jemma
27.01.05, 20:18
A było to tak.Mąż prowadzi bar,przejeżdzałam obok i postanowiłam zajrzeć do
niego,wchodzę do jego biura i widzę faceta i jekieś dziwne rzeczy rozłożone
na biurku ,no i zdziwioną minę mojego męża.Zdołał wykrztusić"cześć
kochanie".W odpowiedzi na pytanie co robicie?usłyszałam,ze tatuaż sobie
robi,niby niespodziankę dla mnie.Byłam w szoku,bo ani słowem nie wspomiał,że
ma chociaż taki zamiar,a po drugie wie ,że tatuaże mi się nie
podobają.Wychodząc powiedziałam tylko,że jak sobie to coś zrobi to niech się
do mnie nie odzywa.Nie,nie zrobiłam żadnej sceny,nic w tym rodzaju,ale
widział,że jestem wściekła.Nie jestem żoną-jędzą,mógł porozmawiać zemną o
tym,przecież gdybym widziała ,jak bardzo mu na tym zależy to nie miałabym nic
przeciwko,wie ,że mógłby mnie przekonać.Niewiem co mu odbiło na stare lata.A
może nic mi do tego,może to jego ciało i nie powinien tego zemną obgadać?Ja
jednak chciałabym mieć jego "aprobatę"gdybym chciała coś takiego zrobić.Co Wy
sądzicie dzewczyny?Teraz jestem w domu,a on w pracy i pewnie...a jak
wróci...mam mętlik w
głowie.
A co do wzoru tatuaża-nie pytajcie-widziałam-beznadziejny !