lola211 24.01.05, 09:03 wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2507915.html Co o tym sadzicie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
verdana Re: eutanazja chorych noworodkow 24.01.05, 09:23 Nie wiem, to zbyt trudny problem, aby rozstrzygć go ogólnie. Na pewno nie, jeśli sa to dzieci chore, ale mające szansę na życie. Na pewno nie, jesli robi się to dla ograniczenia kosztów i dla wygody rodziców. Ale jestem za nie przedłużaniem cierpień, nie robieniem kolejnych operacji (nie takich, które poprawiaja komfort zycia, ale takich, które je tylko przedłużają), reanimacją itd, o ile nie ma szans, by dziecko żyło, a chodzi tylko o przedłużenie zycia w cierpieniu o miesiąc, tydzień, parę dni. I najtrudniejszy problem - co robić, jeśli dziecko cierpi i będzie cierpieć, a ma szanse pozyć jeszcze przez pewien czas, ale nie ma szans na dłuższe zycie bez cierpień? Odpowiedz Link Zgłoś
twinmama76 Re: eutanazja chorych noworodkow 24.01.05, 10:43 Ogólnie mówiąc zgadzam się z verdaną. Myślę jednak, że faktyczne prawo do wypowiadania sie na ten temat mają tylko rodzice dzieci chorych lub ci, którym dziecko zmarło. Nie jestem w stanie wyobrazic sobie wagi tej decyzji i mam nadzieję, że nigdy nie będzie mi dane się z nią zmierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: eutanazja chorych noworodkow 24.01.05, 10:52 Zupełnie czym innym jest odstąpienie od dalszego leczenia, nie podejmowanie reanimacji, rezygnacja z operacji i innych zabiegów, czym innym zabicie. Nie po raz pierwszy w życiu cieszę, że nie mieszkam w Holandii. Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: eutanazja chorych noworodkow 24.01.05, 10:57 >I najtrudniejszy problem - co robić, jeśli dziecko cierpi i będzie cierpieć, a >ma szanse pozyć jeszcze przez pewien czas, ale nie ma szans na dłuższe zycie >bez cierpień? Nie ma takiego problemu. Jeśli śmierć dziecka jest nieuchronna, więc nie trzeba się martwić o skutki uboczne, uzależnienie etc. skutecznych metod eliminowania bólu jest wystraczająco wiele, by zapewnić dziecku życie w komforcie. Nie ma żadnego powodu by zabijać je, zanim samo umrze. Odpowiedz Link Zgłoś
magda1711 Re: eutanazja chorych noworodkow 24.01.05, 11:14 >Nie ma takiego problemu. Jeśli śmierć dziecka jest nieuchronna, więc nie >trzeba >się martwić o skutki uboczne, uzależnienie etc. skutecznych metod eliminowania >bólu jest wystraczająco wiele, by zapewnić dziecku życie w komforcie. Nie ma >żadnego powodu by zabijać je, zanim samo umrze. Zgadzam się z Melką. Tak poza tym to bardzo trudna sprawa.Ale wydaję mi się że jest to w większej mierze wygodnictwo rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: eutanazja chorych noworodkow 24.01.05, 11:38 Nie łudźcie się, jest taki problem. Bo dla noworodka często podanie wiekszej dawki srodków usmierzających jest równoznaczne ze skróceniem zycia - one nie są obojetne dla organizmu, tak by mozna było podać je i oczekiwać, ze dziecku nic się nie stanie. To co - nie podawać? Gdyby to było takie proste.... Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: eutanazja chorych noworodkow 24.01.05, 11:59 verdana napisała: > Nie łudźcie się, jest taki problem. Bo dla noworodka często podanie wiekszej > dawki srodków usmierzających jest równoznaczne ze skróceniem zycia - one nie są > > obojetne dla organizmu, tak by mozna było podać je i oczekiwać, ze dziecku nic > się nie stanie. > To co - nie podawać? Gdyby to było takie proste.... Ja akurat jestem jedną z niewielu osób, które znają problem z autopsji. Tak, podawanie dużych ilości bardzo silnych środków przeciwbólowych może skracać życie, w artykule jest jednak mowa o czym innym, podaniu z premedytacją dawki obliczonej na śmierć, czyli zabiciu. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: eutanazja chorych noworodkow 24.01.05, 14:33 Czy w takim razie w Holandii oszczedzaja na lekach przeciwbólowych, czy moze nie wiedza, ze mozna je tak stosowac, by maluch nie czul bólu? Nie chce mi sie wierzyc, by ot tak, po prostu, odrzucajac inne rozwiazania, skracali tym dzieciom zycie. Sa pewnie takie schorzenia, gdy samo podanie lekow usmierzajacych to za malo i byc moze o takie ciezkie przypadki tu chodzi.Nawet nam sie nie sni, jak uszkodzony moze byc ludzki organizm. Swego czasu moglam stanac przed takim dylematem, dlatego temat jest mi bliski.Wiem, ze nie zdecydowalabym sie na przedluzanie zycia, ratowanie poprzez skomplikowane bolesne zabiegi, z nikla szansa na powodzenie.Nie przekonuje mnie argumentacja, ze np. udaje sie w 5% uratowac takie dziecko, ja mam przed oczami te pozostale 95%, w ktorych to przypadkach krotkie zycie noworodkow to operacje, klucia, bol, a potam i tak smierc , a w najlepszym przypadku trwale kalectwo. Kosciol chyba nie dopuszcza w tym wzgledzie zadnych wyjatkow- dziecko ma umrzec samo i juz, nawet wowczas gdy okupione to bedzie cierpieniem. Odpowiedz Link Zgłoś
milarka Re: eutanazja chorych noworodkow 24.01.05, 14:52 lola211 napisała: > Sa pewnie takie schorzenia, gdy samo podanie lekow usmierzajacych to za malo > i byc moze o takie ciezkie przypadki tu chodzi.Nawet nam sie nie sni, jak > uszkodzony moze byc ludzki organizm. też mi się wydaje, że chodzi raczej o takie sytuacje, po prostu może być tak, że kolejna dawka środka przeciwbólowego jest jednoznaczna z zabiciem takiego noworodka, i co wtedy? pozwolić takiemu noworodkowi nieludzko cierpieć? Wydaje mi się, że są to bardzo trudne sytuacje, bo na prawdę ciężko powiedzieć, które rozwiązanie lepsze... Odpowiedz Link Zgłoś
isma Re: eutanazja chorych noworodkow 24.01.05, 15:57 Owszem, dopuszcza. Dobre pol wieku temu ogloszono encyklike, w ktorej uwaza sie za moralnie uzasadnione podawanie terminalnie choremu srodkow usmierzajacych bol, nawet jesli wiadomo, ze doprowadza do uzaleznienia lub skrocenia zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_b Re: eutanazja chorych noworodkow 24.01.05, 21:43 twoje ostatnie zdanie mnie bardzo poruszyło...kościół ma zdanie że dziecko ma umrzeć samo nawet jeśli niemiłośiernie cierpi....ale czy ty jako matka stanęłabyś przy boku dziecka które cierpi i patrzyła na zegarek kiedy wreszcie umrze podczas kiedy ono niesamowicie odczuwa to życie????ja będąc matką nigdy w życiu bym tak nie postapiła...nigdy w życiu nie chciałabym stanąc też przed takim faktem...ale nie mnie rolziczać z tego rodziców i napewno nie jest to również rola kościoła!!!!ksiądz,papież...nie mają dzieci i nie rozumieją tego co czują rodzice choćby przeczytali tysiące ksiąg!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ligia76 Re: eutanazja chorych noworodkow 24.01.05, 11:47 Sama nie wiem. Ale chyba to nie wygodnictwo, może jak rodzice dowiadują się od lekarzy, że ich dziecko strasznie cierpi i nie można mu pomóc to decydują się na taki krok ? Temat bardzo trudny, ale raczej jestem przeciwna takim praktykom. Współczuję wszystkim rodzicom, którzy muszą podejmować takie decyzje. Pozdrowienia Ligia Odpowiedz Link Zgłoś
sakada Re: eutanazja chorych noworodkow 24.01.05, 15:23 Nie wiem co macie na myśli pisząc "wygodnictwo rodziców". Gdyby moje dziecko było tak chore, że nie rokowano by szans na jego przeżycie a do tego cierpiało by ponad siły - sądzę (tylko teoretycznie na szczęście), że wolałabym by odeszło. I nie z wygodnictwa, ale z miłości do niego. Podobnie ja sama chciałabym mieć możliwość zadecydowania o swojej śmierci. Mimo wszystko czytając ten artykuł mam mieszane uczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
grrrrw Re: eutanazja chorych noworodkow 24.01.05, 16:17 O ile wiem, KK odróznia eutanazje od rezygnacji z uporczywej, nic nie wnoszacej terapii. Odpowiedz Link Zgłoś
mharrison Re: eutanazja chorych noworodkow 24.01.05, 17:10 Owszem, KK odróżnia: nowezycie.archidiecezja.wroc.pl/numery/012001/07.html Nie szafowałabym też pojęciem "wygodnictwo rodziców", gdyż zapewniam Was, że rodzice, których poznałam, a którzy byli postawini wobec decyzji "czy i jak długo podtrzymywać dziecko przy życiu" nie kierowali się bynajmniej wygodnictwem rozumianym jako "ile ja się napracuję z TAKIM dzieckiem", "nie pojadę na wakacje tam gdzie bym chciał/a", "nie będę się mogła nim pochwalić wśród znajomych", lecz czymś gorszym niż śmierć - niewyobrażalnym cierpirniem dziecka... Popatrzcie na swoje dziecko. Boli Was, gdy jego boli; gdy boleśnie ząbkuje, gorączkuje, dusi się przy zapaleniu płuc czy oskrzeli. Wyobraźcie sobie dziecko, które cierpi o stokroć bardziej i dla którego już nie ma ratunku. Może cierpieć jeszzce kilka godzin, dni tygodni lub miesięcy... A teraz wyobraźcie sobie, że mogłoby być Wasze dziecko... Wygodnictwo? Eutanazji mówię nie, jednak nie śmiałabym oceniać, bądź posądzać o wygodnictwo, nikogo kto podjął decyzję o zaprzestaniu uporczywej terapii. Odpowiedz Link Zgłoś
mapta Re: eutanazja chorych noworodkow 24.01.05, 21:13 no własnie, jak tu mozna mowic o wygodnictwie, kiedy widzi sie matke obolala po porodzie, ktora godzinami na stolku kolo inkubatora sciaga pokarm dla maluszka! Jak mozna mowic o wygodnictwie matki czy ojca, ktorzy cierpia patrzac na dziecko i nie moga nic zrobic dla swojego dziecka? My kupujemy "bobodenty", "infacole" i inne paracetamole nie czekajac chwili, a taka matka tylko siedzi patrzy, nawet nie moze przytulic. Koszmar w pelnym tego slowa znaczeniu. Dlatego tez nigdy nie ocenilabym nikogo, kto w totalnej desperacji lub calkiem swiadomie (choc nie wierze w taki stan umyslu w tej sytuacji, tak do konca...) zgodzi sie na podjecie decyzji o eutanazji przez grono lekarzy, ktorzy sie na medycynie i jej mozliwosciach i niemozliwosciach(!) lepiej znaja. I chociaz za sama eutanazja nie jestem i bym sie nie podpisala, to jednak jestem w stanie nabrac do takiej sytuacji dystansu i nie oceniac nikogo. Odpowiedz Link Zgłoś