Dodaj do ulubionych

A ja mam taki problem!

12.02.05, 17:34
Więc mój mąż jak urodziła się nasza córeczka często , kiedy się pokłóciliśmy
a mialam wtedy straszną burzę hormonów, to nie wracał do domu po pracy i
kiedy do niegp dzwoniłam na komórę to ją wyłączał.Szok!!! jak ja się
denerwowałam , płakałam. Bo myślałam a jak coś działoby się z córką to nawet
nie pomógł by mi. Póniej doszliśmy do porozumienia .Było ok,przez jakiś
rok.Wczoraj znowu się trochę popsztykaliśmy - jestem przed okresem i dzisiaj
po roku znowu nie przyszedł po pracy do domu, komórka wyłączona.Pewnie siedzi
u kolegi i wiecie co robi!!!! Świnia. Kurcze nie wiem co mam zrobić.Kiedyś
robiłam mu super ekstra awantury ale chyba nie chcę tak zareagować.co Wy
byście zrobiły?













Obserwuj wątek
    • dagella Re: A ja mam taki problem! 12.02.05, 17:49
      nie warto sie klocic.ta droga do niczego dobrego nie prowadzi...
      najlepiej usiadzcie i szczerze porozmawiajcie.
      rozmowa czyni cuda
      pozdrawiam cieplutko i zycze powodzenia
      dagmara


      Jeszcze nie mama,ale może już niedługo... smile
    • dagella Re: A ja mam taki problem! 12.02.05, 17:52
      jak chcesz pogadac to zapraszam na gg 5909578
    • marcelino1 Re: A ja mam taki problem! 12.02.05, 17:54
      Ja mam dość wybuchowy charakter i pewnie bym zrobiła awanturę taką, że wszyscy
      sąsiedzi by słyszeli. To pewnie nie jest dobra metoda. Rozsądek nakazuje inne
      zachowanie. Rozmowę itp. itd. Ale Ty piszesz, że już próbowałaś.
      Może przeprowadź drobne "śledztwo" - gdzie on faktycznie przebywa i co robi. To
      pewnie nie będzie łatwe. Jak się czegoś więcej dowiesz to może będziesz
      wiedziala co zrobić. Życzę Ci abyś uporała się z tym problemem jak najszybciej.
      pozdrawiam
    • kasik751 Re: A ja mam taki problem! 12.02.05, 19:12
      Czy z faktu ze wczesniej mialas burze hormonow, a obecnie przed okresem tez
      hormony daja o sobie znac nalezy rozumiec, ze ty prowokujesz klotnie? Skoro o
      tym piszesz w tym kontekscie, to chyba tak? Czyli w najlagodniejszej wersji
      jestes, jak to sie mowi - drazliwa smile)
      To moze zacznij od siebie i zastanow sie czy po prostu jestes moze na tyle
      nieznosna, ze maz ma cie po dziurki w uszach i woli gdzies pojsc niz wracac i
      ogladac skrzywiona twarz naburmuszonej zony (?)
      Dla jasnosci - nie pochwalam takiego znikania i nieodbierania telefonow, to
      jest nieodpowiedzialne, ale wyraznie sugerujesz, ze wina lezy po obu stronach.
      Moze maz dla waszego wspolnego bezpieczenstwa jest swiecie przekonany, ze
      lepiej wrocic jak ci przejdzie, bo jego obecnosc cie tylko podkreca?
      Warto to ustalic i na pewno gryzc sie w jezyk, a nie zwalac na hormony.
      Nie wykluczam, ze zle cie zrozumialam, ale skoro podkreslasz fakt swojego
      samopoczucia czy stanu fizycznego, to chyba nie ma to byc usprawieliwienie, ze
      ty jestes ok, bo przeciez hormony...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka