadanie. Trzymaj się dzielnie i nie daj się!
      Przepraszam, za niektóre ostrzejsze słowa, nie chciałam obrazić Twojej połówki.
      Justyna
    • 18lipiec Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 11:42
      Koleandro jak mu nie pasuje to niech sam sobie gotuje.
      • mayessa Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 12:51
        Mój chlop to ma pretensje jak robie "wegetarianskie" np. kanapki, bo wiecie,
        obiadki to on raczej w domu je (przypominam,ze nie mieszkamy razem).No i jego
        mamusia wymyslila, ze oni to tylko mieso lubia i gotuje je codziennie, choc
        cholesterol wszyscy maja ogromny. Wiec kiedy ja zapraszajac go robie czasem np.
        pierogi (tzn. moja mama robi) to "miesko" tez by chcial, albo kanapki z
        pomidorem to "wedlinke".Mnie to doprowadza do wscieklosci i zawsze mu mówie, ze
        jak ja robie jedzenie to takie ma byc a jak sie nie podoba to do mamusi.Wiem ze
        to okrutne ale ja nie zamierzam sie meczyc cale zycie z glupimi zachciankami.
        Co najlepsze-to skutkuje
    • maw51 Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 13:14
      Mój mąż był strasznie rozpieszczony przez swoją mamę. Kobiecina miała w domu 5
      synów i wstawała o 4 nad ranem żeby wszystkim zrobi świeże śniadanie. Jak
      robiła pierogi to 4 rodzaje, bo ten lubił z kapustą ten z jabłkami ten ruskie a
      ten z mięsem. Jak ja to zobaczyłam to stwierdziłam, że paranoja. Nigdy nie
      zostałam nauczona przez rodziców żeby robić wszystko za facetów. Mój tata
      gotuje lepiej od mojej mamy, i moja mam nigdy mu nie robiła kanapek do pracy,
      obiad robi ten, kto akurat pierwszy wrócił z pracy. Gdy się pobraliśmy to
      powiedziałam mojej drugiej połowie, że dobre czasu u mamusi się skończyły i
      jest w domu na takich samych prawach jak ja. I nauczył się gotować niektóre
      potrawy, robi sobie sam śniadania kolacje i kanapki do pracy i szczególnie
      póki, co nie narzeka. (Nie jestem feministką), ale nie daj się dziewczyno.
      • emilkaq Re: Rozpieściłam sobie męża! 24.01.05, 09:56
        MAW51 !!! Przezyłam prawdziwy szok, czytając Twoją wypowiedź. Wychodzi na to,
        że nasi mężowie to bracia: ten sam numer z pierogami !!!
        Jakby tego było mało w moim rodzinnym domu identyczny schemat; gotował ten kto
        wcześniej wrócił z pracy, a mój tata naprawdę rewelacyjnie kucharzy.
        Tylko reformacja mojej gorszej połowy nie idzie mi tak sprawnie jak u Ciebie.
        Pozdrawiam Agata
    • kingaolsz Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 14:57
      Ja lubie gotowac mezowi, ale w zyciu bym nie pozwolila na wybrzydzanie tego co
      juz jest na stole. Kiedys mu powiedzialam, ze jak bedzie marudzil, to obiad
      wyladuje w koszu, a on glodny zostanie. Nigdy nie narzeka wink)
      A co do Koleandry to powiedz mu, ze nie masz teraz juz sily na wymyslne
      kucharzenie i wracacie do "starego" systemu, Ty chcesz sie nacieszyc ciaza,
      masz poza tym juz jedno dziecie na glowie i styka. A jakby co to przeciez nie
      mozesz ryzykowac migrena ze zmeczenia ( pisze calkiem powaznie).
      No niestety , do dobrego sie "chlopy" szybko przyzwyczajaja , wiec trzeba ich
      czasem ukrucic.

      Zycze powodzenia
      Kinga
    • mamadwojga Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 18:57
      No to ja pod tym względem mam dobrze. Cokolwiek ugotuję to jest dobrze, a jak
      nie ugotuję też jest dobrze. Kanapki mąż robi sobie sam. Do mnie "należy" tylko
      obiad. Mąż wie że nie cierpię gotować i jest to najgorsza moja część dnia kiedy
      stoję przy kuchni. Kiedy tylko możemy chodzimy do baru albo kupujemy gotowe
      rzeczy w supersamie. Niestety ze względu na konieczne ostatnio oszczędności
      zmuszona jestem do gotowania ale nie wyobrażam sobie żebym robiła to co Ty
      Koleandro. I to jeszcze będąc w ciąży. Moim ideałem mieszkania jest mieszkanie
      BEZ KUCHNI. Jedzenie tylko poza domem. Ciekawe czy kiedykolwiek mi się to uda??
    • koleandra Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 21:11
      Napiszę teraz na podsumowanie.... Gotować uwielbiam, naprawdę a jeszcze
      bardziej od gotowania lubię jeść więc robię to codzień i z niemałą
      przyjemnością... oprócz niedziel (tu się już jakiś czas temu zbuntowałam bo
      najczęściej gdzieś wychodzimy lub wyjeżdżamy więc jest śniadanko rano, potem ja
      się muszę wypindżyć i lu!). Problem w tym, że dla mojego męża kurczaczek
      pieczony śmierdzi bo to danie zbyt "na odpierdziel" a poza tym "się już
      przejadło". On chce coś z niabiału - dobra, to zrobiłam ryż na mleku - "teraz
      nie będę jadł bo nie mam czasu". Za godzinę jest oczywiście głodny, a nie ma
      nic ciepłego. Do lodówki jak miałby zajrzeć to tylko wtedy jakby się słaniał z
      głodu i to z wielkimi ochami i echami.... - no chyba, że po piwo, to co
      innego wink
      Nie myślcie sobie, że ja mu ulegam i robię za służącą dzień dnia... po prostu,
      gotuję bo gotuję ale nie 3 razy dziennie jak on by sobie "marzył". Gotuję bo
      uważam, że powinnam - on pracuje, ja nie. Jak coś zaczyna marudzić to mu
      odwalam dwa tosty - gorące? gorące!
      On chce grochówkę na śniadanie... "pocałuj mnie w nos, było mówić wczoraj" poza
      tym ani ja, ani Ada tej grochówki nie jemy.
      A wiecie, że jeszcze kilka miesięcy temu czekałam aż wróci z pracy (1 w nocy!)
      i gotowałam mu wtedy obiad - ziemniaki + coś.... teraz już tego nie robię i to
      pewnie o to mu najbardziej chodzi...
      Coś miałam jeszcze napisać ale zapomniałam... dopiszę jak sobie przypomnę.

      P.S. dziś mam kolację z głowy bo mąż nieprzytomny leży w łazience po imprezie.
      • sowa_hu_hu Re: Rozpieściłam sobie męża! 24.01.05, 10:06
        oj u mnie to tak nie ma... tzn gotowac uwielbiam ale obiady - śniadaia robie
        ale małemu - chlop nie sobie robi sam! no czasami jak mi sie chce to robie nam
        wszystkim... na obiad lubi dobrze zjeśc a ja starm sie mu dogadzac choć nie
        codzien obiadek gotuje... mój chłop jest mięsożerny ale na słodkie naleśniki
        tez zje! poza tym jest niewymagający - na kolacje lub śniadanie potrafi zjeśc
        suchą bułkę i popijac ją colą - bleeeeeeeeeeeeeeeeee smile
    • d.orka Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 23:31
      Koleandra, to o Ciebie teraz trzeba dbać i rozpieszczać!
      Co do mężowskich przyzwyczajeń, to mój również nie lubi odgrzewanego jedzenia -
      nie tylko wczorajszego, ale i dzisiejszego. Czasem,, gdy jest coś, co lubi, zje
      i odgrzane, ale tylko gołąbki, fasolkę po bretońsku, dobrą zupę i takie tam.
      Nigdy mi nie marudził jakoś szczególnie, ani nie wymagał nie wiadomo czego. Gdy
      nie ugotuję obiadu, nie ma problemu, na śniadanie zje zupkę, której nie zjadł
      na obiad poprzedniego dnia. I tu akurat muszę Ci powiedzieć, że taki ciepły
      posiłek (najlepiej właśnie zupa) to dobra potrawa na rozpoczęcie dnia. Chleb to
      zapychanie żołądka.
      Jeśli nie masz siły ani ochoty stać przy garach - nie stój. Trzeba
      męża "przekierować". Niech on Tobie teraz robi śniadania lub kolacje.
      Pozdrowionka
    • mamakevina1 Re: Rozpieściłam sobie męża! 23.01.05, 23:55
      Właśnie czytam mężowi mojemu niektóre Wasze opisy obiadków i jaki dobre
      jesteście dla swych ślubnych a on pyta tylko jak to możliwe aby żona gotowała
      obiady i to codziennie?! Dodam iż nie pracuję chwilowo ale rozpieszczać go nie
      zamierzam. Pomarzył przez chwilę jak by to było dobrze i juz nie będziemy do
      tego wracać smile
      • nanuk24 Re: Rozpieściłam sobie męża! 24.01.05, 03:35
        Moj maz to juz wczesniej stwierdzil, ze ma wyrodna zone. Ze on glodny chodzi, a
        mnie nie wzruszasmile A co to, choinka, lodowke na klodke przeciez nie zamykam!
        On marzy zeby chociaz miec trzy razy w tygodniu obiad, a tu niektorzy zycza
        sobie trzy razy w ciagu dnia. Nie dogodzi sie.
        • madelaine6 Re: Rozpieściłam sobie męża! 24.01.05, 11:18
          Moj maz wychodzi do pracy o 6.15,wiec nie wyobrazam
          sobie,zebym miala wstawac z nim,robic mu sniadanie
          i kanapki.Natomiast obiady gotuje,przewaznie raz na
          dwa dni i dwudaniowe (tez lubie jesc wink).W tym m-cu
          powinnam uzyc czasu przeszlego,poniewaz od jakiegos miesiaca
          z powodu nieustajacych mdlosci najbardziej kocham jedzenie
          na miescie wink.Lodowke otwieram z szalikiem na nosie.
          Moj chlop tez kaprysil,ale postrajkowalam troche i mu przeszlo.
          Natomiast czesto zdarza mu sie wymyslac jakies wymarzone dania
          i podpuszczac mnie,zebym to koniecznie ugotowala.
          Jak slysze:mmmmmmm,ale bym zjadl placek ziemniaczany po wegiersku
          z suroweczkami,to...dostaje drgawek,ale..smaze mu ten placek,no
          bo niech ma cos od zycia po 10 godzinnym pobycie w pracy wink)
          Ot-babska logika...
          • kalina_p Re: Rozpieściłam sobie męża! 26.01.05, 06:42
            Ja sie zgadzam z Kolaendra, ze poniewaz siedze w domu a on pracuje, to ja
            gotuje. Przez caly dzien z dzieckim w domu mozna cos zrobic. Poza tym lubie
            gotowac. Nie wymyslam "niewiadomoczego" na obiady ale zawsze cos jest. W koncu
            jaka to filozofia obrac ziemniaki i jajka sadzone usmazyc??? A on to lubi
            najbardziejwink Jak robie kotlety to wieksza ilosc i mamy na 2-3 dni, mielone
            zamrazam - robota na raz a zawsze w mikrofali mozna podgrzac i pyszny obiadek.
            Jak sie zbiore, zeby mu radosc sprawic i nalesniki usmazyc to tez wiecej. A
            gdyby nie lubil odgrzewanego..? Hmmm...chyba by sobie wtedy sam musial robic.
            Czasem obiadu nie jemy, bo sie nie hcce, czasem on robi z tego, co jest w
            lodowce.
            Pozdrawiam
            • jagasz ;))) 26.01.05, 10:13
              Od razu Ci napiszę, że trzech obiadów nie gotujęwink))no way. Mąż sam sobie robi
              sniadanie, odgrzewa obiad. Zaznaczę, że ja też parcuję.
              Jedno co nas łączy, to fakt, że mój mąż też bardzo schudł po slubie i wszyscy
              strasznie nad nim "płaczą", jaki on biedny jest.
    • flurcia Re: Rozpieściłam sobie męża! 26.01.05, 10:15
      To ja mam dobrze. Mó nie narzeka, zje co mu dam i jeszcze pozmywa. Rano jak wstaje do pracy, ja spię z małą (jestem na wychowawczym), to robi śniadanie również dla nas. Jak wstaniemy to mamy gotowe.
    • iwles Mam nadzieję, że mój mąż tu nie zajrzy :):):) n/t 26.01.05, 10:17
      • merlott Re: Mam nadzieję, że mój mąż tu nie zajrzy :):):) 26.01.05, 10:28
        hi, hi - ja tez mam taka nadzieje smile)

        u nas ja pracuje a niemezus w domku robi wszystko - zajmuje sie cora, sprzata,
        gotuje. kiedys chcialam cos mu ugotowac, ale slyszalam co kilka sekund uwagi co
        i jak powinnam zrobic, wiec spasowalam i juz sie za to nie zabieram.. zatem u
        nas to ja jestem totalnym leniuszkiem domowym sad((

        a tak powaznie - siostra mego niemeza rozpuscila swego meze okropnie. widujemy
        ich srednio co pol roku i za kazdym razem obsurwujemy coraz wieksze
        rozleniwienie, coraz wiecej zadzenia, wymagan. jest to przerazajace, ale wydaje
        mi sie, ze pretensje w takich sytuacjach mozna tez miec do siebie - uslugujac
        caly czas we wszystkim doprowadza sie w koncu do tego, ze inni zaczynaja
        traktowac to jak cos normalnego, a nie jako mily gest. warto wiec sobie zdac z
        tego sprawe i zaczac to zmieniac - im szybciej tym lepiej.
        • p.hadam Re: Mam nadzieję, że mój mąż tu nie zajrzy :):):) 26.01.05, 13:55
          merlott napisała:

          > u nas ja pracuje a niemezus w domku robi wszystko - zajmuje sie cora, sprzata,
          > gotuje. kiedys chcialam cos mu ugotowac, ale slyszalam co kilka sekund uwagi
          > co
          > i jak powinnam zrobic, wiec spasowalam i juz sie za to nie zabieram.. zatem u

          Hehehe... moja Zona mowi, ze moze ugotowac coskolwiek tylko jak mnie nie ma. Bo
          jak jestem w domu to zaraz sie bede wtracal zeby zrobic tak albo siak smilesmilesmile

          Pozdrowka
          Hadzio
    • weronikarb Re: Rozpieściłam sobie męża! 26.01.05, 10:32
      Ojej
      to moj maz twierdzi ze je porzadny obiad dopiero wtedy jak sobie sam ugotuje smile
    • p.hadam Re: Rozpieściłam sobie męża! 26.01.05, 13:53
      Hehehe... ja to Zone chwale za kazdy obiad/kolacje/whatever. Czy to sa kanapki,
      czy zupa, czy pizza - zawsze.
      A jak mam ochote na cos po swojemu to przeganiam Zone z kuchni i robie sam smile
      Sniadania przygotowuje zazwyczaj ja, bo zazwyczaj wczesniej wstaje. Dzis na
      sniadanie byly pierniczki i ciasto z jablkami, ktore wczoraj Zona upielka, wiec
      dzis sie nie narobilem smile

      Pozdrowka i smacznego
      Hadzio
      • asialub1 Re: Rozpieściłam sobie męża! 26.01.05, 17:22
        A mój to sie cieszy juz jak ma swiezy chleb i zmieniaja sie gatunki parowek i
        zup chińskich. Przeglodź go to doceni wszystko smilesmilesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka