Dodaj do ulubionych

Dziwactwa i złośliwości naszych zwierząt

26.01.05, 18:32
Jako posiadaczka kotki Zuzi zaobserwowałam co następuje:
z dziwactw:
-zabawa wodą-przesiadywanie w zlewie,umywalce,wannie i patrzenie jak kapie woda,
-zanoszenie WSZYSTKICH MYSZEK do miseczki z chrupkami-może udaje że to są żywe
myszki???
-podczas ścielenia łóżka wskakiwanie pod prześcieradło,
Ze złośliwości:
-polowanie na moje stopy,
-rozpychanie się na poduszce w nocy tak że dla mnie nie ma miejsca
-grzebanie w koszu na smieci i wysypywanie różności z tegoż kosza
-obgryzanie kwiatków
-chowanie się tak żeby pani nie mogła znaleźć
-bicie pani łapką w razie niezadowolenia-w głowę też się zdarza
-wyczekiwanie aż pani zostawi na wierzchu kanapkę i zlizywanie masełka
-to samo jak wyżej tylko z serem w roli głównej
-i najgorsze jak się pojawi pan w domu ja juz NIE ISTNIEJĘ mogę sobie co
najwyżej jej mruczenia jakie dobiega z kolan pana buuuu
Obserwuj wątek
    • 18lipiec dobry temat 26.01.05, 21:18
      katjuszka!Uwielbiam zwierzątka,a ich złośliwości i zachowania czasem
      doprowadzają mnie do łez...śmiechu.
      Moja Nuka, malutka,delikatna kundelka,lat 11.
      Psinka bardzo mądra.Jak miała niecały rok, zginęła nam daleko od domu i
      wróciła!!!!
      Uwielbia udawać poszkodowaną i biedną, to jej ulubiony temat.
      Teraz np. na snieg jak wyjdzie udaje biedną i zmarzniętą- nie wątpię że jej
      zimno, ale potrafi się położyć na sniegu i drżeć z zimna albo chodzić na 3
      łapkach.
      Zakopuje różne mięsne przysmaki w pościeli, moich butach, ubraniach itp.
      Nie z miski woli to samo ale ze stołu.
      Potrafi podejść i nie odstępować na krok, żeby ją głaskać, podkłada ryjek pod
      rękę.
      Uwielbia słodkie, czekoladę, ciastka, lody, marchewkę, jabłuszka, cebulę, masło!
      Święta potrafi przeleżeć całe pod choinką, bo na choince wiszą cukierki.


      A z kolei kot mojej babci to prawdziwy wariat. Skacze na plecy, wisi na krześle
      głową w dół -nie wiem po co, skacze na choinkę itp.


      Zwierzęta są świetne w tych ich zachowaniach!
      • verdana Re: dobry temat 26.01.05, 21:25
        Kot ZAWSZE siada na środku książki, która czytam.
        Kot siedzacy na monitorze ZAWSZE zwiesza ogon na monitor i rytmicznie nim
        kołysze.
        Moja stara suka nie jest już od dwóch lat w stanie wejść na schody. Wnosimy ją,
        gdy wraca ze spaceru. Wyjątek stanowią schody prowadzące od weterynarza -
        wychodząc z gabinetu suka wbiega po tych schodach jak szczeniak. A po schodach
        do mieszkania znowu "nie potrafi" biedulka.
        • inga_iga Re: dobry temat 26.01.05, 21:30
          Mój pies puszcz przerażliwie smrodliwe bąki, a gdy ktoś powie "fu, jak tu
          śmierdzi" popatrzy się z wyrzutem i wychodzi z pokoju obrażonysmile
        • 18lipiec gazety i ksiązki 26.01.05, 21:32
          właśnie, moja Nuczka siada zawsze na gazete jak czytam, ksiązki, notatki, albo
          potrafi położyć np mięsko.

          Poza tym drogę do weterynarza zna na pamięć i już w połowie staje i nie pójdzie
          za Chiny.A u wetka piszczy zanim ten ją dotknie.

          Drogę do babci też zna na pamięć wiec cieszy się juz z daleka bo wie że babcia
          = przysmaki i głaskanie.
          Odkąd u babci jest kot, jest wojna.Ale wystarczy zostawić ją z kotem sam na
          sam. Cisza..........
      • mapta Re: dobry temat 26.01.05, 21:34
        a nasza suczka za kazdym razem, jak jest obrazona, ze nie zostala zabrana na
        wyjscie... zjada co ma pod lapka, wczoraj wlasnie ksiazeczke malego "hipopotam
        chlupopotam". A kapcie kupujemy z mezem regularnie kilkanascie razy w roku, nie
        daj Boze, ze zostawimy odrobine uchylone drzwi do szafy, to sobie je lapa
        odsuwa i stamtad, cwaniara, wyciaga! smile
        ale to ona nas nauczyla, ze po schodach na gore sie cos wnosi w zebach, bo tak
        dlugo prosila, az wreszcie zrozumielismy o co chodzi i teraz jak mam list, to
        wlasnie ona go zanosi do domu. ALbo czapke, czy rekawiczke smile
        a z dziwactw, to nie rozumiem tylko dlaczego mokre jedzonko mozna zjesc z miski
        a sucha karme trzeba wynosic POJEDYNCZO na dywan???? Kazdy frolik zagryziony
        indywidualnie!
        • 18lipiec Re: dobry temat 26.01.05, 21:36
          a moja to wybiera sobie.Chyba w Chappi są zielone i czerwone ciasteczka.Zielone
          wykłada na bok ,czerwone nosi pojedyczno, góra dwa w pyszczku i je tam gdzie
          chce,ale napewno nie z miski.
        • meg241 Re: dobry temat 27.01.05, 16:36
          Moja suka robi dokładnie to samo: wynosi jedzenie z miski i je w innym miejscu.
          Wynosi pojedynczo albo po kilka i wtedy wypluwa wszystkie na podloge i bawi sie
          pojedynczymy np. atakujac je i dopiero zjada. Jak zje wszystkie to idzie po
          kolejna porcje. A jak dostanie cos innego do jedzenia np. kawałek kiełbasy to
          potrafi przez cały dzien nosic ja z kata w kat i kłasc w rozne miejsca a
          dopiero w nocy zjada. Ona w ogole głownie je w nocy robiac przy tym okropny
          hałas. A jak jedziemy z nia do domku letniskowego to potrafi sobie zakopywac to
          suche jedzenie pojedynczo w rozne miejsca ale tak zeby nie widział drugi pies
          ( moje mamy ktory tez tam jezdzi) i zeby zadneo ptaki nie widziały. Jak tylko
          zobaczy ze jakis ptak kreci sie koło tego miejsca gdzie zakopała to idzie i
          przenosi w inne miejsce.

          Magda
        • meg241 Re: dobry temat 27.01.05, 16:42
          moja sunia poza dziwnymi zwyczajami zwiazanymi z jedzeniem które opisałam wyzej
          robi nastepujace dziwne lub złosliwe rzeczy:
          - siada tyłkiem na pufie lub fotelu tak ze przednie łapy ma oparte na ziemi
          - znosiła swojego czasu rozne rzeczy do naszego łózka ( kiedys maz sie obudził
          koło kosci)
          - kiedy jedzie do mojej mamy tam jest pies tez owczarek niemiecki tyle ze duzo
          starszy od niej, zaczyna sie prawdziwa jazda: ona szczeka na niego tak długo az
          zejdzie z własnego posłania, kiedy on pije ona odsuwa mu łapa miske z woda, a
          kiedy je to kładzie mu pysk na miske zeby nie mogł jesc, szczuje go jedzeniem
          kładac np. kawałek kiełbasy w jego poblizy a sama kladzie sie kawałek dalej i
          udaje nie ainteresowana a kiedy on zbliza sie do tej kiełbasy rzuca sie na
          niego, zabiera kielbase i idzie w inne miejsce, gryzie w łydki itp. - on o
          dziwo to oaza spokoju i oprocz warczenia na nia nigdy nic jej nie zrobił

          Moja sunia to w ogole specyficzny pies i mogłabym tu o niej godzinami pisac

          pozdrawiam

          Magda
    • paraga Re: Dziwactwa i złośliwości naszych zwierząt 26.01.05, 21:30
      Opowiem Wam historyjkę o kocicy mojej siostry. "Lady in black", bo czarna była,
      kiedy ją poznałam była już dorosła kocicą, bo mąż mojej siostry wniósł ją we
      wianie. Miała swoje przyzwyczajenia i między innymi jak wyjaśniła moja siostra
      Lady lubiła siadać na najwyższym obiekcie w otoczeniu. Kiedy nadeszła noc i
      wszyscy poszliśmy spać - a ze względu na mały metraż spaliśmy wszyscy w jednym
      pokoju na podłodze na wieeeeelkim materacu, coś mnie obudziło - to ta wredota
      siedziała na moim tyłku i rozglądała się. Wtedy też dowiedziałam się, że
      musiałam mieć największy tyłek ze wszystkich śpiących domowników (czyli leżąc na
      brzuchu - najwyższy). Złośliwe, wredne kocisko... Żeby tak bez owijania w
      bawełnę tak komuś "komplement" walnąć...

      Teraz mam psa. Na szczęście nigdy nie śpi z nami, ale za to puszcza bąki i
      chrapie, chowa chleb z masłem do naszych butów, drapie ściany, no ale też
      uwielbia bawić się z naszą córką np. w chowanie psich zabawek (jej rola, a on
      nie może podglądać i karnie siedzi w drugim pokoju) i ich
      odnajdywanie/przynoszenie (jego rola). Jakie to słodkie.
      • wegatka Re: Dziwactwa i złośliwości naszych zwierząt 26.01.05, 23:28
        Nieźle się uśmiałam z tego "najwyższego tyłka" smile))
    • mapta Re: Dziwactwa i złośliwości naszych zwierząt 26.01.05, 21:38
      AAAA!
      Jeszcze mi sie przypomnialo, ze kiedy jestesmy latem gdzies na łonie natury, to
      moja sunia swoje suszone uszy (takie wolowe czy cielece - psie przysmaki!!!)
      zakopuje gdzies pod kawiatkami smile) I kilka razy dziennie chodzi sprawdzac, czy
      tam wciaz rosna, albo je przesadza w inne miejsce!
      Czytala Pinokia, czy co?
      A w domu chodzi od doniczki do doniczki zakopuje pod kwiatkami, czasem tez na
      balkonie smile))
    • 18lipiec zdarza mi się obudzić.... 26.01.05, 21:40
      a tu np. na mojej twarzy łapki , pies rozwalony na poduszce i spi, tzn. oczy
      zaciska , mocno oddycha , udaje że spi...

      Jak mnie nie ma w domu kilka dni, robi sobie u mnie sypialnię. Spi sama w
      wielkim łóżku,znosi suchą karmę i kopie koc tak że jak wracam wygląda tak jakby
      przeszła burza.


      Ze nie wspomnę o tarzaniu się na dworzu w...smrodach. Ale ona wie o co chodzi,
      bo jak wraca taka wytarzana to od razu z wyglądem zbitego psa kieruje się w
      stronę łazienki...
    • 18lipiec aha mój pies 26.01.05, 21:49
      jeszcze potrafi chodzić za mną krok w krok, tj. do kibla wchodzi, jak się kąpię
      to zagląda do wanny.......
    • aluc Re: Dziwactwa i złośliwości naszych zwierząt 26.01.05, 22:43
      już od dawna nie mam żadnych zwierząt w dmu, ale miałam taką jedną sukę, co
      była rąbnięta smile

      do jedzenia koniecznie gar kaszy z mięsem i warzywami, na wierzchu musiały być
      dwa surowe jajka, które suka wciągała na przystawkę, a całość posypana - uwaga
      uwaga - kaszką dla dzieci o smaku malinowym

      już nie wiem, kto wymyślił taki zestaw, ale suce tak odpowiadał, że bez jajek i
      bez kaszy jeść nie chciała

      marchewki nie znosiła, startą do kaszy gromadziła pod faflami i dyskretnie
      wypluwała na podłogę

      spała tylko z ojcem (moim, nie swoim), pod oddzielnym kocem, o szóstej budziła
      go, żeby jej zaczął gotować żarcie, i zasypiała znowu

      nie chciało jej się tyłka ruszyć, jak ktoś do domu wchodził, ale jak się w
      kuchni kroiło żółty ser, to potrafiła się obudzić z najgłębszego snu

      była niesłychanie ciepłolubna - jako szczeniak zasypiala z pyskiem wsadzonym
      między żeberka kaloryfera, jak była większa, to się do kaloryfera przytulała
      tyłkiem, aż jej sierść wyleniała w jednym miejscu

      na spacerze najpierw sprawdzała łapą, czy ziemia aby nie mokra - bo sikała
      tylko na suche, w deszczowe dni nic nie było w stanie zmusić jej do wyjścia na
      dwór (dożyca 70 kilo żywej wagi, jak się zaparła, to nie było na nią mocnych)
    • makowapanienka2 Re: Dziwactwa i złośliwości naszych zwierząt 26.01.05, 22:59
      A ja mam psa obronnego. Kiedyś mąż z córką wygłupiali się na łóżku i mąż zaczął
      ją klepać po pupie a Leo jak nie skoczy i cap go za ręke, ale nie gryzie tylko
      łapie zębami i odciąga ręke, potem wypróbowaliśmy wszelkie możliwe konfiguracje
      tzn. ja ,,biłam" męża, córka mnie i jego reakcja była zawsze taka sama nikogo
      bić nie wolno. Jest też strasznym pieszczochem kiedyś mąż mnie przytulił i
      głaskł po plecach a ten zaraz przybiegł i wepchał łeb pod ręke męża żeby to jego
      głaskał.
    • kawka74 Re: Dziwactwa i złośliwości naszych zwierząt 26.01.05, 23:22
      Mam półtoraroczną kotkę-wariatkę smile) Kocizna ma kocie ADHD, jestem pewna smile Co robi?
      -jest zafascynowana zjawiskiem grawitacji, w związku z czym zrzuca na podłogę wszystko, co można (i czego nie można) zrzucić, po czym w ogóle się tym nie interesuje. Żeby się chociaż tym jeszcze dla przyzwoitosci pobawiła...
      -chętnie zrzuca mi na głowę różne przedmioty, gdy śpię
      -uprawia sport: ulubiona dyscyplina to skoki wzwyż, rekord to prawie dwa metry
      -łazi przed monitorem kompa wtedy, kiedy gram w dx ball
      -przesiaduje w wannie
      -wyciąga sitko z umywalki i wynosi w tajne miejsce
      -włazi do szafki z kosmetykami, wyrzuca puder i kradnie pędzel; pędzel do pudru to jedyna zabawka, za którą Whiskey jest gotowa oddać życie;
      -obgryza klamkę od balkonu, wiesza się na koralikach od żaluzji i na firance
      -patrzy się na mnie - to jest najgorsze, nie jestem w stanie znieść jej zimnego, pogardliwego wzroku. Czuję się wtedy jak pyłek.
    • oluncia Re: Dziwactwa i złośliwości naszych zwierząt 27.01.05, 09:48
      Moja sunia kocha siedziec na kolanach, gramoli sie, przytula, stra w klebek
      zwinac i nie byloby w tym nic dziwnego gdyby nie fatk ze jest olbrzymim
      bernardynemsmile))
      Ze zlosliwosci to kurcze odkad mamy synka co wychodze na spacer z nim to ona mi
      sika na kafelki w holusad
      Do ogrodu jej na czas spaceru nie moge wygonic bpo skacze przez ploty - z miejscasmile!
    • paraga Re: Dziwactwa i złośliwości naszych zwierząt 27.01.05, 09:50
      Coś w tym jest... Słyszałam takie powiedzenie:
      "PSY mają swoich właścicieli, a KOTY służących"
      smile))))))))
    • mamaszyma Re: Dziwactwa i złośliwości naszych zwierząt 27.01.05, 10:21
      Mój pies, sznaucer średni lat 11,5, który mieszka u moich rodziców, pije wod e
      tylko z bidetu. Musi być bieżąca, bo taka uleżana w misce jest niedobra. Jak
      dostaje na obiad mięso z kaszą, to tak bestia operuje językiem, ze wyjada samo
      mięso a kasza wysypuje mu sie bokami z pyska.
      Pies moich teściów z kolei to starszny zoolog. Lubi na wsi gonic kury i chce
      się z nimi bawić. One bidulki nie chcą i czasami trezba je ratować spiod
      jamniczego brzucha, bo je molestuje. A czasami mamy rosół... Jak miałam keidys
      żółwia w terrarium na podłodze to ten jamnik-zoolog potrafił godzinami stac
      oparty o ścianę terrarium z łbem w środku i patrzeć na żółwia. A jaki z niego
      aktor! Jak ma wyjśc na spacer a pada deszcz, to jak tylko opróżni pęcherz to od
      razu zaczyna kuleć. To samo jest jak gdzieś ucieknie i wraca po paru godzinach.
      Zawsze wygląda tak jakby był co najmniej pobity. Tylko zawsze przechodzi mu to
      po 3 minutach, ale przynajmniej nie zostaje opiprzony, no bo jak krzyczec na
      takiego bidulka?
      Acha, i jest wiecznie głodny, iodejdzie od miski i juz dochodzi do stołu, żeby
      mu cos dać, a uwielbia jabłka, mandarynki i zielonego ogórka....
    • kalina_p Heheh...duzo tego 27.01.05, 15:29
      Nie pamietam wszystkiego, mam 2 psy i 2 koty i nie zlicze po prostu. Ale co mi
      przychodzi od razu na mysl:
      - jeden pies uwielbia chleb, dalby sie zabic za kromke a drugi za to ziemniaki.
      Poszlam mu na reke i jak obieram to na podlodze, on przychodzi i bierze w zabki
      koniec obierki i ciagnie, az skoncze i zjada z apetytem. Nawet nie zdaza wpasc
      do kosza na smieciwink
      - koty sie ganiaja, duzy, stary Bruno jest ofiara a mala, zlosliwa Kloti zawsze
      zaczyna i go tlucze. Jesli jemu uda sie ja tez dotkanac (dotknac, nawet nie
      uderzyc!) to Kloti przybiega zalamana, zrozpaczona, udaje pobita i wymaga
      interwencji lekarskiej, hehehe.

      Ogolnie wesolo z nimi, jak mi sie cos przypomni to napisze. A wszytskie
      uwielbiaja Kinge, az sie dziwie, ze nie sa zadzrosne.
      Pozdrawiam!
    • kalina_p Zżerają wszystko, co na wierzchu 27.01.05, 16:02
      Wlasnie! Jeszcze nie doszlam, ktory z kotow to robi, czy oba? W kazdym razie
      kazdego kotleta, zupke Kingi i wszystko inne musze chowac. Kiedy nawet zdjely
      pokrywke z garnka i wyjadly 4 pulpety w sosie. A szczytem bezczelnosci Kloti
      bylo, jak rozmrazalam filety z mintaja w zlewie a ona wskoczyla na blat,
      porwala jednego i uciekala po calym mieszkaniu. Dodam, ze nie sa glodne, zawsze
      pelne miski. Po prostu chamstwo z ich strony.
      • pola777 Re: Zżerają wszystko, co na wierzchu 27.01.05, 16:36
        moja kotka przez caly okres mojej podstawowki sikala na moje zeszyty, ksiazki,
        tornister i nuty, nie moglam nic zostawic na wierzchu


        kotka ta jest perfidnym zlodziejem. Nienawidzi paru rzeczy ale i tak sciagnie
        psom na ziemie i pozniej patrzy jak jedza.


        Kiedy znalazlam 2 male kociaki, moj pies (mezczyzna) wtedy lat 3 lezal z nimi w
        swoim koszu cierpliwie przez pare tygodni i grzal je swoim cieplem- mimo iz byl
        bardzo energicznym stworzeniem wiedzial ze kociaki mysla ze jest ich matkasmile


        ten sam pies, gral w pilke nozna - kiwal sie lepiej niz moj tata.


        ten sam pies mial klaustrofobie, nienawidzil samochodow nienawidzil kiedy go
        przytulalismy , warczal , gryzl i wysuwal jezyk miedzy zebami do przodu i do
        tylu bulgoczac - wychodzilo mu slowo EL DORADO.







    • kasiuncia25 Re: Dziwactwa i złośliwości naszych zwierząt 27.01.05, 16:26
      Moj bokser pare dni temu przeszedł samego siebie...
      Jak już sie chwaliłam mam trzytygodniowego synka. Po kapieli mój mąż zabrał sie
      za obcinanie małemu paznokci bo już były za długie. Ja żeby mu pomóc wziełam
      taką mała lampke i świeciłam maluchowi na łapki żeby tatuś lepiej widział co
      robi. Kamilkowi sie cała ta operacja bardzo nie podobała więc krzyczał. Ale jak
      trzeba to trzeba.
      Z punktu widzenia psa wyglądało to tak: stoją nad dzieckiem, coś mu robią,
      pewnie jakąs krzywde bo krzyczy.
      No i psisko wykombinowało co zrobić zeby ten cały proceder przerwać...
      wyciągnoł zębami wtyczke od w/w lampki z gniazdka...
      Chyba go nie doceniałam że jest takim mondralą albo to zupełny przypadek.
      Pozdrawiam.
    • triss_merigold6 Re: Dziwactwa i złośliwości naszych zwierząt 27.01.05, 16:39
      Dziś najchętniej dałabym swojemu psu brom. Suki mają cieczki, temu się zebrało
      na amory i pragnie wychodzić jakieś piętnaście razy dziennie. Kręci się,
      piszczy, wieczorem wyje chwilami. Tak od tygodnia i już mnie lekko trafia.
      Kłamie. Na zastrzyki przeciwzapalne chodzi bo ma reumatyzm a pół dnia by
      przesiadywał na balkonie. Nie po to płacę za #@$% leki żeby od sobie tyłek
      odmrażał. Sorry ale dziś ON-ka nie lubię.
    • kalina_p Re: Dziwactwa i złośliwości naszych zwierząt 27.01.05, 18:45
      Witek (pies, imie takie, bo sie z kazdym wylewnie wita) kiedys podczas imprezy
      na dzialce dorwal czyjs kubek z drinkiem i wychleptal polowe. A potem tarzal
      sie po tarasie, szczekal, piszczal, lezal na plecach i dziwne dzwieki
      wydawal...a rano duuuuzo wody pilwink
    • przygodziak Re: Dziwactwa i złośliwości naszych zwierząt 27.01.05, 19:28
      A mnie opowiadała babcia: mieszkają na wsi kiedyś wyrzucili wytłoczyny po
      robieniu wina. Wrony się tego nażarły a potem spadały z płotu, łaziły i ciągały
      skrzydła po ziemi. Ogólnie rodzinka siedziała i mieli cyrk za darmo.

      A teraz o moich pupilkach: mieszkam w domku, który wygląda jak poligon: pełno
      zasieków, a to z powodu moich małych suczek - wędrowniczek, wszędzie znajdą
      dziurę, by wyleźć. Mało tego idą do sąsiadów, tam zjedzą z misek innych psów a
      potem ... śpią w ich budach.
      Jak mieszkaliśmy w bloku, to nasza kotka zostawała sama w domu. Po powrocie z
      pracy zastawaliśmy cały przedpokój pluszaków. A potem jak urodził się syn i
      przychodziła do niego niania, pilnowała małego na każdym kroku. Niby to kotek
      śpi, ale zawsze w tym pomieszczeniu, w którym akurat jest dziecko. Ninia się
      "poskarżyła" że kotka ją "szpieguje".

      Suczka mojej mamy się ...uśmiecha na powitanie. Widok jest zaskakujący dla
      niewtajemniczonych, którzy z reguły wiszą na płocie, a ona tak z sympatii
      zębiska pokazuje.
      • kalina_p Re: Dziwactwa i złośliwości naszych zwierząt 27.01.05, 19:45
        Ale to raczej dziwactwo meza - po swojej stronie lozka na ziemi stawia, co
        moze, ostatnio prostownik do akumulatora, zeby pies mu sie tam nie kladl i nie
        pierdzialwink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka